Reklama

Prezes Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”: te pieniądze się nie marnują!

2018-10-13 09:25

rozmawiała Maria Czerska / Warszawa (KAI)

dzielo.org.pl
Ks. Dariusz Kowalczyk

- Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić: pieniądze przeznaczane na wsparcie Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia” się nie marnują. Młodzi ludzie, którym pomagamy i pomogliśmy to wielkie bogactwo naszego kraju a oni sami podkreślają, że bez nas byłoby im dużo trudniej – mówi ks. Dariusz Kowalczyk, przewodniczący zarządu Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. 14 października obchodzony będzie Dzień Papieski, podczas którego odbędzie się zbiórka na przyznawane przez Fundację stypendia dla uzdolnionej młodzieży z ubogich rodzin.

KAI: Czym zajmuje się Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia”?

Ks. Dariusz Kowalczyk: Jednym z najważniejszych obszarów działania Fundacji jest program stypendialny. Oferujemy stypendia dla uboższej, uzdolnionej młodzieży. Naszym programem obejmujemy rocznie ok. 2 tys. młodych. Wspieramy ich od 7 klasy szkoły podstawowej aż do ukończenia studiów, czyli przez ok. 10 lat. Rocznie na stypendia wydajemy ok. 12 mln. zł. Działamy już 19 lat. W tym roku kwota środków przeznaczonych przez nas dla młodych przekroczy 200 mln. zł. Opieką objęliśmy w sumie już ponad 5 tys. osób.

- Skąd ten pomysł?

- Nasi stypendyści to „żywy pomnik Jana Pawła II”. Fundacja powołana została w 2000 r. przez Konferencję Episkopatu Polski jako wyraz wdzięczności za posługę Ojca Świętego i w celu upamiętnienia jego pontyfikatu. Temu też służą nasze inne działania jak np. organizacja Dnia Papieskiego, podczas którego przywoływane jest nauczanie Jana Pawła II.
Program stypendialny to próba wcielenia w życie wezwania Jana Pawła II do rozwijania „wyobraźni miłosierdzia”. To mocne przesłanie które zostawił nam już podczas pielgrzymki w 1999 r. Wybrzmiało ono jeszcze pełniej w roku 2002.
Fundacja powstawała w bardzo specyficznym momencie historii Polski. Rok 2000 to było gigantyczne bezrobocie. Wielkie obszary upadłych PGR-ów, gdzie panowała strukturalna bieda. Byli pracownicy tych gospodarstw mieli dzieci, często zdolne, chcące się uczyć ale z uwagi na brak środków - bez większych perspektyw. Nie było szans na jakąś lepszą szkołę, liceum. Nie wiem, czy dziś młodzi ludzie są w stanie to sobie wyobrazić. W niektórych miejscowościach bezrobocie sięgnęło 42 proc. Dzisiaj praca czeka na człowieka. Wtedy ludzie robili dosłownie wszystko, żeby dostać jakąkolwiek pracę., bodaj dorywczą, bodaj na najgorszych z możliwych ale jednak jakichś warunkach.
Chodziło też o odległości. W wielu diecezjach , jak ktoś musiał dojeżdżać do szkoły 30 km to mówił – „mam blisko, koleżanka ma 70 km”. I jeszcze trzeba było jeździć po tamtych drogach…
Na początku oferowaliśmy stypendia w trzech pakietach: naukowym, socjalnym i rzeczowym. Nasi pierwsi stypendyści, którzy są już dawno po studiach, wspominają, że to była ogromna pomoc: szansa na skończenie dobrego liceum, wyjazd 300, czy 500 km do dużego miasta, podjęcie studiów na wymarzonym kierunku.

- Jak rozwijał się program stypendialny?

- Pierwsze stypendia przyznano na jesieni 2000 r. Zaczynaliśmy z grupą 500 osób. Już dwa, trzy lata później było ich 1200. Po 2005 r., po śmierci papieża Jana Pawła II przekroczyliśmy liczbę 2 tys. stypendystów. Ta liczba się utrzymuje. Każdego roku ok 200-250 z nich kończy studia więc przyjmujemy podobną grupę 7-klasistów (wcześniej gimnazjalistów). Staramy się, by było ich jak najwięcej, nie magazynujemy środków, co tylko możemy przeznaczamy dla młodych.

- Jeśli chodzi o stypendia, uprościliśmy schemat: są socjalne i naukowe. Pomoc rzeczowa została zamieniona na comiesięczna wypłatę. Stypendysta uczeń do matury otrzymuje łącznie 400 zł miesięcznie przez 10 miesięcy. W wakacje jedzie na darmowy dwutygodniowy obóz. Student dostaje miesięcznie ponad 500 zł. Najwięcej na pierwszym roku – to jest najtrudniejszy moment. Studenci na 4 czy 5 roku w większości są już w stanie podjąć pracę.

- Kolejna sprawa to obozy wakacyjne. Na pierwsze pojechali gimnazjaliści, którzy po kilku latach byli już kadrą wychowawczą dla swoich młodszych kolegów. W 2006 r. zorganizowaliśmy pierwszy obóz dla studentów – potrzebny był dla nich osobny program. W 2007 r. doszedł kolejny obóz, wrześniowy, dla absolwentów szkół średnich.

- Kto może zostać stypendystą Fundacji?

- Warunki są stałe: wysoka średnia ocen lub potwierdzone osiągnięcia w jakiejś dziedzinie, pochodzenie z miejscowości do 20 tys. mieszkańców i niski dochód na jednego członka w rodzinie. To ostatnie kryterium uaktualniane jest raz na kwartał, obecnie wynosi 1470 zł na członka rodziny. Warto podkreślić, że nasi stypendyści mają z reguły dużo niższe dochody.
Wyłaniani są na bardzo różne sposoby. Mogą np. zgłosić do koordynatorów programu w diecezjach. W większości z nich jest specjalny zespół formacyjny, który zajmuje się zarówno przyjmowaniem wniosków, jak i opieką nad stypendystami – duchową poprzez np. rekolekcje ale też integracją, organizowaniem różnych spotkań itp.
Niektóre diecezje organizują konkurs, podczas którego wyłaniani są stypendyści; niektóre wysyłają informacje o programie do wybranych szkół, tam, gdzie są największe potrzeby materialne.
Połowa naszej młodzieży pochodzi z rodzin wielodzietnych. Mamy swoich rekordzistów – jedna stypendystka ma 9 sióstr i 5 braci; jest uczeń, który ma szesnaścioro rodzeństwa. Dziś działa program 500 +, on takim rodzinom bardzo ulżył ale przez całe lata było naprawdę bardzo ciężko. Ci młodzi od dziecka umieli pomagać rodzicom, pracować, dorabiać.
Nasi stypendyści są tacy jak społeczeństwo – część jest z pięknych rodzin, którym duchowo niczego nie brakuje, część ma rodziny niepełne z różnych względów, są też młodzi w pieczy zastępczej czy wychowankowie domów dziecka.

- Czy pieniądze przekazywane są stypendystom czy ich rodzicom?

- W przypadku osób niepełnoletnich istnieje tu pewna trudność prawna ale rozwiązaniem są oferowane przez banki konta „junior”. Tam są przelewane pieniądze. Rodzice nadzorują swoje dzieci, także w sprawach materialnych. Zależy nam na tym, aby środki zostały wydane na cele edukacyjne, dlatego uczniowie składają sprawozdanie z wydatkowania pieniędzy pochodzących ze stypendium.
Można z nich finansować kursy językowe, dodatkowe pomoce, książki, itp. Słowem tylko to, co służy rozwojowi i edukacji.

- W jaki sposób pozyskiwane są środki?

- Wydajemy na stypendia i program formacyjny ok 12 mln zł. rocznie. W zeszłym roku podczas przykościelnej i publicznej zbiórki w Dniu Papieskim udało się zgromadzić prawie 8 mln. zł. (Warto przypomnieć, że organizowana przez fundację rokrocznie po 2000 r. zbiórka publiczna to pierwsza taka zbiórka kościelna od czasów wojny). Tak więc zbiórki pokrywają 2/3 środków. Pozostałą 1/3 udaje nam się pozyskać od darczyńców.
Nie mamy innych pieniędzy. Nie mamy żadnych pieniędzy państwowych, poza środkami z 1 proc. podatku dochodowego. To w naszym przypadku kwota ok. 450 tys. zł. Sporo ale niewiele w stosunku do naszych potrzeb.
Nasi darczyńcy to najczęściej pojedyncze osoby, czasem firmy. Niekiedy ktoś przekaże nam spadek, środki ze zlikwidowanej polisy; zdarzało się, że ktoś ofiarował mieszkanie, które mogliśmy potem sprzedać. Kontakty z darczyńcami bywają bardzo wzruszające. Raz otrzymaliśmy kwotę pokrywającą 3 roczne stypendia od powstańca warszawskiego. Opowiadał, jak przez lata cierpieli z żoną biedę, nie mogąc ze względu na swoja AK-owską przeszłość znaleźć żadnej pracy. – Teraz mamy pieniądze ale nie są nam tak potrzebne – mówił. Niedawno przyszła do nas starsza, ponad 80 –letnia pani, rodowita warszawianka, lekarka, która 40 lat pracowała w szpitalach. Wspominała, jak jej matka „wypruwała sobie żyły”, by w powojennej rzeczywistości dzieci mogły zdobyć wykształcenie. – Ja wiem, jak to jest trudno, gdy ma się ambicje i intelektualne możliwości a brakuje pieniędzy – opowiadała. Też zamierza nam coś przekazać.
Jest pewna grupa, ok 6 tys. osób, które stale nas wspierają. Bardzo to sobie cenimy. Zdarza się, że ktoś przez 10 lat daje nam co miesiąc 20 zł. Musi to oznaczać, że naprawdę utożsamia się z tym dziełem, z papieżem, z ideą budowania chrześcijańskich elit poprzez wspieranie młodych.

- Czy Fundacja to faktycznie „kuźnia elit”?

- Myślę, że tak. Nasi podopieczni wybierają wszystkie możliwe uczelnie i kierunki studiów. Jeżdżą na stypendia zagraniczne, uczestniczą w programach naukowych. Już jako absolwenci docierają do najróżniejszych firm i instytucji. Są artystami, aktorami, malarzami, bardzo mocno angażują się w trzeci sektor, są liderami społecznymi, liderami np. „Szlachetnej Paczki”, zajmują się hospicjami, chodzą do więzień, działają na polu ochrony zwierząt. Są w najrozmaitszych środowiskach medialnych, w instytucjach takich jak ministerstwa, kancelaria sejmu, senatu. Angażują się w politykę samorządową. Posła jeszcze nie mamy – chyba na to za wcześnie ale niewykluczone, że i na to przyjdzie czas.
Chcę jednak podkreślić, że nam zależy na integralnym wychowaniu człowieka. Wychowanie Kościoła bazuje na realizmie, nie na fantazji czy improwizacji. Różne wymiary człowieczeństwa muszą być zintegrowane. Co z tego, że ktoś ma świetnie „umeblowana głowę”, jak nie ma co do garnka włożyć. I odwrotnie. Albo jest wykształcony i materialnie niczego mu nie brakuje – ale jest samotny. Poczucie wspólnoty - to też jest bardzo ważne.

- Czy Fundacja stanowi wspólnotę?

- Bardzo nam na tym zależy. Temu służą spotkania, w których stypendyści uczestniczą w ciągu roku czy obozy letnie – poznają się tam, zaprzyjaźniają, wzajemnie inspirują, motywują. To są fantastyczni młodzi ludzie! Nasza praca to wysiłek i odpowiedzialność ale też ogromna przyjemność współpracy z nimi! Wystarczy przyjechać na jeden dzień na taki obóz, pobyć chwilę i porozmawiać, przeżyć wspólną Eucharystię czy dzień sportu - żeby się o tym przekonać.
W czasie wakacji organizujemy 3 obozy. W każdym uczestniczy 800 – 1000 młodych. Trzeba wszystko zorganizować: miejsce, noclegi, wyżywienie, bezpieczeństwo, dwutygodniowy bogaty i różnorodny program - dzień w dzień co do minuty, sale, kościoły, logistykę, przyjazdy, wyjazdy, koszulki, liczną kadrę wychowawczą i kierowniczą, kadrę medyczną, odpowiednie publikacje i materiały, itp. To jest rok pracy lub nawet trochę więcej. My do tego mamy tylko jedno stanowisko biurowe. Wszystkim zajmują się wolontariusze, w większości stypendyści. Sami się dopytują, kiedy już będą mogli pomagać, być opiekunami dla swoich młodszych kolegów. Zależy im, chcą się angażować.
Z punktu widzenia budowania wspólnoty bardzo ważny jest obóz wrześniowy dla absolwentów. To moment newralgiczny. Ci młodzi ludzie z małych miejscowości mają już indeksy w kieszeni i przeprowadzają się właśnie do dużego miasta. Na obozie poznają kolegów, przyjaciół i są wprowadzani do wspólnoty akademickiej, która może być dla nich oparciem we wszystkich sprawach – bytowych, uczelnianych i towarzyskich. Takie wspólnoty mamy w 18 dużych miastach. W Warszawie liczy ona 200 osób, w Krakowie 180. Trzymają się razem, mają spotkania co 2 tygodnie przez cały rok.

- A po studiach?

- To są dziesiątki małżeństw. Co roku dostaję po kilkanaście zaproszeń na śluby ludzi, którzy poznali się właśnie w ramach Fundacji.
Mamy zresztą też ok. 20 wyświęconych księży, kilkunastu alumnów i siostry zakonne, pierwsza z nich w przyszłym roku złoży śluby wieczyste.
Część absolwentów 5 lat temu założyła swoje stowarzyszenie – dla tych, którzy chcą kontynuować przygodę z Fundacją, z tymi wartościami. Mają swój własny zarząd, radę, sekcje.
Zdarza się oczywiście, że pewne osoby się „wykruszają”. Są z nami kilka lat a potem odchodzą. Bardzo mi zawsze jest przykro ale jestem przekonany, że ta formacja i ta grupa to wartość, która zaprocentuje, nawet po jakimś czasie.
Przekonuję się zresztą, że w absolwentach, którzy rozluźnili już swoje związki z Fundacją – co przecież jest naturalnym procesem – pamięć o tym wspólnym czasie jest nadal bardzo żywa. Podczas wielu obozów, gdy organizujemy np. koncert czy spotkanie, przychodzą do mnie byli stypendyści, żeby się przywitać, przedstawiają swoje żony, mężów, dzieci. Opowiadają, co u nich słychać. Zwierzają się, że przyjechali nawet 50, 60, 70 km, żeby się spotkać, gdy dowiedzieli się, że tu, w tym mieście odbywa się obóz. Takie spotkania bardzo budują.

- Jak można wesprzeć Fundację?

- Dobrym słowem, modlitwą, cierpieniem ofiarowanym w intencji tego dzieła. Można w najróżniejszy sposób angażować się w działania w ramach Dnia Papieskiego, w promocję nauczania i osoby Jana Pawła II. Można wreszcie wesprzeć nas ofiarą materialną. Te pieniądze się nie marnują!

Tagi:
Dzieło Nowego Tysiąclecia

Reklama

Dzieło, które należy wspierać

2019-07-16 11:54

Urszula Orzechowska
Edycja toruńska 29/2019, str. 6

Ogólnopolski obóz dla stypendystów Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia” odbywa się od 18 do 30 lipca w Toruniu. Czym zajmuje się Fundacja, kim są jej członkowie? W jaki sposób przekazują prawdy pozostawione przez papieża Jana Pawła II?

Archiwum Fundacji
Uczestnicy obozu stypendystów w Myczkowcach

Ojciec Święty Jan Paweł II w 1999 r. odbył swoją najdłuższą pielgrzymkę do Ojczyzny. W trakcie niej odwiedził m.in. Warszawę, Gdańsk, Sopot, Stary Sącz oraz Drohiczyn. Po tej wizycie zostały niewykorzystane środki pieniężne, które Episkopat Polski przeznaczył na to wydarzenie. Był pomysł, aby z tych pieniędzy wybudować pomniki Papieża Polaka w całym kraju, lecz on sam mówił, że nie lubi, gdy mu się je stawia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Niemcy: ludzie polityki i Kościoła w 75. rocznicę zamachu na Hitlera

2019-07-21 16:03

ts (KAI) / Berlin

Wysokiej rangi przedstawiciele świata polityki i Kościoła w Niemczech oddali hołd uczestnikom zamachu na Hitlera sprzed 75 lat, 20 lipca 1944 roku. Zdaniem kanclerz Niemiec Angeli Merkel, ta rocznica jest przestrogą dla wszystkich, że należy „być czujnym i występować przeciwko rasizmowi i nacjonalizmowi we wszystkich jego formach”.

pl. wikipedia.org
Sala konferencyjna zniszczona na skutek wybuchu, 20 lipca 1944 r.

Podczas uroczystej przysięgi nowych żołnierzy Bundeswehry w Berlinie Merkel określiła bojowników ruchu oporu jako przykład dla wszystkich ludzi współcześnie. „Także i my opowiadajmy się za człowieczeństwem, prawem i demokracją, pokazujmy odwagę cywilną stykając się z rasizmem i antysemityzmem” - powiedziała Merkel. Na zakończenie uroczystości złożyła kwiaty w miejscu, w którym 21 lipca 1944 zostali rozstrzelani Claus Schenk von Stauffenberg i inni uczestnicy nieudanego zamachu na Hitlera.

„Wszyscy, którzy stawili opór, ryzykowali wolnością, zdrowiem i życiem” - powiedział prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier w przesłaniu wideo. Przypomniał też losy innych grup oporu antyhitlerowskiego, m.in. Sophii Scholl z „Białej Róży”, ściętej na gilotynie w Monachium w 1943 r. i innych. Prezydent Niemiec stwierdził, że zbyt długo odmawiano tym ludziom uznania, mimo iż stanowią „tak ważną część wolnościowej historii Niemiec”.

Także wielu biskupów niemieckich wyraziło uznanie dla działań uczestników Akcji Walkiria przeprowadzonej przez oficerów Wehrmachtu pod przywództwem pułkownika Clausa von Stauffenberga.

Kard. Rainer Maria Woelki na Twitterze wyraził wdzięczność dla „ludzi 20 lipca”, którzy „przed 75 laty, w najbardziej mrocznym rozdziale historii Niemiec, ukazali smugę światła”. "Fakt, że wówczas odważnie poszli za głosem sumienia, dodaje odwagi również i dziś" - stwierdził arcybiskup Kolonii.

Arcybiskup Berlina, Heiner Koch uważa, że zamach Staufenberga jest dowodem, iż istniały jeszcze inne Niemcy, niż tylko Niemcy nacjonalistów. „Socjaldemokraci, konserwatyści i liberałowie, chrześcijanie – wśród nich wielu duchownych – połączyli się, by wystąpić przeciwko władzy bezprawia" - powiedział abp Koch w wypowiedzi dla diecezjalnej rozgłośni radiowej.

Podkreślił, że „masowe mordowanie Żydów, prowadzenie wojny przez nazistów i ucisk wielu narodów na terenach okupowanych przeczył wszelkiemu człowieczeństwu i godności człowieka”. Jednocześnie arcybiskup Berlina przypomniał postać błogosławionego proboszcza berlińskiej katedry Bernharda Lichtenberga, który w czasach hitlerowskich otwarcie bronił prześladowanych Żydów i za to został aresztowany. Ks. Lichtenberg zmarł na początku listopada 1943 w drodze do obozu koncentracyjnego w Dachau.

Również arcybiskup Fuldy, Michael Gerber, w specjalnym oświadczeniu wyraził „wielki szacunek i uznanie” dla kobiet i mężczyzn związanych z zamachem z 20 lipca 1944 i misję płynącą z tego odważnego czynu. Przypomniał jednocześnie, że w przygotowaniach do zamachu dom biskupi w Fuldzie służył jako ważne miejsce obrad niektórych jego uczestników. Dowodzą tego spotkania hrabiego Helmutha Jamesa von Moltke z jezuita Alfredem Delpem u ówczesnego biskupa Fuldy Johannesa Dietza.

Przed 75 laty, 20 lipca 1944, grupa osób skupionych wokół hrabiego Clausa Schenka von Staufenberga usiłowała dokonać zamachu bombowego na Adolfa Hitlera i w ten sposób zniszczyć terrorystyczny reżim narodowych socjalistów niemieckich. Zamach miał miejsce w baraku narad w kwaterze najwyższego dowództwa wojskowego – Wilczym Szańcu - niedaleko Kętrzyna.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Odpust ku czci św. Marii Magdaleny w Ożarowie

2019-07-22 09:26

Zofia Białas

Zofia Białas
Przemarsz pocztów sztandarowych Koła Gospodyń Wiejskich, OSP Ożarów, Zespołu Szkoły i Przedszkola w Ożarowie oraz orkiestry OSP Ożarów

Niedziela, 21 lipca, w parafii św. Marii Magdaleny w Ożarowie odbył się odpust parafialny ku czci św. Marii Magdaleny. Uroczystą Sumę odpustową poprzedził przemarsz pocztów sztandarowych Koła Gospodyń Wiejskich, OSP Ożarów, Zespołu Szkoły i Przedszkola w Ożarowie oraz orkiestry OSP Ożarów. Wszyscy oni wyruszyli spod budynku remizy OSP Ożarów, by po przyjściu do pięknie odrestaurowanego kościoła wspólnie z wszystkimi wiernymi uczcić patronkę parafii i kościoła modlitwą i śpiewem prowadzonym przez chór parafialny.

Zobacz zdjęcia: Odpust w Ożarowie

Kult św. Marii Magdaleny znany był już w średniowieczu. Oddawano jej cześć w zachodniej Europie: w południowej Francji, gdzie wg legendy, w pobliżu Marsylii, miał znajdować się jej grób, w Niemczech i w Polsce, w której w XII wieku znajdowało się już 6 miejsc jej kultu. Miejsca kultu św. Marii Magdaleny w Polsce były wyrazem działalności misyjnej benedyktynów, którzy przybywali na ziemie polskie z południowej Francji. Dla nich święta Maria Magdalena była przykładem pokuty, o czym mówi tekst modlitwy zapisany w Modlitewniku Gertrudy Mieszkówny, siostry Kazimierza Odnowiciela, córki Mieszka II i Rychezy, wychowanki klasztoru benedyktyńskiego w Niemczech. Tekst ten przytacza ks. prof. Jan Związek: „Wyznaję, Panie Jezu Chryste, że grzechy moje są niezliczone nad wszelką miarę, dlatego błagam odpuszczenia, na które nie zasługuję, lecz Ty podaj mi rękę miłosierdzia Twego (…); Panie Boże, Królu Wszechmocny, uwolnij mnie od wszelkich utrapień, Ojcze tkliwy i daj mi czas pokuty; liczne są, Panie, grzechy moje i nad miarę niezliczone”.

Świętą Marię Magdalenę, którą Jezus uwolnił od 7 złych duchów, czytaj od wszystkich skłonności do grzechu, która zaniosła Apostołom wieść o Zmartwychwstaniu, która przez Ojca św. Franciszka nazwana została Apostołką Apostołów odpustem czci wiele parafii, tak jest i w Ożarowie, w którym patronuje parafii i kościołowi od 1440 roku.

Sumę odpustową odprawił ks. dr Adam Fogelman. On też przybliżył wiernym postać świętej, wokół której - jak mówił - urosło wiele legend, i którą postrzegano jako jawnogrzesznicę. Maria Magdalena, mówił, to jednak postać ewangeliczna, która przylgnęła do Chrystusa, tak jak dwunastu wybranych przez Niego Apostołów i która wiernie zachowywała głoszoną przez Niego naukę. Wierność Chrystusowi zaprowadziła ją najpierw pod krzyż, pod którym stanęła obok Maryi, Matki Jezusa i Jego umiłowanego ucznia Jana, w końcu do grobu, by swemu Nauczycielowi oddać ostatnią posługę. Za to wszystko osiągnęła nagrodę, została pierwszym świadkiem Zmartwychwstania. Czy my wierni z parafii Marii Magdaleny możemy wykazać się tak wielkim zaufaniem Chrystusowi? Z tym pytaniem wierni pozostali…

Sumę odpustową zakończyły: litania do św. Marii Magdaleny, procesja z Najświętszym Sakramentem wokół kościoła i uroczyste Ciebie Boga wysławiamy…

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem