Reklama

Polska

Ks. Jan Drob żegna się z Fundacją Nowego Tysiąclecia

Dzisiaj chcemy Bogu dziękować za zbawienny zamysł o utworzeniu Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia, za ludzi, którzy byli u jej początków i za kilkanaście lat ich ofiarnego zaangażowania - powiedział bp Artur Miziński, przewodnicząc 17 października Mszy św. będącej podziękowaniem za posługę ks. Jana Droba jako prezesa Fundacji i Andrzeja Cehaka, członka jej zarządu.

[ TEMATY ]

Dzieło Nowego Tysiąclecia

Dzieło Nowego Tysiąclecia

Od lewej: Ks. Dariusz Kowalczyk, Ks. Jan Drob

Bp Miziński podkreślił w homilii, że "naszą odpowiedzią na dar łaski ma być nasze życie i uczynki, a na nieskończoną miłość Bożą powinniśmy odpowiadać miłosierdziem wobec innych". Zaznaczył, że "Fundacja Dzieło Nowego Tysiąclecia jest taką odpowiedzią. Jest też owocem pielgrzymki Jana Pawła II do Polski w 1999 r.".

Sekretarz generalny Episkopatu przypomniał, że Fundacja Dzieło Nowego Tysiąclecia została ustanowiona po wizycie Jana Pawła II w Polsce w 1999 r. "jako odpowiedź na papieskie nauczanie i jako żywy pomnik Papieża". Dzięki niej - podkreślił - miłość Boga może docierać do jak najszerszych kręgów młodych uzdolnionych osób z różnych środowisk, które dzięki pomocy Fundacji mogą wzbogacać swoje zdolności i przygotowywać się do dojrzałego życia".

Podkreślił następnie, że ks. Jan Drob jest jednym ze współzałożycieli Fundacji, członkiem jej zarządu od samego początku, a później prezesem. Przypomniał jego aktywność w budowaniu Fundacji, co "umożliwiła jego niezwykła energia i liczne kontakty zarówno w środowiskach rządowych, instytucji publicznych, jak i środowisku biznesu". Podziękował też mu za troskę o dobrą, chrześcijańską i zawodową formację młodych ludzi pozostających w kręgu oddziaływania Fundacji.

Reklama

"Dzisiaj chcemy Bogu dziękować za tę zbawienną myśl i zamysł o utworzeniu tej Fundacji, jak i za ludzi, którzy byli u jej początków i za kilkanaście lat ofiarnego zaangażowania" - zakończył biskup.

Ks. Jan Drob gorąco podziękował Konferencji Episkopatu i wszystkim pracownikom Sekretariatu Episkopatu oraz KAI za pomoc, jakiej na co dzień udzielali jemu osobiście i Fundacji. Stypendystów i absolwentów Fundacji zapewnił, że "stara się na nich patrzeć przez serce św. Jana Pawła II", bo - podkreślił - jesteście jego dziećmi. Życzył, aby Fundacja nadał rozwijała się dla dobra Kościoła i ojczyzny jako żywy pomnik św. Jana Pawła II. Zapewnił, że sam Jan Paweł II się tym pomnikiem "naprawdę bardzo, bardzo cieszy".

Na zakończenie uroczystości odczytany został list do ks. Jana Droba od Konferencji Episkopatu Polski, podpisany przez jej przewodniczącego abp. Stanisława Gądeckiego oraz sekretarza generalnego bp. Artura Mizińskiego.

Reklama

"Z wdzięcznością wspominamy posługę ks. prałata Jana Droba jako Ekonoma KEP w l. 1998-2008, za zaangażowanie w przygotowanie pielgrzymki Jana Pawła II do Polski w 1999 r. oraz Benedykta XVI w 2016 r., a szczególne podziękowanie kierujemy za pracę włożoną w tworzenie i prowadzenie Fundacji Dzieło Nowego Tysiącleci" - napisali hierarchowie.

"Pan Bóg obdarował Ks. Prałata licznymi darami: dobroć serca, kreatywność. łatwość nawiązywania kontaktu, przedsiębiorczość oraz poczucie odpowiedzialności za życie i przyszłość młodych ludzi" - dodali.

Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia” została powołana przez Konferencję Episkopatu Polski w 2000 r. jako wyraz wdzięczności dla Ojca Świętego Jana Pawła II za Jego niestrudzoną posługę duchową na rzecz Kościoła i Ojczyzny. Idea utworzenia Fundacji jako organizacji, której działalność ma upamiętniać Pontyfikat Jana Pawła II przez promowanie nauczania Papieża i wspieranie określonych przedsięwzięć społecznych, głównie w dziedzinie edukacji i kultury, narodziła się po pielgrzymce Ojca Świętego do Polski w 1999 r.

Organizacją kierują: Rada składająca się z dziesięciu osób raz Zarząd liczący czterech członków. Na czele Rady stoi kard. Kazimierz Nycz, a przewodniczącym Zarządu jest od 5 października br. ks. Dariusz Kowalczyk. Zastąpił on na tym stanowisku ks. Jana Droba. Siedziba Fundacji znajduje się w Sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie. Nadzór państwowy nad działalnością Fundacji sprawuje minister właściwy do spraw oświaty oraz szkolnictwa wyższego oraz – niezależnie od nadzoru państwowego – Konferencja Episkopatu Polski jako Fundator.

Fundacja działa na podstawie Ustawy z dnia 6 kwietnia 1984 r. o fundacjach, Ustawy z dnia 17 maja 1989 r. o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej oraz postanowień statutu, a także jako osoba prawna posiadająca status organizacji pożytku publicznego, na mocy Ustawy z dnia 24 kwietnia 2003 r. o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie.

W ciągu szesnastu lat swojej działalności Fundacja objęła opieką kilka tysięcy młodych ludzi z całej Polski, zgodnie z wezwaniem Ojca Świętego do „nowej wyobraźni miłosierdzia”. 2300 stypendystów niemalże z każdego zakątka Polski tworzy niezwykły pomnik, budowany przez Polaków wdzięcznych św. Janowi Pawłowi II.

Stypendia przyznawane są zdolnej młodzieży pochodzącej z niezamożnych rodzin z małych miast i terenów wiejskich w oparciu o zatwierdzony przez Zarząd Fundacji regulamin.

Upamiętnienie pontyfikatu Papieża Polaka dokonuje się także poprzez organizowanie corocznego Dnia Papieskiego. Osoby i instytucje, które w sposób szczególny przyczyniają się do promocji nauczania św. Jana Pawła II lub poprzez swoje działania realizują wezwanie Papieża Polaka do obrony godności człowieka, mają szansę zdobyć wówczas podczas gali na Zamku Królewskim w Warszawie najważniejszą nagrodę Kościoła katolickiego w Polsce – Nagrodę TOTUS. Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia” przyznaje nagrody od 2000 r.

2016-10-17 16:58

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Gniezno: rozpoczął się e-obóz Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia

2020-07-10 11:59

[ TEMATY ]

Dzieło Nowego Tysiąclecia

Fundacja Dzieło Nowego Tysiąclecia

Karol Wiecheć

W Gnieźnie rozpoczął się w piątek e-obóz dla studentów stypendystów Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia. Wirtualnie z uczestnikami spotkał się m.in. Prymas Polski abp Wojciech Polak, s. Tomira Brzezińska MSF, o. Wojciech Surówka OP oraz małżeństwo Gomułków.

Dwudniowe spotkanie transmitowane jest na kanale YouTube archidiecezji gnieźnieńskiej. Rozpoczęło się rozmową w Studio Dzieło TV, gdzie z internautami spotkali się: abp Wojciech Polak, ks. Dariusz Kowalczyk, przewodniczący zarządu FDNT, prezydent Gniezna Tomasz Budasz oraz ks. Radosław Kaźmierski, koordynator FDNT w archidiecezji gnieźnieńskiej.

„Kiedy na początku kwietnia okazało się, że obozy w tym dużym wymiarze nie mogą się odbyć, a przypomnę, mieliśmy się tu spotkać w liczbie około 700 studentów, zaczęliśmy myśleć o zastąpieniu obozu w przestrzeni realnej e-obozem. Podpowiedzieli to sami stypendyści” – wyjaśnił ks. Dariusz Kowalczyk zapowiadając, że podobny obóz dla uczniów szkół średnich odbędzie się za dwa tygodnie w Krakowie.

Przewodniczący zarządu FDNT mówił też o obchodzonej w tym roku 20. rocznicy istnienia Fundacji, która – jak przypomniał – powstała po papieskiej pielgrzymce do Polski w 1999 roku, i której głównym zadaniem jest wspieranie młodych ludzi z mniejszych miejscowości zarówno finansowo, jak i duchowo.

„Fundacja to szereg działań na różnych polach: to stypendia, obozy, koncerty, Dzień Papieski, nagrody Totus Tuus, a nade wszystko formacja, formacja i jeszcze raz formacja” – podkreślił kapłan streszczając krótko rozwój i działalność organizacji na przestrzeni dwóch minionych dekad.

Prymas Polski abp Wojciech Polak wspominał z kolei Jana Pawła II, który jest patronem FDNT, i którego 100. rocznicę urodzin w tym roku obchodziliśmy. Cytując fragment „Tryptyku rzymskiego” wyraził nadzieję, że te dwa dni będą dla stypendystów okazją, by zaczerpnąć ze źródła i poczuć „ożywczą świeżość”.

Prymas wspominał też dwukrotny pobyt Jana Pawła II w Gnieźnie w 1979 roku i w 1997 roku. Przypomniał zarówno pamiętne słowa, jak i mniej znane fakty z obu pielgrzymek. W programie tej pierwszej – jak mówił – Gniezna nie było. Papież sam zdecydował, by je dopisać.

„Jan Paweł II powiedział wówczas, że przez Polskę wiedzie szczególny duchowy szlak, który ma początek w Gnieźnie, przechodzi przez Jasną Górę i kończy się w Krakowie, czyli biegnie od św. Wojciecha, od źródeł chrzcielnych Polski, przez Maryję do św. Stanisława w Krakowie, o którym często się mówi, że pobyt w nim św. Jana Pawła II był swoistym bierzmowaniem narodu” – przypomniał Prymas.

Prezydent Gniezna Tomasz Budasz mówił z kolei o mieście, jego historii i życiu codziennym. Jak podkreślił, to miasto, gdzie sacrum przenika się z profanum, a wielowiekową historię czuć na każdym kroku. Zaprosił też stypendystów na obóz w roku przyszłym.

Gościem studia był także ks. Radosław Kaźmierski, koordynator FDNT w archidiecezji gnieźnieńskiej, który opowiedział o archidiecezjalnej wspólnocie stypendystów, która liczy obecnie 82 młodych ludzi. Czym jest dla nich Fundacja powiedzieli sami na nagranym wcześniej filmie, który wyemitowano w czasie trwania studia. Internauci mieli również okazję posłuchać „Barki” w ich wykonaniu, nagranej z okazji 100. rocznicy urodzin św. Jana Pawła II.

O 12.00 w katedrze gnieźnieńskiej rozpocznie się Msza św. pod przewodnictwem Prymasa Polski, która również będzie transmitowana on-line. O 15.00 gośćmi obozu będą Monika i Marcin Gomułkowie, a o 20.00 zaplanowano transmisję adoracji z gnieźnieńskiego klasztoru sióstr karmelitanek bosych.

W sobotę o 9.00 ponownie rozmowa w Studiu Dzieło TV, o 14.00 Msza św., a o 17.00 panel dyskusyjny z udziałem abp. Wojciecha Polaka, o. Wojciecha Surówki OP oraz s. Tomiry Brzezińskiej MSF. Temat – młodzi, wyzwania, powołanie, zaangażowanie, miejsce w Kościele.

Stypendyści spotkają się też w grupach dzielenia na platformie ZOOM.

„Nie pozwala zamknąć się w tym świecie i wyczerpać swe siły wokół spraw tego świata. Nie pozwala też uciekać w jakieś dalekie zaświaty. Każe nam trzeźwo stąpać po ziemi i przypomina – jak pisał młodym św. Jan Paweł II – że Chrystus jest nie tylko nauczycielem dobrym, który wskazuje drogi życia na ziemi, ale jest świadkiem ostatecznych przeznaczeń, jakie człowiek ma w Bogu” – przypomniał Prymas.

Metropolita gnieźnieński przekonywał też za Parati semper, że nie chodzi o to, by „wyrzec się świata i uciec w jakąś niszę własnego szczęścia”, ale przeciwnie, umiłować świat zachowując do niego zdrowy dystans. Być w tym świecie ziarnem nadziei, bo tylko logika ziarna, które obumiera, logika pokornej miłości, jest drogą Boga, i tylko taka logika wydaje owoc.

„Tylko ta logika rodzi życie – przekonywał Prymas, powtarzając przestrogę papieża Franciszka: jesteś żarłoczny, lubisz mieć wiele rzeczy, ale wszystko utracisz, nawet twoje życie, czyli: kto kocha to, co własne i żyje dla swoich interesów, chełpi się tylko sobą, traci. Kto natomiast przyjmuje, jest dyspozycyjny i służy innym, żyje na sposób Boga: wówczas jest wygrywającym, zbawia siebie samego i innych”.

Transmisje wszystkich spotkań na kanale YouTube archidiecezji gnieźnieńskiej oraz na stronach www.prymaspolski.pl i www.archidiecezja.pl

CZYTAJ DALEJ

Zabobony grzech czy głupota?

2020-06-30 10:09

Niedziela Ogólnopolska 27/2020, str. 10-13

[ TEMATY ]

zabobon

Adobe Stock

Wydawać by się mogło, że z codziennego języka znika słowo „zabobony”. Nie jest ono w powszechnym użyciu, a młodsze pokolenie być może nawet nie wie, co w ogóle oznacza. A może marginalizowanie nazwy, kiedyś powszechnej, tym bardziej wskazuje na zagrożenia kryjące się za tym, co ona za sobą niesie? Czym zatem są zabobony?

Wielu katolików, chociaż nie tylko, wciąż porusza się między zabobonem a wiarą czy też między wiarą a zabobonem. Zabobon w ciągu dziejów zawsze „krążył” gdzieś w pobliżu wiary. Wiara rozumna, nieustannie „szukająca zrozumienia”, wręcz żyjąca w symbiozie z rozumnością, nie dopuszcza wszakże do siebie zabobonów.

Zabobony stanowią wykwit wiary niedojrzałej, powierzchownej, prymitywnej. Właściwie więcej mają wspólnego z niewiarą. Pędzą one „własne życie” w społeczeństwach zlaicyzowanych, w których w sferze obrzędowości można odnaleźć pozostałości wiary religijnej i w które zabobony najchętniej się wdzierają. Wiara w zabobony ostatecznie uderza w wiarę istoty słabej, którą jest człowiek powołany do powierzenia swojego losu Istocie Silnej – Bogu.

Sfera zabobonów, wraz z marginalizacją religii, globalizacją sekularyzmu – być może – będzie się powiększała. Będą one przybierały różne wyrazy i upostaciowienia, często zawoalowane. Jako takie nie mogą być obojętne dla myśli, analizy, oceny podejmowanej przez różne nauki, w tym teologię i antropologię.

Odwrócenie religii

Systemy filozoficzne, inspirujące do działań mających na celu rugowanie religii z życia codziennego, pozostawiły człowieka samemu sobie. Agitatorzy i funkcjonariusze tych systemów przekonywali „masy”, że kiedy odejdzie w niepamięć największy zabobon – religia, ludzkość wyzwoli się z tego wszystkiego, co jest fikcją, porzuci „ufantastycznione odbicie realnego świata” (tak religię definiowano w leksykonach wydawanych w PRL) na rzecz materializmu. Człowiek osamotniony, bez możliwości uzyskania odpowiedzi na pytanie o sens życia, cierpienia i śmierci, zaczął szukać namiastek religii. Przeznaczony do wyzwolenia się z zabobonów zwrócił się ku ideologiom pseudoreligijnym, systemom magicznym, które są zawsze „odwróceniem religii”. O ile religia stanowi życiowy stosunek człowieka do Boga, to zabobony czy w ogóle magia wskazują na wolę panowania człowieka nad transcendencją.

Zastanawiający jest fakt, że wiara w zabobony staje się coraz bardziej powszechna wszędzie tam, gdzie nastąpiło religijne wyjałowienie. Człowiek odrzucający religię, odwracający się od wiary swoich przodków, od tradycji religijnej, która kształtowała rdzeń jego rodziny, skłania się ku irracjonalnym praktykom, mającym mu zapewnić komfort życia. Traktując zabobony jako elementy regulujące egzystencjalne procesy, wydarzenia, staje się ich niewolnikiem. Przyjmuje niektóre praktyki wypływające wyłącznie z wyobraźni, fantazji jako wiarygodne. „Miesza” w ten sposób, a nawet „miksuje” fikcję z rzeczywistością. Nieistniejący świat traktuje jako realny, a to, co faktyczne, naoczne – jako nieistniejące. Wraca w ten sposób do praczasów, kiedy to mitologia wraz ze wszelkimi stworami, istotami nadnaturalnymi, czynami legendarnych postaci była osnową życia plemion celebrujących swoją jedyność i wielkość. Od „wiary szukającej zrozumienia” przechodzi do bezrozumnych wierzeń, które nie potrzebują żadnych interpretacji, wyjaśnień.

Zabobony, „robiąc wrażenie” mocno związanych z konkretami życia, w końcu zapędzają tego, kto się im poddaje, w świat fikcji, w bajeczne i baśniowe scenerie. Ten, kto świadomie, dobrowolnie, bez jakiejkolwiek zewnętrznej presji porzuca rzeczywistość na rzecz fantasmagorii (złudzeń, iluzji, fantastyczności), za swoją decyzję ponosi odpowiedzialność moralną. Wybierany przez człowieka grzech wiary w zabobony odrywa go od tego, co jest realne. Człowiek zagubiony w grzechu, a nawet traktujący go jako swoją pożywkę, ucieka od siebie samego. W końcu grzech generuje zagubienie, bezsens, rozpacz. Wybór zabobonów jako regulatorów myślenia i postępowania czyni taką właśnie pustkę. Na dłuższą metę nie można się nimi kierować, jeśli jest się bowiem zagubionym wśród rzeczy widzialnych, dochodzi się w końcu do zagubienia duchowego, niedostrzegania „rzeczy duchowych”.

Dekalog drogowskazem w życiu

O ile życiowy stosunek człowieka do Boga kształtuje jego sumienie, serce, rozum, to relacja człowieka z fikcją coraz bardziej pogrąża go w lęku, strachu. Paraliżuje jego wolność. Ubezwłasnowolnia go. Odtąd nie on kieruje swoim losem, ale to, co fikcyjne, wprowadza go w totalną dezorientację. Wierzący w Boga kieruje się w swoim życiu bojaźnią Bożą, czyli odwagą podejmowania odpowiedzialnych wyborów moralnych, zgodnie z Dekalogiem oraz nauką Jezusa z Kazania na Górze. Bóg nieustannie wzywa człowieka do odwagi i męstwa. Konieczne są one do tego, by bezkompromisowo demaskować to wszystko, co czyni go zniewolonym.

Pierwsze przykazanie Boże, wyryte na pierwszej tablicy Dekalogu, jest imperatywem, którego przestrzeganie nigdy nie doprowadzi do tego, by przedmioty, rzeczy, wyobraźnia zapanowały nad ludzkim rozumem. „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną” (por.: Wj 20, 3; Pwt 5, 7) to wezwanie do rozsądku, niepozwalające na oddawanie czci boskiej temu, co na cześć tę żadną miarą nie zasługuje. Nie można poddać się władaniu tego, co nie istnieje. Grzech bałwochwalstwa, uległości idolom wypływa ostatecznie z pychy człowieka. Nie jest mu potrzebny Bóg prawdziwy, prawdziwe są bowiem zabobony, których przestrzeganie ma gwarantować szczęście – nie kiedyś, w przyszłości, ale już teraz, w tej chwili, natychmiast.

Stworzony przez Boga człowiek został obdarzony rozumem. To przede wszystkim dzięki Niemu stanowi on „obraz i podobieństwo Boga” (por. Rdz 1, 26-27). Dzięki odpowiedzialnemu używaniu rozumu, refleksji, analizowaniu swoich myśli, pragnień, czynów najbardziej upodabnia się do Stwórcy. Rozum pozwala człowiekowi ustrzec się przed złem, przed pokusami czy wręcz atakami złego ducha. Rozum osłabiony przez wiarę w zabobony natomiast nie jest w stanie się obronić przed destrukcyjnym oddziaływaniem zła.

Wiara w zabobony wyłącza krytyczne myślenie. W takiej sytuacji to nie człowiek kieruje swoim losem, ufnie otwarty na wolę Bożą i zrządzenia Bożej Opatrzności, lecz ślepy los prowadzi człowieka donikąd. Kierujący się zabobonami ujawnia jednocześnie brak zaufania wobec Boga. W tym wyraża się istota grzechu ludzi poddanych zabobonom. Nie można żadną miarą połączyć wiary w Boga z wiarą w gusła, wróżby, przepowiednie, wytwory wyobraźni.

Człowiek świadomie wybierający głupotę ponosi za tenże wybór odpowiedzialność. Głupotę rozumiemy tu nie jako określenie jakiejś niepełnosprawności intelektualnej, lecz jako apoteozę fikcji, tego, co nie ma żadnego wpływu na bieg życia, co przeczy Boskiej trosce o człowieka i świat.

Otchłań nieporozumienia

Czy i jakie są granice między wiarą w Boga a wiarą w przesądy? Czy istnieje linia demarkacyjna oddzielająca te dwie postawy? Na pewno wiara w zabobony, przesądy oznacza detronizację Boga jako Pana życia, tego wszystkiego, co o nim stanowi i w czym się ono wyraża. Między jedną wiarą a drugą istnieje otchłań nieporozumienia. Wierzący w Boga pozostaje z Nim w relacjach właściwych dla osób. Ich szczytem jest miłość – jako bezwarunkowe, bezgraniczne oddanie się drugiej stronie, tu: stworzenia – Stwórcy. Między miłością do Boga a poddaniem się przesądom zionie przepaść. Człowiek wierzący w zabobony zaczyna się upodabniać – z własnej woli – do rzeczy, którą można manipulować, przestawiać z jednego miejsca na drugie. Poddając swoją wolę przesądom, staje się ich niewolnikiem.

Jak to jest możliwe, że wielu chrześcijan, mimo deklaracji wiary w Boga, na przekór wyznawanej oraz praktykowanej wierze, poddaje się zabobonom? Przede wszystkim trzeba stwierdzić, że deklarowana przez nich wiara nie została wyzwolona ze złogów nieufności, zwątpienia, bezmyślności. Jest wiarą płytką, powierzchowną, niepogłębianą, bez zakorzenienia „do końca” w Ewangelii.

Człowiek, który nie realizuje w codzienności przykazania miłości Boga i bliźniego, który się nie modli (nie tylko tradycyjnym pacierzem porannym i wieczornym, ale każdą chwilą dnia), który nie karmi się łaską sakramentów, nie czyta i nie rozważa codziennie (a nie tylko „od wielkiego dzwonu”) Pisma Świętego, który twórczo nie przeżywa swojego cierpienia – w gruncie rzeczy odchodzi od wiary w Boga.

Kierujący się zabobonami wątpią w moc Boga oraz w Jego pomoc i opiekę. Do poddania się im przyczyniają się brak nadziei pokładanej w Bogu i poszukiwanie jej w przesądach czy zaklęciach. Według teologii katolickiej, zabobony są w sprzeczności z racjonalnym myśleniem oraz w ogóle z wiarą chrześcijańską. Wskazują na trudności w poznawaniu rzeczywistości.

„Złe oko”

Według statystycznych sondaży, ponad połowa dorosłych Polaków ma się przyznawać do wiary w przesądy. Trzymanie kciuków ma przynieść jeśli nie szczęście, to na pewno powodzenie temu, za którego kciuki te się trzyma. Trzynasty dzień miesiąca musi być pechowy, a bezwzględnie taki jest trzynasty dzień wypadający w piątek. Niektórzy ludzie nie chcą mieszkać na trzynastym piętrze wieżowców (zdarzają się skrajne, usankcjonowane administracyjnie przypadki, kiedy po dwunastym piętrze następuje piętro czternaste). Wielu nie chce się witać przez próg, byłaby to bowiem niechybna zapowiedź nieporozumienia czy niezgody między pozdrawiającymi się. Można spotkać rodziców czy dziadków, którzy zawiązują czerwoną wstążeczkę w łóżeczku czy w wózku dziecka, na wysokości jego głowy, by w ten sposób „złe oko” go nie sięgło i nie sprowadziło na nie choroby, nieszczęścia.

Wierzący w zabobony coraz bardziej pogrąża się w strachu, trwodze. Boi się „złych oczu” czy „złego oka”, które może spowodować szkody dosłownie wszędzie. Mieszkający na wsi nie mogą człowieka o takich „oczach” wprowadzać do obory, może bowiem sprowadzić chorobę bydła czy innych zwierząt. Nie może on pojawić się na podwórzu domostwa między ptactwem domowym – mógłby porazić kury złym spojrzeniem i niechybnie spowodować śmiertelną walkę między nimi. Nie można się chwalić kwiatami przed człowiekiem o „złym oku” czy w ogóle wprowadzać go do ogrodu, gdyż od jego spojrzenia kwiaty zwiędną.

Zmarły nie może „oczekiwać” na swój pogrzeb przez niedzielę, musi być koniecznie pochowany chociażby w sobotę wieczorem – inaczej ktoś inny w rodzinie szybko umrze. Wierzący w zabobony nie podniesie kwiatu, który wypadł z wieńca czy z wiązanki w czasie procesji w kondukcie pogrzebowym w drodze na cmentarz bądź już na cmentarzu. Gdyby się schylił po tenże kwiat, z pewnością ktoś z jego bliskich albo i on sam rychło by umarli. Podobnie niektórzy gdy widzą, że jodła lub świerk wyrastają ponad dach jednorodzinnego domu, niezwłocznie wspinają się niemal na szczyt drzewa, by ściąć jego stożek wzrostu. Gdyby tego nie zrobili, oznaczałoby to śmierć gospodarza.

Wierzący w zabobony stawia bądź zawiesza w korytarzu swojego domu portret Żyda, chociaż nic a nic nie wie o żydach i judaizmie. Chce po prostu być bogaty. Panicznie boi się czarnego kota, który przebiega drogę przed jego autem. Niektórzy się nawet zatrzymują, by inny pojazd przekroczył linię przejścia kota z jednej strony jezdni na drugą. Nie chcą dla siebie nieszczęścia, ale los drugiego człowieka już ich nie interesuje. Kot z tego przesądu ma panować nad przyszłością człowieka, ma być przyczyną sprawczą takiego czy innego nieszczęśliwego zdarzenia. Wiara w jeden zabobon rodzi wiarę w kolejny. W ten sposób powstaje łańcuch powiązanych ze sobą ogniw głupoty.

Istnieją niemal niezliczone praktyki zabobonne, związane z określonymi świętami (Wielkanocą czy Bożym Narodzeniem), wspomnieniami świętych (np. Andrzeja), ceremoniami i obrzędami, które są określane przez antropologię i etnologię jako „ryty przejścia” (narodziny, zawarcie małżeństwa, pogrzeb), zwyczaje obrzędowości agrarnej. Wiele z tych praktyk zostało odziedziczonych po wcześniejszych pokoleniach. Zabobony przechodziły i wciąż przechodzą, jak na taśmie transmisyjnej, od jednego pokolenia do drugiego, wśród zarówno tych, którzy deklarują wiarę w Boga, jak i niewierzących. Najczęściej osoby te nie podejmują krytycznej refleksji nad tymi praktykami, chociaż nie krępują się o nich mówić innym, w tym duszpasterzom.

Katolik wierzący w zabobony sercem swoim jest przy nich, a nie przy Bogu. Nie chce poznać do końca prawdy o sobie, ona bowiem domagałaby się bezkompromisowego nawrócenia, całkowitego zaufania Bogu, miłosierdziu Bożemu. Stwierdzenie to powinno być zachętą do podjęcia przez duszpasterzy i teologów katechezy mającej na celu wyzwolenie katechizowanych (od dzieci poczynając, na starcach kończąc) z fikcji zabobonów na rzecz prawdy wiary w Boga.

Katechizm Kościoła Katolickiego:
„Nie będziesz miał cudzych bogów przede Mną!”
2110. Pierwsze przykazanie zabrania oddawania czci innym bogom poza Jedynym Panem, który objawił siebie swojemu ludowi. Zakazuje zabobonu i bezbożności. Zabobon to pewnego rodzaju wynaturzony przerost religijności; bezbożność jest wadą sprzeciwiającą się, przez brak, cnocie religijności.
Zabobon
2111. Zabobon jest wypaczeniem postawy religijnej oraz praktyk, jakie ona nakłada. Może on także dotyczyć kultu, który oddajemy prawdziwemu Bogu, na przykład, gdy przypisuje się jakieś magiczne znaczenie pewnym praktykom, nawet uprawnionym lub koniecznym. Popaść w zabobon – oznacza wiązać skuteczność modlitw lub znaków sakramentalnych jedynie z ich wymiarem materialnym, z pominięciem dyspozycji wewnętrznych, jakich one wymagają.

Eugeniusz Sakowicz
kierownik Katedry Religiologii i Ekumenizmu w Instytucie Nauk Teologicznych na Wydziale Teologicznym UKSW oraz członek Komitetu Nauk Teologicznych PAN.

CZYTAJ DALEJ

PKW: frekwencja wyborcza na godz. 17

2020-07-12 19:09

[ TEMATY ]

wybory

wybory 2020

PAP/Marcin Bielecki

Frekwencja w II turze wyborów prezydenckich na godz. 17 wyniosła 52,1 proc. osób uprawnionych do udziału w tych wyborach - poinformował w niedzielę przewodniczący Państwowej Komisji Wyborcza Sylwester Marciniak na konferencji prasowej.

Państwowa Komisja Wyborcza podała informację o frekwencji na godz. 17 na podstawie danych otrzymanych od wszystkich 25 423 obwodowych komisji wyborczych powołanych w stałych obwodach głosowania na obszarze całego kraju.

"W wyborach prezydenta RP według stanu na godz. 17 liczba osób uprawnionych do udziału w wyborach wyniosła 29 mln 359 tys. 152 osoby. Wydano karty do głosowania 15 mln 295 tys. 512 osobom uprawnionym, co stanowi 52,1 proc. w stosunku do liczby uprawnionych do udziału w tych wyborach" - poinformował przewodniczący PKW.

Przed dwoma tygodniami (28 czerwca) w pierwszej turze wyborów frekwencja wyborcza na godz. 17.00, jak podała wtedy Państwowa Komisja Wyborcza, wyniosła 47,89 proc. uprawnionych do głosowania.

W poprzednich wyborach prezydenckich, w 2015 r. frekwencja wyborcza w II turze wyborów prezydenckich na godz. 17.00 wyniosła 40,51 proc. (PAP)

autor: Monika Zdziera, Aleksandra Rebelińska

mzd/ reb/ mok/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję