Reklama

Wizyta polskich biskupów "ad limina" – pytania o kulturę

2014-01-31 14:08

Tomasz Królak / Warszawa

TT
Żywiecka wystawa

Kościół w Polsce stoi przed zadaniem wypracowania języka bardziej adekwatnego do warunków pluralistycznego społeczeństwa, umiejętnego łączenie dialogu z ewangelizacją oraz inicjowania działań sprzyjających dialogowi na najważniejsze społeczne tematy. Z takim przekonaniem jadą do Watykanu biskupi, którzy w ramach rozpoczynającej się 1 lutego wizyty "ad limina Apostolorum" odwiedzą Papieską Radę ds. Kultury.

Wskazują oni raczej na zjawiska czy tendencje ogólnocywilizacyjne aniżeli na sytuację w sferze kultury artystycznej. Nie kryją, na przykład, niepokoju z powodu ideologii gender, która, jak podkreślają, jest sprzeczna z antropologią chrześcijańską. Dostrzegają jednocześnie szereg pozytywów, np. wielkie przebudzenie polskiego laikatu i jego, jak oceniają, największą w powojennej historii aktywność.

Przewodniczącym Papieskiej Rady Kultury - z którym spotka się część polskich hierarchów - jest kard. Gianfranco Ravasi, światowej sławy biblista, promotor dialogu między wiarą a nauką, Kościołem a współczesnym światem. Wielkim dziełem kardynała jest monumentalne dzieło "Biblia dla każdego" (wydane także w Polsce). Mediolański biblista współpracuje we Włoszech z wieloma mediami – prowadzi stałe rubryki, komentuje niedzielną liturgię, występuje w programach radiowych i telewizyjnych.

Reklama

Bardzo zaangażowany jest ponadto w realizację "Dziedzińca pogan" – organizowanych w różnych częściach świata debat z udziałem wierzących i niewierzących. Spotkania takie, będące zamysłem Benedykta XVI, odbyły się już w kilkunastu metropoliach na kilku kontynentach, także – jako "Dziedziniec dialogu" – w Warszawie, w październiku ubiegłego roku.

Zaniepokojenie ideologią gender

Kluczowe kwestie dotyczące kultury widzianej oczyma Kościoła w Polsce przedstawi w Watykanie bp Wiesław Mering, przewodniczący Rady KEP ds. Kultury i Ochrony Dziedzictwa Kulturowego. Jako relator przygotowuje on krótkie sprawozdanie, w którym uwzględni zarówno ponad ośmioletni okres jaki minął od poprzedniej wizyty jak i określi obecne wyzwania.

"Wcale nie ma się tak dobrze, żebyśmy mogli pogrążyć się we śnie ale z drugiej strony nie ma się tak źle, żebyśmy musieli umierać z niepokoju" – ocenia ordynariusz włocławski. Zaznacza, że zadaniem Episkopatu jest nazywanie po imieniu rzeczywistości, pokazanie tych obszarów, w których współczesna kultura budzi niepokój czy przynajmniej niektóre jej elementy, kierunki.

Bp Mering niecierpliwością oczekuje na głos papieża i przełożonych dykasterii wobec złych czy niepokojących stron współczesnej kultury, np. gender. "Jeżeli to jest ideologia, która człowieka sprowadza do przedmiotu, obiektu używki; która pod pozorem walki o równość mężczyzny i kobiety chce faktycznie różnice między mężczyzną a kobietą zatrzeć, to nie możemy być przecież na to obojętni ani spokojni" – tłumaczy ordynariusz włocławski.

Jego zdaniem sprawa pomimo tego, iż nauka moralna Kościoła jest w tej sprawie jasna i niezmienna lecz "zmienia się kontekst i agresja" dlatego potrzebne są częstsze przypomnienia. "Oczy całego świata są zwrócone na Rzym, na Ojca Świętego i bardzo potrzebujemy moralnej pewności, że idziemy w dobrym kierunku – przekonuje bp Mering. – Boję się, że jeśli będą jakiekolwiek niedopowiedzenia w sprawach tak zasadniczych, to wszystko nam się pogubi i rozmyje. Dlatego oczekiwałbym na jednoznaczne poparcie czy pokazanie gdzie mamy iść, którą drogą". Zdaniem bp. Meringa "błąd antropologiczny, o którym mówił Jan Paweł II wydaje się wciąż zagadnieniem ważnym dla człowieka".

Sztuka i godność

Wśród negatywnych zjawisk współczesnej kultury w Polsce ordynariusz włocławski wymienia "ciągłe usiłowanie pomniejszenia tradycji chrześcijańskiej" czego przejawem była np. skandalizująca wideoprojekcja zaprezentowana niedawno w Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie (warto wspomnieć, że bp Mering wyraził protest w tej sprawie, solidaryzując się z głosem abp. Józefa Michalika, przewodniczącego KEP).

Także biskup gliwicki Jan Kopiec ocenia, że w dziedzinie kultury artystycznej nie brakuje, niestety, punktów alarmowych. "Ta sfera jest nieco naruszona, zraniona ponieważ nie potrafimy zastosować tu normy szacunku wobec drugiego człowieka" – ocenia. To właśnie brak szacunku dla drugiego jest przyczyną afer czy napięć wokół dzieł czy wydarzeń usiłujących przekraczać dotychczasowe granice czy tabu. "Zawsze stawiamy na szacunek i godność człowieka nie godząc się na sprowadzanie wszystkiego do zupełnej perwersji. Nigdy nie zrezygnujemy" – deklaruje biskup gliwicki dodając, że podobne problemy mają biskupi z Niemiec czy Czech. "Wszyscy jesteśmy zdumieni i lekko sparaliżowani jak można dziś do człowieka podchodzić w tym całym odarciu z godności. Jest to szersze więc zjawisko".

Odrodzenie laikatu

Bp Mering zwraca uwagę na wiele zjawisk budzących radość i nadzieję oceniając, że "przeżywamy największe w czasach powojennych przebudzenie laikatu". Widać to np. w różnych akcjach na rzecz rodziny i obrony życia czego dowodzi lawinowo rosnąca frekwencjach na corocznych Orszakach Trzech Króli. "To są owoce nauki i działania Jana Pawła II, Benedykta XVI i obecnego papieża, Franciszka, bo cała trójka bardzo pracowała nad takim ożywieniem laikatu".

Biskup dodaje jednocześnie, że docenieniu roli świeckich powinien towarzyszyć głos uznania i wdzięczności wobec duchownych, tymczasem w wypowiedziach płynących z Rzymu słów takich słyszy się mało. Jest to zaś o tyle istotne, że dziś "praca księdza przebiega w dużych stresach".

Przewodniczący Rady KEP ds. Kultury i Ochrony Dziedzictwa Kulturowego jest także pod wrażeniem religijnego otwarcia młodzieży, czego oświadczył choćby podczas niedawnego spotkania z kilkoma tysiącami gimnazjalistów w Licheniu. "Potrafili się skupić, modlić, śpiewać. Nie mogę powiedzieć, że ta młodzież stawia się poza nami. Może im więcej mówi się o księżach rzeczy niedobrych, tym ten Kościół bardziej odzyskuje wiarygodność w oczach wiernych. Kościół, który cierpi, jest mimo wszystko bardziej podobny do tego, co chciał w nim widzieć Chrystus, tak myślę" – mówi KAI bp Mering.

Pluralizm – coś nowego

Wedle bp. Jana Kopca jednym z kluczowych wyzwań dla Kościoła w Polsce jest troska o klimat wzajemnego szacunku i spotkania na gruncie wspólnych wartości. "Do niedawna byliśmy nauczeni, że 99 proc. społeczeństwa to są katolicy i mamy jeden klucz mówienia do wszystkich. Tymczasem musimy uwzględnić, że dziś jesteśmy społeczeństwem pluralistycznym – podkreśla biskup gliwicki. – Jest to jeden z największych kłopotów naszego Kościoła, nie boję się tego powiedzieć" – dodaje.

Nie wystarczy powtarzać: "Pan Jezus to powiedział, więc wy wszyscy powinniście tacy być", bo to jest dziś zbyt daleko idący skrót – przestrzega bp Kopiec. Przyznaje, że tak mogło być w poprzednich czasach, natomiast dziś trzeba człowieka szukać a trzeba to robić umiejętnie korzystając ze współczesnych możliwości. Bardziej niż kiedyś Kościół winien wsłuchiwać się w to, co mają do powiedzenia zaangażowani świeccy, przypatrywać się różnym oddolnym inicjatywom. "Nie chodzi o ślepą akceptacje ale próbę nadania im dojrzałego kształtu" – zaznacza bp Kopiec.

Przed Kościołem w Polsce staje też zadanie dialogu z ludźmi, którzy nie podzielają punktu widzenia i odczuwania ludzi wierzących. "Zależy nam na tym abyśmy jako obywatele jednego państwa byli społeczeństwem, które się szanuje i pragnie wspólnie coś zrealizować". Chodzi zatem o to, by, bazując na nauce Kościoła, szukać wspólnego gruntu z jak najliczniejszymi środowiskami i najszerszymi kręgami społecznymi.

Bp Andrzej Siemieniewski z Wrocławia, który także odwiedzi Papieską Radę ds. Kultury ocenia, ocenia, że nie chodzi tylko o dialog. "Dialog, spotkanie jest czymś bardzo ważnym, ale z drugiej strony równie ważna jest ewangelizacja i dzielenie się Dobrą Nowiną, prezentacja tego czym jest ewangelia". Wskazuje jednocześnie, że sytuacja taka dla Kościoła nie jest czymś nowym, bowiem obraz Kościoła, początkowo bardzo nielicznego, który staje wobec tygla kultur właśnie przyniosły Dzieje Apostolskie ponad 20 wieków temu. "Dzieje Apostolskie to przeżywanie napięcia między dialogiem a ewangelizacją. Myślę, że z takim pytaniem w sercu jedziemy do Rzymu. Chcemy nabrać nowego światła, nowych wskazówek, nowych impulsów, właśnie na umiejętne łączenie dialogu z ewangelizacją".

Zdaniem bp. Jana Kopca nie jest to zadanie łatwe. "Jak wiemy mamy tu bardzo wiele trudnych punktów, bo tzw. świat różni się z znacznym stopniu od naszego podejścia ale na tym właśnie polega udział Kościoła w formowaniu kultury, żebyśmy się mogli spotkać i dojść do porozumienia w tym, co nas łączy" – tłumaczy ordynariusz gliwicki. Powołuje się przy tym na Jana Pawła II, który nie narzucał, nie rozstrzygał, nie stawał w pozycji tego, który ma władzę tylko starał się by człowiek sam zrozumiał, że drugiemu należy się szacunek i godność.

Bp Siemieniewski wskazuje na znaczenie dolnośląskich doświadczeń kulturowych dla przyszłości Kościoła w całym kraju. "Jest to doświadczenie mieszanki, tygla kultur. Duchowość spotkania jest czymś specyficznym dla wrocławskiej codzienności" – wyjaśnia. Przypomina, że po 1945 r. we Wrocławiu nastąpiła całkowita wymiana ludności i wszyscy są albo przybyszami albo potomkami przybyszów. Wrocław, w którym żyją katolicy obrządku zachodniego ale i grekokatolicy oraz prawosławni, luteranie a także żydzi i muzułmanie, nazywany jest miastem spotkań. Dlatego, wskazuje bp Siemieniewski, doświadczenie wrocławskie jest prekursorskie wobec tego, co w innych regionach Polski dopiero staje się codziennością. "To jest ta dolnośląska specyfika, z którą jedziemy do Rzymu na ad limina".

Dobro wspólne

Aktywne wychodzenie do współczesnego świata i wskazywanie na to, co łączy stają się, w opinii biskupów, niezbędnym rysem współczesnej działalności Kościoła. Bp Kopiec wskazuje, że takie działania są już tradycją na Górnym Śląsku. Kościół aktywnie uczestniczy tam w spotkaniach z twórcami, światem akademickim czy samorządowcami. Dyskusje dotyczą najważniejszych spraw regionu i kraju oraz w jaki sposób i gdzie Kościół mógłby się "przydać". W tym kontekście rozmawiano np. o relacjach międzypokoleniowych, miejscu Dobrej Nowiny w zakładach pracy oraz o współczesnej etyce pracy.

"Na Górnym Śląsku, gdzie było dużo przemysłu, hut, kopalń, a co dziś się sypie – to są tematy ważne, a Kościół może odegrać wobec nich bardzo dużą rolę, nie tyle decydując ile pomagając w ich rozwiązywaniu" – uważa ordynariusz gliwicki. Warto też wspomnieć, że kilka dni temu opublikowano "Głos z Górnego Śląska" – pierwszy dokument Rady Społecznej przy Arcybiskupie Metropolicie Katowickim. W dokumencie wyraża się oczekiwanie, że kręgi władzy będą respektowały specyfikę historyczną i wielokulturową tradycję Górnego Śląska.

Dzisiejszą rola Kościoła jest wskazywanie społeczeństwu wspólnych fundamentów: rodzinnych, społecznych, pokoleniowych tak, byśmy w rodzinach, miastach, województwach i wreszcie w ojczyźnie tworzyli autentyczną wspólnotę – uważa bp Kopiec. "Uczestniczyłem w różnych spotkaniach, na których inteligencja zastanawiała się co zrobić, byśmy nie byli wobec siebie 'dzikimi'. To szeroki temat, wychodzi poza kulturę a dotyka duszpasterstwa" – przyznaje członek Rady Episkopatu ds. Kultury i Ochrony Dziedzictwa Kulturowego.

Pytania duszpasterza twórców

Przy okazji wizyty ad limina należałoby zapytać, "czy niekiedy nie przekraczamy granicy uzurpacji wobec kultury oczekując, że kultura, która ze swojej natury musi być autonomiczna, zawsze będzie sprzyjała naszej wizji świata" – uważa ks. Grzegorz Michalczyk. Krajowy duszpasterz środowisk twórczych przypomina, iż Kościół nie stoi na stanowisku że kultura jest religijna albo antyreligijna lecz że jest autonomiczna i wolna.

"Konstytucja soborowa 'Gaudium et spes' mówi o poszanowaniu porządku moralnego itd. ale patrząc z perspektywy Kościoła w Polsce mam wątpliwość, czy nie mamy pretensji, zbyt często, zbyt radykalnie wyrażanej, gdy to, co proponuje kultura – w której chrześcijanie mają wciąż za mały udział – nie odpowiada naszej wizji świata. Czy byśmy nie chcieli zbyt łatwo dokonać zaprzęgnięcia kultury do dzieła ewangelizacji" – pyta ks. Michalczyk.

Jego zdaniem zamiast ewangelizować kulturę przez swój udział w niej, chrześcijanie w Polsce chcieliby a priori założyć, że każde działanie kulturalne musi być zgodne z chrześcijańską wizją świata. "A jeżeli nie jest lub sprzeciwia jej się sprzeciwia – bo takie prądy można znaleźć, zwłaszcza w kulturze masowej – to mamy pretensje, jesteśmy naburmuszeni, oburzeni, zagniewani na kulturę w ogóle, de facto odcinając się od niej i tracąc możliwość dialogu z nią, także z tą, która prezentuje wątki niekoniecznie chrześcijanom bliskie" – uważa ks. Michalczyk. Dlatego choć oczywiście wskazywać na znaczenie wartości moralnych i poszanowania uczuć religijnych, to nie można z tego robić broni, którą się walczy, bo efekty są przeciwne do zamierzonych. Uważanie, że dzisiejsza kultura będzie w całości chrześcijańska grzeszy naiwnością. Dlatego powstaje pytanie, czy Kościół potrafi dialogować z nią taką jaka ona jest, w dobrej wierze szukając punktów wspólnych.

Ważne też, uważa duszpasterz twórców, by po obydwu stronach, a więc także w środowisku osób niewierzących były osoby gotowe do wejścia w dialog. "Moim zdaniem tego brakuje, bo po obydwu stronach mamy wizje oblężonej twierdzy i fundamentalizmy: z jednej strony agresywnej ideologii ateistycznej czy antyreligijnej, gdzie Kościół traktuje się jak uzurpatora i trzeba się bronić przed jakimkolwiek wpływem chrześcijaństwa. A z drugiej strony, pobożnościowej nie mniej agresywny fundamentalizm chrześcijański, w którym wszystko co nie jest pokropione święconą wodą, jest wrogie i należy to odrzucić" – ocenia ks. Michalczyk. Jego zdaniem w Papieskiej Radzie Kultury należałoby szukać odpowiedzi na pytanie w jaki sposób "dialogowe" postawy Jana Pawła II czy Benedykta XVI, który zainspirował "Dziedziniec pogan" przełożyć na kontekst praktyczny Kościoła w Polsce. W jaki sposób to realizować w sytuacji, kiedy zarówno po jednej jak i drugiej stronie fundamentalizmy są ogromnym zagrożeniem dla dialogu.

"Do dialogu trzeba podchodzić bez lęku, z otwartością na inność drugiego, inaczej zamkniemy się w prywatnej kapliczce swoich adorujących się nawzajem przedstawicieli albo lęków, które nie pozwalają wyjść na zewnątrz" – uważa ks. Michalczyk. Przypomina jednocześnie, że Kościół od swojego początku wychodzi na zewnątrz. "Przecież do nas chrześcijaństwo dotarło w szacie kultury greckiej, nie judaistycznej. Ewangeliści czerpali z kultury greckiej pełnymi garściami, choćby Jan ze "swoim" logosem itd. Od chwili zesłania Ducha Świętego widać było, jak bardzo to wejście chrześcijaństwa w kulturę jest faktem. Prawdopodobnie nie dotarło by ono do nas jako zrozumiałe, gdyby tej szaty kultury greckiej, kultury ówczesnego świata, nie przejęło" – tłumaczy duszpasterz twórców. I dodaje, że nie znaczy to, że na wszystkie dyktaty kultury trzeba się zgadzać: chrześcijaństwo nigdy się nie utożsami z kulturą, bo jego misja jest zupełnie inna.

"Musimy się uczyć zgody na inność ludzi, którzy są wokół nas i mając swój wkład, oby coraz większy jako chrześcijanie, w tworzenie kultury, godzić się na to, że będą obok ludzie, którzy mają kompletnie inne inspiracje i mają prawo też wyrażać to, co myślą i tworzą" – stwierdza ks. Michalczyk. Wyraża też przekonanie, że dialogowi Kościoła z kulturą nie może towarzyszyć ani język anatem ani zamknięty z teologicznym hermetyzmie. Tymczasem to jest ogromny problem i przyczyna, dla której wiele osób nie odnajduje w Kościele odpowiedzi na pytania, które sobie stawiają. Chodzi po prostu, o taki kształt wiary, która jest zdolna przemawiać w kategoriach rozumowych, to znaczy wejść w dialog z człowiekiem, który dziś myśli w taki sposób.

"Chrześcijaństwo jest tak fascynujące, że można je przedstawić dzisiejszym językiem, językiem dzisiejszego człowieka w sposób, który będzie adekwatny do genialnych treści, które niesie" – puentuje z krajowy duszpasterz twórców.

Tagi:
sztuka kultura ad limina

Reklama

Filmowe misje u stóp Krzyża

2019-08-13 12:55

Ks. Tomasz Tylutki
Edycja szczecińsko-kamieńska 33/2019, str. 8

Ks. Tomasz Tylutki
W Międzyzdrojach można było obejrzeć ciekawe filmy ewangelizacyjne

Międzyzdroje – nadmorski kurort wypoczynkowy słynie z piękna krajobrazu, położenia, powietrza, ale także z prowadzonych działań na polu kultury i duchowości. Od 15 do 22 lipca br. w międzyzdrojskim kościele pw. św. Piotra Apostoła przeżywano w wyjątkowy sposób duchowy czas skupienia w ramach diecezjalnej akcji ewangelizacyjnej „Misje u stóp Krzyża”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Licheń: modlitwa w intencji bezdzietnych

2019-08-17 08:59

jz / Licheń (KAI)

W najbliższą niedzielę, 18 sierpnia, w Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej odbędzie się Dzień modlitw w intencji małżeństw bezdzietnych, które pragną potomstwa. W czasie głównej Mszy Świętej o godzinie 12.00 będziemy modlić się o dar macierzyństwa i ojcostwa dla nich.

Biuro Prasowe Sanktuarium w Licheniu

„Zapraszamy te małżeństwa, aby uklękły z wiarą i ufnością przed Maryją i powierzyły Jej swoje pragnienie daru rodzicielstwa. W licheńskiej Księdze Łask mamy wiele świadectw małżeństw, które tutaj wyprosiły dar potomstwa. Zachęcamy do wspólnej modlitwy z małżeństwami także ich krewnych i przyjaciół” – zaprasza ks. Janusz Kumala MIC, kustosz licheńskiego Sanktuarium.

Przy tej okazji warto przypomnieć, ze w bazylice co tydzień, w sobotni wieczór odprawiane są msze w intencji małżeństw i rodzin o godz. 19.00. W tę sobotę odbędzie się obrzęd odnowienia przyrzeczeń małżeńskich. Małżeństwa mogą otrzymać pamiątkowy dyplom z okazji kolejnej rocznicy ślubu. Aby go dostać, należy zgłosić się do Biura Obsługi Pielgrzyma (pod głównymi schodami prowadzącymi do bazyliki) przynajmniej godzinę przed rozpoczęciem mszy św.

W Licheniu od 2010 roku istnieje Ośrodek Wsparcia Płodności "NaProTechnologia". Jest jednym z dzieł finansowanych przez Fundację SPEM DONARE i jedynym tego typu ośrodkiem w regionie. NaProTECHNOLOGY® to nowoczesna formy diagnostyki oraz kompleksowego leczenia wspierająca naturalną prokreację. Zespół licheńskiego Ośrodka tworzą instruktorzy Creighton Model FertilityCare™ System, którzy uczą metody obserwacji i zapisu wskaźników płodności oraz lekarze specjaliści z zakresu ginekologii i położnictwa, endokrynologii, andrologii, konsultanci medyczni NaProTechnologii. Najbliższe spotkanie wprowadzające odbędzie się 22 sierpnia. Zarejestrować się można pod numerem 609 528 116 lub pisząc na e-mail: napro@lichen.pl.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Jędraszewski przekazał relikwie św. Faustyny węgierskiej parafii

2019-08-17 18:55

bp ak / Ruzsa (KAI)

- Święta Faustyna zastanawiała się nad Chrystusem, wchodziła w głębię Jego cierpienia, które przyjął dla naszego zbawienia. - mówił arcybiskup Marek Jędraszewski w miejscowości Ruzsa na Węgrzech, gdzie brał udział w uroczystościach umieszczenia relikwii św. Siostry Faustyny. Eucharystię, sprawowaną przy ołtarzu polowym, poprzedziła Koronka do Bożego Miłosierdzia.

W homilii, metropolita przywołał historię proroka Jeremiasza, który napominał Izraelitów, aby słuchali Boga. Przywódcy wojsk, broniących wtedy Jerozolimę, uważali, że słowa proroka obniżają morale żołnierzy i postanowili go zgładzić. Jeremiasz został ocalony przez kuszyckiego króla Ebedmeleka.

– Minęły wieki. Na ziemię palestyńską zstąpił Boży Syn, rodząc się z przeczystego łona Najświętszej Dziewicy – Jezus Chrystus. Głosił prawdę o Bogu, który jest miłością i który chce zbawić wszystkich. Izraelici czekali na przyjście Mesjasza, ale kiedy przyszedł – został odrzucony nawet przez swoich bliskich z Nazaretu.

Arcybiskup zaznaczył, że Chrystus do końca realizował Boży zamysł, przynosząc ziemi ogień miłosiernej miłości: „Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął”. Podkreślił, że obowiązkiem Chrystusowych uczniów jest odkrywanie głębi Bożego miłosierdzia, które Zbawiciel przyniósł światu za cenę swojego cierpienia. Przypomniał, że na początku XX wieku urodziła się Helena Kowalska – św. Siostra Faustyna.

– 7 lat temu zostałem powołany na urząd metropolity łódzkiego – tam, gdzie zaczęło się dzieło Siostry Faustyny. Natomiast, dwa i pół roku temu, Ojciec Święty powołał mnie do Krakowa – tam, gdzie skończyło się jej dzieło. Czuję się szczególnie powołany, aby być świadkiem tajemnicy Bożego Miłosierdzia, objawionej przez św. Siostrę Faustynę.

W 1924 roku Pan Jezus po raz pierwszy ukazał się Siostrze Faustynie: „W pewnej chwili byłam z jedną sióstr na balu. Kiedy się wszyscy najlepiej bawili, dusza moja doznawała wewnętrznych udręczeń. W chwili, kiedy zaczęłam tańczy, nagle ujrzałam Jezusa obok, Jezusa umęczonego, obnażonego z szat, okrytego całego ranami, którymi powiedział te słowa: dokąd cię będę cierpiał i dokąd mnie zwodzić będziesz? W tej chwili umilkła wdzięczna muzyka, znikło sprzed oczu moich towarzystwo, w którym się znajdowałam, pozostał Jezus i ja”. Po tym wydarzeniu, Faustyna pobiegła do najbliższego kościoła, prosząc Boga o rozeznanie. Usłyszała, że ma wstąpić do klasztoru. 12 lat później, będąc w Krakowie, we wrześniu 1936 roku, Pan Jezus prosił ją, aby odmawiała koronkę: „W pewnej chwili, kiedy przechodziłam korytarzem do kuchni, usłyszałam w duszy te słowa: odmawiaj nieustannie tę koronkę, której cię nauczyłem. Ktokolwiek będzie ją odmawiał, dostąpi wielkiego miłosierdzia w godzinę śmierci. Kapłani będą podawać grzesznikom, jako ostatnią deskę ratunku.”

– Te zapiski z jej „Dzienniczka” stanowią szczególny testament także dla nas, a jednocześnie świadectwo tego, jak blisko związana była z bogatym w miłosierdzie Jezusem.

Arcybiskup zacytował słowa ostatniej modlitwy Siostry Faustyny: „Niechaj łaska Twoja, która spływa na mnie z litościwego Serca Twego umocni mnie do walki i cierpień, bym pozostała Ci wierna, a choć taką nędzą jestem, nie lękam się Ciebie, bo znam dobrze miłosierdzie Twoje. Nic mnie nie odstraszy od Ciebie Boże, bo wszystko jest mniejsze nad poznanie moje – widzę to jasno.”

– W świetle jej świadectwa o Chrystusie zmartwychwstałym, który umierając na krzyżu okazał nam ogrom swojego miłosierdzia, jeszcze głębiej wczytujemy się w słowa Listu do Hebrajczyków: „Zastanawiajcie się więc nad Tym, który ze strony grzeszników taką wielką wycierpiał wrogość przeciw sobie, abyście nie ustawali, zła mani na duchu”. Jesteśmy w czasie wielkich zmagań o chrześcijańską Europę. Te zmagania każą nam umacniać siebie, wpatrywać się w Chrystusa miłosiernego i nie pozwolić, byśmy dali się złamać na duchu.

Metropolita wyjaśnił, że ocalenie Europy jest możliwe, jeśli wierni będą głosić prawdę o miłosierdziu Bożym, czyli odpowiadać miłością na miłość Boga i modlić się za tych, którzy jej nie rozumieją.

– Europa, aby przetrwać i ocalić się potrzebuje Bożego miłosierdzia, którego musimy być świadkami. Prośmy św. Faustynę, Sekretarkę Bożego Miłosierdzia, aby upraszała nam u Pana Boga tę łaskę, abyśmy, mówiąc o Bogu, ukazywali wszystkim, jak bezgraniczne jest Jego miłosierdzie i jak każdy ma szansę, by do Niego powrócić i na nowo stać się Jego pełnym ufności dzieckiem. Święta Faustyno, módl się za nami!

Attila Tanács, inicjator i organizator wydarzenia, przyznał, że niezwykłą inspiracją jest dla niego Jan Paweł II. Wspominał, że kiedy w młodości był ministrantem, głową Kościoła został Jan Paweł II.

– Udało mi się już wprowadzić do tej świątyni relikwie Jana Pawła II. Jadąc do Krakowa, coraz bardziej otwieraliśmy się na Boże Miłosierdzie. Dzięki Zgromadzeniu Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, otrzymaliśmy relikwie św. Siostry Faustyny. Pragniemy szerzyć kult Bożego miłosierdzia.

Siostra Jadwiga ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, pierwsza Węgierka w tym zakonie, dodała, że prawda o miłosiernym Bogu powinna dotrzeć do każdego człowieka. Przypomniała, że na węgierskiej ziemi jest znacznie mniej katolików niż w Polsce, a wielu wiernych nie ma nawet możliwości uczestnictwa w niedzielnej Mszy świętej.

Proboszcz wawelskiej katedry, ks. Zdzisław Sochacki, zauważył, że do Krakowa przybywa coraz więcej węgierskich pielgrzymów.

– Ks. Zoltán Negyela proboszcz miejscowości Ruzsa, przyjechał na Wawel z zaproszeniem, aby z tego miejsca, gdzie Jan Paweł II dorastał do świętości, przekazać to, co jest najważniejsze w jego przesłaniu. Parafia otrzymała już relikwie Jana Pawła II, które przypominają o bardzo ważnej idei – o miłosierdziu. Jan Paweł II i Siostra Faustyna do Apostołowie Miłosierdzia.

Ks. prałat powiedział, że przed głównymi uroczystościami odbyło się spotkanie w Centrum Przyjaźni im. Karola Wojtyły. Placówka zajmuje się działalnością charytatywną i pomaga ubogim i zagubionym. Otwarto w niej również wystawę związaną z 100-rocznicą odzyskania przez Polskę niepodległości. Wyraził również radość, że na Węgry przyjechał arcybiskup Marek Jędraszewski, który jest niestrudzonym głosicielem Bożego Miłosierdzia.

– Byłem zaskoczony, że wydaje się tu tyle posiłków. Setka ludzi przychodzi tutaj po pomoc i duchowe wsparcie. Podziwiam tę parafialną wspólnotę za to, że trafnie odczytała myśl Jana Pawła II.

Ks. Zoltán Negyela, zaznaczył, że jest dumny z faktu obecności w jego parafii krakowskiego metropolity. Nadmienił, że od sierpnia w świątyni znajdują się już relikwie krwi św. Jana Pawła II. Wspomniał, że niedawno przytrafił mu się wypadek samochodowy. Usłyszał wtedy głos: „Trzymaj prosto kierownicę, módl się, a będziesz ocalony”.

– Czułem, że przemawia do mnie Jezus Miłosierny. Niedługo potem umieściliśmy w kościele relikwie św. Jana Pawła II i mieliśmy już nadzieję, że będzie u nas również św. Siostra Faustyna. Kiedy pojechaliśmy po jej relikwie do Krakowa, postanowiliśmy, że zaprosimy do nas również metropolitę. Zawierzyliśmy tę sprawę św. Faustynie (…) Ks. arcybiskup po krótkiej rozmowie wyjął swój kalendarz i wpisał datę.

Ks. proboszcz wyjaśnił, że na Węgrzech jest już kilka miejsc, gdzie znajdują się relikwie Jana Pawła II i Siostry Faustyny. Ich kult się coraz bardziej rozszerza. Dodał, że postanowił utworzyć specjalne porozumienie pomiędzy ośrodkami, aby szerzyć i propagować kult tych polskich świętych.

– W ten sposób możemy głębiej poznać bogactwo Boże, umacniając się wiarą innych i dostrzegać jedność w różnicach (…) W całej parafii czujemy orędownictwo św. Siostry Faustyny. W każdą niedzielę odmawiamy Koronkę. Mamy nadzieję, że ten wspaniały początek nie będzie miał końca.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem