Reklama

Apostoł Bożego Miłosierdzia

2013-04-19 11:58

Urszula Buglewicz
Edycja lubelska 16/2013, str. 1, 5

Paweł Wysoki
Puławska parafia pw. Miłosierdzia Bożego otrzymała relikwie bł. ks. Michała Sopoćko

W 125. rocznicę urodzin i w 5. rocznicę beatyfikacji bł. ks. Michała Sopoćko, parafia pw. Miłosierdzia Bożego w Puławach otrzymała relikwie „kapłana według serca Jezusowego”. Uroczystości przyjęcia relikwii odbyły się w Niedzielę Bożego Miłosierdzia

Bądź pozdrowiony ks. Michale Sopoćko na puławskiej ziemi. Widzisz nasze serca i nasze rodziny; wiesz, czego najbardziej nam potrzeba. Bądź naszym patronem. Prosimy, byś ze św. Faustyną i bł. Janem Pawłem II troszczył się o nas. Ufni w Boże Miłosierdzie i tajemnicę świętych obcowania, wierzymy w twoją obecność w naszej parafii, mieście i ojczyźnie. Co dzień klękamy przed Najświętszym Sakramentem, by wypraszać Boże Miłosierdzie dla nas i dla całego świata - mówił ks. Andrzej Sternik, proboszcz puławskiej parafii pw. Miłosierdzia Bożego. Przywołując słowa Jezusa, wypowiedziane do św. Faustyny: „Najwięcej radości dostarczają dusze, które głoszą moje niezgłębione miłosierdzie”, Ksiądz Proboszcz podkreślał wielką odpowiedzialność wspólnoty parafialnej. - Cieszymy się, że głos o Bożym Miłosierdziu roznosi się po puławskiej ziemi, że przeżywamy doroczny odpust ku czci wyjątkowego przymiotu Boga Stwórcy - mówił. - Prawda o Miłosierdziu została światu objawiona dzięki s. Faustynie oraz ks. Sopoćko, którego relikwie przyjmujemy w parafii. Naszym duchowym przewodnikiem w tym wyjątkowym czasie jest ks. Piotr Kobeszko, kapłan diecezji białostockiej i kustosz sanktuarium ks. Michała Sopoćko - przedstawiał głównego celebransa odpustowej Sumy.

Nim licznie zgromadzeni parafianie i goście powitali relikwie oraz wysłuchali listu skierowanego do wspólnoty przez abp. Edwarda Ozrowskiego, poznali historię życia kapłana, który w szczególny sposób odbiera cześć na białostockiej ziemi. - Spodobało się Bogu, by prawdę o Bożym Miłosierdziu i swojej nieskończonej miłości objawić człowiekowi w XX wieku, w czasach wielkich kataklizmów i dwóch wojen światowych. Właśnie wtedy Jezus Chrystus postanowił przypomnieć człowiekowi na nowo o swoim miłosierdziu - mówił ks. Piotr Kobeszko, przybliżając wiernym historię wyjątkowego kapłana. Ks. Michał Sopoćko, od dzieciństwa związany z ziemią wileńską, przybył do Białegostoku w 1947 r. Gnany wojenną tułaczką, niechętnie opuścił ukochaną ziemię. W Wilnie zostawił miejsca i dzieła, którym poświęcił swoje życie: obraz Miłosiernej Matki, piękne świątynie oraz urokliwe uliczki, które codziennie przemierzał jako wykładowca seminarium i Uniwersytetu Stefana Batorego oraz kapelan i spowiednik sióstr zakonnych. - Pośród nich była ona, siostra miłosierdzia, wizjonerka rodem z Głogowca, siostra drugiego chóru, wyznaczana do posług domowych, a przez Zbawiciela mianowana osobistą sekretarką. Choć s. Faustyna zobaczyła ks. Michała w Wilnie po raz pierwszy, znała go od dawna ze swoich widzeń. To o nim Jezus powiedział jej, że jest wiernym sługą, który dopomoże jej pełnić wolę Boga na ziemi - mówił ks. Kobeszko. Jak podkreślał, ks. Sopoćko jako pierwszy rozpoznał: „Od Boga jest to, co ta prosta zakonnica szeptała u kratek konfesjonału”. Na jego prośbę s. Faustyna zaczęła prowadzić „Dzienniczek”.

Reklama

- W wileńskim kościele ks. Michał zostawił obraz nie ludzką ręką uczyniony, obraz z podpisem: „Jezu, ufam Tobie”. W Wilnie, pod okiem Miłosiernej Matki napisał traktat o Bożym Miłosierdziu; tam uczył wiernych modlitw do Bożego Miłosierdzia i głosił je w homiliach. Ufał, że to Wilno stanie się miejscem, z którego do świata dotrze prawda o Bożym Miłosierdziu - mówił kustosz. Jednak stało się inaczej. Posłuszny przełożonym, ks. Sopoćko osiadł w Białymstoku, gdzie dał się poznać jako gorliwy duszpasterz, spowiednik i wykładowca. Wierny dziełu życia, na białostockiej ziemi zaczął głosić prawdę o Bożym Miłosierdziu. Ale z czasem napotykał coraz większe trudności. To wszystko przewidziała s. Faustyna, zapisując proroctwo o tym, że jego kapłańska dusza doświadczy wielkiego cierpienia, a prawda o Bożym Miłosierdziu rozleje się na świat dopiero wówczas, gdy oboje znajdą się po drugiej stronie życia. - Ks. Michał Sopoćko zmarł w 1975 r. jako wielki przegrany. Nie znalazł nikogo, kto zechciałby po jego śmierci kontynuować dzieło głoszenia Bożego Miłosierdzia. Odchodził jako człowiek, któremu nic się nie udało. Założone przez niego zgromadzenie zakonne nie rokowało rozwoju, on sam pod koniec życia otrzymał zakaz głoszenia homilii. Ziarno rzucone w glebę musiało obumrzeć i zaczęło kiełkować dopiero wówczas, gdy odeszli siewcy - mówił Ksiądz Kustosz. Ks. Kobeszko podkreślał, że spowiednik s. Faustyny może stać się patronem tych, którym nic w życiu nie wychodzi, a którzy nie utracili ufności w Boże Miłosierdzie. - Przychodźcie tu i za przyczyną bł. ks. Michała Sopoćko i św. Faustyny proście o łaski miłosierdzia - zachęcał. - Pozwólcie otoczyć się blaskiem Bożego Miłosierdzia; wypraszajcie je dla siebie, rodzin, parafii, miasta i ojczyzny, bo tylko w Bożym Miłosierdziu świat znajdzie ukojenie - apelował.

Relikwie bł. ks. Michała Sopoćko zostały umieszczone obok relikwii św. Faustyny, w ołtarzu Miłosierdzia Bożego w górnym kościele. Trafiły do puławskiego kościoła na prośbę proboszcza ks. Andrzeja Sternika, skierowaną do biskupa białostockiego w dniu liturgicznego wspomnienia błogosławionego, które przypada 15 lutego. Przygotowaniem wspólnoty parafialnej do ich przyjęcia od duchowej strony zajął się ks. Ryszard Winiarski, który wygłosił rekolekcje wielkopostne. Ks. Winiarski jest również ofiarodawcą relikwiarza. Podkreślając uroczysty charakter przyjęcia relikwii w dniu odpustu parafialnego, w kościele Miłosierdzia Bożego odbył się koncert o św. Faustynie pt. „Królu miłosierdzia, kieruj duszą moją” w wykonaniu, m.in. Anny Romantowskiej i Roberta Grudnia.

Tagi:
miłosierdzie bł. ks. Michał Sopoćko

Śladem bł. ks. Michała Sopoćki w Czarnym Borze

2019-04-10 10:28

Krystyna Smerd
Edycja świdnicka 15/2019, str. I

Ryszard Wyszyński
Niewielki dom, w którym ukrywał się dwa lata ks. Michał Sopoćko podczas II wojny światowej w Czarnym Borze na Litwie. W roku 2012 przy domu umieszczono pamiątkową tablicę

Na ekrany polskich kin w ostatnich dniach wszedł nowy religijny film „Miłość i Miłosierdzie” w reżyserii Marka Kondrata. Film opowiada o św. s. Faustynie Kowalskiej i jej objawieniach, ale też o historii powstania obrazu – pierwszego wizerunku Jezusa Miłosiernego, namalowanego przez Eugeniusza Kazimirowskiego, według wskazówek, jakie dawała malarzowi s. Faustyna. Wielki udział w powstaniu tego obrazu miał spowiednik i przewodnik duchowy s. Faustyny z czasów wileńskich – bł. ks. Michał Sopoćko, który namówił znajomego malarza, żeby ten podjął się namalowania tego obrazu na podstawie wizji, co było wielkim wyzwaniem dla artysty.

Jednym z pierwszych widzów filmu „Miłość i Miłosierdzie”, pokazanego w największym wałbrzyskim kinie 29 marca br., był współpracownik „Niedzieli”, fotoreporter Ryszard Wyszyński, który w 2011 r. odwiedził Wilno. Tuż po seansie filmowym na gorąco dodał kilka refleksji, które ten film obudził z jego pamięci.

– Podwałbrzyska gmina Czarny Bór ma kontakty partnerskie z Czarnym Borem w rejonie wileńskim – mówił. – Wójt naszego Czarnego Boru Adam Górecki zaproponował mi przed laty wyjazd na dożynki do Czarnego Boru na Litwie. Dla mnie był to piękny i wzruszający wyjazd. Dzięki uprzejmości starosty Czarnego Boru Tadeusza Aszkielańca (który urząd ten sprawuje też obecnie) miałem okazję zwiedzić podwileńską miejscowość. Wychodząc rano z domu ze starostą, u którego gościliśmy, wskazał on na stojący na przeciwko nieduży drewniany dom i powiedział: „To w tym domu w czasie II wojny światowej ukrywał się ks. Michał Sopoćko”. Dla mnie było to sygnałem do uwiecznienia tego domu w fotografii. Odwiedziliśmy też polską szkołę oraz nowo wybudowany miejscowy kościół, który w tamtym czasie nie był jeszcze konsekrowany. W tej samej okolicy podczas wojny ukrywał się także znakomity polski pisarz Józef Mackiewicz, który na podstawie swoich przeżyć napisał potem książkę „Droga do nikąd” – mówił nam starosta Aszkielaniec. Zwiedziliśmy również Wilno, Ostrą Bramę, Cmentarz Na Rossie, gdzie jest Grób Matki i Serca jej syna Józefa Piłsudskiego, a było to akurat wówczas, kiedy harcerze mieli przy nim swoją uroczystość. Celem naszego wyjazdu było uczestniczenie w dożynkach organizowanych przez Polaków, na które zjeżdżają Polacy z całej Litwy, a główne uroczystości odbywały się w przedwojennej rezydencji marszałka Piłsudskiego – w Pikieliszkach”.

Gmina Czarny Bór okręgu wileńskiego leży nad rzeką Waką. Ma bogatą historię. W latach 1920-39 istniał w Czarnym Borze klasztor Sióstr Urszulanek i to tutaj, korzystając z pomocy sióstr, w latach II wojny światowej ukrywał się przez ponad dwa lata bł. ks. Michał Sopoćko przed gestapo, które go ścigało za pomoc udzielaną Żydom. Okoliczni mieszkańcy znali ks. Sopoćkę jako Wacława Rodziewicza – stolarza i cieślę, o czym można przeczytać w jego biografii. Na ołtarze został wyniesiony do rangi błogosławionego przez papieża Benedykta XVI. Uroczysta beatyfikacja ks. Michała Sopoćki odbyła się 28 września 2008 r. w Białymstoku w sanktuarium Miłosierdzia Bożego i tu też spoczęły doczesne szczątki Błogosławionego. Warto dodać, że wizerunek bł. ks. Sopoćki znajduje się w jednym z okien nowego kościoła w podwileńskim Czarnym Borze. Tam też zobaczymy witraże z wizerunkami św. s. Urszuli Ledóchowskiej i św. Jana Pawła II.

Trzeba zobaczyć

Film „Miłość i Miłosierdzie” to fabularyzowany dokument. Postać św. s. Faustyny grana przez Kamilę Kamińską jest pierwszoplanowa. Zaprezentowana przez nią postać jest delikatna, a zarazem zdecydowana, co jest bardzo ujmujące dla widza. Młoda aktorka doskonale wywiązała się z powierzonej roli. W filmie równie dużo uwagi jego twórcy poświęcają również postaci bł. ks. Sopoćki, który ją duchowo wspierał i namówił s. Faustynę do prowadzenia „Dzienniczka”. W jego życiu spełniły się zapowiedzi s. Faustyny, że zostanie odsunięty i będzie szykanowany. W swoim kapłaństwie w pewnym momencie otrzymał zakaz głoszenia kultu Miłosierdzia Bożego w oparciu o objawienia s. Faustyny i musiał się go trzymać, ale z drugiej strony pozostał wierny żądaniu Jezusa, o którym mówiła Faustyna ze swoich objawień, by głosić miłosierdzie i do końca swojego życia głosił kult Bożego Miłosierdzia, wydobywając jego „biblijny fundament” i mówiąc o duchu Niedzieli Miłosierdzia. W 1965 r. ks. Michał Sopoćko spotkał się z kard. Karolem Wojtyłą. W filmie przytaczana jest aktorska scenka obrazująca tę rozmowę, w której ks. M. Sopoćko mówi do kard. Wojtyły (Dariusz Jakubowski) o s. Faustynie, że: „Miała najbardziej pokorną duszę, jaką było dane mu poznać. Większość rzeczy, o których ona mówiła, jak: wojna, trudności, zagłada wielkiego miasta – ziściły się – co jest niezwykłym znakiem. Kard. Karol Wojtyła był zafascynowany dokumentami przedstawionymi przez ks. Michała Sopoćkę. Późniejszy błogosławiony Kościoła katolickiego ks. Sopoćko zmarł 15 lutego 1975 r. „Opatrzność jednak – jak relacjonują twórcy filmu – już przygotowała kolejną osobę, która miała być kontynuatorem jego dzieła. To był polski kardynał kard. Karol Wojtyła. Skutkiem jego działań było zniesienie przez Watykan w kwietniu 1978 r. zakazu szerzenia kultu Miłosierdzia Bożego wg św. Faustyny Kowalskiej. Pół roku później krakowski kardynał zostaje ogłoszony Papieżem”. Jan Paweł II spełnił pragnienie bł. ks. Sopoćki i ustanowił Święto Bożego Miłosierdzia, obchodzone w II Niedzielę Wielkanocną. Wyniósł też na ołtarze – jako pierwszą w nowym tysiącleciu – św. s. Faustynę.

Tajemnica obrazu

Tajemnicą Bożą zostanie to, jak to możliwe, że namalowany przez Kazimirowskiego obraz, który przetrwał wojnę, mieści w sobie tyle podobieństw do wizerunku Jezusa z Całunu Turyńskiego i Chusty z Oviedo, nad czym zastanawiają się nie tylko malarscy eksperci? Był przecież malowany „jedynie” według wskazówek s. Faustyny. Film opowiadający historię jego namalowania może nie daje odpowiedzi wprost na to, ale nam wierzącym podpowiada ją serce. Film „Miłość i Miłosierdzie” trzeba zobaczyć! Na terenie naszej diecezji są trzy kościoły pod wezwaniem Miłosierdzia Bożego – w Bielawie, Kudowie-Zdroju i Świdnicy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tajemnica szczęścia

2019-07-16 11:47

Beata Włoga
Niedziela Ogólnopolska 29/2019, str. 20-21

Ile osób, tyle wyobrażeń o szczęściu. Każdy może je odnaleźć zupełnie gdzie indziej. Nie chodzi tylko o nasze ziemskie oczekiwania, w których szczęście często myli się z pomyślnością. Jako chrześcijanie intuicyjnie szukamy szczęścia w bliskości z Bogiem, a ci, którzy je znaleźli, potwierdzają, że szczęście nie zawsze musi iść w parze z dobrobytem czy dobrym zdrowiem

stokkete/stock.adobe.com

Wielu odnalazło je dzięki modlitwie św. Brygidy zwanej „Tajemnicą szczęścia”. Modlitwę odmawia się w ciągu jednego roku. Składa się ona z 15 modlitw, podczas których rozważa się mękę Pana Jezusa.

Autorstwo

Autorstwo „Tajemnicy szczęścia”, czyli 15 modlitw św. Brygidy do naszego Boskiego Zbawiciela, błędnie przypisuje się Brygidzie Szwedzkiej. W wielu książkach o świętej zakonnicy widnieje informacja, że ta modlitwa została jej podyktowana przez samego Pana Jezusa. – Św. Brygida nie jest twórczynią tych modlitw i nie otrzymała ich w objawieniach – tłumaczy s. Agnieszka z Zakonu Najświętszego Zbawiciela św. Brygidy w Częstochowie (siostry brygidki). – Należy pamiętać, że święta żyła w XIV wieku, kiedy to w całym Kościele była silnie rozpowszechniona kontemplacja męki i śmierci Pana Jezusa – podkreśla s. Agnieszka. – Już na początku, po moim wstąpieniu do zgromadzenia, mistrzyni Aloizia zwracała nam na to uwagę. Mistrzyni jest z pochodzenia Dunką, zna kilka języków, w tym szwedzki i norweski, o Brygidzie wie zatem bardzo dużo i czyta o niej w językach skandynawskich – wyjaśnia s. Agnieszka. Pisze o tym w książce „Św. Brygida Szwedzka i Zakon Najświętszego Zbawiciela” ks. Józef Swastek. Oczywiście, są modlitwy, jak modlitwa do Jezusa Ukrzyżowanego, które zostały podyktowane Brygidzie podczas jej mistycznego widzenia, ale one nie wchodzą w skład „Tajemnicy szczęścia”. Niemniej to właśnie ze św. Brygidą kojarzymy modlitwę, która ma wzbudzać współcierpienie i motywować do większej pobożności.

Popularność

Charakterystyczne jest to, że osoby, które zaczynają się modlić tą modlitwą, zazwyczaj są jej wierne przez lata. Zderzają się z ogromnym cierpieniem, dotykają bolesnych wydarzeń z życia Pana Jezusa. Taka modlitwa niesie głębię, jeśli człowiek się otworzy, zaczyna w świecie żyć siłą ducha płynącą z rozważania męki Pańskiej. Czasem ludzie, gdy widzą siostry brygidki, podchodzą i mówią: modlę się „Tajemnicą szczęścia”. – Przed Światowymi Dniami Młodzieży w Krakowie – opowiada s. Agnieszka – podeszła do mnie Amerykanka i pokazała mi w smartfonie modlitwę „Tajemnica szczęścia” św. Brygidy. Kiedyś gościliśmy w naszym domu pielgrzymów z Chorwacji. Nie ma tam naszego zakonu, a jednak zapewniali, że u nich świętość Brygidy jest rozpoznawana właśnie przez tę modlitwę. W częstochowskim domu Brygidek mieszkają siostry z Indonezji – one również potwierdzają, że modlitwa ta jest znana w ich kraju. Moja rozmówczyni zdradza, że pierwszy raz zetknęła się z „Tajemnicą szczęścia” w Rzymie, gdzie była na formacji, odmawiała ją zatem w języku włoskim. Ale spotkała również wydania tej modlitwy w językach niemieckim i holenderskim.

Modlitwa dla wszystkich

– Pamiętam rozmowę z pewnym mężczyzną, ojcem rodziny: powiedział, że modli się 15 modlitwami od kilku lat – opowiada s. Agnieszka. – Dzięki „Tajemnicy szczęścia” pogłębił życie duchowe, widzi też owoce jej odmawiania w rodzinie. Inna siostra opowiada o koleżance ze szkoły. Znała tę modlitwę na pamięć. – Odmawiała ją, kiedy szłyśmy na dyskotekę przez góry – wspomina. Osobiście w okresie gimnazjum uważała tę modlitwę za zbyt poważną. – Zaczęłam się nią modlić dopiero w szkole średniej, u mojej koleżanki odmawiano ją rodzinnie, mama i dziesięcioro dzieci, włączały się w nią nawet maluchy – opowiada.

Duchowość

W obecnych czasach, gdy ludzie są pogrążeni w chaosie codziennych spraw, często nie zdając sobie z tego sprawy, nie potrafią odnaleźć drogi do Boga. Kontemplacyjny charakter 15 modlitw prowadzi do wewnętrznej przemiany. Uspokaja skołatane serca i pomaga odkryć tajemnicę prowadzącą do prawdziwego szczęścia w obecności Boga.

Jak odmawiać

Święta Brygida pragnęła wiedzieć, ile ciosów otrzymał Pan Jezus; w jednym z objawień usłyszała, że było ich 5480. Pan Jezus poprosił świętą, by do swoich 15 modlitw dołączyła „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Maryjo”. Każdy z nas, naśladując św. Brygidę w odmawianiu tej modlitwy, w ciągu całego roku uczci w ten sposób każdą ranę Pana Jezusa, o co prosił świętą sam Pan Jezus.

Pełny tekst modlitwy dostępny jest w internecie, m.in. na: katolicki.net, www.adonai.pl i www.tajemnica-szczescia.pl oraz w katolickich księgarniach w całym kraju.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Grodzisk Mazowiecki: jutro Msza św. w intencji 5-letniego Dawida

2019-07-23 13:17

lk / Grodzisk Mazowiecki (KAI)

Parafia Przemienienia Pańskiego w Grodzisku Mazowieckim zaprasza w środę 24 lipca o godz. 19.00 na Mszę św. w intencji zmarłego tragicznie Dawida Żukowskiego. Ciało 5-latka znaleźli funkcjonariusze Policji w sobotę przy autostradzie A2 niedaleko Pruszkowa. Chłopiec zginął od ciosów zadanych ostrym narzędziem prawdopodobnie przez ojca, który niedługo potem popełnił samobójstwo.

screenshot/TVN
Ciało dziecka odnaleziono w sobotę w okolicach węzła Pruszków

Msza święta jest odpowiedzią wspólnoty parafialnej i wychowawczyń chłopca na oświadczenie jego matki, w którym m.in. poprosiła o modlitwę. – Okażmy nasze wsparcie rodzinie chłopca oraz pomódlmy się, aby dobry Bóg przyjął Dawidka do siebie – proszą duchowni.

Dawid Żukowski zaginął w środę 10 lipca. Jego ciało zostało odnalezione w sobotę 20 lipca wczesnym popołudniem przy zbiorniku retencyjnym blisko ekranów akustycznych wzdłuż autostrady A2 przy węźle Pruszków. Według prokuratury chłopiec zginął od wielu ciosów zadanych ostrym narzędziem, prawdopodobnie przez jego ojca, który po ukryciu zwłok 5-latka odebrał sobie życie, rzucając się pod pociąg relacji Skierniewice – Warszawa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem