Reklama

Andrzejkowy wieczór z „Kordianem” w tle

2012-11-23 13:21

Arkadiusz Bednarczyk
Edycja przemyska 48/2012, str. 8

Arkadiusz Bednarczyk
Ludowa figura św. Andrzeja (XIX wiek) w przydrożnej kapliczce w Soninie

Na polskiej wsi przez lata krążył taki oto wierszyk: Święta Katarzyna klucze zgubiła, święty Jędrzej znalazł, zamknął skrzypki zaraz...”. Ostatni listopadowy wieczór poświęcony jest świętemu Andrzejowi. Symbolicznie zamyka on w tradycji okres zabaw i rozpoczyna Adwent. Ostatnia listopadowa noc 29 na 30 listopada również w historii zapisała się wielkim, patriotycznym zrywem, zniewolonych zaborami Polaków - właśnie wtedy, w 1830 r. wybuchło Powstanie Listopadowe.

Pierwszy powołaniem

Świętego Andrzeja Apostoła na Kresach Wschodnich Rzeczypospolitej uważano za opiekuna małżeństw. W wigilię jego święta poszczono przez cały dzień, wieczorem zaś po posiłku odmawiano pięć różnych modlitw do niego. Andrzej był także orędownikiem zakochanych, a zwyczaj wróżb andrzejkowych: kiedy to panny lejąc roztopiony wosk na wodę odgadywały z powstałych figur, która będzie miała pierwsza wesele utrwalił się na stałe w polskim krajobrazie. Andrzej powołany jako jeden z pierwszych Apostołów był bratem św. Piotra; wcześniej był również uczniem św. Jana Chrzciciela. Z Ewangelii wg św. Mateusza dowiadujemy się, że: „Gdy Jezus przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci, Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro: byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: «Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi». Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za nim” (Mt 4,18-20). Po Zesłaniu Ducha Świętego Andrzej przebywał w Turcji, Bułgarii i Grecji. Wedle podań został ukrzyżowany 30 listopada 65 lub 70 r. głową w dół na specjalnym krzyżu (bądź nawet drzewie z gałęziami) w kształcie litery X w Patras na greckim Peloponezie.

Relikwie św. Andrzeja w 357 r. przewieziono do Konstantynopola i umieszczono w Bazylice Świętych Apostołów. Część jednak relikwii cesarz wspaniałomyślnie pozostawił w Patras, gdzie znajdowały się do roku 1459. W 1462 r. przekazano je papieżowi Piusowi II na sławnym historycznie moście Mulwijskim. Pozostawały one w Bazylice św. Piotra aż do 26 września 1964 r., kiedy to decyzją papieża Pawła VI przekazano je kościołowi greckokatolickiemu w Patras. Pozostałe relikwie św. Andrzeja spoczywały w Konstantynopolu aż do czwartej wyprawy krzyżowej. 8 maja 1208 r. kard. Piotr Capuano sprowadził je do katedry w malowniczym włoskim Amalfi. W każdą wigilię święta andrzejowego relikwie są wystawiane na widok publiczny. Wtedy też do miasta ściągają liczni pielgrzymi, a na relikwiarzu… pojawiają się krople dziwnej cieczy zbieranej do malutkich pojemników zwanej „manną św. Andrzeja”. Manna ma mieć działanie cudotwórcze. Na św. Andrzeja w kilku polskich miastach organizowano ostatnie, większe przed Adwentem jarmarki. Właśnie miasto Jarosław w 1508 r. uzyskało przywilej na organizowanie jarmarków świętoandrzejowych. Te wielkie jarmarki ściągały do miasta kupców z całej Rzeczypospolitej, Europy i Azji...

Reklama

Tragiczny finał „Kordiana”

30 listopada 1833 r., w dzień św. Andrzeja, Juliusz Słowacki napisać miał ostatnie zdanie słynnego „Kordiana”. Dramat nawiązuje do zrywu patriotycznego - powstania listopadowego i opisuje historię nieudanego spisku na życie rosyjskiego cara Mikołaja I, którego dokonać miał główny bohater - Kordian. W Warszawie ma się odbyć egzekucja Kordiana skazanego na śmierć za próbę zamachu na cara. W ostatniej chwili posłaniec przynosi ułaskawienie. Oficer go nie zauważa i jest już gotowy do strzału. W tym momencie dramat się kończy i nie wiadomo czy Kordian został zastrzelony...

30 listopada 1894 w przemyskim „Sokole” trwały ostatnie próby przed spektaklem „Kordiana”. Przemyskie Towarzystwo zawsze czciło rocznicę Powstania Listopadowego. Były to czasy niewoli narodowej; Przemyśl i reszta Galicji znajdowały się pod zaborem austriackim. Reżyserii dramatu podjął się społecznik, piekarz Tadeusz Lubicz Czyński. W akcie III „Spisek koronacyjny”, który rozgrywa się w podziemiu katedry św. Jana w Warszawie (podczas koronacji na króla polskiego cara Mikołaja) trwa narada zebranych tam spiskowców, którzy zastanawiają się nad spiskiem przeciwko carowi i jego rodzinie. Jeden ze spiskowców uświadamia pozostałym, że królobójstwo jest złem i nie pasuje do polskiej tradycji. Pewien młody podchorąży przypomina mu zbrodnie zaborcy. Obrady spiskowców chce przerwać jakiś szpieg, ale udaje się go wcześniej złapać i zabić. I w tej właśnie scenie ma uczestniczyć aktywny członek „Sokoła”, młody, 31-letni przemyski piekarz Tadeusz Czyński grając szpiega. Tak się składa, że zastępuje kolegę, niejakiego Regera, który przybyć na przedstawienie nie mógł. W sobotni wieczór 1 grudnia 1894 r. sala przemyskiej „Gwiazdy” jest wypełniona po brzegi. Mieszkańcy, jak zwykle, przyszli uczcić rocznicę Powstania Listopadowego. Jako szpieg Czyński ma zostać zabity; jeden z kolegów markuje cios sztyletem, jednak Czyński potyka się nieszczęśliwie i upada wprost na wyciągnięty sztylet... Umiera na miejscu, niczego nie świadom, podobno z uśmiechem na ustach. Pada bez życia na deskach sceny... Wymarzona i piękna śmierć dla artysty... 4 grudnia 1894 r. tłumy przemyślan żegnają aktora-amatora, który swe życie oddał dla Ojczyzny. Powie wówczas prezes przemyskiego „Sokoła” dr Leonard Tarnawski: „Położyłeś Tadeuszu życie pożyteczne przy obchodzie narodowym, przelewając krew z serca rozradowanego powodzeniem uroczystości, którą z innymi urządzałeś...”.

Tagi:
Andrzej powstanie

Reklama

Abp Skworc: Rodzina i Kościół były bastionami polskiego ducha

2019-06-16 18:58

ks.sk / Pszczyna (KAI)

Metropolita katowicki sprawował w Pszczynie Eucharystię z okazji obchodów 100 rocznicy wybuchu I powstania śląskiego z 1919. Podkreślał, że „rodzina i Kościół to były bastiony polskiego ducha, kumulujące miłość i tęsknoty pokoleń za powrotem do Macierzy, do Ojczyzny – Matki”.

BP KEP
Abp Wiktor Skworc

W kościele pw. Wszystkich Świętych w Pszczynie metropolita katowicki sprawował uroczystą Eucharystię w intencji Ludu Śląskiego z okazji obchodów 100-lecia powstań śląskich. Przypominając trudne chwile nie tylko ziemi pszczyńskiej, ale całego Górnego Śląska mówił, że to właśnie rodziny na tych terenach były ostoją polskości.

- Dziś, kiedy po 100 latach wspominamy tamte wydarzenia, podkreślając ich historyczne znaczenie dla Śląska i Polski, chcemy przede wszystkim przywołać bohaterów tamtych dni – powstańców śląskich, Wojciecha Korfantego oraz rzesze patriotów, którzy budzili polską świadomość na Górnym Śląsku, a wśród nich ks. Skowrońskiego oraz Karola Miarkę. Warto też wspomnieć bł. ks. Józefa Czempiela – powiedział.

Metropolita katowicki zwrócił uwagę na to, że „nie wolno nam zapomnieć o bohaterach drugiego – a może jednak pierwszego planu, którymi były matki”. To właśnie one – zdaniem abp Skworca – „przekazywały przez pokolenia z macierzyńską czułością miłość do bliskiej sercu Polski”. Przypomniał, że to właśnie matki uczyły „staropolską polszczyzną pacierza polskiego, czytały dzieciom opowieści o królewskim Krakowie i prowadziły w duchowych pielgrzymkach kolejne pokolenia na Jasną Górę przed obraz Jasnogórskiej Królowej Polski”.

– Rodzina i Kościół to były bastiony polskiego ducha, kumulujące miłość i tęsknoty pokoleń za powrotem do Macierzy, do Ojczyzny – Matki”.

Mówiąc na temat przeszłości, abp Skworc cytując Norwida podkreślił, że „przeszłość – to jest dziś, tylko cokolwiek dalej”. - Zatrzymajmy się na słowie „dziś”. Treść tego słowa zależy od każdego z nas – od otwarcia się na działanie Ducha Świętego, Ducha Prawdy, który - jak słyszeliśmy w Ewangelii - doprowadzi nas do całej prawdy. Do całej prawdy o Bogu i człowieku, który pisząc swoje dzieje na ziemi, równocześnie uczestniczy w historii zbawienia – stwierdził.

I powstanie śląskie wybuchło w północnej części powiatu pszczyńskiego. Swoim zasięgiem objęło powiaty: katowicki, lubliniecki, pszczyński, rybnicki, tarnogórski oraz część raciborskiego. Eucharystia w intencji Ludu Śląskiego z okazji obchodów 100-lecia powstań śląskich sprawowana w Pszczynie szczególnie upamiętnia tych, którzy oddali życie w walce za Ojczyznę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dziś XIX Dzień Papieski: wsparcie młodych i rozpoczęcie obchodów 100. rocznicy urodzin Jana Pawła II

2019-10-13 08:06

BPKEP / Warszawa (KAI)

„Mamy ponad 2000 stypendystów z całej Polski. Dzięki stypendiom mogą uczyć się i dostać na wymarzone studia. Te pieniądze to bardzo dobra inwestycja – mówi ks. Dariusz Kowalczyk, prezes Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia. „Wstańcie, chodźmy!” to hasło XIX Dnia Papieskiego. Tradycyjnie jest on obchodzony w niedzielę przed 16 października, czyli dniem wyboru kard. Karola Wojtyły na papieża.

W tym roku Dzień Papieski przypada 13 października. Tego dnia w Polsce przeprowadzana jest zbiórka na stypendia dla zdolnej i niezamożnej młodzieży z małych miejscowości. Tegoroczny Dzień Papieski jest ponadto otwarciem roku obchodów 100. rocznicy urodzin św. Jana Pawła II.

„Bardzo zależy nam na tym, by zachęcić nie tylko młodych, ale wszystkich do odkrywania i poznawania nauczania św. Jana Pawła II. To jemu w ogromnym stopniu zawdzięczamy zmiany, do których doszło w naszej Ojczyźnie. To Jego odwaga, mądrość i siła ducha pomogły nam zmienić Polskę” – zaznaczył ks. Kowalczyk. Dodaje, że założeniem Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia na najbliższy rok jest powrót do nauczania papieskiego.

„Świadomość, że Jan Paweł II był niezwykłym człowiekiem wielkiego ducha jest powszechna, ale musimy zrobić wszystko, by papież nie był dla młodych tylko postacią historyczną. Jego nauczanie jest niezwykle aktualne. Są też tysiące ludzi, którzy mogą opowiadać młodzieży o spotkaniach z Janem Pawłem II i o tym, jak on wpłynął na ich życie i zmiany w Polsce oraz na całym świecie – podkreślił prezes Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia.

Ks. Dariusz Kowalczyk poinformował też, że dzięki zbiórce środków na stypendia tysiące młodych ludzi cieszy się tym, że ma środki na naukę i może pójść na wymarzone studia. "To świetna inwestycja, bo to, czego ci młodzi ludzie się nauczą, potem oddadzą w życiu społecznym, rodzinnym i zawodowym. Nasi stypendyści przez lata studiowali już chyba na wszystkich możliwych kierunkach studiów. Inwestycja w ich naukę jest długofalowa, ale też niezwykle piękna i mówiąc wprost, wszystkim nam się niezwykle opłaca” - podkreślił.

Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia” została powołana przez Konferencję Episkopatu Polski w 2000 r. Powstała jako owoc pielgrzymki św. Jana Pawła II do ojczyzny w 1999 r. W ciągu dziewiętnastu lat swojej działalności Fundacja objęła opieką kilkanaście tysięcy młodych ludzi z całej Polski zgodnie z wezwaniem Ojca Świętego do „nowej wyobraźni miłosierdzia”. Najważniejszym elementem obchodów Dnia Papieskiego jest zbiórka pieniędzy na stypendia dla uzdolnionej i niezamożnej młodzieży z małych miejscowości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Świeccy franciszkanie świętowali jubileusz

2019-10-13 23:44

Maciej Orman

Naśladują św. Franciszka, żyjąc jego duchowością. Nie noszą habitów, ale służą Bogu i ludziom przez pracę i modlitwę. Jubileusz 40-lecia świętował 13 października Franciszkański Zakon Świeckich (FZŚ) działający przy parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Częstochowie

Maciej Orman

Z tej okazji Mszy św. w intencji braci i sióstr należących do zakonu, zwanym też III Zakonem Franciszkańskim, przewodniczył o. Gabriel Kudzia OFM.

– Pokój i dobro – powitał wszystkich na początku Eucharystii franciszkańskim pozdrowieniem proboszcz parafii ks. Janusz Wojtyla. – Pragniemy zanieść wdzięczną modlitwę do Boga za to, że duch franciszkański ogarnia naszą lisiniecką ziemię przez posługę świeckich, którzy modlą się, pracują i dają świadectwo życia według reguł św. Franciszka, który chciał być w świecie żywą Ewangelią – powiedział ks. Wojtyla.

W kazaniu o. Gabriel Kudzia podkreślił, że należący do FZŚ zafascynowali się sposobem życia św. Franciszka z Asyżu, który jest wzorem wolności, pokoju, zgody i pojednania między ludźmi. – Ta fascynacja jego świętością sprawiła, że wstąpili do wspólnoty, aby realizować pragnienie dążenia do doskonałości chrześcijańskiej. Doszli do wniosku, że nie wystarcza im coniedzielny udział we Mszy św., odmawianie pacierza i zachowywanie przykazań. Zrozumieli, że Bóg jest taki wielki i wspaniały, że ciągle trzeba Go szukać i głębiej poznawać. Szukali kogoś, kto im w tym pomoże. I znaleźli św. Franciszka, który jest nauczycielem doskonałości, bo sam upodobnił się do Chrystusa na tyle, że nazwano go drugim Chrystusem – powiedział o. Kudzia.

– Jeśli czujesz, że dotychczasowe życie religijne nie zadowala cię, to znak, że Bóg puka do twojego serca, abyś wszedł na drogę doskonałości przez wstąpienie do FZŚ – kontynuował kaznodzieja.

– Dziękujemy, że Bóg dał nam w osobie św. Franciszka z Asyżu wzór radosnej świętości. Prośmy, by pociągnął nas za sobą, byśmy odważnie szli drogą chrześcijańskiej doskonałości i osiągnęli wieczne zbawienie – zakończył o. Kudzia.

Podczas Mszy św. śpiewał chór Cantate Deo pod dyr. Włodzimierza Krawczyńskiego.

Na zakończenie Mszy św. wierni mogli ucałować relikwie św. Franciszka i bł. Anieli Salawy, która patronuje akcji „Makulatura na misje”. W ostatni piątek i sobotę miesiąca FZŚ zbiera makulaturę na parkingu przy kościele Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Dochód z jej sprzedaży jest przeznaczany na budowę studni głębinowych w Afryce. W tej chwili powstaje już siódma.

FZŚ przy parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Częstochowie liczy 17 osób. Jego przełożoną jest Stefania Kreczko, która należy do wspólnoty od 26 lat. – Wstąpiłam do niej za zachętą br. Wacława Rukszy, ówczesnego przełożonego, ale przede wszystkim dlatego, że św. Franciszek jest patronem prawdziwych ekologów, którzy nie tylko szanują inne stworzenia, ale na pierwszym miejscu życie ludzkie, od poczęcia do naturalnej śmierci. Poza tym moja śp. mama też należała do zakonu – przyznała w rozmowie z „Niedzielą” Stefania Kreczko i dodała: – Nie jest nas dużo, ale chodzi o serce, o to, by duch franciszkański przenosił góry. Św. Franciszek był przecież biedaczyną, a czynił cuda.

Asystentem regionu częstochowskiego FZŚ jest o. Natan Kansy OFM, posługujący w parafii pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Częstochowie. – We wspólnocie każdy nawzajem ubogaca siebie. Wspólnota daje poczucie odpowiedzialności i tego, że jesteśmy potrzebni. Przynależność do niej jest wielką radością – powiedział „Niedzieli” o. Kansy.

Podczas niedzielnej uroczystości 5 osób świętowało jubileusz 40-lecia przynależności do FZŚ. Jedną z nich był Antoni Narolski, mistrz do spraw formacji, jedyny mężczyzna we wspólnocie i jeden z jej inicjatorów. – Bardzo zżyłem się ze św. Franciszkiem, a z tego wynikają konkretne obowiązki, np. modlitwa brewiarzowa. Nie można być tylko „z afiszu”. Trzeba zauważać drugiego człowieka, również najbiedniejszego – przyznał w rozmowie z „Niedzielą”. Antoni Narolski był trzykrotnie przełożonym wspólnoty przy parafii na Lisińcu. Pełnił także funkcję zastępcy i skarbnika.

Świeccy franciszkanie spotykają się w parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w II niedzielę miesiąca o godz. 7.00 podczas Mszy św., a następnie na spotkaniu formacyjnym. Wspólnota czeka na nowych kandydatów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem