Reklama

Nie możemy spać spokojnie - wywiad z abp. Stanisławem Budzikiem

2014-02-27 11:36

Alina Petrowa-Wasilewicz, Marcin Przeciszewski / Warszawa

Katarzyna Artymiak

Musimy rozpocząć nową ewangelizację i uczyć się jej metod od Ojca Świętego Franciszka – mówi abp Stanisław Budzik. W wywiadzie dla KAI metropolita lubelski opowiada o wizycie „Ad limina” polskich biskupów, o tym, czy Kościół w Polsce odeprze proces laicyzacji, prezentuje liczne inicjatywy ewangelizacyjne w archidiecezji lubelskiej.

KAI: Zakończyła się bardzo ważna, pierwsza za pontyfikatu papieża Franciszka wizyta „Ad limina Apostolorum” polskich biskupów. Jakie wnioski z niej płyną?

Abp Stanisław Budzik: Spotkanie z Ojcem Świętym było dla nas wielkim przeżyciem. Z jednej strony z satysfakcją przyjęliśmy słowa uznania pod adresem Kościoła w Polsce. Papież widzi w nim ogromny potencjał wiary, modlitwy i czynnej miłości. Na nasze pytanie, czy nie znudziły się mu już spotkania z biskupami z Polski, odpowiedział z uśmiechem, że przynosimy przecież dobre wiadomości. Ale ze spotkania z papieżem i z dyskusji w poszczególnych dykasteriach watykańskich wynosimy także ostrzeżenie, iż nie możemy spać spokojnie i siedzieć z założonymi rękami w przekonaniu, że z Kościołem u nas jest tak dobrze. Papież apelował, byśmy otwierali szeroko drzwi Kościoła, wychodzili na zewnątrz, szukając ludzi, którzy do kościoła już systematycznie nie przychodzą. A w katolickiej Polsce jest ich co najmniej połowa.

Papież Franciszek nie mówi jakichś rewelacyjnie nowych rzeczy, nie zmienia nauki i praktyki Kościoła, ale używa nowego języka, stawia nowe akcenty. W struktury Kościoła wnosi nowy, ożywczy powiew Ducha i wielką zachętę do powrotu do źródeł. Metodę, którą tak świetnie zaprezentował w swojej adhortacji Evangelii gaudium obserwowaliśmy podczas wizyty na co dzień. Nie tylko rozmawialiśmy z Ojcem Świętym, ale mieliśmy także okazję widzieć go "w akcji", podczas audiencji ogólnej i spotkania z rodzinami Drogi Neokatechumenalnej z wielu krajów. Błogosławił i rozsyłał rodziny na misje do różnych krajów na świecie, nawet tak odległych geograficznie i kulturowo jak Chiny. Fenomen papieża Franciszka zmusza nas, duszpasterzy do refleksji. Możemy się od niego wiele nauczyć. Ten pontyfikat to wielka szansa dla całego Kościoła, w tym i Kościoła w Polsce.

Reklama

Oczywiście dla nas wciąż aktualne jest to, co powiedział Jan Paweł II na początku trzeciego tysiąclecia: nie musimy szukać jakiejś nowej nauki, ale trzeba sięgnąć do źródeł i wypłynąć na głębię. Te słowa wciąż mamy w pamięci. Franciszek formułuje to wezwanie w sposób jeszcze bardziej radykalny, mówiąc, że Kościół winien dokonać wewnętrznego, ewangelizacyjnego, misyjnego, duszpasterskiego nawrócenia – abyśmy wszyscy skuteczniej głosili światu Ewangelię.

KAI: Kościół w Polsce jest chyba na szczególnym etapie, na swego rodzaju historycznym zakręcie. Z jednej strony możemy zachwycać się jego potencjałem, z drugiej strony widzimy pewne, dość znaczne osłabienie. I o tym też mówił papież Franciszek.

- "Zachwyt potencjałem" Kościoła w Polsce mogą wyrażać ludzie odwiedzający nasz kraj, widząc pewne zewnętrzne objawy, zwłaszcza pełne świątynie, powołania, czytając niektóre statystyki i porównując z sytuacją u siebie. Ale na spotkaniach biskupów nigdy nie zauważyłem „zachwytu”, raczej wielką troskę o stan Kościoła nad Wisłą. Jest nam coraz trudniej docierać do współczesnego człowieka, który jest kształtowany przez masową kulturę i środki społecznego przekazu niechętne Kościołowi. To potężna „konkurencja” w procesie kształtowania świadomości wiernych, dlatego musimy się zdobyć na wielki wysiłek.

Słyszeliśmy o tym na każdym kroku w Stolicy Apostolskiej – ze strony Ojca Świętego i w poszczególnych dykasteriach. Przypominano nam wciąż, że stajemy wobec procesów, które w całym świecie doprowadziły do bardzo dramatycznych sytuacji w zakresie powołań, rodziny, świadectwa chrześcijańskiego. Te wszystkie procesy zaczynają się u nas w Polsce, mamy tego wyraźne symptomy. Powinny być one dla nas źródłem wielkiego, twórczego niepokoju.

KAI: Może nasza polska droga będzie jednak inna i nie powtórzymy błędów innych Kościołów lokalnych, szczególnie tych na Zachodzie, dotkniętych największą falą sekularyzacji?

- Wielu obserwatorów życia religijnego i kościelnego w Polsce ma nadzieję, że tego scenariusza nie powtórzymy. Wciąż jednak powraca pytanie, w jakim stopniu posiadamy możliwość wpływania na procesy sekularyzacyjne, a w jakim są one od nas niezależne. Czy to, co się stało w różnych środowiskach kościelnych na Zachodzie Europy jest efektem zaniedbania ze strony tamtejszych Kościołów, wyboru niewłaściwej strategii działania czy też są to procesy, na które ludzie Kościoła nie mają decydującego wpływu.

KAI: Mówienie o nieuchronności sekularyzacji oznaczałoby zakwestionowanie ludzkiej wolności. Może jednak się okazać, że mieszkamy w Niniwie, a laicyzacja nie jest nieodwołalnym walcem, który po nas przejedzie, że dużo zależy od nas samych.

- W żadnym wypadku nie możemy odchodzić od koncepcji wolności. Jest ona dla nas, wierzących czymś podstawowym. Bez wolności nie byłoby odpowiedzialności. Nauka o wolności to samo serce antropologii chrześcijańskiej. Ale wiemy nie od dziś, że człowiek może utracić wolność, popaść w niewolę. Różne działania zewnętrzne i wewnętrzne mogą tę wolność osłabić, usidlić, skrępować. Wiele jest dzisiaj takich działań, zewnętrznych, nacisków, procesów społeczno-kulturowych uzależniających człowieka, wpływających na jego świadomość, zagrażających jego wolności, wrażliwości jego sumienia. „Wolność nie jest ulgą, lecz trudem wielkości” – mówi poeta. Potrzeba wielkiego trudu i dobrego rozeznania, aby wolność ocalić. Dla nas wierzących decydujące jest słowo Chrystusa: „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli.”

KAI: Poważnym powodem kryzysu Kościoła na Zachodzie była kondycja teologii z jednej strony, a z drugiej naciski ze strony ludzi świeckich rozumiejących swą rolę w Kościele, głównie jako rolę krytyczną i wolność do obalania tego, co zastali. Nie do końca rozumieli na czym w istocie polega ich misja apostolska. Oba te środowiska domagały się nieustających zmian i modernizacji Kościoła. U nas jest inaczej. Świeccy w Polsce są może mniej aktywni, ale chyba mocniej utożsamiają się z Kościołem.

- Nie ma wątpliwości, że tak jest. Gdy w latach osiemdziesiątych studiowałem i mieszkałem na Zachodzie, odnosiłem wrażenie, że w tamtejszych wspólnotach kościelnych dominują raczej skrajne nurty, brakuje zaś zdrowego środka. Po powrocie do Polski łatwo było zauważyć, że ten zdrowy środek w Kościele płynie szerokim nurtem i jest mocny. Dzisiaj widać nowe niebezpieczeństwo. Olbrzymia polaryzacja życia społecznego i politycznego w Polsce przekłada się na Kościół, dzieląc go od wewnątrz. Gdyby ten proces się utrwalał, byłoby to dla życia kościelnego bardzo niebezpieczne, wręcz destrukcyjne.

KAI: A w czym ta polaryzacja, na gruncie kościelnym się wyraża?

- W braku jedności wśród wyznawców Chrystusa. Wspólnota polityczna staje się ważniejsza niż wspólnota wiary. Ktoś, chyba Zbigniew Nosowski, opisał ironicznie zasadę stosowaną przez wielu: "Miłuj bliźniego swego, z wyjątkiem przeciwnika politycznego”. Przecież przykazanie miłości to centrum Ewangelii. Czyżby nie odnosiło się do obszaru życia społecznego i politycznego? Kościół będący – zgodnie z definicją soborową – sakramentem zbawienia, czyli znakiem i narzędziem budowania jedności rodzaju ludzkiego, nie może o tym zapomnieć. Podziały i napięcia polityczne nie powinny się wciskać do Kościoła. Kościół powinien być domem dla wszystkich. Inaczej nie spełni swojego powołania, aby nieść ludziom zbawienie i stawać się zaczynem jedności całego rodzaju ludzkiego.

KAI: Do jedności zachęcał biskupów papież Franciszek podczas „Ad limina”. Czytamy o tym już w pierwszym akapicie jego przemówienia do polskich biskupów. Dlaczego potraktował to jako najważniejsze wskazanie?

- Pewnie z tych powodów, o których mówiliśmy wcześniej, a które Papieżowi są doskonale znane. Przecież zanim pojechaliśmy do Rzymu, każda z diecezji przekazała do Stolicy Apostolskiej szczegółowe sprawozdanie z życia kościelnego i sytuacji Kościoła w społeczeństwie. Syntezę tego poznał Ojciec Święty. Papież otrzymuje także informacje nuncjatury apostolskiej. Zdaje sobie sprawę, jak bardzo jedność w Kościele jest nam potrzebna. Fakt, że jesteśmy chrześcijanami, powinien nas wszystkich łączyć i chronić przed pokusą formowania wewnątrzkościelnych obozów. Kościół w Polsce musi się zmobilizować, nawrócić się jako wspólnota, aby być widzialnym znakiem i narzędziem jedności.

KAI: Papież Franciszek wiele mówi o „nawróceniu duszpasterskim, nawróceniu misyjnym Kościoła”. Co to oznacza w praktyce?

- Mogę to zilustrować na przykładzie archidiecezji lubelskiej. Na początku marca rozpoczniemy rekolekcje ewangelizacyjne w parafiach. Chcemy dotrzeć z orędziem Ewangelii do wszystkich, zwłaszcza do tych, którzy przestali jej słuchać. Projekt ewangelizacyjny wpisuje się w program duszpasterski Kościoła w Polsce. Przygotowując się na jubileusz 1050-lecia chrześcijaństwa w Ojczyźnie, chcemy odkryć chrześcijańskie korzenie, z których wyrastamy. To odkrycie ma być impulsem do odnowienia i umocnienia naszej wiary, do postawienia Boga w centrum naszego życia.

Rekolekcjom ewangelizacyjnym, trwającym zwyczajnie od czwartku do niedzieli, towarzyszyć będzie peregrynacja Krzyża. W kilkuletnią wędrówkę po wszystkich parafiach wyruszy z Archikatedry kopia słynącego łaskami Krzyża Trybunalskiego. Umieszczone w niej będą relikwie Krzyża Świętego, które są od pewnego czasu w posiadaniu archidiecezji.

Rekolekcje ewangelizacyjne przeprowadzą zespoły, w których z kapłanem współpracować będzie grupa świeckich. Treścią rekolekcji będzie głoszenie kerygmatu, czyli podstawowych prawd Ewangelii. Po rekolekcjach Krzyż Święty pozostanie w parafii jeszcze przez tydzień. W kolejnych dniach wspólnota parafialna, która doświadczyła spotkania z Chrystusem ukrzyżowanym i zmartwychwstałym, stanie się Wieczernikiem Kościoła, zgromadzonego na modlitwie wraz z Maryją i oczekującego na Zesłanie Ducha Świętego. W tym czasie podczas nabożeństw wieczornych będziemy dziękować za bezcenne dary Wieczernika, którymi są Eucharystia, Kapłaństwo, Kościół posłany do wszystkich narodów, Maryję jako Matkę Kościoła, przykazanie miłości oraz Ducha Świętego zesłanego na odpuszczenie grzechów. Dziesiątego dnia od rozpoczęcia rekolekcji, w sobotę, peregrynacja Krzyża zakończy się liturgią Sakramentu Bierzmowania, udzielanego przez biskupa. Będzie to parafialne Zesłanie Ducha Świętego i posłanie wiernych, aby z radością głosili Ewangelię współczesnemu światu.

KAI: A jak z tą misją ewangelizacyjną dotrzeć do tych, co do kościoła nie przyjdą?

- Będziemy iść od domu do domu i zapraszać ludzi do udziału w rekolekcjach ewangelizacyjnych. Pomogą nam w tym różne grupy działające w diecezji. Będziemy wzywać tych, którzy nie garną się zwyczajnie do kościoła: „Pójdźcie do źródła! Skosztujcie wody żywej!” – projekt ewangelizacyjny nosi bowiem nazwę „Źródło”. Chcemy "przeorać" w ten sposób całą diecezję. Ufam, że będą to ważne lata dla archidiecezji lubelskiej.

Są też inne motywy, które wybrzmią w dziele „duszpasterskiego nawrócenia” i nowej ewangelizacji. W tym roku obchodzimy 300-lecie seminarium duchownego w Lublinie. Jego wychowankowie pracują dziś na całym świecie – od Argentyny aż po Papuę-Nową Gwineę. Powiedziałem to Ojcu Świętemu Franciszkowi, który z ożywieniem opowiadał o roli polskich kapłanów w dziele ewangelizacji Argentyny. W seminarium lubelskim przygotowują się do kapłaństwa, już od kilkudziesięciu lat, także grekokatolicy z Polski i Ukrainy. Także ta wiadomość wzbudziła duże zainteresowanie Ojca Świętego.

W następnym 2015 roku, będziemy obchodzić z kolei 250-lecie koronacji obrazu Matki Bożej Chełmskiej. Na Chełmskiej Górce już w XIII w. znajdowała się katedra diecezji prawosławnej. Chełm był także stolicą księcia Daniela Romanowicza, założyciela Lwowa, jedynego władcy Rusi Halickiej, który otrzymał korony papieskie. To ważna postać także dla dzisiejszej Ukrainy w kontekście jej aspiracji europejskich.

Od wczesnego średniowiecza czczony był na Górze Chełmskiej obraz Matki Bożej, jedna z najstarszych o otoczonych największą czcią ikon Wschodu. Przez wieki był przedmiotem kultu wyznawców prawosławia, potem – po zawarciu Unii Brzeskiej – Kościoła greckokatolickiego, dla którego wybudowano obecną świątynię. Następnie, po kasacie diecezji greckokatolickiej przez carat w 1875 r., świątynię i obraz przejęli prawosławni. Po I wojnie światowej, pod wpływem migracji ludnościowych świątynia przeszła na własność parafii rzymskokatolickiej.

Jubileusz koronacji będzie okazją do uświadomienia sobie bogactwa archidiecezji lubelskiej, na które składają się różne wątki, wyznania, języki i kręgi kulturowe. Lublin i okolice należały przez 800 lat do diecezji krakowskiej, z kolei Ziemia Chełmska kształtowała się pod wpływem kultury wschodniej. Zostało to pięknie zobrazowane w kaplicy Trójcy Świętej na Zamku Lubelskim, gdzie w gotyckiej kaplicy odkryto wspaniałe freski bizantyjskie z początku XV wieku. Będzie to okazja, żeby uświadomić sobie wielką szansę, jaką stwarza spotkanie kultur, narodów i religii.

Zaś rok później, w 2016 r., będzie obchodzone 1050-lecie Chrztu Polski i Światowy Dzień Młodzieży w Krakowie, do którego już się intensywnie przygotowujemy. W Lublinie i naszej archidiecezji chcemy przyjąć młodzież z całego świata, ale z pewnością najwięcej będzie gości ze Wschodu. Te kontakty z młodzieżą zza wschodniej granicy już są zresztą liczne i różnorodne. Stymulują je przede wszystkim uniwersytety, także Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II, który jest bardzo, ceniony w tych krajach, zwłaszcza na Ukrainie.

Kolejne rocznice to 600-lecie praw miejskich Lublina, będące okazją do refleksji nad świetną i wielowątkową historią miasta i regionu oraz stulecie Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Biskup lubelski Marian Fulman przyjął w 1918 r. studentów nowego Uniwersytetu pod dach seminarium duchownego w Lublinie na cztery lata. Z okazji rocznicy Uniwersytetu chcemy zaprosić do Lublina Konferencję Episkopatu Polski na zebranie plenarne.

Wspomniane rocznice będą inspirować do przyjrzenia się bogactwu dziedzictwa archidiecezji lubelskiej. Chcemy też w ten sposób podjąć wezwanie Ojca Świętego Franciszka do nawrócenia ewangelizacyjnego, do osobistego wyboru Chrystusa. A w ślad za tym do takiej mobilizacji ludzi, aby wszyscy wierzący czuli się wezwani do radosnego głoszenia Ewangelii.

Mamy nadzieję, że dzięki temu uda się nam wyłowić ludzi gotowych zaangażować się dla ewangelizacji w sposób bardziej systematyczny. Zaproponujemy im odbywanie formacji w ośrodku diecezjalnym w Dąbrowicy koło Lublina, po czym będą ewangelizować w kolejnych środowiskach.

Ufamy, że ta akcja ewangelizacyjna jest realizacją posłania, jakie kieruje do nas Chrystus w Ewangelii i powtarza na zakończenie każdej Eucharystii: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię!” Za przykładem Ojca Świętego chcemy czynić to w sposób dynamiczny i radosny. Cieszymy się, że ta akcja tak wpisuje się w postulaty Papieża Franciszka, choć była zaplanowana jeszcze przed jego wyborem na papieża jako owoc przeżywanego w diecezji Roku Wiary.

KAI: To on wzywa do wyjścia ze świątyni, wyjścia ku wszystkim duchowo zagubionym i potrzebującym, do swego rodzaju „rabanu” w Kościele...

- Wierni w Lublinie wychodzą na ulice kilkanaście razy do roku. Uczestniczą w trzech Drogach Krzyżowych. Pierwsza to akademicka, która wędruje ulicami dzielnicy studenckiej obok KUL-u i UMCS-u. Uczestniczy w niej kilka tysięcy studentów. Druga organizowana jest na terenie byłego obozu koncentracyjnego na Majdanku dla młodzieży z całej diecezji, często z udziałem młodzieży ukraińskiej. Trzecia wędruje ulicami Starego Miasta i ma wymiar ekumeniczny: duchowni różnych wyznań przygotowują i wygłaszają teksty modlitw. W tradycję Lublina wpisana jest wieczorna procesja Maryjna 3 lipca. Tłumy wiernych idą w Orszaku Trzech Króli, uczestniczą w marszu życia, w procesji tajemnic światła oraz w kilku innych procesjach i marszach organizowanych co roku.

KAI: W tych dniach wszyscy żyjemy Ukrainą. To tuż za granicą archidiecezji lubelskiej.

- Ziemia lubelska ma wiele związków z Ukrainą. To nasi najbliżsi sąsiedzi. Wielu z nich mieszka, studiuje i pracuje w Lublinie. Kapłani z naszej archidiecezji pomagają Kościołowi rzymskokatolickiemu na Ukrainie w pracy duszpasterskiej. W zeszłym roku byłem w Kijowie z okazji 1025-rocznicy Chrztu Rusi, obchodzonej przez Kościół greckokatolicki i połączonej z konsekracją kijowskiej katedry Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego. Miałem okazję zobaczyć piękny Kijów, poznać jego dzieje – to przecież chrzcielnica i „Jerozolima” Kościoła wschodniego. Byliśmy też wówczas na Placu Niepodległości a dzisiejszym Majdanie, na który skierowane były i są w tych dniach oczy całego świata.

Patrzymy na przemiany u naszych wschodnich sąsiadów z wielką nadzieją i życzliwością a także niepokojem, biorąc pod uwagę skomplikowany układ geopolityczny. Mamy nadzieję, że uda się zachować jedność Ukrainy, wprowadzić reguły demokratyczne, dźwignąć gospodarkę, a nade wszystko odnowić duchowo naród. Jego dusza jest przecież głęboko chrześcijańska. Widział to cały świat podczas dramatycznych zmagań w Kijowie.

Tagi:
wywiad abp Wiktor Skworc ad limina

Reklama

Wspieramy Polską Wieś

2019-10-09 08:38

Rozmawiał Maciej Laszczyk

Artur Stelmasiak/Niedziela
Anna Gembicka: Chcemy rozwijać szczególnie te miejscowości, które straciły lub tracą swoje funkcje społeczne i gospodarcze

Maciej Laszczyk: – Pani Minister, Janusz Wojciechowski został wybrany Komisarzem ds. rolnictwa w UE. Co to oznacza dla Polski?

Anna Gembicka: – To kolejny po zniesieniu wiz do USA sukces naszego kraju na arenie międzynarodowej. To bardzo dobra i ważna wiadomość dla Polski. Stanowisko Komisarza ds. rolnictwa to ogromna odpowiedzialność, ale i ogromne możliwości. W perspektywie lat 2021-2027 na Wspólną Politykę Rolną ma być przeznaczone 365 mld euro. To ogromna kwota. Dla porównania dochody budżetu Polski w 2019 r. mają wynieść 387,7 mld zł. Janusz Wojciechowski ma ogromne doświadczenie - był prezesem Najwyższej Izby Kontroli, wicemarszałkiem sejmu, zasiadał w Europejskim Trybunale Obrachunkowym. Z pewnością jego kandydatura przysłuży się do zrealizowania przez PiS obietnicy zrównania dopłat dla rolników.

– Rząd PiS mocno inwestuje w Polską wieś.

– Tak. Bo Polska wieś jest dla nas bardzo ważna. Bezpieczeństwo żywnościowe to fundament Polski. Każdy korzysta codziennie z owoców pracy rolnika. My robimy wszystko, aby tę ciężką pracę docenić. W końcu wieś to też ostoja tradycyjnych wartości.

– Jaki są to wartości?

– Rodzina, wiara, patriotyzm. To podstawa społeczeństwa, ale też kręgosłup moralny. Dziś te wymienione przeze mnie wartości są atakowane z różnych stron. Polska wieś w nie wierzy i stoi na ich straży.

– Jednym z obszarów wsparcia wsi są Koła Gospodyń Wiejskich. Co się wydarzyło, że stały się one tak popularne?

– W 2018 roku przyjęta została ustawa o Kołach Gospodyń Wiejskich. Nadała ona nowy impuls do rozwoju tym organizacjom. Koła Gospodyń Wiejskich liczą sobie już blisko w Polsce 150 lat, mają długą tradycję. Postanowiliśmy je uhonorować i zaproponować nowe, szyte na miarę XXI wieku, możliwości. 

– Jakie są to możliwości?

– Koła otrzymały osobowość prawną, mogą prowadzić działalność gospodarczą i są zwolnione z podatku dochodowego oraz VAT (do 200 tys. zł). Nie muszą posiadać kasy fiskalnej, a ponadto posługują się uproszczoną ewidencją przychodów i kosztów. To zmiany, które uwolniły drzemiącą w Paniach przedsiębiorczość, dały im nowy impuls do rozwoju.

– Jak pani odnajduje się realizując program wsparcia wsi?

– Sama pochodzę ze wsi, więc bardzo dobrze się odnajduję w tych tematach, są mi bardzo bliskie bo sama miałam okazję ich doświadczyć. Spotykam się z wieloma ludźmi, słucham ich historii i pomagam jak tylko umiem. Przed polską wsią wiele wyzwań, ale jestem przekonana, że teka komisarza ds. rolnictwa na pewno przyczyni się do stworzenia lepszych możliwości rozwoju dla polskich rolników. 

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Generał Salezjanów w Łodzi

2019-10-20 22:05

Piotr Drzewiecki

- Wszystko w życiu zależy od miłości z jaką się żyje i z jaką się wszystko czyni – mówił następca księdza Jana Bosko ks. Ángel Fernández Artime SDB, dziesiąty Przełożony Generalny Zakonu Salezjanów. Odwiedził on Łódź, z racji 100-lecia istnienia Inspektorii Warszawskiej Salezjanów w Polsce, gdzie spotkał się z uczniami, pracownikami, wolontariuszami Oratorium oraz kapłanami i siostrami salezjankami.

Piotr Drzewiecki

Podczas jubileuszowej Mszy świętej Ksiądz Generał modlił się za całą wspólnotę salezjańską w Polsce. - Możemy dziękować Bogu za bardzo wiele. Wielka rodzina salezjańska przez te 100 lat ofiarowała Bogu bardzo wiele i dziś dziękujemy Bogu, że to wszystko stało sie możliwe. Musimy kontynuować to dzieło dla młodych i marzyć jakie będą te kolejne lata. Bo wszystko w życiu zależy od miłości z jaką się żyje i z jaką się wszystko czyni. Nasi współbracia czasem ofiarowali bardzo wiele, ofiarowali siebie ,by kochać. Co zrobił Jezus? - kochał! Ksiądz Bosko chciał, by w życiu jego młodzieży działo sie dobro! Dla ich dobra był w stanie znieść wszystkie poświęcenia. Nasza przyszłość zależy od miłości z jaką będziemy stawać pośród naszej młodzieży(…). Jeśli ktoś jest prawdziwym salezjaninem, będzie szukał tylko waszego dobra, widząc was szczęśliwymi tutaj, a potem w Niebie. Jedyne co potrzebujemy to mieć was pośród siebie! Pragniemy waszego dobra, zależy nam na was. Razem możemy żyć życiem Boga – mówił ks. Artime.

Zobacz zdjęcia: Generał Salezjanów w Łodzi

Następnie wszyscy goście i uczniowie uczestniczyli w agapie, po której w auli szkolnej Ksiądz Generał wraz z najmłodszymi uczniami pokroił jubileuszowy 100-kilogramowy tort. Wcześniej ks. Generał spotkał się z uczniami i nauczycielami Salezjańskiej Szkoły Podstawowej. W radosnej atmosferze, wypełnionej występami i rozmowami, najmłodsi jeszcze bliżej poznali charyzmat wspólnoty salezjańskiej.

Na zakończenie pobytu w Łodzi, ks. Ángel Fernández Artime wręczył różance uczniom klas trzecich Salezjańskiej Szkoły Podstawowej, którzy w 2020 roku przystąpią do I Komunii Świętej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Krzyżyk z drewna wraku „Titanica” sprzedany za 11600 euro

2019-10-21 21:14

ts / Wiltshire (KAI)

Na aukcji w Wielkiej Brytanii sprzedano krzyż, wyrzeźbiony z drewna pochodzącego z wraku legendarnego „Titanica”. Jak poinformowały media brytyjskie, prosty, 13-centymetrowy krzyżyk, sprzedano 19 października w Wiltshire w pobliżu kurortu Bath. Nabywca zapłacił za niego 10 tys. funtów (około 50 tys. zł). Dom aukcyjny oczekiwał, że będzie to cena około 12-18 tys. funtów.

F.G.O. Stuart (1843-1923)/pl.wikipedia.org

Krzyżyk wyrzeźbiono w zakładzie Samuela Smitha. Był on członkiem załogi statku SS „Minia”, który po katastrofie zbierał na swój pokład zwłoki zmarłych pasażerów. Członkowie załogi zbierali także wyrzucone przez morze przedmioty, w tym części wraku z drzewa dębowego. Z tego drzewa Smith wyrzeźbił później krzyżyk, upamiętniający ponad 1500 ofiar zatopionego „Titanica”. Do czasu aukcji znajdował się on w posiadaniu potomków byłego marynarza.

Luksusowy parowiec „Titanic”, swego czasu największy statek świata, podczas swego pierwszego rejsu z Wielkiej Brytanii do Nowego Jorku w kwietniu 1912 r. zderzył się z górą lodową i zatonął. Przedmioty z wraku odkrytego w 1985 r. osiągają wysokie ceny na aukcjach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem