Reklama

Kraków: rozpoczęła się Msza św. beatyfikacyjna Hanny Chrzanowskiej

2018-04-28 10:20

md / Kraków (KAI)

Pod przewodnictwem prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Angelo Amato w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach rozpoczęła się Msza św., podczas której zostanie beatyfikowana Hanna Chrzanowska – krakowska pielęgniarka, pionierka domowej opieki nad chorymi, bliska współpracownica Karola Wojtyły. W łagiewnickiej bazylice modli się m.in. 300 osób na wózkach inwalidzkich oraz kilkudziesięciu krewnych przyszłej błogosławionej.

Liturgia sprawowana jest w języku łacińskim z elementami języka polskiego. W bazylice Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach Mszę św. koncelebruje blisko 40 biskupów i ok. 250 kapłanów. Wśród hierarchów obecni są m.in. nuncjusz apostolski w Polsce abp Salvatore Pennacchio, kardynałowie Marian Jaworski i Stanisław Dziwisz, przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki, sekretarz generalny KEP bp Artur Miziński, a także bp Kazimierz Górny, który był świadkiem w procesie beatyfikacyjnym Hanny Chrzanowskiej oraz metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski, krakowcy biskupi pomocniczy Jan Szkodoń i Damian Muskus oraz bp Jan Zając, który był przewodniczącym komitetu organizacyjnego beatyfikacji.

Przybyły pielęgniarki z całej Polski i zagranicy, chorzy i ich opiekunowie, a także wolontariusze. Przybyli także licznie krewni Hanny Chrzanowskiej wraz z jej chrześniakiem. Reprezentowane są władze lokalne, miejskie i samorządowe oraz rząd w osobach wicepremier Beaty Szydło, szefa gabinetu prezydenta RP Krzysztofa Szczerskiego oraz ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka.

Na błoniach przed bazyliką zgromadziło się kilkanaście tys. osób, które śledzą przebieg uroczystości na dwóch telebimach. Chorym i potrzebującym pomocy na parkingach oraz w czasie dojścia do sanktuarium służy 60 wolontariuszy, a wewnątrz bazyliki – 100. Na terenie sanktuarium posługę pełnią piesze patrole Maltańskiej Służby Medycznej i karetki Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego. Znajdują się tam również trzy oznakowane krzyżem maltańskim punkty pomocy medycznej.

Reklama

Hanna Chrzanowska, pionierka pielęgniarstwa społecznego i współpracownica Karola Wojtyły, zostanie beatyfikowana w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach 20 lat po wszczęciu procesu beatyfikacyjnego i 45 lat po swojej śmierci.

Towarzyszenie chorym było istotą jej misji, której poświęciła osobiste życie, siły, czas i oszczędności. Wyznaczyła standardy nowoczesnej opieki nad chorymi, której fundamentem jest nie tylko niesienie ulgi w bólu fizycznym, ale także pomoc duchowa. Zmarła 29 kwietnia 1973 r.

Tagi:
beatyfikacja Hanna Chrzanowska

W trosce o chorych

2018-12-18 11:05

Urszula Buglewicz
Edycja lubelska 51/2018, str. IV

Paweł Wysoki
Wierni oddali cześć bł. Hannie przez ucałowanie relikwii

Do kościoła rektoralnego pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Lublinie zostały uroczyście wprowadzone relikwie bł. Hanny Chrzanowskiej, charyzmatycznej pielęgniarki z Krakowa. Świątynia przy ul. Staszica jest miejscem modlitwy chorych oraz osób związanych ze światem medycyny, a także siedzibą duszpasterstwa służby zdrowia archidiecezji lubelskiej.

Adwentowa uroczystość

Pragnienie posiadania relikwii błogosławionej pielęgniarki zrodziło się wiosną br., gdy duszpasterstwo służby zdrowia pielgrzymowało na beatyfikację Hanny Chrzanowskiej do Krakowa. Wówczas nikt nie sądził, że pragnienie serc wielu pielęgniarek i lekarzy uda się zrealizować tak szybko. Intronizacja relikwii, odbywająca się w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, poprzedzona została adwentowymi rekolekcjami dla służby zdrowia. Nad przygotowaniami czuwał ks. Wojciech Iwanicki, rektor kościoła przy ul. Staszica i archidiecezjalny duszpasterz służby zdrowia.

Wieczorem 7 grudnia Mszy św. koncelebrowanej m.in. przez kapelanów lubelskich szpitali przewodniczył ks. prał. Tadeusz Pajurek, wikariusz biskupi ds. duchowieństwa. Kościół wypełnili wierni, w tym przedstawiciele środowiska medycznego miasta i województwa. W Liturgii uczestniczyły m.in. władze Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych z prezesem Andrzejem Tytułą, członkinie Katolickiego Stowarzyszenia Pielęgniarek i Położnych z przewodniczącą Zofią Furtak oraz poczty sztandarowe izby i stowarzyszenia. Obecni byli dyrektorzy lubelskich szpitali oraz lekarze, pielęgniarki i położne, fizjoterapeuci, diagności laboratoryjni, farmaceuci i aptekarze. W odpustowej Mszy św. udział wzięli przedstawiciele zakonu krzyżackiego Ordo Militaris Teutonicus (Wielki Mistrz Klaus von Blos z małżonką oraz komtur Marcin Wieczorek), którzy obrali kościół przy ul. Staszica za swoje miejsce modlitwy i działalności charytatywnej.

Szczególnym gościem była Anna Ginalska, nestorka pielęgniarstwa, uczennica i koleżanka bł. Hanny Chrzanowskiej. – Hannę spotkałam w 1953 r., kiedy wysłano mnie na kurs kierowników szkolenia praktycznego. Utkwiło mi w pamięci to, jak się do nas zwracała z szacunkiem i dobrocią; mówiła piękną polszczyzną, ucząc nas różnych rzeczy. Podkreślała, że pielęgniarstwo to nie zawód, a powołanie – mówiła Ginalska.

Święta pielęgniarka

Życie błogosławionej pielęgniarki przybliżył zgromadzonym ks. Tadeusz Pajurek. Jak przypomniał, Hanna Chrzanowska urodziła się w 1902 r. w Warszawie, w rodzinie zasłużonej dla nauki, kultury i pielęgniarstwa. Po kilku latach rodzina przeniosła się do Krakowa, gdzie Hanna została wzorową uczennicą w Gimnazjum Sióstr Urszulanek. Po maturze w 1920 r. podjęła studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. W tym samym czasie odbyła kurs pielęgniarski, by nieść pomoc ofiarom wojny polsko-bolszewickiej. Po otwarciu Warszawskiej Szkoły Pielęgniarstwa podjęła decyzję o porzuceniu dotychczasowych studiów, powrocie do stolicy i poświęceniu się w pracy chorym. W okresie międzywojennym nieustannie szkoliła się, poznając w różnych krajach Europy model opieki hospicyjnej i domowej. Po wybuchu II wojny światowej i utracie najbliższych osób (ojciec zginął w Sachsenhausen, a brat w Katyniu), powróciła do Krakowa, gdzie podjęła pracę w Polskim Komitecie Opiekuńczym. Po wojnie, która stała się czasem duchowego dojrzewania do ewangelicznej służby bliźnim, Hanna Chrzanowska poświęciła się pracy dydaktycznej i wychowawczej; opracowała cieszący się uznaniem podręcznik „Pielęgniarstwo w otwartej opiece zdrowotnej”. Kolejne pokolenia pielęgniarek zachęcała do autentycznej służby człowiekowi choremu z uwzględnieniem nie tylko jego zdrowotnych, lecz także duchowych potrzeb. Po przejściu na wcześniejszą emeryturę cały swój czas ofiarowała chorym i niepełnosprawnym, pozostającym ze swoim cierpieniem w domach. We współpracy z ks. Karolem Wojtyłą opracowała opartą o struktury kościelne i niezależną od państwowej służby zdrowia fachową pomoc pielęgniarską. Przy duchowym i materialnym wsparciu ze strony Kościoła zorganizowała placówki pielęgniarstwa parafialnego w Krakowie i diecezji; dla swoich idei pozyskała licznych wolontariuszy z pomocą których organizowała rekolekcje wyjazdowe dla chorych; upowszechniła zwyczaj odprawiania Mszy św. w domu chorego. W zasięgu jej działania wciąż pozostawało środowisko pielęgniarskie, dla którego przygotowała „Rachunek sumienia pielęgniarki”. Zmarła w 1973 r.; na jej pogrzebie kard. Karol Wojtyła zaświadczył, że była „wcieleniem Chrystusowych błogosławieństw z Kazania na Górze, zwłaszcza tego, które mówi: błogosławieni miłosierni”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

(Nie)Planowana przemiana

2019-11-13 08:09

Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 46/2019, str. 32

Film „Nieplanowane” jest atakowany, bo prawda przemienia Polaków. Jego premiera uruchomiła lawinę społeczną, której nie da się powstrzymać

Materiały prasowe

„Nieplanowane” bije rekordy popularności. Mimo skromnej liczby seansów i świątecznego weekendu film obejrzało 50 tys. widzów. Pod względem liczby wypełnionych miejsc na kinowych salach to bez wątpienia nr 1. W wielu kinach przez cały tydzień trzeba było ze sporym wyprzedzeniem rezerwować bilety, bo zwykła wycieczka do kina z nadzieją, że przed seansem w kasie będą bilety, kończyła się niespodzianką.

Film opowiada historię z USA, ale także mocno dotyka Polski, bo przecież u nas też są zabijane dzieci, i to często w późnej aborcji – po 20., a nawet 24. tygodniu życia prenatalnego. – Mam nadzieję, że ten film masowo zmieni serca Polaków. Jeżeli wyraźnie się zmienią nastroje społeczne, to także rządzący politycy będą wiedzieli, że ten temat jest dla nas ważny – mówi Cezary Krysztopa, autor rysunków pro-life i szef portalu Tysol.pl .

Aborcyjny atak

Na Twitterze wywiązała się cała dyskusja. Ludzie wychodzący z kina dzielą się swoim pierwszym wrażeniem. „Właśnie obejrzałem #Nieplanowane. Ten obraz mną wstrząsnął. Kurtka, którą miałem na kolanach, została zmiażdżona przez zaciśnięte dłonie i z trudem powstrzymywałem głośne łkanie. Wszyscy na sali bardzo przeżyli ten film” – napisał Mateusz Maranowski, dziennikarz Polskiego Radia oraz telewizji wPolsce.pl .

Rzecznik prasowy Prowincji Polskiej Zgromadzenia Księży Marianów ks. Piotr Kieniewicz MIC napisał z kolei, że po projekcji widział łzy niemal we wszystkich oczach. „Nie da się tego filmu odzobaczyć, a zobaczyć trzeba koniecznie” – podkreślił zakonnik. Film zapada w duszę i tego właśnie najbardziej boją się feministki, lewica i różne środowiska proaborcyjne. Krytykują formę, ale także próbują podważać treść filmu.

Jeszcze przed premierą w dodatku do „Gazety Wyborczej” ukazała się „recenzja” napisana przez dwie feministki z Aborcyjnego Dream Teamu. Nie wiadomo, czy kobiety w ogóle widziały film „Nieplanowane”, bo wszystkie przytoczone sceny i cała argumentacja pochodzą z proaborcyjnego amerykańskiego portalu HuffPost. Tekst zamieszczony w „Wysokich Obcasach” był w zasadzie nieudolnym tłumaczeniem argumentów z USA. „Obejrzałyśmy ten film, żebyście Wy nie musiały tego robić. Nie warto, naprawdę” – napisały na końcu polskie feministki.

„Nieplanowane” to film opowiadający historię Abby Johnson – kobiety, która była szefową kliniki aborcyjnej, ale po splocie kilku wydarzeń stała się zwolenniczką obrony życia. Podobną historię ma za sobą prof. Bogdan Chazan, który jako ginekolog wykonywał aborcje, ale nawrócił się na pro-life. I właśnie dlatego został zaproszony na specjalny pokaz filmu w Łodzi. Nie spodobało się to feministkom z proaborcyjnej grupy Dziewuchy Dziewuchom, które zrobiły awanturę i doszło w kinie do agresywnej szarpaniny.

Aborcja dla 15-latek

Ataki skrajnej lewicy na film można było przewidzieć, bo dokładnie to samo działo się w USA. Najbardziej się boją, że film obejrzą młodzież i młode kobiety. Dlatego protestują, że w Polsce „Nieplanowane” można obejrzeć już od 15. roku życia. „Dochodzą do nas sygnały z całej Polski, że organizowane są grupowe wyjścia na pokaz filmu” – przestrzega jeden z lewicowych portali.

A przecież lewicowa seksedukacja zachęca 15-latków do stosunków płciowych. Te dzieci są więc za małe, by iść na poważny film, a mogą, a nawet powinny uprawiać seks? – Przypomnę, że lewicowy projekt „Ratujmy Kobiety” pozwalał 15-latkom na dokonanie aborcji bez zgody rodziców. 15-latki są wystarczająco dojrzałe, aby dokonać aborcji, ale za małe, aby obejrzeć o niej film? – podkreśla Magdalena Korzekwa-Kaliszuk.

Dyskusja pojawiała się także wśród przeciwników aborcji. Na kanwie filmu Marta Brzezińska-Waleszczyk na portalu Aleteia zaatakowała polskich obrońców życia za to, że pokazują ofiary aborcji na plakatach. Rzeczywiście podobny wątek pojawia się w „Nieplanowanych”, ale ten spór między miękkim pro-life i twardym pro-life jest zupełnie jałowy i niepotrzebny. To tak, jakby ktoś w Kościele chciał wykazać wyższość modlitwy uwielbienia nad nabożeństwem Drogi Krzyżowej. Przecież od kilkunastu lat to właśnie środowiska pokazujące nagą prawdę o aborcji zbierają miliony podpisów w obronie życia, a teraz są krytykowane, często przez tych, co nic nie robią.

Oczywiście, w Polsce brakuje aktywności modlitewnego i masowego miękkiego pro-life, czyli pięknej afirmacji życia i macierzyństwa. Ale nie zmienia to faktu, że krytyka mocnego przekazu w pro-life jest podobna do krytyki filmu „Nieplanowane” przez środowiska lewicowe. W obydwu przypadkach odpowiedzią mogą być słowa Jezusa z Ewangelii według św. Jana: „Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?” (18, 23).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Paradyż: Rekolekcje Programu "Skrzydła"

2019-11-17 15:26

Kamil Krasowski

W Domu Rekolekcyjno-Powołaniowym "Jackówka" w Paradyżu od 15 do 17 listopada odbywały się rekolekcje stypendystów Programu "Skrzydła". W rekolekcjach w "Jackówce" uczestniczyły 32 osoby. W sumie w diecezji z Programu korzysta 41 stypendystów.

Karolina Krasowska
Uczestnicy rekolekcji w "Jackówce" z dyrektorem diecezjalnej Caritas ks. Stanisławem Podfigórnym i Dominiką Łapuchą, koordynatorką Programu Skrzydła

- Rekolekcje w Paradyżu dla stypendystów objętych Programem "Skrzydła" to obowiązkowa część naszej formacji duchowej. W tym czasie przede wszystkim chcemy się podzielić naszym doświadczeniem, problemami, ale jednoczyć się też w tym, że jest ktoś taki, jak nasi darczyńcy, którzy wspierają nas finansowo i w ten sposób dodają nam skrzydeł. Dzięki temu każdego dnia staramy się być coraz lepsi, chcemy poprawiać swoje wyniki w szkole, ale też chcemy pokazać, że możemy zrobić jeszcze więcej - mówi Dominika Łapucha, koordynator Programu "Skrzydła" Caritas.

- W czasie rekolekcji nawiązują się ciekawe relacje między "Skrzydlatymi", którzy po zakończeniu trzydniowych rekolekcji i wyjeździe utrzymują ze sobą kontakt, wspierają się, ale też zapraszają się wzajemnie na swoje koncerty, dzielą się swoimi osiągnięciami, ponieważ niektórzy z nich grają na gitarze czy skrzypcach - dodaje Dominika.

Uczestnicy rekolekcji poznawali działalność diecezjalnej Caritas, a także Centrum Wolontariatu. Byli zachęcani do dzielenia się dobrem, które otrzymali w ramach Programu Skrzydła, przez czyny, dobre słowo, czy obecność przy drugim człowieku.

- Myślę, że jest to też jakaś forma jałmużny, gdzie dzielimy się tym, co mamy świadomie i dobrowolnie, ale nie z tego, co nam zbywa, ale z tego, co rzeczywiście potrafimy dać z przekonaniem, świadomie na rzecz osób potrzebujących, w tym wypadku na rzecz dzieci z Programu "Skrzydła" - mówi dyrektor diecezjalnej Caritas ks. Stanisław Podfigórny. - W tym miejscu oczywiście trzeba podziękować tym, którzy w naszej diecezji wchodzą w tą pomoc i bardzo im dziękuję w imieniu biskupa Tadeusza Lityńskiego, który wspiera nasz Program. Dzięki naszym darczyńcom, ci młodzi ludzie mogą rozwinąć skrzydła w różnych kierunkach - edukacyjnych, sportowych, muzycznych i wielu innych zainteresowań, które mają.

W rekolekcjach w "Jackówce" uczestniczyły 32 osoby. W sumie w diecezji z Programu korzysta 41 stypendystów.

O tym, co sami stypendyści mówią o Programie Skrzydła przeczytacie w wydaniu drukowanym Niedzieli 24 listopada.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem