Reklama

Burka, krzyż i śmierć

2019-06-12 09:02

Ks. Andrzej Paś, Pomoc Kościołowi w Potrzebie
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 17-19

Magdalena Pijewska

Nawal mieszka w Arabii Saudyjskiej. Codziennie zasłania twarz jak każda muzułmanka. Ten zwyczaj nie jest jednak motywowany względami religijnymi. Ona potrzebuje tej chusty dla własnego bezpieczeństwa, dla własnego świata, który jest jej wielką tajemnicą – nawet przed własnym mężem

Muzułmańska burka na jej twarzy i ciele ukrywa coś więcej – wiarę w chrześcijańskiego Boga. Nawal jest matką dwójki dzieci i przykładną żoną. Kilka lat temu przeżyła spotkanie lub bardziej: nawrócenie, które przypominało oświecenie, którego doznał młody Szaweł z Tarsu. Od tego momentu żyje w ciszy chrześcijańskiego Boga, w tajemnicy przed własnym mężem i własnymi dziećmi. Jej świat stał się bardzo mały, a ten drugi, zewnętrzny, nadal uważa, że Nawal jest muzułmanką. Nie dyskutuje o swojej osobistej wierze z innymi, bojąc się tego, co może się stać, kiedy inni odkryją, że saudyjska żona i matka jest wierzącą chrześcijanką. Gdyby jej muzułmański mąż się dowiedział, że zrzekła się swojej religii, mógłby bez konsekwencji prawnych odebrać jej dzieci, a nawet... życie.

Życie w strachu

W Arabii Saudyjskiej państwo tworzy i utrzymuje surowy islamski system, który traktuje chrześcijan jako obywateli drugiej kategorii. Islam jest jedyną uznaną tam religią i żadne inne wyznanie nie może mieć miejsca kultu. W związku z tym chrześcijanie muszą się gromadzić w tajemnicy, jeśli w ogóle się gromadzą. Saudyjski monarcha ma najwyższą władzę i może wprowadzić w życie każde prawo, którego będzie bronił, o ile będzie zgodne z prawem szariatu i Koranem. Mimo to niewielka grupa chrześcijan wśród Arabów Saudyjskich rozszerzyła się w 2018 r. Kolejne pokolenia stają się coraz śmielsze, dzielą się wiarą chrześcijańską z innymi w internecie i przez chrześcijańskie kanały telewizji satelitarnej. Obok tego, że doświadczają nacisków ze strony swoich rodzin, nawróceni chrześcijanie są również narażeni na wysokie ryzyko prześladowań we wspólnotach, w których żyją, a oskarżenia o apostazję podlegają karze śmierci. Jednak w ostatnich latach żadne doniesienia nie doprowadziły do kary śmierci. Według prawa, muzułmański mąż może bić swoją żonę i się z nią rozwieść, jeśli się okaże, że odwróciła się od islamu. Konsekwentnie nawróceni Saudyjczycy, zwłaszcza kobiety, często zachowują swoją konwersję w tajemnicy.

Gwałty i molestowanie seksualne pozostają ogromnym problemem w Arabii Saudyjskiej. Szczególnie narażone na te niebezpieczeństwa są ubogie chrześcijańskie kobiety pracujące jako pokojówki w saudyjskich domach. Chrześcijanie ryzykują uwięzienie, przemoc fizyczną i poważne problemy z powodu swojej wiary. Położenie 1,5 mln chrześcijan w kraju staje się coraz bardziej niepewne. Wielu z nich jest obiektem nienawiści religijnej i zastraszania. Sytuacja się pogarsza, ponieważ wielu, jeśli nie większość, jest prostymi robotnikami pochodzącymi z innych krajów, w tym z Filipin, i ma niewielkie szanse na sprawiedliwość w sprawach dotyczących przestępstw popełnionych przeciwko sobie lub nie ma ich w ogóle. Dowodem na narastający ekstremizm są doniesienia o szerokim poparciu dla tzw. Państwa Islamskiego (ISIS). W lipcu 2014 r. stwierdzono, że Arabia Saudyjska dostarczyła ISIS najwięcej zagranicznych bojowników w Iraku i Syrii. W kwietniu 2015 r. minister spraw wewnętrznych Arabii Saudyjskiej zauważył, że do tej pory aresztowano 93 osoby podejrzane o przynależność do tej terrorystycznej organizacji i udaremniono kilka spisków.

Reklama

Chrześcijanie nie mają w kraju statusu prawnego. Arabia Saudyjska nie ma konstytucji – jej funkcję pełni Koran. Zabrania się pochówku chrześcijan i w ogóle niemuzułmanów na terenie kraju. Posiadanie książek o tematyce religijnej jest surowo zabronione – chyba że promują one sunnizm – tak więc Biblia i inne książki religijne nie mogą być importowane. Podobnie jest z różańcami i różnymi dewocjonaliami.

Muzułmanie, którzy przechodzą na inną religię, zasadniczo podlegają karze śmierci. Nierówność wobec prawa jest oczywista; kary za zbrodnie przeciw muzułmanom są ostrzejsze niż za te popełnione wobec niemuzułmanów. Komisja Promowania Cnoty i Zapobiegania Występkom ma własne oddziały policji religijnej – Mutawwa’in (Mutaween). To zmusza do praktyk islamskich, co skutkuje np. tym, że każdy, bez względu na religię, jest zobowiązany do przestrzegania ramadanu. Komisja ta, znana jako policja religijna, podobno przeprowadziła obławy w miejscach podejrzanych o to, że służą nieislamskim praktykom. Chrześcijanie zauważyli, że w ciągu ostatnich kilku lat wzrosła liczba inwigilowanych przez policję religijną połączeń telefonicznych, e-maili, wiadomości na WhatsAppie, Skypie. Jednak w kwietniu 2016 r. dekret królewski zabronił policji religijnej sprawdzania tożsamości osób prywatnych i kwestionowania jej oraz aresztowania osób inwigilowanych.

Zabijać w imię religii

Utrzymują się obawy co do religijnej nienawiści do chrześcijan i innych niemuzułmanów zaszczepianej uczniom saudyjskich szkół. W jednym z wydanych przez saudyjskie Ministerstwo Edukacji podręczników dla uczniów w wieku 14-15 lat na temat hadisów (hadis – zapis tradycji dotyczącej czynów lub wypowiedzi Mahometa – przyp. red.) napisano: „Walka tego (muzułmańskiego) narodu z żydami i chrześcijanami trwała i będzie trwała tak długo, jak istnieć będzie Bóg”. Ilość nietolerancyjnych treści w oficjalnych podręcznikach szkolnych podobno się zmniejszyła. Stworzono Ideologiczne Centrum Wojenne i Obserwatorium Ekstremizmu Cyfrowego, które monitoruje obecność grup terrorystycznych w internecie, szczególnie w mediach społecznościowych. Saudyjski rząd odrzucił duchownych i nauczycieli, którzy prezentują nietolerancyjne lub ekstremistyczne poglądy.

Saudyjczycy są krytykowani za to, że starają się wyeksportować fanatyczną wizję islamu – nietolerancyjną wobec chrześcijaństwa i innych religii – do reszty świata. Były podsekretarz do spraw wywiadu gospodarczego i antyterroryzmu w Departamencie Skarbu USA Stuart Levey znalazł silny związek między edukacją a wsparciem dla takich grup jak Al-Kaida. W artykule opublikowanym w „The Washington Post” napisał: „Musimy skupić się na reformie edukacji w kluczowych lokalizacjach, aby nietolerancja nie znalazła miejsca w programach nauczania i podręcznikach. Jeśli następne pokolenia dzieci nie nauczą się odrzucania brutalnego ekstremizmu, bez końca będziemy stawać przed wyzwaniem niweczenia planów kolejnych grup koordynatorów i zwolenników działalności terrorystycznej”.

Powszechnie wiadomo, że Arabia Saudyjska finansuje ekstremistów dokonujących aktów ludobójstwa chrześcijan na Bliskim Wschodzie. Społeczeństwo ma coraz większą świadomość, że wyrafinowana broń napływa do ISIS z Arabii Saudyjskiej; rząd unika bezpośrednich kanałów finansowania, ale robi to pośrednio. W notatce Departamentu Stanu USA stwierdzono: „Musimy wykorzystać nasze dyplomatyczne i bardziej tradycyjne aktywa wywiadowcze, aby wywrzeć presję na rządy Kataru i Arabii Saudyjskiej, które zapewniają tajne finansowe i logistyczne wsparcie ISIS i innym radykalnym grupom w regionie”. Jednakże sprzedaż broni do Arabii Saudyjskiej trwa, mimo że Departament Stanu USA określa ją jako „kraj szczególnej troski” od 2004 r. Prezydent USA Donald Trump podkreślił znaczenie gospodarcze handlu bronią dla USA, zwłaszcza transakcji na 2017 r. o wartości prawie 84,6 mld funtów (110 mld dol.) i drugiego paktu bezpieczeństwa o wartości do 269,3 mld funtów (350 mld dol.). Odrzuciwszy krytykę, Departament Stanu USA podkreślił długotrwałą „współpracę antyterrorystyczną (Arabii Saudyjskiej) ze Stanami Zjednoczonymi w celu przeciwstawienia się ISIS”. Gdzie więc szukać prawdy?

Bez lęku

Na łamach magazynu „Christianity Today” Johnnie Moore, komisarz USA ds. Międzynarodowej Wolności Religijnej (USCIRF), stwierdził: „Jestem optymistą co do Arabii Saudyjskiej, gdzie muzułmanie, chrześcijanie i inni będą mogli swobodnie i otwarcie sprawować swój kult, żyjąc jak sąsiedzi, a ich dzieci jako przyjaciele, bez lęku przed sobą nawzajem, będą żyć w wielkiej radości ze wzajemnego poznania. Modlę się o dzień, w którym będę mógł podróżować do Arabii Saudyjskiej, aby z dumą i zarazem publicznie świętować Boże Narodzenie lub Wielkanoc na półwyspie, którego islamska wiara i kultura zawdzięcza dziedzictwo «ludziom jednej książki». Po raz pierwszy w moim poparciu działań na rzecz wolności religijnej uważam, że to może być możliwe, nawet wcześniej, niż się spodziewamy”. Ten świeży optymizm w obecnych czasach jest bardzo potrzebny. W obliczu zagrożeń ze strony islamskich fundamentalistów, o których słyszymy w mediach, pokojowe współistnienie religii jest jedynym antidotum na chorobę terroryzmu i nienawiści, która toczy świat. Między dobrem a złem jest przecież jakaś „strefa szarości”, „ziemia niczyja” – ziemia pokoju i dialogu. Wierzę, że na tej ziemi któregoś dnia nasza bohaterka Nawal postawi stopę, aby bez strachu przed mężem zdjąć burkę...

Tagi:
islam Dzień Islamu

Reklama

CBOS: Polacy chłodni wobec muzułmanów

2019-12-02 11:46

CBOS, tk / Warszawa (KAI)

Polacy mają raczej chłodny stosunek do muzułmanów, chłodniejszy niż do wyznawców innych religii i niewierzących – wynika z raportu Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS). Znaczna część badanych kojarzy islam z przemocą uważając, że religia ta zachęca do jej stosowania. Jednak opinie na temat tego „czy poważny konflikt między islamem a Zachodem jest nieunikniony?” są podzielone: około 38 proc. Polaków uważa to za pewne i mniej więcej tyle samo twierdzi, że możliwe jest porozumienie.

Engin_Akyurt/pixabay.com

CBOS zwraca uwagę, że wizerunek islamu i muzułmanów nie jest w Polsce na ogół wynikiem bezpośrednich kontaktów z ludźmi tego wyznania, bowiem osobistą znajomość muzułmanina lub muzułmanki deklaruje zaledwie co siódmy badany (14%). Inaczej mówiąc: to, co Polacy wiedzą o muzułmanach, wiedzą z mediów. Obraz medialny jest z kolei na ogół jednostronny, bo islam pojawia się w nim najczęściej w kontekście terroryzmu.

Muzułmanie spotykają się z najzimniejszymi uczuciami. Niemal połowa Polaków (45%) ma do nich chłodny stosunek, a tylko 17% darzy ich ciepłymi uczuciami. Nastawienie pozostałych (38%) można określić jako obojętne.

Badanych poproszono o określenie swojego stosunku do wyznawców różnych religii, a także do niewierzących, za pomocą skali nazwanej umownie termometrem, na którym temperatura – w zależności od nastawienia respondentów – przyjmowała wartości od –50 do +50 stopni, a wartość 0 oznaczała stosunek ambiwalentny lub niesprecyzowany.

Muzułmanie spotykają się z najzimniejszymi uczuciami. Niemal połowa Polaków (45%) ma do nich chłodny stosunek, a tylko 17% darzy ich ciepłymi uczuciami. Nastawienie pozostałych (38%) można określić jako obojętne. Średnia temperatura uczuć jest więc ujemna i wynosi –10,22.

Poza muzułmanami, negatywne odczucia przeważają również w odniesieniu do świadków Jehowy (średnia –6,97). Najcieplej w Polsce, z niewymagających wyjaśnienia względów, odbierani są katolicy (średnia 27,95), a w dalszej kolejności również wyznawcy odłamów chrześcijaństwa: prawosławia (średnia 8,16) i protestantyzmu (średnia 6,05).

Ciepłe uczucia przeważają nad chłodnymi w odniesieniu do buddystów (średnia 2,97), a także – odbieranych przez wielu obojętnie – wyznawców judaizmu (średnia 1,48) i ateistów (średnia 1,61).

W porównaniu do wyników sprzed czterech lat, nastawienie do wyznawców niemal wszystkich religii uległo ochłodzeniu, przy czym mamy do czynienie nie tyle z nasileniem odczuć negatywnych, ile ze spadkiem pozytywnych i wzrostem ambiwalentnych. W relatywnie największym stopniu dotyczy to wyznawców judaizmu, prawosławia, protestantyzmu i buddystów, natomiast w mniejszym – katolików i muzułmanów oraz ateistów i świadków Jehowy.

Na tle innych najbardziej przychylny, choć również minimalnie częściej chłodny niż ciepły stosunek do wyznawców islamu deklarują osoby o poglądach lewicowych, mające wysoki status zawodowy (kadra kierownicza i specjaliści z wyższym wykształceniem), natomiast mniej przychylni niż przeciętnie są badani znajdujący się w złej sytuacji materialnej, identyfikujący się z prawicą oraz najbardziej zaangażowani w praktyki religijne (uczestniczący w nich kilka razy w tygodniu).

Bezpośredni kontakt z muzułmanami ociepla w jakiejś mierze nastawienie do wyznawców islamu, niemniej temperatura uczuć nadal pozostaje w tej grupie ujemna.

Czy poważny konflikt między islamem a Zachodem jest nieunikniony? Opinie na ten temat są podzielone – blisko dwie piąte badanych (38%) uważa to za pewne i niemal tyle samo (37%) twierdzi, że możliwe jest znalezienie wspólnej płaszczyzny porozumienia. Od poprzedniego sondażu na ten temat, zrealizowanego w 2015 roku, przewidywania stały się mniej optymistyczne: ubyło badanych mówiących o porozumieniu (spadek o 6 punktów procentowych), a przybyło wskazujących na konflikt (wzrost o 4 punkty). Warto zauważyć, że w jeszcze wcześniejszym badaniu, sprzed trzynastu lat, niemal połowa Polaków przejawiała w tej kwestii optymizm, a tylko co piąty był przeciwnego zdania.

W zasadzie równo podzielone są także głosy dotyczące przyczyny napięć między światem islamskim i zachodnim. Zdaniem dwóch piątych Polaków (41%) konflikt dotyczy przede wszystkim różnic religijnych i kulturowych. Zbliżona grupa (40%) za faktyczne jego podłoże uważa realizację interesów ekonomicznych i walkę o wpływy polityczne.

Przekonanie, że źródłem napięć między islamem a Zachodem są różnice kulturowe i religijne, sprzyja poczuciu, że gwałtowny konflikt jest nieunikniony, natomiast upatrywanie jego przyczyn w rywalizacji polityczno-gospodarczej sprzyja dostrzeganiu możliwości wypracowania porozumienia.

Dwie trzecie badanych (66%) uważa, że muzułmanie mieszkający w krajach Europy Zachodniej trudno się asymilują i nie przyswajają zwyczajów i wartości charakterystycznych dla większości mieszkańców tych krajów. Niemal dwie trzecie respondentów (63%) zgadza się z opinią, że większość muzułmanów jest nietolerancyjna wobec zwyczajów i wartości innych niż ich własne.

Znaczna część Polaków kojarzy islam z przemocą: sześciu na dziesięciu ankietowanych (61%) uważa, że religia ta zachęca do jej stosowania, a co drugi (50%) – że muzułmanie na ogół akceptują stosowanie przemocy wobec wyznawców innych religii (nie zgadza się z tym odpowiednio 18% i 22% respondentów).

Ponad połowa badanych (52%) zgadza się ze stwierdzeniem, że podatny grunt dla ekstremizmu w większym stopniu stwarza bieda i słabe wykształcenie niż same zasady religijne islamu. Kwestionuje to blisko jedna czwarta badanych (23%). Ponad dwie piąte (45%) uważa, że muzułmanie słusznie czują się urażeni, kiedy w prześmiewczy, obraźliwy sposób prezentuje się treści ich wiary (np. karykatury Mahometa), więcej niż jedna czwarta (27%) jest przeciwnego zdania.

W stosunku do poprzedniego pomiaru z lutego 2015 roku (przeprowadzonego niedługo po ataku terrorystycznym na francuski tygodnik „Charlie Hebdo”) nasiliły się niektóre negatywne skojarzenia z islamem i muzułmanami dotyczące aprobowania przemocy i trudności asymilacyjnych.

Zauważalnie rzadziej niż przed czterema laty Polacy uważają, że większość muzułmanów potępia terroryzm i że na ogół nie mają oni wrogiego nastawienia do wyznawców innych religii.

Badanie przeprowadzono w dniach 22–29 sierpnia 2019 roku na liczącej 974 osoby reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak powstały Jasnogórskie Śluby Narodu

Maria Okońska
Niedziela Ogólnopolska 19/2006, str. 10

Archiwum Instytutu Prymasa Wyszyńskiego

W bieżącym roku obchodzimy 50. rocznicę Jasnogórskich Ślubów Narodu. Jak one powstały i kto je napisał?
Był rok 1955. Prymas Polski Stefan Kardynał Wyszyński przebywał w Komańczy, w czwartym miejscu swego uwięzienia. Po swoim uwolnieniu mówił, że gdy go przewożono z Prudnika na południowy wschód Polski - do Komańczy, miał świadomość, że jedzie tym samym szlakiem, którym przed 300 laty jechał do Lwowa król Jan Kazimierz z Prymasem Leszczyńskim, aby tam złożyć swe Królewskie Śluby (1 kwietnia 1656 r.) i ogłosić Maryję, Matkę Chrystusa, Królową Polski. Wszystko po to, aby Polska była Królestwem Maryi.
Przypominając sobie to wielkie historyczne wydarzenie, Ksiądz Prymas postanowił, że w następnym roku - 1956, a więc w 300-lecie Ślubów króla Jana Kazimierza, musi powstać tekst Ślubów odnowionych, już nie królewskich, ale narodowych. Z tą myślą jechał do Komańczy i rozpoczął trzeci rok swego uwięzienia.
Takie same myśli nurtowały biskupów Polski i ojców paulinów na Jasnej Górze. Wiedzieli, że musi powstać nowy tekst Ślubów Narodu, uwzględniający potrzeby czasów współczesnych. Wszyscy uważali, że śluby może napisać tylko uwięziony Prymas Polski.
Przebywałam wtedy na Jasnej Górze. Miałam możność otrzymać przepustkę do Komańczy, o czym wiedzieli generał Zakonu Paulinów o. Alojzy Wrzalik i niektórzy biskupi. Wysłano więc mnie z prośbą do Księdza Prymasa o napisanie nowego tekstu Ślubów.
24 marca 1956 r. znalazłam się w Komańczy. Towarzyszyła mi członkini Instytutu Prymasowskiego Janka Michalska. Przedstawiłyśmy prośbę biskupów i ojców paulinów. W pierwszym momencie twarz Ojca rozpromieniła się radośnie. Widoczne było, że Ojciec nie tylko uradował się naszym przybyciem, ale także tą prośbą. Jednak byłyśmy zdumione, bo czas mijał, a Ojciec tych Ślubów nie pisał.
„Ojcze, dlaczego?” - pytałam codziennie. Dawał wymijające odpowiedzi. Wreszcie, a było to 15 maja, padła odpowiedź: „Gdyby Matka Boża chciała, abym Śluby napisał, byłbym wolny, a ja jestem więźniem i nie uczynię dobrowolnie niczego, co mogłoby się Jej nie podobać”.
Wtedy przyszła mi nagle olśniewająca myśl i powiedziałam: „Ojcze, przecież św. Paweł Apostoł najpiękniejsze swoje listy do wiernych pisał z więzienia!”. Ojciec popatrzył na mnie jakoś dziwnie, jakby mnie pierwszy raz zobaczył, i odpowiedział: „Masz rację, najpiękniejsze jego listy pochodziły z więzienia”.
Na drugi dzień rano Ojciec wszedł do domowej kaplicy, aby odprawić Mszę św. Był dziwnie radosny. Na moim klęczniku położył plik papieru maszynowego, zapisanego jego drobniutkim pismem. Tytuł widniał: „Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego”. Szczęście moje nie miało granic. A więc są Śluby!
22 maja Ojciec wysłał Janeczkę Michalską na Jasną Górę z tekstem Ślubów i z listem do Ojca Generała. W liście tym prosił, aby 26 sierpnia 1956 r. tekst Ślubów został odczytany z wałów jasnogórskich wobec zebranych pielgrzymów przez bp. Michała Klepacza, który zastępował uwięzionego Prymasa. Jeżeli władze komunistyczne przeszkodzą, niech tekst Ślubów przeczyta generał Paulinów o. Alojzy Wrzalik. Jeżeli i ten będzie „przeszkodzony”, niech przeczyta przeor Jasnej Góry o. Jerzy Tomziński. A jeżeli i jemu zabronią, „niech to uczyni kuchcik jasnogórski, byleby tylko Śluby były złożone”. Widać, jak bardzo zależało na tym Księdzu Prymasowi, bo przecież w Ślubach zawarł cały program religijnej i moralnej odnowy Narodu, program, który uczyniłby Polskę rzeczywistym Królestwem Maryi.
W czasie od maja do sierpnia 1956 r. tekst Ślubów był przepisywany przez siostry klauzurowe i nasz Instytut. Osoby przepisujące zostały zobowiązane do tajemnicy pod przysięgą. Rano 26 sierpnia tekst Ślubów - w tysiącach egzemplarzy - został rozdany pielgrzymom, których było ok. półtora miliona.
Zanim to jednak nastąpiło, wszyscy przeżywaliśmy narastające związane z tym napięcie. Będąc znowu na Jasnej Górze, dowiedziałam się, że Ojciec Generał będzie nieobecny w dniu złożenia Ślubów, bo - jak powiedział - „serce by mi pękło w czasie tej uroczystości bez Prymasa”. Mnie także serce by pękło. Pojechałam więc do Komańczy, do uwięzionego Ojca.
Przyjechałam do Komańczy 25 sierpnia wieczorem. Przywiozłam dokładny program uroczystości na Jasnej Górze i prośbę ojców paulinów, aby Ksiądz Prymas czynił to samo w Komańczy, z 10-minutowym wyprzedzeniem. Tak też się stało.
Bardzo przeżyłam moment składania Ślubów. Ojciec stanął przed ogromnym Obrazem Matki Bożej Jasnogórskiej, wziął tekst Ślubów do ręki i powiedział do mnie: „Powtarzaj - «Królowo Polski - przyrzekamy!». Jesteśmy jakby symbolem ludu zebranego pod Szczytem Jasnej Góry”. Czytał dobitnie, wyraźnie, z ogromnym wzruszeniem. Ja drżącym głosem powtarzałam: „Królowo Polski, przyrzekamy!”.
Po skończonej uroczystości Ojciec był radosny i szczęśliwy jak nigdy przedtem. Dokonało się to, czego tak bardzo pragnął: Naród złożył Śluby i Prymas złożył Śluby. W zadumie Ojciec powiedział: „Stała się wielka rzecz. Jakiś ogromny, wielki, ciężki kamień przetoczył mi się z ramion na ziemię. Czuję się wolny jak ptak. Ufam, że Królowa Niebios i Polski doznała dziś wielkiej chwały na Jasnej Górze!”.
Na drugi dzień, 27 sierpnia, musiałam wyjechać z Komańczy. Kończyła mi się przepustka. Przy pożegnaniu Ojciec powiedział mi: „Dostałem wiadomość, że Śluby zostały złożone. Było przeszło milion ludzi. To był prawdziwy cud”. I dodał: „Wiedziałem, że Matka Boża Jasnogórska jest najpopularniejszą Postacią w Narodzie, ale nie wiedziałem, że Jej potęga w tym Narodzie jest aż tak wielka. Miał rację Generalny Gubernator w okupowanej Polsce, Hans Frank, mówiąc: «Gdy wszystkie światła dla Polaków zgasną, zostaje jeszcze zawsze dla nich Święta z Częstochowy i Kościół». A inny Niemiec powiedział: «Polacy to najbardziej katolicki naród, bo swoją wiarę w Chrystusa zaczynają od Panienki z Nazaretu»”.
Kończę to szczególne wspomnienie do mojej ukochanej Niedzieli. O, zaprawdę, Matka Boża z Jasnej Góry to największy cud w Narodzie Polskim. Dzięki niech będą Bogu za Nią, za Wielkiego Prymasa Tysiąclecia i za Jasnogórskie Śluby Narodu, które są niejako Magna Charta dla wszystkich Polaków w zwycięskiej pracy nad sobą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Ouellet: papież kocha kapłanów, nawet jeśli ich upomina

2019-12-13 17:02

Krzysztof Bronk/vaticannews.va / Watykan (KAI)

Z okazji 50. rocznicy święceń życzę papieżowi odwagi i przenikliwości w jego pasterskich poczynaniach na rzecz zachowania jedności Kościoła – powiedział Radiu Watykańskiemu kard. Marc Ouellet, prefekt Kongregacji ds. Biskupów. Podsumowując posługę Ojca Świętego, przyznał, że podziwia u papieża wolę głoszenia Ewangelii. Tym należy tłumaczyć wielość wystąpień Franciszka, który głosi homilie na codziennych Eucharystiach, udziela mnóstwa wywiadów, pisze wstępy do książek, wypowiada się na wszystkie tematy, które są dla niego ważne.

Vatican Media

Jednym z rysów obecnego papieża jest też jego miłość do kapłanów. Wyraża się ona również w tym, że czasem ich napomina.

„Kapłanów darzy wielką miłością. To jego najbliżsi współpracownicy. Zauważyłem, że kiedy zwraca się do nich prowadząc na przykład jakąś medytację, mówi do nich w sposób, który przykuwa uwagę, z wielką miłością, ale zarazem robi też komentarze krytyczne pod ich adresem. Nie ma ich tak wiele, ale to właśnie na nie zwraca się uwagę. W pamięci pozostają jedynie napomnienia. Dlatego można odnieść wrażenie, że papież jest raczej surowy w napominaniu kapłanów. Myślę, że trochę się wyolbrzymia ten aspekt. Trzeba zrozumieć, że papież należy do tradycji rad ewangelicznych: ubóstwa, czystości i posłuszeństwa. Taka jest jego duchowość. W ten sposób on przeżywa swoje kapłaństwo i takie też są kryteria oceny innych kapłanów. Dlatego tak często podejmuje takie tematy jak karierowiczostwo, ambicje, układy. Wie bowiem, że takie postawy ranią miłość. Dlatego tak wielki kładzie na to nacisk” - powiedział kard. Ouellet.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem