Reklama

Świadectwo o św. Janie Pawle II

2017-05-25 11:21

Urszula Buglewicz
Edycja lubelska 22/2017, str. 1, 4

Paweł Wysoki

Arturo Mari, osobisty fotograf sześciu papieży, w tym św. Jana Pawła II, był gościem parafii pw. Świętej Rodziny w Puławach. Świadek świętości Papieża Polaka spotkał się z wiernymi 13 maja podczas inauguracji Dni Rodziny, a także uczestniczył w parafialnych obchodach stulecia objawień Matki Bożej w Fatimie.

Świadek świętości

Papieski fotograf przybył do Puław dzięki życzliwości Krzysztofa Witkowskiego z Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie. – Na szczególną okazję udało nam się zaprosić do parafii człowieka, który może wiele powiedzieć o świętości Jana Pawła II, papieża, który bezgranicznie zaufał Maryi. To dla nas wielki dar – mówił ks. Henryk Olech, proboszcz parafii Świętej Rodziny. – Do tego wydarzenia przygotowywaliśmy się od dawna; chcieliśmy, aby gorliwi czciciele Matki Bożej mogli godnie przeżyć stulecie objawień, podczas których Maryja wezwała nas do nawrócenia i dała do ręki skuteczną broń w walce ze złem – Różaniec. Zdaję sobie sprawę, że codzienne odmawianie Różańca nie jest prostym zadaniem, dlatego pilnie wsłuchamy się w świadectwo o św. Janie Pawle II, największym czcicielu Matki Bożej Fatimskiej – mówił Ksiądz Proboszcz.

Beata i Kamil, młode małżeństwo, które w imieniu parafian powitało fotografa, przywołało wizytę kard. Karola Wojtyły w Puławach przed 45 laty, związaną z peregrynacją symboli Ikony Jasnogórskiej. Małżonkowie podkreślili, że parafia i budujący się kościół są wotum miasta za pontyfikat Papieża Polaka, a mieszkańcy Puław przechowują w sercach najpiękniejsze wspomnienia związane z Janem Pawłem II. Nawiązując do rozpoczynających się Dni Rodziny, wyrazili nadzieję, że spotkanie ze świadkiem codziennej świętości Papieża Rodziny umocni ich wiarę.

Reklama

Znamienna data

Rozpoczynając swoją opowieść, Arturo Mari nawiązał do stulecia objawień Matki Bożej w Fatimie i rocznicy zamachu na papieża w 1981 r. – Bardzo mocno pragnę powiedzieć, że Matka Boża opiekowała się Janem Pawłem II podczas całego pontyfikatu – podkreślił. Ze wzruszeniem wspomniał późne popołudnie 13 maja 1981 r., gdy śmiertelnie raniony przez zamachowca Ojciec Święty osunął się metr od niego. W dramatycznej chwili fotografa nie opuszczała myśl, że Matka Boża go uratuje. Trzy dni później, gdy wykonywał zdjęcie Jana Pawła II, które miało udowodnić światu, że przeżył zamach, usłyszał słowa: „Widzisz mój synu, Matka Boża uratowała”. Arturo Mari przywołał też mniej znane wydarzenie z życia Jana Pawła II, gdy rok później w Fatimie zaatakował go inny zamachowiec. Dzięki kolejnej interwencji Maryi, a także odwadze fotografa napastnik tylko rozerwał papieską sutannę. – Jestem przekonany, że na tej sytuacji Matka Boża również położyła swoje dłonie – podkreślał. – Jan Paweł II codziennie rozmawiał z Maryją. Każdego poranka, gdy przechodziłem obok kaplicy, słyszałem, jak modlił się po polsku. Z czasem rozumiałem jego słowa: Matko Boża, nie opuszczaj mnie, prowadź mnie, pomóż mi – wspominał.

Zatroskany o ojczyznę

Wśród wielu wspomnień w pamięci papieskiego fotografa zapisała się pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II do Ojczyzny. – Jan Paweł II kochał was wszystkich, swoją ziemię; znał jej problemy. Lubię przypominać sobie czas, w którym zaczęły się przemiany. Poznałem wasz kraj, gdy przygotowywałem się do pielgrzymki w 1979 r.; wiem, jak wyglądało życie za żelazną kurtyną, pełne problemów i pozbawione nadziei – mówił Arturo Mari. – Widzę, jak lądujemy na lotnisku i po oficjalnych powitaniach jedziemy przez miasto w zdumiewającej ciszy, chociaż jest mnóstwo ludzi i sporo milicji. Nagle z tłumu wyszedł mały chłopiec i zawołał: Witamy, Ojcze Święty. To była kropla, która przelała dzban. Rozległy się okrzyki, nastąpiła wielka eksplozja radości. Pamiętam też przejmujące pytania papieża przy Grobie Nieznanego Żołnierza: Dlaczego tyle przelanej krwi, tyle przemocy... Później Msza św. i wołanie, by Bóg wysłuchał wołania narodu, który pragnie wolności. On modlił się z ojczyznę – wspominał.

Arturo Mari przywołał też okoliczności rozebrania muru berlińskiego i upadku komunizmu, w tym m.in. spotkanie Jana Pawła II z Michaiłem Gorbaczowem. Wówczas ujął go sposób, w jaki Ojciec Święty patrzył na rozmówcę. – Człowiekowi zawsze patrz w oczy; to jest jedyne miejsce, które mówi prawdę, które nie zdradza – podkreślał. – Widziałem łzy u Ojca Świętego, gdyż zależało mu na ojczyźnie. Dla Polski, ale i dla wielu krajów świata zrobił wszystko, co tylko było możliwe – zapewniał bezpośredni świadek papieskiego życia.

Prawdziwa miłość

Fotograf z Watykanu podkreślał, że, będąc u boku Jana Pawła II, od początku miał świadomość, że znajduje się u boku świętego. – Ja nie musiałem czekać 27 lat, żeby mi ktoś o tym powiedział. Ja wiedziałem – mówił z przekonaniem. – Jan Paweł II to niespotykana wewnętrzna siła, to hart ducha, odwaga, pokora, prostolinijność, prawdomówność, pracowitość – wymieniał. Na dowód tego przytoczył kilka historii z różnych spotkań Jana Pawła II z najuboższymi tego świata. Mówił o tym, jak podczas podróży do Korei Ojciec Święty zmienił program wizyty. – W ogromnym białym budynku, do którego papież nie miał prawa wejść, znajdowało się ok. 800 osób chorych na trąd. On jednak wszedł, ja za nim. Pierwszy raz widziałem z bliska chorych bez nosa, bez ust, bez dłoni... Jan Paweł II każdego z nich całował, przytulał, błogosławił. Nie potrzebował myć rąk, gdyż nie brzydził się tymi ludźmi. To była prawdziwa miłość – wspominał Arturo Mari.

Podczas innej wizyty, w Ameryce Południowej, Jan Paweł II sam odsunął barierki i wszedł w środek najbiedniejszej dzielnicy Rio de Janeiro. Przechodził między narkomanami, pijakami, porzuconymi dziećmi, których wcześniej odgradzał kordon policji. – Poszedł swoją drogą, pośród ludzi, dosłownie zaglądając im do garnków. W końcu doszedł do ubogiej kaplicy, zbudowanej z kilku desek. W środku krzyż i młody wystraszony sytuacją ksiądz. Papież przywołał go do siebie, zdjął z palca pierścień i przykazał, by kapłan sprzedał go za dobrą cenę, a pieniędzmi podzielił się z potrzebującymi – opowiadał fotograf. Jak podkreślał, Jan Paweł II rozdał mnóstwo pieniędzy ubogim. Przed każdą pielgrzymką prosił o wypłacenie wszystkich pieniędzy ze swojego konta. Ku zdziwieniu sekretarza stanu przed każdą następną pojawiały się na nim nowe środki potrzebne dla ubogich.

Taki był Jan Paweł II

Wśród wielu opowieści wierni ze szczególnym wzruszeniem wysłuchali historii wizyty Jana Pawła II w jednym ze szpitali w Zairze. – Papież odwiedzał chorych i zatrzymał się przy małym, może 2,5-letnim dziecku. Oblepiony muchami, z wydętym brzuszkiem maluch leżał pośród innych chorych. Jan Paweł II wziął dziecko na ręce, własną chusteczką otarł twarz, i zaczął kołysać w ramionach jak dobry ojciec. Po chwili delikatne pieszczoty sprawiły, że dziecko otworzyło oczy i zaczęło się uśmiechać. Znajdująca się obok matka wybucha płaczem, a spod łóżka zaczynają wychodzić inne dzieci, jak się okazało rodzeństwo malucha. Po chwili biała sutanna papieża zrobiła się ciemna od brudnych dziecięcych rączek. Jan Paweł II nie zwraca na to uwagi, oddaje dziecko matce i mówi: Módlmy się, trzeba się modlić; Matka Boża nie opuści nikogo. Później, przy wyjściu ze szpitala, papież zobaczył dwie siostry zakonne, klęknął przed nimi, ucałował ich dłonie, pobłogosławił i podziękował za pracę. To był Jan Paweł II.

Podsumowując wspomnienia, Arturo Mari mówił: – Jestem przekonany, że Matka Boża pchała go swoimi dłońmi, aby szedł do przodu. A on wziął w swoje ręce Kościół i zaprowadził go daleko modlitwą, ofiarą, miłością.

Tagi:
świadectwo Arturo Mari

Reklama

Maryja w codzienności

2019-08-06 09:21

Monika
Niedziela Ogólnopolska 32/2019, str. 18

Thomas Graham/Fotolia.com

Pamiętam, jak moja babcia czytała mnie i bratu historię o Łucji, Hiacyncie i Franciszku. Mała niepozorna książeczka o różnych świętych miała na każdej stronie ilustracje, które pamiętam do dziś, choć było to ponad 30 lat temu... To dzięki temu czytaniu, czułym chwilom spędzonym z ukochaną babcią poznawałam świat Bożych tajemnic i zaczęłam odkrywać, kim jest Maryja. Jawiła mi się Ona jako piękna, dobra, ważna i bliska postać, do której warto zanosić modlitwy, bo Ona wie dużo i może dużo.

Z perspektywy lat widzę, że Maryja pozwala mi się poznawać w osobistej historii, przeprowadza przez różne momenty życia. To do Niej wiele razy udawałam się na Jasną Górę, by zawierzyć trudne sprawy, wybory, prośby. Kiedy odkrywałam powołanie do małżeństwa, zawierzyłam Jej wybór męża, kiedy rodziły się kolejno nasze dzieci, kiedy zmagałam się z chorobą, dylematem wyboru szkoły dla syna...

Jej to zawsze zawierzałam i zaczynały dziać się małe cuda, np. zwolniło się miejsce w szkole, do której trudno było się wtedy dostać, a syn na początku roku szkolnego wylosował obrazek Matki Bożej Częstochowskiej, jedyny taki w klasie rozdawany jako prezent na początek nauki... Ja już wiedziałam, kto za tym stoi.

Maryja towarzyszy naszej rodzinie w codzienności. Wieczorami klękamy z dziećmi do wspólnej modlitwy i odmawiamy dziesiątkę Różańca w intencji dzieci nienarodzonych. Każdy z chłopców wybrał sobie imię dziecka – jest Hania, Mateusz, Michał...

Wiem, że jak Ona jest z nami, to podążamy we właściwym kierunku. Kiedy o coś Ją proszę, nigdy nie zawodzi, czasem robi to po swojemu, ale zawsze wyprowadza nawet z największych problemów. Widzę też, jak ważne dla mojej wiary były chwile spędzone z babcią na czytaniu, na wspólnej modlitwie różańcowej. Jak dobrze, że przekazała mi wtedy to, czym żyła, że zdążyła zaszczepić ziarenko wiary, że odkryłam dzięki niej Maryję... Niedawno u kogoś zobaczyłam w domu tę małą książeczkę o świętych pastuszkach... Od razu ją pożyczyłam i w tym samym dniu z radością przeczytałam dzieciom. Obym również potrafiła w nich zaszczepić wiarę...

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ku Chrystusowi

2016-08-10 08:25

Abp Wacław Depo
Niedziela Ogólnopolska 33/2016, str. 32-33

Fot. Graziako
Martin Schongauer – wizerunek Jezusa (XV wiek)

Gdy patrzymy na Jezusa, „który istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie” (por. Flp 2, 6), staje się dla nas jasne, że On jest nie tylko niezwykłym człowiekiem, ale żywym i prawdziwym Bogiem. W Jezusie Chrystusie religia przestaje być poszukiwaniem Boga niejako po omacku, a staje się odpowiedzią wiary daną Bogu, który objawia się człowiekowi. Wierzyć w Niego oznacza nie tylko przyjąć za prawdę to, co On głosił: słowami i czynami. Wierzyć prawdziwie – według Katechizmu Kościoła Katolickiego – to „przylgnąć osobowo do Niego” (por. 150). A więc przyjąć Chrystusa całym sobą: umysłem, wolą, sercem, wszystkimi siłami. Taka odpowiedź jest możliwa dzięki łasce Jego samego, który jest równocześnie Synem Boga, współistotnym Ojcu, w którym każdy człowiek odpowiada Bogu. Wprost po mistrzowsku ujmuje tę prawdę Autor Listu do Hebrajczyków: Zastanawiajcie się więc nad Chrystusem, który „przecierpiał krzyż, nie bacząc na jego hańbę, abyśmy nie stali się ludźmi złamanymi na duchu i ustającymi w drodze” (por. Hbr 12, 2-3).

Patrząc na Jezusa, „który uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym woli Ojca aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej” (por. Flp 2,8), dostrzegamy oczyma wiary, że Bóg kocha każdego człowieka w tajemnicy Syna ukrzyżowanego przez świat, który Go nie poznał. W oczach świata krzyż Jezusa jest postrzegany jako znak sprzeciwu i zgorszenie „słabością Boga”. Dla wierzących krzyż pozostaje mocą i mądrością Bożą. Kościół Jezusa Chrystusa jest mocny tą prawdą, że przez tajemnicę krzyża i zmartwychwstania jego Założyciela dokonało się przejście – od starego do nowego świata. Odtąd każdy, kto patrzy na Jezusa i słucha Jego słów, będzie musiał nieustannie wybierać: albo podtrzymywać ów stary świat, udaremniając Krzyż Jezusa, albo budować nowy świat na fundamencie Jezusa, otwierając historię ludzkości na Bożą przyszłość. Rozważmy niezwykłe wołanie św. Jana Pawła II z Wielkiego Piątku 1994 r.: „Niech nie zostanie udaremniony Krzyż Chrystusa, bo jeśli udaremnia się Krzyż Chrystusa, człowiek zostaje pozbawiony korzeni i nie ma już przyszłości: jest zniszczony!”.

Gdy patrzymy na Jezusa, „którego Bóg nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię” (Flp 2,9), wierzymy, że tylko w Nim i przez Niego jesteśmy zbawieni. On jest „PANEM – ku chwale Boga Ojca” (Flp 2,11). W Liście apostolskim „Tertio millennio adveniente” Jan Paweł II poucza nas, że „Chrystus jest nowym początkiem wszystkiego. Wszystko w Nim odnajduje siebie, zostaje przyjęte i oddane Stwórcy, od którego wzięło swój początek” (6).

Wpatrując się więc w tajemnicę Jezusa, każdy chrześcijanin winien ukazać światu poczucie odpowiedzialności osobistej za swoje życie. W Roku świętym Miłosierdzia obraz Sądu Ostatecznego trzeba przykładać do dziejów każdego z nas: „Wszystko, cokolwiek uczyniliście jednemu z braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (por. Mt 25, 40). Brak moralnej i osobistej odpowiedzialności, która stwarza swoistą „anonimowość chrześcijan”, jest postawą, która wynika z niedostatecznego szacunku dla rozpoznawanej Prawdy, którą jest Jezus Chrystus.Warto raz jeszcze podkreślić, że najważniejszą sprawą naszego życia jest nie tylko „wpatrywanie się w Jezusa”, ale osobiste i całym sobą „przylgnięcie” do Osoby Jezusa i Jego prawd. Wówczas – z pomocą Jego łaski – będziemy wolni od bałamutnych ideologii.

Polecamy „Kalendarz liturgiczny” – liturgię na każdy dzień
Jesteśmy również na Facebooku i Twitterze

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rozpoczęła się Nowenna przed Uroczystością NMP Częstochowskiej

2019-08-17 21:34

Ks. Mariusz Frukacz

„Św. Jan Paweł II, właśnie 17 sierpnia 2002 r. oddał Polskę i świat Miłosiernemu Bogu. To była ostatnia pielgrzymka Ojca Świętego do Polski, ale zostawił nam ten wielki dar” – mówił abp Wacław Depo, metropolita częstochowski 17 sierpnia na początku Mszy św. rozpoczynającej Nowennę przed Uroczystością Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej.

YouTube.com/Jasna Góra

Przez dziewięć kolejnych wieczorów odprawiana jest wspólnotowa Msza św. z kazaniami nowennowymi, które w tym roku głosi o. Michał Lukoszek, wikariusz generalny Zakonu Paulinów. W pierwszym kazaniu wskazał m. in. na św. Jana Pawła II i jego nauczanie - Droga, którą ukazywał Jan Paweł II pozostała aktualna, ponadczasowa.- przypomniał pielgrzymom o. Lukoszek.

Na poszczególne dni Nowenny do sanktuarium jasnogórskiego pielgrzymują częstochowskie parafie.

Przed końcowym błogosławieństwem abp Depo życzył wszystkim światła prawdy. Nawiązując do zorganizowanego Marszu Równości w Radomsku Metropolita Częstochowski podkreślił: „Życzymy światła prawdy również dla tych, którzy w naszej ziemi, w Radomsku znowu chodzą w ciemnościach błędu, ale modlimy się za nich. To są poszczególne dni wyznaczone jakimś programem ogólnopolskim, ale który jest antypolski. Modlimy się o ich nawrócenie i światło prawdy w Duchu Świętym”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem