Reklama

Wizyta u Piotra naszych czasów

2014-01-30 09:38

Z abp. Wacławem Depo rozmawia ks. Jacek Molka
Edycja częstochowska 5/2014, str. 1-2

Bożena Sztajner/Niedziela

PRZECZYTAJ WIĘCEJ O WIZYCIE „AD LIMINA”

KS. JACEK MOLKA: – Czym jest wizyta „Ad limina apostolorum”?

ABP WACŁAW DEPO: – W duchu wiary wizyta „Ad limina apostolorum” (dosł. „Do progów apostolskich”), czyli do korzeni apostolskich, do grobów apostolskich, wiąże się z nawiedzeniem takich miejsc, jakimi są grób św. Piotra czy św. Pawła. To też nawiedzenie czterech rzymskich bazylik, tzw. bazylik większych. To pierwsze zadanie, jakie czeka każdego biskupa. To również modlitwa o umocnienie wiary tych, którzy podlegają jego trosce duszpasterskiej.

– Taki wyjazd ma też swój wymiar bardzo praktyczny...

– Tak. Kolejnym zadaniem jest pewnego rodzaju sprawozdanie za okres od poprzedniej wizyty księży biskupów. W tym przypadku chodzi o czas od roku 2005. Wcześniej nie było takiej możliwości, by zobaczyć się z papieżem. Dlatego dopiero teraz spotkamy się z Ojcem Świętym Franciszkiem, od 1 do 8 lutego.

– Odwiedzicie zatem urzędy Kurii Rzymskiej i złożycie sprawozdania z funkcjonowania poszczególnych diecezji...

– W spotkaniach sprawozdawczych, które będą miały – oczywiście – swoje umiejscowienia z papieżem, każda grupa biskupów podzielonych metropoliami (akurat nasza metropolia jest w grupie z Katowicami i Wrocławiem) będzie prezentować swoje działania. Przedstawimy m.in. przebieg Roku Wiary. Pokażemy, jaki był i jaki jest plan działań duszpasterskich w Polsce na kolejne lata, co zamierzamy zrobić.

– Na co Ojciec Święty może zwrócić uwagę?

– Rozumiemy, że obok takich podstawowych zadań, jak nauczanie czy sprawowanie kultu Bożego, Stolica Apostolska lub sam Ojciec Święty będzie zwracał uwagę na to, jak ewangelizacja przekłada się na praktykę życia, czyli np. na działalność charytatywną konkretnych diecezji. Bazując na danych statystycznych, które przekazaliśmy już pół roku wcześniej do Stolicy Apostolskiej, za pośrednictwem abp. Celestino Migliore, nuncjusza apostolskiego, będziemy pytani przez poszczególnych członków kongregacji watykańskich o nasze, powiedziałbym, kolejne zadania, dzięki którym da się poprawić ten czy inny stan działań duszpasterskich w diecezjach.
Dopiero na koniec będzie spotkanie z Ojcem Świętym, który w przemówieniu do biskupów polskich, tak jak to było w przypadku Jana Pawła II czy Benedykta XVI, wskaże wytyczne, które będą pokazywać nam kierunki, jakimi Kościół w Polsce musi iść, żeby realizować plan Piotra naszych czasów.

– Czy będą to jakieś konkretne wytyczne? Jak Ksiądz Arcybiskup sądzi?

– Zapewne, jak to było do tej pory, Papież zwróci uwagę na działalność uniwersytecką, nauczanie religii, by tego strzec i bronić. Zwróci uwagę na rolę życia sakramentalnego, aby widzieć je nie tylko w kategoriach „dominicantes” (wierni uczęszczający na Msze święte niedzielne) i „communicantes” (wierni przystępujący do Komunii św.), ale by ludzie świeccy byli bardziej zaangażowani w życie religijne niż do tej pory.
Ojciec Święty ciągle nam przypomina, że trzeba być misjonarzem, a nie stale tylko uczniem. Każdy z nas powie: Jestem uczniem Pańskim. Dobrze, ale tu jednocześnie uczeń musi być misjonarzem, czyli ma dawać świadectwo wobec wyzwań czy grup, które spotykamy w naszym życiu. Będzie to z pewnością pewien sposób konfrontacji z różnymi formami laicyzacji czy nawet ateizacji naszego społeczeństwa, bo takie sygnały mamy chociażby teraz przez szykanowanie osoby przewodniczącego Episkopatu Polski – abp. Józefa Michalika. Dla środowisk wrogich Kościołowi będzie to też taka rola badawcza, sprawdzenie, w jaki sposób zareaguje Kościół hierarchiczny i jak zareagują wierni, kiedy ten czy inny biskup będzie doświadczany jakimiś oskarżeniami, które będą się wiązały wprost z jego misją apostolską, czyli z nauczaniem i wiernością Ewangelii.

– Media często pokazują Franciszka jako tego, który zwraca się do osób niezwiązanych z Kościołem...

– Z pewnością Ojciec Święty zwróci biskupom uwagę na bycie z ludźmi niezależnie od stopnia ich związania czy niezwiązania ze wspólnotą Kościoła. Dziś trzeba być nie tylko z osobami doświadczającymi biedy ekonomicznej, ale należy otworzyć się też na osoby, które są biedne również od strony utraty wiary. Niestety, upowszechnia się w Polsce zjawisko apostazji i jest ono kolejnym wyzwaniem...

– Co Ksiądz Arcybiskup chce szczególnie przekazać Papieżowi?

– Będę chciał podziękować Ojcu Świętemu za to, że wybrał Jasną Górę, aby pośród dziesięciu sanktuariów świata włączyła się we wspólną modlitwę różańcową w intencji pokoju oraz w intencji Kościoła i jego aktualnych spraw. Do Częstochowy w ostatnim roku pielgrzymowało 3,5 miliona ludzi. Nie zapominajmy też o pątnikach z 312 parafii naszej archidiecezji, o ich pielgrzymim trudzie. W Roku Wiary to pielgrzymowanie było jednym z etapów jego przeżywania. Tak samo jest z pielgrzymkami prezbiterium częstochowskiego, kleryków – wspólnoty seminaryjnej stale obecnej na Jasnej Górze przy Maryi, która nam patronuje.

– Jako przewodniczący Rady ds. Środków Społecznego Przekazu Konferencji Episkopatu Polski Ksiądz Arcybiskup będzie miał swoje wystąpienie w tej roli w Watykanie...

– Tak. Choć wydawać by się mogło, że kościelne media, poczynając nawet od parafialnej gazetki, a kończąc na radiu czy telewizji o zasięgu ogólnopolskim, posiadają mniejszy wpływ na opinię społeczną niż media laickie, to trzeba się cieszyć, że je mamy. Trzeba się cieszyć, że w Polsce w ostatnim okresie mamy pewną zwartość linii przekazu zarówno w czasopismach katolickich, jak i w katolickich niezależnych rozgłośniach radiowych, jeśli chodzi np. o obronę życia czy przekazywanie prawdy o finansach Kościoła. Telewizja Trwam, jako telewizja katolicka prowadzona przez Ojców Redemptorystów, jest naszym sukcesem, o którym trzeba mówić i z którego trzeba się cieszyć.

Tagi:
abp Wacław Depo arcybiskup ad limina

Reklama

Białoruscy biskupi u papieża: Franciszek dał nadzieję, że przyjedzie

2018-02-01 17:59

RV / Watykan (KAI)

Episkopat Białorusi rozpoczął wizytę ad limina. Dziś białoruscy biskupi byli u papieża Franciszka. Czuliśmy się, jakby ojciec rozmawiał ze swymi dziećmi – powiedział po audiencji abp Tadeusz Kondrusiewicz metropolita mińsko-mohylewski.

ACKI/pixabay.com

„Trzeba było przedstawić informacje, osiągnięcia, problemy. Jak powiedzieliśmy, co było 25 lat temu, a co jest dzisiaj, że było 60 księży, a dziś jest 500, że są nowe struktury, parafie, silne media, to papież tylko kiwał z podziwu głową. A potem papież powiedział: «Zadawajcie pytania, ja będę zadawał pytania». I w ten sposób minęły dwie godziny jakby to było 15 minut. Było to bardzo ciekawe. Papież najbardziej interesował się duszpasterstwem, duszpasterstwem młodzieży i rodzin. Interesował się formacją duchowieństwa, stałą formacją, a także w seminariach. Po prostu powiedział nam: «Bądźcie bliżej księży!». Oczywiście, rozmawialiśmy o relacjach Kościół-państwo. Z jednej strony, te relacje są poprawne, bo otrzymujemy pozwolenie na budowę kościołów, na pielgrzymki i nabożeństwa, choć trzeba pochodzić za tym. Ale są też problemy, problemy przede wszystkim z księżmi z zagranicy, z pozwoleniami na pobyt.

Papież był bardzo zdziwiony. Powiedział: «To jak w Chinach! A przecież świat jest zglobalizowany, Kościół się wzbogaca, gdy ktoś przyjedzie z zagranicy». A dla nas jest to wielki problem. Oczywiście, zapytaliśmy, kiedy wreszcie noga Następcy św. Piotra stanie na ziemi białoruskiej. Papież odpowiedział, że w tym roku jest to niemożliwe, bo planu są już zaklepane. «Ale bardzo bym chciał nawiedzić tę ziemię. Prezydent mnie zaprosił» – powiedział Franciszek. Dał nadzieję, że przyjedzie. Bez żadnych uwarunkowań. Bardzo ciekawiły go też relacje z innymi wyznaniami, szczególnie z Kościołem prawosławnym. Pojawiają się niekiedy jakieś małe problemy, ale trzeba powiedzieć, że większych problemów nie mamy. Bardzo był z tego zadowolony” – powiedział Radiu Watykańskiemu abp Kondrusiewicz.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Niedziela radości

Damian Kwiatkowski

BOŻENA SZTAJNER

Gaudete – to łacińska nazwa trzeciej niedzieli Adwentu, pochodząca od pierwszego słowa antyfony rozpoczynającej tego dnia Liturgię Eucharystyczną. Słowo to pochodzi od łacińskiego czasownika „gaudere” i jest wezwaniem do radości: Radujcie się ! Jej przyczyną ma być odnowienie świadomości, że Bóg jest blisko nas, że jest z nami, że stał się naszym bratem. Tego dnia w liturgii używa się szat koloru różowego (stosuje się je jeszcze tylko w czwartą niedzielę Wielkiego Postu, tzw. niedzielę laetare). Papież Paweł VI w 1975 r. w adhortacji apostolskiej „Gaudete in Domino” (O radości chrześcijańskiej) pisał: „Należy rozwijać w sobie umiejętność radowania, cieszenia się, korzystania z wielorakich radości ludzkich, jakich Bóg Stwórca użycza nam na tę doczesną pielgrzymkę”. Jeszcze bardziej będziemy się radować, gdy odkryjemy prawdę o tym, że Chrystus wciąż do nas przychodzi. Wtedy przepełni nas radość płynąca ze świadomości, że stoi On także u podwoi naszego serca i kołacze. Otwórzmy na oścież drzwi Chrystusowi. Najważniejsze rozgrywa się przecież w głębinach naszego serca. Może ono stać się Betlejem, gdzie zamieszka Emmanuel – Bóg z nami. Znajdźmy w tę niedzielę chwilę czasu, by Go ugościć. Papież Jan XXIII powiedział, że do Nieba nie wpuszczają ponuraków, tylko ludzi, którzy umieją się cieszyć. Oby nie okazało się, że nie nadajemy się do Nieba, ponieważ nie umiemy się cieszyć, bo zapomnieliśmy, jak to się robi. Usłyszmy więc to dzisiejsze wezwanie Kościoła: Bądź radosny! Nie zamykaj się w samotności i smutku. Jezus jest z Tobą!

Adwent przygodnie napotkanemu katolikowi niejednokrotnie kojarzy się tylko i wyłącznie z okresem przed Bożym Narodzeniem, jako czas przygotowania do świąt. Niekiedy też, niestety, bywa on postrzegany jako okres swoistej pokuty i postu, co jest jak najbardziej błędnym przeświadczeniem.
Ogólnie możemy powiedzieć, że Adwent jest czasem pobożnego i radosnego oczekiwania na pojawienie się Jezusa Syna Bożego. Obecnie przeżywamy jego trzecią niedzielę, w której manifestujemy naszą radość z bliskości Pana. Już bowiem w pierwszej antyfonie mszalnej Kościół dziś ogłasza: „Radujcie się zawsze w Panu, raz jeszcze powiadam: radujcie się! Pan jest blisko” (Flp 4, 4n). Po łacinie zawołanie to zaczyna się słowami: „Gaudete in Domino”. Dlatego często obecną niedzielę nazywamy „niedzielą gaudete”, czyli po prostu „niedzielą radości”.
Istnieje jeszcze jedna, dość intrygująca, nazwa tej niedzieli. Bywa ona bowiem nazywana „niedzielą różową”. Określenie to wywodzi się od koloru szat liturgicznych przewidzianych na ten dzień. Otóż, jest to właśnie kolor różowy. W całym roku liturgicznym stosuje się go tylko dwa razy (poza niedzielą gaudete, używa się go w tzw. niedzielę laetare, którą jest czwarta niedziela Wielkiego Postu).
W Adwencie szaty liturgiczne mają zazwyczaj kolor fioletowy, który w jasnym świetle wydaje się przybierać barwę różową. Dobór koloru wynika z jego skojarzenia z widokiem nieba o świcie. Wyobraża on blask przyjścia Jezusa Chrystusa w tajemnicy Bożego Narodzenia. Przychodzący Zbawiciel jest bowiem dla nas Światłością, podobnie jak wschodzące Słońce. Właśnie tego typu porównanie odnajdujemy np. w tzw. Pieśni Zachariasza: „nawiedzi nas Słońce Wschodzące z wysoka, by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają” (Łk 1, 78n).
Wspólnota kościelna rozumie znaczenie wyjątkowego charakteru Adwentu jako czasu przygotowania do przyjęcia prawdy o Wcieleniu Boga. Dlatego też umieszcza ona adwentowe niedziele wysoko w tabeli pierwszeństwa dni liturgicznych. Oznacza to, że nie wolno nam zrezygnować z celebrowania „niedzieli gaudete” na rzecz np. parafialnych uroczystości odpustowych. Radość płynąca ze zbliżających się świąt nie wynika z emocjonalnych uniesień, lecz bierze się z autentycznych religijnych przeżyć. Sam Adwent zaś ukazuje nam prawdziwą radość bycia chrześcijaninem, który oczekuje pojawienia się swojego jedynego Pana.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Kamiński do katechetów: Róbcie swoje i zawierzcie Bogu

2019-12-14 21:04

mag / Warszawa (KAI)

Róbcie swoje i zawierzcie Bogu – zachęcał katechetów bp Romuald Kamiński. W auli kurialnej odbył się adwentowy dzień skupienia dla nauczycieli religii z diecezji warszawsko-praskiej. W tym roku naukę rekolekcyjną wygłosił ks. Stefan Moszoro-Dąbrowski z Opus Dei. Mówił w niej o tym jak skutecznie przepowiadać Ewangelię. Oparł się przy tym na adhortacji papieża Franciszka Christus Vivit oraz nauczaniu papież Benedykta XVI.

Artur Stelmasiak
Bp Romuald Kamiński

Duchowny podkreślił, że podstawowym zadaniem nauczyciela religii jest prowadzić dzieci i młodzież do Jezusa Chrystusa. – Wasze przepowiadanie musi być zawsze oparte na prawdzie. Przyznał, że wymaga to mądrości i roztropności, by stać się ofiarą konfliktu. Zwrócił uwagę, że najskuteczniejszą metodą w edukacji jest doprowadzanie młodego człowieka, by sam mógł odkryć wartości. - W praktyce będzie to oznaczało dla nas umiejętne słuchanie, towarzyszenie, wypracowanie przez wielu z nas umiejętność zadawania pytań, tak aby podprowadzać dzieci i młodzież pod różne odpowiedzi, by sama Prawda swoim pięknem i siłą dobra przyciągnęła ich – tłumaczył ks. Moszoro-Dąbrowski.

Przyznał, że droga ucznia Zbawiciela nigdy nie była prosta. – Trzeba będzie nieustannie iść pod prąd będąc mocnym w wierze. Duchowe męstwo nie oznacza jednak hardości czy braku miłości – podkreślił.

- Jan Chrzciciel mówił a tłumy do niego ciągnęły. W jego ostrym nauczaniu było coś co poruszało ludzi i ich przyciągało. Tak więc nauczając trzeba zawsze wychodzić naprzeciw – mówił rekolekcjonista, zachęcając katechetów by sami starali się postawić w sytuacji konkretnego ucznia.

-W dzieciach jest odbicie tego czego doświadczają w swoich domach. Ich bunt i agresja są wynikiem tego, że sobie nie radzą z tym co ich spotyka. Głosząc więc naukę Chrystusa róbcie to z miłością. Niech w waszej postawie będzie empatia i zrozumienie. Pamiętajcie, że lekarz leczy, a nauczyciel naucza prawdy prowadząc do Jezusa – podsumował duchowny.

Składając katechetom świąteczne życzenia ordynariusz warszawsko-praski, bp Romuald Kamiński podziękował nauczycielom za ich oddaną posługę. Zwrócił uwagę na wyjątkowość i ponadczasowość ich pracy.

W ostatecznym rozrachunku, kiedy człowiek staje na progu wieczności, wszystko co doczesne a więc dobra materialne i intelektualne okazują się nieprzydatne. Pozostaje mu tylko to co może pomóc przejść na drugą stronę. Trzeba jednak mieć w życiu kogoś kto będzie nas należycie prowadził do spotkania z Panem. Wy do tej grupy należycie i z tego się cieszcie – zachęcał bp Kamiński.

Życzył im również wewnętrznej równowagi płynącej z życia w bliskości z Bogiem. Bez względu co będzie się działo w waszym otoczeniu, nie zamartwiajcie się. Róbcie swoje, a waszych sercach niech zawsze panuje pokój – podsumował duchowny.

Na terenie diecezji warszawsko-praskiej pracuje około 800 katechetów. W tym 2/3 to osoby świeckie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem