Reklama

Belgia: tysiące eutanazji rocznie

2017-11-13 19:48

RV / Bruksela / KAI

AR

Liczba eutanazji dokonywanych w Belgii stale wzrasta. Według oficjalnych danych liczba osób, którym odebrano w ten sposób życie, od 2003 roku, kiedy wynosiła 235, wzrosła do 6091 w roku 2016.

Prawo do tzw. wspomaganej śmierci wprowadzono w roku 2002 dla pacjentów z chorobami terminalnymi, jednak ilość śmierci z powodów psychicznych i nie-terminalnych sięga 15 proc.

Od lat znane są przypadki procesów sądowych w związku nadużyciami w tym względzie. Jeden z przykładów to Tim Mortier, który z umiarkowanego zwolennika eutanazji stał się jej zagorzałym oponentem. Miało to miejsce po tym, jak jego matka w wieku 64 lat, będąc w dobrej kondycji fizycznej, poprosiła o śmiertelny zastrzyk bez wiedzy syna. „Pójście do szpitala i wzięcie zastrzyku niewiele różni się od skoczenia pod pociąg – mówi Mortier. – Czy to jest ludzkie? Nie sądzę”.

Tagi:
eutanazja

Biskupi szwajcarscy: Kościół nie może towarzyszyć w samobójstwie

2019-12-10 17:33

Krzysztof Ołdakowski SJ/vaticannews.va / Berno (KAI)

„Doświadczenie pokazuje, że za decyzją o samobójstwie często kryje się niewyrażone pragnienie, które trzeba odszyfrować i pogłębić” - to wniosek, jaki płynie z najnowszego dokumentu biskupów szwajcarskich poświęconego obecności duszpasterzy przy tzw. wspomaganym samobójstwie.

AR

Jego stosowanie w Szwajcarii systematycznie rośnie. Coraz więcej obywateli uważa to za dopuszczalne rozwiązanie w obliczu cierpienia i śmierci. Dokument nosi tytuł: „Postawa duszpasterska w obliczu praktyki wspomaganego samobójstwa”.

Coraz częściej się zdarza, że niezależnie od pragnienia otrzymania sakramentu, pacjenci, którzy rozważają możliwość wspomaganego samobójstwa proszą o ludzkie i duchowe towarzyszenie oraz pragną obecności duszpasterza lub innej osoby zaangażowanej w życie Kościoła. Czasami życzenie sięga samego momentu podania pacjentowi zabójczego preparatu.

Biskupi szwajcarscy wyjaśniają sposoby oraz czasy towarzyszenia duchowego i obecności w takich sytuacjach. Podkreślają wyraźnie, że wspomagane samobójstwo jest całkowicie sprzeczne z orędziem Ewangelii oraz stanowi poważny zamach na ludzkie życie, które powinno być chronione od poczęcia do naturalnej śmierci. Druga część dokumentu podejmuje pytanie coraz częściej stawiane duszpasterzom: „Jaki sens ma życie ogarnięte takim cierpieniem? Chcę umrzeć, czy możecie mi to umożliwić?”.

Wspomagane samobójstwo jest procesem. Zaczyna się od nawiązania kontaktu z organizacją, która zapewnia asystowanie przy nim. Przekazuje się wtedy dokumentację medyczną. Potem rozpoczynają się rozmowy i zostaje ustalona data. Dalsza procedura polega na podaniu leku przeciwwymiotnego. Po pół godzinie zostaje podany zabójczy preparat. Potem rozpoczyna się agonia, która trwa bardzo różnie, zależnie od osoby, od kilku minut do kilkunastu godzin. Średnia to 25 minut.

Biskupi zalecają, aby towarzyszyć osobom, które zdecydowały się na samobójstwo tak długo, jak jest to tylko możliwe. Jednak duszpasterz jest zobowiązany do fizycznego opuszczenia pomieszczenia w momencie, w którym podano zabójczy preparat. Motywacja takiego postępowania jest potrójna. Wychodząc z pomieszczenia, w którym dokonywane jest samobójstwo, Kościół nie przestaje dawać świadectwa o niezbywalnej wartości życia. Decyzja o pozostaniu mogłaby zostać zinterpretowana jako pomoc i współpraca z jego strony w samobójstwie. Zachowanie takie jest również zaproszeniem do refleksji nad wpływem psychologicznym, jakie mogłoby mieć bierne asystowanie przy samobójstwie na osoby otaczające pacjenta.

Dokument podkreśla ponadto rolę sakramentów, które mają służyć życiu, a nie śmierci. Tekst zestawia z jednej strony powagę decyzji o samobójstwie i jednocześnie nie traci nadziei, że można ją odwrócić, że może ona ustąpić decyzji o życiu.

Bp Charles Morerod, ordynariusz diecezji Lozanna-Genewa-Fryburg, członek komisji bioetycznej konferencji episkopatu Szwajcarii podkreśla, że w Szwajcarii samobójstwa są dość rozpowszechnione.

„Chodzi o brak nadziei. Społeczeństwo szwajcarskie jest owładnięte materializmem. Temu, kto posiada pieniądze wydaje się, że może nabyć wszystko, ale w pewnym momencie wpada w rozpacz, ponieważ okazuje się, że nie można kupić szczęścia. Materializm nie daje odpowiedzi na wszystko – podkreślił w wywiadzie dla Radia Watykańskiego szwajcarski hierarcha. - Występuje także silna presja rodziny: kiedy osoba starzeje się kosztuje coraz więcej rodzinę, a więc powstaje ryzyko odziedziczenia mniej. To jest bardzo cyniczna postawa. A więc członkowie rodziny mówią: spójrz, nie jesteś już szczęśliwy i kosztujesz coraz więcej społeczeństwo...”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: Maryja jest kobietą, uczennicą i metyską

2019-12-13 09:44

kg (KAI) / Watykan

Maryja jest kobietą, uczennicą i metyską, ale też jako Pani z Guadalupe Matką i Królową ludu Ameryki Łacińskiej, jak również całego Kościoła – przypomniał Franciszek w kazaniu podczas Mszy św., której przewodniczył w bazylice św. Piotra w Watykanie 12 grudnia, w uroczystość Matki Bożej z Guadalupe. Koncelebrowali ją wraz z nim liczni kardynałowie, biskupi i księża, głównie z Ameryki Łacińskiej, w tym dwaj kardynałowie kurialni: Marc Ouellet - prefekt Kongregacji ds. Biskupów i przewodniczący działającej w jej ramach Papieskiej Komisji dla Ameryki ŁŁacińskiej i Leonardo Sandri - prefekt Kongregacji Kościołów Wschodnich.

Grzegorz Gałązka

Liturgia była sprawowana niemal w całości po hiszpańsku, z wyjątkiem pierwszego czytania - z Listu św. Pawła do Galatów - które wygłoszono po portugalsku, psalmu responsoryjnego - po włosku i aklamacji "Alleluja" - po łacinie. Oprawę muzyczną zapewniły chór Kapeli Sykstyńskiej oraz zespoły wokalno-muzyczne rzymskich uczelni - Kolegium Latynoamerykańskiego i "Mater Ecclesia".

W krótkim improwizowanym kazaniu Ojciec Święty podkreślił na wstępie, że dzisiejsza uroczystość, przygotowane na nią teksty liturgiczne i wystawiony przy ołtarzu obraz Matki Bożej z Guadalupe nasunęły mu trzy dotyczące Jej określenia: pani-kobieta, matka i metyska.

"Maryja jest kobietą i panią, jak mówi Nican mopohua [dokument z połowy XVII, dotyczący objawienia guadalupańskiego - KAI]. Ukazała się jako kobieta i ukazuje się z innym jeszcze orędziem, to znaczy jest kobietą, panią i uczennicą" – tłumaczył kaznodzieja. Zwrócił uwagę, że św. Ignacy Loyola lubił nazywać Ją Naszą Panią i "tak jest rzeczywiście, nie próbuje być kimś innym, ale jest kobietą i uczennicą".

W ciągu wieków pobożność ludowa zawsze próbowała Ją wielbić nowymi tytułami: synowskimi i wynikającymi z miłości ludu bożego, które jednak w żadnym wypadku nie odbierały Jej tego bycia kobietą-uczennicą – zaznaczył Ojciec Święty. Dodał, że św. Bernard z Clairvaux uważał, iż gdy mówimy o Maryi, nigdy nie jest dość wielbienia Jej, nadawania Jej tytułów pełnych chwały, nie ujmujących Jej jednak bycia pokorną uczennicą. Wierna swemu Nauczycielowi, który jest Jej Synem, jedynym Odkupicielem, nigdy nie chciała dla siebie czegokolwiek od swego Syna. "Nigdy nie przedstawiała się jako współodkupicielka, nigdy, była tylko uczennicą" – podkreślił mówca.

Zauważył, że pewien Ojciec Święty powiedział na tej podstawie, że bycie uczniem jest godniejsze niż macierzyństwo. Teologowie się spierają, ale Ona jest uczennicą, nigdy nie "ukradła" dla siebie czegokolwiek od swego Syna, służyła Mu, bo jest matką, daje życie w pełni czasów, jak usłyszeliśmy o tym Synu, zrodzonym z kobiety – dodał z mocą Franciszek.

Zwrócił następnie uwagę, że Maryja jest Matką naszych narodów, nas wszystkich, Kościoła, ale jest również wizerunkiem Kościoła. I jest matką naszych serc, naszej duszy. Pewien papież powiedział, że to, co mówi się o Maryi, można też powiedzieć na swój sposób o Kościele i o naszej duszy, Kościół bowiem jest kobiecy a nasza dusza ma tę zdolność przyjmowania od Boga łaski i w pewnym sensie Ojcowie Kościoła postrzegali ją na sposób kobiecy. Nie możemy myśleć o Kościele bez tej maryjnej zasady, która się na niego rozciąga – zauważył papież.

Jego zdaniem, gdy szukamy roli i miejsca kobiety w Kościele, możemy iść drogą funkcjonalności, jako że kobieta pełni funkcje, które pełni w Kościele. Ale nie powinno to nas zatrzymywać w połowie drogi – dodał. Podkreślił, że w Kościele idzie ona dalej, zgodnie z tą zasadą maryjną, która niejako "umatczynia" Kościół i przeobraża go w Świętą Matkę Kościół.

Zasadniczymi tytułami Maryi są kobieta i matka i nawet Jej wezwania z Litanii Loretańskiej pochodzą od zakochanych dzieci, które opiewają Ją jako matkę, nie naruszając jednak istoty bycia Maryi jako kobiety i matki – tłumaczył dalej papież.

Trzecim określeniem jest, według niego, metyska, Patrząc na obraz Pani z Guadalupe, widać, że chce Ona uczynić z nas metysów, a więc wymieszać. Ona sama się wymieszała, aby być Matką wszystkich, wymieszała się z ludzkością, gdyż wymieszała się z Bogiem, prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem w Jego Synu.

Na zakończenie swych rozważań Franciszek przestrzegł przed uleganiem żądaniom ogłoszenia takiego czy innego dogmatu, nazywając to "głupotami". I dodał: "Maryja jest kobietą, jest Naszą Panią, jest Matką swego Syna i Świętej Matki Kościoła hierarchicznego, jest metyską, matką naszych narodów, ale która zmieszała się z Bogiem". "Niech mówi do nas tak, jak przemawiała do Jana Diego, wychodząc od tych trzech tytułów: czułości, kobiecego ciepła i z bliskości zmieszania" – zakończył kazanie Ojciec Święty.

Następnie trzy rodziny - z Filipin, Ekwadoru i Kolumbii - złożyły na ołtarzu dary ofiarne i rozpoczęła się główna część liturgii. Po komunii papieżowi podziękował – w imieniu narodów Ameryki Łacińskiej i całego Kościoła – kard. Marc Ouellet. Życzył jednocześnie Franciszkowi z okazji przypadającej jutro 50. rocznicy jego święceń kapłańskich obfitych łask Bożych, zapewniając go jednocześnie o stałych modlitwach w jego intencji. Podkreślił, że "Twoje kapłaństwo jest darem dla Ciebie i podarkiem dla całego Kościoła".

Po końcowym błogosławieństwie Ojciec Święty pomodlił się chwilę przed wizerunkiem Matki Bożej z Guadalupe, po czym przy śpiewie hymnu ku Jej czci "La Guadalupana" opuścił procesjonalnie bazylikę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przasnysz: powstaje komiks o bł. s. Marii Teresie Kowalskiej

2019-12-13 15:29

eg / Przasnysz (KAI)

Muzeum Historyczne w Przasnyszu przygotowuje wydanie komiksu historycznego pt. „Mateczki” – o przasnyskich mniszkach Klaryskach Kapucynkach, z najbardziej znaną postacią - bł. Marią Teresą Kowalską. Błogosławiona w 1941 roku poniosła śmierć męczeńską w obozie niemieckim w Działdowie.

kapucyni.pl

Tytuł komiksu „Mateczki” nawiązuje do potocznego wyrażenia, jakim jest określana przasnyska wspólnota Klarysek Kapucynek przez okolicznych mieszkańców. Pomysł komiksu zrodził się w 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej i 20. rocznicę beatyfikacji siostry Marii Teresy od Dzieciątka Jezus.

- Przedstawiona w komiksie historia będzie zapisem życia wspólnoty przasnyskich sióstr zakonnych podczas II wojny światowej w czasie ich pobytu w obozie koncentracyjnym KL Soldau (Działdowo). Stanowić będzie ona istotny głos w dyskusji o martyrologii polskiego Kościoła podczas wojny. Chociaż komiks dotyczyć będzie życia wspólnoty zakonnej, to wydarzenia zostaną przedstawione w szerokim kontekście społecznym, politycznym i kulturowym. Forma komiksowa, mimo ogromnej złożoności poruszanej materii, łatwiej dotrze do każdego czytelnika – wyjaśnia Monika Miłoszewska z Muzeum Historycznego w Przasnyszu.

W powstanie komiksu zaangażowani są twórcy komiksów z wieloletnim doświadczeniem i ugruntowaną pozycją w świecie komiksu. Gwarantować to będzie wysoką jakoś merytoryczną i graficzną publikacji. Partnerami projektu są Fundacja PZU i Fundacja LOTTO im. Haliny Konopackiej.

Promocja komiksu planowana jest na 23 stycznia br. w Przasnyszu, w rocznicę wstąpienia do zakonu s. Marii Teresy Kowalskiej.

S. Maria Teresa (Mieczysława) Kowalska urodziła się 1 stycznia 1902 r. w Warszawie, w rodzinie ateistów. Jej ojciec i brat byli zaangażowani w gwałtownie rozwijający wówczas się ruch socjalistyczny, który negował istnienie Boga. W wieku 21 lat, 23 stycznia 1923 r. Mieczysława zapukała do furty klasztoru w Przasnyszu, gdzie znajdowała się jedyna w tym czasie wspólnota Klarysek Kapucynek w Polsce. Główną motywacją życia za klauzurą było pragnienie zadośćuczynienia Bogu za niewiarę własnej rodziny. Otrzymała imię Marii Teresy od Dzieciątka Jezus.

Pierwsze zakonne śluby złożyła 15 sierpnia 1924 r., wieczyste - 26 lipca 1928 r. Życie zakonne siostry Teresy było głęboko naznaczone kontemplacją Jezusa Ukrzyżowanego. W zakonie pełniła kolejno funkcje furtianki, zakrystianki, bibliotekarki, mistrzyni nowicjatu i tzw. dyskretki (siostry wchodzącej w skład zarządu klasztoru).

2 kwietnia 1941 r. Niemcy aresztowali wszystkie 36 sióstr (Teresa miała wtedy 39 lat). Zakonnice trafiły do obozu koncentracyjnego w Działdowie (KL Soldau), który był jednym z najcięższych tzw. obozów przejściowych. Osoby duchowne były w nim jedną z grup najbardziej prześladowanych. Więźniowie żyli w tragicznych warunkach, brudzie, zimnie, o głodzie. Niedługo po przyjeździe do KL Soldau Teresa bardzo podupadła na zdrowiu. Odezwała się gruźlica, która zaczęła się jeszcze w Przasnyszu. Mniszka umierała przez 11 tygodni. Kilka dni przed śmiercią odnowiła profesję zakonną. Agonia nastąpiła 25 lipca 1941 r. Siostra spoczęła w jednej z masowych mogił, niedaleko Działdowa. Jej ciała nigdy nie odnaleziono. Niespełna dwa tygodnie później pozostałe mniszki zostały zwolnione z obozu i przewiezione w okolice Suwałk, skąd po wojnie mogły wrócić do Przasnysza. Ofiara Teresy ocaliła polskie kapucynki, żadna z nich nie zginęła w obozie.

13 czerwca 1999 r. Klaryska Kapucynka Maria Teresa od Dzieciątka Jezus (Mieczysława Kowalska), została beatyfikowana w Warszawie przez papieża Jana Pawła II w gronie 108 męczenników II wojny światowej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem