Reklama

Lekarz nie może wystąpić przeciwko życiu!

2014-07-02 16:29

Z Ewą Sołecką – wrocławskim lekarzem pediatrą, żoną, mamą, babcią – rozmawia Magdalena Lewandowska
Edycja wrocławska 27/2014, str. 5

Tomasz Lewandowski

Od tygodni trwa nagonka na lekarzy, którzy podpisali Deklarację Wiary. Oskarża się ich o działanie na szkodę pacjenta, nazywa „katoszamanami”. Prof. Marian Gabryś, który podpisał Deklarację, nie będzie szefem katedry ginekologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. O pracy i powołaniu lekarza, który na co dzień kieruje się nauką Kościoła katolickiego, z Ewą Sołecką – wrocławskim lekarzem pediatrą, żoną, mamą, babcią – rozmawia Magdalena Lewandowska

MAGDALENA LEWANDOWSKA: – Dlaczego podpisała Pani Deklarację Wiary?

EWA SOŁECKA: – W moim odczuciu nie jest to żaden wyczyn czy akt heroizmu. Podpisałam Deklarację Wiary, bo tak żyję, myślę i leczę – to jest jakby potwierdzenie tego, co stosuję już przez 34 lata życia zawodowego. Jestem w pełni przekonana co do nauki Kościoła katolickiego dotyczącej in vitro, aborcji i eutanazji, i nie mam najmniejszych wątpliwości, że ta nauka służy człowiekowi. Traktuję to również jako wotum wdzięczności za nauczanie Jana Pawła II i jestem bardzo wdzięczna dr Wandzie Półtawskiej za jej inicjatywę.

– Czy Deklaracja Wiary przeszkadza leczyć, czy zabrania pomagać pacjentowi?

– Absolutnie nie. Wydaje mi się, że warto uświadomić wszystkim jedną rzecz: lekarze, którzy podpisali Deklarację Wiary, to lekarze szanujący godność człowieka. Poszanowanie godności człowieka nie może się przełożyć źle w kontakcie lekarz-pacjent. Inaczej się wtedy człowieka traktuje, z większą wrażliwością i delikatnością się do niego podchodzi, nie jest on tylko „przypadkiem medycznym”. Taki lekarz nigdy nie wystąpi przeciwko dobru pacjenta, nie będzie działał na jego szkodę. A za szkodę zawsze należy uznać unicestwienie życia, czy to na etapie życia w łonie mamy, czy to życia terminalnego. Unicestwienie życia zawsze jest złem, zawsze jest grzechem.
Wiem np., którzy moi mali pacjenci są z „in vitro”. Ale to nie przeszkadza mi traktować ich z nawet większą delikatnością niż inne dzieci. Do rodziców tych dzieci nie jestem nastawiona w inny sposób niż do rodziców, którzy poczęli dzieci w sposób naturalny. Jestem w stanie zrozumieć, co przeżywali.

– Czy w swojej długoletniej pracy powoływała się Pani na klauzulę sumienia?

– Na dyżurach nocnych i świątecznych, kiedy czasem przyjmuję też dorosłych, stykam się z pacjentkami, które przychodzą po „pigułkę po”, pigułkę wczesnoporonną. W takich przypadkach zawsze odmawiałam wypisania tej recepty. Kiedy spotykam się z dziewczętami, które przyznają się do stosowania antykoncepcji, czyli też do wczesnej inicjacji seksualnej, nigdy nie pozostawiam ich samym sobie. Kiedyś dziewczyna, która podejmowała wcześnie współżycie, wstydziła się tego. Dzisiaj świadomość młodych działa zupełnie odwrotnie: wstydem jest czystość. Dlatego nawet niepytane, dziewczęta często same mówią o stosowanych środkach antykoncepcyjnych, chcąc dowartościować siebie i swoje życie. Zawsze w takich sytuacjach rozmawiam z nimi, mówię o możliwości powikłań przy stosowaniu antykoncepcji, pokazuję, na co naraża je chłopak, który przecież twierdzi, że je kocha, jak egoistycznie do nich podchodzi – czasem otwierają im się oczy. Nikt wcześniej im tego nie powiedział. W moim odczuciu to nigdy nie było działanie na szkodę pacjenta, ale pomoc i myślenie o całym jego przyszłym życiu.

– Prof. Bogdan Chazan, dyrektor Szpitala Świętej Rodziny w Warszawie, oskarżony został o działanie na szkodę pacjentki, o złamanie prawa i odmowę wykonania aborcji chorego dziecka, zgodną z polskim prawem.

– Trzeba się zapoznać dokładnie z historią choroby tej kobiety. Zupełnie nieprawdziwe jest stwierdzenie, że zostawił ją samą sobie, że nie starał się jej pomóc – kierował pacjentkę do specjalistów, wskazał szpital, gdzie dziecko z mnogością wad może się urodzić, podał miejsce, gdzie rodzice mogą zwrócić się o pomoc. Zrobił wszystko, co w mocy lekarza, żeby uratować dziecko i nie szkodzić matce. Ale nie można wymagać od lekarza, który ma ratować życie, leczyć, żeby zabijał lub żeby wskazywał drugą osobę, która zrobi to za niego. To jest absurd: jeżeli ja stoję przed możliwością popełnienia ewidentnego zła, to nakłanianie kogoś innego do popełnienia tego zła jest podwójnie niemoralne. Mogę wskazać kogoś, kto pomoże, kto będzie leczył, ale nigdy nie mogę wskazać kogoś, kto ma wystąpić przeciwko życiu.

Tagi:
Deklaracja Wiary

Reklama

CBOS: większość Polaków nie popiera sygnatariuszy "Deklaracji wiary"

2014-07-02 17:09

tk / Warszawa / KAI

Ponad połowa Polaków (52%) uważa, że lekarz nie może, powołując się na własne sumienie, odmówić wykonania zabiegu przerwania ciąży w sytuacji, gdy prawo na to zezwala - pokazuje raport Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS). Podpisanie przez część środowiska lekarskiego „Deklaracji wiary” nie spotkało się ze zrozumieniem większości Polaków – ocenia CBOS.

Krzysztof Świertok

Prawie dwie trzecie ankietowanych (62%) sądzi, że lekarz nie może odmówić wydania skierowania na zabieg przerwania ciąży, w sytuacji gdy kobietę, zgodnie z prawem, można do takiego zabiegu zakwalifikować.

Blisko trzy czwarte badanych (73%) uważa, że nawet w tzw. sytuacji konfliktu sumienia lekarz, który ma określone kompetencje, nie może odmówić wydania skierowania na badania prenatalne, gdy istnieje podwyższone ryzyko wady genetycznej lub rozwojowej płodu.

Niemal trzy piąte respondentów (59%) nie przyzwala na odmowę wykonania przez lekarza zabiegu zapłodnienia in vitro, jeśli para kwalifikuje się do takiego zabiegu, a tylko nieco mniejszy odsetek badanych (55%) sądzi, że lekarz w sytuacji konfliktu sumienia nie może odmówić przepisania środków antykoncepcyjnych, jeśli nie ma ku temu przeciwwskazań zdrowotnych.

Ponad połowa Polaków (52%) uważa też, że lekarz nie może, powołując się na własne sumienie, odmówić wykonania zabiegu przerwania ciąży w sytuacji, gdy prawo na to zezwala.

Przyzwolenie Polaków na odmowę przez lekarza podjęcia omawianych działań medycznych, gdy są one niezgodne z jego sumieniem, ale prawnie dopuszczalne, kształtuje się na poziomie od 12% (w odniesieniu do wydania skierowania na badania prenatalne, w sytuacji gdy istnieje podwyższone ryzyko wady genetycznej lub rozwojowej płodu) do 32% (jeżeli chodzi o wykonanie zgodnego z prawem zabiegu przerwania ciąży).

Najniższe przyzwolenie dla tego typu odmów wykazują osoby w ogóle niepraktykujące religijnie (1,86) lub czyniące to jedynie sporadycznie (1,93), a ponadto mieszkające w największych miastach (2,09).

Natomiast ze względu na preferencje partyjne największymi przeciwnikami odmawiania przez lekarzy wykonania określonych działań medycznych niezgodnych z ich sumieniem są potencjalni wyborcy PO (2,04) oraz SLD (2,10).

Z kolei stosunkowo najwyższe przyzwolenie dla kierowania się przez lekarzy w swojej pracy zawodowej przede wszystkim własnym sumieniem wyrażają osoby praktykujące religijnie kilka razy w tygodniu (2,95) lub raz w tygodniu (2,64), badani z wykształceniem podstawowym (2,77), mający 65 lat i więcej (2,69), uzyskujący najniższe dochody per capita (2,64), a z uwagi na status zawodowy – głównie rolnicy (2,73) i emeryci (2,62).

W elektoratach partyjnych najwięcej zwolenników przedkładania przez lekarzy własnego sumienia nad prawo stanowione jest wśród zdeklarowanych wyborców PiS (2,87) i PSL (2,68).

Aż 61% przeciwników aborcji uważa, że lekarz w obliczu konfliktu sumienia nie może odmówić wydania skierowania na badania prenatalne, gdy istnieje podwyższone ryzyko wady genetycznej lub rozwojowej płodu. 46% uważa, że nie może on odmówić wydania skierowania na zabieg przerwania ciąży, w sytuacji gdy kobietę można, zgodnie z prawem, do takiego zabiegu zakwalifikować, natomiast 37% przeciwników aborcji sądzi, że lekarz nie może odmówić wykonania zabiegu przerwania ciąży, gdy prawo na to zezwala.

Spośród przeciwników stosowania środków antykoncepcyjnych ponad jedna trzecia (37%) twierdzi, że lekarz, który ma określone kompetencje, nie może kierując się własnym sumieniem odmówić ich przepisania, jeśli nie ma ku temu przeciwwskazań zdrowotnych, natomiast spośród osób uznających za niedopuszczalne wykonywanie zabiegów zapłodnienia in vitro niemal jedna czwarta (23%) twierdzi, że lekarz mający określone kompetencje jest zobowiązany wykonać taki zabieg nawet wtedy, gdy jest to niezgodne z jego sumieniem.

Z deklaracjami wiary podpisywanymi przez część środowiska medycznego wiąże się kwestia klauzuli sumienia farmaceutów i pytanie, czy farmaceuta, kierując się własnym sumieniem, może odmówić zrealizowania recepty na środki antykoncepcyjne. Zdecydowana większość respondentów (76%) jest przeciwna takiemu zachowaniu, w tym 50% zdecydowanie.

Przyzwolenie na odmowę wydania przez farmaceutę środków antykoncepcyjnych w sytuacji gdy jest to niezgodne z jego sumieniem, daje jedynie co ósmy ankietowany (12%), w tym zaledwie 3% ogółu nie ma co do tego żadnych wątpliwości.

Okazuje się, iż nawet wśród tych, którzy – generalnie rzecz biorąc – sprzeciwiają się stosowaniu środków antykoncepcyjnych, wyraźnie przeważa pogląd, że farmaceuta, kierując się własnym sumieniem, nie może odmówić zrealizowania recepty na tego typu środki.

Z przedstawionych wyników badania można wnioskować, że Polacy nie są entuzjastycznie nastawieni do inicjatywy podpisywania przez lekarzy deklaracji wiary – podsumowuje analityk CBOS Rafał Boguszewski.

Jeszcze mniej społecznego zrozumienia budzi kwestia klauzuli sumienia farmaceutów, zgodnie z którą, kierując się własnym sumieniem, mogliby oni odmawiać realizacji recept, np. na środki antykoncepcyjne.

Badanie przeprowadzono w dniach 5–11 czerwca 2014 roku na liczącej 1044 osoby reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

U św. Łucji w Syrakuzach

2012-12-13 09:34

Margita Kotas

MARGITA KOTAS

13 grudnia to dzień wspomnienia św. Łucji, męczennicy z Syrakuz, żyjącej na przełomie III i IV wieku.

Teatr grecki, Latomie - kamieniołomy ze słynnym Uchem Dionizjosa, grotą, której nazwę nadał malarz Caravaggi, grób Archimedesa, rozsławione utworem Karola Szymanowskiego Źródło Aretuzy - to tylko niektóre z licznych zabytków miasta położonego nad Morzem Jońskim, które nieprzerwanie przez 27 stuleci posiadało ogromne znaczenie gospodarcze i kulturalne. Współczesne Syrakuzy na Sycylii rozsławia Płacząca Matka Boża, której sanktuarium wybudowane w kształcie ludzkiej łzy odwiedzane jest przez tysiące pielgrzymów z całego świata. 6 listopada 1994 r., podczas wizyty w Syrakuzach świątynię tę poświęcił Papież Jan Paweł II Nieco w cieniu Matki Bożej, z której oczu 29 sierpnia 1953 r. na niewielkim wizerunku w małym mieszkaniu rodziny Angelo i Antoniny Janusso popłynęły łzy, patronuje rodzinnemu miastu św. Łucja, której relikwie znajdują się w katedrze na wyspie Ortigia, wyspie przepiórek - jak tłumaczy się jej nazwę.

Mostem Umbertino z lądu stałego przedostajemy się na wyspę, na starówkę Syrakuz. Spacerem docieramy do Piazza Duomo, gdzie obok ratusza miejskiego ulokowanego w Palazzo del Senato wznosi się katedra S. Maria del Piliero zbudowana w latach 1728-53. W jej projekt włączono starożytną świątynię Minerwy, której potężne kolumny oglądać można przechodząc wzdłuż północnej ściany świątyni. Jedna z kaplic prawej nawy bocznej katedry poświęcona jest św. Łucji i przechowuje się w niej relikwie - żebro i lewe ramię świętej. Niemal nieustannie trwa tu modlitwa. Święta, będąca m.in. patronką ociemniałych, do czego „zobowiązuje” ją imię oznaczające „pełna światła”, wzywana jest najczęściej w przypadku chorób oczu.

Istnienie Łucji jest potwierdzone historycznie w sposób bezsprzeczny, zwłaszcza od czasu, gdy odnaleziono grób męczennicy w katakumbach Syrakuz.

Przyszła święta urodziła się w Syrakuzach około 286 r. Już jako dziecko złożyła ślub dozgonnej czystości. Kiedy jej matka powzięła plany wydania jej za mąż za poganina, Łucji udawało się czas jakiś odkładać datę ślubu. Wkrótce z pomocą młodej chrześcijance przyszedł Bóg. Gdy matka Łucji ciężko zachorowała, córka namówiła ją, by odbyła pielgrzymkę do grobu św. Agaty w Katanii. Matka rzeczywiście odzyskała zdrowie i uznając to za cud postanowiła spełnić jedyne życzenie Łucji - zezwoliła, by ta pozostała dziewicą i mogła żyć samotnie. Niestety z tą decyzją nie chciał się pogodzić narzeczony. Zadenuncjował Łucję u namiestnika cesarza Dioklecjana, prześladowcy chrześcijan. Wkrótce aresztowana Łucja poddana została okrutnym torturom. Bezskutecznie. Postanowiono wysłać ją zatem do domu rozpusty. Związaną Łucję miano przewieźć ulicami miasta na wozie zaprzężonym w osły, by stała się pośmiewiskiem zebranych. Ponieważ jednak osłom nie udało się poruszyć wozu. Wówczas namiestnik kazał oblać chrześcijankę wrzącym olejem. I tym razem Łucja nie poniosła najmniejszej szkody. Żołnierze zatem otrzymali rozkaz ścięcia jej mieczem. Prawdopodobnie Łucja poniosła śmierć męczeńską 13 grudnia 304 r.

Wczasach bizantyńskich nad grobem św. Łucji wzniesiono kościół, który mimo iż wiele razy przebudowywany, przetrwał do dziś. Świątynia św. Łucji znajduje się obecnie w nowej części Syrakuz, a z kościoła wchodzi się do wczesnochrześcijańskich katakumb, w których odnaleziono grób Świętej.

ZOBACZ FOTOGALERIE Z SYRAKUZ

Modlitwa

Święta Łucjo,
Ty w godzinie próby wolałaś, aby pozbawiono Cię oczu
zamiast wyprzeć się Chrystusa i zgubić swoją duszę.
Ale Bóg w cudowny sposób Ci je przywrócił
jako nagrodę za Twoje męstwo i niewzruszoną wiarę
i ustanowił Cię patronką w chorobach oczu
[w tym miejscu podajemy intencję]

O wspaniała święta Łucjo, proszę Cię,
byś chroniła mój wzrok i przywróciła zdrowie moim oczom.
Pomóż mi, proszę, zachować zdolność widzenia,
aby moje źrenice mogły podziwiać piękno stworzenia,
blask słońca, kolory kwiatów i uśmiech dzieci.

Zachowaj od skazy również oczy mojej duszy,
moją wiarę, która prowadzi mnie do Boga,
pozwala mi Go poznawać, rozumieć Jego naukę,
dostrzegać Jego miłość do mnie.

I spraw, abym nigdy nie zboczył(a) ze ścieżki,
która wiedzie tam, gdzie Ty, święta Łucjo, przebywasz
w otoczeniu aniołów i innych świętych.

Święta Łucjo, stój na straży moich oczu i mojej wiary.
Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież do francuskich apostołów miłosierdzia: Bóg chce podźwignąć z każdej ludzkiej nędzy

2019-12-13 16:59

Krzysztof Bronk/vaticannews.va / Watykan (KAI)

Nie ma takiej ludzkiej nędzy, do której Bóg nie chciałby dotrzeć, której nie chciałby dotknąć i podźwignąć – powiedział papież, przyjmując w Watykanie przedstawicieli francuskich ruchów i stowarzyszeń, które zajmują się głoszeniem Bożego miłosierdzia. Przedstawiając ich Franciszkowi, kard. Philippe Barbarin zaznaczył, że odkrycie Bożego Miłosierdzia jest dla Kościoła ogromnym darem. Zawdzięczamy to Janowi Pawłowi II i jego następcom – przypomniał arcybiskup Lyonu.

Vatican Media
Papież do francuskich apostołów miłosierdzia

Franciszek zauważył, że tym, co jednoczy wszystkie te ruchy jest głoszenie światu radości miłosierdzia. „Miłosierdzie jest bowiem ostatecznym i najwznioślejszym aktem, poprzez który Bóg wychodzi na spotkanie i w którym otwiera nasze serca na nadzieję bycia kochanymi na zawsze, bez względu na naszą nędzę i nasz grzech – podkreślił Ojciec Święty. - Miłość Boża nie jest dla nas słowem abstrakcyjnym. Stała się widzialna i dotykalna w Jezusie Chrystusie. Podobnie też, «na tej samej częstotliwości», musi być ukierunkowana miłosierna miłość chrześcijan. Jak kocha Ojciec, tak też kochają Jego dzieci. Jak miłosierny jest On, tak też i my mamy być miłosierni”.

Papież wskazał na istotne miejsce miłosierdzia w nowej ewangelizacji. Od niego zależy wiarygodność Kościoła. Ważne jest jednak, aby ten, kto głosi miłosierdzie, sam go doświadczał w swoim sercu, aby trudy działalności dobroczynnej nie przytłumiły w nas czułości i współczucia.

„Autentycznym apostołem miłosierdzia można być, jak sądzę, tylko wtedy, kiedy samemu ma się głęboką świadomość tego, że się jest przedmiotem miłosierdzia ze strony Ojca i że sami z pokorą doświadczamy tego miłosierdzia, kiedy je praktykujemy – zaznaczył papież. - Św. Jan Paweł II napisał: «Musimy stale oczyszczać wszelkie nasze działania i wszelkie intencje działań, w których miłosierdzie bywa rozumiane i praktykowane w sposób jednostronny: jako dobro czynione drugim. Tylko wówczas bowiem jest ono naprawdę aktem miłości miłosiernej, gdy świadcząc je, żywimy głębokie poczucie, iż równocześnie go doznajemy ze strony tych, którzy je od nas przyjmują. Jeśli tej dwustronności, tej wzajemności brak, wówczas czyny nasze nie są jeszcze prawdziwymi aktami miłosierdzia»”.

Na zakończenie Ojciec Święty zachęcił francuskich apostołów miłosierdzia Bożego do kontemplacji żłóbka. Stanowi on bowiem zaproszenie do poczucia i dotknięcia ubóstwa, które Syn Boży wybrał dla siebie. Pośrednio jest to też wezwanie do naśladowania Go na drodze uniżenia, ubóstwa i ogołocenia, która ze stajni w Betlejem zaprowadzi Go na Krzyż – dodał Franciszek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem