Reklama

Promocja albumu „Ufający – śladami bł. ks. Michała Sopoćki”

2012-11-30 12:14

S. Dominika Steć ZSJM
Edycja szczecińsko-kamieńska (Kościół nad Odrą i Bałtykiem) 49/2012, str. 1, 3

S. Dominika Steć ZSJM

Dnia 16 listopada br. o godz. 18 w kościele Archidiecezjalnego Wyższego Seminarium Duchownego w Szczecinie odbyła się promocja albumu „Ufający - śladami bł. ks. Michała Sopoćki”. Organizatorem tego spotkania było Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego, którego dom macierzysty znajduje się w Myśliborzu, a założycielem jest bł. ks. Michał Sopoćko.

Spotkanie promocyjne poprowadził Jan Pospieszalski. W promocji wzięli udział autorzy albumu: Janusz Rosikoń i Grzegorz Górny. Fragmenty tekstu albumu zaprezentował aktor Jerzy Zelnik. Całość spotkania ubogacił śpiewem zespół wokalno-instrumentalny „Nazaret” z Krakowa.

Wśród obecnych na promocji byli członkowie rodziny bł. ks. Michała oraz kapłani, siostry zakonne, członkinie Instytutu Miłosierdzia Bożego, Apostołowie Miłosierdzia Bożego ze Szczecina z parafii pw. św. Antoniego, Miłosierdzia Bożego, Stargardu Szczecińskiego, z parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Szczecinie-Podjuchach. Na promocję przybyli także księża proboszczowie z grupami reprezentującymi szczecińskie parafie i indywidualni wierni. Frekwencja na promocji była imponująca. Przybyli goście swą obecnością potwierdzili pragnienie kroczenia drogą wiary, zaufania Bożemu Miłosierdziu na wzór bł. ks. Michała Sopoćki.

Reklama

Symbolika daty wybranej na promocję albumu, była bardzo wymowna, gdyż w tym dniu przypadało liturgiczne wspomnienie Matki Miłosierdzia z Ostrej Bramy, pod której opieką realizował swoje powołanie do świętości bł. ks. Michał. Jest to także rocznica prywatnych ślubów, które nasze pierwsze siostry złożyły w obecności bł. ks. M. Sopoćki w Wilnie 16 listopada 1944 r. Choć zgromadzenie powstało w Wilnie, to jego obecność wpisała się w historię Kościoła nad Odrą i Bałtykiem niemalże od początku, bo od 25 sierpnia 1947 r.

W słowie wstępnym ks. prof. Grzegorz Wejman przypomniał, jak bardzo bł. ks. Sopoćko wpisał się w dzieje tych ziem tworzących obecnie archidiecezję szczecińsko-kamieńską. Swoim autorytetem potwierdził zgodność wizji św. Faustyny dotyczącej klasztoru nowego Zgromadzenia z domem macierzystym w Myśliborzu. Wielokrotnie bywał zarówno w Myśliborzu, jak i w Szczecinie.

Prowadzący spotkanie Jan Pospieszalski, wymieniając kierunki zaangażowania Błogosławionego, akcentując jego gorliwość apostolską, patriotyczną postawę, stwierdził, że jest to „patron na nasze czasy”. Prowadząc dialog z autorami albumu: Januszem Rosikoniem i Grzegorzem Górnym, wydobywał z osobowości Błogosławionego cechy, których się nie da „przeterminować”, które jednak sprawiały, że jego życie upływało w cieniu krzyża. Był prześladowany także przez tych, którzy powinni patrzeć razem z nim w jednym kierunku. Jednak nie skarżył się, nie buntował. Jeśli w swoim „Dzienniku” opisywał trudne życiowe doświadczenia, dotykał zawsze problemu, jednak nie wymieniając imiennie osób przyczyniających się do tych cierpień. Nikogo nie oczerniał. Szedł w kierunku hartu ducha. W swojej pokorze uważał, że skoro Bóg dopuszcza na niego trudne doświadczenia, to widocznie na to sobie zasłużył. Zawsze szukał głębi. Odrzucał to, co przeszkadzało mu w naśladowaniu Boga.

Promowany album odsłania rąbek jego ubóstwa materialnego, a zarazem niesamowitego bogactwa duchowego. Niewiele po nim pozostało rzeczy materialnych. To, co zostało, świadczy o jego skromności, pokorze. Dzięki kompozycji fotograficznej, ukazanej w albumie, stworzonej zarówno ze zdjęć archiwalnych, jak i współczesnych, wykonanych przez Janusza Rosikonia, zsynchronizowanych z tekstem Grzegorza Górnego, możemy przenieść się w rzeczywistość, w której żył Błogosławiony. Ukazane w przekazie słowno-fotograficznym jego życie i posłannictwo odsłania to, co piękne, kolorowe w kontraście z tym, co trudne, czarno-białe. Z niektórych z fotografii wykorzystanych w albumie p. Rosikoń celowo zdjął kolor, aby uwypuklić dramat sytuacji. W osobie Błogosławionego autorzy odtworzyli z wielkim kunsztem sylwetkę człowieka będącego odbiciem miłosierdzia w świecie.

Dzięki temu, że życie bł. ks. Michała Sopoćki było miłosierdziem, czyli ciągłym wychodzeniem naprzeciw wszelkiej nędzy ludzkiej, każdy z uczestników spotkania mógł czuć się adresatem treści zawartych w albumie, czytanych podczas promocji przez p. Jerzego.

Podczas spotkania nie można było pominąć posłannictwa bł. ks. Michała w odniesieniu do św. s. Faustyny. Był jej spowiednikiem i kierownikiem duchowym. Dzięki bł. ks. Michałowi Sopoćce powstało najbardziej poczytne na świecie polskie dzieło - „Dzienniczek” św. Faustyny. Bardzo wyraźnie podkreślił to Jan Pospieszalski, ukazując jak bardzo mylił się Czesław Miłosz, gdy twierdził, że z Polski nigdy nie będzie wielkiego mistyka, bo wiara Polaków jest powierzchowna. Jednak, jak zauważył prowadzący, „nie jest w stanie dostrzec tego piękna ktoś, kto jest odklejony od Kościoła”. Piękno treści „Dzienniczka” docenili za to uczestnicy spotkania, nagradzając oklaskami zespół „Nazaret”, który fragmenty z „Dzienniczka” św. Faustyny ubrał w szatę muzyczną.

Dzięki bł. ks. Michałowi znamy także Koronkę do Miłosierdzia Bożego. To on jeszcze za życia św. Faustyny w 1937 r. drukował pierwsze obrazki z Jezusem Miłosiernym i z Koronką. Nie pozwolił jej „zaginąć”. Propagował ją także po śmierci św. Faustyny. Zachęcał do tej modlitwy. Ta modlitwa okazała się „kotwicą” dźwigającą z beznadziei. To właśnie tę modlitwę rozpoczął jeden z kapelanów w Smoleńsku w 2010 r., tuż po katastrofie samolotu. „Za każdym «dla Jego bolesnej męki» podnosiliśmy się z bagna” - wyznał J. Pospieszalski, jako naoczny świadek tamtych wydarzeń.

Promowany album ukazuje bł. ks. Michała Sopoćkę - człowieka ufającego, który nie zwątpił wobec zakazu kultu Miłosierdzia Bożego (1958-78) w treściach odnoszących się do św. Faustyny. Przyjął postawę siewcy. Płody pozostawił Bożemu Miłosierdziu. Umierał w opuszczeniu, niezrozumieniu, ale jako zwycięzca, bo nigdy nie zwątpił w Boże Miłosierdzie. Dlatego jego życie ujęte w promowanym albumie można nazwać „Historią z happy endem”.

Jego Ekscelencja abp Andrzej Dzięga, obejmując honorowym patronatem promocję albumu, napisał: „Życzę, aby promocja albumu, będącego wyrazem wdzięczności za dar życia i przykład głębokiej wiary bł. ks. Michała Sopoćki stała się inspiracją dla wierzących do poszukiwania Boga bogatego w miłosierdzie i do pogłębienia osobistej relacji z Nim, przeżywając w sposób szczególny Rok Wiary ogłoszony przez Ojca Świętego Benedykta XVI”. Ufamy, że tak się stało.

Dopełnieniem spotkania w Arcybiskupim Wyższym Seminarium Duchownym było drugie - 17 listopada br. o godz. 17 w Myśliborzu, w sanktuarium Miłosierdzia Bożego. W małym kościółku z witrażem z wizji św. Faustyny, siostry ze Zgromadzenia Jezusa Miłosiernego, odtworzyły z albumu fragmenty dotyczące tego miejsca. Piękno „Dzienniczka” wyśpiewanego przez zespół „Nazaret” wypełniało tę świątynię. Można powiedzieć, że z Myśliborza wyszła iskra Bożego Miłosierdzia na całą archidiecezję. A wszystko dzięki bł. ks. Michałowi Sopoćce, człowiekowi, który zaufał Bogu, uwierzył św. Faustynie, jej posłaniu i dzięki jej inspiracji stał się apostołem Bożego Miłosierdzia.

Trwaliśmy w dziękczynieniu za dar św. Faustyny, bł. ks. Michała i za to, że mogliśmy się urodzić w czasach miłosierdzia, teraz z niego czerpać i nieść siłę ufności, wsparci ich wstawiennictwem. Jest to ponadczasowe wezwanie, by ufać i tym pociągać wszystkich zniechęconych, niemających nadziei.

W imieniu Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego dziękuję abp. Andrzejowi Dziędze za objęcie honorowym patronatem tego spotkania, za osobiste zaangażowanie i pomoc organizacyjną. Dziękuję rektorowi AWSD ks. dr. Piotrowi Gałasowi za możliwość zorganizowania spotkania promocyjnego w seminarium. Dziękuję wszystkim, którzy włączyli się w tworzenie tego spotkania. Dziękuję wszystkim, którzy swoją obecnością dali świadectwo wiary.

Tagi:
album bł. ks. Michał Sopoćko

Reklama

Śladem bł. ks. Michała Sopoćki w Czarnym Borze

2019-04-10 10:28

Krystyna Smerd
Edycja świdnicka 15/2019, str. I

Ryszard Wyszyński
Niewielki dom, w którym ukrywał się dwa lata ks. Michał Sopoćko podczas II wojny światowej w Czarnym Borze na Litwie. W roku 2012 przy domu umieszczono pamiątkową tablicę

Na ekrany polskich kin w ostatnich dniach wszedł nowy religijny film „Miłość i Miłosierdzie” w reżyserii Marka Kondrata. Film opowiada o św. s. Faustynie Kowalskiej i jej objawieniach, ale też o historii powstania obrazu – pierwszego wizerunku Jezusa Miłosiernego, namalowanego przez Eugeniusza Kazimirowskiego, według wskazówek, jakie dawała malarzowi s. Faustyna. Wielki udział w powstaniu tego obrazu miał spowiednik i przewodnik duchowy s. Faustyny z czasów wileńskich – bł. ks. Michał Sopoćko, który namówił znajomego malarza, żeby ten podjął się namalowania tego obrazu na podstawie wizji, co było wielkim wyzwaniem dla artysty.

Jednym z pierwszych widzów filmu „Miłość i Miłosierdzie”, pokazanego w największym wałbrzyskim kinie 29 marca br., był współpracownik „Niedzieli”, fotoreporter Ryszard Wyszyński, który w 2011 r. odwiedził Wilno. Tuż po seansie filmowym na gorąco dodał kilka refleksji, które ten film obudził z jego pamięci.

– Podwałbrzyska gmina Czarny Bór ma kontakty partnerskie z Czarnym Borem w rejonie wileńskim – mówił. – Wójt naszego Czarnego Boru Adam Górecki zaproponował mi przed laty wyjazd na dożynki do Czarnego Boru na Litwie. Dla mnie był to piękny i wzruszający wyjazd. Dzięki uprzejmości starosty Czarnego Boru Tadeusza Aszkielańca (który urząd ten sprawuje też obecnie) miałem okazję zwiedzić podwileńską miejscowość. Wychodząc rano z domu ze starostą, u którego gościliśmy, wskazał on na stojący na przeciwko nieduży drewniany dom i powiedział: „To w tym domu w czasie II wojny światowej ukrywał się ks. Michał Sopoćko”. Dla mnie było to sygnałem do uwiecznienia tego domu w fotografii. Odwiedziliśmy też polską szkołę oraz nowo wybudowany miejscowy kościół, który w tamtym czasie nie był jeszcze konsekrowany. W tej samej okolicy podczas wojny ukrywał się także znakomity polski pisarz Józef Mackiewicz, który na podstawie swoich przeżyć napisał potem książkę „Droga do nikąd” – mówił nam starosta Aszkielaniec. Zwiedziliśmy również Wilno, Ostrą Bramę, Cmentarz Na Rossie, gdzie jest Grób Matki i Serca jej syna Józefa Piłsudskiego, a było to akurat wówczas, kiedy harcerze mieli przy nim swoją uroczystość. Celem naszego wyjazdu było uczestniczenie w dożynkach organizowanych przez Polaków, na które zjeżdżają Polacy z całej Litwy, a główne uroczystości odbywały się w przedwojennej rezydencji marszałka Piłsudskiego – w Pikieliszkach”.

Gmina Czarny Bór okręgu wileńskiego leży nad rzeką Waką. Ma bogatą historię. W latach 1920-39 istniał w Czarnym Borze klasztor Sióstr Urszulanek i to tutaj, korzystając z pomocy sióstr, w latach II wojny światowej ukrywał się przez ponad dwa lata bł. ks. Michał Sopoćko przed gestapo, które go ścigało za pomoc udzielaną Żydom. Okoliczni mieszkańcy znali ks. Sopoćkę jako Wacława Rodziewicza – stolarza i cieślę, o czym można przeczytać w jego biografii. Na ołtarze został wyniesiony do rangi błogosławionego przez papieża Benedykta XVI. Uroczysta beatyfikacja ks. Michała Sopoćki odbyła się 28 września 2008 r. w Białymstoku w sanktuarium Miłosierdzia Bożego i tu też spoczęły doczesne szczątki Błogosławionego. Warto dodać, że wizerunek bł. ks. Sopoćki znajduje się w jednym z okien nowego kościoła w podwileńskim Czarnym Borze. Tam też zobaczymy witraże z wizerunkami św. s. Urszuli Ledóchowskiej i św. Jana Pawła II.

Trzeba zobaczyć

Film „Miłość i Miłosierdzie” to fabularyzowany dokument. Postać św. s. Faustyny grana przez Kamilę Kamińską jest pierwszoplanowa. Zaprezentowana przez nią postać jest delikatna, a zarazem zdecydowana, co jest bardzo ujmujące dla widza. Młoda aktorka doskonale wywiązała się z powierzonej roli. W filmie równie dużo uwagi jego twórcy poświęcają również postaci bł. ks. Sopoćki, który ją duchowo wspierał i namówił s. Faustynę do prowadzenia „Dzienniczka”. W jego życiu spełniły się zapowiedzi s. Faustyny, że zostanie odsunięty i będzie szykanowany. W swoim kapłaństwie w pewnym momencie otrzymał zakaz głoszenia kultu Miłosierdzia Bożego w oparciu o objawienia s. Faustyny i musiał się go trzymać, ale z drugiej strony pozostał wierny żądaniu Jezusa, o którym mówiła Faustyna ze swoich objawień, by głosić miłosierdzie i do końca swojego życia głosił kult Bożego Miłosierdzia, wydobywając jego „biblijny fundament” i mówiąc o duchu Niedzieli Miłosierdzia. W 1965 r. ks. Michał Sopoćko spotkał się z kard. Karolem Wojtyłą. W filmie przytaczana jest aktorska scenka obrazująca tę rozmowę, w której ks. M. Sopoćko mówi do kard. Wojtyły (Dariusz Jakubowski) o s. Faustynie, że: „Miała najbardziej pokorną duszę, jaką było dane mu poznać. Większość rzeczy, o których ona mówiła, jak: wojna, trudności, zagłada wielkiego miasta – ziściły się – co jest niezwykłym znakiem. Kard. Karol Wojtyła był zafascynowany dokumentami przedstawionymi przez ks. Michała Sopoćkę. Późniejszy błogosławiony Kościoła katolickiego ks. Sopoćko zmarł 15 lutego 1975 r. „Opatrzność jednak – jak relacjonują twórcy filmu – już przygotowała kolejną osobę, która miała być kontynuatorem jego dzieła. To był polski kardynał kard. Karol Wojtyła. Skutkiem jego działań było zniesienie przez Watykan w kwietniu 1978 r. zakazu szerzenia kultu Miłosierdzia Bożego wg św. Faustyny Kowalskiej. Pół roku później krakowski kardynał zostaje ogłoszony Papieżem”. Jan Paweł II spełnił pragnienie bł. ks. Sopoćki i ustanowił Święto Bożego Miłosierdzia, obchodzone w II Niedzielę Wielkanocną. Wyniósł też na ołtarze – jako pierwszą w nowym tysiącleciu – św. s. Faustynę.

Tajemnica obrazu

Tajemnicą Bożą zostanie to, jak to możliwe, że namalowany przez Kazimirowskiego obraz, który przetrwał wojnę, mieści w sobie tyle podobieństw do wizerunku Jezusa z Całunu Turyńskiego i Chusty z Oviedo, nad czym zastanawiają się nie tylko malarscy eksperci? Był przecież malowany „jedynie” według wskazówek s. Faustyny. Film opowiadający historię jego namalowania może nie daje odpowiedzi wprost na to, ale nam wierzącym podpowiada ją serce. Film „Miłość i Miłosierdzie” trzeba zobaczyć! Na terenie naszej diecezji są trzy kościoły pod wezwaniem Miłosierdzia Bożego – w Bielawie, Kudowie-Zdroju i Świdnicy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Sarah: jeśli chcesz podźwignąć Kościół, padnij na kolana!

2019-03-18 16:41

vaticannews.va / Watykan (KAI)

Nie bójmy się tego powiedzieć: Kościół potrzebuje dziś głębokiej reformy, która dokona się przez nasze nawrócenie – uważa kard. Robert Sarah. Prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów zabrał głos na temat trwającego obecnie kryzysu Kościoła.

Bożena Sztajner/Niedziela

Postrzega go z perspektywy zwyczajnych wiernych i ogromnej rzeszy porządnych księży. Kolejne odsłony słabości Kościoła zachwiały wiarą katolików i rzuciły cień podejrzenia na wszystkich kapłanów. Kard. Sarah chce im przywrócić ufność i pokój. Nie wątpcie, trwajcie przy nauczaniu Kościoła, bądźcie wytrwali w modlitwie, w Kościele zawsze będzie dość światła dla każdego, kto szuka Boga – pisze afrykański purpurat.

Nie lekceważy on jednak aktualnego kryzysu. „Kościół – zauważa - miał być miejscem światła, a stał się kolebką ciemności”. To co się w nim dzieje, postrzega w bardzo radykalnych kategoriach, zapożyczonych od papieża Franciszka. Ujawniane dziś skandale widzi przez pryzmat ewangelicznych wydarzeń: zdrady Judasza i zaparcia się Piotra. Twierdzi, że od dawna żyjemy tajemnicą Judasza. Zdrada dokonująca się dzisiaj, została przygotowana i spowodowana przez wiele innych zdrad, mniej widocznych, bardziej subtelnych, ale równie głębokich. Zarzuciliśmy modlitwę i pogrążyliśmy się w nurcie aktywizmu. Wstydziliśmy się Jezusa, Jego objawienia i nauczania moralnego. Aby błyszczeć przed światem, zakwestionowaliśmy prawdę objawioną i pozbawiliśmy moralność jej znaczenia. Niektórzy kapłani kwestionują znaczenie celibatu, roszczą sobie prawo do życia prywatnego, co jest sprzeczne z misją kapłana. Inni posuwają się tak daleko, że chcą mieć prawo do zachowań homoseksualnych – wylicza kard. Sarah.

Podkreśla on, że kryzys ten ma przede wszystkim charakter duchowy, jest kryzysem wiary. Diabeł natomiast chce byśmy starali się go rozwiązać jak kryzys instytucji tylko ludzkiej. „Jeśli chcesz podźwignąć Kościół, padnij na kolana” – pisze prefekt watykańskiej kongregacji, podkreślając, że to właśnie modlitwa musi być pierwszą odpowiedzią na zaistniałą sytuację. Tego kryzysu nie da się przezwyciężyć ludzkimi siłami. Kard. Sarah przestrzega też przed podziałami, tworzeniem frakcji w Kościele. Przyznaje, że biskupi i kapłani są niedoskonali, mają swoje słabości. Prosi jednak wiernych, by nimi nie gardzili, choć jak podkreśla, powinni od nich wymagać katolickiej wiary i sakramentów życia Bożego.

Kard. Sarah pisze o tym we wstępie do swego nowego książkowego wywiadu „Le soir approche et déjà le jour baisse” (Ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił), który w środę 20 marca trafi do francuskich księgarń. Poprzednie dwa („Bóg albo nic” oraz „Moc milczenia”) okazały się światowymi bestsellerami. Tym razem prefekt watykańskiej kongregacji skupia się na duchowym kryzysie współczesnego świata. Wyznaje, że książka ta jest „krzykiem jego duszy”. „Jestem wam winien, chrześcijanie, jedyną prawdę, która zbawia – pisze afrykański purpurat. – Już niebawem stanę przed wiekuistym Sędzią. Cóż Mu powiem, jeśli nie przekażę wam prawdy, którą sam otrzymałem? My biskupi powinniśmy drżeć na myśl o naszym milczeniu, które obarcza nas winą, o milczeniu, które czyni nas wspólnikami, o naszym milczeniu, by przypodobać się światu” – dodaje kard. Sarah.

We wstępie do nowej książki wskazuje on również na szczególną rolę miłości do Następcy Piotra. Nie przypadkiem dedykuje tę pozycję dwóm papieżom: „Benedyktowi XVI, niezrównanemu w staraniach o odbudowę Kościoła, i Franciszkowi, wiernemu synowi św. Ignacego”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan otrzymał “kamień młyński” – symbol przestrogi przed wykorzystywaniem seksualnym nieletnich

2019-12-05 14:48

ts (KAI/KNA) / Watykan

Przed tygodniem przedstawiciele niemieckiej inicjatywy przeciwko przemocy i wykorzystywaniu seksualnemu dzieci i młodzieży podarowali Franciszkowi „kamień młyński” jako symbol przestrogi przed wykorzystywaniem seksualnym nieletnich w Kościele katolickim. Dziś głaz znalazł miejsce w Watykanie. Rzecznik prasowy Stolicy Apostolskiej Matteo Bruni powiedział niemieckiej agencji katolickiej KNA, że decyzją papieża „kamień młyński” stanął przed siedzibą Papieskiej Komisji Ochrony Dzieci, na Largo Giovanni Paolo II za aulą audiencyjną Pawła VI.

o. Waldemar Gonczaruk CSsR

Ważący 1,4 tony kamień ustawiono między dwoma filarami auli. Widnieje na nim po niemiecku cytat z Ewangelii wg św. Mateusza: „Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza” (18, 6). Swój dar Inicjatywa przeciwko przemocy i wykorzystywaniu seksualnemu dzieci i młodzieży z niemieckiego Siershahn przekazała Ojcu Świętemu podczas audiencji ogólnej 27 listopada. Według mediów głęboko poruszony Franciszek miał powiedzieć: „To jest mocne!”.

KNA podała, że „młyńskie kamienie przestrogi” zaczęły się pojawiać w wielu niemieckich miastach od 2008 roku. Ma to być znak, przypominający dorosłym o ich odpowiedzialności za powierzone im dzieci.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem