Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Papież z Polski patronem Europy

2018-04-16 11:10

Andrzej Tarwid

Andrzej Tarwid

- Jan Paweł II podczas swojego pontyfikatu pokazał nam, że tożsamość Europy oparta jest na chrześcijaństwie – powiedział ks. infułat Ireneusz Skubiś na spotkaniu zorganizowanym w sali koncertowej Zamku Królewskiego w Warszawie.

Spotkanie z twórcą i moderatorem Ruchu Europa Christi zwieńczyło cykl wydarzeń towarzyszących XXIV Targom Wydawców Katolickich w Warszawie. Konferencja miała charakter otwarty. Na sali zasiedli m.in. prof. Jan Szyszko, uczestnicy targów i osoby, które przyszły do Arkad Kubickiego zapoznać się z ofertą wydawniczą 180 oficyn.

Przebieg spotkanie moderował Marian Florek, który na początku poprosił honorowego Redaktora Naczelnego „Niedzieli” o przypomnienie historii powstania Ruchu Europa Christi.

Okazuje się, że idea powstania Ruchu zrodziła się na imieninach. Infułat zaprosił na nie kilku wybitnych przedstawicieli świata nauki i polityki. Osoby te miały miały wygłosić swoje opinie na temat obecnej kondycji Starego Kontynentu.

Reklama

Wybór tematyki wystąpień nie był przypadkowy. - Było to w czerwcu 2016r., a więc tuż po decyzji o Brexicie – przypomniał Infułat. - Okazało się (z tych wypowiedzi – przyp. at), że Europa jest chora, traci swoją chrześcijańską tożsamość. Zaproponowałem więc powołanie Ruchu Europa Christi.

Już rok później, czyli w 2017r., odbył się pierwszy Kongres Ruchu Europa Christi. Sympozja odbyły się w Częstochowie, Łodzi i Warszawie. W stolicy debatowano na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego, w siedzibie Parlamentu RP oraz Galerii Porczyńskich, gdzie znajduje się Muzeum im. Jana Pawła II.

Podczas pierwszego kongresu wykłady wygłosiło niemal 40 osób. Byli w wśród nich hierarchowie Kościoła, przedstawiciele świata polityki oraz nauki z Polski i zagranicy. M.in. prof. Rocco Buttiglione czy kard. Robert Sarah. Autor wydanej w naszym kraju książki „Bóg albo nic” powiedział, że „jak Europa przepadnie, to przepadnie cały świat”.

Zdaniem ks. Skubisia wypowiedź hierarchy wywodzącego się z Afryki pokazuje, jak ważne zadanie stoi przed ludźmi wierzącymi na Starym Kontynencie. - Wynika ono z tego, że to, co dzieje się w Europie, promieniuje na inne części świata. Dlatego o Europę toczy się ogromny bój – powiedział ks. Skubiś i podkreślił. - A to wszystko, co dzieje się w sferze politycznej, kulturalnej i innych ma swoje tło, które sprowadza się do tego: czy Chrystus będzie, czy Go nie będzie.

W kontekście wali o duszę Europy i Europejczyków moderator Ruchu przypomniał o rewolucjach - francuskiej i bolszewickiej - oraz o faszyzmie. Jego zdaniem ideologie, jakie kryły się za rewolucjami oraz faszyzmem chciały przede wszystkim odciąć ludzi od Boga. Jednocześnie – przypomniał ks. Skubiś – to Europie Pan Bóg dawał znaki, m.in. poprzez objawienia w Lourdes czy Fatimie.

Już niedługo zostanie wydana książka, w której znajdą się wszystkie wygłoszone podczas I Kongresu wykład. Jednocześnie trwają przygotowania do II Kongresu Ruchu Europa Christi. - Będzie on miał charakter kroczący – zapowiedział ks. Skubiś.

Wiele spotkań w ramach II Kongresu zostało zaplanowanych na październik. Wtedy odbędą się sesje m.in. w: Częstochowie, Rzeszowie, Warszawie. Ale już w przyszłym tygodniu odbędzie się spotkanie w czeskim Ołomuńcu, a kolejne sesje zostaną zorganizowane w Brukseli i Wilnie. W sierpniu Europa Christi zagości w Norwegii. Dopinane są jeszcze spotkania w Paryżu i w Brukseli.

Tematyka II Kongresu Ruchu Europa Christi będzie poświęcona wizji Europy w ujęciu św. Jana Pawła II. - Nikt nie powiedział tak dużo o Europie, jak Jan Paweł II – stwierdził ks. Skubiś i przypomniał o papieskim wystąpieniu w Santiago de Compostela. Ojciec Święty mówił tam o triadzie najgłębszych fundamentów europejskich, czyli o: filozofii greckiej, prawie rzymskim i religii chrześcijańskiej.

- Nie ma takich spraw, których nie poruszyłby św. Jan Paweł II – stwierdził prelegent i wyliczył, że wątki dotyczące tożsamości europejskiej oraz zagrożeń przed jakimi stoi nasz kontynent można znaleźć w oficjalnych wystąpienia i dokumentach papieskich. - Ale my możemy je znaleźć także w tym, co św. Jan Paweł II mówił do nas podczas pielgrzymek do Polski – dodał ks. Skubiś.

Ruch Europa Christi chciałby, aby św. Jan Paweł II został patronem Europy. - Powiedziałem o tym ks. kard. Stanisławowi Dziwiszowi, który gdy to usłyszał, to dał mi publikację, w której znajduje się 13 tys. podpisów zebranych w Hiszpanii. Są tam imiona, nazwiska, telefony i adresy. Każda z tych osób także pragnie, aby św. Jan Paweł II był patronem Europy – mówił ks. Skubiś.

Podczas spotkania na Zamku Królewskim moderator Ruchu Europa Christi zachęcał zgromadzonych do krzewienia chrześcijańskiej tożsamości w swoim codziennym życiu. Można to robić publicznie, ale można również robić to we własnych domach. - Proponuję, aby osoby spotykające się np. na imieninach dostawiały do stołu puste krzesło dla Jezusa Zmartwychwstałego – zaproponował ks. Ireneusz Skubiś.

Tagi:
spotkanie Europa Christi

Wrocławskie spotkania z Biblią

2018-04-25 11:32

Anna Buchar
Edycja wrocławska 17/2018, str. III

Anna Buchar
Ks. dr Romuald Pietkiewicz

Ile ksiąg Biblii wydano w okresie renesansu? Kto je wydał i jakie były jej edycje? – na te i wiele innych pytań odpowiadał ks. prof. PWT Rajmund Pietkiewicz, zaproszony do ,,Civitas Christiana” w ramach Wrocławskich Spotkań z Biblią.

Prelegent w wykładzie „Rola Biblii w polskiej kulturze renesansowej” zwrócił uwagę na podstawę przekładu Biblii, na rozwój jakościowy jej edytorstwa, jej znaczenie dla kultury polskiej oraz na bibliografię Pisma Świętego w liczbach. – W okresie renesansu produkcję większych druków biblijnych rozpoczęli protestanci. Bo renesans to okres reformacji i kontrreformacji. W latach 1551-53 wydano pod władzą księcia Albrechta Hohenzollerna, NT Królewiecki. Katolicy nie mogli pozostać z tyłu. Tym samym w 1556 r. u Szarfenbergów w Krakowie ukazuje się NT Krakowski, a kilka lat później powstaje Biblia Leopolity. Do ,,wyścigu” dołączyli także ewangelicy reformowani, zwani kalwinami, którzy w 1563 r. utworzyli nowy przekłady Biblii – Biblię brzeską uznawaną przez wielu za najpiękniejszy polski druk renesansowy. Odpowiedź na to, co uczynili protestanci, katolicy i ewangelicy dają bracia polscy, tzw. arianie. Ostatnie słowo należy jednak ponownie do katolików i Biblii ks. Jakuba Wujka – mówił kapłan dodając, że w renesansie uczono odpowiedniego sposobu lektury Biblii. – Chodziło nie tylko o to, by ją przeczytać i zrozumieć, ale by Biblia oddziaływała na morale. Wychowanie, edukacja, kształcenie postaw moralnych, czyli Biblia w służbie pełnej idei – reasumował biblista.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Przemysł pogardy

2018-04-25 20:33

Ks. Paweł Rozpiątkowski

Kiedy rzuciłem okiem na ten tytuł, choć przecież to nie pierwszy spotkany przeze mnie przypadek takiej metody manipulacji, zrobiło mi się niedobrze. Do szpiku zmroził mnie stopień pogardy zawarty w tych kilku słowach: „Znany działacz antyaborcyjny ma nową pracę, został konsultantem wojewódzkim.” Cóż w istocie znaczą te słowa? Ano tyle, że „Pan nikt” dostał pracę. Przecież a przecież „Pan nikt”, nie powinien dostawać pracy, bo „Pan nikt” jest zerem. Ten „Pan nikt”, to lekarz, który leczył i ratował życie wielu ludziom. Profesor, który wykształcił tysiące innych lekarzy. Tylko dlatego, że twardo opowiada się za życiem został nazwany pogardliwie „znanym działaczem antyaborcyjnym”. Czyli właśnie nikim. Chodzi o prof. Chazana.

BOŻENA SZTAJNER

Wiele już napisano o przemyśle pogardy, który był wymierzony w śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Powstały cale analizy działań jego przeciwników politycznych zmierzających do obalenia godnościowych podstaw jego prezydentury. A to pisano o kartoflu. A to zadawano pytania czy prezydent jest alkoholikiem. W ten sposób również starano się wmówić społeczeństwu, że Lech Kaczyński jest nikim. Wielu w to uwierzyło i wierzy nadal.

Przemysł pogardy nadal dobrze funkcjonuje. Jego tryby mielą dziś co znaczniejszych, co odważniejszych obrońców życia. Używane są najbardziej nieczyste chwyty. Prawdziwa wolna amerykanka.

Wściekłą histerię wywołuje np. pokazanie w przestrzeni publicznej niewinnego i prawdziwego zdjęcia kilkutygodniowego dziecka zrobionego za pomocą ultrasonografu. Niedawno w Rzymie urzędnicy wystraszeni przez agresywnych lewaków nakazali je usunąć natychmiast. Nad Wisłą też to przerabialiśmy. Ileż razy urzędnicy nakazywali usunąć, albo bezprawnie niszczono, czy organizowano „społeczne” pikiety przeciw wystawom podobnych zdjęć. To ze strachu, bo odkłamują one aborcjonistyczną narrację pokazując czarno na białym, że pod sercem matki żyje nie płód, ale człowiek. Każdy z nas w piątym czy dziesiątym tygodniu życia tak wyglądał, a że nie jest podobny do siebie dzisiaj? Przecież wielu ma kłopoty z rozpoznaniem siebie na zdjęciach z dzieciństwa. Człowiek się przecież zmienia.

Kilka tygodni temu oglądałem w telewizji dyskusję Kaji Godek z dwoma feministkami. Jedną z nich była prowadząca program w TVN 24 znana dziennikarka. Kaja Godek dala sobie radę doskonale, mimo, że naprzeciw siebie miała nie skrywające niechęci, wściekłości i pogardy dwie lwice, które najchętniej by ją zakneblowały.

I wreszcie fizyczny atak. Ten na Kurię Biskupią w Warszawie z niewybrednymi hasłami, ba groźbami wobec biskupów i księży po tym jak Episkopat Polski wyraził wsparcie dla społecznej inicjatywy „Zatrzymaj aborcję”. Napastnicy gotowi byli na pewno poszturchać. Nie zawahaliby się przed poturbowaniem, a może i znaleźliby się tacy nakręceni, którzy odważyliby się zabić. Nie przesądzam. Boję się tylko, bo widząc nienawiść w czystej postaci, a także przyzwolenie i brak potępienia takich haseł i działań ze strony wspierających mediów, nie mając zbyt bujnej wyobraźni potrafię to sobie jednak wyobrazić.

I co wobec tego? Schować głowę w piasek? Jak struś. To najgorsze, co można zrobić. Gdy chodzi o życie nie można odpuścić „dla świętego spokoju”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek u św. Marty: bez miłości Kościół nie wzrasta, staje się instytucją pustą

2018-04-26 12:20

st (KAI) / Watykan

Podczas Ostatniej Wieczerzy Jezus uczy nas miłości, obmywając stopy – służby i przypomina, że sługa nie jest większy od swego pana – stwierdził papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. Nawiązując do czytanej dziś Ewangelii (J 13,16-20) Ojciec Święty zaznaczył, że są to podstawy Kościoła.

Grzegorz Gałązka

Franciszek przypomniał, że Pan Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy, żegnając się z uczniami, nie tylko wygłosił długą i piękną mowę, ale dokonał także dwóch gestów, „które są instytucjami", podstawami Jego nauczania. Jezus daje swoje ciało na pokarm i swoją krew jako napój – ustanawia Eucharystię. Ponadto obmywa stopy. Z tych gestów rodzą się dwa przykazania, które jeśli będziemy wierni, spowodują rozwój Kościoła.

Pierwszym z nich jest przykazanie miłości. Jezus każe nie tylko „kochać bliźniego jak siebie samego”, ale uczynić jeszcze jeden krok: „kochać bliźniego tak, jak Ja was umiłowałem”. Jest to miłość bez ograniczeń, bez której Kościół nie posuwa się naprzód, nie oddycha – zauważył papież. „Bez miłości Kościół nie wzrasta, staje się instytucją pustą, pozorów, bezowocnych gestów. Trzeba iść do Jego ciała: Jezus mówi, jak powinniśmy kochać, aż do końca” – podkreślił Ojciec Święty. „Miłujcie się wzajemnie, tak jak Ja was umiłowałem” (por. J 13, 34) – przypomniał Franciszek.

Następnie papież wskazał na nowe przykazanie, które rodzi się z obmycia stóp: „służcie sobie nawzajem”. Obmywajcie sobie nawzajem nogi, tak jak umyłem wasze stopy. Dwa nowe przykazania i ostrzeżenie: „możecie służyć, ale posłani przeze Mnie”, bo nie jesteście więksi ode mnie, „sługa nie jest większy od swego pana” – przypomniał Ojciec Święty. Jednocześnie podkreślił, że chodzi tutaj o prawdziwą pokorę, a nie udawaną i dodał, że idzie tutaj o podstawy Kościoła. Tą drogą poszli męczennicy i wielu świętych, będąc świadomymi, że są jedynie sługami.

Franciszek nawiązał także do słów Pana Jezusa zapowiadających zdradę Judasza: „Ja wiem, których wybrałem; lecz potrzeba, aby się wypełniło Pismo: «Kto ze Mną spożywa chleb, ten podniósł na Mnie swoją piętę»”. Dlatego papież zachęcił do chwili milczenia, aby spojrzał na nas Pan.

„Pozwólmy, aby do mego wnętrza wkroczyło spojrzenie Jezusa. Wiele odczujemy: miłość, a być może nic nie odczujemy ... będziemy zablokowani, będziemy się wstydzić. Ale zawsze pozwólmy, aby przyszło spojrzenie Jezusa” – zachęcił Ojciec Święty.

Na zakończenie swojej homilii Franciszek nawiązał do słów Piotra w Tyberiadzie: „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham” (J 21, 17). Miłość aż do końca, służba i użyjmy słowa trochę wojskowego, ale potrzebnego: podporządkowanie, to znaczy On jest największy, ja jestem sługą – podsumował swoją homilię papież.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem