Reklama

W atmosferze zrozumienia i nadziei

2014-03-04 15:17

Z abp. Wacławem Depo – rozmawia ks. Ireneusz Skubiś
Niedziela Ogólnopolska 10/2014, str. 16-17

L'osservatore Romano

O wizycie „Ad limina Apostolorum”, medialnej rzeczywistości i tajemniczych znakach Opatrzności z abp. Wacławem Depo – metropolitą częstochowskim, przewodniczącym Rady ds. Środków Społecznego Przekazu KEP – rozmawia ks. Ireneusz Skubiś

KS. IRENEUSZ SKUBIŚ: – Ksiądz Arcybiskup przybywa do nas tuż po wizycie „Ad limina Apostolorum” w Rzymie. Jakie są wrażenia Ekscelencji z bezpośredniego spotkania z Ojcem Świętym Franciszkiem?

ABP WACŁAW DEPO: – Nawiedzenie grobów apostolskich i rzymskich bazylik oraz samo spotkanie z Ojcem Świętym to już były niezwykłe przeżycia. Ująłbym to tak: doświadczaliśmy kolejnego cudu Kościoła, faktu, że ludzie się zmieniają, epoki się zmieniają, następują różne zjawiska społeczne – niektóre z nich dzieją się na naszych oczach, jak chociażby to na Ukrainie – a Kościół trwa, bo jest zbudowany nie z woli ludzkiej, ale z woli Boga, z woli Chrystusa. Zbudowany jest na Piotrze – wydawałoby się, człowieku słabym i grzesznym, ale jednocześnie przez tego człowieka wypowiada się Bóg. Doświadczaliśmy tych Bożych tajemnic w spotkaniach z Następcą Piotra, który dzisiaj ma na imię Franciszek. Dziękuję za to Panu Bogu – i myślę, że podobnych przeżyć doświadczyli wszyscy pasterze Kościoła w Polsce: było to kolejne umocnienie naszej wiary poprzez Piotra.
Mieliśmy sposobność stanąć wiele razy zarówno przy konfesji św. Piotra, jak i przy grobach bł. Jana Pawła II i bł. Jana XXIII, żeby się tam – jak mówił Karol Wojtyła w jednym ze swoich poematów o pielgrzymce do Ziemi Świętej – nie tylko zatrzymać, ale przyklęknąć i, wstając, odejść świadkiem. Te refleksje, które kiedyś zapisał błogosławiony Papież, w jakiś sposób były również naszym udziałem. Stanęliśmy na tym miejscu świadomi, że w tajemnicy obcowania świętych stajemy w kolejnym spotkaniu zarówno z pierwszym papieżem, jak i z jego kolejnymi następcami, a dzisiaj mamy swoje zadania wyznaczone przez Ojca Świętego Franciszka.

– Z jakim zamyśleniem klęczał Ksiądz Arcybiskup u grobu św. Piotra, a także przy grobach błogosławionych Jana XXIII i Jana Pawła II?

– Wspomniałem już kiedyś, że nawiedzając wcześniej grób Jana Pawła II w podziemiach bazyliki, położyłem na nim swój pektorał, który otrzymałem na początku mojej posługi biskupiej od kard. Stanisława Dziwisza, i wypowiedziałem słowa zawarte w przekazie biblijnym: „Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz!” (por. Rdz 32, 27). Te słowa Jakuba, które padły nad potokiem Jabbok, odnoszą się bardzo żywo i konkretnie do nas, którzy zmagamy się na co dzień z różnymi sprawami, ale trzeba nam wierzyć, że łaska Boża i Boże błogosławieństwo są większe od trudności, które napotykamy. Co mam na myśli? Kiedy przygotowywaliśmy się do wizyty „Ad limina”, w środkach społecznego przekazu, zwłaszcza tych publicznych, wieszczono, że będziemy przez Papieża rozliczani, że jakby nie dorastamy do miary kolejnego następcy Piotra, czyli że styl posługi Ojca Świętego Franciszka bardzo się różni od naszego kościelnego spełniania się, od tradycji wiary, którą na ziemi polskiej podtrzymujemy. Według mediów, biskupi mieli być karceni w różnych dziedzinach. Tymczasem było coś zgoła odwrotnego, przeżyliśmy ojcowskie pochylenie się najpierw nad każdym z nas, a potem nad każdym tematem. Kiedy przedstawiliśmy swoje imię, Ojciec Święty, patrząc nam w oczy, wypowiadał swoje pytanie lub potwierdzenie znajomości tematu czy osoby. I to jest umocnienie, które dotyczy nie tylko strony duchowej, ale i tej społecznej, socjologicznej.

– Co Ojciec Święty powiedział Księdzu Arcybiskupowi?

– Najpierw podziękowałem Ojcu Świętemu za wybranie Jasnej Góry na stację modlitwy różańcowej. Patrzył uważnie, kiwając głową potwierdzająco. Później, kiedy mówiłem o zaproszeniu z okazji Światowego Dnia Młodzieży w 2016 r. także do Częstochowy, ze względu na charakter tego miejsca, jako narodowego sanktuarium Matki naszego Zawierzenia, Papież uśmiechnął się i zauważył, że przed kilku dniami rozmawiał ze swoim współpracownikiem abp. Konradem Krajewskim, który opowiadał mu, że gdy rozpoczyna się lato, czyli w lipcu i sierpniu, cała Polska idzie na Jasną Górę. I Ojciec Święty, radosny, pokazywał rękoma, jak to wszyscy pielgrzymują do jednego celu – na Jasną Górę. Powiedział, że jest to jednocześnie potwierdzenie tego, iż wiemy, dokąd należy podążać, wiemy, do Kogo idziemy. Wywnioskowałem, że Papież coraz głębiej wchodzi w charyzmat Jasnej Góry i tym samym – Kościoła w Polsce. Powiedział do mnie wprost: „Spójrz w Oblicze Matki Bożej i powiedz Jej o mnie”. Oczywiście, czynię to, ilekroć jestem na Jasnej Górze.

– To niewątpliwie bardzo istotne zarówno dla nas, jak i dla Metropolity Częstochowskiego, który jest w jakimś sensie strażnikiem charyzmatu Jasnej Góry. A jak wyglądały odwiedziny w watykańskich kongregacjach?

– To była owocna, ale trudna praca. W poszczególnych dykasteriach watykańskich wyznaczono godziny spotkań, byliśmy podzieleni na 5 grup, niektórzy z nas zostali wyznaczeni przez Arcybiskupa Nuncjusza i prezydium Sekretariatu Episkopatu Polski jako relatorzy. Moje zadanie polegało na przedstawieniu sytuacji medialnej Kościoła w Polsce w Papieskiej Radzie ds. Środków Społecznego Przekazu oraz w Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Trzy metropolie: katowicka, częstochowska i wrocławska przedstawiały razem zakres naszych działań duszpasterskich. Najpierw było wstępne przedstawienie sprawy, a dopiero później poszczególni kardynałowie odpowiedzialni za kongregacje czy arcybiskupi zadawali pytania i ukazywali panoramę pracy Kościoła. Trochę nas szokowało, kiedy np. kardynał z Hiszpanii czy z Brazylii mówił o doświadczeniu Kościoła powszechnego poprzez własną tradycję czy doświadczenie Kościoła, w którym wyrósł, ale tego rodzaju podejście do tematu okazało się bardzo potrzebne, bo zobaczyliśmy, że nie tylko my zderzamy się z trudnymi sytuacjami, ale pewne problemy są globalne, obecne w całym świecie.
Wspomnę tu także wypowiedź Ojca Świętego, w której zapytał, czy zdajemy sobie sprawę z tego, że we Włoszech ok. 50 proc. młodych ludzi po studiach wyższych nie ma pracy. W Polsce mówi się jeszcze o dwudziestu kilku procentach, ale w Europie wyrasta nowe pokolenie ludzi młodych, którzy nie doświadczyli smaku i sensu pracy. Ci ludzie przyjdą do Kościoła także z prośbą o konkretną pomoc. Albo inna szokująca refleksja Ojca Świętego z jego wizyty na Lampedusie i spotkania z biednymi emigrantami: w trakcie liturgii podszedł do niego ok. 30-letni mężczyzna i wyznał, że jest 5-krotnym niewolnikiem – był w obozie karnym i uciekł, został wysłany do kolejnego, tam go sprzedano dalej i stał się przedmiotem następnych przetargów w innych miejscach, aż dotarł tu jako człowiek wolny. Jego silnym doświadczeniem jest jednak 5 lat niewolniczego życia. Teraz prosi o pomoc. Ta opowieść była dla Ojca Świętego wielkim przeżyciem. Widać, że Papież jest niezwykłym duszpasterzem, że ludzie przychodzący do niego niejako wprost wpadają w jego oczy i ramiona.

– Jak najogólniej mógłby Ksiądz Arcybiskup podsumować wizytę „Ad limina” biskupów polskich?

– W wypowiedziach i sposobie posługi papieża Franciszka odczytaliśmy uznanie dla pracy Kościoła w Polsce. Ojciec Święty podczas każdego prawie spotkania podkreślał, byśmy dziękowali Bogu, że możemy pracować w narodzie o wielowiekowej tradycji chrześcijańskiej, ale też że dzisiaj łączy się to także z odkrywaniem nowych pól dla pracy ewangelizacyjnej. Jak zauważyli wszyscy polscy biskupi, Ojciec Święty zwracał uwagę, by pilnować ścieżek związanych z sakramentem pojednania, bo jest to niejako termometr naszego życia religijnego. Ogólnie mówiąc, Ojciec Święty pobłogosławił żmudnej codziennej pracy Kościoła polskiego, czyli kapłanów, zakonników, sióstr zakonnych w różnych wymiarach ich służby formacyjnej i edukacyjnej.

– Czy można było zauważyć zbieżność myślenia papieża Franciszka z myśleniem Episkopatu Polski?

– Dobrze, że wizyta biskupów polskich nastąpiła już w pierwszym roku posługiwania Papieża. Jako Episkopat musimy się uczyć nowego sposobu przepowiadania Ojca Świętego w Kościele, bo jest to styl bardziej duszpasterski niż profesorski, skierowany w stronę ludzi biednych i poszukujących. Ten wymiar służby obecnego Następcy św. Piotra ujmuje swym charyzmatem i przyciąga również ludzi niewierzących. To jest pewien fenomen.
Ale kryje się w tym też niebezpieczeństwo „grania Papieżem” przeciwko Episkopatowi albo – kiedy wyraża on niezmienne stanowisko w sprawie np. małżeństwa i rodziny – „odstawiania go na bok” i ukazywania tego, co jest grzechem czy słabością poszczególnych ludzi Kościoła.

– Z relacji z wizyty „Ad limina” zamieszczonych w „Niedzieli” wynika, że księża biskupi wrócili z Rzymu zadowoleni.

– Już pierwsze zdanie wypowiedziane przez Papieża na początku jego przesłania zapadło nam mocno w serce. Było to podkreślenie, by nikt i nic nie spowodowało podziałów między nami: między biskupami, kapłanami oraz ludźmi świeckimi, którzy stanowią Kościół, bo wszyscy jesteśmy jedną wspólnotą wiary w Kościele. Ojciec Święty podkreślił, że musimy zwierać szyki ku jedności, która nie może być budowana tylko na jakimś uczuciu. Nie można odchodzić od prawdy objawionej, będącej naszym pryncypium, na którym buduje się dopiero gmach nazywany życiem.

– Ksiądz Arcybiskup mówił, że podczas „Ad limina” był relatorem w zakresie mediów...

– Jest to bardzo trudny problem w Kościele, niekiedy bowiem spotykamy się z różnymi reakcjami, niezrozumiałymi w perspektywie wiary. Powiem o sprawie, której dotykałem. Ksiądz Infułat postawił mi kiedyś w „Niedzieli” pytanie o sprawę listów pasterskich kierowanych do wiernych, które winny mieć charakter formacyjny, a nie tylko informacyjny czy przestrzegający przed zagrożeniami. Mówiłem, że zwrócę się do Episkopatu, by listy pasterskie były w ten sposób formułowane. Ale media w Polsce zrobiły ze mnie człowieka inkwizycji, „czarnej listy”, dzielącego dziennikarzy na dobrych i złych, zupełnie zmieniając znaczenie słowa „list”, a przypisując mu zgoła inne znaczenie – „czarna lista” i stawiając pytanie: czegóż ten arcybiskup jako przewodniczący Rady ds. Środków Społecznego Przekazu chce?
I kolejna sprawa, która też w tym wywiadzie zabrzmiała: kiedy powiedziałem, że jest konieczność wprowadzenia kryterium sumienia w sprawie korzystania z mediów katolickich – czyli odpowiedzialności wewnętrznej za to, czy przeczytałem jakiś artykuł na tematy religijne, czy prenumeruję czasopismo katolickie, czy słucham radia lub oglądam katolicką telewizję – znowu zostałem zaatakowany, że przymnażam grzechów. A przecież takie kryterium jest zawsze obecne w każdym dobrze przeprowadzanym rachunku sumienia. Być może je ignorujemy i dawno nie rozliczaliśmy się z tego w sumieniu, tym samym przed Panem Bogiem. Bo jeśli proporcja oglądanych telewizyjnych programów, filmów i rozrywek w stosunku do religijnej cząstki jest tragicznie mała, to ponosimy przecież za to jakąś odpowiedzialność. Nie mówmy, że taki jest świat, który wchodzi w nasz sposób myślenia i do naszego życia. Nasze życie zależy od naszych wyborów.
Tego rodzaju sprawy były również przedmiotem naszej rozmowy i troski podczas wizyty „Ad limina Apostolorum”.

– A zatem – powiało dobrą atmosferą, nadzieją i jeszcze lepszym zrozumieniem potrzeby wytężonej pracy w służbie Kościoła i człowieka...

– Powiem tu o naszym częstochowskim charakterze mojego powrotu. Opatrzność sprawiła, że bezpośrednio po przyjeździe z Rzymu celebrowałem w katedrze częstochowskiej Eucharystię dziękczynną za osoby bp. Stefana Bareły, bp. Teodora Kubiny i bp. Zdzisława Golińskiego – czyli moje pierwsze eucharystyczne spotkanie z wiernymi odbywało się w najważniejszym kościele naszej archidiecezji i z nawiedzeniem grobów moich poprzedników, w których trud i krzyż wszedłem. Zrozumiałem, że dzisiaj moim obowiązkiem jest pomnożyć to, co oni tutaj wypracowali. Kolejne dni przebiegały m.in. pod znakiem nawiedzenia, wspólnie z abp. Zygmuntem Zimowskim z Watykanu, szpitali i hospicjum, czyli ludzi chorych. Praktykowaliśmy wprost to, co Ojciec Święty nam zlecał, mówiąc: – Pamiętajcie o ludziach cierpiących, chorych. O każdym z nich mówi on przecież w czasie swoich audiencji i spotkań. Zatem – już w konkrecie Kościoła częstochowskiego miało miejsce potwierdzenie głębokiej tajemnicy tamtego spotkania, za co jestem Panu Bogu wdzięczny.

Tagi:
biskup Kościół wizyta ad limina

Abp Skworc do Polaków w Norwegii: jako katolicy macie tu misję do spełnienia

2019-10-08 10:50

ks. sk / Oslo (KAI)

W pierwszych dniach października w Norwegii gościł abp Wiktor Skworc. Metropolita katowicki przybył do diecezji Oslo na zaproszenie biskupa Bernta Eidsviga. Podczas swojej wizyty duszpasterskiej w stolicy Norwegii polski hierarcha spotkał się z mieszkającymi tam Polakami oraz z posługującymi wśród nich polskimi kapłanami. W programie wizyty nie zabrakło także spotkania z ambasador RP w Norwegii Iwoną Woinicką-Żuławską.

Episkopat.pl
abp Wiktor Skworc

Podczas Mszy św. celebrowanej w sobotę 5 października w katedrze św. Olafa w Oslo abp Skworc mówił o znaku krzyża, który powinien przywracać chrześcijanom pamięć o sakramencie chrztu świętego. „Kiedy czynimy znak krzyża, to przypominamy sobie ten pierwszy sakrament, który wprowadził nas do Kościoła, za który jesteśmy odpowiedzialni”.

W tym kontekście metropolita katowicki przypomniał papieską inicjatywę nadzwyczajnego miesiąca misyjnego i wyjaśnił jej znaczenie w konkretnych norweskich realiach: „Ty jesteś misją. Nie wstydź się świadectwa. Ty masz misję do spełnienia. Przyjechaliście do Norwegii do pracy, z uwagi na rodzinę. Ale jako katolicy macie tu misję do spełnienia - trzeba dać świadectwo. Tam, gdzie pracujesz, gdzie mieszkasz, gdzie żyjesz masz misję do spełnienia. Bardzo was moi drodzy o takie świadectwa proszę” – apelował do zgromadzonych w katedrze Polaków.

W swojej homilii metropolita katowicki mówił również o konieczności nieustannego dążenia do pokoju. Odnosząc się do encykliki Pacem in terris papieża Jana XXIII, przypomniał, że dążenie do pokoju na świecie jest możliwe tylko wtedy, gdy nastąpi rozbrojenie naszych serc. „I dlatego drodzy bracia i siostry życzę wam wszystkim pokoju w sercach” – dodał hierarcha.

Z kolei podczas Mszy św. pontyfikalnej sprawowanej 6 października w niedzielny poranek w kościele pw. św. Jana Apostoła i Ewangelisty w Oslo, w swojej homilii abp Skworc podziękował biskupowi Berntowi za otwarcie się na potrzeby polskiego duszpasterstwa w Norwegii. Przypomniał słowa papieża Benedykta XVI wypowiedziane podczas jego pielgrzymki do Polski, że jeśli Polacy wyjeżdżają z Polski i są w całej Europie, to obowiązkiem duszpasterzy jest być z nimi.

Metropolita katowicki zapewnił, że Kościół w Polsce nie zapomina o swoich rodakach mieszkających poza granicami naszego kraju. „Polski Kościół pamięta o was i modli się za was”- zapewnił abp Skworc, który nie zapomniał także podziękować Polakom za ich wierność w wierze, która mimo, że jest wystawiana na różne próby, szczególnie po wyjeździe z kraju, pozostaje wciąż żywa. Ze szczególnymi podziękowaniami zwrócił się do rodziców, którzy przyprowadzają swoje dzieci do Kościoła i w ten sposób stają się dla nich pierwszymi katechetami.

Nawiązując do swoich rozmów z bp. Oslo i z innymi przedstawicielami społeczeństwa norweskiego, stwierdził, że o Polakach w Norwegii mówi się dobrze. „Oni bardzo was tutaj szanują. Doceniają waszą pracowitość i rzetelność. I tak sobie myślę, że to wszystko bierze swój początek w naszej wierze. Dlatego bądźcie, moi drodzy, świadkami wiary, świadkami Jezusa Chrystusa”.

Słowa te usłyszał m.in. Dariusz Grobarczyk, który ma Mszę św. pod przewodnictwem ks. abp. Skworca przybył do Oslo z oddalonej o ponad dwieście kilometrów miejscowości Åmot. „To jest mój arcybiskup. Pochodzę z Tychów, z parafii bł. Karoliny. Nie wyobrażałem sobie, że mogłoby mnie tu dzisiaj nie być” – stwierdził mieszkający w Norwegii wierny archidiecezji katowickiej.

Na zakończenie Mszy św. zabrał głos także bp Eidsvig, który podziękował abp. Skworcowi za to, że to właśnie dzięki jego staraniom przyjechało do Norwegii wielu polskich kapłanów, szczególnie z diecezji tarnowskiej i katowickiej. Norweski hierarcha przypomniał, że ostatnia wizyta abp Skworca w Norwegii miała miejsce w roku 2008 i wyraził nadzieję, że czas do następnej wizyty będzie teraz znacznie krótszy.

Celem wizyty duszpasterskiej abp Wiktora Skworca w Norwegii było umocnienie więzi z pracującym tam duchowieństwem z Polski, zapoznanie z programem duszpasterskim i aktualnymi problemami Kościoła w Polsce oraz posługa duszpasterska wśród Polaków przebywających czasowo lub na stale w Norwegii.

Według dostępnych danych w Norwegii mieszka obecnie oficjalnie ok. 100 tys. Polaków, co stanowi prawie 2 proc. całej populacji. Od 2001 r. ich liczba wzrosła kilkunastokrotnie. Polacy stanowią najliczniejszą grupę wśród imigrantów. Z kolei z punktu widzenia religii w Norwegii żyje około 200 tys. katolików (większość z nich to przybysze). Katolicy to aktualnie jedna z najszybciej rozwijających się grup religijnych w tym kraju. Warto wspomnieć, że Msze św. po polsku odprawiane są w kilkudziesięciu miejscach na terenie całego kraju.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Szaleństwo ekologów: chcą więcej aborcji, by chronić planetę

2019-11-07 17:30

Beata Zajączkowska/vaticannews / Oxford (KAI)

Szaleństwo ideologów ekologii zaczyna przybierać coraz większe rozmiary. Wysługując się renomowanymi pismami naukowymi, forsują tezę, że przyszłość ziemi zależy od rezygnacji z posiadania dzieci. Innymi słowy proponują więcej aborcji i antykoncepcji.

Vatican News

Pismo naukowe wydawane przez uniwersytet w Oksfordzie zaproponowało właśnie „sprawdzoną politykę skuteczności”, by osiągnąć cel, jakim jest ochrona planety i zmniejszenie emisji dwutlenku węgla. W 320-stronnicowym artykule „World scientist warning of a climate emergency” opublikowanym na łamach „BioScience” przez 11.258 naukowców ze 153 krajów świata, proponując remedia na „uratowanie ziemi” i „przyszłości ludzkości”, wskazano, że „światowa populacja musi zostać ustabilizowana i idealnie, stopniowo ograniczana”. Autorzy artykułu podkreślają, że można to osiągnąć dzięki „sprawdzonej polityce skuteczności, która wzmacniając prawa człowieka, redukuje jednocześnie wskaźnik płodności”. Za tą ideologiczną retoryką kryje się jeszcze większa promocja aborcji i antykoncepcji.

Publikacji artykułu towarzyszyło rozpoczęcie w Anglii kampanii reklamującej sterylizację. Na banerach reklamowych można zobaczyć pięcioro białych dzieci, a obok nich hasło: „Wyobraź sobie miasto mniej zatłoczone i zrób swoje… wysterylizuj się!”. Jest to ciekawy szczegół w multietnicznym społeczeństwie anglosaskim, gdzie białoskórych Anglików z każdym rokiem jest coraz mniej (obecnie ok. 40 proc.). W tym kontekście warto zauważyć, że podczas gdy ideolodzy ekologizmu posiadanie dzieci uznają za nieekologiczne i zgubne dla planety, nasze społeczeństwa same skazują się na zagładę, dokonując samobójstwa demograficznego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Ryś: czyny miłosierdzia są pozyskiwaniem swojej duszy

2019-11-17 17:00

xpk / Łódź (KAI)

Każdy czyn miłosierdzia, każdy czyn miłości jest pozyskiwaniem swojej duszy – mówił arcybiskup Grzegorz Ryś podczas łódzkich obchodów III Światowego Dnia Ubogich.

Ks. Paweł Kłys

Już po raz trzeci archidiecezja łódzka włączyła się w obchody Światowego Dnia Ubogich, który został zainaugurowany z inicjatywy Ojca Świętego Franciszka w 2017 roku. Centralne obchody odbyły się w niedzielę 17 listopada, a poprzedzone zostały wieloma inicjatywami towarzyszącymi, które skierowane były do wszystkich najbardziej potrzebujących mieszkańców Łodzi.

Mszy świętej celebrowanej w łódzkiej katedrze o godz. 12:30 przewodniczył abp Grzegorz Ryś, a uczestniczyli w niej podopieczni różnych instytucji charytatywnych archidiecezji, a także ci, którzy z potrzeby serca przybyli do świątyni, aby modlić się za potrzebujących i ubogich miasta Łodzi oraz tych, którzy im posługują.

Rozważając słowo Boże łódzki metropolita zwrócił uwagę na to, że "prawdziwa bieda człowieka polega na tym, że nie ma w nim pragnienia do nieskończoności, albo gdy chce człowiek w sobie to pragnienie zagłuszyć, zabić lub sprzedać. (…) To jest rzeczywista bieda. Możesz wszystko mieć, a być biedakiem, bo nie masz duszy. Niczego co jest duchowe. Wszystko w sobie wyeliminowałeś, zagłuszyłeś, sprzedałeś - jesteś nikim".

Kaznodzieja zauważył, że prawdziwa ekonomia polega na używaniu pieniędzy dla ludzi, a nie dla pieniędzy. "Co więcej, jestem przekonany, że używanie pieniędzy dla ludzi jest o wiele bardziej ekonomiczne, niż używanie pieniędzy dla pieniędzy" - dodał.

- Dzisiejsze słowo stawia nam dwa pytania. Pierwsze: każdy powinien siebie zapytać – czy nie jest biedakiem? Drugie: ile potrafię z siebie wykrzesać, żeby pomóc ludziom, którzy są w biedzie – rozmaitej biedzie. To jest jasne, że każdy czyn miłosierdzia, każdy czyn miłości jest pozyskiwaniem swojej duszy, bo katechizm powie, że dusza jest zalążkiem wieczności, a wieczność to jest życie w Bogu, którzy jest miłosierdziem – zaznaczył hierarcha.

Po komunii abp Ryś udzielił specjalnego błogosławieństwa wolontariuszom, którzy po Mszy świętej wyszli na ulice miasta Łodzi, aby podzielić się z mieszkańcami chlebem.

Przed katedrą łódzką znajdowały się stoiska przygotowane przez wolontariuszy i pracowników Caritas Archidiecezji Łódzkiej, Towarzystwa Pomocy im. Brata Alberta, Ojców Bonifratrów, Wyższego Seminarium Duchownego oraz Zupy na Pietrynie. Każdy mógł tam otrzymać zupę, gorąca herbatę i ciasto.

Owocem tegorocznych obchodów łódzkiego Światowego Dnia Ubogich jest akcja Zupa na Pietrynie. Od dziś - co tydzień w niedzielę o godz. 16:00 na skrzyżowaniu ulicy św. Stanisława Kostki i ul. Piotrkowskiej będzie wydawana gorąca zupa. Każdy będzie mógł przyjść i skorzystać z ciepłego posiłku, ale także zaangażować się jako wolontariusz lub sponsor w przygotowanie Zupy na Pietrynie.

Światowy Dzień Ubogich ustanowiony został przez papieża Franciszka i jest owocem Roku Miłosierdzia, który obchodzony był w całym Kościele powszechnym w 2017 roku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem