Reklama

Awaria bez kontroli

2019-09-10 13:00

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 37/2019, str. 4-5

Artur Stelmasiak
Tak wygląda most pontonowy zbudowany przez Wojsko Polskie, przez który poprowadzono zapasowy rurociąg

Podczas awarii rurociągu pod Wisłą ujawniło się wiele wad gigantycznie drogiej inwestycji oczyszczalni ścieków Czajka

Dzięki szybkiej interwencji rządu udało się uniknąć katastrofy ekologicznej na większą skalę, ale budowa mostu pontonowego jest rozwiązaniem tymczasowym. – Musi być jakieś nowe rozwiązanie zanim przyjdzie zima i mróz, bo takie rozwiązanie nie jest możliwe na zamarzniętej rzece – mówi „Niedzieli” Sergiusz Kieruzel, rzecznik prasowy Państwowego Gospodarstwa Wody Polskie.

Ścieki z lewobrzeżnej Warszawy były wpuszczane do Wisły przez prawie dwa tygodnie. Codziennie do rzeki trafiało prawie 300 tys. metrów sześciennych zanieczyszczeń od prawie 1 mln mieszkańców stolicy. Oznacza to, że na dobę w ramach „kontrolowanego zrzutu” wpuszczane były zanieczyszczenia o pojemności 100 basenów olimpijskich. – Spustoszenie na Wiśle jest bardzo duże. Gdyby taka sytuacja trwała przez wiele tygodni lub miesięcy doprowadziłoby to do biologicznej śmierci rzeki aż do Bałtyku – mówi Henryk Kowalczyk, minister środowiska.

Prezent od rządu

Prezydent Warszawy początkowo bagatelizował sytuację. Mówił, że ścieki wróciły do stanu sprzed 2012 r., gdy rzeczywiście część nieoczyszczonych ścieków trafiała wprost do Wisły. Podczas konferencji prasowych atakował wszystkich, którzy mówili o katastrofie ekologicznej.

Reklama

Okazało się jednak, że sytuacja jest gorsza niż przed 2012 r. Już bowiem w 2008 r. zrzut ścieków do Wisły został ograniczony do 140 tys. metrów sześciennych, czyli był o połowę mniejszy niż podczas awarii w 2019 r. Teraz było ok. 300 tys. metrów każdego dnia. To tyle co ponad 100 basenów olimpijskich szamba na dobę. – W 2012 r. ścieki były mechanicznie oczyszczane, a teraz widzieliśmy przedmioty higieniczne, mnóstwo śmieci i nawet duże pampersy. Według naszych danych do Wisły dostają się także szczególnie niebezpieczne dla środowiska ścieki przemysłowe z ponad 100 zakładów – mówi Sergiusz Kieruzel.

Początkowo władze Warszawy bagatelizowały problem i odrzucały potrzebę pomocy wojska w tej sprawie. Zmieniły zdanie dopiero po tym, gdy rząd postawił go przed faktem dokonanym. Premier Mateusz Morawiecki podjął decyzję o budowie alternatywnego rurociągu, którym ścieki z lewobrzeżnej Warszawy zostaną przerzucone na prawy brzeg, aby trafiły do oczyszczalni Czajka. – Wojsko wybudowało most, a za resztę zapłacą Wody Polskie z rządowej rezerwy. Można więc powiedzieć, że Warszawa dostała zapasowy rurociąg w prezencie od rządu z budżetu centralnego – mówi Kieruzel.

Z jedną nitką rurociągu nie było problemu bo został przekazany od KGHM, a drugą trzeba było w ekspresowym tempie zamówić w polskiej firmie, by produkcja zdążyła na czas. Błyskawiczna była praca żołnierzy. Cały most pontonowy powstał w trzy dni. – Dla nas to klasyczne ćwiczenia wojskowe. Żołnierze cieszą się podwójnie, bo udało im się zrealizować przeprawę zgodnie z wyznaczonym zadaniem, a przy okazji pomogli obywatelom i obronili Wisłę przed zagrożeniem – mówi „Niedzieli” mjr Dariusz Kurowski z Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych.

Przez taki most ciężkie czołgi przejeżdżają, to i ścieki mogą być transportowane. W akcji budowania mostu wzięło udział ok. 170 żołnierzy. Część z nich zostało nad Wisłą by monitorować przeprawę. W bazie przy moście będzie na stałe ok. 40 żołnierzy.

Błędy w budowie i eksploatacji

Most pontonowy to rozwiązanie na kilka miesięcy. Teraz władze Warszawy muszą myśleć o kolejnym rozwiązaniu, bo raczej kolektora podziemnego nie uda się w tym czasie naprawić. Wiele wskazuje na to, że doszło do zaniedbań, a być może także wad konstrukcyjnych.

Na zdjęciach udostępnionych w internecie widać, że tunel pod Wisłą jest pofałdowany, a w miejscu gdzie doszło do wycieku najprawdopodobniej nastąpiło zapchanie się rury i eksplozja pod wpływem ciśnienia. Jak to się stało, że najdroższa i najnowocześniejsza instalacja w Polsce zepsuła się po 6 latach eksploatacji? – W czasie prac, które realizowały budowę tego rurociągu, doszło do problemów z łączeniem ze sobą poszczególnych elementów. Powinny one być tylko i wyłącznie zakończone i izolowane fabrycznie, prawdopodobnie przy łączeniu tych elementów jednak nastąpiły problemy, a mianowicie te dwa elementy były łączone bez zachowania stuprocentowej, należytej staranności – powiedział Rafał Trzaskowski.

Prezydent Warszawy odwołał jednego z wiceprezesów Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji, który był odpowiedzialny za nadzór wszystkich dokumentów technicznych. Okazało się bowiem, że nie wykonano ważnego przeglądu technicznego, który powinien odbyć się po 5 latach eksploatacji. Pytań jest jednak więcej, bo przecież funkcje kontrolną nad zarządem MPWiK sprawuje Rada Nadzorcza, w której zasiadają głównie politycy Platformy Obywatelskiej. Gdy felerną i gigantycznie drogą inwestycję planowano, budowano i odbierano do użytku w radzie nadzorczej zasiadali burmistrzowie warszawskich dzielnic oraz wiceprezydenci Warszawy z PO. Także dziś na czele Rady Nadzorczej jest były wiceprezydent Warszawy Jarosław Jóźwiak z PO, który został zdymisjonowany po wybuchu afery reprywatyzacyjnej. Kolejną osobą jest Dyrektor Biura Infrastruktury w Urzędzie m. st. Warszawy Leszek Drogosz, a także polityk PO Elżbieta Lanc z zarządu województwa mazowieckiego oraz burmistrz Wilanowa Ludwig Rakowski.

Polityczna odpowiedzialność

Przy okazji awarii wyszły na jaw inne zaniedbania. Kluczowa dla Warszawy inwestycja rozbudowy oczyszczalni Czajka kosztowała prawie 4 mld złotych, czyli tyle co pierwszy etap II linii metra. Okazuje się jednak, że szumnie otwierana w 2012 r. przez premiera Donalda Tuska i prezydent Warszawy Hannę Gronkiwicz-Waltz już wtedy nie wystarczała dla potrzeb rozwijającej się stolicy. O ile na razie jest w stanie przejąć ścieki komunalne i przemysłowe to nie wystarcza, gdy pada deszcz, a Warszawa ma tzw. sieć kanalizacyjną ogólnospławną. – Sam kolektor transportujący ścieki z lewej strony kosztował podobno 1 mld złotych. Za taka kwotę można było wybudować oczyszczalnie ścieków po lewej stronie Wisły – mówił w Polskim Radio 24 mgr inż. Janusz Waś, ekspert który od kilkudziesięciu lat zajmuje się kanalizacją i wodociągami.

Inżynier od początku krytykował źle zaplanowaną inwestycję i wspierał lokalne organizacje, które sprzeciwiały się tej budowie. Awaria pokazuje, że od początku miał racje. System kanalizacji i transportu ścieków jest już niewydajny, wadliwy i także sama Czajka nie wystarcza na potrzeby metropolii. Najsłabszym ogniwem tego systemu był pomysł budowy tuneli pod Wisłą. – Na świecie jest zaledwie kilka takich miejsc, gdzie ścieki transportowane są pod rzeką, bo wszędzie unika się tego rozwiązania jak ognia. Dlaczego? To widać właśnie w Warszawie – tłumaczy Janusz Woś.

Pod koniec lat 2000. na północy Warszawy były zaplanowane dwie duże inwestycje. Praktycznie w tym samym czasie budowano most i tunel pod Wisłą dla ścieków. Logiczne wydaje się połączenie tych dwóch inwestycji, by było taniej. – Gdyby rury były gdzieś na wierzchu pod mostem to łatwiej można by było wcześniej wykryć awarię, a teraz ją naprawić – mówi Sergiusz Kieruzel.

Metro dla ścieków

Wnętrze tunelu jest pilnowane i eksperci z zewnątrz nie mają tam dostępu. Dokładnie sprawdzi to pewnie dopiero prokuratura. Jednak z nieoficjalnych informacji wynika, że wszystko zostało zniszczone, a do tego uszkodzone rury zostały pokryte betonem, który będzie trzeba skuć i wywieźć. Cała operacja prawdopodobnie będzie trwała ponad pół roku, a i tak nie wiadomo, czy za jakiś czas nie dojdzie do kolejnej katastrofy. – Kto zdecydował by się zrobić metro pod Wisłą dla ścieków w czasach, gdy nawet metra dla ludzi nie było na drugą stronę rzeki? – retorycznie pyta Janusz Waś.

Ekspert od wodociągów i kanalizacji wskazuje, że najsłabszym punktem systemu są syfony, czyli wszystko spada na dół, a później po drugiej stronie rzeki znów jest pompowane do góry. To są te najsłabsze punkty, przy których system się zapycha. – 10 lat temu przewidywałem, że do takiej tragedii dojdzie, ale wtedy mnie zakrzyczano – mówi inż. Waś. – Ja jestem inżynierem, a nie politykiem, ale mogę powiedzieć jedno, że to był klasyczny skok na kasę. Jest to najdroższa oczyszczalnia na świecie w stosunku do przepustowości. To jest paranoja. Robiono byle jak, byle co, byle drogo i natychmiast.

Przed prawdziwą ekologiczną katastrofą Wisłę i ludzi, którzy mieszkają na północ od Warszawy uratowały szybkie i skuteczne decyzje rządu. Wiele wskazuje na to, że nie uda się skutecznie naprawić kolektora ściekowego do zimy, gdy będzie trzeba usunąć z rzeki most pontonowy. Prezydent Rafał Trzaskowski musi jak najszybciej opracować kolejne tymczasowe rozwiązanie, by mieć czas na prawdziwą naprawę tunelu pod Wisłą. Pewnie to będą rury przytwierdzone do konstrukcji Mostu Północnego. Nie uniknie się jednak pytań o budowę kolejnej oczyszczalni po lewej stronie rzeki, bo najdroższa w Europie oczyszczalnia Czajka jest po prostu niewystarczająca i nawet naprawa kolektora tego nie zmienni.

Tagi:
ekologia

Synod: grzechy ekologiczne powodują spustoszenie

2019-10-11 16:20

vaticannews.va / Watykan (KAI)

Piąty dzień prac Synodu Biskupów dla Amazonii to spotkania w grupach językowych. Trwa konfrontacja na temat kwestii i propozycji, które zostały przedstawione w auli synodalnej. Wnioski z dyskusji zostaną przedstawione w przyszłym tygodniu.

AFP / Vatican News
Amazonia

Grzechy ekologiczne są czymś nowym nawet dla Kościoła, ale w końcu musimy je zacząć wyznawać i zdać sobie sprawę ze spustoszenia, jakie powodują. Na spotkaniu prezentującym w watykańskim Biurze Prasowym obrady synodalne mówił o tym arcybiskup Palmas w Brazylii. Zauważył, że sytuacja ekologiczna na całym świecie jest dramatyczna i nie można tego banalizować.

„Konieczna jest zmiana myślenia i stylu życia” – apelował abp Pedro Brito Guimarâes. Hierarcha wskazał, że na terenie jego archidiecezji mieszka 1,5 mln ludzi i jest 9 mln sztuk bydła, z których wszystkie są zaszczepione. „Niestety nie możemy powiedzieć, że nasi ludzie mają takie same przywileje sanitarne” – dodał abp Brito Guimarâes. Przypomniał też o szkodach spowodowanych na tym terenie przez ogromne plantacje soi.

Meksykański kardynał Carlos Aguiar Retes, który brał udział zarówno w dwuletnim przygotowaniu synodu i jego dokumentu roboczego, wskazał, że dramatyczna sytuacja w Amazonii przypomina, iż zagrożona jest cała planeta. Mówienie o ekologii integralnej jest więc wołaniem o ochronę naszego wspólnego domu.

„Trzeba zmienić styl życia naszych społeczeństw. Odejść od kultury wyrzucania na śmietnik, marnotrawienia, gromadzenia rzeczy dla zwykłego posiadania, bo to doprowadzi nas do apokaliptycznej tragedii i zniszczy naszą planetę” – apelował meksykański hierarcha. Wskazał, że wyzwania ekologiczne są bardzo pilne i ich realizacji nie można odkładać na przyszłość. „Wołanie o zmianę stylu życia dotyczy każdego z nas – rządów, społeczeństw, wspólnoty Kościoła” – mówił w Watykanie kard. Aguiar Retes.

Z kolei siostra Birgit Weiler pracująca w komisji ds. ochrony stworzenia episkopatu Peru podkreśliła, że „jeśli maltretujemy ziemię, maltretujemy samych siebie”. Zauważyła, że będziemy mieć godną przyszłość, jedynie jeśli będziemy chronić stworzenie i prawdziwie o nie dbać. Na tym właśnie polega ekologia integralna.

Pytana o pracę w małych grupach, wskazała na ogromną otwartość w dyskusjach, wolność słowa i odważne podejmowanie tematów. Podkreśliła, że wiele mówi się o przekazaniu większej odpowiedzialności kobietom we wspólnotach, co wcale nie oznacza konieczności święceń. Wyraziła też nadzieję, że w końcu nadejdzie chwila, kiedy również kobiety uczestniczące w synodzie będą mogły głosować nad dokumentem końcowym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Słowacja: parlament uchwalił nowy sposób finansowania Kościołów

2019-10-16 13:30

st (KAI) / Bratysława

Rada Narodowa Republiki Słowackiej – jednoizbowy parlament tego kraju, uchwaliła dziś nowy sposób wspierania Kościołów i związków wyznaniowych przez państwo. Kończy się w ten sposób okres, kiedy państwo bezpośrednio wypłacało pensję duchownym (od 1949 roku), natomiast fundusze z budżetu będą wypłacane poszczególnym Kościołom czy związkom wyznaniowym w zależności od liczby ich członków.

FOTOWAWA/pl.fotolia.com

Przewodniczący Konferencji Biskupów Słowacji, abp Stanislav Zvolenský wyraził zadowolenie z powodu przyjęcia tej uchwały przez parlament. „Z chwilą wejścia tej uchwały w życie, zostanie zastąpione ustawodawstwo z czasów reżimu komunistycznego, które miało na celu uzyskanie kontroli nad Kościołami. Zatwierdzona ustawa respektuje i bierze pod uwagę obecne warunki ich pracy w społeczeństwie” – stwierdził przewodniczący słowackiego episkopatu.

Nowy sposób finansowania zarejestrowanych Kościołów na Słowacji opiera się na modelu dotychczas stosowanym, ale zakłada stopniowe uwzględnianie liczby wierzących. Rozszerza także możliwości wykorzystania wkładu państwa. Nowelizacja utrzymuje system bezpośrednich dotacji państwowych dla Kościołów i wspólnot wyznaniowych, przewidziany w ustawie komunistycznej z 1949 roku. Grupa ekspertów, złożona z przedstawicieli państwa i Kościołów, uznała aktualizację tego systemu za rozwiązanie optymalne. Zgodnie z nową ustawą państwo będzie finansowało działalność Kościołów dotacją zwiększaną corocznie o stopień inflacji i waloryzacji. Natomiast Kościoły, które nie otrzymały dotacji państwowej w roku 2019 oraz Kościoły, które zostaną zarejestrowane po wejściu w życie proponowanej ustawy, otrzymają dotację na ich wniosek i proporcjonalnie do liczby wiernych.

Przewiduje się, że jeśli liczba wierzących spadnie lub wzrośnie o więcej niż 10 procent w porównaniu z ostatnim spisem ludności, wkład państwa zostanie zmniejszony lub zwiększony jednorazowo, ale nie więcej niż o 1/3 procentowego spadku lub zwiększenia liczby wierzących.

Zarejestrowane Kościoły, których jest obecnie na Słowacji 18 będą mogły wykorzystać dotacje państwowe nie tylko do wykonywania czynności związanych z kultem i płacami dla pracowników Kościoła, ale także na działalność kulturalną i społeczną czy edukacyjną, adresowaną do dzieci i młodzieży. Kościoły będą zobowiązane do corocznego składania sprawozdań z zarządzania dotacją a państwo zachowa prawo do kontroli tego gospodarowania. Nowa ustawa ma wejść w życie począwszy od stycznia 2020 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Maryja jakiej nie znamy – zaproszenie na warsztaty

2019-10-18 12:46

Jasnogórski Instytut Maryjny

W sobotę 19 października i niedzielę 20 października 2019 r. w Jasnogórskim Instytucie Maryjnym odbędą się warsztaty pt. „Maryja jakiej nie znamy” – będzie to spotkanie Maryją i Jej Ikonami! Przewodnikiem w nauce odczytywania słowa zapisanego w Ikonie będzie o. Roman Łaba, paulin z Kijowa; biblista i krajowy duszpasterz Rodzin przy Konferencji Episkopatu Ukrainy.

Jasnogórski Instytut Maryjny

Organizatorzy mają nadzieję, że spotkanie z żywym SŁOWEM i IKONĄ, pozwoli uczestnikom odnowić swoją relację oraz więź z Maryją. Termin:19 i 20 X 2019, godz. 16.00 -19.00. Wstęp wolny. Warsztaty odbędą się w budynku Jasnogórskiego Instytutu Maryjnego (dawny Dom Pątnika).

W czasie Katechezy uczestnicy będą mogli dowiedzieć się również kto jest w centrum każdej Ikony, jakich farb używał św. Łukasz, gdzie jest ukryta „siódma stągiew” z Kany Galilejskiej oraz dlaczego św. Józef trochę się bał Maryi?

Sobór Konstantynopolitański IV, zwołany na przełomie 879/880 roku stwierdził w trzecim kanonie: „Święte ikony Pana Naszego Jezusa Chrystusa nakazujemy otaczać równą czcią, jak księgę świętej Ewangelii”. To zestawienie Ikony i Ewangelii, nie jest przypadkowe – ma głębokie uzasadnienie. Pierwszym i najważniejszym jest tajemnica Wcielenia, która jest niejako sercem Pisma Świętego, bo przez nie Bóg w Jezusie Chrystusie uczynił widzialną swoją Miłość. A skoro Bóg wszedł w nasz świat, stając się jednym z nas, to tym samym przyjął uwarunkowania obowiązujące w komunikacji międzyludzkiej, w której wzrok, jak i słuch, pełnią równorzędną rolę. Dzięki słuchowi słyszymy Słowo Ewangelii, a dzięki wzrokowi – Słowo kontemplujemy na świętej Ikonie.

By poprawnie odczytać Słowo Boże zapisane na kartach Pisma Świętego, musimy pilnować reguł, których Matka Kościół wiernie strzeże i przekazuje z pokolenia na pokolenie. Nie można bez wskazówek Kościoła odczytać, interpretować oraz zrozumieć co naprawdę Słowo Boże znaczy…

Tak też jest i z Ikoną. Aby odczytać przesłanie Świętego Obrazu, również musimy zapoznać się z jego mową, z symboliką, a przede wszystkim odczytywać Obraz w duchu, w którym został on napisany – w duchu wiary Kościoła.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem