Reklama

Katedra świata

2013-10-28 14:35

Ks. Jacek Molka
Niedziela Ogólnopolska 44/2013, str. 30

Graziako

Gdyby zapytać statystycznego katolika, która świątynia na świecie jest najważniejsza, to raczej bez wahania odpowiedziałby, że jest nią Bazylika św. Piotra w Rzymie. Odpowiedź byłaby prawdziwa tylko po części. Ten najważniejszy kościół rzeczywiście znajduje się w Wiecznym Mieście. Jest nim jednak Bazylika św. Jana na Lateranie

Znający nieco topografię stolicy Italii wiedzą doskonale, gdzie usytuowane jest słynne Koloseum - żelazny punkt na turystycznej trasie zwiedzania Rzymu. Na wschód zaś od pozostałości tego starożytnego Amfiteatru Flawiuszów mamy prostą wąską ul. Św. Jana na Lateranie. Po kilkunastominutowym spacerze dochodzi się nią do placu, na którym w oczy rzuca się imponująca bazylika, nazywana powszechnie „matką i głową wszystkich kościołów”. 9 listopada zaś w kalendarzu liturgicznym przypada święto rocznicy jej poświęcenia. Właśnie tego dnia w 324 r., jak podaje tradycja, papież św. Sylwester I dokonał aktu konsekracji Bazyliki Laterańskiej - katedry każdorazowego biskupa Rzymu.

Dzieje świątyni

Początkowo kościół ten nosił tytuł Bazyliki Zbawiciela. Potem dedykowano go najpierw św. Janowi Chrzcicielowi, a następnie św. Janowi Apostołowi. Jeśli natomiast chodzi o samą jego nazwę, to wywodzi się ona od rzymskich senatorów - Lateranów, którym cesarz Neron (zm. w 68 r.) skonfiskował mienie, m.in. pałac. Kolejny zaś z jego następców - Konstantyn Wielki (zm. w 337 r.), dobrodziej chrześcijaństwa, podarował go wspomnianemu wcześniej papieżowi i przez prawie tysiąc lat, bo aż do roku 1308, był on siedzibą następców św. Piotra. Zbudował też obok pięcionawową bazylikę.

Właśnie w tej katedrze świata przez wieki odprawiano uroczyste Msze św. na rozpoczęcie Wielkiego Postu. To tutaj zarówno pontyfik Franciszek, jak i jego poprzednicy celebrowali Eucharystie w Wielki Czwartek na pamiątkę Ostatniej Wieczerzy, którą Jezus z Nazaretu spożył ze swoimi najbliższymi naśladowcami. W ciągu całych jej dziejów była wielokrotnie niszczona na skutek wojen czy naturalnych kataklizmów, np. podczas trzęsienia ziemi w 896 r. czy pożaru w 1308 r. Zawsze jednak ją odbudowywano. Obecny przepiękny wygląd bazyliki zawdzięczamy papieżowi Innocentemu X (XVII wiek) oraz Leonowi XIII (lata 80. XIX stulecia).

Reklama

Katedralne skarby

Bazylika św. Jana na Lateranie jest imponująca. Ma aż 130 m długości. Jej front zdobi 15 figur siedmiometrowej wysokości (m.in.: Chrystusa, św. Jana Chrzciciela i św. Jana Apostoła). Do wnętrza świątyni wiedzie pięć monumentalnych wejść. W środku zaś jest specjalny balkon, z którego papieże udzielali wiernym apostolskiego błogosławieństwa.

Wnętrze rzymskiej katedry jest przebogate. W nawie głównej od razu rzuca się w oczy marmurowa posadzka oraz figury Dwunastu Apostołów, a także ważniejszych starotestamentowych proroków. W przedsionku, we wnęce, stoi posąg wspomnianego cesarza Konstantyna. Jego imieniem nazwano też babtysterium, czyli kaplicę, w której katechumenom udzielano chrztu św. Można tam zobaczyć obrazy przedstawiające sceny z jego życia.

W nawach bocznych natomiast można podziwiać nagrobki papieży (zostali tam pochowani prawie wszyscy papieże, poczynając od wieku IV do XIV), różne ołtarze i kaplice. Wśród nich prym wiedzie kaplica Najświętszego Sakramentu. Jest tam słynny obraz Rafaela (zm. 1520 r.) „Przemienienie Pańskie”.

Obok bazyliki stoi budynek Świętych Schodów. Zgodnie z pobożnym przekazem, Chrystus wchodził po nich na sąd przed Piłatem. Wiodą one do domowej kaplicy papieży. Tam zaś znajduje się starożytny wizerunek Pana Jezusa, który określany jest mianem „archeiropoietos”, czyli nieuczyniony ręką ludzką.

Teologia święta

Najlepiej sformułował ją papież Benedykt XVI w przemówieniu na „Anioł Pański” 9 listopada 2008 r. „Słowo Boże w tę uroczystość przypomina zasadniczą prawdę: świątynia z cegieł jest symbolem żywego Kościoła, wspólnoty chrześcijańskiej, którą już apostołowie Piotr i Paweł w swoich Listach określali jako «budowlę duchową», wzniesioną przez Boga z «żywych kamieni», którymi są chrześcijanie, na jedynym fundamencie, którym jest Jezus Chrystus, porównany do «kamienia węgielnego» (por. 1 Kor 3, 9-11.16-17; 1 P 2, 4-8; Ef 2, 20-22). «Bracia, wy zaś jesteście (...) Bożą budowlą», pisze św. Paweł, i dodaje: «Świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście» (1 Kor 3, 9 i 17). Piękno i harmonia kościołów, przeznaczonych do tego, by wysławiać w nich Boga, zachęcają i nas, ludzkie istoty, ograniczone i grzeszne, do nawrócenia, byśmy tworzyli «kosmos», dobrze ukształtowaną budowlę, w ścisłej jedności z Jezusem Chrystusem, który jest prawdziwym Świętym Świętych. Realizuje się to najpełniej w liturgii eucharystycznej, w której «ecclesia», czyli wspólnota ochrzczonych, jednoczy się, by słuchać słowa Bożego oraz by karmić się Ciałem i Krwią Chrystusa. Wokół tego dwojakiego stołu Kościół żywych kamieni buduje się w prawdzie i miłości i jest wewnętrznie kształtowany przez Ducha Świętego - przemienia się w to, co otrzymuje, upodabniając się coraz bardziej do swego Pana Jezusa Chrystusa. Jeśli żyje on w szczerej i braterskiej jedności, staje się duchową ofiarą miłą Bogu”.

Tagi:
Watykan Bazylika katedra

Reklama

Stolica Apostolska nie weźmie udziału w szczycie ludnościowym w Nairobi

2019-11-10 19:44

pb (KAI/holyseemission.org) / Nairobi

Stolica Apostolska nie weźmie udziału w szczycie, organizowanym w Nairobi w dniach 12-14 listopada dla uczczenia 25. rocznicy Międzynarodowej Konferencji na temat Ludności i Rozwoju, jaka odbyła się w 1994 r. w Kairze.

ACKI/pixabay.com

Informując o tym Misja Stałego Obserwatora Stolicy Apostolskiej przy ONZ wyjaśniła, że Stolica Apostolska wspiera i nadal będzie wspierać zrównoważony i integralny rozwój człowieka, promujący ludzką godność i dobro wspólne, zgodnie ze słowami papieża Franciszka wypowiedzianymi na forum Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych w 2015 r.

Mówił on, że rozwój musi być oparty na „skutecznym, praktycznym i bezpośrednim dostępie dla wszystkich do niezbędnych dóbr duchowych i materialnych: własnych mieszkań, godnej i należycie wynagradzanej pracy, odpowiedniego wyżywienia i wody pitnej; wolności religijnej, a bardziej ogólnie, wolności ducha i edukacji. Jednocześnie te filary integralnego rozwoju człowieka mają wspólny fundament, jakim jest prawo do życia, a w jeszcze szerszym sensie to, co można nazwać prawem ludzkiej natury do istnienia”.

Oświadczenie Misji przypomina, że konferencja kairska z 1994 r. była ważnym wydarzeniem, choć jej końcowy dokument promował aborcję jako element polityki ludnościowej, wobec czego Stolica Apostolska wyraziła zastrzeżenia, dołączone do dokumentu.

Tymczasem rocznicowy szczyt w Nairobi i proponowany program działań, który ma być na nim zatwierdzony koncentrują się wokół tzw. „praw seksualnych i reprodukcyjnych”, czego Stolica Apostolska nie może wspierać. Jej zdaniem bowiem istnieje pilna potrzeba skupienia na takich kluczowych zagadnieniach, jak: kobiety i dzieci żyjące w skrajnym ubóstwie, migracja, strategie rozwoju, alfabetyzacja i edukacja, promowanie kultury pokoju, wspieranie rodziny jako podstawowej komórki społecznej, położenie kresu przemocy wobec kobiet, zapewnienie dostępu do zatrudnienia, ziemi, kapitału i technologii itd.

Nie było też merytorycznych konsultacji projektu tego dokumentu w ramach ONZ, co sprawia, że szczyt w Nairobi nie może być traktowany jako odbywający się pod jej auspicjami. Dlatego „24 października Stolica Apostolska poinformowała rząd Kenii, że nie weźmie udziału w tej konferencji”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zdewastowano Kościół w Chile

2019-11-11 08:48

wpolityce.pl

Podczas trwających w Chile protestów rządowych zamaskowani wandale, najpewniej identyfikujący się jako członkowie Antify (jeden z protestujących trzyma flagę z symbolem tego ruchu, jak też anarchistów), zdemolowali kościół katolicki w Santiago. Wyrzucili z niego m.in. figurę Jezusa, figurę Matki Bożej, a także obraz Jezusa Miłosiernego. Widać też, że przynajmniej cześć wyniesionych z kościoła rzeczy spalili na stosie.

twitter.com/apra araucania

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Biskupi na 11 listopada: "kocham Polskę" sprawdza się w prostej codzienności

2019-11-11 18:45

tk, md, bgk, ar, dab, tm, km, xps, BPKEP, oprac. lk / Warszawa (KAI)

Łatwo mówić „kocham Polskę”, ale sprawdza się to dopiero w miłości do człowieka i prostej codzienności w małej ojczyźnie. Nie żądajmy od innych, tym bardziej od polityków, aby się odmienili, zacznijmy od siebie. Miłość do Ojczyzny winna być przekazywana młodemu pokoleniu w domach i szkole - wskazywali 11 listopada, w Narodowe Święto Niepodległości, arcybiskupi i biskupi podczas tradycyjnych Mszy św. w intencji Ojczyzny.

pixabay.com

Nie rzucać kamieniami

W Mszy św. w intencji Ojczyzny, sprawowanej w poniedziałek rano w Świątyni Opatrzności Bożej uczestniczyli przedstawiciele najwyższych władz państwowych z prezydentem Andrzejem Dudą na czele. Obecni też byli marszałkowie Sejmu i Senatu minionej kadencji, parlamentarzyści, członkowie rządu z premierem Mateuszem Morawieckim oraz licznie przybyli mieszkańcy Warszawy.

W homilii biskup polowy Józef Guzdek wskazał, że do odzyskania przez Polskę niepodległości doprowadziło wiele przyczyn, ale jedną z najważniejszych było wzajemne zaufanie. „Polacy z trzech zaborów, o różnych przekonaniach politycznych, wierzący i niewierzący, katolicy, prawosławni i ewangelicy oraz wyznawcy innych religii wznieśli się ponad wszelkie podziały” – przypomniał duchowny.

Podkreślił, że ilekroć istniały w narodzie zgoda, współpraca i wzajemne zaufanie oraz poszanowanie godności i podstawowych praw, Polska rozwijała się i umacniała swoją pozycję międzynarodową, a Polakom żyło się dostatniej. Wskazywał, że w życiu naszego narodu bardzo potrzeba zgody i wzajemnego zaufania. „Nie wolno bagatelizować win, ale też należy odrzucić ducha zemsty. Pamięć – tak, ale nigdy pamiętliwość” – wskazywał hierarcha.

Jak zaznaczył, "nie istnieje żadna święta wojna, i nie jest nią nawet wojna z terroryzmem, bowiem tylko pokój jest święty". - „Oby w naszej Ojczyźnie już bezpowrotnie zaprzestano rzucać kamieniami w tych, którzy mają inne pomysły na zagospodarowanie przestrzeni wolności. Potrzebne są dialog, bliskość i zaufanie – zaapelował biskup polowy.

Przypomniał też, że misją Kościoła jest budowanie mostów porozumienia i wzajemnego zaufania. „Zatem widząc zdradę Ewangelii, brak zaufania i poszanowania drugiego człowieka, Kościół ma prawo powtarzać do córek i synów katolickiej wspólnoty skargę Jezusa: „Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie” (Mt 15,8).

Podczas Eucharystii prezydent Andrzej Duda zapalił Świecę Niepodległości ofiarowaną Warszawie przez Piusa IX w 1867 r. z życzeniem, by zapalono ją dopiero wówczas, gdy Polska będzie już wolna.

- Ta świeca będzie przypominać to, co wydarzyło się w 1918, ale też ma uświadamiać Polakom, że wolność została wywalczona, ale została Polakom przez Pana Boga dana i zadana – powiedział na początku Mszy św. kard. Nycz, dodając: „Jesteśmy pokoleniem troski o niepodległość”.

Jak korzystamy z wolności?

Prymas Polski abp Wojciech Polak, cytując słowa Prymasa Tysiąclecia, nawoływał, aby nie oglądać się na innych, choćby na polityków, żądając od nich, aby się odmienili. Trzeba – powtórzył za kard. Wyszyńskim – aby każdy zaczął od siebie.

„Zacznijmy od siebie! Zapytajmy dziś siebie o to, w jaki sposób my czynimy użytek z tego, że jesteśmy ludźmi wolnymi? Zapytajmy o nasze konkretne zaangażowanie na rzecz wspólnego dobra” – mówił Prymas, wskazując na znaczenie osobistej odpowiedzialności i zarazem konieczność współpracy, która jest nieodzowna do „budowania społeczeństwa prawdziwie ludzkiego”, i która domaga się dojrzałych relacji międzyludzkich, do których – jak powtórzył za czytaną Ewangelią – należy także zdolność upominania i przebaczania.

„Chodzi o to, abyśmy zmagali się o coś, a nie zmagali z kimś. Gdy bowiem zmaganie o coś zostaje zdominowane przez zmaganie z kimś, wówczas – cytował społeczny list biskupów polskich z marca tego roku metropolita gnieźnieński – ginie roztropna troska o dobro wspólne, a w jej miejsce wkrada się ślepo prowadzona walka o władzę”.

Świadectwo miłości do Ojczyzny

Z okazji 101. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości przewodniczący Episkopatu Polski przypomniał, że jest to dla Polaków wielkie święto. - Potrzeba, abyśmy dawali świadectwo miłości do naszej Ojczyzny, czyli miłości do wszystkiego, co Polskę stanowi - zaznaczył abp Stanisław Gądecki.

Przewodniczący Episkopatu podkreślił jednocześnie, że nie możemy zapomnieć o naszych przodkach, którzy po odzyskaniu niepodległości dzięki bardzo ciężkiej pracy i ofiarności, odbudowali naszą państwowość oraz krzewili oświatę oraz kulturę. Powiedział: „Dziś szczególnie pamiętajmy o nich w naszej modlitwie”.

Abp Gądecki przypomniał również o ważnej roli duchowieństwa, które pracowało wówczas zarówno nad świętością naszego narodu, jak również nad jego rozwojem gospodarczym i kulturalnym, a gdy trzeba było broniło niepodległości Polski.

Tylko wiara gwarancją wolności

- Tylko wiara w Boga jest gwarancją bycia człowiekiem wolnym - mówił w katedrze na Wawelu metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski. - Tyle pokoleń Polaków powtarzało za apostołami w czasach niewoli: „Panie, przymnóż nam wiary”, a wraz z tym błaganiem łączyło się drugie: „Panie, przymnóż nam wiary w Polskę, daj nam poczucie siły i Polskę daj nam żywą”, jak mówił Konrad z "Wyzwolenia" Stanisława Wyspiańskiego.

"Konieczne były te błagania, bo były umysły Polaków, które dały się zniewolić, których duch był duchem zniewolenia, poddaństwa i marazmu. Jakże była potrzebna modlitwa, która by sprawiła, że nie warchołowie będą nadawali ton polskiemu duchowi, ale ci, którzy wierzyli w Polskę – stwierdził kaznodzieja.

Abp Jędraszewski wezwał do dziękczynienia za „wszystkich znanych, a głównie zupełnie nieznanych z imienia i nazwiska rodaków, którzy wierząc w zmartwychwstanie Chrystusa, wierzyli także w zmartwychwstanie Polski, oddawali swoje życie, rzucając je na stos”. – To nasze dzisiejsze dziękczynienie za ich wiarę w Boga i w Polskę, za ich patriotyzm i poświęcenie, za to, że ich wiara pozwala nam dzisiaj radośnie śpiewać: „Ojczyznę wolną pobłogosław Panie” – podsumował hierarcha.

Ojczyzna - dar Bożej Opatrzności

Abp Sławoj Leszek Głódź zauważył, że 11 listopada serca Polaków „mocniej niż każdego dnia biją rytmem spraw Ojczyzny”. - To także dzień naszej modlitewnej wdzięczności ku Bogu skierowanej. Jesteśmy bowiem świadomi, że naród chrześcijański, a takim jesteśmy, jest osadzony na fundamencie planów Opatrzności. Wypełnia swą dziejową misję otrzymaną od Boga. Ojczyzna jest darem Bożej Opatrzności – podkreślił, dodając, że dziś należy za ten dar szczególnie dziękować.

Hierarcha przypomniał, że w obliczu zagrożenia i wspólnego wroga zapomniano o podziałach społecznych, odłożono na bok ideowe spory i polityczne utarczki. - Wolność i niepodległość. Te dwa słowa pełniły rolę detonatorów narodowej jedności w dążeniu do wspólnotowego celu. Ponad doraźnymi podziałami i społecznymi zatargami. A celem tym było utrwalanie niepodległości i wolności – podkreślił. Historyczne zwycięstwo, zdaniem arcybiskupa, jest dziełem nie tylko walecznych obrońców Ojczyzny, ale również tysięcy modlących się wiernych.

Przestrzegał słowami przemówienia Jana Pawła II w polskim parlamencie 20 lat temu, że demokracja bez wartości łatwo może się przemienić w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm. - I to się dzieje w zsekularyzowanej, odwracającej się od własnej historii Europie. To jest widoczne w działaniach potężnych organizacji międzynarodowych, oferujących finansową i gospodarczą pomoc i wsparcie, ale w „pakiecie” z wymogiem angażowania się w tzw. „postępowe” programy ideologiczne. W strategii tych mediów, które pozostając w niepolskich rękach, narzucających szerokiemu kręgowi odbiorców, zafałszowaną, nierzeczywistą wizję rzeczywistości – powiedział hierarcha, podsumowując, że jest to wyzwanie dla dzisiejszej Polski.

Krzyż łączy

O znaku krzyża łączącym pokolenia Polaków i określającym tożsamość społeczeństwa polskiego mówił w homilii podczas Mszy za Ojczyznę w katowickiej katedrze Chrystusa Króla abp Wiktor Skworc. Metropolita katowicki zaapelował o modlitwę za całe społeczeństwo - aby pamiętało, że jest spod znaku krzyża.

Wspomniał też ludzi młodych tęskniących za wielkimi ideałami, którzy kuszeni są „mirażami ukazywanych przez współczesnych idoli i nauczycieli luzu”. Przywołał tych, którzy „chcieliby wyrzec się chrześcijańskich korzeni narodu, związku z krzyżem, domagając się usunięcia krzyży z przestrzeni publicznej, oddzielenia wiary od życia, moralności od polityki i gospodarki, zamknięcia ust chrześcijanom” oraz tych, którzy wyrzekają się nieraz krzyża „w pogoni za pieniądzem, prestiżem, stylem życia jakby Boga nie było” oraz ludzi, którzy „dopuszczają się bezczeszczenia świętego znaku wiary w imię wolności artystycznej, nowoczesności i europejskości”.

Wszystkich rodaków abp Skworc poprosił, aby „w nowym 100-leciu dziejów naszej Ojczyzny krzyż ubezpieczał nas i naszą ziemską Ojczyznę, wspólny dom Polaków”.

Narodowe wady

Abp Grzegorz Ryś wymienił wady, z jakimi muszą się dziś mierzyć Polacy. Są nimi zgorszenie i niemożność przebaczenia oraz brak braterstwa między obywatelami jednej Ojczyzny.

"Myślę o zgorszeniu, jakie nie raz dajemy. Jak potem stawać przed ludźmi w pozycji tego, który naucza? To dotyczy wielu z nas. Mówimy dzisiaj, że w naszym kraju nie ma żadnego autorytetu. Skąd się to bierze? Dlaczego nie ma żadnego autorytetu? Bo nie potrafimy unieść własnej winy. Takiej winy, która dotyka także innych, ma konsekwencje ich w życiu i sprawia, że inni się potykają i upadają - tłumaczył arcybiskup.

Nie ma też wśród Polaków umiejętności przebaczenia. - Nie chodzi tylko o to, że nie potrafimy się zmierzyć z własną winą, ale też nie potrafimy się zmierzyć z winą drugiego wobec nas. Tu nie chodzi o upomnienie, które chce postawić na swoim, które zmierza do ukazania swoich racji. To upomnienie, które zmierza do pojednania. Idziesz i mówisz: zrobiłeś coś złego, ale w polu widzenia masz pojednanie. To spotkanie jest po to, by wybaczyć, a nie aby upominać. My nie potrafimy ani jednego, ani z drugiego. Zwalniamy się z upomnienia i z pojednania - ubolewał abp Ryś.

Miłość do małej ojczyzny

Łatwo mówić „kocham Polskę”, ale sprawdza się to dopiero przez miłość do człowieka, który jest w zasięgu mojej ręki. To jest dopiero dobry sprawdzian prawdziwości ważnych słów, które weryfikuje prosta codzienność w mojej zwykłej małej ojczyźnie – mówił bp Edward Dajczak w uroczystej Mszy św. w kościele mariackim w podczas wojewódzkich obchodów Narodowego Święta Niepodległości w Koszalinie.

Ojczyznę kochać jak matkę i ojca

- Bóg chce, abyśmy pomagali Polsce, pracowali dla niej i jej się poświęcali. Abyśmy kochali ją, tak jak kochamy ojca i matkę - powiedział w katedrze lubelskiej abp Stanisław Budzik. W homilii mówił o duchowej spuściźnie, jaką zostawiły współczesnym Polakom poprzednie pokolenia doświadczone walką o wolność.

– Wspominamy tych, którzy wiarę w odzyskanie niepodległości przekuli na czyn. Odbudowa państwa polskiego była efektem wysiłku wielu Polaków. Reprezentowali różne poglądy polityczne, pochodzili z różnych zaborów. Mimo to, potrafili zjednoczyć się wokół jednego nadrzędnego celu: wolności i niepodległości Ojczyzny – podkreślił abp Budzik.

Dziedzictwo polskie i chrześcijańskie

W Białymstoku abp Tadeusz Wojda zauważył, że miłość do Ojczyzny winna być przekazywana młodemu pokoleniu w polskich domach, ale i w polskiej szkole. - To nasze narodowe dziedzictwo jest nie tylko polskie, ale jest też chrześcijańskie - równocześnie zakorzenione w tym, co Polskę stanowi, ale także w tysiącleciu chrześcijaństwa polskiego - mówił metropolita białostocki.

Abp Wojda zauważył, że dyskusja nad kształtem obecnej i przyszłej Polski trwa nieustannie, co „wyraża się nie tylko w wynikach wyborów, w sporach politycznych, czy ogłaszanych nowych programach edukacyjnych mających usprawnić proces kształcenia. Przejawia się przede wszystkim w walce o «rząd dusz», czyli w walce o przyszłość polskiej szkoły i wychowania młodego pokolenia".

Podkreślił, że dzięki przemianom, jakie dokonały się w Polsce, katecheza znalazła swoje miejsce w systemie wychowawczym, jednak troska o nią jest nie tylko podstawowym zadaniem Kościoła. Ciężar odpowiedzialności za nią spoczywa na wszystkich wierzących.

„Nauczanie religii w polskich szkołach musi więc być postrzegane przez władze państwowe i samorządowe, ale i przez wszystkich Polaków, jako prawo osób wierzących. Ma być uznane za pierwszorzędny wkład Kościoła, nie tylko jako instytucji, ale przede wszystkim jako wspólnoty wierzących, w budowanie przyszłości Polski. To jest też wkład Kościoła w budowanie jedności całej Europy, opartej na dziedzictwie chrześcijańskiej kultury” - podkreślił abp Wojda.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem