Reklama

Niedziela w Warszawie

UKSW zakłada Interdyscyplinarną Sieć Badań nad Migracją

Wykorzystanie badań do edukacji społeczeństwa i realizowania konkretnych inicjatyw o tematyce migracyjnej przez sektor pozarządowy ma służyć Interdyscyplinarna Sieć Badań nad Migracją - nowa inicjatywa Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. O jej założeniach dyskutowano we wtorek na konferencji „Migracje do Unii Europejskiej. Wyzwania polityczne, prawne i społeczno-kulturowe”.

[ TEMATY ]

konferencja

UKSW

W dyskusji nad głównym tematem konferencji uczestnicy postulowali konieczność większej edukacji polskiego społeczeństwa, zwłaszcza jego najmłodszych pokoleń, na temat niuansów koegzystencji obywateli naszego kraju i osiedlających się w Polsce osób różnego pochodzenia etnicznego, odmiennej wiary i kultury.

Brakuje też osób, które umiałyby wyjaśnić istotę różnorodności kulturowej, która zaczyna być widoczna w naszym kraju: nauczycieli, wykładowców akademickich i liderów opinii.

Polacy skupiają się na tym, co ich od migrantów odróżnia, a nie na tym, co może nas łączyć pod względem kulturowym i religijnym. Przełamanie strachu i szacunek wobec obcego zaczyna się w momencie, gdy obie strony się poznają - podkreślali m.in. uczestniczący w dyskusji Polacy z bagażem życia w krajach muzułmańskich oraz cudzoziemcy, którzy mieszkają w naszym kraju od wielu lat.

Reklama

Za istotne wyzwanie uznano także przełamywanie nastrojów antyuchodźczych prowokowanych w mediach społecznościowych, m.in. także poprzez powielanie tzw. fake newsów.

Wykładowczyni UKSW prof. Irena Lipowicz, b. rzecznik praw obywatelskich, porównała atmosferę towarzyszącą powołaniu Sieci Badań nad Migracją do okresu formowania się pierwszej „Solidarności” w 1980 roku.

„Towarzyszyło nam wtedy głębokie poczucie niezgody i frustracji, że tak dalej być nie może oraz poczucie bezsilności i upokorzenia. Czuliśmy też, że mierzymy się z czymś, co jest potężniejsze od nas, a dziś to potężniejsze ma silnego sprzymierzeńca, jakim są nowe technologie i tych, którzy pracują bardzo aktywnie nad tym, aby skłócać społeczeństwo, polaryzować nastroje, podsycać wzajemną wrogość” – mówiła prof. Lipowicz.

Reklama

Prof. Lipowicz zaznaczyła, że powołaniu Sieci Badań nad Migracją towarzyszy idea przejścia od dyskusji akademickiej do konkretnych działań zmierzających zrozumieniu zjawiska kryzysu uchodźczego przez całe społeczeństwo.

Sieć Badań nad Migracją ma mieć charakter nie tylko naukowy, ale integrujący różne dziedziny życia społecznego: edukację na różnych poziomach systemu oświaty, administrację publiczną oraz m.in. media.

„Cały problem polega polskiej nauki polega na tym, że nie znajdujemy przekładni na szkolenia nauczycieli, urzędników państwowych oraz ludzi mediów” – tłumaczyła prelegentka.

Jej zdaniem, zanim rozpoczęłaby się powszechna edukacja społeczeństwa na temat problemów związanych ze zjawiskiem migracji w naszym kraju, potrzebni są tzw. multiplikatorzy, w tym wykładowcy uczelni wyższych, którzy naświetlą to zagadnienie w kręgach akademickich (i studentom) oraz zintegrują się w celu skuteczniejszego badania zjawiska.

„Możemy zrobić coś pozytywnego. Nie skupiajmy się na tym, dlaczego ukraińska wspólnota w Polsce albo muzułmanie nie są źli. Przejdźmy do ofensywy” – zachęcała prelegentka.

Zadaniem Sieci Badań nad Migracją ma być m.in. wymiana danych dotyczących tego zjawiska w Polsce, Europie i na świecie, wzajemna promocja naukowa uczelni wyższych i badaczy, pozyskiwanie grantów na projekty naukowe poświęcone temu zagadnieniu, wymiana staży na uniwersytetach oraz przede wszystkim integracja środowiska wspólnie zmierzającego do lepszego zrozumienia kwestii dotyczących migracji oraz do obalania w społeczeństwie krzywdzących stereotypów.

„Napisałeś ciekawy artykuł? Opublikowałeś książkę? Prowadzisz badania? Niech wiedzą o tym inni, niech cię cytują, niech podają tę wiadomość dalej” – wyjaśniła Irena Lipowicz.

Sieć ma też pozwalać na wykorzystanie badawczych wniosków do edukacji społeczeństwa oraz realizowania konkretnych inicjatyw o tematyce migracyjnej przez sektor pozarządowy. – Zbyt często jest w Polsce tak, że mamy działalność naukową i fantastyczne organizacje pozarządowe, a między nimi zieje przepaść. One bardzo często robią świetne rzeczy, o których nauka nie wie, albo z kolei w środowisku naukowym istnieją badania wymagające pomocy – dodała prof. Lipowicz.

Przynależność do Sieci ma być dobrowolna i darmowa, a efekty jej prac promowane wewnątrz jej członków, zarówno indywidualnych, jak i instytucjonalnych, czyli przez odpowiednie komórki naukowe uczelni wyższych, think-tanki i innego rodzaju środowiska eksperckie oraz organizacje pozarządowe.

Bp Krzysztof Zadarko, przewodniczący Rady ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek oraz delegat KEP ds. imigracji stwierdził, że brak przełożenia akademickiej dyskusji na konkretne działania był do tej pory wielkim mankamentem zaangażowania się Kościoła w to zagadnienie.

- Brakowało profesjonalnej kadry, która umiałaby rzeczowo rozmawiać o tym, z czym mamy do czynienia – powiedział, zaznaczając, że w debacie publicznej na temat migracji dominuje przekaz medialny, w którym prym wiedzie spojrzenie stricte polityczne, odzwierciedlające głównie narrację polskiego rządu, ale także odnoszące się do sytuacji w całej Unii Europejskiej.

„To nie jest sprawa tylko Polski, że mamy ksenofobię i islamofobię, bo już dziś nikt nie ma wątpliwości, że ten temat i reakcje nań jest obecny w całej Europie” – dodał bp Zadarko.

Biskup nawiązał do nauczania papieża Franciszka na temat migracji, które uznał za podstawę tego, jak współcześnie Kościół powinien reagować na to zjawisko.

„Od samego początku nauki Kościoła temat migrantów i uchodźców brzmi jednoznacznie: należy ich przyjmować, pytanie tylko jak? Z tym mamy dziś problem nie tylko w Polsce, ale też choćby w Stanach Zjednoczonych. To, co robi Donald Trump na granicy z Meksykiem, pokazuje, że to nie jest tylko sprawa polska” – dodał bp Zadarko.

Jego zdaniem, choć Jan Paweł II i Benedykt XVI poruszali kwestie migracyjne, to „nikt tak konkretnie, w detalach nie pokazał nauki Kościoła, jak papież Franciszek”. Przypomniał, że swego rodzaju nakreślenie jednego z priorytetów jego pontyfikatu dokonało się podczas pierwszej podróży apostolskiej, która miała miejsce na włoskiej wyspie Lampedusa – symbolu europejskiego kryzysu uchodźczego.

Bp Zadarko przypomniał także wskazania na temat migrantów, jakie Franciszek przekazał w listopadzie 2017 r. przedstawicielom uczelni katolickich z całego świata.

Przede wszystkim poprosił ich, aby zajęli się problemem uchodźczym, gdyż wcześniej nie był on przedmiotem większego zainteresowania, a na początku XXI wieku jest największym wyzwaniem na świecie. Franciszek poświęca temu zagadnienie niemal każdą środową audiencję generalną oraz każdą wizytę apostolską.

- Papież mówi: musimy znać przyczyny tego kryzysu, wiedzieć, dlaczego ludzie od dawna migrują lub są wypędzani ze swoich krajów. Tylko z pozoru chodzi o wojny, różnice polityczne, ekonomiczne i religijne. Jest wiele innych przyczyn dużych ruchów migracyjnych – mówił bp Zadarko.

Po drugie, zdaniem Franciszka, istotna jest refleksja nad negatywnymi reakcjami wobec migrantów, zwłaszcza w krajach od dawna chrześcijańskich. Takim krajem jest m.in. Polska, ale chodzi też np. o Niemcy czy Francję. Refleksja ta jest potrzebna, aby tworzyć programy formacji sumień.

„Jeśli mam w ramach Episkopatu zaproponować księżom biskupom oraz duszpasterzom coś, co mamy robić, to muszę wiedzieć, z czym mamy do czynienia. Nie mogę tworzyć teoretycznych, nawet najbardziej wysublimowanych teologicznie propozycji. Oprócz tego muszę znać przyczyny społeczne, kulturowe, politycznym i globalnym” – wyjaśnił.

Trzecim wskazaniem Franciszka jest właśnie tworzenie akademickich sieci badawczych dotyczących migracji. - One są potrzebne do tego, by dać uzasadnienie duszpasterstwu migrantów i uchodźców jako odpowiedź na znak czasu. My, jako duszpasterze, potrzebujemy właśnie takiej wiedzy. Badania nad migracją są potrzebne politykom, ludziom kultury czy tym, którzy tworzą lokalne społeczności, ale też księdzu. Chodzi o przetłumaczenie wiedzy akademickiej na język duszpasterski – wyjaśnił bp Zadarko.

Badania nad migracjami, zdaniem bp. Zadarki, mają się też przyczynić do podniesienia społecznej świadomości na temat zjawiska migracji. A ta jest w naszym kraju słaba, a politykom nie zależy na zmianie tego stanu rzeczy.

„Mamy najlepszy rząd socjalny od dziesięcioleci, który zajął się gruntownie opieką społeczną i szczyci się tym. Natomiast, gdy zejdziemy do konkretów, to w sprawach migrantów i uchodźców mamy gigantyczny powód do wstydu, ponieważ mamy tylko jedną odpowiedź: nie ma żadnego przyjmowania uchodźców.

„Mnie najbardziej interesuje uchwała Episkopatu o organizowaniu korytarzy humanitarnych jako minimum odpowiedzi na wyzwania wobec uchodźców. Niestety odpowiedź jest jednoznaczna: nie będziemy organizować korytarzy humanitarnych, będziemy pomagać na miejscu. Znamy to wszyscy, bo to jest takie sakramentalne stwierdzenie” – powiedział bp Zadarko.

Bp Krzysztof Zadarko zaprosił do współpracy w ramach Sieci Badań wszystkich dysponujących adekwatną wiedzą na temat migracji. - Kościół to nie tylko księża, wiec cała nadzieja w tych, którzy będą chcieli w tej tematyce zaistnieć – zauważył.

Ks. prof. dr hab. Wojciech Necel, koordynator Sieci Badań nad Migracją zaapelował, że stworzenie tej inicjatywy jest konieczne, aby niwelować dystans wobec przybysza, jakim jest uchodźca, a dialog zaczyna się od słuchania.

„Tym, co nas łączy, jest człowieczeństwo. Nie szukajmy tego, co nas dzieli, ale tego, co łączy. To jest podstawowe zadanie Sieci” – powiedział. Dodał, że Kościół ma wyczulać na inność, która jest wokół nas, i to niezależnie, czy żyjemy w Warszawie czy w małych wioskach i parafiach.

2019-06-11 20:59

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nowy rektor UKSW: chcemy być uniwersytetem o szerokim profilu kształcenia

2020-06-18 12:56

[ TEMATY ]

UKSW

youtube.com

Chcemy być uniwersytetem o szerokim profilu kształcenia. Rozwój polega na tym, że wchodzimy w te przestrzenie, które dotychczas u nas nie funkcjonowały - mówi KAI ks. prof. dr hab. Ryszard Czekalski, nowo wybrany rektor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. W wywiadzie przedstawia m.in. dotychczasowe osiągnięcia uczelni oraz plany na najbliższą przyszłość związane z rozwojem medycznego kierunku studiów, nowych technologii i współpracy międzynarodowej.

Ks. prof. dr hab. Ryszard Czekalski został wybrany 4 czerwca nowym rektorem Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie na kadencję 2020-2024. Swoje obowiązki oficjalnie obejmie 1 września, zastępując ks. prof. Stanisława Dziekońskiego.

Poniżej tekst wywiadu:

KAI: Dlaczego Ksiądz Profesor zdecydował się kandydować na stanowisko rektora Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego?

Ks. prof. dr hab. Ryszard Czekalski: Nie była to łatwa decyzja. Czuję się i jestem bardzo związany z Uczelnią. Spędziłem na niej tak naprawdę całe swoje dorosłe życie: odbyłem tu studia, zdobyłem wszystkie stopnie i tytuły naukowe, pełniłem też funkcje organizacyjne. Przez sześć lat (2010-2016) byłem prodziekanem ds. naukowych i finansowych Wydziału Teologicznego, a przez cztery ostatnie lata - prorektorem ds. nauki i współpracy międzynarodowej. Dokonało się to kandydowanie zatem trochę siłą rozpędu. W duchu odpowiedzialności uznałem, że lata pracy, mój integralny związek z uczelnią oraz doświadczenie i wiedza, którą tu uzyskałem, pozwolą mi – jeśli środowisko akademickie mi to powierzy - na zarządzanie Uniwersytetem. Nie traktuję tego zadania inaczej, jak służbę wobec pracowników, studentów i doktorantów.

KAI: Jaka jest generalna wizja uczelni, którą Ksiądz Rektor będzie kierował w latach 2020-2024?

- Mam świadomość dziedzictwa obecnego w murach naszej Uczelni. Będzie to pielęgnowanie tej spuścizny, jaka do tej pory została wypracowana zarówno pod szyldem Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, jak i tego co jest związane z osobą samego Prymasa Tysiąclecia, naszego Patrona. Pod tym względem nic się więc nie zaczyna i nic się nie kończy. Każda kolejna kadencja rektorska wpisuje się w ciąg działalności Uczelni, kontynuacji tego, co zostało zapoczątkowane w przeszłości. Nie chciałbym oczywiście jednak, abyśmy się zatrzymali tu i teraz, ale żebyśmy się rozwijali i szli ku przyszłości.

KAI: Jakie są, zdaniem Księdza Rektora, najbliższe w czasie kierunki rozwoju UKSW?

- Jest ich kilka. Począwszy od nowych kierunków, zapoczątkowanych w ostatnich latach, jak Wydział Medyczny czy Centrum Interdyscyplinarne, które tworzymy w kampusie w Dziekanowie Leśnym. Ta ostatnia duża inwestycja będzie realizowana właśnie w najbliższej kadencji rektorskiej. Nie chodzi tylko o wybudowanie samego budynku, ale też stworzenie całego zaplecza: wyposażenia i zespołu naukowego, który będzie realizował wielkie projekty badawcze, nie tylko na użytek regionu, ale i całego państwa. To jest ogromne wyzwanie.

KAI: UKSW postanowił otworzyć nowe kierunki kształcenia i pracy badawczej w dziedzinie medycyny.

- Collegium Medicum to kolejna ogromna i prestiżowa inwestycja. Powstaje budynek poświęcony wyłącznie pracy tego Wydziału. Dobiega końca pierwszy rok jego funkcjonowania. Dalszy rozwój Collegium Medicum także spadnie na nowe władze uczelni. Kształcenie medyków będzie również wielkim wyzwaniem w najbliższych latach. Póki co, zwiększyliśmy limity przyjęć na studia. Rozwijamy też kontakty ze szpitalami związane z klinikami, dydaktyką i badaniami naukowymi. Być może kiedyś, jeśli pozwolą na to odpowiednie środki finansowe, będziemy mogli mówić o budowie własnego szpitala uniwersyteckiego.

KAI: Skąd w ogóle pomysł, aby uczelnia, kojarzona do tej pory z profilem teologicznym, czy szerzej – humanistycznym, zaczęła snuć plany utworzenia wydziału kształcącego lekarzy i pielęgniarki?

- Na pewnym etapie postanowiliśmy, że chcemy się stać uniwersytetem o szerokim profilu kształcenia, i że nie zamykamy się w przestrzeni byłej Akademii Teologii Katolickiej [poprzedniczki UKSW – przyp. KAI]. Chcemy i musimy się rozwijać. Rozwój polega m.in. na tym, że wchodzimy w te przestrzenie, które dotychczas u nas nie funkcjonowały. W zasadzie na wszystkich największych uniwersytetach działają wydziały medyczne, a medycyna jest jednym z pięciu klasycznych kierunków kształcenia, brakowało jej zatem w naszej przestrzeni dydaktycznej. Zachęcał nas do tego zresztą św. Jan Paweł II, gdy odbierał tytuł doktora honoris causa naszego Uniwersytetu (15 grudnia 2001). Byliśmy wtedy razem z obecnym rektorem ks. prof. Stanisławem Dziekońskim jako młodzi pracownicy Uczelni. W przemówieniu Ojciec Święty zwracał uwagę, że młodość naszego Uniwersytetu, predestynuje nas do tego, aby rozwijać się i wchodzić w takie przestrzenie, w których do tej pory jeszcze nie funkcjonowaliśmy. Od tego momentu dojrzewaliśmy z tą koncepcją przez lata. Wiedzieliśmy, że kiedyś medycyna zaistnieje na UKSW.

Dziś jestem przekonany, że uruchomienie tego kierunku, nie bez przeszkód, to była słuszna decyzja. Podejmujemy tym samym służbę wobec Kościoła, państwa i całego społeczeństwa. Żyjemy bowiem w czasach, gdy w kraju bardzo potrzeba personelu medycznego. Liczymy, w tym dopiero rozpoczętym procesie kształcenia, na wsparcie państwa i społeczeństwa. Chcemy kształcić ludzi, którzy w przyszłości będą patrzeć na pacjenta bardziej podmiotowo. To wynika z holistycznej wizji człowieka, która realizuje się w traktowaniu go z należytą godnością. Podkreślałem to w swoim programie przed wyborami na rektora. Nie chodzi o to, by to byli lekarze pobożni, a przy tym niekompetentni. Lekarz musi jednak dostrzegać w chorym nie tylko jednostkę chorobową, ale także duchową sferę jego człowieczeństwa. Traktujemy stworzenie tego kierunku studiów jako swego rodzaju trampolinę w rozwoju całej naszej Uczelni. Tylko bowiem w zderzaniu różnych rzeczywistości – tu nauk humanistycznych i medycyny – realizuje się ów nieustanny rozwój.

KAI: Jak postępuje rozwój samego kierunku medycznego?

- Już na początku rozpoczęliśmy współpracę z renomowanymi szpitalami i ich najlepszym personelem medycznym z terenu Warszawy, wymienić mogę Wojskowy Instytut Medyczny przy ul. Szaserów, Centralny Szpital Kliniczny MSWiA przy ul. Wołoskiej oraz nasz bratni pod względem patrona Narodowy Instytut Kardiologii Stefana Kardynała Wyszyńskiego – Państwowy Instytut Badawczy w Aninie. Z powodu braku zajęć praktycznych z anatomii (odbywają się na I roku studiów), podjęliśmy współpracę z Warszawskim Uniwersytetem Medycznym i tamtejsi specjaliści kształcą już naszych studentów. Spotkaliśmy się z dużą otwartością medycznego środowiska naukowego. Być może dlatego, że nie jesteśmy jeszcze dla tego środowiska żadną konkurencją. Rynek medyczny jest jednak tak chłonny, że według przewidywań Polska może kształcić medyków jeszcze przez 30 lat i dopiero wtedy dojdziemy do poziomu równego krajom Europy Zachodniej. W jeszcze większy stopniu istnieje potrzeba kształcenia nowych kadr pielęgniarskich z powodu zapaści w tym zawodzie. Myślę zatem, że to bardzo dobrze, iż otwieramy się na nowe przestrzenie nauczania, tak potrzebne całemu społeczeństwu, a przy tym nie zapominamy o humanistycznych podstawach kształcenia. Skorzystają na tym wszyscy, także Kościół, bo myślimy na przykład, aby na kierunku pielęgniarskim kształciły się m.in. polskie misjonarki.

KAI: UKSW w ostatnich latach bardzo się rozwija. Powstają kolejne budynki na kampusach, zwłaszcza przy ul. Wójcickiego, a w nich nowoczesne sale wykładowe i konferencyjne, laboratoria, pomieszczenia administracyjne. Uczelnia dokonała swoistego skoku technologicznego.

- Pamiętajmy, że to wszystko dokonuje się w krótkim czasie. Gdy podziwiamy infrastrukturę innych uczelni, to na ich powstanie złożyły się dziesięciolecia czy nawet stulecia. UKSW istnieje natomiast jako uniwersytet od 1999 roku. Przecież 20 lat temu wspomnianego kampusu przy ul. Wóycickiego w ogóle jeszcze nie było. Dziś wciąż jeszcze odzyskujemy tamtejszy teren, nie bez trudności w porozumieniu z kilkoma właścicielami jednej małej działki. Na tym kampusie powstaje właśnie budynek poświęcony specjalnie kierunkowi medycznemu. Wybudowaliśmy ponadto halę sportową i przedszkole publiczne, które jest świetnym laboratorium dla nauk pedagogicznych i służy społeczności lokalnej. Udoskonalamy też infrastrukturę starszych budynków. Chciałbym także, aby to wciąż powstające zaplecze infrastrukturalne posłużyło do otwarcia Uczelni na nowe technologie, przede wszystkim na ucyfrowienie nauki, dydaktyki i administracji.

KAI: Już ustępującemu rektorowi ks. prof. Stanisławowi Dziekońskiemu bardzo zależało na połączeniu humanistycznych zadań uniwersytetu z wizją uczelni sprawnej technologicznie. A dziś wciąż trwająca pandemia wymusiła na uniwersytetach przyspieszone wejście w tę zdalną rzeczywistość.

- Zgadzam się. Pandemia paradoksalnie wymusiła pewne procesy. Jestem przekonany, że w normalnej rzeczywistości pewnie nawet zderzylibyśmy się z ludzką niechęcią, a tymczasem obecna sytuacja nam pomogła. Widziałem, że niektórzy profesorowie mieli z początku kłopoty w zdalnym prowadzeniu zajęć, ale każdy z nich zrozumiał, że inaczej się nie da i szybko się podkształcił. Dziś jestem przekonany, że w ciągu tych trzech miesięcy zrobiliśmy spory skok technologiczny. Nauczyliśmy się, że w ten sposób można zarządzać Uczelnią. Nawet kolegia rektorskie w trybie zdalnym odbywały się chyba częściej niż normalnie. I niby można było od czasu do czasu tak się zorganizować, ale do tej pory raczej preferowaliśmy spotkania bezpośrednie. Nie twierdzę przy tym, że ów zdalny tryb jest już jedynym możliwym, bo przecież z czasem powrócimy do tradycyjnych spotkań, ale już bym z niego nie zrezygnował. Skoro wszyscy nauczyliśmy się tego nowego sposobu komunikacji, to warto go podtrzymać m.in. na poziomie kształcenia. W tygodniu część wykładów, głównie tych z zakresu nauk humanistycznych, może się odbywać online. Na pewno pomogłoby to w bardziej nowoczesnym zarządzaniu. To samo dotyczy pracy administracyjnej w formie „home office”. Wszystko zależy jednak od dobrej organizacji i zarządzania kapitałem ludzkim oraz infrastrukturą, ale także przearanżowania własnego myślenia.

KAI: Jaka będzie rola powstającego Centrum Badań Interdyscyplinarnych?

- Nie będzie to miejsce realizujące cele dydaktyczne. W ramach Centrum Badań Interdyscyplinarnych UKSW powstają laboratoria i zespół naukowców pod kierownictwem prof. Marka Niezgódki, którego celem będzie prowadzenie badań i aplikowanie ich wyników do działań w sferze biznesu. Chcemy spróbować połączyć obszary nauki i biznesu, czyli tam gdzie się uda, skomercjalizować efekty tej współpracy z korzyścią dla samej Uczelni i jej społeczności. Głównym obszarem działania będzie realizacja grantów na polu szeroko pojętej cyfryzacji, pod kątem określonych potrzeb np. przemysłu medycznego lub farmaceutycznego. Ma to być miejsce dalszego rozwoju naukowego naszego Uniwersytetu, zarówno w naszych tradycyjnych jak i nowych dyscyplinach.

KAI: Jakie konkretnie będą to projekty badawcze?

- Mamy kilka pomysłów, ale na razie nie mogę zdradzić, o co chodzi. Będzie mógł z nich skorzystać zarówno biznes, jak i struktury samorządowe i państwowe.

KAI: Badania nad wykorzystaniem sztucznej inteligencji?

- Na przykład. Chcemy wchodzić w nowe przestrzenie rozwoju naukowego, bo jeśli się zasklepimy w dotychczasowej sytuacji, to za rok, dwa lub trzy znikniemy z rynku akademickiego. Przy czym jest oczywiste, że nauka zawsze odgrywała kluczową rolę w rozwoju Uczelni, natomiast nie można zmniejszać roli samego kształcenia. W swoim programie wyborczym nawiązałem do słów św. Jana Pawła II, który nauczał, że nauka i dydaktyka to dwa skrzydła, które mogą nas wznieść ku prawdzie. W tych pięknych słowach kryje się wszystko. Pofrunąć można tylko na dwóch skrzydłach. Rozwijamy się zatem, ale i kształcimy przyszłe elity dla społeczeństwa, państwa i Kościoła. Jesteśmy też społecznością różnorodną, nie tylko pod kątem rozmaitych zainteresowań naukowych, ale i poglądów czy osobowości. Uniwersytet powinien być właśnie „uniwersalny” i otwierać się mądrze na każdą różnorodność, jaka istnieje w świecie.

KAI: W jaki sposób chce Ksiądz Rektor rozwijać międzynarodowy wymiar działalności uczelni? Wymiana studencka, współpraca kadry naukowej, wspólne projekty naukowe z innymi uczelniami w Europie i na świecie, dalsze pozyskiwanie grantów?

- Wszystkiego po trochu. W ostatnich latach podwoiliśmy liczbę przyjazdów i wyjazdów studentów, doktorantów, pracowników naukowych i administracyjnych. Co roku uczestniczy w wymianie akademickiej w różnych krajach około stu naszych studentów. Mamy w tym celu podpisanych kilkaset umów w ramach programów „Erasmus+”. Współpracujemy coraz silniej z Narodową Agencją Wymiany Akademickiej. Nie ograniczamy się jednak tylko do Europy Zachodniej. Uczelnia współpracuje także z ośrodkami naukowymi Ameryki Północnej i Południowej, a także z Afryki. Poszczególne umowy na współpracę wynikają często z osobistych kontaktów naszych pracowników. Wymiana akademicka jest zatem na pewno kluczowa. Obecnie przygotowujemy tzw. Kartę Erasmusa, która pozwoli otworzyć naszą Uczelnię w perspektywie długoletniej, aż do 2027 roku. Chcemy zatem na polu wymiany osobowej z różnymi częściami świata budować naszą międzynarodową pozycje. Pod nazwą „Erasmus” kryje się wszystko to, co dotyczy mobilności międzynarodowej, uczestniczymy w wielu programach, otwierając się także na ośrodki akademickie znajdujące się w Europie Wschodniej.

Co do kontaktów naukowych to uważam, że powinniśmy nawiązywać większą niż do tej pory współpracę z uczelniami katolickimi, szczególnie z takimi, w których funkcjonują kierunki medyczne. Takie uniwersytety istnieją przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych, dla przykładu słynny Catholic University of America w Waszyngtonie. Medycyna, jak już wspomniałem, może być zarówno znaczącym przyczynkiem rozwoju badań naukowych, jak i w zakresie współpracy międzynarodowej. Dzisiaj medycyna jest jedną z najprężniej rozwijających się dyscyplin naukowych, dlatego moim zdaniem bez kontaktów międzynarodowych nie będzie rozwoju naszego kierunku medycznego. Jeśli zatrudniamy wykładowców na tym kierunku, to zwracamy uwagę na ich dorobek naukowy, ale też – jakie mają relacje ze światem akademickim. W tym kontekście istotne są granty badawcze, nauka nie może niestety rozwijać się bez solidnego finansowania. Myślę zatem, że przyjdzie w końcu czas na pierwszy wniosek grantowy złożony do Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych. To nasze cele.

KAI: W swoim programie wyborczym postulował Ksiądz Rektor podjęcie misji UKSW na rzecz Polonii, w tym współpracy z naukowcami i badaczami pochodzenia polskiego oraz dążenie do założenia Akademii Polonijnej. Na czym to miałoby polegać?

- Moim zdaniem Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego mógłby podjąć zdecydowanie większą misję wobec Polonii. Predestynuje do tego specyfika naszej Uczelni, reprezentującej wartości chrześcijańskie i posiadającej dobre kontakty z zagranicą poprzez polskie misje katolickie. Oczywiście, istnieją różne instytucje polonijne, ale nie utrzymują one aktywnego kontaktu z polskimi parafiami czy misjami katolickimi. My natomiast możemy dotrzeć do środowisk polonijnych właśnie poprzez instytucje kościelne. Każdy, kto choć jakiś czas mieszkał zagranicą, wie, że centrum życia religijnego i kulturalnego Polonii stanowią parafie. Ludzie przychodzą do kościoła – nawet jeśli są z nim średnio związani – i tam znajdują polskość, której potrzebują i za którą tęsknią. Tam się gromadzą i spotykają. Mam kontakty z kilkoma takimi misjami katolickimi i dostrzegłem w nich niejednokrotnie potrzebę kontaktu ze światem nauki. Poza granicami naszego kraju żyje około 20 mln Polaków. Na pewno jest w niej znaczna grupa osób, które chciałyby podjąć dalszą edukację. W systemie oświaty danego kraju tego nie robią, bo pojechali głównie w poszukiwaniu pracy. I tu wracamy do rozmowy o potrzebie cyfryzacji systemu nauczania. Bo przecież tacy potencjalni chętni nie muszą już przyjeżdżać do kraju, aby podjąć studia lub inne formy dokształcania się, jak studia podyplomowe czy kursy. Mogą uczestniczyć w zajęciach online. Dostrzegam w tym pewne novum dla naszej Uczelni. W tym celu pierwszym zadaniem byłoby założenie nowej Fundacji o nazwie „Pro Polonia”. Akademia Polonijna byłaby natomiast owocem tej współpracy z misjami katolickimi rozsianymi po świecie i Stowarzyszeniem „Wspólnota Polska”. Sądzę, że nasz Uniwersytet ma do tego potencjał i mógłby wyjść z ciekawą ofertą edukacyjną dla Polaków mieszkających zagranicą.

KAI: Jak uczelnia i jej społeczność akademicka funkcjonuje w czasie pandemii?

- Jak wszyscy, zostaliśmy nią zaskoczeni, ale musieliśmy podjąć odpowiednie decyzje. Uczelnia musiała przecież kontynuować swoją działalność. Jesteśmy uczelnią państwową, czekaliśmy zatem na odpowiednie wytyczne ze strony władz i jak tylko się one pojawiły, zareagowaliśmy wdrożeniem procedur. Ten czas, o czym już wspominałem, wyzwolił natomiast energię do działania w nowych warunkach. Wykładowcy rozpoczęli naukę w trybie zdalnym, choć nie było łatwo od razu się na to przestawić. Dostrzegam pilną potrzebę zorganizowania permanentnego doszkolenia w tym zakresie. Po wakacjach dla naszych naukowców dostępnych będzie wiele form dokształcenia się w pracy zdalnej. Planujemy otworzyć specjalne studio nagrań, gdzie każdy wykładowca będzie mógł przygotować się metodycznie do pracy ze studentami. Ci ostatni nie mogą przecież tracić na jakości kształcenia. Wydaliśmy zarządzenie dotyczące egzaminów w trybie zdalnym, w tej formie niedawno odbyła się także obrona pracy doktorskiej, pracują także komisje habilitacyjne i profesorskie. Całą infrastrukturę informatyczną musimy jeszcze wzmocnić, jeśli chcemy skutecznie rozwijać się za pośrednictwem nowych technologii. Mówiąc najogólniej, uważam, że poradziliśmy sobie dość dobrze w tym trudnym czasie.

KAI: Z powodu pandemii odłożona została beatyfikacja kard. Stefana Wyszyńskiego. Jak uczelnia przygotowuje się do tej uroczystości?

- Prymas Tysiąclecia jest naszym Patronem. Oczekiwaliśmy na uroczystości beatyfikacyjne od dłuższego czasu i bardzo się cieszyliśmy, że do nich dojdzie, tym bardziej, że były one wpisane w 20-lecie istnienia uniwersytetu. Czerpaliśmy, czerpiemy i nadal będziemy czerpać pełnymi garściami nie tylko z nauczania kard. S. Wyszyńskiego, ale i Jego nietuzinkowej osobowości. Nasze przygotowania do beatyfikacji były różnorakie. Zaplanowanych było kilka konferencji naukowych o wymiarze krajowym i międzynarodowym, poświęconych osobie i nauczaniu Prymasa. Odbyła się tylko część z nich, w tym ta, która zastała nas właśnie w momencie ogłaszania obostrzeń, jakie doprowadziły do zamknięcia na czas pandemii naszej i innych uczelni. Oprócz tego różnego rodzaju odczyty czy wystawy. Ponadto, byliśmy włączeni przez Metropolitę Warszawskiego Kazimierza kard. Nycza, a przy tym Wielkiego Kanclerza UKSW, w przygotowanie centralnych obchodów beatyfikacyjnych.

Z historii pamiętamy, że Akademia Teologii Katolickiej w Warszawie, poprzedniczka UKSW, nie powstała z woli Prymasa Tysiąclecia, ale później, dzięki swojej mądrości, zaakceptował On istnienie uczelni pomimo początkowo trudnych z nią relacji. Kardynał był wielką osobowością. Zostawił nam wielkie dziedzictwo duchowe i naukowe, które mamy niejako obowiązek szanować, sięgać do niego i dzięki niemu się rozwijać.

KAI: To dziedzictwo jest także przekazywane kolejnym pokoleniom studentów, dla których Prymas Tysiąclecia jest coraz bardziej postacią z historii?

- Oczywiście, że tak. Dlatego chciałbym, aby studenci na I roku zapoznawali się ze swoim Patronem. Tak, aby nie była to postać z przeszłości, ale człowiek, który wyznacza nam kierunek działania na dziś i na jutro.

KAI: Dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Minister spraw zagranicznych uczcił w Madrycie 100-lecie urodzin Jana Pawła II

2020-07-10 15:21

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

PAP/EPA/Luca Piergiovanni

Przebywający w Hiszpanii minister spraw zagranicznych Polski Jacek Czaputowicz, złożył kwiaty pod pomnikiem Jana Pawła II, a następnie odbył rozmowę z arcybiskupem Madrytu kard. Carlosem Osoro.

„To wyjątkowa okazja, ponieważ w tym roku obchodzimy rocznicę bliską sercu wszystkich Polaków - 100-lecie urodzin polskiego papieża” - powiedział. „Jesteśmy dumni, że największa świątynia w Madrycie jest jedyną hiszpańską katedrą konsekrowaną przez Jana Pawła II i miejscem przechowywania Jego relikwii” - dodał.

W rozmowie z arcybiskupem Madrytu minister podziękował za duchową opiekę nad hiszpańską Polonią, a także za bardzo dobrą współpracę z polskimi księżmi pracującymi w madryckich parafiach oraz studiującymi na Uniwersytecie św. Damazego.

Podczas zwiedzania katedry rozmówcy wspominali postać Jana Pawła II i jego ogromną sympatię do Hiszpanii, którą podczas swojego pontyfikatu odwiedzał aż pięciokrotnie. W Madrycie był m.in. podczas ostatniej pielgrzymki w 2003 r., kiedy to w bazie lotniczej Cuatro Vientos witał go prawie milion młodych ludzi. W stulecie urodzin Papieża Polaka, który odegrał kluczową rolę w przemianach demokratycznych i zmienił losy nie tylko Polski, ale i Europy, przypominali również jego słynne słowa z 1982 r., tak zwany Akt Europejski, wypowiedziane w Santiago de Compostela, na Szlaku Jakubowym łączącym Wschód i Zachód: „Ja, Jan Paweł, syn polskiego narodu, który zawsze uważał się za naród europejski, syn narodu słowiańskiego wśród Latynów i łacińskiego pośród Słowian, z Santiago kieruję do ciebie, stara Europo, wołanie pełne miłości: Odnajdź siebie samą! bądź sobą! Odkryj swoje początki. Tchnij życie w swoje korzenie”.

Minister Czaputowicz przebywa w Madrycie z jednodniową wizytą na zaproszenie hiszpańskiej minister spraw zagranicznych, europejskich i kooperacji Aranchy González Laya. Po zakończeniu spotkań polski szef dyplomacji podkreślił, że oba kraje są zainteresowane dalszym pogłębianiem dialogu zarówno w wymiarze dwustronnym, jak i europejskim. „Polska i Hiszpania to dwa duże europejskie państwa, które pomimo oddalenia geograficznego wiele łączy - zauważył. - Dostrzegamy możliwość wzmocnienia współpracy zarówno w dziedzinie politycznej jak gospodarczej, turystycznej i kulturalno-naukowej”.

CZYTAJ DALEJ

Pomoc dla niepełnosprawnych

2020-07-10 21:02

Pomoc dla niepełnosprawnych

Dzięki wparciu Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych i innych instytucji udało się utrzymać wiele miejsc pracy. Podjęto ograniczenie ryzyka zakażenia m.in. w Domach Pomocy Społecznej.

Środowiskowe Domy Samopomocy, Warsztaty Terapii Zajęciowej, Centra Integracji Społecznej i inne placówki wsparcia dziennego, do których uczęszczają osoby z niepełnosprawnościami zostały zamknięte 11 marca, jednak mimo że nie prowadziły swojej standardowej działalności, otrzymywały stuprocentowe dofinansowanie do swoich działań. Jak informuje Ewa Kopolovets, dyrektor Wydziału Polityki Społecznej i Zdrowia Świętokrzyskiego Urzędu Wojewódzkiego w Kielcach, przed ponownym otwarciem placówek wojewoda dostarczył do nich środki ochrony osobistej, tj. maseczki, płyny do dezynfekcji, przyłbice i fartuchy.

– Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej rozstrzygnęło też konkurs na programy z Funduszu Solidarnościowego. W przyszłym tygodniu wojewoda podpisze umowy na dotacje z jednostkami, które otrzymają wsparcie w ramach programu "Opieka Wytchnieniowa" oraz na usługi opiekuńcze dla osób niepełnosprawnych. Łącznie przekazane zostanie wsparcie w wysokości prawie sześć milionów złotych – informuje Ewa Kopolovets.

Andrzej Michalski, dyrektor oddziału świętokrzyskiego Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, podkreślił, że PFRON przez cały czas wspiera pracodawców, którzy zatrudniają osoby z niepełnosprawnościami. – Od 1 kwietnia zwiększyliśmy dofinansowanie do wynagrodzeń osób z niepełnosprawnościami, jak również dodatki za schorzenia specjalne. Wspieramy także zakłady aktywności zawodowej, które miały problemy w tym okresie. Mogą one uzyskiwać rekompensaty do wynagrodzeń dla osób niepełnosprawnych – wylicza dyrektor Michalski.

Do tej pory w całym kraju przyznano 49 takich rekompensat na kwotę 600 tysięcy złotych. Dzięki pomocy PFRON-u od początku pandemii udało się utrzymać 280 tysięcy miejsc pracy osób niepełnosprawnych.

– Żadne nie zostało zlikwidowane. Nie stracili pracy także pracownicy zatrudnieni w placówkach świadczących pomoc dla osób niepełnosprawnych, nawet gdy ich działanie zostało czasowo wyłączone lub ograniczone – uzupełnia senator Krzysztof Słoń.

Alina Rogula, dyrektor Domu Pomocy Społecznej im. św. Brata Alberta przy ul. Żeromskiego w Kielcach, podkreśla, że dzięki wsparciu finansowemu uczestnicy warsztatów terapii zajęciowej i ich rodziny mogli łatwiej przetrwać kryzys, który nadal trwa.

– Ta sytuacja najbardziej dotknęła Domy Pomocy Społecznej. W nich nie da pracować się zdalnie i ciężko jest zachować dystans, bo z człowiekiem trzeba być blisko. Nasze mieszkanki nie mogą korzystać z wyjść, a odwiedziny są tylko przez szybę i to jest dla nich dużym problemem – stwierdza.

Od początku pandemii, w województwie świętokrzyskim, przypadki zakażenia koronawirusem odnotowano w trzech Domach Pomocy Społecznej.

Oprac. A.D.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję