Reklama

Petycja do prezes Trybunału Konstytucyjnego

Łowią ludzi dla Jezusa

2018-06-13 10:08

Magdalena Kowalewska
Edycja warszawska 24/2018, str. IV

Archiwum
Co tydzień we wtorek o 20.00 kościół św. Jakuba przy pl. Narutowicza w Warszawie tętni „Wodą Życia”

Są misjonarzami w korporacjach, na uczelniach i wielu innych środowiskach, ale przede wszystkim uwielbiają Pana i modlą się o dary Ducha Świętego

Co tydzień, we wtorek o godz. 20.00 kościół św. Jakuba przy pl. Narutowicza tętni życiem. Ks. Roman Trzciński zaczyna spotkanie. „Dobrze, że jesteś!” – woła z uśmiechem z ambony i zachęca do przywitania się ze stojącym obok bratem i siostrą. Za chwilę zaczyna śpiewać: „Każdy dzień jest zwycięstwem!”. Przypomina, że z „Wodą Życia” w relikwiach na ołtarzu jest obecny św. Jan Paweł II. – Nie ustawaj na modlitwie do Ducha Świętego za tych, z którymi pracujesz i przebywasz na co dzień – ks. Roman zachęca kościół wypełniony po brzegi ludźmi.

Złowili fryzjera

Dla fryzjera Krzysztofa Miazgi życie przed wstąpieniem do wspólnoty to ciemność, bylejakość, źle podejmowane decyzje, poranienia. Był alkohol, przygody z dziewczynami i poszukiwanie pieniędzy. Teraz ma nowe życie. Pan Bóg pokazywał mu cały czas swoją obecność. Któregoś dnia na fryzjerskim fotelu pojawiła się osoba, która powiedziała o „Wodzie Życia”. – Jezus szukał mnie w różny sposób, dałem Mu się w końcu złowić. Teraz ja łowię innych, bo jesteśmy wspólnotą ewangelizacyjną, która w swoim środowisku próbuje przyciągnąć ludzi do Chrystusa. Jezus daje mi życie wypełnione szczęściem – wyznaje Krzysztof.

Grzegorz w „Wodzie Życia” jest od półtora roku. Na jesieni uczestniczył po raz pierwszy w rekolekcjach wspólnoty w Tatrach. Z grupą osób postanowił uczestniczyć w kursie Alpha. To dziesięciodniowy cykl spotkań zarówno dla wierzących, jak i niewierzących. – Wspólnota uczy mnie wielu wartości, spotykam tu wspaniałych ludzi. „Woda Życia” pomogła mi wyjść z bardzo ciężkiego czasu w moim życiu, a uwielbienie jednoczy i daje siłę na cały tydzień. Wspólnota daje moc do ciągłego wstawania i nietracenia wiary – wyznaje Grzegorz.

Reklama

Gosia przez 10 lat nie uczęszczała do kościoła i nie zastanawiała się nad istnieniem Boga. Miała wszystko – pracę, mężczyznę, zapewnioną przyszłość. – Jednak nie dawało mi to szczęścia. Poszukiwałam czegoś więcej – opowiada. Wszystko zmieniło się podczas obchodów rocznicy śmierci Jana Pawła II, gdy usłyszała nagrane wypowiedzi Papieża. Zapragnęła zmienić swoje życie. Najpierw zapisała się przy kościele św. Jakuba na kurs Alpha, potem trafiła do „Wody Życia”.

Z konfesjonału do wspólnoty

Wielu dołączyło do „Wody Życia” dzięki ks. Romanowi. – Poszłam do spowiedzi. W konfesjonale był ks. Roman. Zaprosił mnie na rozmowę – opowiada Magda Wereszczyńska. Dla niej wspólnota to doświadczenie żywego Boga, mimo że, jak wyznaje, przed dołączeniem do wspólnoty była „kościółkowa”. Z kolei Krzysiek trafił do „Wody Życia” pięć lat temu również po spowiedzi u ks. Romana.

– Szukałem swojej drogi. Byłem letni. Chodziłem do kościoła, ale nie pogardziłem większą ilością alkoholu i dobrą imprezą. Ksiądz mnie zaprosił i tak tu zostałem – opowiada. Krzysztof zaczął porządkować swoje życie. Nie imprezy i nadgodziny w pracy, ale to Bóg stanął na pierwszym miejscu. Zaczął uczestniczyć w rekolekcjach i ewangelizacjach ulicznych. Do „Wody Życia” przyciągnął kolegę ze stancji, który z kolei zachęcił do dołączenia się do wspólnoty wiele innych osób. Krzysztof znalazł tutaj swoją żonę, którą poślubił pod koniec maja.

Natomiast Angelinie o „Wodzie Życia” kilka lat temu, w wigilię Zesłania Ducha Świętego, opowiedziały dwie dziewczyny z rodzinnej gałęzi tej wspólnoty. – Cieszę się, że zaangażowałam się w kurs Alpha. Nie jestem anonimowa w tłumie, chcę coraz więcej dawać siebie innym – wyznaje. Z kolei Radek Miętus podkreśla, że wspólnota to przeciwwaga dla dzisiejszego świata. – Tutaj uczymy się odmawiania Różańca w komunikacji publicznej i nie wstydzimy się tego – zauważa.

Powołania do kapłaństwa i rodziny

„Woda Życia” pomaga wielu w rozeznaniu powołania. Tak było w przypadku ks. Piotra Marchalewskiego, wikariusza parafii św. Ojca Pio na Ursynowie. – Myślałem wprawdzie o seminarium w czasie liceum, ale brakowało mi odwagi w podjęciu decyzji. To wspólnota mi w tym pomogła. Była dla mnie duchową kotwicą podczas studiowania budownictwa na Politechnice. Mieszkałem w akademiku, potrzebowałem więcej niż jednej Mszy św. w tygodniu – opowiada ks. Piotr. Podkreśla, że cztery lata obecności w „Wodzie Życia” było dla niego czasem wzrostu relacji do Jezusa, siebie samego i drugiego człowieka.

Wspólnota pomaga również w rozeznaniu powołania do życia w rodzinie. „Woda Życia” może się pochwalić wieloma szczęśliwymi małżonkami, które w tej wspólnocie odnalazły swoje drugie połówki. Małżeństwa modlą się za siebie, wspierają się, przyjaźnią, wychowują dzieci w katolickim duchu. Po ślubie dzięki wspólnocie jest dużo łatwiej przechodzić przez kryzysy małżeńskie. – Możemy dzielić się doświadczeniami z innymi, rozmawiać ze starszymi od nas małżeńskim stażem – mówi Karolina Rokicka, która swojego męża poznała podczas wspólnego wyjazdu „Wody Życia” na „Przystanek Jezus”. Dziś są szczęśliwymi rodzicami dwóch synków. – Teraz nasze dzieci są chodzącą ewangelizacją – śmieje się Karolina.

Tagi:
wspólnota

Wspólnota, która wybiera życie

2019-01-02 12:59

Agata Pieszko
Edycja wrocławska 1/2019, str. V

Agata Iwanek
Najmłodsi członkowie wspólnoty

Jak sami mówią: „zaczęło się od pragnienia”. Zjednoczył ich jeden cel – wspólnie w małżeństwach przybliżać się do Chrystusa. Oto historia Wspólnoty Młodych Małżeństw „Życie”, której członkowie chcą dążyć do zbawienia we dwoje.

Początkowo grupa kilku zaprzyjaźnionych małżeństw spotykała się u siebie w domach na rozważaniu Słowa Bożego i wciąż tęskniła za doświadczaniem żywego Boga. – Te spotkania bardzo budowały naszą więź i naszego ducha. Tą radością podzieliliśmy się z o. bp. Jackiem Kicińskim, który kiedyś wspomniał o pragnieniu opiekowania się młodymi małżeństwami od początku ich drogi – mówią Ewa i Grzegorz, jedni z głównych odpowiedzialnych we wspólnocie. – Po rozmowie z biskupem ustaliliśmy termin pierwszego spotkania. Pojawiło się na nim ok. 15 par i jedno niemowlę. Minął rok i ta garstka przerodziła się we wspólnotę, w której jest obecnie 48 małżeństw, a nasze dzieci ciężko już zliczyć.

Forma

Małżeństwa spotykają się raz w miesiącu w kościele pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła przy ul. Katedralnej 4 na Eucharystii połączonej z adoracją. Gdy posilą się przy stole Pańskim, udają się na konferencję, po której zawsze jest czas na poczęstunek i wspólne rozmowy – tzw. agapa. Istotnym mechanizmem funkcjonowania wspólnoty są losowane na każdym spotkaniu grupki dzielenia. Wylosowane małżeństwa spotykają się poza dniem wspólnotowym u siebie w domach na rozważaniu Słowa Bożego po to, by wzajemnie się nim budować poprzez swoje przemyślenia.

Cel

Wspólnota powstała po to, by ciągle budować się w wierze, dzielić doświadczeniem małżeństwa, wzajemnie się wspierać i nieść sobie pomoc w radościach i smutkach życia codziennego. Czy to jest miejsce dla każdego młodego małżeństwa? Najlepiej sprawdzić to we dwoje! – Początkowo czuliśmy się nieco zagubieni – mówią Joanna i Paweł ze Wspólnoty Młodych Małżeństw „Życie” – po pierwsze to wynikało z naszych charakterów (nie czujemy się oboje zbyt pewnie w dużej grupie ludzi), a po drugie znaleźliśmy się w nowej sytuacji i nie umieliśmy się otworzyć. Trzeba było powalczyć w sobie i przełamać pewne schematy myślowe, uprzedzenia. Obecnie wspólnota daje potężne poczucie wsparcia, bo przeżywając różnorakie doświadczenia mamy okazję skonfrontować to niemal na bieżąco z innymi małżeństwami, dowiedzieć się, jak inni radzą sobie z trudnościami, jakie mają „patenty na życie”.

Wspólnota jest także naturalnym pomostem między studiami a wkraczaniem w dorosłość. – Do WMM „Życie” trafiliśmy przez znajomych z Duszpasterstwa Akademickiego. Dotychczas wspólnie działaliśmy jako studenci, ale teraz, na nowej drodze życia, potrzeba czegoś innego – dzielą się swoimi przemyśleniami Wojciech i Piotr, przyjaciele ze wspólnoty. – Ciągłe kształtowanie relacji, pracowanie nad nią, jest naszą wspólną troską, dlatego dla naszych małżeństw szukaliśmy wspólnoty ludzi takich, jak my. To nie tylko dzielenie się przeżywaniem swojej wiary na co dzień, ale także pomoc w przeprowadzkach, poszukiwaniu mieszkań, pracy, czy dzielenie pasji, takich jak np. sport.

W codzienności łatwo zapomnieć o wadze małżeństwa, a dzięki trwaniu w formacji duchowej można sobie to stale uświadamiać i nawzajem się uświęcać. – Myślę, że po części dzięki wspólnocie dbamy o wspólną modlitwę. Nasze małżeństwo wzrasta, poznajemy wspaniałych ludzi i możemy uczyć się od innych, jak żyć pięknie i zapraszać Pana Boga do naszego życia. Kolejną cenną rzeczą jest to, że wszyscy jesteśmy młodymi małżeństwami, z krótkim stażem, mamy podobne doświadczenia, podobne wyzwania są przed nami, rodzą się małe dzieci, uczymy się je wychowywać... Mimo wszystko każde małżeństwo różni się od drugiego i możemy czerpać od siebie nawzajem inspiracje i pomoc – dodają Katarzyna i Mariusz, świeżo upieczeni rodzice.

– Przyjęliśmy nazwę „Życie” – jest to odpowiedź na cywilizację śmierci, która chce zniszczyć małżeństwo poprzez zgubne ideologie, ruchy czy zafałszowanie obrazu rodziny, w której to właśnie rodzi się życie. Chcemy swoim życiem w środowisku, w którym jesteśmy – w domu, w pracy, wśród krewnych, świadczyć o Chrystusie, który jest Drogą, Prawdą i ŻYCIEM. Nasza misja jest prosta – budować trwałość naszych małżeństw na skale, którą jest Jezus Chrystus i Jego nauka – podsumowują Ewa i Grzegorz.

Zapraszamy do kontaktu poprzez stronę www.wspolnotazycie.pl, na której znajduje się także planowany termin kolejnego spotkania wspólnoty.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Kiedy zabraknie wina…

2019-01-16 11:02

O. Dariusz Kowalczyk SJ
Niedziela Ogólnopolska 3/2019, str. 33

Św. Jan, mozaika (XXI wiek)/fot. Graziako

Brak alkoholu na weselu to kompromitacja gospodarzy. Nie inaczej było za czasów Jezusa. Maryja była kobietą spostrzegawczą. Zauważyła, że zaczyna brakować wina. Powiedziała o tym swemu Synowi, Jezusowi, ufając, że On znajdzie rozwiązanie. Przypominają mi się tutaj słowa coraz bardziej znanego w Polsce włoskiego kapłana z Neapolu Dolindo Ruotolo, mistyka, który często się modlił, wymawiając proste słowa: „Jezu, Ty się tym zajmij”. Maryja mówi Jezusowi właśnie to: „Jest problem. Zajmij się tym, mój Synu”. Odpowiedź Jezusa może się wydawać szorstka: „Czyż to moja lub Twoja sprawa?”. Maryja jednak, jakby na przekór tym słowom, zwraca się do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Jezus rzeczywiście nie każe czekać. Dokonuje znaku, a jednocześnie ratuje sytuację na weselu – wodę przemienia w znakomite wino.

Możemy zobaczyć w winie symbol tego, co nadaje smak naszemu życiu. Czasem jednak bywa, że życie jakby traci smak, problemy nas przygniatają, nie potrafimy cieszyć się życiem. Kto nam może pomóc? Jezus za wstawiennictwem Maryi. Nie oznacza to, że Maryja jest bardziej wrażliwa od swego Syna. Syn jest Bogiem, choć jest także człowiekiem, a Jego Matka jest tylko stworzeniem. Wszelkie łaski, którymi pełna jest Maryja, pochodzą od Boga. Ale Bogu po prostu się podoba, kiedy zwracamy się do Niego za pośrednictwem Maryi. Kiedy więc brak nam wina, kiedy życie doskwiera, prośmy o potrzebne łaski Jezusa za pośrednictwem Jego Matki. Pamiętajmy jednak, że tam, gdzie działają Maryja i jej Syn, tam jest też obecny Duch Święty, o którym mówi dzisiejsze II czytanie. „Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch” – stwierdza Paweł Apostoł. Wspólnota Kościoła jest zróżnicowana. Czasem mogłoby się wydawać, że aż za bardzo. Tym bardziej prośmy Ducha Świętego, aby dając nam różne dary, tworzył z nas jedną wspólnotę. Katolicy mogą mieć w różnych sprawach społeczno-politycznych odmienne poglądy, ale ważne jest, byśmy w sprawach dotyczących wiary i moralności mówili jednym głosem.

Wielka jest w tym względzie rola pasterzy, którzy mają strzec wiary, nawet jeśli współczesnemu światu integralnie głoszona wiara się nie podoba. „Nie umilknę”, „nie spocznę” – czytamy u Izajasza. Prośmy za naszych pasterzy, by tak jak św. Jan Paweł II mieli moc i wytrwałość w głoszeniu Ewangelii, wedle tego, co czytamy w dzisiejszym psalmie: „Każdego dnia głoście Jego zbawienie./ Głoście jego chwałę wśród wszystkich narodów”. Winem, czyli smakiem, Kościoła jest właśnie przepowiadanie Ewangelii wszystkim narodom.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zakończenie dni w diecezjach

2019-01-21 11:35

Piotr Drzewiecki

Piotr Drzewiecki

Niedziela 20 stycznia była ostatnim dniem pobytu pielgrzymów podczas tzw. Dni w Diecezjach. Stanowią one bezpośrednie przygotowaniem do Światowych Dni Młodzieży w Panamie i spotkania z papieżem Franciszkiem.

Dzień rozpoczął się od śniadania i rozmów w rodzinach, po czym w lokalnych kościołach parafialnych, które gościły pielgrzymów z całego świata, w tym także z Polski, sprawowane były uroczyste niedzielne Msze św.

Podczas Eucharystii w parafii św. Apostoła w Nata, w której przebywają pielgrzymi Domowego Kościoła diecezji tarnowskiej, gościł miejscowy biskup. Na zakończenie Mszy św., po radosnym uwielbieniu ze śpiewem i klaskaniem w latynoskim stylu, udzielił indywidualnego błogosławieństwa każdemu pielgrzymowi, jak i miejscowym, którzy licznie zgromadzili się na liturgii. Pielgrzymi dalszą część dnia spędzili z rodzinami, które ich goszczą, na miejscu - w domach bądź zwiedzając okolice. Każdy pielgrzym w podziękowaniu za gościnę przekazał swojej rodzinie upominki. Często były to pamiątki związane z Polską, m.in. breloczki, magnesy, torby, albumy czy inne regionalne przedmioty kojarzone z naszą ojczyzną. W pakiecie pielgrzyma (który każdy z 3500 młodych z Polski otrzymał przed wyjazdem do Panamy) znalazła się także biało-czerwona flaga - dar od Prezydenta RP Andrzeja Dudy z racji 100-lecia odzyskania niepodległości. Część z tych flag powędrowała już w ręce rodzin goszczących młodych.

- Niestety, nie mogłam brać udziału w Światowych Dniach Młodzieży w Polsce, dlatego postanowiłam, że wybiorę się na kolejne. Kierowały mną różne intencje, od spędzenia czasu z Bogiem i innymi rówieśnikami, doświadczenia Kościoła młodych, po poznanie nowej kultury, obyczajów, zwiedzenia kraju. To, co mnie spotkało, przerosło najśmielsze oczekiwania. Tu, w Pocri, znalazłam drugą rodzinę, która zaprosiła mnie do swojego życia i ugościła. Wspólne posiłki, śpiewy, tańce, opowieści, a na koniec łzy wzruszenia, że tydzień minął tak szybko, na zawsze pozostaną w mojej pamięci i sercu. Nie oddam słowami tego, co doświadczyłam, ale jestem wdzięczna Bogu, że opiekuje się mną i troszczy o każdy szczegół, stawiając na mojej drodze tak dobrych ludzi - mówi Sylwia Nowak, księgowa z Łodzi.

Pielgrzymi udają się teraz do Panama City, aby tam oczekiwać na papieża Franciszka, z którym od czwartku 24 stycznia rozpoczną Światowe Dni Młodzieży.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert kolęd 2019 300x300 nowy termin

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem