Reklama

Abp Ryś w Dniu Judaizmu: zamiast kreować pokój, lepiej przyjąć ten dar od Boga

2018-01-17 15:58

lk / Warszawa (KAI)

Piotr Drzewiecki

Zamiast kreować własne wizje pokoju, lepiej jest przyjąć pokój, jaki nam obiecuje i daje Pan Bóg. Chrześcijanie wierzą, iż obietnica pokoju została spełniona w Jezusie Chrystusie - powiedział dziś abp Grzegorz Ryś podczas sympozjum „Pokój! Pokój dalekim i bliskim” (Iz 57,19) odbywającym się w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN z okazji XXI Dnia Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce.

Sympozjum poprzedziła krótka modlitwa Psalmem 122, którą w Sali Pomnikowej w Muzeum POLIN odmówili – po polsku bp Rafał Markowski, przewodniczący Komitetu KEP ds. Dialogu z Judaizmem i po hebrajsku - naczelny rabin Polski Michael Schudrich.

Moderatorem spotkania był prof. Jan Grosfeld z UKSW, który zapytał uczestników dyskusji, jak rozumieją hasło tegorocznego Dnia Judaizmu – „Pokój! Pokój dalekim i bliskim”, zaczerpnięte z Księgi Izajasza (Iz 57,19).

Na wstępie podkreślił też, że obchody Dnia Judaizmu są dla Kościoła katolickiego nie zwykłą celebracją upamiętnienia dawno minionej przeszłości, ale że „korzeń żydowski jest żywotnie istotny dla życia Kościoła”. – Kościołowi są potrzebni świadkowie wiary ze strony żydowskiej – dodał.

Reklama

Jaka jest dziś rozumiana biblijna idea pokoju? Czym jest pokój z Księgi Izajasza w obu tradycjach i konkretnych sytuacjach współczesnego świata, w którym żyjemy? Czy dzisiejszy judaizm, rabinicznie zróżnicowany, jest bliższy chrześcijaństwu, niż w czasach Jezusa? – zastanawiał się Grosfeld.

Zdaniem prof. Grosfelda, owa bliskość jest dziś o wiele większa niż dawniej, ale niestety przyczyniło się do tego cierpienie, jakiego znakiem jest Zagłada. - Cierpienie jest tą przestrzenią, w której możemy się spotykać. Przez stulecia obydwie strony się od siebie oddalały, przez ostatnie pół wieku się do siebie zbliżamy – powiedział wykładowca UKSW.

Zdaniem Grosfelda, do tego, by sojusz chrześcijańsko-żydowski mógł być na świecie realizowany, nie jest wystarczające to, że zamiast antysemityzmu i figury żyda-wroga pojawił się antyislamizm i nowy wróg – muzułmanin. Takie myślenie jest zbyt doraźne.

Metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś podkreślił, że pokój jest Bożą obietnicą, darem, który trzeba przyjąć, nie powinniśmy jednak o niego zbytnio zabiegać, choć taka postawa przyjmuje czasem karykaturalny wymiar „walki o pokój”. – Nic głupszego nie można wymyślić – mówił abp Ryś.

„Zamiast kreować własne wizje pokoju, lepiej jest przyjąć pokój, jaki nam obiecuje i daje Pan Bóg” – przypomniał arcybiskup. Chrześcijanie wierzą, iż obietnica pokoju została spełniona – został on dany człowiekowi w Jezusie Chrystusie.

Stwierdził, że wiąże się z tym pewien dramatyczny paradoks, gdyż od czasów przyjścia Chrystusa na świat niewiele się zmieniło, jeśli chodzi o dychotomię wojna-pokój, a Zagłada dokonała się przecież w chrześcijańskiej Europie. Wielokrotnie też pokój był po prostu „wprowadzany” lub wręcz „narzucany” na własnych warunkach tego, który to czyni.

„Dwa tysiące lat chrześcijaństwa to z jednej strony czas przyjmowania pokoju w Jezusie Chrystusie, ale z drugiej strony – czas odrzucania tego daru, który został ofiarowany, ale nie został przyjęty” – dodał abp Ryś.

Wspomniał też o kategorii pokoju znanej z adhortacji Jana Pawła II z 1984 r. pod pojęciem „pojednania źródłowego”, jakie wprowadza Jezus. Pojednanie takie bierze pod uwagę źródło problemu, a to źródło znajduje się w sercu. – Dno nie tkwi w różnicach na świecie, ale w sercu, które w sobie hoduje wrogość – powiedział hierarcha.

Papież napisał w tej adhortacji m.in., że pojednanie nie może być mniej głębokie niż sam rozłam. – Istnieje bowiem pokusa załatwienia pokoju tylko z wierzchu – dodał od siebie abp Ryś.

Odpowiadając Janowi Grosfeldowi stwierdził, że przeraża go myśl, chrześcijaństwo i judaizm mogłyby mieć wspólnego wroga. - Nie dam się wpuścić w myślenie, że muzułmanin jest wrogiem. Jeśli teraz ma nas łączyć – zupełnie iluzoryczna – myśl, że od teraz jest on naszym wspólnym wrogiem, to ja się z Tobą rozstaję na progu takiego rozeznania – powiedział abp Ryś do prof. Grosfelda.

Rabin Małgorzata Kordowicz (Gmina Wyznaniowa Żydowska w Warszawie) rozważała różne kategorie pokoju obecne w judaizmie. Pokój z jednej strony rozumiany jest jako pewien stan idealny, który będzie dostępny człowiekowi dopiero w czasach mesjańskich. Z drugiej strony jest też wartością, którą należy kultywować tu i teraz.

Mówiła też m.in. o pozdrowieniu „szalom”, które tak bardzo wsiąknęło do kultury popularnej, że stało się niemal uniwersalnym powitaniem i pozdrowieniem. Wspomniała także o rytuale sota opisanym w Księdze Lota, a dotyczącym pojednania między małżonkami. Jednym z elementów tej ceremonii jest wypicie przez kobietę wody, w której zanurzono skrawek pergaminu z wypisanym imieniem Bożym. Rabinka zaznaczyła też, że wszystkie ważniejsze modlitwy judaizmu kończą się słowami o pokoju.

Dzień Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce obchodzony jest od 1998 r. Zadecydowała o tym Konferencja Episkopatu Polski, a inicjatorem był bp Stanisław Gądecki, wówczas stojący na czele Podkomisji Episkopatu Polski ds. Dialogu z Judaizmem. Pierwsze obchody odbyły się pod hasłem „Kto spotyka Jezusa Chrystusa, spotyka judaizm”, zaczerpniętym z przemówienia Jana Pawła II w Moguncji w listopadzie 1980 r. Polska jest drugim po Włoszech krajem europejskim, w którym zaczęto organizować takie obchody. Później włączyły się w tę inicjatywę m.in. Austria, Holandia i Szwajcaria.

Tagi:
abp Grzegorz Ryś Dzień Judaizmu

Reklama

Abp Ryś do Wspólnot Neokatechumenalnych: bądź sługą niekoniecznym, by Jezus mógł działać!

2019-11-13 10:22

Ks. Paweł Kłys

- My jako Kościół też możemy mieć taką pokusę, by podkreślać siebie, zadbać o siebie, My Kościół jesteśmy sługą niekoniecznym! Kościół nie jest ważny – ważny jest Jezus i ważny człowiek i świat do którego Kościół jest posłany! Kościół jest narzędziem. Nie jest celem dla siebie, nie jest celem samym w sobie! – mówił abp Grzegorz Ryś do Wspólnot Neokatechumenalnych.

Ks. Paweł Kłys

W parafii pw. św. Alberta Chmielowskiego na łódzkim osiedlu Widzew odbyła się niecodzienna uroczystość. Podczas Eucharystii wspólnota łódzkiego Seminarium Redemptoris Mater w obecności pasterza Archidiecezji Łódzkiej przedstawiła się łódzkim Wspólnotom Drogi Neokatechumenalnej.

Wszystkich zebranych w świątyni przywitał proboszcz parafii – ks. kan. Przemysław Góra, który podkreślił, że dzisiejsza uroczystość wpisuje się w historię tej wspólnoty parafialnej, jak i całej Archidiecezji.

Następnie zostały przedstawione Wspólnoty Drogi Neokatechumenalnej regionu łódzkiego, do którego należą wierni trzech diecezji: Archidiecezji Łódzkiej, Diecezji Włocławskiej oraz Diecezji Kaliskiej.

Po prezentacji wspólnot zaprezentowała się też wspólnota łódzkiego Seminarium Redemptoris Mater do której należy sześciu kleryków: trzech z Polski - Tomasz (32 lata), Hieronim (26 lat), Michał (19 lat), dwóch z Włoch - Piotr (27 lat) i Andrea (20 lat) i jeden z Hiszpanii Karlos (22 lata). Nad formacją czuwa rektor – ks. Michał Jaworski oraz ojciec duchowny – ks. Janusz Świeca.

W homilii łódzki pasterz zwrócił uwagę zebranych na to, że - Jezus mówi– przy odrobinie waszej wiary działyby się rzeczy niemożliwe. A co w tym przeszkadza? To, że nie chcecie być sługami niekoniecznymi! To jest przeszkoda, aby Bóg przez was mógł robić rzeczy niewyobrażalne, niesłychane, niemożliwe! – tłumaczył arcybiskup. -Tych sześciu się przygotowuje do kapłaństwa, nas tu jest już kilku, którzy są księżmi – co my możemy sami z siebie wam dać? Ja nie umiem wskrzeszać. Nie umiem oczyszczać trędowatych. Sam nie jestem w stanie nikomu odpuścić grzechów. Sam nie wiedziałbym - sam ze siebie - jakie znaleźć słowo, by porozmawiać z kimś, komu umarł ojciec, matka albo dziecko. Macie jakieś własne słowa na takie sytuacje? Macie coś do powiedzenia od siebie? Mogłyby się - przy odrobinie naszej wiary - dziać w ludziach rzeczy niemożliwe tylko, że my musimy zniknąć! – podkreślił kaznodzieja.

- Im będziesz mniej miejsca zajmował, tym będzie więcej przestrzeni dla Boga, a On będzie działał. Będą się działy rzeczy niesamowite, bo ty się robisz mały. Ty mówisz – ja jestem nieważny. Ja jestem sługa niekonieczny! Wtedy otwierasz przestrzeń Bogu do działania, to znaczy, otwierasz innych na przestrzeń z Jezusem, z Jego miłością, z Jego mocą, z Jego mądrością, z Jego obecnością! A jeśli za każdym razem będziemy słudzy konieczni, to człowiek, któremu teoretycznie mówimy o Jezusie, nawet nie ma szans Go zobaczyć, bo wszędzie jestem ja!- zauważył hierarcha.

Odnosząc się do medialnych odniesień o kryzysie Kościoła, łódzki pasterz powiedział: dziś mówi się kryzys, kryzys, kryzys w Kościele. Wiecie skąd się bierze kryzys? Bierze się z tego, że nas jest za dużo! Jest za dużo gadania o Kościele – a za mało o Jezusie! Jest za dużo o Kościele – a za mało o ludziach. Jest kryzys bezowocności, a mogłyby się dziać rzeczy niemożliwe, tylko trzeba być takim małym. – zakończył łódzki pasterz.

Międzynarodowe Archidiecezjalne Seminarium Misyjne Redemptoris Mater pod patronatem Najświętszej Maryi Panny Redemptoris Mater, Patrona Archidiecezji Łódzkiej św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny, czterech Ewangelistów i świętego Anterosa papieża, męczennika zostało powołane do istnienia dekretem arcybiskupa łódzkiego Grzegorza Rysia w święto św. Mateusza ewangelisty tj. 21 września br. Na urząd rektora tegoż seminarium powołany ks. Michał Jaworski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czesi dziękują za upadek komunizmu

2019-11-12 19:08

Krzysztof Bronk/vaticannews.va / Watykan (KAI)

Do Rzymu przybyła narodowa pielgrzymka czeskiego Kościoła. Upamiętnia ona 30. rocznicę kanonizacji św. Agnieszki i aksamitną rewolucję. Wczoraj przedstawiciele czeskiego episkopatu zostali przyjęci przez Benedykta XVI. Jutro na audiencji ogólnej wszyscy pielgrzymi spotkają się z Papieżem Franciszkiem. Dziś w rocznicę kanonizacji Czesi uczestniczyli we Mszy w Bazylice Watykańskiej i wspominali św. Jana Pawła II.

Ryszard Rzepecki/Biały Kruk

Św. Agnieszka żyła w XIII w. Była córką czeskiego króla Przemysła Ottokara. Miała wyjść za mąż za cesarza Fryderyka II. Zamiast tego pociągnięta przykładem św. Klary i pozostając z nią w listownym kontakcie została klaryską w założonym przez siebie klasztorze w Pradze. Jej kanonizacja odbyła się na pięć dni przed rozpoczęciem aksamitnej rewolucji, dlatego też to właśnie jej wstawiennictwu Czesi przypisują obalenie komunizmu w dawnej Czechosłowacji.

Centralnym wydarzeniem czeskiej pielgrzymki była Msza w bazylice św. Piotra. Przewodniczył jej kard. Dominik Duka. Kazanie wygłoszone przez pomocniczego biskupa Pragi Zdenka Wasserbauera w całości zostało poświęcone postaci św. Jana Pawła II.

- Kanonizacja naszej Agnieszki miała miejsce w tym samym czasie, kiedy w Watykanie przygotowywano bardzo ważne wydarzenie: wizytę ówczesnego przywódcy Związku Radzieckiego Michaiła Gorbaczowa. Przybył on do Watykanu 1 grudnia 1989 r. i spotkał się z Janem Pawłem II. To również on potem ogłosił: to nie ja obaliłem komunizm, ale Jan Paweł II. Gorbaczow uważał Jana Pawła II za człowieka, który zmienił bieg historii. A zatem Jan Paweł II stoi obok Ronalda Reagana, Margaret Thatcher i innych, ale nie jako polityk – mówił w homilii bp Wasserbauer. – On nie zachowywał się jak polityk, nie podburzał, nie zajmował się intrygami, nie prowadził zakulisowych negocjacji. On zgodził się być narzędziem w rękach Boga: jasnym słowem, dobrocią, modlitwą, nieustannym wskazywaniem na niezbywalną wartość każdego człowieka, jego godność i wolność. A kiedy potem wielu mu za to dziękowało, on odpowiadał: było to dzieło Bożej Opatrzności. A kiedy go pytano, czy trudno jest być tym, który tworzy historię, odpowiadał: kiedy życzy sobie tego Bóg, to jest to lekkie, bo On wszystkim kieruje.

Bp Wasserbauer poparł również prośbę polskiego episkopatu, by św. Jana Pawła II ogłosić doktorem Kościoła i dołączyć go do grona Patronów Europy. Dodał, że do tego grona mogłaby również należeć św. Agnieszka, bo i ona przyczyniła się do upadku komunizmu.

Pomocniczy biskup Pragi bardzo obszernie mówił też o osobistej świętości Jana Pawła II i jego niesłabnącym kulcie. Przyznał, że polskiego papieża można by porównać do bogatego młodzieńca z Ewangelii. Również i on w chwili, gdy Bóg go powoływał, był już obdarzony licznymi darami, był dobrze zapowiadającym się aktorem. Na szczęście Karol Wojtyła nie odrzucił powołania, nie zachował dla siebie swych talentów. Inaczej dostałby może niejednego Oscara, do dziś podziwialibyśmy jego filmy, ale nie byłoby Jana Pawła II – mówił bp Wasserbauer.

Podczas Mszy w Bazylice Watykańskiej Czesi modlili się też za Polaków: “Módlmy się za Polskę, która dała światu św. Jana Pawła II. Niech polski naród nie przestanie być wierny swej tysiącletniej chrześcijańskiej wierze, a po próbach minionego wieku niech podoła też współczesnym zagrożeniom, które są wymierzone w jego duszę”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Marek Jurek: ochrona życia jest obowiązkiem państwa i społeczeństwa obywatelskiego

2019-11-13 14:20

dg / Warszawa (KAI)

Marek Jurek, zapytany w rozmowie z KAI, czy Kościół w Polsce podczas przez ostatnie cztery lata zrobił wystarczająco dużo, by wywrzeć presję na rząd w sprawie projektu zwalczającego aborcję eugeniczną, podkreślił, że ochrona życia fizycznego jest przede wszystkim obowiązkiem państwa i społeczeństwa obywatelskiego.

Artur Stelmasiak

- Oświadczenie abp. Gądeckiego jest oczywistą reakcją w sytuacji, gdy Trybunał Konstytucyjny – mimo oczekiwania Parlamentu i wielkiej dyskusji społecznej – uchylił się od zajęcia stanowiska, na które czekała opinia publiczna. Choć ja sam nie jestem zaskoczony, bo od początku zakładałem, że skierowanie tego wniosku do Trybunału to jedynie pretekst, by nie uchwalić projektu „Zatrzymaj aborcję” – powiedział w rozmowie z KAI Marek Jurek, były marszałek Sejmu.

Przypomniał, że „Zatrzymaj aborcję” powstał w pewnym sensie na zamówienie Prawa i Sprawiedliwości, które uznało wcześniejszy społeczny projekt „Stop aborcji” za „zbyt rozszerzający” prawno-karną ochronę nienarodzonych. „Zatrzymaj aborcję” napisano więc zgodnie z wyraźnymi sugestiami, że dzieciobójstwo prenatalne niepełnosprawnych, tzw. aborcja eugeniczna, to rzecz, na którą władza jest w stanie szybko i zdecydowanie zareagować.

- Mieliśmy niestety do czynienia z serią zwodniczych ruchów, które miały jedynie stworzyć wrażenie, że władza zajmuje się tą sprawą, podczas gdy tak naprawdę nic nie robiła. Głos abp. Gądeckiego wyraża rozgoryczenie i rozczarowanie dużej części opinii publicznej wobec tego, co się działo w tej sprawie w poprzedniej kadencji Sejmu – stwierdził Marek Jurek.

Zapytany, czy Kościół w Polsce podczas przez ostatnie cztery lata zrobił wystarczająco dużo, by wywrzeć presję na rząd, podkreślił, że ochrona życia fizycznego jest przede wszystkim obowiązkiem państwa i społeczeństwa obywatelskiego.

- Kościół w tej sprawie powiedział wszystko, choćby w „Evangelium vitae”, wielokrotnie to powtarzał i powtarza. To nauczanie rezonuje w sumieniach ludzi i nawet jeżeli ktoś nie przyjmuje tego stanowiska ze względu na autorytet moralny Kościoła, to argumenty powinien rozważyć, bo to kwestia zwykłej uczciwości intelektualnej - powiedział Marek Jurek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem