Reklama

Powstanie Styczniowe i my

2013-01-29 13:24

Elżbieta Morawiec
Niedziela Ogólnopolska 5/2013, str. 36

www.pl.wikipedia.org
„Walka powstańcza” – Michał Elwiro Andriolli

W ćwierćwiecze po powstaniu styczniowym Adam Asnyk pisał m.in.:
„Boś ty nie przyszedł jako klątwa nieba,
Ani nie spadłeś jak grom niespodzianie,
Lecz jak duchowa narodu potrzeba,
W krwawej wypadków wypłynąłeś pianie -
Aby ostatnim orężnym protestem
Zapisać w dziejach nieśmiertelne: Jestem!”
„W dwudziestopięcioletnią rocznicę powstania 1863 roku”, 1888

Adamowi Asnykowi - poecie, powstańcowi, członkowi Rządu Narodowego zapewne nie przyszłoby do głowy, że polscy posłowie nie uznają za stosowne ogłosić decyzją Sejmu roku 2013 Rokiem Powstania Styczniowego. Dla Asnyka powstanie było krzykiem istnienia zniewolonego narodu. Czym jest dla posłów polskiego Sejmu w 150. rocznicę wybuchu? Być może nadal spowija je ta sama czarna legenda, która w historiografii PRL wszystko, cokolwiek było niepodległościowym zrywem, określała jako bezsensowną „bohaterszczyznę”. Może intencja przemilczenia tej rocznicy bierze się z, delikatnie mówiąc, „nadczułości” posłów na przewidywaną reakcję rosyjską? A może jest to prosta konsekwencja obowiązującej dziś w sferach rządzących filozofii: ciepła woda z kranu tak, irredenta - nie? Alternatywa całkowicie fałszywa.

Wojna przeciw imperium carów

Powstanie styczniowe, będąc ostatnią wojną „narodu szlacheckiego” przeciw imperium carów, było tragiczną klęską, co nie oznacza, że przystąpiła do niego garstka szaleńców porywających się „z motyką na słońce”. Trudno za takich uznać pisarzy pozytywistów, rzeczników pracy organicznej, pracy u podstaw - Elizę Orzeszkową czy Bolesława Prusa. A byli oni nie tylko twórcami literackiej legendy powstania, ale także jego uczestnikami. Rachuby na zwycięstwo były, jak dowodzą historycy, większe niż w przypadku zrywu listopadowego, w związku z korzystnym układem politycznym po klęsce Rosji w wojnie krymskiej.

W ponad tysiącu bitew i potyczek powstania zginęły dziesiątki tysięcy ludzi, dziesiątki tysięcy pociągnęły syberyjskim szlakiem na zesłanie. Ale poza noszoną powszechnie żałobą narodową pozostało po powstaniu styczniowym coś więcej - wola działania, tak aby naród szlachecki stał się narodem polskim, przysposobienie indyferentnego żywiołu chłopskiego do polskości. Stefan Żeromski w opowiadaniu „Rozdziobią nas kruki, wrony” nie wymyślił sytuacji pobojowiska, na którym polegli obdzierani są z szat przez chłopstwo. Tak było. Ale było też tak, że jednym z pierwszych aktów prawnych Rządu Narodowego z 1863 r. było uwłaszczenie chłopów. Acz historycznie przyszło za późno, zmusiło jednak carat do korzystniejszego w Królestwie Polskim niż na terenie całego imperium ukazu uwłaszczeniowego z roku 1864.

Reklama

W kulcie powstania wyrósł urodzony na Litwie Piłsudski, gdzie represje Murawiewa „Wieszatiela” były szczególnie krwawe. Bo w klęsce, o czym Piłsudski doskonale wiedział, jest zaród zwycięstwa. Jeśli przenosi ona nieśmiertelną wolę wolności - a tak było w przypadku powstania styczniowego. Czy można sobie wyobrazić masowy udział społeczeństwa wszelkich warstw w zwycięskiej wojnie 1920 r. bez tego „genu wolności”, który utrwaliło powstanie styczniowe?

Pisarze i święci - „nil desperandum”

W powstaniu uczestniczył kwiat, elita inteligencji polskiej. Czynnie - jak Adam Asnyk czy Bolesław Prus (ranny w jednej z bitew, odsiedział też swoje w carskim więzieniu) lub wspomagająco - jak Eliza Orzeszkowa: w jej majątku przez pewien czas przebywał ostatni dyktator powstania Romuald Traugutt, odwoziła go też własnym powozem do granic Królestwa. Polak z wyboru, z niemiecko-francuskiej rodziny, Wincenty Pol był autorem jednej z najpopularniejszych pieśni powstania: „W krwawym polu srebrne ptaszę, poszli w boje chłopcy nasze...”. Władysław Ludwik Anczyc był nie tylko autorem „Marszu strzelców”, ale także redaktorem powstańczej prasy. Wśród powstańczej rodziny trzeba też przypomnieć trzech polskich świętych: Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, Rafała Kalinowskiego i Adama Chmielowskiego - Brata Alberta. Metropolita warszawski abp Szczęsny Feliński, mianowany w przeddzień powstania, nie był jego zwolennikiem, ale kiedy rozszalał się carski terror, nie zawahał się przed opublikowaniem otwartego listu do cara. Zapłacił za to 20-letnią zsyłką w głąb Rosji.

Znakomity inżynier Rafał Kalinowski, walczący na Litwie, pierwotnie skazany na śmierć, ostatecznie skazany został na 10 lat katorgi na Syberii. Dopiero potem, podobnie jak w przypadku Adama Chmielowskiego, zaczyna się jego życie w kapłańskiej posłudze. Adam Chmielowski w następstwie rany odniesionej w bitwie stracił nogę, a na Sybir nie trafił tylko dlatego, że udało mu się zbiec do Paryża.

Pisarze polscy ery pozytywizmu nie tylko walczyli w powstaniu, pozostawili także trwałą pamięć o nim w swojej twórczości - na czele z Elizą Orzeszkową i jej tomem opowiadań „Gloria victis”, i „Nad Niemnem”. Dramatycznie piękną legendę powstania stworzył w „Wiernej rzece” Stefan Żeromski. Oprócz aktywności powstańczej, potem literackiej i organicystycznej dali narodowi coś bezcennego - wzorce postaw Polaka inteligenta, z których naczelnym była bodaj zasada niepoddawania się przeciwnościom, nieulegania klęsce: „Nil desperandum” oraz świadomość powinności wobec narodu, przyświecająca także niezwykłej misyjnej pracy dla najuboższych św. Brata Alberta. Piłsudski ujął to lapidarnie: „Być zwyciężonym i nie ulec - to zwycięstwo”. Wychodząc ze straszliwej, traumatycznej klęski, wszyscy oni nie ustawali w pracy na rzecz przyszłej Polski. I w tym jest waga i nauka przesłania powstania styczniowego dla nas. Nie ma w dziejach naszego narodu alternatywy „albo powstanie, albo codzienna praca”. Między jednym a drugim jest „iunctim”, które sprawia, że wciąż jako naród istniejemy.

Dlatego tak bolesna i zdumiewająca jest decyzja Sejmu RP o nieuznaniu roku 2013 Rokiem Powstania Styczniowego. I trudno ją traktować inaczej niż ciąg dalszy narzucania nam przez obecnie rządzących historycznej amnezji, w ślad za którą idzie obumieranie tożsamości.

Tagi:
powstanie Powstanie Styczniowe

Abp Skworc: Rodzina i Kościół były bastionami polskiego ducha

2019-06-16 18:58

ks.sk / Pszczyna (KAI)

Metropolita katowicki sprawował w Pszczynie Eucharystię z okazji obchodów 100 rocznicy wybuchu I powstania śląskiego z 1919. Podkreślał, że „rodzina i Kościół to były bastiony polskiego ducha, kumulujące miłość i tęsknoty pokoleń za powrotem do Macierzy, do Ojczyzny – Matki”.

BP KEP
Abp Wiktor Skworc

W kościele pw. Wszystkich Świętych w Pszczynie metropolita katowicki sprawował uroczystą Eucharystię w intencji Ludu Śląskiego z okazji obchodów 100-lecia powstań śląskich. Przypominając trudne chwile nie tylko ziemi pszczyńskiej, ale całego Górnego Śląska mówił, że to właśnie rodziny na tych terenach były ostoją polskości.

- Dziś, kiedy po 100 latach wspominamy tamte wydarzenia, podkreślając ich historyczne znaczenie dla Śląska i Polski, chcemy przede wszystkim przywołać bohaterów tamtych dni – powstańców śląskich, Wojciecha Korfantego oraz rzesze patriotów, którzy budzili polską świadomość na Górnym Śląsku, a wśród nich ks. Skowrońskiego oraz Karola Miarkę. Warto też wspomnieć bł. ks. Józefa Czempiela – powiedział.

Metropolita katowicki zwrócił uwagę na to, że „nie wolno nam zapomnieć o bohaterach drugiego – a może jednak pierwszego planu, którymi były matki”. To właśnie one – zdaniem abp Skworca – „przekazywały przez pokolenia z macierzyńską czułością miłość do bliskiej sercu Polski”. Przypomniał, że to właśnie matki uczyły „staropolską polszczyzną pacierza polskiego, czytały dzieciom opowieści o królewskim Krakowie i prowadziły w duchowych pielgrzymkach kolejne pokolenia na Jasną Górę przed obraz Jasnogórskiej Królowej Polski”.

– Rodzina i Kościół to były bastiony polskiego ducha, kumulujące miłość i tęsknoty pokoleń za powrotem do Macierzy, do Ojczyzny – Matki”.

Mówiąc na temat przeszłości, abp Skworc cytując Norwida podkreślił, że „przeszłość – to jest dziś, tylko cokolwiek dalej”. - Zatrzymajmy się na słowie „dziś”. Treść tego słowa zależy od każdego z nas – od otwarcia się na działanie Ducha Świętego, Ducha Prawdy, który - jak słyszeliśmy w Ewangelii - doprowadzi nas do całej prawdy. Do całej prawdy o Bogu i człowieku, który pisząc swoje dzieje na ziemi, równocześnie uczestniczy w historii zbawienia – stwierdził.

I powstanie śląskie wybuchło w północnej części powiatu pszczyńskiego. Swoim zasięgiem objęło powiaty: katowicki, lubliniecki, pszczyński, rybnicki, tarnogórski oraz część raciborskiego. Eucharystia w intencji Ludu Śląskiego z okazji obchodów 100-lecia powstań śląskich sprawowana w Pszczynie szczególnie upamiętnia tych, którzy oddali życie w walce za Ojczyznę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św. Ignacy Antiocheński – biskup i męczennik

2017-12-20 12:28

Ks. Julian Nastałek
Edycja świdnicka 52/2017, str. VII

Św. Ignacy, biskup od roku 70 do 107, był drugim Następcą Piotra na stolicy w Antiochii, która dziś znajduje się w Turcji. Za panowania cesarza Trajana wybuchło prześladowanie chrześcijan i wtedy św. Ignacy jako głowa chrześcijan syryjskich został skazany na śmierć przez namiestnika Syrii. W liturgii wspomina się go 17 października

Wikimedia Commons
„Męczeństwo Ignacego z Antiochii”, Galeria Borghese w Rzymie

W Antiochii powstała kwitnąca wspólnota chrześcijańska i tam „po raz pierwszy nazwano uczniów chrześcijanami” (Dz 11,26). Euzebiusz z Cezarei, historyk z IV wieku, poświęcił cały rozdział swej „Historii Kościelnej” życiu i dziełu literackiemu Ignacego. „Z Syrii – pisze – Ignacy wysłany został do Rzymu, gdzie miano rzucić go dzikim zwierzętom na pożarcie, ze względu na świadectwo, jakie dał Chrystusowi. Odbywając swą podróż przez Azję, pod okiem surowych straży, w kolejnych miastach, gdzie się zatrzymywał, przepowiadaniem i ostrzeżeniami umacniał Kościoły; przede wszystkim z największym zapałem nawoływał do wystrzegania się herezji, które zaczynały się wówczas szerzyć i zalecał, by nie odrywać się od tradycji apostolskiej”.

Pierwszym etapem podróży Ignacego było miasto Smyrna, gdzie biskupem był św. Polikarp, uczeń św. Jana. Ignacy napisał tu cztery listy, skierowane do Kościołów Efezu, Magnezji, Tralleis i Rzymu. „Wyruszywszy ze Smyrny – pisze dalej Euzebiusz – Ignacy dotarł do Troady i stamtąd wysłał następne listy”: dwa do Kościołów Filadelfii i Smyrny, i jeden do biskupa Polikarpa. Wreszcie z Troady męczennik dotarł do Rzymu, gdzie w Amfiteatrze Flawiuszów rzucony został na pożarcie dzikim bestiom. Św. Ignacy wszystkie swoje listy rozpoczynał od słów: „Ignacy zwany Teoforem”, co znaczy: „ten, który nosi Boga”, głosi Jego naukę.

Żaden z Ojców Kościoła nie wyraził z taką intensywnością, jak Ignacy, pragnienia jedności z Chrystusem i życia w Nim. Ignacy błaga chrześcijan Rzymu, by nie uniemożliwiali mu męczeństwa, albowiem z niecierpliwością czeka na „połączenie się z Jezusem Chrystusem”. I wyjaśnia: „Nie rozprawiajcie o Jezusie Chrystusie, gdy równocześnie pragniecie świata. Niechaj nie mieszka w was zazdrość. Nawet gdybym prosił, będąc u was, nie słuchajcie; uwierzcie raczej temu, co teraz do was piszę. Piszę zaś, będąc przy życiu, a pragnąc śmierci. Moje upodobania zostały ukrzyżowane i nie ma już we mnie pożądania ziemskiego. Jedynie woda żywa przemawia do mnie z głębi serca i mówi: Pójdź do Ojca. Nie cieszy mnie zniszczalny pokarm ani przyjemności świata. Pragnę Bożego chleba, którym jest Ciało Jezusa Chrystusa z rodu Dawida, i napoju, którym jest Jego Krew – miłość niezniszczalna (…) Szukam tego, który umarł za mnie, chcę tego, który zmartwychwstał dla nas... Pozwólcie, abym był naśladowcą męki mego Boga! (…) Jestem Bożą pszenicą. Zostanę starty zębami dzikich zwierząt, aby się stać czystym chlebem Chrystusa”.

Ignacy jest wyczulony na prawdę wcielenia Syna Bożego oraz na Jego prawdziwe i konkretne człowieczeństwo: Jezus Chrystus, pisze Ignacy do mieszkańców Smyrny, „jest prawdziwie z plemienia Dawida”, „rzeczywiście narodził się z Dziewicy”, „rzeczywiście został za nas przybity”.

Ignacy nazywa sam siebie „człowiekiem, któremu powierzone zostało zadanie jedności”. Jedność jest nade wszystko cechą Boga, który istniejąc w trzech Osobach, jest Jednym w całkowitej jedności. Jedność, którą chrześcijanie mają zrealizować na tej ziemi, nie jest niczym innym, jak naśladownictwem, możliwie jak najbardziej zgodnym z Boskim wzorem. W ten sposób Ignacy dochodzi do tematu jedności Kościoła i w liście do chrześcijan w Tralleis pisze: „Jest zatem rzeczą konieczną, abyście – tak, jak to czynicie – nie robili nic bez waszego biskupa, lecz abyście byli posłuszni także i kapłanom niby Apostołom Jezusa Chrystusa, który jest naszą nadzieją. W Nim się znajdziemy, jeśli tak właśnie żyć będziemy. Trzeba też, aby i diakoni, będący sługami tajemnic Jezusa Chrystusa, podobali się wszystkim na wszelki sposób (…). Podobnie niechaj wszyscy szanują diakonów jak [samego] Jezusa Chrystusa, a także biskupa, który jest obrazem Ojca, i kapłanów jak Radę Boga i Zgromadzenie Apostołów: bez nich nie można mówić o Kościele”.

Ignacy jako pierwszy w literaturze chrześcijańskiej przypisuje Kościołowi przymiotnik „katolicki”, to jest „powszechny”: „Gdzie jest Jezus Chrystus – stwierdza – tam jest Kościół katolicki”. I właśnie na służbie jedności Kościoła katolickiego wspólnota chrześcijańska Rzymu pełni swego rodzaju prymat w miłości: „W Rzymie przewodzi on godny Boga, czcigodny, godny, by nazywać go błogosławionym... Przewodzi miłości, która ma prawo Chrystusa i nosi imię Ojca”.

Św. Ignacy Antiocheński jest prawdziwie „doktorem jedności”: jedności Boga i jedności Chrystusa, na przekór rozmaitym herezjom, które zaczynały krążyć i dzieliły człowieka i Boga w Chrystusie; jedności Kościoła, jedności wiernych „w wierze i miłości, od których nie ma nic bardziej znamienitego”. Nawołuje wiernych dnia wczorajszego i dzisiejszego do coraz doskonalszej syntezy między dążeniem do Chrystusa i oddaniem Jego Kościołowi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zielone światło dla Brexitu

2019-10-17 19:21

wPolityce.pl / ems/PAP

Pixabay.com
Klamka zapadła! Unijna „27” dała zielone światło dla umowy ws. brexitu. Przywódcy wezwali Komisję Europejską, Parlament Europejski i Radę UE do podjęcia koniecznych kroków, by zapewnić, że porozumienie będzie mogło wejść w życie 1 listopada 2019 roku. Rada Europejska w formacie 27 zakończona. Konkluzje przyjęte - napisał na Twitterze Preben Aamann, rzecznik prasowy szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem