Reklama

Pielęgniarstwo na UKSW

2019-01-16 11:11

Magdalena Kowalewska
Edycja warszawska 3/2019, str. VI

stokkete/fotolia.com
Studenci pielęgniarstwa rozpoczną naukę od najbliższego letniego semestru

Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego będzie kształcić pielęgniarzy. Rekrutacja na studia w języku polskim i angielskim zakończy się 11 lutego

Studenci rozpoczną naukę już od najbliższego letniego semestru. Absolwenci trzyletnich studiów pierwszego stopnia na kierunku pielęgniarstwo otrzymają dyplom ukończenia studiów i tytuł zawodowy licencjata pielęgniarstwa. W przypadku studiów prowadzonych w języku angielskim, absolwenci otrzymają dyplom ukończenia studiów w tym języku jako wykładowym.

Praca w Polsce i za granicą

Studia umożliwią im podjęcie pracy w szpitalach, zakładach podstawowej opieki zdrowotnej, w zakładach pielęgnacyjno-opiekuńczych, a także ośrodkach opieki paliatywno-hospicyjnej, w żłobkach czy w domach opieki społecznej. Wśród osób uczących się zawodu będą również ci, którzy w przyszłości wyjadą na misje. Uczelnia współpracuje m.in. z Centrum Formacji Misyjnej. To ośrodek Konferencji Episkopatu Polski, który przygotowuje świeckich i duchownych do wyjazdu na misje. – Chcemy merytorycznie i językowo przygotować naszych misjonarzy do pracy na misjach – mówi rektor UKSW ks. prof. Stanisław Dziekoński. Zauważa, że Polskę zamieszkuje coraz więcej osób, które rozmawiają w języku angielskim, dlatego też zrodził się pomysł dwujęzycznego kształcenia pielęgniarzy na Wydziale Medycznym Collegium Medicum.

W sumie na kierunek pielęgniarstwo w języku polskim i angielskim zostanie przyjętych 60 osób. Rektor UKSW podkreśla, że ważna jest nie ilość studentów, ale jakość kształcenia. – Zaczynamy od małych grup, ponieważ chcemy te osoby kształcić jak najlepiej – podkreśla ks. Dziekoński. Na uczelni nie zabraknie również kształcenia przyszłych lekarzy. Studia na kierunku lekarskim zostaną uruchomione po otrzymaniu pozytywnej opinii Polskiej Komisji Akredytacyjnej.

Reklama

W służbie drugiemu człowiekowi

Pielęgniarstwo w 2017 r. było trzecim najbardziej poszukiwanym zawodem. Ciągle potrzeba jest pracowników medycznych, zwłaszcza tych, którzy mają szczególną świadomość swojego powołania zawodowego w służbie drugiemu człowiekowi. – Przygotowując pielęgniarzy i lekarzy do pracy, chcemy uwrażliwiać ich na to, że idą do człowieka, że nie będą spotykali się z jednostką chorobą, ale przede wszystkim z osobą, która ma swoją godność, i w której trzeba zauważyć jej człowieczeństwo. Trzeba umieć widzieć pacjentów, którzy cierpią nie tylko na ciele, ale i na duchu – zaznacza rektor UKSW. Dodaje, że otwarcie na uczelni Wydziału Medycznego to swoista realizacja apelu św. Jana Pawła II, który w 2001 r. otrzymał tytuł honoris causa UKSW. Podczas odbierania dyplomu Papież nawiązał do korzeni uczelni, przekształconej w 1999 r. z Akademii Teologii Katolickiej.

– Jan Paweł II mówił, że jako uniwersytet jesteśmy młodzi duchem i to jest naszą siłą. Połączył dzieje naszej uczelni ze służbą drugiemu człowiekowi. Wyraził nadzieję, że uczelnia przez zaangażowanie naukowe profesorów i studentów, będzie kształtować duchowe oblicze nie tylko Polski, ale i całej Europy– opowiada ks. Dziekoński.

Praktyki w najlepszych ośrodkach medycznych

Wśród instytucji klinicznych, stanowiących bazę naukową dla studiów medycznych UKSW, są m.in. Wojskowy Instytut Medyczny, Instytut Kardiologii im. Prymasa Tysiąclecia Kardynała Stefana Wyszyńskiego czy Instytut Matki i Dziecka. Uczelnia podjęła również współpracę z jednostkami zagranicznymi, Katolickim Uniwersytetem Najświętszego Serca w Mediolanie. Ważnym partnerem zagranicznym w zakresie bazy dydaktycznej i naukowej dla studentów Wydziału Medycznego UKSW jest słynna Poliklinika Gemelli w Rzymie. To oficjalny szpital papieży. W tej klinice 13 maja 1981 r. ratowano życie Jana Pawła II po próbie zamachu na jego osobę. Uczelnia podpisała również list intencyjny z Isarklinik w Monachium, która specjalizuje się w badaniach nad zastosowaniem komórek macierzystych. Współpracuje także z Europejską Szkołą Zaawansowanych Badań Okulistycznych przy Szwajcarskim Uniwersytecie w Lugano.

Powstanie Collegium Medicum na UKSW związane jest z innymi aktywnościami Uniwersytetu, zwłaszcza tymi, które dotyczą nowych technologii informatycznych. Obok Wydziału Medycznego zaplanowano otworzenie Centrum Cyfrowej Nauki i Technologii, które będzie mieścić się w nowym kapusie w Dziekanowie Leśnym. Jego budowa rozpocznie się wkrótce. Będzie to miejsce dedykowane rozwojowi nauki i biznesu, innowacjom i wdrożeniom nowych technologii. Nie zabraknie również działań poświęconych rozwojowi gospodarki cyfrowej.

Tagi:
pielęgniarka UKSW

Kontynuatorki dzieła Hanny Chrzanowskiej

2018-01-27 08:29

Joanna Folfasińska/Archidiecezja Krakowska

- Jesteście świadkami wielu cudów, związanych z tajemnicą ludzkiego życia, jego świętością i godnością - powiedział abp Marek Jędraszewski do pielęgniarek i położnych zgromadzonych w Sali Okna Papieskiego na spotkaniu opłatkowym.

Joanna Adamik/Archidiecezja Krakowska/www.flickr.com

Pielęgniarki i położne przywitały metropolitę kolędą, którą ówczesny kardynał, Karol Wojtyła, ułożył na melodię „Oj, Maluśki, Maluśki". Przyszły papież przedstawił w niej historię hipotetycznych narodzin Jezusa w Krakowie:

1.Kiejbyś Ty się urodził, urodził w tym naszym Krakowie,

Toby wszystkie pielęgniarki, pielęgniarki zbiegły się ku tobie.

Ref. Śpiewajcie i grajcie mu, Małemu, Małemu.

2.Jakby z Tobą pobyły, pobyły przez calutką dobę,

Pewno by Ci wymyśliły, wymyśliły choć jedną chorobę.

3.Nic byś nie mógł poradzić, poradzić na ten obrót rzeczy,

Ino byś musiał, byś musiał przez rok cały się leczyć.

Arcybiskup nie krył zaskoczenia i radości z faktu, w jaki sposób wspominana przez pielęgniarki kolęda współgra z przygotowanym przez niego fragmentem apokryfu, opowiadającym historię położnej, obecnej w betlejemskiej grocie podczas narodzinach Bożego Syna:

-„Gdy zaś pojawiła się Światłość, złożyła [Maryja] pokłon temu, którego ujrzała, że Go wydała. Samo zaś Dzieciątko wielce zajaśniało wokół niczym słońce, gdyż oto właśnie pojawił się pokój łagodzący wszystko. W chwili Jego narodzin słychać było głosy niewidzialnych istot razem wołających: «Amen». Światłość, która się narodziła, pomnażała się i blaskiem swoim przyćmiła blask słońca. Ta zaś jaskinia napełniła się oślepiającym światłem i najsłodszym zapachem. Światłość owa pojawiła się tak, jak spada z nieba na ziemię rosa, woń zaś przewyższała wszystkie zapachy olejków. Ja zaś stałam tym wielce olśniona i zdumiona i ogarnęła mnie wielka bojaźń. Spoglądałam bowiem na tak wielką jasność zrodzonego światła." - zacytował metropolita.

Podkreślił również, że pielęgniarki i położne w szczególny sposób uczestniczą w posłudze życia i zdrowia.

- To jest łaska, by być przy potrzebującym, zwłaszcza w delikatności, zrozumieniu, cierpliwości, uśmiechu i wrażliwości, chociaż nie zawsze jest to oczywiste i łatwe.

Arcybiskup i pielęgniarki nawiązali w swoich życzeniach do postaci Hanny Chrzanowskiej, która w kwietniu tego roku zostanie wyniesiona na ołtarze.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Historia, która zmieniła świat

2019-03-19 18:15

Łukasz Krzysztofka

Co łączy całun turyński i polski obraz Jezusa Miłosiernego? Jaką misję otrzymała od Jezusa siostra Faustyna Kowalska? Jak rozwijał się kult Bożego Miłosierdzia na świecie? Tego dowiemy się z wyjątkowego filmu „Miłość i Miłosierdzie”, którego przedpremierowy pokaz odbył się w kinie „Atlantic” w Warszawie.

Łukasz Krzysztofka

„Miłość i Miłosierdzie” to niezwykła opowieść o polskiej zakonnicy, siostrze Faustynie – kanonizowanej przez papieża Jana Pawła II, mistyczce i wizjonerce, która w swoim życiu stanęła przed wykonaniem bardzo ważnej misji. Film przedstawia nieznane do tej pory fakty i przybliża widzom narodziny niezwykłego kultu Bożego Miłosierdzia, który zyskał popularność na całym świecie. W tle znajdziemy fascynującą historię polskiego obrazu, który przedstawia wierny wizerunek Chrystusa oraz dowody naukowe na jego zgodność z całunem turyńskim i chustą z Oviedo.

Łukasz Krzysztofka

- Jednym z fascynujących faktów jest historia wileńskiego obrazu, przedstawiającego objawiony wizerunek Chrystusa – tożsamy, jak się okazuje, z całunem turyńskim i sławną chustą z Oviedo. Obraz, przy którego malowaniu uczestniczyła Faustyna, jest jednym z nielicznych źródeł wiedzy o tym, jak wyglądał Zbawiciel. W filmie przedstawiamy badania naukowe na ten temat – mówił reżyser filmu Michał Kondrat.

Film ukazuje też zaskakującą historię malarza pierwszego obrazu Jezusa Miłosiernego - Eugeniusza Kazimirowskiego. W przestrzeni publicznej ten obraz możemy oglądać dopiero od 2003 roku. Film przedstawia to, co działo się z nim przez te wszystkie lata.

- Istota św. Faustyny jest w jej wnętrzu. Ona miała niesamowite życie wewnętrzne, relację z Jezusem, była skupiona na tym, co ma zrobić. Tym bardziej wiele rzeczy po drodze, jak i ograniczeń wewnętrznych jej w tym przeszkadzało. Wiele rzeczy jej nie wychodziło, miała swoje cierpienia, swoją chorobę i to wszystko było jej – podkreślała Kamila Kamińska, odtwórczyni głównej roli, nagrodzona za najlepszy debiut aktorski na festiwalu filmowym w Gdyni, gwiazda hitów „Najlepszy” i „Listy do M. 3”.

Aktorka przyznała, że po pracy przy tym filmie pogłębiła się jej relacja z Jezusem. - Widzę, że już dużo się w moim życiu zaczęło zmieniać na dobre. Czasem jest nawet trudniej, gdy buduję swoją relację z Jezusem i wtedy mówię: Jezu, ufam Tobie. Tak właściwie to dopiero po filmie zaczęłam z głęboką świadomością te słowa wypowiadać, nawet nie tyle jej rozumiejąc, co czuć – że jest coś więcej, że większa od wszystkiego jest Miłość. I to daje spokój – mówiła filmowa św. Faustyna.

Nie mniejszą rolę w objawieniu światu prawdy o Bożym Miłosierdziu odegrał bł. Ks. Michał Sopoćko, wybitny kapłan i spowiednik wizjonerki. Był on bezpośrednio związany z tajemnicą objawień Jezusa Miłosiernego. Bóg wyznaczył dla niego niezwykle ważną rolę – realizację misji przekazanej siostrze Faustynie. Temu dziełu poświęcił on niemalże całe swe życie. Film zawiera nieznane lista ks. Michała Sopoćki.

W filmie „Miłość i Miłosierdzie” wystąpili również: Macieja Małysa, odtwórca roli bł. ks. Michała Sopoćki - który zagrał u boku samego Johna Voighta w głośnym filmie „Jan Paweł II” oraz Janusz Chabior znany szerokiej widowni chociażby z produkcji „Wołyń”. Tu wcielił się w postać malarza Eugeniusza Kazimirowskiego. Reżyserem jest Michał Kondrat – twórca m.in. produkcji „Dwie Korony” poświęconej historii św. Maksymiliana Kolbe.

Film, nad którym patronat medialny objęła „Niedziela”, będzie wyświetlany w dziewięciu krajach Europy, USA, prawie całej Ameryce Południowej, Korei Płd., a także na Filipinach. Na ekrany polskich kin wejdzie 29 marca.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zielona Góra: Wyjątkowa korespondencja

2019-03-20 09:30

Katarzyna Krawcewicz

Wielu osobom znana jest praktyka pisania listów do św. Józefa. Takich prawdziwych, na papierze, w których opisuje się dokładnie swoją intencję, problem, pragnienie. Po napisaniu listu rozpoczyna się modlitwę, a sam list można włożyć np. za obraz z wizerunkiem św. Józefa czy Świętej Rodziny. Czcicieli św. Józefa z pewnością zainteresuje fakt, że powstały specjalne skrzynki na tę wyjątkową korespondencję.

Facebook/ListydoJozefa

- To nie jest żaden zabobon. Nie chodzi o to, że wykonamy szereg czynności, a życzenie się spełni. To taki zewnętrzny znak powierzania naszych problemów świętemu patronowi i sposób budowania wiary – mówi Magdalena Stachowska, która razem z mężem Adamem rozpoczęła produkcję skrzyneczek.

Oboje doświadczyli orędownictwa św. Józefa, żartują nawet, że święty ma ich chyba dosyć, bo ciągle zawracają mu głowę. - Odkąd jesteśmy małżeństwem, piszemy takie listy. W różnych sprawach, nawet banalnych. To były kwestie mieszkania, samochodu, pracy i wielu innych naszych pomysłów. Zawsze po napisaniu listu zaczynaliśmy odmawiać nowennę i do dziewiątego dnia pojawiała się odpowiedź. Nie zawsze taka, jakiej oczekiwaliśmy, ale działo się wiele dobrych rzeczy. Znamy też świadectwa wielu osób, które opowiadały, że np. św. Józef pomógł załatwić kredyt, chociaż sprawa wydawała się beznadziejna – opowiada Magdalena. - Listy wkładaliśmy za ikonę Świętej Rodziny i szybko zaczęły stamtąd wystawać różne kartki. Więc na własne potrzeby wymyśliliśmy skrzynkę. Wiesza się ją na ścianie, jest zamykana na kluczyk. Na pierwszy rzut oka wygląda niepozornie, bo nie widać, że tam w środku są listy. Najpierw zrobiliśmy parę sztuk dla znajomych, a teraz postanowiliśmy rozszerzyć działalność i wystartowaliśmy w same imieniny św. Józefa.

Brzmi ciekawie? Warto przyjrzeć się bliżej skrzyneczkom, tym bardziej, że prawdopodobnie nikt wcześniej nie wpadł na taki pomysł i są czymś oryginalnym. Skrzynki są dostępne w trzech rozmiarach – trochę większa niż A4, trochę mniejsza niż A5 i średnia, pomiędzy tymi dwoma rozmiarami. Ponieważ jest to rękodzieło, może się zdarzyć, że na realizację zamówienia trzeba będzie poczekać ok. 2 tygodni. Już niedługo ruszy strona internetowa, a na razie można kontaktować się przez Facebooka: www.facebook.com/ListydoJozefa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem