Reklama

Piąte pokolenie doczekało

2018-11-07 08:52

Witold Dudziński
Edycja warszawska 45/2018, str. I

Wikipedia
Pierwszy Rząd Moraczewskiego w listopadzie 1918 r.

Co prawda 11 listopada 1918 r. to symboliczny dzień odzyskania niepodległości po latach zaborów, bo niezależne państwo dopiero powstawało, ale już nikt nie był w stanie Polaków zatrzymać

Jeszcze w połowie października 1918 r. niewiele w Warszawie zapowiadało zmiany, które miały dokonać się za kilka tygodni. Ulice po zmierzchu – jak relacjonowali po latach warszawiacy – pustoszały jeszcze bardziej i były jeszcze ciemniejsze – bo okupacyjne władze ograniczyły dopływ gazu i prądu elektrycznego.

Coraz mniej było dymów z kominów fabrycznych i hałasu, bo z zamarłych zakładów Niemcy wywieźli, co się dało wykorzystać w produkcji wojennej. Tylko w kręgach konspiratorów i działaczy gorączkowo przygotowywano się do starcia z okupantem. Atmosfera gęstniała, ale powoli, w ukryciu. Przeciętny warszawiak był bierny, zobojętniały. Trwała cisza przed burzą.

Epicentra wydarzeń

1 października 1918 r. przy ul. Smolnej wykonano wyrok śmierci na szefie wywiadu niemieckiego i policji Erichu Schultze. Kilka dni później wybuchł strajk powszechny pod hasłami usunięcia wojsk okupacyjnych i uwolnienia komendanta Józefa Piłsudskiego z więzienia w Magdeburgu.

Reklama

14 października aktywiści Narodowej Demokracji proklamowali Święto Niepodległości; towarzyszyły temu demonstracje uliczne.

Fakty, takie jak: powołanie

29 października Polskiej Komisji Likwidacyjnej w Krakowie, na czele z Wincentym Witosem, o kompetencjach rządu tymczasowego dla Galicji, odezwa Rady Regencyjnej, wydana 5 listopada, a zapowiadająca zwołanie Sejmu i utworzenie demokratycznego rządu, powstanie 7 listopada Tymczasowego Rządu Republiki Polskiej w Lublinie z Ignacym Daszyńskim jako premierem – nie miały większego wpływu na życie i emocje przeciętnego mieszkańca stolicy.

Józef Zawadzki wspominał po latach puste ulice, licznych żebraków, lichy ubiór warszawiaków, zniszczone bruki, często rozkopane, długie kolejki zmarzniętych ludzi stojących godzinami po marne jedzenie i węgiel. Emocje miały wybuchnąć kilka dni później, po powrocie Piłsudskiego z Magdeburga. To z tego głównie powodu epicentrum wydarzeń przeniosło się do stolicy.

Nastrój ulicy

Brygadier Piłsudski wraz z Kazimierzem Sosnkowskim wysiedli na dworcu w Warszawie 10 listopada rano. Nie oczekiwały go tłumy. Na peronie został przywitany przez jednego z regentów – księcia Zdzisława Lubomirskiego i nieliczną ekipę Polskiej Organizacji Wojskowej, której przewodził Adam Koc.

Dopiero po czasie wieść o przyjeździe Komendanta do stolicy rozeszła się po mieście. „Trudno opisać entuzjazm tłumów zapełniających ulice. «Wrócił Komendant! Władze Piłsudskiemu!»” – opisywał nastrój ulicy Marian Romeyko, późniejszy pilot i dyplomata. „Niepochlebna opinia, osądy, oceny, krytyka jego osoby i jego poczynań, tak ostre jeszcze dwa tygodnie temu, poszły w niepamięć. W tym dniu Piłsudski nie miał już wrogów”.

Uformował się pochód, który poszedł Alejami Jerozolimskimi. Koło Brackiej zatrzymano tramwaj z napisem „Nuerfuer Deutsche Militaere”, który zawsze eskortował niemiecki żołnierz. Doszło do strzelaniny, w walkę włączyli się niemieccy policjanci. Śmiertelnie ranny padł jeden z przechodniów. Te wydarzenia miały spory wpływ na Polaków.

Granat w tłumie

Pojedyncze przypadki rozbrajania Niemców w Warszawie zaczęły się już 9 listopada. Prowadzone były głównie przez członków POW, bojówki PPS i byłych żołnierzy polskich formacji. Tego dnia wybuchła rewolucja w Niemczech i doszło do rozprężenia wśród żołnierzy niemieckich.

Rozbrajanie regularne ruszyło 10 listopada. Niemcy na ogół oddawali broń bez protestu, tym bardziej, że widać było coraz więcej ciężarówek z polskimi żołnierzami. Ale w tzw. kolejce grójeckiej Niemcy strzelali do usiłujących ich rozbroić Polaków. Byli ranni. Podczas zajmowania koszar na Zakroczymskiej niemiecki żołnierz rzucił granat w tłum. Zabici i ranni padali w kilkunastu strzelaninach w stolicy.

Na pl. Teatralnym doszło do walk z Niemcami stacjonującymi w Ratuszu. Na tarasie Teatru Wielkiego cekaem obsługiwał Wiktor Drymmer, peowiak, potem dyplomata. „Widzieliśmy Niemców poruszających się po salach I piętra. Puściłem po nich serię, jedną, drugą, wkrótce odpowiedzieli nam salwami ze zwykłych karabinów. Obustronna strzelanina trwała do wieczora” – wspominał.

Soldatenrat pod opieką

Piłsudski i Sosnkowski przyjmowali w saloniku pensjonatu przy ul. Moniuszki, gdzie się zatrzymali, mnóstwo ludzi, także – w nocy po przyjeździe – delegatów warszawskiego Soldatenratu (rady żołnierskiej). Oczekiwali, że Piłsudski umożliwi przejazd do Niemiec 30 tys. żołnierzy przebywających w Warszawie. Ustalono, że broń będzie zdana polskim władzom w punktach granicznych.

11 listopada rano Komendant udał się na Krakowskie Przedmieście, gdzie przy pl. Zamkowym, w siedzibie byłego okupacyjnego generał-gubernatorstwa, urzędował teraz Soldatenrat. Piłsudski zażądał zachowania spokoju i zapewnił, że „naród polski za grzechy waszego rządu nad wami mścić się nie chce”.

Zaraz potem na Krakowskim Przedmieściu w krótkich słowach do czekającego na niego tłumu ogłosił, że wziął Soldatenrat pod opiekę i niemieckim żołnierzom ma nie stać się najmniejsza krzywda. Tego samego dnia niemieckim dowódcom wojskowym zaproponował, by wyjechali pierwszym pociągiem, zanim w mieście wybuchną rozruchy. Wyjazd żołnierzy rozpoczął się 13 listopada, zakończył 19. Jako ostatnia Warszawę opuściła załoga Cytadeli.

W rękach Piłsudskiego

W stojącym kiedyś w miejscu obecnego hotelu Sofitel Victoria Pałacu Kronenberga, siedzibie rządu podlegającego regentom, 12 listopada rozpoczęły się rozmowy Piłsudskiego z przedstawicielami polskich stronnictw o powołaniu rządu. Naczelnik był już po rozmowach z Radą Regencyjną, wyposażony w jej deklarację przekazania mu pełni władzy wojskowej i naczelnego dowództwa nad armią.

Wielka sala była pełna. „W pewnej chwili rozmowa między nami a endekami stała się bardziej rzeczowa – wspominał Stanisław Thugutt, ludowiec wkrótce szef MSW. – Padło nazwisko Jędrzeja Moraczewskiego, który zgodził się przyjąć misję, jakkolwiek z wielką niechęcią”.

14 listopada 1918 r. Rada Regencyjna wydała ostatni dokument, zwracając się do Piłsudskiego: „…obowiązki nasze w Twoje ręce składamy”. Po czym rozwiązała się. 16 listopada Piłsudski notyfikował „państwom wojującym i neutralnym” – istnienie państwa polskiego.

Cztery pokolenia czekały

Rząd powstał dwa dni później, pod kierownictwem Moraczewskiego, strawnego dla prawicy. Zresztą tamte dni były pełne kompromisów i emocji. Sam Moraczewski wspominał potem, że kto tamtych dni nie przeżył, nie szalał z entuzjazmu razem z innym, z narodem, ten nie doznał w życiu największej radości. „Cztery pokolenia nadaremno na te chwile czekały, piąte doczekało” – pisał.

Pytanie o przyczynę sprawczą odzyskania przez Polskę niepodległości wciąż jest ciekawe. Najbliżej odpowiedzi mógł być Roman Dmowski, jeden z ojców niepodległości, według którego jest to wynik współdziałania wielu czynników, przeważnie od nas niezależnych. „Od dłuższego czasu wytwarzała się korzystna dla naszej sprawy koniunktura międzynarodowa” – oceniał. Co nie zmienia faktu, że trzeba było ją umieć wykorzystać: w dyplomacji i na polu walki.

Józef Piłsudski był w rządzie Moraczewskiego ministrem spraw wojskowych. Ale był też naczelnym dowódcą, a 22 listopada objął oficjalnie najwyższą władzę jako tymczasowy naczelnik państwa. Na 26 stycznia 1919 r. ustalono datę pierwszych wyborów do Sejmu.

W ten sposób powstały pierwsze zręby państwa. Droga do ostatecznego ustalenia jego granic była jednak daleka. Prowadziła przez pertraktacje pokojowe, decyzje mocarstw, plebiscyty, powstania, zbrojne starcia i dwie wojny.

Tagi:
100‑lecie niepodległości

Święto Niepodległości w Rudzie Różanieckiej

2018-11-15 10:57

Grupa Odnowy Wsi Ruda Różaniecka

11 listopada 2018 r. mieszkańcy Rudy Różanieckiej byli świadkami i uczestnikami podniosłego jubileuszu, jakim było 100-lecie odzyskania niepodległości przez Polskę.

Archiwum parafii
Poświęcenie pomnika

Patriotyzm i miłość do Ojczyzny nakazywała godne uczczenie tej rocznicy. Grupa Odnowy Wsi Ruda Różaniecka postanowiła, że zwieńczeniem obchodów będzie wzniesienie pomnika upamiętniającego 100-lecie odzyskania wolności.

Pomnik powstał ze środków Podkarpackiego Programu Odnowy Wsi na lata 2017-2020 oraz został dofinansowany z budżetu Miasta i Gminy Narol. Całkowity koszt inwestycji wyniósł 25 tys. zł.

Pomnik przedstawia orła białego zrywającego się do lotu. Orzeł jest symbolem, z którym identyfikują się wszyscy Polacy, symbolem dzięki któremu czujemy jedność. A społeczeństwo Rudy Różanieckiej to wyjątkowo zintegrowana, pracowita i dumna zbiorowość. Udowodnili to mieszkańcy naszej wsi w najtrudniejszych dziejowych momentach oraz gdy trzeba było w czasach pokoju rzetelnie pracować na rzecz rozwoju miejscowości.

Dlatego tablice na okolicznościowym pomniku są hołdem dla mieszkańców Rudy Różanieckiej. Miejsce usytuowania pomnika nawiązuje do historii tworzenia oddziałów strzeleckich i organizowania w tym miejscu ćwiczeń przysposobienia wojskowego.

Wzniesienie pomnika było możliwe dzięki zaangażowaniu wielu osób. Pomysłodawcą inicjatywy była dyrektor Zespołu Szkół w Rudzie Różanieckiej, pani Doroty Wróbel. Liderem projektu ze strony gminy był pan Andrzej Kołodziej, a ze strony lokalnej społeczności pan Mariusz Franus.

Autorem projektu i wykonawcą rzeźby jest artysta, na co dzień nauczyciel miejscowej szkoły, pan Grzegorz Wajs. Poświęcenia pomnika dokonał wicedziekan dekanatu narolskiego, ks. Waldemar Górski. Inicjatywa zintegrowała społeczność lokalną, która aktywnie włączyła się w prace upamiętniające 100-lecie odzyskania wolności. Szczególne zaangażowanie wykazali: sołtys wsi, radni gminni, lokalni przedsiębiorcy, miejscowe zakłady pracy, Ochotnicza Straż Pożarna w Rudzie Różanieckiej i Koło Gospodyń Wiejskich w Rudzie Różanieckiej.

Rozpoczęte Mszą Św. z okolicznościowym kazaniem ks. dr. Krzysztofa Giery uroczystości zakończyły występy przedszkolaków i harcerzy, koncert zespołu wokalnego Bies Band z Przemyśla oraz wspólna zabawa z zespołem muzycznym Salsa.

Taka forma obchodów 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę spotkała się z powszechnym uznaniem, co najlepiej potwierdza, że mieszkańcy Rudy Różanieckiej mają powody być dumni ze swojej przeszłości i tego, co tworzą dzisiaj.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kapłan został ekskomunikowany m.in. za oskarżenia papieża Franciszka

2018-11-15 11:14

kg (KAI) / Palermo

Grzechy herezji i schizmy zarzucił metropolita Palermo abp Corrado Lorefice jednemu z miejscowych kapłanów, ks. Alessandro Marii Minutelli, nakładając nań ekskomunikę „latae sententiae” (czyli z samego faktu popełnienia tych czynów) ze wszystkimi wypływającymi stąd skutkami. Powołał się przy tym na kanon 1364 par. 1 Kodeksu Prawa Kanonicznego, który mówi o "przestępstwach przeciwko religii i jedności Kościoła". Według mediów sycylijskich kara ta od dłuższego czasu „wisiała w powietrzu” i sam duchowny liczył się z nią.

Grzegorz Gałązka

Podjęte surowe środki są odpowiedzią władzy diecezjalnej na liczne wcześniejsze publiczne wypowiedzi duchownego, który w kazaniach i za pośrednictwem portali społecznościowych mówił o „obłudzie fałszywego Kościoła”, o „wielonarodowym Kościele kłamstwa i fałszu”, będącym „bezwstydną prostytutką, zaprzedaną możnym tego świata”. Towarzyszyły temu liczne oskarżenia pod adresem papieża Franciszka i abp. Lorefice.

Arcybiskup, a także inni księża i przyjaciele kapłana wielokrotnie próbowali go przekonać i nakłonić do porzucenia takich metod działania. Dodatkowym powodem interwencji były głosy wewnętrzne i nadprzyrodzone oraz objawienia Maryi Panny, aniołów i niektórych świętych, których ks. Minutella miał doświadczać. O tym wszystkim informował on szeroko w internecie, co – zdaniem władz kościelnych – stanowiło poważne ryzyko wywołania zamieszania w sumieniach i prawdziwej ludowej pobożności maryjnej oraz w pojmowaniu kultu aniołów i świętych.

Mniejszym, ale też w sumie istotnym problemem była cudowna woda, która pojawiła się ponoć koło Palermo i miała rzekomo właściwości nadprzyrodzone i lecznicze.

Ponadto kapłan założył w swej parafii i prowadził duchowo żeńską wspólnotę zakonną, której Kościół nie zatwierdził. Początkowo gromadziła się ona w innej archidiecezji sycylijskiej – Monreale i to tamtejszy arcybiskup jako pierwszy wystąpił przeciw temu duchownemu, nakazując mu opuszczenie jej.

W tej sytuacji arcybiskup Palermo zwolnił buntowniczego księdza z obowiązków proboszcza jednej z parafii w stolicy Sycylii, ostrzegając jednocześnie wiernych przed stosowanymi przezeń niektórymi praktykami. Podkreślił, że są one sprzeczne z miłością do Kościoła i istnieje poważne niebezpieczeństwo, że służą manipulowaniu sumieniami.

W czerwcu br. ks. Minutella przewodniczył zebraniu około tysiąca wiernych z różnych regionów Włoch, ale istnieje podejrzenie, że wkrótce potem spotkanie to nie przyniosło oczekiwanych przezeń owoców. W każdym razie w październiku na swej stronie internetowej duchowny wyraził rozgoryczenie, że został sam, zapowiadając jednocześnie, że nie będzie już przedstawiał swych projektów za pośrednictwem sieci i że „na pewien czas zawiesza” swą działalność. Skarżył się przy tym, że „prawdziwy Kościół postanowił, że nie ma obowiązku działać ze mną”.

Oznajmił również, że wysłał dwa listy do Benedykta XVI i prośbę o spotkanie do kard. Raymonda L. Burke’a, ale na żadne z tych pism nie otrzymał odpowiedzi. Jego zdaniem bojkotują go również środki przekazu „prawdziwego Kościoła”. „Jeśli zatem także z tej strony panuje milczenie, to istnieje ryzyko stwierdzenia, jakobym zmierzał do [utworzenia] własnego Kościoła, że tworzę sektę. Ale ja nie robię niczego takiego. Bronię tylko Świętej Matki Kościoła” – zapewnił ekskomunikowany duchowny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Prezydent Duda podpisał ustawę o Narodowym Dniu Pamięci Duchownych Niezłomnych

2018-11-15 19:44

prezydent.pl, kos / Warszawa (KAI)

Prezydent Andrzej Duda podpisał 13 listopada ustawę ustanawiającą dzień 19 października Narodowym Dniem Pamięci Duchownych Niezłomnych. Ma on być wyrazem hołdu „dla kapłanów i innych osób duchownych, które swoją postawą dawały świadectwo męstwa i niezłomnej postawy patriotycznej oraz niejednokrotnie przelewały krew w obronie Ojczyzny”.

prezydent.pl

Sejm uchwalił ustawę ustanawiającą Narodowy Dzień Pamięci Duchownych Niezłomnych 4 października. Za jej przyjęciem głosowało 356 posłów, przeciwko 39, a 21 się wstrzymało. Następnie ustawa została przesłana do Senatu i po dalszych pracach przekazana Marszałkowi Sejmu, który przedstawił ją do podpisania prezydentowi. Prezydent Andrzej Duda złożył swój podpis pod ustawą 13 listopada o czym poinformowało Biuro Prasowe Kancelarii Prezydenta.

Narodowy Dzień Pamięci Duchownych Niezłomnych obchodzony będzie 19 października każdego roku w rocznicę porwania bł. ks. Jerzego Popiełuszki – Kapłana Niezłomnego, „który stał się symbolem męczennika wśród duchowieństwa, zamordowanego z nienawiści do wiary i do ludzkiej godności”, czytamy w informacji zamieszczonej na stronie prezydenta RP (prezydent.pl).

W ustawie podkreślono, że idea ustanowienia Narodowego Dnia Pamięci Duchownych Niezłomnych podyktowana jest „chęcią docenienia postawy osób duchownych, które w okresie, gdy Polska utraciła wolność i zniknęła z map Europy, były depozytariuszami utraconej państwowości i wychowywali do wolności poszczególne pokolenia”. Dlatego wśród osób duchownych wymienionych w tekście ustawy znajdują się duchowni żyjący w czasach odległych, jak i współczesnych, m.in.: św. abp. Zygmunt Szczęsny Feliński, św. Andrzej Bobola, św. Maksymilian Kolbe, bł. ks. Jerzy Popiełuszko, ks. Stanisław Brzóska, ks. Ignacy Skorupka, ks. Zygmunt Kaczyński, kard. Stefan Wyszyński, abp. Antoni Baraniak, ks. Wacław Karłowicz, ks. Władysław Gurgacz, ks. Stanisława Suchowolec i ks. Stefan Niedzielak.

Ustawa wejdzie w życie z dniem następującym po dniu ogłoszenia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem