Reklama

Włochy: kard. E. Antonelli i filozof R. Buttiglione dyskutują nt. „Amoris laetitia”

2017-03-16 16:40

kg (KAI/LaStampa) / Rzym / KAI

Archiwum kard. Ennia Antonellego
Kard. Ennio Antonelli podkreśla, iż Kościół daje świadectwo miłosierdzia Boga wobec wszystkich, ale w różny sposób, w zależności od sytuacji, w której ludzie się znajdują

Papieska adhortacja „Amoris laetitia” i zawarte w niej nauczanie nt. rodziny i małżeństwa są przedmiotem dyskusji kard. Ennio Antonellego i włoskiego polityka i filozofa prof. Rocco Buttiglionego. Przedstawia ją nieco ponad 100-stronicowa książeczka „Terapia zranionej miłości w «Amoris laetitia»”, która ukazała się nakładem włoskiego wydawnictwa Ares. Obaj autorzy, choć różnią się w wielu punktach, zgadzają się, że dokument papieski jest bardzo ważny, stanowiąc zarazem potwierdzenie, ale i nowość w podejściu do katolickiego rozumienia rodziny.

80-letni obecnie kardynał – w przeszłości m.in. arcybiskup Florencji i przewodniczący Papieskiej Rady ds. Rodziny (w latach 2008-12) – zauważył, że główną nowością adhortacji jest „zwrócenie uwagi duszpasterskiej na formowanie sumienia i osobistej odpowiedzialności”. Dokument papieski wielokrotnie wspomina o stopniowości w podejściu do traktowania współżycia pozamałżeńskiego. Jedną sprawą jest „postępowanie obiektywnie poważnie nieuporządkowane” a czym innym osobisty grzech śmiertelny – stwierdził purpurat.

Wyjaśniwszy pojęcie grzechu, zwłaszcza ciężkiego, przypomniał, że również poza Kościołem katolickim i w ogóle chrześcijaństwem można znaleźć prawdziwą miłość oraz spotkać nawet bohaterskich świętych i wielkich mistyków. Podobnie też w społeczeństwie zeświecczonym, w którym szerzy się niewiedza i niedojrzałość w dziedzinie etyczno-duchowej, można zetknąć się z niewrażliwością na pewne wartości moralne oraz z niezdolnością do docenienia i spełnienia ich, nie zdając sobie z tego w pełni sprawy ze względu na uwarunkowania kulturalne.

W tym kontekście społecznym i kulturalnym hierarchia wartości, zakorzeniona w sercach, bardzo często nie odpowiada obiektywnej prawdzie dobra i zła, i to nawet wśród chrześcijan praktykujących. Dlatego priorytetem duszpasterskim, według adhortacji, ma być leczenie, uzdrawianie, odbudowywanie sposobu myślenia, uczuciowości, kryteriów ocen i działań tak, aby zgadzały się one coraz bardziej z rozumem i wiarą – przypomniał kardynał treści zawarte w dokumencie papieskim.

Reklama

Zaznaczył, że przed osobami rozwiedzionymi, żyjącymi w nowych związkach, „Amoris laetitia” zdaje się otwierać „nowe perspektywy". Według kardynała język tego dokumentu „jest rozważny i – jak się wydaje – chce zasugerować roztropne działanie”. Oznacza to, że w niektórych wypadkach, w sytuacji obiektywnie ciężkiego nieładu moralnego, jakim jest związek cudzołożny, można przyjąć, że brak jest pełnej odpowiedzialności subiektywnej, a zatem poczucia grzechu śmiertelnego. Takie osoby mogłyby więc uzyskać rozgrzeszenie sakramentalne i zostać dopuszczone do Eucharystii – stwierdził były kurialista. Dodał przy tym, że uwaga ta, bardzo ogólna i nie do końca oczywista, wymaga dalszych uściśleń i uzasadnień.

Zdaniem kardynała, w szczególnych przypadkach, z powodów rzeczywiście ważnych, można uczynić wyjątki, tak jak to się robi w stosunku do niekatolików, dopuszczając ich w pewnych sytuacjach do Eucharystii. Autor przypomniał, że chodzi tu o ewentualne możliwości, ale nie o domaganie się praw. W razie zgłoszenia się do spowiedzi osoby żyjącej w związku nieformalnym kapłan winien postępować ze szczególną roztropnością. Sumienie samego penitenta „mogłoby być prawe, nawet jeśli, z powodu trudności obiektywnych, nie jest on w stanie zachować normy (np. stosując wstrzemięźliwość seksualną), ale próbuje uczynić wszystko, co w jego mocy, w celu przezwyciężenia trudności” – uważa purpurat. Dodaje, że jeśli istnieją te „dyspozycje subiektywne”, kapłan może udzielić rozgrzeszenia i dopuścić taką osobę do wspólnoty eucharystycznej, mając przy tym świadomość, że chodzi o wyjątek, którego nie wolno przekształcać w zwykłą praktykę.

Aby uniknąć skandalu i zgorszenia, takie umożliwienie dostępu do sakramentów winno się dokonywać naprawdę wyjątkowo z bardzo ważnych powodów i dyskretnie, najlepiej tam, gdzie nikt nie zna takich osób. Nie może przy tym być mowy o podważaniu zasady nierozerwalności małżeństwa ani tym bardziej o aprobacie dla współżycia pozamałżeńskiego – podkreślił z mocą kard. Antonelli.

Prof. Buttiglione, który już wcześniej wielokrotnie bądź komentował dokument papieski, bądź odpowiadał na wątpliwości czterech kardynałów z września ub.r., tym razem postanowił odpowiedzieć na 22 zastrzeżenia, pojawiające się w dyskusji nad nim. Na przykład, według niego należy – w świetle adhortacji i ogólnych zasad teologii moralnej – odpowiedzieć twierdząco na pytanie, czy należy rozgrzeszać w niektórych wypadkach osoby, które, mając ważny związek, współżyją w nowym, utrzymując ze sobą stosunki płciowe.

Taka pozytywna odpowiedź jest możliwa, jego zdaniem, przynajmniej w kilku przypadkach. Trzeba tu rozróżnić wyraźnie między czynem, który jest poważną materią grzechu, a sprawcą, który może znajdować się w warunkach ograniczających jego odpowiedzialność za ten czyn, a w niektórych szczególnych przypadkach wręcz unieważniających ją. Na przykład gdy kobieta żyje w warunkach całkowitego uzależnienia ekonomicznego i psychologicznego [od mężczyzny] i stosunki seksualne są jej narzucane wbrew jej woli, „brakuje tu subiektywnych warunków grzechu” – stwierdził Buttiglione.

A na zastrzeżenie, że aby uzyskać rozgrzeszenie, konieczne jest zobowiązanie się do niegrzeszenia, odpowiedział: „Penitent winien mieć pragnienie wyjścia z sytuacji nieregularnej i zobowiązania się do pełnienia czynów, które umożliwią mu skutecznie takie wyjście. Jest jednak możliwe, że nie będzie on w stanie wywiązać się z tego i natychmiast odzyskać własną suwerenność nad samym sobą”. "Nie da się w sposób wiarygodny obiecać, że nie popełni się już takiego grzechu, jeśli żyje się w sytuacji, gdy jest się narażonym na pokusy, którym nie można się przeciwstawić – podkreślił włoski filozof.

Zaproponował czytelnikom swego tekstu, aby zamiast okazywać zawczasu nieufność i gotowość uwierzenia w każde oskarżenia, zechcieli szukać znaczeń ukrytych za słowami, których znaczenie jest oczywiste i łatwe do zrozumienia. Oskarża się papieża, że odrzuca wszystkie prawdy wiary katolickiej, których nie potwierdza wprost w swej adhortacji, a tymczasem należy umieścić jej tekst w tradycji i nauczaniu Kościoła. Widzi się w papieżu „nie nauczyciela wiary, ale podejrzanego, który ma się usprawiedliwiać” – ubolewał autor rozważań. Jego zdaniem Franciszek napisał tekst homiletyczno-duszpasterski, rodzinny o cechach poetyckich, toteż niestosowne jest proszenie go, aby był to poziom uściśleń, właściwy dla tekstu prawniczego.

Buttiglione zauważył, że adhortację apostolską należy odczytywać w dwóch kluczach: miłosierdzia i historii. Tę pierwszą papież okazuje grzesznikom, razem z zasadą stopniowości (w odniesieniu zarówno do dobra, jak i zła), której, zdaniem filozofa, brakuje wielu czołowym naukowcom, krytykującym papieża za ten dokument. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy Ojciec Święty wspomina o okolicznościach pomniejszających winę, wówczas jego krytycy uważają, że taka postawa czyni ze złej rzeczy dobrą. Gdy chodzi o historię, papież mówi, że czas znaczy dlań więcej niż przestrzeń. Postrzega on rzeczy zawsze w ich dynamice, ewolucji i stale zadaje pytanie: w którym kierunku idą zmiany? „Nie można osądzać konkretnej osoby, jeśli nie bierze się pod uwagę jej kontekstu historycznego” – zakończył swe rozważania włoski filozof.

Tagi:
Franciszek Amoris laetitia

Abp Hoser: Nie ma zmiany nauczania ws. Komunii dla małżeństw niesakramentalnych

2018-06-12 14:47

PAP

KEP

Nie ma zmiany doktrynalnej ani zmiany nauczania Kościoła w sprawie małżeństw niesakramentalnych, ale jest to zmiana duszpasterstwa - powiedział biskup senior Diecezji Warszawsko-Praskiej abp Henryk Hoser, odnosząc się do przyjętych przez Episkopat Wytycznych Pastoralnych do adhortacji "Amoris Laetitia".

W niedzielę Episkopat opublikował przyjęte na 379. Zebraniu Plenarnym KEP w Janowie Podlaskim Wytyczne Pastoralne do adhortacji papieża Franciszka "Amoris Laetitia". Zapytany o to przez dziennikarzy abp Hoser zaznaczył, że w przyjętym dokumencie biskupi potwierdzili, iż nauczanie papieża Franciszka na temat małżeństwa i rodziny jest kontynuacją nauczania jego poprzedników - papieży Jana Pawła II i Benedykta XVI. "Nowa orientacja nie oznacza zmiany doktrynalnej ani zmiany nauczania Kościoła w sprawach moralnych, ale jest to nowość duszpasterska" - wyjaśnił hierarcha.

Jego zdaniem, zmiana ta polega na odejściu od form zbiorowych duszpasterstwa, które od lat są praktykowane w Kościele, w kierunku indywidualnego towarzyszenia ludziom w ich życiu. "Każde małżeństwo jest inne, małżeństwa są nieporównywalne, zwłaszcza ci ludzie, którzy się pogubili, którzy żyją niejako na gruzach swojego poprzedniego małżeństwa i próbują później z tej sytuacji wyjść. Oni wymagają - jak zabłąkana owca - troski pasterza. I to jest idea papieża Franciszka, żeby pójść za tymi ludźmi, ukazać im wszystkie możliwości integracji z życiem Kościoła" - powiedział abp Hoser.

Jak podkreślił, wytyczne jasno wskazują, że nie zmieniło się nauczanie Kościoła ws. przyjmowania Komunii Świętej przez osoby żyjące w związkach niesakramentalnych. "Podstawowym wymogiem dopuszczenia osób żyjących w związku niesakramentalnym do sakramentu Eucharystii - o czym pisał Jan Paweł II w encyklice +Familiaris Consortio+, jest wstrzemięźliwość seksualna. Dla ludzi ochrzczonych współżycie jest uprawnione tylko w kontekście małżeństwa sakramentalnego, a poza małżeństwem współżycie jest aktem cudzołóstwa" - powiedział abp Hoser.

Jednak, jak wyjaśnił hierarcha, istnieją inne możliwości uczestnictwa w życiu Kościoła osób znajdujących się w tzw. sytuacjach nieregularnych. Są to m.in. słuchanie Słowa Bożego, modlitwa czy komunia duchowa, zwana też komunią tęsknoty. "Ci ludzie nie są pozbawieni łaski nawrócenia. Są ludzie, którzy uważają, że nie mogą żyć bez relacji seksualnych, jednak z czasem mogą dojść do stwierdzenia, że jednak jest to możliwe" - zaznaczył.

Abp Hoser podkreślił, że wspomniane przez papieża w adhortacji rozeznawanie konkretnych przypadków ma polegać przede wszystkim na uwzględnieniu wszystkich okoliczności, które dotyczą konkretnego małżeństwa. "Chodzi tu na przykład o zbadanie, czy poprzednie małżeństwo, które stanowi przeszkodę do zawarcia kolejnego, zostało zawarte ważnie. Bo może się okazać, że nie. Widzimy, że wymogi dotyczące zawarcia małżeństwa, często nie zostają spełnione. A druga rzecz to właśnie zbadanie, do czego ci ludzie są zdolni i pod jakimi warunkami mogą przyjąć Komunię - o ile zobowiążą się, w akcie nawrócenia i ekspiacji, do wstrzymania się od relacji seksualnych" - zaznaczył.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Lekarz z "Nieplanowane" jest lekarzem i dokonywał aborcji. Zrezygnował po śmierci córki

2019-11-08 15:04

MK

Byłem płatnym mordercą, aborcjonistą - przyznaje. Dlaczego już nie jest?. Doktor Anthony Levatino, były aborcjonista, który w "Nieplanowane" zagrał role lekarza dziś opowiada o tym dlaczego zrezygnował z zabijania dzieci.

video.foxnews.com
Anthony Levatino

Doktor Anthony Levatino to lekarz ginekolog ze Stanu Nowy York, USA , który regularnie przeprowadzał zabiegi terminacji ciąży, w tym tzw. późne aborcje. Przeprowadził 1200 aborcji w tym ponad 100 tzw, późnych, tj. do 24 tygodnia ciąży. Po śmierci córki i przełomowym zabiegu, podczas którego zrozumiał, że aborcja jest zabiciem czyjegoś dziecka zrezygnował z ich wykonywania.

W filmie "Nieplanowane" gra lekarza pracującego w Planned Parenthood

Dr Levatino jest bohaterem instruktażowych filmików, na których zaprezentowano przebieg aborcji w każdym trymestrze.



CZYTAJ DALEJ

Reklama

Marek Jurek: ochrona życia jest obowiązkiem państwa i społeczeństwa obywatelskiego

2019-11-13 14:20

dg / Warszawa (KAI)

Marek Jurek, zapytany w rozmowie z KAI, czy Kościół w Polsce podczas przez ostatnie cztery lata zrobił wystarczająco dużo, by wywrzeć presję na rząd w sprawie projektu zwalczającego aborcję eugeniczną, podkreślił, że ochrona życia fizycznego jest przede wszystkim obowiązkiem państwa i społeczeństwa obywatelskiego.

Artur Stelmasiak

- Oświadczenie abp. Gądeckiego jest oczywistą reakcją w sytuacji, gdy Trybunał Konstytucyjny – mimo oczekiwania Parlamentu i wielkiej dyskusji społecznej – uchylił się od zajęcia stanowiska, na które czekała opinia publiczna. Choć ja sam nie jestem zaskoczony, bo od początku zakładałem, że skierowanie tego wniosku do Trybunału to jedynie pretekst, by nie uchwalić projektu „Zatrzymaj aborcję” – powiedział w rozmowie z KAI Marek Jurek, były marszałek Sejmu.

Przypomniał, że „Zatrzymaj aborcję” powstał w pewnym sensie na zamówienie Prawa i Sprawiedliwości, które uznało wcześniejszy społeczny projekt „Stop aborcji” za „zbyt rozszerzający” prawno-karną ochronę nienarodzonych. „Zatrzymaj aborcję” napisano więc zgodnie z wyraźnymi sugestiami, że dzieciobójstwo prenatalne niepełnosprawnych, tzw. aborcja eugeniczna, to rzecz, na którą władza jest w stanie szybko i zdecydowanie zareagować.

- Mieliśmy niestety do czynienia z serią zwodniczych ruchów, które miały jedynie stworzyć wrażenie, że władza zajmuje się tą sprawą, podczas gdy tak naprawdę nic nie robiła. Głos abp. Gądeckiego wyraża rozgoryczenie i rozczarowanie dużej części opinii publicznej wobec tego, co się działo w tej sprawie w poprzedniej kadencji Sejmu – stwierdził Marek Jurek.

Zapytany, czy Kościół w Polsce podczas przez ostatnie cztery lata zrobił wystarczająco dużo, by wywrzeć presję na rząd, podkreślił, że ochrona życia fizycznego jest przede wszystkim obowiązkiem państwa i społeczeństwa obywatelskiego.

- Kościół w tej sprawie powiedział wszystko, choćby w „Evangelium vitae”, wielokrotnie to powtarzał i powtarza. To nauczanie rezonuje w sumieniach ludzi i nawet jeżeli ktoś nie przyjmuje tego stanowiska ze względu na autorytet moralny Kościoła, to argumenty powinien rozważyć, bo to kwestia zwykłej uczciwości intelektualnej - powiedział Marek Jurek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem