Reklama

Niedziela Sosnowiecka

Puste miejsce przy stole

Dla niespodziewanego gościa, dla tych, których kochamy, a których nie ma przy nas zostawiamy miejsce przy wigilijnym stole. W sposób szczególny miejsce to wypełniają ci, którzy już odeszli, ale w naszym sercu pozostaną na zawsze. Puste miejsce - świadectwo naszej pamięci i miłości. Ale też świadectwo naszego bólu rozstania, bólu samotności. Kogoś zabrakło...

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W tym czasie bardzo lubię słuchać „Kolędy dla nieobecnych” Zbigniewa Preisnera w wykonaniu Beaty Rybotyckiej, pełnej ciepła i pamięci o tych, którzy już są „po drugiej stronie”. A w wigilijny wieczór zapełniam to miejsce myślami o nich, wspomnieniami i świadomością, że teraz są bliżej niż kiedykolwiek byli... i już nie jest tak bardzo puste... „I choć przygasł świąteczny gwar, bo zabrakło znów czyjegoś głosu, przyjdź tu do nas i z nami trwaj wbrew tak zwanej ironii losu...” - słyszymy w kolędzie. Wielu dopiero po stracie bliskiej osoby uświadamia sobie w pełni sens tych słów. Wiele rodzin w ciągu ostatniego roku utraciło kogoś bardzo bliskiego. Dla nich ta pierwsza Wigilia, pierwsze święta nie będą łatwe.

Tak będzie do końca

Pani Jadwiga Waśko na wigilię ugotuje zupę grzybową, gęstą, zawiesistą i dobrze przyprawioną, bo taką lubi jej ukochany Andrzej. Dla siebie zrobi żurek, z torebki. Zupa pozostanie nietknięta, bo Andrzeja już nie ma od kilku miesięcy. Pani Jadzia opłatek przełamie, patrząc na zdjęcie męża. Nikt nie zobaczy jej samotnych łez. Koleżanki zapraszają do siebie. - Jednak źle bym się u nich czuła. Wolę być sama, ale w domu. Moim i Andrzeja - mówi. Dodatkowe nakrycie na wigilijnym stole kiedyś było tylko ładną tradycją, symbolem. Teraz kładzie je dla męża. I tak już będzie do końca.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

- Czasem czuję, że ci, którzy odeszli do Boga trochę wcześniej ode mnie, z którymi pozostaje mi rozmawiać przez modlitwę, są bliżej mnie niż ktokolwiek inny. Kiedy umiera dziecko i pozostają puste ramiona, czas staje w miejscu i już nic nie jest takie samo, choć życie toczy się dalej. Wszystko dookoła przypomina mi o tej iskierce życia, która zgasła. Patrzę na rodzinę zebraną przy wigilijnym stole, ale widzę też wymowne puste miejsce przy stole - wyznaje pan Michał, tata Jasia, który powiększył grono aniołków.

Dla pani Marty spotkania z narzeczonym są dość częste, prawie takie jak przed tragicznym wypadkiem, z tą różnicą, że teraz przychodzi odwiedzać jego grób. - W Wigilię postoję tam chwilę po raz kolejny czytając daty urodzenia i śmierci, i napis „historyk”, a później ocknę się, odgarnę śnieg i położę różę w tym samym miejscu, co zawsze, na otwartej kamiennej księdze z Jego zdjęciem - zwierza się dziewczyna.

Niezastąpiona mama

Reklama

- Dawno temu, gdy byłam dzieckiem, od rana w Wigilię zawsze widziałam, jak moja najwspanialsza mamusia cichutko płakała tak, aby nikt nie widział. Gdy czasem spytałam: „dlaczego mamuś płaczesz, przecież te święta są takie radosne?”, odpowiadała cichutko, że kroiła cebulę. Była taka kochana, od ponad roku ja cichutko płaczę i teraz ją rozumiem, bardzo mi jej brakuje - mówi Agata, która „Kolędę dla nieobecnych” ma w tym czasie nawet w swojej komórce i często wsłuchuje się w jej słowa rozumiejąc je, jak nigdy dotąd. - Mama zmarła w wieku 56 lat; był listopad 2011 r. Pamiętam, że poszłam na jej grób właśnie w Wigilię, nie potrafiłam stamtąd odejść. W mojej głowie przewijały się obrazy z dzieciństwa, z młodości, z ostatniego roku ciężkiej choroby. Trudno to wszystko opisać, nie umiałam zasiąść do wigilijnej kolacji. Następnego dnia po Mszy św. znowu byłam na grobie mamusi. Zapaliłam kilka lampek. Tylko tyle mogłam jej dać - płomień, jasność, ciepło i swoją modlitwę. I choć wierzę w życie po śmierci, nie jest łatwo, nawet, gdy czas goi rany. Ona budowała wspólnotę naszego całego życia rodzinnego. Choćby wszyscy się starali, nikt jej nie zastąpi. Są bowiem osoby, których nie da się po prostu zastąpić - zauważa.

Bez męża, ojca, dziadka

Zadzwonili ze szpitala: w nocy, ok. 2.00 nastąpił zgon. „Proszę się zgłosić w celu załatwienia niezbędnych formalności” - mówił głos w słuchawce. - A do mnie jeszcze wówczas nie docierały te słowa. Pamiętam naszą ostatnią rozmowę, wiem, że chciał mi coś powiedzieć, ściszał głos. Na sali leżało jeszcze trzech innych mężczyzn i wpatrywali się w niego, jakby chcieli usłyszeć, o czym mówimy. Do sali weszła pielęgniarka, przyszedł ktoś w odwiedziny, zrobiło się ogólne zamieszanie. Pospiesznie pocałowałam męża i powiedziałam, że jutro przyjdę na dłużej, to dokończymy rozmowę. Nie doczekaliśmy oboje tej chwili - opowiada Ewa Gaik. Pozostały znaki zapytania, rozpacz, zostało puste miejsce przy stole, niemodny ołtarzyk, ulubiony kubek, ubrania, a nawet zapach. - Teraz sobie myślę, że mój mąż miał świadomość śmierci, może wtedy pragnął to wypowiedzieć, może…? Minęło kilka miesięcy od jego śmierci. Codziennie jestem przy grobie, czekam aż się przyśni i powie to, co chciał. Tegoroczne święta dla mnie, dla moich dzieci i wnuków będą wyjątkowe - bez męża, bez ojca, bez dziadka. Nikt nie zagra na pianinie jego ulubionej kolędy, nikt nie powie „no, wiara, zbierać się na Pasterkę, bo północ tuż, tuż”.

Dla Halinki i Jacka

- Z wielkim smutkiem przyjęłam wiadomość o nagłej śmierci moich znajomych, Halinki i Jacka Szwarlików. Zginęli 25 listopada br. w wypadku samochodowym. Młodzi i wspaniali ludzie, kochani przez swoich bliskich i znajomych, cudowne małżeństwo, Trudno jest pogodzić się z ich odejściem. Spotykałam się z nimi m.in. wtedy, gdy z zagłębiowską pieszą pielgrzymką przychodziłam do Częstochowy. Inną okazją do spotkań był finał Festiwalu Kolęd i Pastorałek, który nosi imię wujka Jacka - ks. Kazimierza Szwarlika. Byli dla mnie wzorem ludzi prawych, życzliwych, mających dla każdego zawsze dobre słowo. Ich optymizm i uśmiech sprawiały, że przyciągali do siebie ludzi. Od razu zyskiwali sympatię. Szli przez życie razem i odeszli razem. Wiem, że są na pewno szczęśliwsi niż my tutaj. Mam też nadzieję, że i ja kiedyś spotkam się z nimi w tym lepszym świecie. Chciałabym na to zasłużyć. A na razie pozostaje po nich pustka i smutek. Przy wigilijnym stole to również dla nich przygotuję symboliczne miejsce - mówi Katarzyna Maciejewska.

* * *

A w wigilijny wieczór Czytelnikom „Niedzieli Sosnowieckiej” życzymy, aby ciepłe, dobre wspomnienia wypełniły wieczorem wszystkie puste miejsca przy stole.

2012-12-31 00:00

Ocena: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ocalić od zapomnienia – dawne tradycje świąteczne

Niedziela zamojsko-lubaczowska 1/2016, str. 4-5

[ TEMATY ]

Boże Narodzenie

Joanna Ferens

Mieszkanki Ciosmów i Bukowej

Mieszkanki Ciosmów i Bukowej
Wieczór wigilijny to jeden z najbardziej wzruszających, barwnych, tradycyjnych i pachnących dni w roku. Kulminacyjny moment radosnego oczekiwania adwentowego, podczas którego po czterech tygodniach przygotowania, zarówno ciała jak i ducha – spotykamy się w rodzinnym gronie na wspólnej, uroczystej i – o jakże przebogatej w tradycje! – wieczerzy. Jednakże dziś, w XXI wieku kolacja wigilijna wygląda już nieco inaczej niż kiedyś, stała się komercyjna i spopularyzowana, nie ma w sobie już tej specyficznej atmosfery i klimatu, który posiadała jeszcze całkiem niedawno.
CZYTAJ DALEJ

Archidiecezja częstochowska: Dyspensa od obowiązku wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych na 14 sierpnia

2026-08-10 12:05

[ TEMATY ]

archidiecezja częstochowska

wstrzemięźliwość

Archidiecezja częstochowska

Mając na uwadze dobro duchowe Pielgrzymów przybywających do Sanktuarium Jasnogórskiego oraz przebywających na terenie Jasnej Góry oraz w Domu Pielgrzyma a także uwzględniając szczególne okoliczności duszpasterskie związane z ich pielgrzymowaniem, Arcybiskup Wacław Depo, Metropolita Częstochowski, na podstawie kan. 87 § 1 Kodeksu Prawa Kanonicznego, udzielił wszystkim Pielgrzymom przebywającym w wyżej wymienionych miejscach oraz na terenie Archidiecezji w dniu 14 sierpnia 2026 r. dyspensy od obowiązku zachowania wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych, o której mowa w kan. 1251 Kodeksu Prawa Kanonicznego.
CZYTAJ DALEJ

„Z Bogiem jest łatwiej” – rozmowa z ks. Sebastianem Picurem

2026-08-10 20:00

[ TEMATY ]

TikTok

ks. Sebastian Picur

media społecznościowe

z Bogiem

jest łatwiej

Karol Szewczyk

Ks. Sebastian Picur

Ks. Sebastian Picur

Czy w świecie mediów społecznościowych jest miejsce na autentyczne świadectwo wiary? Jak mówić o Ewangelii językiem zrozumiałym dla współczesnego człowieka i nie zniechęcać się krytyką? O tym rozmawiamy z ks. Sebastianem Picurem – kapłanem, który od lat z powodzeniem łączy duszpasterstwo z obecnością w mediach społecznościowych, docierając do milionów odbiorców.

Punktem wyjścia do rozmowy jest przekonanie, że z Bogiem jest łatwiej. Wiara daje siłę do mierzenia się z codziennymi wyzwaniami, również tymi, które pojawiają się w przestrzeni cyfrowej. Ks. Sebastian opowiada o swojej obecności w Internecie, dzieli się doświadczeniem ewangelizacji w mediach społecznościowych oraz pokazuje, jak wykorzystać nowe technologie do głoszenia Dobrej Nowiny.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję