Reklama

W emerytalnej pułapce

2013-06-17 14:50

Alicja Dołowska
Niedziela Ogólnopolska 25/2013, str. 34-35

MARTA KILIAN

Mało kiedy polscy ekonomiści byli tak podzieleni w sądach, jak w przypadku Otwartych Funduszy Emerytalnych jako obowiązkowego filara zabezpieczenia na starość. Nie ma dnia bez polemik, a nawet oskarżeń o płatne lobbowanie na rzecz instytucji finansowych, wbrew interesom przyszłych emerytów. Toczy się spór ostry jak brzytwa. Przeciętny obywatel niewiele z tego rozumie

Spora część ludzi dawno już przestała wierzyć, że ma na cokolwiek wpływ. Odnosi wrażenie, że bywa potrzebna politykom wyłącznie podczas ich zalotów o głosy przed wyborami. 270 tys. ludzi rocznie nie wybiera samodzielnie obowiązkowego OFE, zdając się na losowanie. Jest im wszystko jedno. Ale teraz z jednej strony słyszą, że ich emerytury mogą być głodowe, a z drugiej - otrzymują przekaz, że likwidując OFE, rząd chce ich okraść. Dotąd jednak nie wiadomo, czy rząd rzeczywiście chce zlikwidować powszechność OFE, czy tylko kolejny raz okroić wpłacaną do funduszy składkę.

Minister finansów mówi w telewizji, że „OFE to rak na reformie, który urósł do gigantycznych rozmiarów i niszczy cały system emerytalny, a teraz przerzucił się na finanse publiczne”. Osoby z jego otoczenia twierdzą natomiast, że o całkowitej likwidacji OFE mowy być nie może. Mamy kompletną dezinformację. Chociaż interes jeszcze się kręci, widać jak na dłoni, że system zabezpieczenia na starość trzeba w Polsce zmienić, bo polski sen o dostatnim życiu na emeryturze nie sprawdził się. Politolodzy twierdzą jednak, że ten, kto powie Polakom, że czekają ich głodowe emerytury, przegra wybory. Według szacunków, emerytury Polaków z nowego systemu będą wynosić 20-30 proc. ostatnich zarobków. Dziś jest to jeszcze 60 proc.

„Moje” czy „nasze”?

Żyjemy w czasach naporu finansowego kuglarstwa, sprzyjającego dezorientacji i bezradności zwykłych ludzi wobec interesów rynków finansowych oraz ryzyka, na które są wystawione ciężko zarobione przez pracowników pieniądze odkładane na jesień życia. A w kwestii OFE nie ma prawdziwej debaty, są raczej „pyskówki”. Nie widać starań o zawarcie nowej umowy społecznej w sprawie nowego modelu systemu emerytalnego. Zamiast debaty, w środowisku ekonomistów i polityków obserwujemy żenującą walkę buldogów pod dywanem.

Reklama

Część wtajemniczonych twierdzi, że likwidacja OFE jest już przesądzona, minister finansów Jan Vincent-Rostowski natomiast zaprzecza, chociaż przyznaje, że poraziła go propozycja Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych, by emerytury z OFE wypłacane były w formie wypłaty programowanej w miesięcznych ratach przez… 10 lat. Co wtedy, gdy emeryt pożyje dłużej? Rostowski uspokaja zszokowanych, że emerytury będą dożywotnie, bo i tak ostatecznym ich gwarantem jest państwo.

Na początku działalności OFE obiecywały emerytom złote góry. Reklamy wabiły wczasami pod palmami, a emerytury z obu filarów (ZUS i OFE) szacowano średnio na 4 tys. zł. Palm ani kokosów nie będzie. Pierwsze kobiety, które w 1999 r. osiągnęły wiek emerytalny (o 5 lat wcześniej niż mężczyźni), otrzymały z OFE 20-40 zł. Mówiono, że tak niskie świadczenie spowodowane jest faktem, że kobiety uczestniczyły zbyt krótko w kapitałowym systemie. Ale i dziś, po 14 latach, emerytura z OFE to średnio - 85 zł. Aby uniknąć dramatu, znowelizowano szybko ustawę i pozwolono kobietom wybrać korzystniejszą emeryturę z ZUS, jeśli ten wybór dawał im wyższe świadczenie. Taka możliwość istnieje tylko do końca tego roku. Od stycznia 2014 r. na pierwsze dwufilarowe emerytury zaczną przechodzić pierwsi mężczyźni.

Jest połowa roku, a nie wiadomo dotąd, kto będzie wypłacał emerytury z OFE, bo brakuje regulacji określających sposób wypłat. Zgodnie z obowiązującą ustawą, OFE tego robić nie mogą, a ZUS ma do tego upoważnienie tylko do 2013 r. Według koncepcji z 1999 r., emerytury z II filaru wypłacać miały zakłady emerytalne, które za wypłaty pobierałyby 7 proc. prowizji! Przy tak niskich świadczeniach „skubanie” emerytów dodatkowo jeszcze 7-procentowym haraczem byłoby skandalem. Sprawą otwartą pozostaje też kwestia dziedziczenia kapitału po zmarłym członku OFE w przyszłości. Dotąd prawo takie dotyczy jednak nie emerytur, lecz uzbieranych przez zmarłego składek w OFE, które od dnia, w którym pracownik przechodzi na emeryturę, natychmiast dziedziczone być przestają. Teraz ekonomiści wzięli się za czuby i nie są w stanie Kowalskiemu wytłumaczyć, czy składki z OFE są jego, czy „nasze”, skoro budżet państwa musi dopłacać do najniższych świadczeń tym, którzy nie wypracowali najniższej emerytury krajowej.

Wszyscy byli „umoczeni”

Zadziwia beztroska rządu Jerzego Buzka, który wdrażał reformę w 1999 r. Odtrąbiono sukces, chociaż reforma nie była jeszcze projektem skończonym. Kapitał gromadzony latami w OFE, inwestowany w obligacje Skarbu Państwa, akcje przedsiębiorstw notowanych na giełdzie i w papiery wartościowe - miał zarabiać na przyszłe emerytury Polaków i zapobiec katastrofie finansów publicznych w sytuacji braku zastępowalności pokoleń i grożącej Polsce zapaści demograficznej. System ZUS-owski oparty na zasadzie, że rzesza pracujących finansuje bieżące wypłaty emerytów, stawał się coraz bardziej niewydolny i wkrótce niemożliwy do sfinansowania ze środków publicznych. Element kapitałowy miał częściowo z państwa zdejmować ciężar emerytalnych zobowiązań.

Tak jakby czekała nas tylko świetlana przyszłość, a w kapitalizmie nie występowały kryzysy i bezrobocie. Niestety, wszystkie te plagi boleśnie dotknęły Polskę. Tylko w 2008 r. polscy emeryci wpadli w pułapkę kryzysu: OFE w wyniku bessy na giełdzie straciły 24 mld zł. W 2011 r. - 5 mld.

- W tej ruletce zarobił tylko krupier - komentuje Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK-ów. Szewczak uważa OFE za największy przekręt III RP i domaga się dla odpowiedzialnych za tę reformę Trybunału Stanu. Prof. Józefina Hrynkiewicz nazywa OFE piramidą finansową. Krytykują ją ekonomiści od prawa do lewa.

Przez obowiązkowe OFE, na które z emerytalnej składki (19, 52 proc. pensji) ZUS musiał przekazywać do funduszy 7, 3 proc. (dopiero od maja 2011 r. zmniejszono składkę do 2, 3 proc.), rosła budżetowa dziura, bo ZUS-owskiej kasie uszczuplonej przez transfery do OFE - mimo pożyczek w bankach komercyjnych i zasilania z budżetu państwa - wciąż brakuje pieniędzy na wypłatę bieżących emerytur. W roku 2012 deficyt ZUS wyniósł 55 mld zł. Pożera już prawie 20 proc. dochodów państwa. Za 4 lata może urosnąć do 80 mld i rozsadzić finanse publiczne. Po dodaniu deficytu w KRUS-ie suma brakujących środków w systemie ubezpieczeń społecznych przekroczy poziom 100 mld zł!

Gdy wdrażano nowy system emerytalny, ubytek w ZUS-ie wynikający z transferu do OFE uzupełniać miały dochody z prywatyzacji. Jednak chociaż prywatyzacja majątku narodowego postępowała, wpływy z przekształceń własnościowych „zostały przejedzone” - lamentują teraz ekonomiści.

Gdzie byli przez 14 lat? Większość zasiadała w radach nadzorczych OFE i innych ciałach doradczych funduszy, pobierając duże wynagrodzenia. - Zresztą większość osób, która ów system promowała, znajduje się w kręgu najbliższych doradców premiera Donalda Tuska albo jego bliskich współpracowników - komentuje Szewczak. - Wśród twórców i propagatorów tego systemu jest obecny minister w rządzie Tuska - Michał Boni - wylicza.

Bogusław Grabowski, dziś członek Rady Gospodarczej przy premierze Tusku, przez całe lata kierujący OFE Skarbiec, uderza się w piersi. - Pomyliliśmy się - przyznaje. - OFE są błędem młodzieńczym naszej krótkiej demokracji. - Choć jestem ekonomistą, musiałem długo pogłówkować, zanim zrozumiałem istotę problemu. Budujemy OFE ze wzrostu długu, a to, nie dając żadnych korzyści systemowi emerytalnemu, zagraża śmiertelnie finansom publicznym i wzrostowi gospodarczemu - przekonuje. Nie wszyscy jednak przyznają się do błędu. Prof. Leszek Balcerowicz, który wraz z Jerzym Buzkiem tę reformę wdrażał, toczy ostry spór w sprawie OFE z ministrem Rostowskim i broni funduszy jak lew.

Na tych „młodzieńczych błędach” OFE zarobiły przez 14 lat z prowizji za zarządzanie emeryckimi składkami 16 mld zł! Przez wiele lat brały prowizję dwa razy wyższą, niż ją dopuszczała w 1999 r. ustawa (niektóre nawet do 10 proc.!), bo za rządów SLD-PSL wylobbowały sobie w parlamencie zwiększenie wysokości opłat za zarządzanie, i to niezależnie od wypracowanych dla emerytów zysków.

Warto nadmienić, że z 14 OFE operujących dziś na polskim rynku finansowym aż 10 ma zagranicznych właścicieli. - OFE już swoją dolę wzięły - mówi Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha. Wielu ekonomistów uważa, że OFE bardziej opłaca się już nawet w Polsce interes zwinąć niż się handryczyć z rządem w sprawie programowanych czy dożywotnich wypłat. W razie czego zaskarżą państwo polskie w międzynarodowym arbitrażu o odszkodowanie za wywłaszczenie z poczynionych inwestycji i będziemy musieli im „za szkodę” zapłacić.

Agencja ratingowa Moody’s na wieść o możliwości okrojenia lub likwidacji OFE już pogroziła Polsce możliwością obniżenia wiarygodności finansowej.

W poszukiwaniu rozwiązań

W czerwcu mają być opublikowane dane z przeglądu efektywności OFE i funkcjonowania systemu emerytalnego. Zostaną przedstawione różne warianty rozwiązań i scenariusze. Eksperci Ministerstwa Finansów spodziewają się, że konsultacje potrwają miesiąc, potem potrzebna będzie ustawa, bo od 1 stycznia 2014 r. zmiany w systemie emerytalnym powinny wejść w życie.

Brzmi to jak żart. W sprawie emerytur musi być zawarta nowa umowa społeczna z udziałem rządu, pracodawców i związków zawodowych. Po 14 latach obowiązywania nowej ustawy emerytalnej trzeba się wreszcie zastanowić, co z rzeszą ludzi, którzy z powodu ogromnego bezrobocia nie mają szans na wypracowanie niezbędnego do emerytury stażu zatrudnienia. Czy nie przyjąć wariantu emerytury państwowej na poziomie minimalnym (przy niskiej składce lub wręcz bez składki), na którą jako podstawowy wariant należny obywatelom zdecydowały się inne kraje? Taka emerytura przyznawana byłaby podobnie jak emerytura z KRUS-u.

Czy też, jak na Węgrzech zrobił to premier Viktor Orbán: dać ludziom wybór: ZUS czy OFE? Gdy Orbán zaproponował: wybierajcie, 99 proc. ludzi wróciło do odpowiednika węgierskiego ZUS-u, a 10, 7 mld euro ulokowanych na kontach funduszy emerytalnych przeznaczono na zmniejszenie deficytu państwowego funduszu emerytalnego i długu publicznego.

Demontaż systemu czy kontynuacja?

W Polsce tylko do końca ubiegłego roku na kontach 16 mln ludzi zgromadzono w OFE 270 mld zł. Trzeba podjąć decyzję: demontaż systemu czy kontynuacja? A jeśli modyfikacja, to jaka?

To podstawowe pytania, na które trzeba odpowiedzieć. Ale tego nie da się zrobić na kolanie. Należy zbadać nie tylko wpływ zmian w OFE na wysokość emerytur Polaków, ale też na polski rynek kapitałowy. OFE mają w portfelach akcje o wartości 100 mld zł, co odpowiada 20 proc. kapitalizacji całej warszawskiej giełdy. - Likwidacja OFE byłaby katastrofalna w skutkach, bo akcje wielu przedsiębiorstw, w których OFE ulokowały środki, dramatycznie straciłyby na wartości - ostrzega część ekonomistów.

Trzeba uwzględnić też fakt, że 4 mln kont w OFE pozostaje nieczynnych, ponieważ z różnych względów (bezrobocie, wyjazdy do pracy za granicę) nie odnotowuje się na nich spływu składki. To też pokłosie zatrudniania „na czarno”, umów śmieciowych i innych patologii występujących na polskim rynku pracy - sygnał o zagrożeniu brakiem przyszłych emerytur dla sporej grupy ludzi. Trzeba podjąć decyzję, czy uczestnictwo w OFE ma być dobrowolne, czy pozostać jak dotąd oparte na feudalnej zasadzie przywiązania chłopa do ziemi. I czy przymus nakładany przez państwo na obywatela, by obowiązkowo uczestniczył w giełdowej ruletce i lokował pieniądze w prywatnych, w większości zagranicznych, funduszach kapitałowych, jest zgodny z Konstytucją RP? To dobre pytanie, bo toczy się gra interesów. Czy oprócz dbałości o interes grup wpływów ktoś jeszcze myśli o interesie obywatela?

Tagi:
emeryci

Reklama

Posiedzenia Rady Prezesów i Zarządu Polskiej Federacji Stowarzyszeń Rodzin Katolickich

2017-09-27 19:14

Sekretarz generalny PFSRK – Edward Odojewski

W dniu 23 września 2017 r. w siedzibie redakcji Tygodnika „NIEDZIELA” w Częstochowie odbyły się posiedzenia Rady Prezesów i Zarządu Polskiej Federacji Stowarzyszeń Rodzin Katolickich, połączone z udziałem w dorocznej Pielgrzymce Małżeństwa i Rodzin na Jasnej Górze. Tematem posiedzeń były sprawy dotyczące bieżących działań Federacji i poszczególnych SRK w kontekście aktualnej sytuacji społeczno-politycznej w Kraju oraz podejmowanych zadań wynikających z programu duszpasterskiego Kościoła w Polsce, w tym obrony wartości chrześcijańskich w bieżącej polityce Państwa. P.T. Prezesi zapoznali się m.in. z artykułem Senatora Zbigniewa Cichonia – Prezesa SRK Archidiecezji Krakowskiej, który 18 września br. opublikował w „Gazecie Polskiej” tekst w sprawie zmian w emeryturach (przywrócenie wieku emerytalnego 60 i 65 lat). Autor objaśnił, że istotą artykułu jest podanie podstaw prawnych uzasadniających zgodność przyjętych zmian z prawem europejskim.

Syda Productions/Fotolia.com

Gośćmi Federacji byli:

Ks. Infułat Ireneusz Skubiś – Honorowy Redaktor Naczelny Tygodnika, który jako moderator Ruchu „Europa Christi” omówił program Międzynarodowego Kongresu „Otwórzcie Drzwi Chrystusowi”, planowanego w dniach 19-23 października br. w Częstochowie, Łodzi i Warszawie (6 sesji), z udziałem prelegentów z wielu renomowanych ośrodków naukowych i kościelnych Europy. Planowane sesje Kongresu będą nakierowane na obronę chrześcijańskiej, w tym kulturowej i ekonomicznej tożsamości Europy, w obliczu zagrażającej islamizacji i ateizmu oraz upadku moralności chrześcijańskiej. Na zakończenie Kongresu ma być przyjęty apel o włączenie Św. Jana Pawła II do grona Patronów Europy. Zgłoszenia do udziału w Kongresie przyjmuje Ksiądz Infułat (tel. 505180520);

Poseł PIS Tadeusz Woźniak – Przewodniczący Narodowego Komitetu Obchodów Dnia Praw Rodziny (powołanego 27 lipca br.), który swoje działania opiera na katolickiej nauce społecznej, w tym propaguje Kartę Praw Rodziny Stolicy Apostolskiej, zachęcając do jej przyjmowania przez wszelkie środowiska i samorządy terytorialne. W 2018 r., w 100.rocznicę odzyskania niepodległości Komitet planuje wydać raport o stanie rodzin polskich, poprzedzając to zorganizowaniem konferencji w 16 województwach. Najbliższa konferencja odbędzie się w dniu 14 października br. w Sejmie – zgłoszeń należy dokonywać elektronicznie na stronie e-mail prawarodziny@gmail.com, a wszelkie informacje można pozyskać na stronie internetowej www.prawarodziny.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek wyruszył w podróż do Azji

2019-11-19 19:38

tom, pb (KAI) / Rzym

Franciszek wyruszył w podróż apostolską do Azji. O godz. 18.53 samolot Airbus 330 „Giovanni Battista Tiepolo” włoskich linii lotniczych Alitalia z papieżem wystartował z rzymskiego lotniska Fiumicino do stolicy Tajlandii Bangkoku. W czasie swojej 32. podróży zagranicznej papieża i czwartej do Azji w dniach 19-23 listopada złoży on wizytę w Tajlandii a w dniach 23-26 listopada odwiedzi Japonię. Motto wizyty w Tajlandii, która związana jest z 350. rocznicą utworzenia pierwszego wikariatu apostolskiego w tym kraju brzmi: „Uczniowie Chrystusa, uczniowie misjonarze”. W obu krajach katolicy stanowią mniej niż jeden procent społeczeństwa.

Grzegorz Gałązka

Przed opuszczeniem Watykanu Ojciec Święty spotkał się w Domu św. Marty z 10 osobami starszymi, którymi opiekują Małe Siosty Ubogich przy rzymskim kościele św. Piotra w Okowach. Towarzyszył im jałmużnik papieski kard. Konrad Krajewski.

Na lotnisku papieża pożegnał m.in. bp Gino Reali, ordynariusz diecezji Porto-Santa Rufina, na terenie której położony jest port lotniczy.

Samolot w ciągu trwającego 11 godz. i 30 min. lotu przebędzie dystans 9352 km i przeleci nad Włochami, Chorwacją, Bośnią i Hercegowiną, Serbią, Czarnogórą, Bułgarią, Turcją, Iranem, Afganistanem, Pakistanem, Indiami i Mianmą.

Papieski samolot oczekiwany jest na lotnisku w Bangkoku o godz. 12.30 (6.30 czasu polskiego).

Oficjalny program papieskiej wizyty rozpocznie się 21 listopada. W stolicy Tajlandii, Bangkoku papież spotka się m.in. z 92-letnim Sathitem Mahą Simaramem, najwyższym patriarchą buddyjskim, w świątyni Wat Ratchabophit i królem Vajiralongkornem - Ramą X.

Ponadto papież w Bangkoku spotka się z biskupami kraju, kapłanami katolickimi i zakonnikami, przedstawicielami innych kościołów i religii, a także chorymi i niepełnosprawnymi. Na Stadionie Narodowym papież odprawi Mszę św. Natomiast pod koniec wizyty w Tajlandii, w piątek wieczorem czasu lokalnego, w katedrze w Bangkoku planowana jest Msza św. z udziałem młodych katolików. W sobotę rano Franciszek odleci do Japonii.

Oficjalnym tłumaczem papieża będzie jego 77-letnia kuzynka s. Ana Rosa Sivori. Urodzona w Argentynie salezjanka mieszka i pracuje w Tajlandii od ponad 40 lat.

Okazją dla papieskiej wizyty w Tajlandii jest 350-lecie istnienia Kościoła katolickiego w tym królestwie. Wśród 69 milionów mieszkańców Tajlandii żyje tylko 300 tys. katolików. Poza Tajlandczykami na spotkaniach z papieżem oczekiwani są też w Bangkoku katolicy z krajów sąsiedzkich - Laosu i Kambodży.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Niech modlitwa złączy kolejarzy

2019-11-19 22:18

Agnieszka Bugała

25 listopada przypada liturgiczne wspomnienie św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Wokół historii jej życia powstało wiele legend, ale wiadomo, że była piękną chrześcijanką, która nie wyrzekła się Chrystusa i w czasach brutalnych prześladowań została skazana przez cesarza najpierw na tortury, a później na ścięcie. Podobno koło, którym była męczona, rozpadło się nie wyrządzając jej szkody, dlatego kolejarze obrali ją sobie za patronkę, uważając, że skoro pod kołem męczeńskim nie zginęła, – to uchroni też innych od śmierci pod kołami pociągów. Wizerunek świętej widnieje na wielu kolejarskich sztandarach a na dworcach kolejowych są jej kapliczki. Kult św. Katarzyny jest wśród rodziny kolejarskiej bardzo żywy.

pixabay/A.Bugała

W związku ze wspomnieniem św. Katarzyny Duszpasterstwo Kolejarzy Archidiecezji Wrocławskiej zaprasza na uroczystości Katarzyńskie.

Ks. Jan Kleszcz, duszpasterz kolejarzy podkreśla, że 36. Ogólnopolska Pielgrzymka Kolejarzy na Jasną Górę, która odbyła się 16 i 17 listopada, otworzyła doroczne uroczystości ku czci patronki kolejarzy, św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Na ich kontynuację ZOZ NSZZ Solidarność oraz PKP Cargo Dolnośląskiego Zakładu Spółki zapraszają już w najbliższy piątek, 22 listopada o godz. 10.00 na wrocławski Brochów. - Tu rozpoczniemy lokalne obchody Święta Kolejarzy – mówi duszpasterz.

Mszę św. dla lokalnego środowiska Kolejarzy zaplanowano w niedzielę 24 listopada o godz. 10.00 w kościele p.w. św. Franciszka przy ul. Borowskiej.

- Bardzo będę rad, gdy spotkanie to zbierze wszystkich nas, wrocławskich kolejarzy, do udziału we wspólnej modlitwie. W szczególny sposób proszę, zapraszam i liczę na obecność kolejowych – i nie tylko kolejowych – pocztów sztandarowych – mówi ks. Jan Kleszcz.

Po zakończeniu Mszy św. organizatorzy zapraszają na wspólną agapę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem