Reklama

Niedziela Wrocławska

Felieton Matki Polki

Świętych obcowanie

2018-08-01 10:33

Niedziela wrocławska 31/2018, str. VIII

[ TEMATY ]

Felieton Matki Polki

R. Mokrzycki

Dziś świętujemy imieniny! Już od rana najmłodsi w twórczym szale rysują laurki, ktoś śpiewa „sto lat”, a ktoś inny zasiada do akompaniamentu. Szukamy przepisu na ciasto.

A po obiedzie, przy cieście, ktoś na nowo zapyta o to, czy solenizantka lubi swoje imię, i czy opowie historyjkę z nim związaną, albo wspomni o swojej patronce.

W wielodzietnym domu często tak sobie siadamy, w końcu jedenaście osób to jedenaście imprez urodzinowych, jedenaście imieninowych, a i o datach chrztu, Pierwszej Komunii, ślubu staramy się nie zapominać.

Reklama

Zresztą, jakżeby nie świętować darów Boga dla nas – życia, patrona, przynależności, zjednoczenia...

Przypomina mi się historia związana z narodzinami naszego ósmego dziecka. Na wieść o jego istnieniu, niestety, niewiele osób potrafiło się ucieszyć. A że na świat miała przyjść dziewczynka, postanowiliśmy dać jej na imię Faustyna. Związane to było z wydarzeniami z odbytej w Roku Miłosierdzia pielgrzymki do krakowskich Łagiewnik.

Nasza Faustynka urodziła się we wtorek, w czwartek byłyśmy już w domu, ale nikt nie zapowiadał swojej wizyty u nowo narodzonej. Z powitaniem nie spieszyła się nawet najbliższa rodzina. Naturalnie, było nam z tego powodu bardzo smutno.

Ale w niedzielę z samego rana usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Jakaż była nasza radość, gdy weszli zaprzyjaźnieni sąsiedzi, a jakie przeżyliśmy zdziwienie, gdy ze specjalnej skrzyneczki wyjęli relikwie pierwszego stopnia św. Faustyny!

Śmiało rzec można, że naszą córeczkę jako pierwsza przywitała jej patronka! Swoją drogą, sprytnie to Pan Bóg ułożył, że właśnie w tym czasie dokładnie te relikwie przekazane zostały naszym znajomym, którzy mieli je przewieźć do Francji.

Nadawanie imion dzieciom to piękna sprawa i niepowtarzalny moment naszego życia. Odbywa się w różnym kluczu, np. imiona dzieci danej rodziny muszą rozpoczynać się literą „M”, bo imiona obydwojga rodziców też są na „M”. Ponadto od „M” zaczyna się wyraz „miłość”. Albo nadaje się imiona po ukochanych dziadkach. Wrażliwi słuchowo czy językowo będą mieli inne kryteria, niż pragmatycy. I bardzo dobrze, że jesteśmy tacy różni. Jednak w całym tym procederze warto wziąć pod uwagę świętego patrona, który na całe życie będzie orędownikiem nowej, ukochanej istoty, czego dowodzi nasza rodzinna historia.

Wanda Mokrzycka z wrocławskiej wspólnoty Duży Dom, matka ośmiorga dzieci, autorka artykułów dla Aleteia Polska

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Piękna różnorodność

Małe paluszki splatają się z męską dłonią. Odruchowo. Trochę zapobiegawczo. Dobrze czuć czyjąś obecność, zwłaszcza gdy światła już zgasną. Komuś innemu wystarczy zmrużyć oczy. Zmarszczyć czoło. ściskać niebieską pacynkę lub też rozsiąść się wygodnie w pluszowym fotelu i ewentualnie podkurczyć bose nogi, by objąć je rękami, tudzież przyjąć na kolana trzylatkę, żeby tulić czule i ku pokrzepieniu (może bardziej własnego) serca.

Oczy szeroko otwarte obserwują bieg wydarzeń. Do uszu z każdej strony dochodzi dźwięk. A to ciepły, radosny – wtedy struny głosowe i całe ciała drżą od śmiechu, a twarze zdobią wszystkie zęby (w kilku przypadkach szczerby po mleczakach), a to niepokojący – wtedy ciała drętwieją w bezruchu, a dziewięć par oczu, utkwione w ekran, otwiera się jeszcze szerzej i z napięcia bije rekord niemrugania. No, w jednym przypadku oczęta są schowane za „płotkiem” z dłoni. Podglądają. Czekają na zwrot w akcji.

Ktoś rozdziawił ze strachu buzię. Dłonie mocniej ścisnęły to, co w ich zasięgu. Nie! Ktoś nie wytrzymał napięcia i odwrócił twarz, zatkał uszy. Jedynie trzylatki nic nie rusza. W kulminacyjnym momencie filmu animowanego postanawia wyrazić swoje znudzenie, zawarte w pytaniu: „Kiedy wyjdziemy z tego kina?”

No i wreszcie akcja się rozwiązuje. Nadszedł czas wzruszeń. Ktoś pociąga nosem, ktoś szuka chusteczek dla sąsiada, szklą się oczy. Wszystkie. Nawet te męskie, dojrzałe. Na twarz ciśnie się uśmiech. U jednych wyraża ulgę, u innych radość, zadumę nad niezwerbalizowaną treścią filmu.

Siedzę kilka rzędów niżej, obserwuję niemal całą swoją rodzinę i zastanawiam się, co jest ciekawsze: długo oczekiwany film animowany czy obserwacja reakcji bliskich?

Ów rozczulający obrazek był mi bardzo potrzebny.

To niesamowite, jak różnie reagujemy na to samo, i niewiarygodne, z jakimi pięknymi ludźmi, o bogatej osobowości, obcuję na co dzień. Delikatnymi, czułymi, zatroskanymi o los drugiego człowieka, wrażliwymi na krzywdę.

To, że są ludzie mniej sentymentalni, o innej predylekcji – również widzę. Ot, kilka rzędów wyżej, kilka niżej...

I zachwyca mnie fakt, że każdy człowiek, bez wyjątku, wnosi swoim istnieniem coś cennego i niepowtarzalnego dla świata.

* * *

Wanda Mokrzycka
Żona Radka, mama dziewięciorga dzieci. Należy do wspólnoty Duży Dom i pisze dla Aleteia Polska

CZYTAJ DALEJ

Paradyż: Rozeznają swoje powołanie

2020-01-18 17:58

[ TEMATY ]

powołanie

Karolina Krasowska

Uczestnicy rekolekcji w Paradyżu

Małżeństwo, ksiądz i siostra zakonna prowadzą rekolekcje koedukacyjne w „Jackówce” w Paradyżu (17-19 stycznia). Mają one pomóc ich uczestnikom odnaleźć to właściwe powołanie.

- Już od ub. roku zastanawialiśmy się nad taką formą rekolekcji koedukacyjnych – mówi ks. dr Tadeusz Kuźmicki, ojciec duchowny w Wyższym Seminarium Duchownym w Gościkowie-Paradyżu, organizator rekolekcji. – Chodzi o to, by pokazać, że nasze powołanie nie wzrasta tylko w jednej płci, ale w klimacie koedukacyjnym, gdzie są mężczyźni i kobiety. Chcieliśmy stworzyć ten klimat na naszych rekolekcjach, gdzie jest różnorodność płci i osób, a jednocześnie odkrywamy, że nasze powołanie jest później do jakiejś jednej, szczególnej drogi. Cieszymy się, że w tym roku udało się zorganizować takie rekolekcje i że spotkało się to z dobrą odpowiedzią młodych ludzi, którzy są tutaj obecni.

W rekolekcjach w Paradyżu uczestniczą 22 osoby.

– O rekolekcjach dowiedziałam się od koleżanki, która zapytała czy pojedziemy na nie razem. Zgodziłam się, ponieważ rzadko mam okazję w ogóle uczestniczyć w rekolekcjach. Zachęciło mnie to, gdyż dowiedziałam się, że będą je prowadzić księża, siostry zakonne, jak i małżeństwa, więc uznałam, że jest to świetna okazja do tego, by jednym miejscu poznać te trzy drogi i zadać pytania, które mnie w jakiś sposób nurtują i rozwiać wszelkie wątpliwości – mówiła Aleksandra Łachacz z Zielonej Góry.

- Jestem w klasie maturalnej. Zaraz będę podejmował jedne z ważniejszych decyzji życiowych. Stwierdziłem, że to wszystko się doskonale składa i że fajnie by było rozeznać swoją przyszłość w takim wyjątkowym miejscu jakim jest Paradyż – dodał Kamil Doganowski z Zielonej Góry.

CZYTAJ DALEJ

Bp Śmigiel: Polacy cierpliwie wykuwali drogę do wolności

2020-01-18 20:42

[ TEMATY ]

Toruń

Bp Wiesław Śmigiel

BP KEP

Bp Wiesław Śmigiel

Polacy cierpliwie wykuwali drogę do wolności – mówił bp Wiesław Śmigiel podczas Mszy św. w katedrze Świętych Janów. W Toruniu trwają obchody powrotu Torunia do wolnej Polski – W 1920 r. nikt z torunian nie urodził się w wolnej Polsce, a mimo to nie stracili nadziei i nadal byli Polakami.

Główne uroczystości rozpoczęły się 18 stycznia od złożenia kwiatów pod pomnikiem gen. Hallera oraz inscenizacji wkroczenia wojsk polskich pod dowództwem żołnierzy płk. Stanisława Skrzyńskiego do miasta, powitanych m.in. przez Ottona Steinborna, późniejszego burmistrza komisarycznego oraz ks. Stanisława Pełkę, najstarszego toruńskiego kapłana.

Następnie korowód torunian z władzami miasta na czele przeszedł historyczną trasą na Rynek Staromiejski, gdzie miały miejsce uroczystości patriotyczne. Nie zabrakło również rekonstrukcji przekazania kluczy polskim władzom miasta oraz przemówienia wygłoszonego przez generała 21 stycznia 1920 r. ze słynnym zdaniem: „Serdeczne dzięki wam od wojska polskiego za świetne powitanie, które wskazuje, że tu była, jest i będzie tylko Polska, że jesteście gotowi do spełnienia wszystkich obowiązków narodowych i do ofiar dla dobra odrodzonej Polski”.

O godz. 16.00 w katedrze Świętych Janów miała miejsce Msza św. dziękczynna pod przewodnictwem bp. Wiesława Śmigla. Hierarcha zwrócił uwagę, że w historii ewangelicznego Łazarza z Betanii można odczytać dzieje Polski i naszego regionu. „Jednak żałoba narodowa nie ograniczała się do łez. Modlono się, prosząc o cud wskrzeszenia ojczyzny, zabiegano o zachowanie tożsamości narodowej, pielęgnowano historię, a nawet zbierano siły do walki zbrojnej” - powiedział.

Przypomniał również walkę o zachowanie języka i kultury oraz przywołał postaci patriotów związanych z regionem. „Tamte wydarzenia to dla nas lekcja na dziś i na jutro”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję