Reklama

Świat

S. Urszula Brzonkalik FMM: czujemy, że wyzwolenie Aleppo jest rzeczywistością

O tej porze szyby zwykle dudniły od wystrzałów. Natomiast od trzech tygodni dziwimy się, że jest tak cicho. Czujemy, że wyzwolenie Aleppo jest rzeczywistością – mówi w rozmowie z KAI franciszkanka misjonarka Maryi, s. Urszula Brzonkalik FMM, która od dwóch lat mieszka w Aleppo.

[ TEMATY ]

Syria

ShehabAgency.MainPage/facebook.com

S. Urszula Brzonkalik FMM: To, co widzę niezbyt się zmieniło. Zmieniło się natomiast to, co słyszę, a raczej: czego już nie słyszę. O tej porze zwykle szyby dudniły od wystrzałów. Natomiast od trzech tygodni dziwimy się, że jest tak cicho. Czujemy, że wyzwolenie Aleppo jest rzeczywistością. Ludzie chodzą ulicami dużo spokojniej, choć zawsze chodziło się z myślą o tym, że zaraz coś spadnie na głowę i to będzie ostatni dzień w życiu. Samochody jeżdżą wolniej, bo już nie uciekają przed pociskami, które spadały dosłownie: wszędzie. Życie wraca do normy i ludzie zaczynają robić bardzo małe, ale konkretne projekty na przyszłość. Jeszcze parę tygodni temu nie można było o tym marzyć.

KAI:- Czym jest „normalność” dla mieszkańców Aleppo?

- Na przykład dziś ludzie cieszyli się, bo wróciła woda w kranach. Wy nawet o tym nie myślicie: odkręca się kran i woda leci, a u nas od miesięcy jej nie było. Świadomość, że już nie trzeba się martwić o wodę, bo jest w kranie, to normalność, do której wracamy. Pewnie jeszcze długo nie będziemy mieć prądu. Nie ma go od 1,5 roku. Jeśli sobie wykupi 1-2 ampery elektryczności z generatora, to może przynajmniej na kilka godzin zapalić żarówkę, obejrzeć telewizję. Jeżeli nie, to ludzie siedzą w ciemności. W ostatnim miesiącu, wraz z generatorami zaczął działać również internet, którego brakowało od prawie dwóch lat. To nasz jedyny kontakt ze światem, bo były momenty, kiedy dodzwonienie się do Aleppo graniczyło z cudem. Ale są też dramaty, które wciąż czekają na rozwiązanie. Jest potwornie zimno, w nocy temperatura spada do zera. Nie mamy gazu, a mazut bardzo trudno zdobyć. Butla gazowa zamiast starczać na miesiąc, wystarcza na tydzień. I tak jest dużo lepiej, bo czasem udaje się kupić parę litrów mazutu, czy butlę gazową, ale ludzie czekają w kilometrowych kolejkach. Czasem stoją na ulicy kilka dni, zanim samochód [z dostawą – przyp. KAI] przyjedzie. A rodzina ma prawo do dwóch butli gazowych na miesiąc.

- To dużo?

- To jest bardzo mało! Taka butla służy m.in. do ogrzania pokoju, w którym mieszka wspólnie cała rodzina. Kiedy jest zimno, gazu starcza na tydzień, a potem już nic... Na tej butli ludzie grzeją wodę na herbatę, gotują zupę, ale gdyby chcieli się zabrać za porządne gotowanie, to nawet na tydzień nie starczy. Pytam znajomą, która ma trzymiesięczne dziecko, o to, jak je kąpie? A ona mówi: zamykam wszystko, co się da, stawiam wanienkę koło piecyka i kąpie to dziecko na tym piecyku w trzy minuty. Jest mnóstwo rzeczy, o których wy nie myślicie, a które tutaj trzeba dobrze przemyśleć, żeby cokolwiek logicznie zrobić, żeby ochronić dzieci i je nakarmić.

- Zatem kto pozostał w Aleppo? Ci, którzy chcieli, czy ci, którzy nie mieli innego wyjścia?

- Zostali ci, którzy albo dokonali bardzo radykalnego wyboru, albo nie mieli już żadnego wyboru i modlili się, żeby wojna się skończyła. Byłam wczoraj w ośrodku braci marystów, którzy przekazywali pieniądze z akcji „Rodzina rodzinie” grupie 250 rodzin, w której wszyscy, bez wyjątku, w Wielki Piątek 4 lata temu musieli uciekać przed rebeliantami. Ci ludzie stracili wszystko i nie mają pieniędzy, by uciekać dalej. Ich marzenie na ten rok, to zrobić, co się da, żeby wrócić do siebie. Chylę czoła także przed lekarzami, adwokatami, ludźmi, którzy pozostali w Aleppo, mówiąc: to miasto będzie nas potrzebować.

Reklama

- Według Siostry, ten względny spokój, który panuje od kilku tygodni, to wysłuchane modlitwy, czy raczej cisza przed burzą?

- Wszyscy żyjemy wielką nadzieją, że to początek końca tej wojny. Aleppo jest ogromnym miastem, mówiło się, że kto je zdobędzie, ten zdobędzie prawie wszystko. Tu każde z ugrupowań, a jest ich niesamowicie dużo, miało swoją część miasta. Dlatego dziś, gdy mówi się, że Aleppo zostało względnie wyzwolone, to jakby odzyskało się połowę Syrii. Wczoraj w żartach zapytałam pana, który pracuje w administracji miasta, kiedy pojedziemy w góry, bo kiedyś siostry często jeździły tam na odpoczynek. A on powiedział: za 5 miesięcy pojedziecie. Jest pewien optymizm. Ale myślę, że kiedy nastanie pokój, ujawnią się liczne dramaty mieszkańców.

- Wczoraj dowiedziałam się, że ludność, która pozostała w odzyskanych częściach miasta, to tylko kobiety, najczęściej młode, w wieku 15-20 lat i każda z trójką, czwórką dzieci. Żadne dziecko nie ma ojca, pewnie jest nim jeden z rebeliantów, którzy uciekli. W Syrii kobieta, która ma dwójkę, trójkę dzieci i nie ma męża, a jeszcze jest muzułmanką – to wielki dramat. Ale dziś wszyscy żyjemy nadzieją na koniec konfliktu zbrojnego i na to, że rok 2017 przyniesie wielką ulgę nie tylko dla Aleppo, ale dla całej Syrii.

- Czy z perspektywy osoby mieszkającej w Aleppo, można powiedzieć, kto jest kim w tym wojnie?

- Wojna jest złem. Największym dramatem tej wojny było to, że tutaj rebelianci wymieszani byli z ludnością cywilną. Myślimy, że wojna to dwa fronty, dwie armie, a tu, cokolwiek spadało, to przede wszystkim na cywilów, którzy odważnie zostali w swych domach. Ja nie chcę nikogo oceniać. Myślę o tych wszystkich chłopakach, np. z armii syryjskiej. To chłopcy, którzy byli w wieku poborowym i poszli do wojska. A żołnierz w wojsku wykonuje rozkazy. Który z nich miał wybór? W tej wojnie udział wielkich mocarstw jest dużo większy, niż tych biednych Syryjczyków, którzy, po jakiejkolwiek stronie by byli, wszyscy są w jakiś sposób ofiarami wielkiej machiny sprzedaży broni. Jak mówi papież w orędziu na Światowy Dzień Pokoju: ta wojna toczy się w odcinkach i toczą ją wielkie mocarstwa. Złem jest sprzedaż broni i zarabianie na tej sprzedaży. Złem jest podsycanie tego konfliktu, by broń dobrze się sprzedawała.

- Siostro, jakiej pomocy potrzebują dziś mieszkańcy Aleppo? Na co przeznaczane są środki, które trafiają do syryjskich rodzin?

- Tutaj nie można np. kupić 2 tys. butli gazowych, by je rozdać potrzebującym. Jako siostra nie dostanę nic ponad jedną butlę miesięcznie dla naszego zgromadzenia. Natomiast jeśli rodziny dostają pieniądze, mogą same zatroszczyć się o gaz, mazut, lekarstwa, coś ciepłego do zjedzenia. Dlatego program "Rodzina rodzinie" jest adekwatny do naszej sytuacji. Polskie rodziny robią dla rodzin w Aleppo to, czym w Europie zajmują się instytucje pomocy społecznej. Żyjemy wielką nadzieją że kiedy ruszy odbudowa miasta, powstaną miejsca pracy. W tej chwili 85 procent chrześcijan nie ma pracy, bo zakłady pracy są zbombardowane, albo kierownik, który miał pieniądze – wyjechał. Kiedy zacznie się odbudowa, ruszą też architekci i inżynierowie, którzy tu pozostali. Syria nigdy nie miała długów, nigdy nie prosiła o pomoc. Mamy wykrzywiony obraz Syryjczyków z powodu dramatu, który rozegrał się w ostatnich latach. Ale przed wojną Syryjczycy naprawdę nigdy o nic nie prosili.

- Ci, którzy pamiętają Syrię sprzed wojny, mówią też, że był to kraj pokojowego współistnienia wielu religii. Czy te dobre relacje przetrwały?

- Z pewnością bardzo się pogłębiły. Wcześniej, owszem, był dialog, ale w Aleppo były wyodrębnione dzielnice typowo muzułmańskie, albo chrześcijańskie. Wśród 8 mln mieszkańców miasta i okolicy, było tylko 150 tys. chrześcijan. Uciekając przed wojną, ludzie wynajmowali mieszkania tam, gdzie były dostępne. Muzułmanie, którzy zamieszkali w dzielnicach chrześcijańskich, odkryli, kim są chrześcijanie. Czasem zatrzymują nas na ulicy i mówią: wyciągnęliście do nas braterską rękę. Poza tym wszystkie organizacje, m.in. Caritas, czy jezuici, którzy wydają posiłki, pomagają i chrześcijanom i muzułmanom.

- A jak wygląda Wasza posługa?

- Jest nas 5 sióstr: dwie Polki, Libanka, Francuska i Syryjka z Homs. Jedna z sióstr zajmuje się centrum dla dzieci autystycznych, druga: atelier, gdzie kobiety uczą się haftować i robić na drutach, by w ten sposób zarobić. Ja pracuję w naszym akademiku dla studentek i jestem radną prowincjalną. Ponieważ nasz dom znajduje się w tej względnie spokojnej części miasta, cały czas przyjmowałyśmy różne grupy na spotkania, na rekolekcje itd. W naszych ogrodach działa jezuicka kuchnia dla uchodźców. Jest też dużo czasu na modlitwę, refleksję, słuchanie ludzi i na wszystko, o co nas proszą. Nasz dom jest zawsze otwarty.

2017-01-07 12:07

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nasze obawy, nasze nadzieje

Niedziela wrocławska 39/2015, str. 6-7

[ TEMATY ]

uchodźcy

Syria

Maren Winter/Fotolia.com

Od czterech lat trwa wojna w Syrii. W konflikcie zbrojnym życie straciło 230 tys. Syryjczyków, a ponad 11 milionów opuściło swoje domy. Wśród uchodźców, którzy codziennie napływają do Unii Europejskiej, są chrześcijanie. Z inspiracji ks. Cezarego Chwilczyńskiego na zaproszenie wrocławskiej wspólnoty Hallelu Jah do Wrocławia przybyła w lipcu jedna z chrześcijańskich rodzin syryjskich, prześladowana tam za wiarę. Dwaj bracia: Esan i Rafi, którzy uciekli przed dramatem, podzielili się swoją historią

PATRYCJA JENCZMIONKA-BŁĘDOWSKA: – Dlaczego musieliście opuścić swój kraj, przed czym uciekacie?

CZYTAJ DALEJ

Skąd się biorą powołani?

Gdy mówimy o powołaniach, nie możemy zapominać o rodzinach – to w nich wszystko się zaczyna.

Osoby wstępujące do zakonu czy seminarium to ludzie z krwi i kości, z bagażem doświadczeń, który wynieśli z domu. Jakie wobec tego są rodziny, które wydały owoc powołania? Czy istnieje recepta na to, jak wychować księdza lub zakonnicę? Głos oddajemy tym, którzy stoją w cieniu powołań – rodzicom i rodzeństwu.

CZYTAJ DALEJ

Rodzice mogą składać wnioski o 500+ na kolejny okres świadczeniowy

2023-01-31 09:57

[ TEMATY ]

500 plus

Adobe Stock

Od 1 lutego rodzice i opiekunowie mogą składać wnioski o przyznanie 500+ na kolejny okres świadczeniowy. Złożenie wniosku do końca kwietnia gwarantuje ciągłość wypłaty świadczeń. Wsparcie w wysokości 500 zł przysługuje na każde dziecko do ukończenia 18. roku życia, bez względu na dochód rodziny.

„Zachęcam wszystkich rodziców, aby nie zwlekali ze złożeniem wniosku. Sama procedura odbywa się bez wychodzenia z domu, dzięki dostępnym platformom internetowym. Złożenie wniosku do 30 kwietnia to gwarancja ciągłości wypłaty świadczenia. My ze swojej strony zapewniamy, że środki trafią do rodzin zgodnie z terminami. Program Rodzina 500+ będzie realizowany, a środki na ten cel zostały zabezpieczone” – mówi minister rodziny i polityki społecznej Marlena Maląg.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję