Reklama

Abp Depo do kapłanów: Kościół potrzebuje kapłanów Ewangelii

2019-09-28 16:16

Ks. Mariusz Frukacz

Beata Pieczykura/Niedziela

„Kościół potrzebuje kapłanów Ewangelii” – te słowa bł. kard. Johna Henry Newmana przypomniał kapłanom archidiecezji częstochowskiej w homilii abp Wacław Depo metropolita częstochowski. 28 września kapłani archidiecezji częstochowskiej pielgrzymowali na Jasną Górę.

Pielgrzymka rozpoczęła się drogą krzyżową na wałach jasnogórskich.

Mszę św. w bazylice jasnogórskiej z abp Depo metropolitą częstochowskim koncelebrował również bp Andrzej Przybylski – biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej.

„Przybywacie do Maryi Królowej Polski, patronki Kościoła Częstochowskiego, by dziękować za łaski otrzymane w całym życiu kapłańskim, a zwłaszcza w ostatnim roku.” – mówił na początku Mszy św. o. Mieczysław Polak, podprzeor Jasnej Góry.

Reklama

W homilii abp Depo odnosząc się do czytań mszalnych zaznaczył, że „czytania biblijne nie wprowadzają nas w stan jakiegoś błogiego spokoju, nie są rodzajem balsamu i oliwą na rany, ale one wprowadzają nas w bardzo realistyczny, egzystencjalny ludzki niepokój” – Oto prorok Zachariasz przestrzega nas przed nieodpowiedzialnością za nasze życie pytając wprost: Dokąd idziesz człowiecze? – mówił abp Depo.

Metropolita częstochowski zwrócił szczególną uwagę na słowa Jezusa z Ewangelii: „Weźcie wy sobie dobrze do serca te słowa: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi” – „Weźcie wy sobie dobrze do serca”. Jakżesz zobowiązujące jest to wezwanie – podkreślił metropolita częstochowski.

Arcybiskup zaznaczył, że „człowiek współczesny chce żyć bez niepokoju, bez stresu”. – Uważa, że święty spokój jest dobrą ceną, którą płaci się nawet za brak prawdy. Chce żyć bezkonfliktowo, lekko, przyjemnie, wesoło. Dlatego mamy do czynienia z sytuacją zamętu we wszystkich poziomach naszego życia, ale przede wszystkim w warstwie aksjologicznej, czyli nie uznawania obiektywnej prawdy, która ma źródło w Bogu i wartości związanych z Bogiem – mówił arcybiskup.

– Wszyscy szafują, wartości europejskie, humanistyczne, ludzkie, po to, żeby nie powiedzieć Boże. Na naszych oczach rezygnuje się z wartości absolutnej na rzecz pragmatyzmu, tzw. użyteczności, poprawności politycznej. Ośmiesza się prawdy odnoszące do Boga, a proponuje się obrazy, które oduczają myślenia. I tym samym oduczają odpowiedzialności osobistej – kontynuował abp Depo i dodał: „Obliczem zamętu jest kult nowości i kult zmiany, zwłaszcza wśród ludzi młodych. Upowszechnia się przekonanie, że nuda jest uważana za swoisty grzech, że nuda jest gorsza od kłamstwa”.

– Dlatego wybiera się program poza religią. Człowieka współczesnego nie interesuje to, za co warto życie dać, ale co jest nowością, newsem, atrakcją i modą – zauważył metropolita częstochowski i przytoczył słowa Cypriana K. Norwida: „Chodzi o to, aby nie było zawrotu głowy, która odwraca się od prawdy, ale również trzeba dbać o to, aby nie było zamętu w sumieniu”.

Abp Depo przywołał osobę wyniesionego na ołtarze 19 września 2010 r. bł. kard. Johna Henry Newmana i przypomniał jego słowa zacytowane przez Benedykta XVI podczas Mszy św. beatyfikacyjnej, że „Kościół potrzebuje kapłanów Ewangelii. Bracia, Aniołowie, gdyby to oni byli waszymi kapłanami, nie mogliby wam współczuć, nie byliby dla was wyrozumiali, jak my jesteśmy, nie mogliby stanowić dla was przykładu ani być waszymi przewodnikami, nie mogliby was przeprowadzić od starego do nowego życia, jak to czynią ci, którzy są spośród was”.

– To nie jest obrona naszej godności kapłańskiej. To jest realizm. To jest wola samego Zbawiciela kiedy powołał owych dwunastu – dodał arcybiskup.

Metropolita częstochowski powtórzył za bł. kard. Newmanem, że „Kościół potrzebuje świeckich, nie aroganckich, nie nierozważnych w mowie, nie dyskutujących, ale ludzi znających swą religię i Ewangelię, wchodzących w nią. Wiedzących dokładnie, gdzie się znajdują. Wiedzących czego się trzymać, a czego nie. Znających swe Credo tak dobrze, że mogą znaleźć w nim ratunek. Znających tak dobrze historię, że mogą jej bronić”.

– Niech te słowa będą zachętą do jeszcze większego wysiłku i przejrzystego świadectwa Chrystusowi – zakończył abp Depo.

Na zakończenie Mszy św. bp Andrzej Przybylski złożył podziękowania i życzenia imieninowe abp Wacławowi Depo.

Na zakończenie Mszy św. abp Wacław Depo zawierzył kapłanów Matce Bożej Jasnogórskiej, Matce kapłanów w Kaplicy Cudownego Obrazu.

Dalsza część pielgrzymki odbyła się w Wyższym Seminarium Duchownym, gdzie w auli seminaryjnej kapłani wysłuchali konferencji duchowej ks. prał. Marka Pieńkowskiego, ojciec duchowny kapłanów archidiecezji przemyskiej nt. „Dam wam pasterzy według mego serca (Jr 3, 15) - Kapłani jutra”.

– Nastąpił ogromny przeskok, zmiana mentalności. Jesteśmy świadkami szybkiej laicyzacji. Czy jesteśmy skazani na porażkę? – pytał ks. Pieńkowski.

– Czy ja jestem kapłanem takim, jakiego Bóg zapragnął. Jeśli masz być kapłanem według Serca Jezusa, to pomódl się. Trzeba mieć doświadczenie Boga. Dobrze się wokół siebie rozejrzyj i wstań z fotela – podkreślił prelegent.

Pielgrzymka kapłanów archidiecezji częstochowskiej sięga swoją historią 1981 r. Pierwsza - pod przewodnictwem bp. Stefana Bareły - odbyła się po zamachu na Jana Pawła II.

Tagi:
Częstochowa abp Wacław Depo kapłani

Reklama

Patriotyzm i wiara

2019-11-11 16:41

Beata Pieczykura/ks. Mariusz Frukacz

W 101. rocznicę narodzin wolnej Polski po 123 latach niewoli częstochowianie zgromadzili się w katedrze w Częstochowie, aby modlić się w intencji Ojczyzny i miasta. Mszy św. w tej intencji przewodniczył abp Wacław Depo.

Beata Pieczykura/Niedziela

– W duchu wdzięczności wspominamy nasze dzieje, naszych ojców i matki, którzy walczyli o wolność i niepodległość, suwerenność i polskość. Nikt z nas nie próbuje nawet wycenić wartości przelanej krwi i cierpień. Nikt z nas nie odważy się ocenić skali owych cierpień, prześladowań i ofiar. Dlatego pamięć o ludziach z każdego frontu walki musi być ciągle żywa, gdyż naród, który zapominają o swojej historii staje się narodem bez przyszłości i bez twarzy (por. Jan Paweł II). Miłość Ojczyzny to coś więcej niż tylko wspominanie przeszłości. Przeszłość musi spoglądać w przyszłość, a przyszłość to czas mój i twój dzisiaj. Już dzisiaj jesteśmy odpowiedzialny na jutro i za tych, którzy przyjdą po nas. Jesteśmy odpowiedzialni bardzo osobiście za kształt i przyszłość Ojczyzny i Kościoła. Dlatego musimy tworzyć wysepki prawdy, każda rodzina, każda szkoła, uniwersytet, każda parafia ma stać się taką wyspą, z której wyrwane będzie wszelkie kłamstwo i kompromis ze złem – powiedział 11 listopada, w Narodowe Święto Niepodległości, w bazylice archikatedralnej Świętej Rodziny Częstochowie abp. Wacław Depo, metropolita częstochowski.

Beata Pieczykura/Niedziela

Metropolita częstochowski na początku Mszy św. podkreślił, że „odkąd stanowimy Polskę mamy Matkę w potrójnym wymiarze: Matkę daną nam z wysokości krzyża, matkę, która jest naszą ziemią i rodzoną matkę. Dar wolności i niepodległości naszej Ojczyzny dla naszego pokolenia jest szczególnym zobowiązaniem”.

W homilii abp Depo powiedział za papieże Franciszkiem, że „każda tożsamość ma swoją historię. Nie ma tożsamości uzyskanych w laboratorium. Takie tożsamości po prostu nie istnieją. Mając zaś historię tożsamość ma przynależność. Moja i twoja tożsamość bierze się z określonej rodziny, narodu, wspólnoty. Nie możemy mówić o tożsamości bez przynależności, bez korzeni, bez pamięci. Bez kultury, wiary i tradycji. To Ojczyzna zapewnia nam tożsamość. Kształtuje w nas swój język, obyczaje, historię i kulturę”.

- Zdumiewamy się tymi słowami Następcy św. Piotra. Przyjmujemy je dzisiaj jako zadanie, żebyśmy nie dali się zwieść różnym wiatrom i ideologiom – kontynuował metropolita częstochowski i przypomniał: „Jan Paweł II przybywając po raz pierwszy do Ojczyzny całował na kolanach polską ziemię, jak ręce matki”.

- Tożsamość wyrasta z rodzonej matki, ziemi ojczystej, Kościoła i wspólnot. Pamięć o ludziach z każdego frontu walki musi być ciągle żywa. Naród, który zapomina o swojej historii staje się narodem bez przyszłości i bez twarzy – mówił arcybiskup.

Metropolita częstochowski podkreślił, że „miłość Ojczyzny to coś więcej niż tylko wspominanie przeszłości. Przeszłość musi budować przyszłość. A przyszłość to jest czas mój i twój, dzisiaj. Już dzisiaj jesteśmy odpowiedzialni za jutro. I za tych, którzy przyjdą po nas”.

- Jesteśmy odpowiedzialni bardzo osobiście za kształt Ojczyzny i Kościoła. Dlatego musimy tworzyć wysepki prawdy. Każda rodzina, każda szkoła, uniwersytety, każda parafia ma się stać taką wyspą, z której wygnane będzie wszelkie kłamstwo i kompromis ze złem – mówił arcybiskup i dodał: „Chociażby to, że nie możemy się wyzwolić z oskarżeń „polskie obozy koncentracyjne i polskie obozy śmierci”. I nie ma rozróżnienia pomiędzy katem i ofiarą. Tak jest zawsze kiedy brakuje miejsca dla Boga i Jego praw”.

- Prawdziwego patriotyzmu nie zbudujemy bez wiary w Boga i wiary w życie wieczne. Ojczyzna zawsze, nie tylko w okresie wojen, ale także w okresie pokoju, staje przed nami jako wspólny obowiązek i gotowość do poświęcenia siebie – mówił abp Depo i przypomniał: „Bez ofiary nie jest możliwa przyszłość ani narodu ani Kościoła”.

Metropolita częstochowski zacytował również słowa poety Zbigniewa Herberta, który w „Labiryncie nad morzem” napisał: „Jednym z grzechów śmiertelnych kultury współczesnej jest to, że małodusznie unika ona frontalnej konfrontacji z wartościami najwyższymi. A także aroganckie przeświadczenie, że możemy się obyć bez wzorów (zarówno estetycznych, jak i moralnych), bo rzekomo nasza sytuacja w świecie jest wyjątkowa i nieporównywalna z niczym. Dlatego właśnie odrzucamy pomoc tradycji, brniemy w naszą samotność, grzebiemy w ciemnych zakamarkach opuszczonej duszyczki”.

„Istnieje błędny pogląd, że tradycja jest czymś podobnym do masy spadkowej i że dziedziczy się ją mechanicznie, bez wysiłku, dlatego ci, którzy są przeciw dziedziczeniu i niezasłużonym przywilejom, występują przeciw tradycji. A tymczasem w istocie każdy kontakt z przeszłością wymaga wysiłku, pracy, jest przy tym trudny i niewdzięczny, bo nasze małe „ja” skrzeczy i broni się przed nim” – napisał Zbigniew Herbert.

- W imię przyszłości chcemy budować na trwałych fundamentach Bożych i ludzkich. Kościół Chrystusowy jest nieodzowny do tego, aby Ojczyznę doczesną przenieść do końca świata, do wiecznej – zakończył arcybiskup.

Na wspólnej modlitwie zjednoczyli się m.in. kapłani na czele z kanonikami Kapituły Bazyliki Archikatedralnej Świętej Rodziny w Częstochowie, rektorami Niższego Seminarium Duchownego, Wyższego Seminarium Duchownego, osoby życia konsekrowanego, klerycy, przedstawicie władz różnych wymiarów służby państwowej, Wojska Polskiego, Policji, Straży Pożarnej, Straży Granicznej, Służby Kolejarskiej, kombatanci, poczty sztandarowe różnych organizacji miasta i regionu oraz liczni wierni w tym również dzieci i młodzież.

Po Liturgii jej uczestnicy przemaszerowali na pl. Biegańskiego. Tam, przy pomniku Marszałka Józefa Piłsudskiego, uczczono Narodowe Święto Niepodległości w 101. rocznicę odzyskania niepodległości.

Ponadto w kinie studyjnym OKF „Iluzja” odbył się pokaz filmu „Śladami Marszałka Józefa Piłsudskiego w Częstochowie” (wstęp wolny). O godz. 16.30 w Alei Sienkiewicza zaplanowano uroczystość patriotyczną przy grobie Nieznanego Żołnierza oraz pomniku bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Przemarsz na pl. Biegańskiego i tam o godz. 17.00 ma miejsce świętowanie Niepodległości, czyli uroczystość z odczytaniem Apelu Pamięci oraz złożeniem kwiatów przed pomnikiem marszałka Józefa Piłsudskiego.

Beata Pieczykura/Niedziela

Główne uroczystości miejskie Narodowego Święta Niepodległości w Częstochowie rozpoczęła Msza św., a obchody tegorocznego Święta Niepodległości trwały już od piątku; rozpoczęły się przed pomnikiem Orląt Lwowskich. W niedzielę w Filharmonii Częstochowskiej im. Bronisława Hubermana odbył się koncert z okazji Narodowego Święta Niepodległości „Białe róże – czerwone maki” z udziałem Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Częstochowskiej i Chóru Filharmonii Częstochowskiej „Collegium Cantorum”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Aborcyjny prezent na Święto Niepodległości

2019-11-10 21:31

Artur Stelmasiak /Niedziela

Kiedy 11 listopada 2019 obchodzimy Święto Niepodległości, nie wszyscy Polacy będą mieli powód do radości. Dokładnie tego dnia traci ważność skarga ws. aborcji do Trybunału Konstytucyjnego. Oznacza to, że w prezencie dla Najjaśniejszej Rzeczypospolitej z okazji 101. rocznicy odzyskania Niepodległości dokładnie 11 listopada umiera kolejna próba ochrony życia. Mimo wielu zapowiedzi i rozbudzanych nadziei będzie tak jak jest, czyli życie straci około trzech maleńkich Polaków dziennie. Kto jest temu winny?

Artur Stelmasiak

Bezpośrednią odpowiedzialność za taki stan rzeczy ponosi prezes Trybunału Julia Przyłębska, a pośrednią jej polityczni mocodawcy. Wszyscy bowiem nie mają złudzeń, że aborcyjne prawo w Polsce jest niekonstytucyjne, bo dyskryminuje osoby podejrzane o niepełnosprawność. Niestety pani prezes przez ponad 2 lata skutecznie obroniła niekonstytucyjne prawo zezwalające na zabijanie najmniejszych i najbardziej bezbronnych Polaków.

Sprawa aborcji ma jednak dłuższą historię polityczną i bardzo dużą odpowiedzialność ponoszą liderzy partii rządzącej. Pani prezes Przyłębska blokowała rozpatrzenie sprawy aborcji eugenicznej w Trybunale, a partia rządząca równolegle blokowała ustawę obywatelską w Sejmie.

Gdy Prawo i Sprawiedliwość przez osiem lat było w opozycji popierało wszystkie projekty ochrony życia. Kiedy w 2013 roku do sejmu trafił identyczny projekt jak Zatrzymaj Aborcję posłowie Prawa i Sprawiedliwości poparli go jednogłośnie. To wtedy posłowie w sejmie na czele z Jarosławem Kaczyńskim witali Kaję Godek owacją na stojąco.

PiS w swoim programie wyborczym z 2014 r. miał jasno wpisaną ochronę życia. Po przejęciu władzy w 2015 roku liderzy PiS obiecywali, że poprą Stop Aborcji, który chroniłby życie wszystkich dzieci poczętych. Niestety prorządowe media, ani media publiczne nie informowały o projekcie, co doprowadziło do manipulacji i histerii na ulicach.

Po czarnych protestach w 2016 roku liderzy PiS na czele z prezesem Jarosławem Kaczyńskim obiecali zakaz aborcji eugenicznej. Środowiska pro-life oraz Konferencja Episkopatu Polski pomogli partii rządzącej wywiązać się z tej obietnicy i przy pełnym poparciu Kościoła przyniesiono do sejmu prawie milion podpisów ws. aborcji eugenicznej. To jest historyczny rekord w tego typu akcjach. Podczas pierwszego czytania w sejmie projekt uzyskał rekordową liczbę popierających go posłów. Większość za życiem była tak miażdżąca, że ocierała się prawie o większość konstytucyjną.

Po pierwszym czytaniu projekt Zatrzymaj Aborcję trafił do Komisji Rodziny i Polityki Społecznej, a w miedzy czasie uzyskał także pozytywną opinię sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka. Na tym dobre wieści z sejmu się skończyły, bo ówczesna szefowa komisji Rodziny poseł Bożena Borys-Szopa przez wiele tygodni skutecznie blokowała rozpatrywanie projektu. Nawet, gdy dochodziło do głosowania na komisji to większość polityków PiS głosowało w koalicji z posłami PO i Nowoczesnej skutecznie torpedując dalsze prace nad ochroną życia. W lipcu 2018 roku powołano specjalną podkomisję, do której weszli starannie wyselekcjonowani posłowie PiS. Okazało się, że to najgorsza podkomisja chyba w historii sejmu, bo nie zebrała się ani razu. Osobiście za obronę aborcji eugenicznej odpowiedzialni są posłowie PiS: Grzegorz Matusiak (przewodniczący), Anita Czerwińska, Ewa Kozanecka, Urszula Rusecka, Teresa Wargocka. Na szczęście projekty obywatelskie takie jak Zatrzymaj Aborcję przechodzą na następną kadencję sejmu i nic nie szkodzi, by politycy wreszcie się zajęli sie tym wielkim apelem pro-life prawie miliona Polaków.

Kilka tygodni przed złożeniem projektu Zatrzymaj Aborcję 107. posłów głównie z PiS złożyło wniosek do Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji eugenicznej. Ta droga wydawała się łagodniejsza, bo mniej polityczna i omijająca sejmowe waśnie oraz społeczne emocje. Trybunał Konstytucyjny już kiedyś stanął na wysokości, gdy lewica w 1996 roku wprowadziła aborcje ze względów społecznych. Prezes TK prof. Andrzej Zoll uporał się wówczas z aborcją w pięć miesięcy. Przeszedł do historii jako wybitny prawnik i mąż stanu ws. konstytucyjnej ochrony życia. Natomiast Julia Przyłębska zapisze się w historii, jako prezes TK, która przez ponad 2 lata blokuje sędziów przed orzekaniem i jest skuteczną obrończynią niekonstytucyjnego prawa do zabijania nienarodzonych dzieci.

Kilka dni temu ogrodzenie Trybunału Konstytucyjnego zostało udekorowane wstążeczkami. Niestety nie były to wstążki biało-czerwone, ale tylko czerwone, bo symbolizowały ofiary aborcji. Kokardek było ponad sto, a powinno być ok. 2100, bo tyle dzieci zostało "legalnie" zabitych w polskich szpitalach od 27 października 2016 roku, gdy wniosek posłów został złożony w Trybunale Konstytucyjnym. Wniosek do TK ws. aborcji eugenicznej traci ważność dokładnie 11 listopada 2019 roku z okazji 101. rocznicy odzyskania niepodległości. To bardzo "brzydki prezent" dla Polaków i trochę smutne jest tegoroczne święto.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Polsko, bądź krainą wiary w Boga

2019-11-11 22:29

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

Wrocławska sesja III Międzynarodowego Kongresu „Europa Christi – Europa dwóch płuc – Europa Ewangelii, Prawdy i Pokoju” Karta Praw Rodziny z inspiracji św. Jana Pawła II odbyła się dziś (11 listopada) w Auli Papieskiego Wydziału Teologicznego. Sesja odbyła się pod auspicjami Fundacji „Studium Culturae Ecclesiae” i z prowadzeniem ks. Pawła Stypy, jej wiceprezesa.

Otwarcia sesji dokonali bp Andrzej Siemieniewski i ks. Ireneusz Skubiś, wieloletni redaktor naczelny Tygodnika „Niedziela”, inicjator powstania i moderator Ruchu Europa Christi. Spotkanie było podzielone na trzy oddzielne panele tematyczne a każdemu z nich przewodniczył inny prowadzący.

Zobacz zdjęcia: III Międzynarodowy Kongres „Europa Christi

W pierwszej części sesję prowadził ks. Mirosław Sitarz (KUL), kierownik Katedry Kościelnego Prawa Publicznego i Konstytucyjnego KUL, w drugiej bp Andrzej Siemieniewski, a w trzeciej ks. prof. Bogusław Drożdż (PWT). Wśród wykładowców byli mi.in. ks. prof. Józef Krukowski (PAN) – mówił o „Rodzinie w Konstytucji RP wobec współczesnych zagrożeń”, ks. Jacek Marek Nogowski (UKSW) – o „Funkcjach społecznych rodziny i jej zagrożeniach w dobie współczesnej”, ks. prof. Tadeusz Borutka (UPJPII) przedstawił „Wizję zjednoczonej Europy w nauczaniu Jana Pawła II”, ks. prof. Bogusław Drożdż (PWT) mówił o tym jak „Działać w duchu katolickiej nauki społecznej”. W trzecim panelu Ewelina Kondziela (Prezes Fundacji „Studium Culturae Ecclesiae”) omówiła zagadnienie „Samowychowawczej siły rodziny jak niedocenionego warunku rozwoju”, a ks. Kazimierz Kurek SDB przybliżył „Kartę Praw Rodziny jak propozycję dla Polski i Europy”. Wykładom towarzyszyły występy chóru „Borromeo” z parafii pw. św. Karola Boromeusza we Wrocławiu pod dyrekcją Irminy Zakowicz. Chórzyści prezentowali polskie pieśni patriotyczne.

Największym zainteresowaniem cieszył się wykład kard. Gerharda Ludwiga Müllera, byłego prefekta Kongregacji Nauki Wiary. Tłumaczone symultanicznie wystąpienia adresowane szczególnie do Polaków w dniu Święta Niepodległości zakończyło się spontanicznymi owacjami na stojąco. Niełatwe zadanie miała występująca po kardynale pani Joanna Lubieniecka, która mówiła o „Słudze Bożym ks. Aleksandrze Zienkiewiczu jako orędowniku chrześcijańskiej rodziny”. Obniżona uwaga słuchaczy i runda telewizyjnych wywiadów w kuluarach zagłuszały wykład redaktor Lubienieckiej, świadka życia sługi Bożego.

Niemiecki kardynał mówił o Polsce jako przykładzie chrześcijańskiego humanizmu. Wykład zatytułował „Tożsamość Polski w wierze katolickiej”. Podkreślił znaczenie wiary i rolę Kościoła katolickiego w trudnej sytuacji geopolitycznej i niełatwych dziejach naszego kraju.

- Od czasów trzech rozbiorów i pomimo polityki totalnego wyniszczenia narodowej, kulturowej i religijnej tożsamości Polaków, na podstawie hitlerowsko - stalinowskiego paktu z 23 sierpnia 1939 r., podczas niemieckiej okupacji w czasie II wojny światowej, a potem w czasie zimnej wojny po popadnięciu pod władzę komunistyczną, aż do wyzwolenia się w 1989 r., udało się Polakom zachować swój fizyczny byt i duchową niepowtarzalność jedynie przez wiarę chrześcijańską i Kościół katolicki – mówił.

Podkreślił, że pozostaje zawstydzającym wspomnieniem fakt, że w oświeconej zachodniej Europie przyglądano się bez empatii tragedii sąsiedniego narodu. - W XIX wieku uważano Polaków za rewolucyjnych awanturników zagrażających ustalonemu przez państwa rządzące reakcyjnemu porządkowi Kongresu Wiedeńskiego. W XX wieku natomiast podejrzewano, z powodu ich konserwatyzmu, że przeoczyli włączenie się w zachodnią demokrację i materialistyczny styl życia, ponieważ nie podporządkowali się „postępowym” ideom komunizmu i dzisiejszego neomarksizmu z programem dechrystianizacji Europy – mówił. Opisywaną sytuację porównywał z obecną, gdzie znów w zachodnich elitach władzy i ośrodkach medialnych potępia się – w imię narzuconych „europejskich wartości” - prawo do aborcji, do wspomaganego samobójstwa, małżeństwa osób tej samej płci, transseksualizmu i posthumanizmu – wytrwały opór Polaków przed dobrowolną utratą tożsamości.

- Polacy tymczasem okazali się – i to się potwierdziło – właśnie tym narodem europejskim, który był gotów ponieść największe ofiary dla wolności i demokracji. Europa obejmuje całość swoich narodów, nie tylko zachodniocentryczną perspektywę, w którą wschodnie narody miałyby się włączyć albo całkowicie się jej podporządkować – mówił kard. Müller.

Analizując kondycję społeczeństw uprawiających „humanizm bez Boga” omówił z pełnym uznaniem polską drogę do wolności.

- Polacy wywalczyli wolność w powstaniach przeciwko trzem obcym zaborcom. W samym tylko powstaniu warszawskim w czasie okupacji nazistowskiej 200 tys. Polaków ofiarowało swoje życie za umiłowanie wolności. Ta stara kraina kultury i humanizmu musiała znieść ogromne upokorzenie ze strony Hitlera i jego sług, którzy uczynili ją sceną straszliwej zbrodni holokaustu. W ramach germanizacji naziści porwali niemal 200 tys. polskich dzieci, żeby je wychować w niemieckich rodzinach, których na ogół nie informowano o pochodzeniu tych domniemanych sierot po poległych niemieckich żołnierzach. Wielu spośród nich nigdy nie dowiedziało się o swojej prawdziwej tożsamości lub przeżyło ciężką traumę, odkrywając tę potworną zbrodnię przeciw ludzkości. A ilu deportowanych po powstaniach przeciwko carskiemu reżimowi i komunistycznej dyktaturze nie zobaczyło już swojej ojczyzny i zostało pochowanych w syberyjskiej ziemi? To wszystko należy do tradycji „humanizmu bez Boga” – analizował niemiecki kardynał.

Katolicką Polskę nazwał „latarnią europejskiej tożsamości i chrześcijańskiego humanizmu w najbardziej ścisłym tego słowa znaczeniu”. - Przyszłość jest polem, na którym ma się potwierdzić historyczne dziedzictwo. „Pochodzenie wciąż pozostaje przyszłością” – mówił – a wiara w Boga pięknie współegzystuje w tak przesyconym katolicyzmem kraju jak Polska z autonomiczną suwerennością i wolnością religijną jednostki oraz narodu w państwie z demokratyczną konstytucją.

Niemiecki kardynał nie zapomniał o społeczności Starszych Braci w wierze, którzy od wieków zamieszkiwali nasz kraj. - W tożsamość Polski wchodziła również całkowita niezależność i integracja Żydów, którzy niekiedy stanowili jedną czwartą ludności – podkreślał.

Kard. Müller kilkakrotnie nawiązywał do okresu zaborów i intensyfikacji wysiłków podejmowanych przez Polaków, aby wydobyć się spod panowania trzech sąsiadów – agresorów. Powracał do wiary Polaków i roli Kościoła:

- Polska, żyjąca przez dwa stulecia pod ciężarem cierpień i wykazująca niezłomne umiłowanie wolności udowodniła, że wiara w Boga i przyznanie do katolicyzmu nie tylko da się pogodzić z nowoczesnymi celami, takimi jak autonomia obyczajowa jednostki, demokracja, wolność religijna, suwerenność narodowa i prawo narodów do stanowienia o sobie, ale że również Kościół katolicki – głosząc prawdę objawioną – jednocześnie promuje naturalne prawo obyczajowe i niezbywalne prawa człowieka, które w Bogu mają swojego najważniejszego obrońcę i najpewniejszy fundament – mówił. Na zakończenie, z okazji Święta Niepodległości, życzył Polsce, aby zawsze podąża za swoim powołaniem, by była krainą wiary w Boga i wolności człowieka.

Pierwsza sesja kongresowa III Międzynarodowego Kongresu Ruchu „Europa Christi” pt. „Europa dwóch płuc – Europa Ewangelii, Prawdy i Pokoju” odbyła się w lutym tego roku na Jasnej Górze, druga w maju w czeskim Velehradzie - przypomniały one rolę świętych Cyryla i Metodego, apostołów Słowian i współpatronów Europy w dziele ewangelizacji Europy, a kolejne w Nitrze, w Lublinie i w Warszawie. Wrocławska sesja była przedostatnią z zaplanowanych w tym roku. W listopadzie III Międzynarodowy Kongres Ruchu zagości we Lwowie a prelegenci pochylą się nad zagadnieniem „Wpływu chrześcijaństwa na stabilność narodów Europy”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem