Reklama

„Czułam respekt przed ks. Sopoćko”

Bogdan Nowak
Edycja szczecińsko-kamieńska 7/2005

www.kazimierz.archibial.pl
Bł. ks. Michał Sopoćko

W Dzienniczku św. s. Faustyny zapisane są takie oto słowa Jezusa, określające jej spowiednika - ks. Michała Sopoćko: „Jest to kapłan według serca mojego, miłe mi są wysiłki jego. Widzisz, córko moja, że wola moja stać się musi, a to, com ci przyobiecał, dotrzymuję. Przez niego rozsiewam pociechy dla dusz cierpiących, udręczonych; przez niego upodobało mi się rozgłosić cześć do miłosierdzia mojego, a przez to dzieło miłosierdzia więcej dusz do mnie się zbliży, aniżeliby on dzień i noc rozgrzeszał aż do końca życia swego, bo tak pracowałby tylko do końca życia, a przez dzieło to pracował będzie do końca świata” (nr 1256).

W sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Myśliborzu dane mi było poznać s. Celinę, która znała przyszłego bł. ks. Michała Sopoćko. Powiedziała mi: „Do Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego wstąpiłam 40 lat temu, a więc w okresie zakazu kultu Bożego Miłosierdzia przez Stolicę Apostolską w latach 1958-78. Było nas wtedy zaledwie 17 zakonnic. Założyciel naszego zakonu - ks. Michał Sopoćko przyjeżdżał do nas kilka razy w ciągu roku z odległego Białegostoku. Zawsze słuchałyśmy z zapartym tchem tego, co mówił o Bożym Miłosierdziu, o św. s. Faustynie i początkach naszej wspólnoty zakonnej. Był dla nas kimś wielkim, a jednocześnie bardzo skromnym kapłanem, pochylonym, cierpiącym wskutek paraliżu, mówiącym do nas głosem przyciszonym. Czułam przed nim wielki respekt, bo przecież miałam świadomość, że znał św. s. Faustynę, rozmawiał z nią i był powiernikiem jej największych tajemnic. Był dla nas zawsze niekwestionowanym autorytetem. Potrafił zobaczyć wnętrze każdego człowieka. Ostatni raz odwiedził nas w 1972 r. Sługa Boży był bardzo bezpośredni, ojcowsko traktujący każdą z sióstr, interesował się sytuacją każdej zakonnicy - gotów każdej pospieszyć z pomocą, czy to materialną, czy też w formie skierowania na wyższą uczelnię teologiczną. Stanowczo twierdzę, że z Myśliborza - z domu, który pojawił się w czasie wizji św. s. Faustynie - ma promieniować kult Bożego Miłosierdzia nie tylko na Polskę, lecz na cały świat. Faktycznie, kult Jezusa Miłosiernego rozwija się wyjątkowo szybko. Rozrasta się liczebnie nasze zgromadzenie i przybywa świeckich czcicieli Bożego Miłosierdzia, co jest dobrym znakiem na trudne czasy”.

Ks. Michał Sopoćko był patriotą i wychowawcą młodzieży. Urodził się 1 listopada 1888 r. na Wileńszczyźnie. Miał jeszcze troje rodzeństwa. W wieku 8 lat przyjął I Komunię św. Pod wpływem swego proboszcza postanowił do końca życia być abstynentem. Po ukończeniu szkoły miejskiej krótko był nauczycielem w polskiej szkole w Zabrzeziu, a następnie korepetytorem wnuków swej krewnej. Wreszcie znalazł się w Wilnie, gdzie zaopiekował się nim Józef Zmitrowicz, wychowawca młodzieży polskiej w imperium rosyjskim. To właśnie on wywarł ogromny wpływ na dalsze życie przyszłego Apostoła Miłosierdzia Bożego. W 1910 r. Michał wstąpił do Seminarium Duchownego w Wilnie. Święcenia kapłańskie przyjął 15 czerwca 1914 r., następnie pracował jako wikary w parafii Taboryszki. W 1918 r. ks. Sopoćko zmuszony był uciec do Warszawy ze względu na niemieckiego okupanta, któremu nie podobała się jego działalność patriotyczna. Został tutaj kapelanem w szpitalu. Wreszcie w 1919 r. znalazł się w Wileńskim Pułku Strzelców Dywizji Białorusko-Litewskiej, który działał na wschodzie Polski. „Cud Nad Wisłą” 1920 r. przeżył, przebywając w Kościuszkowskim Obozie Szkolnym na Powązkach. Ks. Sopoćko na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Warszawskiego uzyskał tytuły: magistra i doktora teologii. Ukończył także studia w Państwowym Wyższym Instytucie Pedagogicznym, pisząc pracę Alkoholizm i młodzież szkolna. Niewątpliwie ta praca przyczyniła się do uchwalenia przez ówczesny sejm ustawy antyalkoholowej. W 1924 r. biskup polowy Stanisław Gall przeniósł ks. Sopoćkę do Wilna, gdzie na życzenie biskupa wileńskiego Jerzego Matulewicza był nie tylko kierownikiem Rejonu Duszpasterstwa Wojska Polskiego, ale zajmował się także młodzieżą pozaszkolną. Z czasem ks. Michał Sopoćko został ojcem duchowym Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Wilnie, równocześnie stając się spowiednikiem sióstr kilku zakonów, w tym Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w latach 1932-41. W 1933 r. spotkał s. Faustynę Kowalską, dzisiejszą świętą. Była ona jego penitentką i w czasie spowiedzi zwierzała się mu ze swych prywatnych przeżyć dotyczących kultu Bożego Miłosierdzia. Ze względu na to, że te prywatne zwierzenia zajmowały sporo czasu i zaczęły zwracać uwagę innych penitentek, spowiednik polecił jej, aby wszystkie swoje przeżycia spisywała, by nastepnie dać mu je do przejrzenia. W ten sposób powstał jej Dzienniczek liczący ponad 600 stron.
Ks. Sopoćko nie od razu był przekonany o prawdziwości objawień św. s. Faustyny. Jednak po dłuższej obserwacji i głębokim namyśle doszedł do przekonania, że jej wizje są autentyczne. Jako spowiednik św. s. Faustyny czuł się powołany do głoszenia orędzia Miłosierdzia Bożego. Stało się to naczelnym zadaniem jego dalszego kapłańskiego życia. Kult Miłosierdzia Bożego zaczął się spontanicznie szerzyć już przed II wojną światową, a swój szczególny rozwój zyskał w czasie okupacji hitlerowskiej w Wilnie. Wielkie znaczenie w rozszerzaniu czci Bożego Miłosierdzia ma obraz Jezusa Miłosiernego, namalowany przez wileńskiego artystę Eugeniusza Kazimierowskiego.

Reklama

Ks. Michał Sopoćko uznawany jest za głównego założycieli Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego, tzw. faustynek. Latem 1941 r. do tego świątobliwego kapłana zgłosiła się absolwentka filologii klasycznej Uniwersytetu Stefana Batorego Jadwiga Osińska, oznajmiając, że „postanowiła poświęcić się służbie Najmiłosierniejszego Zbawiciela i założyć nowe zgromadzenie (...) w celu uwielbienia Boga w Jego nieskończonym miłosierdziu”. Wkrótce dołączyła do niej Izabela Naborowska, a w rok później cztery inne uczestniczki spotkań sodalicyjnych. Od lutego 1942 r. ks. Sopoćko rozpoczął z nimi zebrania formacyjne przyszłego zakonu. W kronice Karmelu Wileńskiego widnieje taki oto zapis: „Tutaj też zawiązało się nowe Zgromadzenie Miłosierdzia Bożego s. Faustyny Kowalskiej i pierwsze siostry złożyły swe śluby”. W sierpniu 1944 r. ks. Michał Sopoćko powrócił z 2-letniego ukrycia i 3 miesiące później przyjął śluby od 6 sióstr. Po zakończeniu wojny Założyciel przekazał faustynkom udającym się do Polski łaciński tekst konstytucji, który miał być podstawą prawną nowego zgromadzenia. Administrator apostolski w Gorzowie Wlkp. - ks. Edmund Nowicki wyraził zgodę na ich służbę w tej diecezji. Z kilku proponowanych placówek siostry wybrały Myślibórz, osiedlając się tam 25 sierpnia 1947 r. Podjęły pracę w parafii, katechizowały dzieci i dorosłych, prowadziły katolickie organizacje młodzieżowe i działalność charytatywną. W sierpniu 1955 r. nowy ordynariusz gorzowski - ks. Zygmunt Szelążek wydał dekret zatwierdzający zgromadzenie na prawie diecezjalnym, zezwalając na noszenie habitów. Jeszcze w tym samym miesiącu 2 siostry złożyły wieczyste śluby zakonne. Aktualnie ponad 100 sióstr Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego podejmuje zadania apostolskie na terenie Polski oraz w różnych krajach świata.

Przyszły Błogosławiony na polecenie abp. Jałbrzykowskiego wyjechał w sierpniu 1947 r. do Białegostoku, dokąd zostało przeniesione Wyższe Seminarium Duchowne oraz Wydział Teologiczny Uniwersytetu Wileńskiego. Tutaj dalej prowadził wykłady z kilku przedmiotów w seminarium. Szerzył też kult Bożego Miłosierdzia poprzez liczne publikacje i kazania. Chciał nawet zbudować tymczasową kaplicę ku czci Bożego Miłosierdzia - przygotował nawet plac i drewniany budynek, jednak władze miejskie udaremniły mu ten zamiar. W 1962 r. przeszedł na emeryturę. Przed odejściem do Boga rozdał wszystko, by z bogatym sercem stanąć przed Tym, któremu bezgranicznie zaufał.
Ks. Michał Sopoćko zmarł 15 lutego 1975 r. w swoim mieszkaniu w Białymstoku. Uroczystościom pogrzebowym przewodniczył ówczesny biskup białostocki Henryk Gulbinowicz. Trzynaście lat później dokonano ekshumacji zwłok ks. Sopoćki, przenosząc je do kościoła Bożego Miłosierdzia w Białymstoku. W 1993 r. został zakończony proces beatyfikacyjny na szczeblu diecezjalnym i nadano mu tytuł Sługi Bożego.
W 2005 r. - w XXX-lecie jego odejścia do Boga - wielki Apostoł Miłosierdzia Bożego zostanie beatyfikowany.

Tagi:
bł. ks. Michał Sopoćko

Śladem bł. ks. Michała Sopoćki w Czarnym Borze

2019-04-10 10:28

Krystyna Smerd
Edycja świdnicka 15/2019, str. I

Ryszard Wyszyński
Niewielki dom, w którym ukrywał się dwa lata ks. Michał Sopoćko podczas II wojny światowej w Czarnym Borze na Litwie. W roku 2012 przy domu umieszczono pamiątkową tablicę

Na ekrany polskich kin w ostatnich dniach wszedł nowy religijny film „Miłość i Miłosierdzie” w reżyserii Marka Kondrata. Film opowiada o św. s. Faustynie Kowalskiej i jej objawieniach, ale też o historii powstania obrazu – pierwszego wizerunku Jezusa Miłosiernego, namalowanego przez Eugeniusza Kazimirowskiego, według wskazówek, jakie dawała malarzowi s. Faustyna. Wielki udział w powstaniu tego obrazu miał spowiednik i przewodnik duchowy s. Faustyny z czasów wileńskich – bł. ks. Michał Sopoćko, który namówił znajomego malarza, żeby ten podjął się namalowania tego obrazu na podstawie wizji, co było wielkim wyzwaniem dla artysty.

Jednym z pierwszych widzów filmu „Miłość i Miłosierdzie”, pokazanego w największym wałbrzyskim kinie 29 marca br., był współpracownik „Niedzieli”, fotoreporter Ryszard Wyszyński, który w 2011 r. odwiedził Wilno. Tuż po seansie filmowym na gorąco dodał kilka refleksji, które ten film obudził z jego pamięci.

– Podwałbrzyska gmina Czarny Bór ma kontakty partnerskie z Czarnym Borem w rejonie wileńskim – mówił. – Wójt naszego Czarnego Boru Adam Górecki zaproponował mi przed laty wyjazd na dożynki do Czarnego Boru na Litwie. Dla mnie był to piękny i wzruszający wyjazd. Dzięki uprzejmości starosty Czarnego Boru Tadeusza Aszkielańca (który urząd ten sprawuje też obecnie) miałem okazję zwiedzić podwileńską miejscowość. Wychodząc rano z domu ze starostą, u którego gościliśmy, wskazał on na stojący na przeciwko nieduży drewniany dom i powiedział: „To w tym domu w czasie II wojny światowej ukrywał się ks. Michał Sopoćko”. Dla mnie było to sygnałem do uwiecznienia tego domu w fotografii. Odwiedziliśmy też polską szkołę oraz nowo wybudowany miejscowy kościół, który w tamtym czasie nie był jeszcze konsekrowany. W tej samej okolicy podczas wojny ukrywał się także znakomity polski pisarz Józef Mackiewicz, który na podstawie swoich przeżyć napisał potem książkę „Droga do nikąd” – mówił nam starosta Aszkielaniec. Zwiedziliśmy również Wilno, Ostrą Bramę, Cmentarz Na Rossie, gdzie jest Grób Matki i Serca jej syna Józefa Piłsudskiego, a było to akurat wówczas, kiedy harcerze mieli przy nim swoją uroczystość. Celem naszego wyjazdu było uczestniczenie w dożynkach organizowanych przez Polaków, na które zjeżdżają Polacy z całej Litwy, a główne uroczystości odbywały się w przedwojennej rezydencji marszałka Piłsudskiego – w Pikieliszkach”.

Gmina Czarny Bór okręgu wileńskiego leży nad rzeką Waką. Ma bogatą historię. W latach 1920-39 istniał w Czarnym Borze klasztor Sióstr Urszulanek i to tutaj, korzystając z pomocy sióstr, w latach II wojny światowej ukrywał się przez ponad dwa lata bł. ks. Michał Sopoćko przed gestapo, które go ścigało za pomoc udzielaną Żydom. Okoliczni mieszkańcy znali ks. Sopoćkę jako Wacława Rodziewicza – stolarza i cieślę, o czym można przeczytać w jego biografii. Na ołtarze został wyniesiony do rangi błogosławionego przez papieża Benedykta XVI. Uroczysta beatyfikacja ks. Michała Sopoćki odbyła się 28 września 2008 r. w Białymstoku w sanktuarium Miłosierdzia Bożego i tu też spoczęły doczesne szczątki Błogosławionego. Warto dodać, że wizerunek bł. ks. Sopoćki znajduje się w jednym z okien nowego kościoła w podwileńskim Czarnym Borze. Tam też zobaczymy witraże z wizerunkami św. s. Urszuli Ledóchowskiej i św. Jana Pawła II.

Trzeba zobaczyć

Film „Miłość i Miłosierdzie” to fabularyzowany dokument. Postać św. s. Faustyny grana przez Kamilę Kamińską jest pierwszoplanowa. Zaprezentowana przez nią postać jest delikatna, a zarazem zdecydowana, co jest bardzo ujmujące dla widza. Młoda aktorka doskonale wywiązała się z powierzonej roli. W filmie równie dużo uwagi jego twórcy poświęcają również postaci bł. ks. Sopoćki, który ją duchowo wspierał i namówił s. Faustynę do prowadzenia „Dzienniczka”. W jego życiu spełniły się zapowiedzi s. Faustyny, że zostanie odsunięty i będzie szykanowany. W swoim kapłaństwie w pewnym momencie otrzymał zakaz głoszenia kultu Miłosierdzia Bożego w oparciu o objawienia s. Faustyny i musiał się go trzymać, ale z drugiej strony pozostał wierny żądaniu Jezusa, o którym mówiła Faustyna ze swoich objawień, by głosić miłosierdzie i do końca swojego życia głosił kult Bożego Miłosierdzia, wydobywając jego „biblijny fundament” i mówiąc o duchu Niedzieli Miłosierdzia. W 1965 r. ks. Michał Sopoćko spotkał się z kard. Karolem Wojtyłą. W filmie przytaczana jest aktorska scenka obrazująca tę rozmowę, w której ks. M. Sopoćko mówi do kard. Wojtyły (Dariusz Jakubowski) o s. Faustynie, że: „Miała najbardziej pokorną duszę, jaką było dane mu poznać. Większość rzeczy, o których ona mówiła, jak: wojna, trudności, zagłada wielkiego miasta – ziściły się – co jest niezwykłym znakiem. Kard. Karol Wojtyła był zafascynowany dokumentami przedstawionymi przez ks. Michała Sopoćkę. Późniejszy błogosławiony Kościoła katolickiego ks. Sopoćko zmarł 15 lutego 1975 r. „Opatrzność jednak – jak relacjonują twórcy filmu – już przygotowała kolejną osobę, która miała być kontynuatorem jego dzieła. To był polski kardynał kard. Karol Wojtyła. Skutkiem jego działań było zniesienie przez Watykan w kwietniu 1978 r. zakazu szerzenia kultu Miłosierdzia Bożego wg św. Faustyny Kowalskiej. Pół roku później krakowski kardynał zostaje ogłoszony Papieżem”. Jan Paweł II spełnił pragnienie bł. ks. Sopoćki i ustanowił Święto Bożego Miłosierdzia, obchodzone w II Niedzielę Wielkanocną. Wyniósł też na ołtarze – jako pierwszą w nowym tysiącleciu – św. s. Faustynę.

Tajemnica obrazu

Tajemnicą Bożą zostanie to, jak to możliwe, że namalowany przez Kazimirowskiego obraz, który przetrwał wojnę, mieści w sobie tyle podobieństw do wizerunku Jezusa z Całunu Turyńskiego i Chusty z Oviedo, nad czym zastanawiają się nie tylko malarscy eksperci? Był przecież malowany „jedynie” według wskazówek s. Faustyny. Film opowiadający historię jego namalowania może nie daje odpowiedzi wprost na to, ale nam wierzącym podpowiada ją serce. Film „Miłość i Miłosierdzie” trzeba zobaczyć! Na terenie naszej diecezji są trzy kościoły pod wezwaniem Miłosierdzia Bożego – w Bielawie, Kudowie-Zdroju i Świdnicy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Muniek Staszczyk trafił do szpitala

2019-07-18 14:41

Muniek Staszczyk, pochodzący z Częstochowy lider zespołu T.Love podczas krótkiego pobytu w Londynie z powodu nagłej choroby trafił do miejscowego szpitala, gdzie jest poddawany leczeniu.

- Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo - podał na FB Paweł Walicki z ART2 Music Management.

"Jednak z uwagi na stan zdrowia artysty jesteśmy zmuszeni do odwołania najbliższych koncertów" - dodał Walicki.

Zobacz także:
Przeczytaj także: Muniek Staszczyk: czuję, że Bóg mnie kocha
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Cordes na ewangelizacji Bieszczadów: opowiadajcie o Bogu, poświęćcie Mu czas

2019-07-19 11:56

pab / Polańczyk (KAI)

– Opowiadajcie o Bogu, poświęćcie czas Panu Bogu. Czas to najcenniejsza rzecz, jaką mamy – mówił kard. Paul Josef Cordes do uczestników Wakacyjnej Ewangelizacji Bieszczadów „Bieszczady dla Jezusa 2019” (WEB). Były przewodniczący Papieskiej Rady Cor Unum odwiedził ewangelizatorów wraz z abp. Józefem Michalikiem. Obaj sprawowali Mszę św. w czwartek wieczorem w Sanktuarium Matki Bożej Pięknej Miłości w Polańczyku.

Karl-Michael Soemer/pl.wikipedia.org

Hierarchowie spotkali się z ewangelizatorami przed Eucharystią. Kard. Paul Josef Cordes uznał, że za rzecz bardzo ważną promowanie tego rodzaju wydarzeń, które głoszą Ewangelię również poza kościołem na ulicach.

Opowiedział o czasach z lat 80., kiedy kierował Międzynarodowym Ośrodkiem Młodzieżowym San Lorenzo w Rzymie. Mówił, że zawsze był zwolennikiem ewangelizacji ulicznej i zachęcał do niej młodzież. – Ale to nie wystarczy, że ja do tego zachęcam. Muszę pójść z nimi, żeby to potwierdzić i ich utwierdzić. Bardzo się bałem, było tam pełno ludzi – mówił.

Kard. Cordes przyznał, że początkowo się bał, że rozpozna go ktoś znajomy i powie: „on również trafił do tej sekty”. – Potem jednak byłem bardzo szczęśliwy, że mogłem dać takie świadectwo. Później kontynuowaliśmy tę samą misję z krzyżem Roku Świętego – opowiadał.

Były przewodniczący Papieskiej Rady Cor Unum podkreślił, że ewangelizacja jest bardzo ważnym dziełem, bo przypomina ludziom, że Bóg istnieje, żyje i działa. – Baliśmy się bardzo, ale to ważne, żeby się przełamać i dać świadectwo. Nie tylko wobec tych, których spotkaliśmy, dla nas samych to jest bardzo ważne. Dać świadectwo to znaczy potwierdź swoją wiarę. Czynisz coś dobrego dla Boga, dla ludzi, ale także żebyś swoją wiarę utwierdził – powiedział purpurat. Kardynał przypomniał słowa Benedykta XVI, który przestrzegał, że człowiek jest w ciągłym niebezpieczeństwie zapomnieć o Bogu. – Tutaj jeszcze widzę Pana Boga w kulturze, w relacjach międzyludzkich – powiedział odnosząc się do swoich wrażeń z Polski. – Zachowajcie to! Mówcie, opowiadajcie o Bogu, poświęćcie czas Panu Bogu. Czas to najcenniejsza rzecz, jaką mamy. Kiedy mamy wykreślić czas przeznaczony na jakiś cel, zawsze wykreślamy czas poświęcony Panu Bogu – zwrócił uwagę.

Kard. Cordes zaapelował, aby modlić się wspólnie w domu, bo jest to ogromnie ważne świadectwo wobec dzieci, zwłaszcza młodszych. – Biskupi afrykańscy mówili, że dziecko przyjmuje więcej wiadomości widząc rodziców, niż ich słysząc – wskazał.

Po spotkaniu abp Józef Michalik przewodniczył Mszy św. posłania, na zakończenie której ewangelizatorzy otrzymali krzyże. Eucharystię koncelebrował również kard. Cordes.

W homilii abp Michalik zachęcał obecnych, aby otaczali się właściwymi osobami, ponieważ otoczenie wpływa na nasze zachowania i możemy się zmienić na gorsze lub na lepsze. Zaznaczył przy tym, że w tym doborze nie wolno nikim gardzić.

Emerytowany metropolita przemyski zwracał uwagę, że świadectwo świeckich często mocniej przemawia do ludzi, ponieważ niektórzy na słowa księdza lub biskupa się zamykają.

– Nie trzeba narzucać, ale trzeba dać świadectwo z radości z tego, że jesteśmy blisko Pana i On jest blisko nas – powiedział.

Zaznaczył, żeby nie zrażać się upokorzeniami, ponieważ są one „zasługą na niebo”.

Wakacyjna Ewangelizacja Bieszczadów trwa od poniedziałku, jednak główne wydarzenia rozpoczynają się dzisiaj. Pierwsze dni ewangelizatorzy spędzili na rekolekcjach. Natomiast w piątek i sobotę ze specjalnym programem będą obecni na koronie Zapory Solińskiej. Z kolei w niedzielę zaplanowano projekt „Niebiańska plaża” na Cyplu w Polańczyku.

W piątek wieczorem ulicami Polańczyka przejdzie Droga krzyżowa, którą przygotowuje teatr uliczny działający przy Katolickim Stowarzyszeniu Młodzieży w Besku. Natomiast w sobotę w amfiteatrze odbędzie się Christo Dancing, który poprowadzi Dj Cristo.

W niedzielę o 13.00 Mszy św. w Sanktuarium Matki Bożej Pięknej Miłości w Polańczyku będzie przewodniczył metropolita przemyski abp Adam Szal. Będzie ona transmitowana przez TV Polonia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem