Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

Zostali na szczycie

2018-03-14 11:07

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 11/2018, str. V

Artur Stelmasiak
Na uroczystości obecne były poczty sztandarowe, harcerze, kompania Wojska Polskiego, posłowie oraz kombatanci i ich rodziny

Na murach młodego kościoła w Starej Miłosnej odsłonięto tablicę poświęconą pamięci Żołnierzy Wyklętych. – Dzisiaj klękamy przed męstwem naszych bohaterów – mówił bp Marek Solarczyk

Kościół parafialny pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Starej Miłosnej został konsekrowany zaledwie 1,5 roku temu. A już teraz jego mury stają się świadkiem bohaterskiej i jednocześnie tragicznej historii Żołnierzy Niezłomnych. – Już niewielu jest żołnierzy, którzy walczyli w tamtym okresie. A chcemy, by wiedzieli, że my, Polacy, będziemy zawsze oddawać im szczególną cześć za ich bohaterstwo – podkreśla ks. prał. Krzysztof Cyliński, proboszcz parafii w Starej Miłosnej. – Tablica jest hołdem mieszkańców dzielnicy Wesoła dla tych, którzy pragnęli już po zakończenia II wojny światowej prawdziwej wolności i gotowi byli poświęcić własne życie, żeby nie zamienić jednej okupacji na drugą.

Lekcja wiary od Wyklętych

Uroczystość odsłonięcia i poświęcenia tablicy odbyła się po Eucharystii, która była sprawowana przez bp. Marka Solarczyka w intencji Ojczyzny. – Dziś chcemy w sposób szczególny przywołać bogactwo ich bohaterskiego życia i umiłowania Ojczyzny, które jest wpisane w losy Żołnierzy Niezłomnych – powiedział bp Solarczyk.

Historię żołnierzy porównał on do Ewangelii, gdy faryzeusze z Nazaretu chcieli zepchnąć Jezusa z urwiska, które było miejscem straceń złoczyńców. – Jeżeli obrazem naszej Ojczyzny byłaby góra, to miłością do Ojczyzny byłaby zdobywanie tej góry. Szczytem tej góry są słowa ze sztandarów: Bóg, Honor, Ojczyzna – tłumaczył Biskup pomocniczy diecezji warszawsko-praskiej. – Gdy wspominamy Żołnierzy Niezłomnych, to mamy również widok góry, z której taj jak Jezusa chciano zepchnąć naszych bohaterów.

Reklama

Bp Solarczyk przypomniał długie lata PRL-u, gdy próbowano Polaków przekonywać, że Żołnierze Wyklęci z tej góry spadli. Mówiono, że na szczycie miłości do Ojczyzny nie ma dla nich miejsca. To była jednak nieprawda, bo gdy dziś czcimy pamięć o Żołnierzach Niezłomnych, to widzimy, że próba strącenia ich z urwiska była jedynie niezrealizowanym planem komunistów. – Oni zostali na tym szczycie i dziś przywołujemy niezłomnych bohaterów Ojczyzny – podkreślił Ksiądz Biskup. – Nawet wówczas, gdy Żołnierze Wyklęci byli nad przepaścią i próbowano ich przestraszyć, to oni mieli oczy skierowane ku górze. I to jest lekcja wiary, którą my otrzymujemy od naszych bohaterów.

Testament

Inicjatywa ufundowania tablicy wyszła od wiernych. W przedsięwzięcie zaangażowali się radni dzielnicy Warszawa-Wesoła, a zwłaszcza lokalne struktury Prawa i Sprawiedliwości. Na uroczystości obecne były poczty sztandarowe, harcerze, kompania Wojska Polskiego, posłowie oraz kombatanci i ich rodziny.

– Jak widzę tu młodych harcerzy, to muszę powiedzieć, że w 1939 r. byłem młodszy od was. Gdy składałem drugą przysięgę, to ślubowałem, że w razie wojny będę gotowy oddać swoje życie za Ojczyznę. I tak się stało, bo dwa dni później wybuchła II wojna światowa – mówił płk Zbigniew Zieliński, członek Armii Krajowej i żołnierz podziemia antykomunistycznego.

Drogowskaz

Pułkownik jest z pokolenia niezłomnego, które niestety odchodzi i dlatego chce zostawić dla Polaków testament. – Jeszcze tydzień temu było trzech ludzi z mojego batalionu, a dziś pozostało już tylko dwóch. Dlatego przypominam, że naszym drogowskazem zawsze były ciągle aktualne słowa: Bóg, Honor Ojczyzna – zaapelował płk Zieliński.

Na zakończenie uroczystości proboszcz parafii ks. Krzysztof Cyliński mówił, że odsłonięcie tablicy Żołnierzy Wyklętych, to nie jest ostatnia lekcja patriotyzmu i parafialnej historii. Już zapowiedział, że trzeba będzie upamiętnić w Starej Miłosnej także ofiary sowieckiej zbrodni z 1940 r. – Chciałbym upamiętnić m. in. zamordowanych w Twerze. Mój dziadek był przedwojennym policjantem i został właśnie tam zamordowany – wspominał ks. Cyliński.

Tagi:
żołnierze niezłomni

Los rodzin Żołnierzy Wyklętych

2018-03-21 09:42

Ks. Czesław Galek
Edycja zamojsko-lubaczowska 12/2018, str. IV

Archiwum autora
Rodzina Pyterów: Ignacy, Sabina, Henio

Od 2011 r., w dniu 1 marca, obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, czyli bojowników antykomunistycznego i niepodległościowego podziemia, którzy mając świadomość, że okupacja niemiecka zastąpiona została rosyjską, stanęli w obronie niepodległego bytu Państwa Polskiego, walcząc o prawo do życia w wolnej i suwerennej Ojczyźnie.

Walka z reżimem komunistycznym

Żołnierze Wyklęci, albo raczej Niezłomni, toczyli walkę ze służbami bezpieczeństwa ZSRR, oddziałami NKWD i SMIERSZ-a (skrót od rosyjskich słów „śmierć szpiegom” – była to zbrodnicza komórka kontrwywiadu wojskowego do zwalczanie antysowieckich narodowych struktur wojskowych i politycznych na ziemiach „wyzwalanych” przez Armię Czerwoną) oraz zależnymi od nich służbami bezpieczeństwa w Polsce: Milicją Obywatelską, Urzędem Bezpieczeństwa Publicznego i Korpusem Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W ich szeregach byli żołnierze Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych, organizacji „Niepodległość”, „Wolność i Niezawisłość” i wielu innych. Liczbę członków wszystkich organizacji i grup konspiracyjnych szacuje się na 120-180 tys. osób.Ścigani i prześladowani prowadzili nierówną walkę z przerażającą machiną komunistycznego terroru. Bardzo wielu z nich zostało aresztowanych i podanych bestialskiemu śledztwu, a potem w sfingowanych procesach skazanych na karę śmierci lub długoletniego więzienia. Wielu zostało wywiezionych w głąb Związku Radzieckiego, i nie wszyscy stamtąd powrócili. Szacuje się, że ponad 20 tys. żołnierzy podziemia zginęło w walkach, zostało zamordowanych skrytobójczo lub w więzieniach NKWD i Urzędu Bezpieczeństwa oraz na mocy wyroków komunistycznych sądów.

Represjonowanie rodzin

Żołnierze Niezłomni musieli się zmierzyć nie tylko z siłami agresora sowieckiego, ale również z wymierzoną w nich bezpardonową propagandą komunistyczną, która określała ich „bandami reakcyjnego podziemia”, „wrogami ludu”, a nawet „faszystami”. Dotyczyło to nie tylko ich osobiście, ale również ich rodzin. Dobrze, że dużo się mówi na temat bohaterstwa tych, którzy toczyli walkę z bronią w ręku z komunistycznym wrogiem. Nie należy jednak zapominać o żonach i dzieciach, którzy drżeli o los swoich mężów i ojców. Także o ojcach i matkach, którym nieznany był los ich dzieci. Nie wiedzieli, czy jeszcze żyją, czy też nie. Jeśli dowiedzieli się, że zginęli, to nie wiedzieli i nigdy mieli się nie dowiedzieć, gdzie są pochowani. Gdy żołnierze powrócili z więzień po odsiedzeniu kary, czy też na skutek amnestii, to byli szkalowani i prześladowani, i to nie tylko oni, ale także ich najbliżsi przez represyjny aparat komunistyczny. Stygmatyzowani byli mianem ojców, matek lub dzieci „bandytów”. Byli inwigilowani przez aparat bezpieczeństwa i utrudniano im karierę zawodową. Dzieciom Żołnierzy Wyklętych niekiedy uniemożliwiano kontynuowanie nauki w szkołach średnich, nie mówiąc już o dostaniu się na studia. Często rodziny Żołnierzy Wyklętych, którzy polegli lub zostali zamordowani, żyły w biedzie i ciągłym stresie, co źle wpływało na ich stan psychiczny. Przykładem tego może być rodzina Pyterów.

Ceniony partyzant

Ignacy Pyter brał udział w kampanii wrześniowej w 1939 r. w stopniu plutonowego. Po powrocie z wojny podjął pracę jako ślusarz w Zakładzie Tartacznym należącym do Ordynacji Zamoyskiej w Długim Kącie k. Józefowa Biłgorajskiego. Od razu zaczął zbierać potajemnie broń porzuconą przez żołnierzy polskich, ponieważ uważał, że na pewno się przyda do walki z najeźdźcą oraz werbował kolegów do konspiracji. W listopadzie 1941 r. koło Majdanu Nepryskiego stu zwerbowanych przez niego ludzi złożyło przysięgę żołnierską. Przez całą okupację niemiecką był żołnierzem Armii Krajowej o pseudonimie „Murzyn”. Służył w oddziale znanego dowódcy partyzanckiego Konrada Bartoszewskiego ps. Wir.

Uczestniczył w wielu bitwach z Niemcami, w tym również w największej bitwie partyzanckiej pod Osuchami pod koniec czerwca 1944 r. Uczestniczka tej bitwy, sanitariuszka Janina Rogulska-Bartoszewska, żona „Wira”, tak go wspomina z tamtych dni: „Spokojny, usłużny i zawsze ostatni ze swoimi potrzebami stale zjawiał się tam, gdzie był najpotrzebniejszy. Przytrzymywał rannych, pomagał ich opatrywać. Znikał niepotrzebny, by zjawić się znowu wtedy, kiedy zdawało mi się, że nikt nie zechce mi pomóc. (…) Na zawsze zostanie w naszej pamięci takim, jakim był wówczas. Najwytrwalszym i najofiarniejszym kolegą, oddanym całkowicie sprawie wolności, jaką sobie wymarzył. – Trudno będzie zatrzeć gorycz po jego śmierci z pamięci nas wszystkich”. (Cytat z książki wydanej w 1946 r. W jej przypisie podano tylko, że „zginał tragicznie w kwietniu 1945 r.”! ).

Tak jak jego dowódca i wielu innych partyzantów, nie złożył broni, gdy w lipcu 1944 r. na Zamojszczyznę wkroczyła Armia Czerwona. Pozostał w lesie, by walczyć z nowym najeźdźcą. Był poszukiwany przez UB. Kilkakrotnie funkcjonariusze dokonywali rewizji w jego domu.

1 kwietnia 1945 r. partyzanci na czele z „Wirem” zostali zaproszeni na Święta Wielkanocne przez mieszkańców Górnik k. Józefowa Biłgorajskiego na tradycyjne święcone jajko. Funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego zrobili na nich zasadzkę. Gdy partyzanci o niej się dowiedzieli, zaczęli uciekać dwiema furmankami w kierunku lasu. Ubecy otworzyli do nich ogień z karabinów maszynowych, raniąc jednego konia. Partyzanci zostawili furmankę i zaczęli uciekać pieszo w kierunku lasu. Ignacy Pyter pozostał na miejscu i z karabinu maszynowego ostrzeliwał napastników, dając tym samym możliwość ucieczki do lasu swojemu dowódcy i innym kolegom. Został zastrzelony przez ubeków. Jego ciało zostało zakopane w wielkiej tajemnicy nocą przez trzech jego towarzyszy broni na cmentarzu parafialnym w Józefowie Biłgorajskim. Po kilku latach jego szczątki zostały przeniesione do kwatery partyzanckiej i Wojska Polskiego na tym cmentarzu. Jego żona nigdy nie dowiedziała się, gdzie jest pochowany. Dzięki staraniom podjętym przez siostrę zakonną Jadwigę Skwaryło, Franciszkankę Misjonarkę Maryi, udało się ustalić na początku lat 90. XX wieku datę i miejsce jego śmierci i pochówku.

Tragedia rodzinna

Jego żona Sabina była nieustannie nękana przez Urząd Bezpieczeństwa do tego stopnia, że musiała opuścić swój dom w Długim Kącie i udać się wraz z synem Henrykiem (ur. 1932 r.) do rodziny swojej siostry Marii Skwaryło mieszkającej w Deszkowicach k. Szczebrzeszyna, by w jej domu zamieszkać. Wspomniana s. Jadwiga Skwaryło, córka Marii, opisuje trudne warunki materialne i psychiczne, w jakich żyła jej ciocia. Obydwie rodziny, nękane i upokarzane przez aparat komunistyczny, żyły w biedzie. Henryk ukończył tylko szkołę podstawową, bo nie było pieniędzy, aby go wysłać do szkoły średniej. Jej ciocia Sabina żyła w ciągłym strachu, że jako żona „bandyty” w każdej chwili może zostać aresztowana. Ustawicznie użalała się nad swoim losem, nad synem oraz nieżyjącym mężem. W tym bólu zmarła w 1974 r. Ta pełna bojaźni atmosfera panująca w domu rodzinnym miała negatywny wpływ na Henryka, który popadł w chorobę psychiczną, został umieszczony w szpitalu psychiatrycznym w Radecznicy, gdzie przebywał aż do śmierci w 2017 r. Taką cenę płaciły rodziny Żołnierzy Wyklętych. Im też należąsię szacunek, cześć i chwała.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Czerwcowe zmiany w Kościele świdnickim

Przemysław Awdankiewicz
Edycja świdnicka 27/2010

Jak co roku w czerwcu biskup świdnicki Ignacy Dec ogłosił zmiany personalne w strukturach Kościoła. W Wałbrzychu na emeryturę odchodzi jeden z najbardziej znanych księży w mieście - ks. inf. Julian Źrałko, mamy też wiele zmian wśród wikariuszy.

Księdza inf. Juliana Źrałkę, który po osiągnięciu wieku 75 lat odchodzi na emeryturę (nadal będzie jednak mieszkał na plebanii przy parafii św. Jerzego), zastąpi ks. Stanisław Przerada, dotychczasowy ojciec duchowny Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Świdnickiej, pełniący funkcję diecezjalnego egzorcysty. Wierni pożegnają też ks. Wojciecha Draba, wikariusza parafii NMP Nieustającej Pomocy w Wałbrzychu. Obejmie on wikariat w parafii Miłosierdzia Bożego w Świdnicy. Ze studiów w Rzymie wróci za to do Wałbrzycha ks. Tomasz Federkiewicz. Będzie wikariuszem w parafii pw. św. Jerzego w Wałbrzychu. Parafianie ze Szczawna-Zdroju z żalem będą żegnać ks. wikariusza Piotra Hebdę, który obejmie swoje pierwsze probostwo w parafii pw. św. Wawrzyńca w Budzowie (dekanat Ząbkowice Śląskie-Południe). Wierny parafialnym patronom pozostanie ks. Grzegorz Jakuszewski, który z dusznickiej parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła przyjedzie do wałbrzyskiej dzielnicy Podzamcze - również do parafii pw. Świętych Piotra i Pawła. W tejże parafii emeryturę spędzi ks. Józef Michalski. Ks. Mariusza Kubika, wikariusza parafii pw. św. Michała Archanioła w Mieroszowie czeka przeprowadzka do Wałbrzycha, do parafii pw. św. Barbary w Wałbrzychu, gdzie będzie wikariuszem. Z Wałbrzycha z parafii pw. św. Jerzego odejdzie do parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Dusznikach-Zdroju wikariusz ks. Tomasz Michalski. Szczawno-Zdrój powita nowego wikariusza - z parafii pw. św. Anny w Ząbkowicach Śląskich przeniesie się tam ks. Ryszard Mucha. Przeprowadzka czeka również ks. Gabriela Mularza. Ten wikariusz z parafii Świętych Aniołów Stróżów w Wałbrzychu obejmie wikariat w parafii św. Michała Archanioła w Mieroszowie. Z Bożkowa do Wałbrzycha przenosi się ks. Piotr Mycan. Będzie on wikariuszem w parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Wałbrzychu. Na urlop zdrowotny skierowany został ks. Waldemar Potorski, rezydent parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Wałbrzychu. Ks. Tomasz Puślecki, dotychczasowy wikariusz parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Świdnicy i dziennikarz Radia Rodzina, będzie teraz wikariuszem w parafii pw. Świętych Aniołów Stróżów w Wałbrzychu. W Wałbrzychu pozostanie ks. Paweł Szałek, wikariusz parafii pw. św. Barbary w Wałbrzychu, będzie teraz wikariuszem w parafii pw. Najświęteszj Maryi Panny Nieustającej Pomocy w Wałbrzychu. Ks. Rafał Śliwiński, wikariusz parafii pw. św. Wojciecha w Wałbrzychu, będzie za to wikariuszem w uzdrowiskowej parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Szczawnie-Zdroju.
Pozostałe zmiany:

ks. Witold Baczyński, urlop naukowy - ust. rezydentem parafii pw. św. Stanisława i św. Wacława w Świdnicy (katedra)

ks. Paweł Bednarski, studia KUL - ust. wikariuszem parafii pw. św. Jadwigi w Bolkowie; dekanat Bolków

ks. Arkadiusz Chwastyk, studia Rzym - ust. rezydentem parafii pw. Królowej Różańca św. w Dzierżoniowie; dekanat Dzierżoniów

ks. Wojciech Dragan, diecezja rzeszowska - ust. wikariuszem parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Strzegomiu; dekanat Strzegom

ks. Krzysztof Iwaniszyn, wikariusz parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Strzegomiu - ust. ojcem duchownym WSD Świdnica

ks. Marcin Januszkiewicz, neoprezbiter - ust. wikariuszem parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Bożkowie; dekanat Nowa Ruda-Słupiec

ks. Michał Jelonek, neoprezbiter - ust. wikariuszem parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Żarowie; dekanat Żarów

ks. Piotr Kos, studia KUL - ust. wikariuszem parafii pw. św. Anny w Ząbkowicach Śląskich; dekanat Ząbkowice Śląskie-Północ

ks. Roman Lubański, neoprezbiter - ust. wikariuszem parafii pw. Najświętszego Zbawiciela w Strzegomiu; dekanat Strzegom

ks. Krzysztof Ora, prefekt WSD - ust. Dyrektorem Wydziału Duszpasterskiego Świdnickiej Kurii Biskupiej

ks. Mariusz Sajdak, wikariusz parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Żarowie - ust. wikariuszem parafii pw. św. Anny w Ząbkowicach Śląskich; dekanat Ząbkowice Śląskie-Północ

ks. Grzegorz Todorowski, wikariusz parafii pw. św. Jadwigi w Bolkowie - ust. wikariuszem parafii pw. św. Michała Archanioła w Bystrzycy Kłodzkiej; dekanat Bystrzyca Kłodzka

ks. Krzysztof Wereski, wikariusz parafii pw. Michała Archanioła w Bystrzycy Kłodzkiej - ust. wikariuszem parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Polanicy-Zdrój; dekanat Polanica-Zdrój

ks. Michał Zwierzyna, wikariusz parafii pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Złotym Stoku - ust. wikariuszem parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Bielawie; dekanat Bielawa

Ogłoszone przez Ordynariusza diecezji świdnickiej zmiany weszły w życie 28 czerwca, to dzień przeprowadzki dla księży w diecezji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wprowadzenie relikwii św. Gongzi w Gorzkowie

2018-06-19 09:18

Beata Pieczykura

W jedności z centralnymi obchodami Roku Jubileuszowego św. Alojzego Gonzagi, czyli Mszą św., której będzie przewodniczył kard. Mauro Piacenza, prefekt Penitencjarii Apostolskiej, w kościele św. Ignacego w Rzymie 21 czerwca, we wspomnienie liturgiczne św. Alojzego, do parafii pw. Jana Berchmansa w Gorzkowie – Trzebniowie (w jedynej w Polsce parafii pod tym wezwaniem) zostaną wprowadzone jego relikwie. Rok jubileuszowy jest obchodzony w rzymskim kościele św. Ignacego, gdzie spoczywa św. Gonzaga, i we wszystkich kościołach noszących jego imię.

Beata Pieczykura

W świątyni w Gorzkowie znajdują się relikwie św. Jana Berchmansa i św. Stanisława Kostki oraz czasowo, złożone tam po peregrynacji, relikwie św. Dominika Savio.

W tej wspólnocie cześć odbierają patronowie liturgicznej służby ołtarza: św. Jan Berchmans, św. Dominik Savio, św. Stanisław Kostka i św. Alojzy Gonzaga.

Dlatego każda 2. niedziela miesiąca to Dzień ze św. Dominikiem Savio,

każdy 18. dzień miesiąca – Dzień ze św. Stanisławem Kostką,

każdy 21. dzień miesiąca – Dzień ze św. Alojzym Gonzagą.

Nowenna przez orędownictwo św. Jana Berchmansa w każdy czwartek o godz. 17

Prośby i podziękowania można kierować pod adresem: bodziokowalski@op.pl

albo SMS-em na numer tel. 781 928 989

Więcej informacji na stronie: www.parafia.berchmans.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem