Reklama

Niedziela w Warszawie

Pora odjeżdżać

2014-05-22 10:35

Niedziela warszawska 21/2014, str. 4-5

[ TEMATY ]

bp Tadeusz Pikus

Artur Stelmasiak

ARTUR STELMASIAK: – Na wstępie rozmowy chciałbym nawiązać do słów, które św. Jan Paweł II powiedział podczas ostatniej pielgrzymki do Polski. Czy dziś, Ksiądz Biskup także może powiedzieć „żal odjeżdżać” z Warszawy?

BP TADEUSZ PIKUS: – Dziś lepiej rozumiem sens tych słów. W Warszawie mieszkałem przez 47 lat, w stolicy przeżyłem bowiem całe swoje dorosłe życie. Tu kończyłem szkołę średnią i tu wstąpiłem do seminarium, tu zostałem księdzem, a później biskupem. I chociaż, jak do tej pory, nie miałem zwyczaju patrzeć wstecz, Warszawa jest moim miastem i miejscem na ziemi, które zawsze będzie mi bliskie. Ale przyszła pora odjeżdżać.

– Jak Ksiądz Biskup przyjął nominację papieża Franciszka na ordynariusza diecezji drohiczyńskiej?

– Każdy ksiądz dokonuje wyboru swej drogi przed święceniami. W tym przypadku wydaje mi się, że tamten życiowy wybór jest do końca aktualny. Dotyczy on bowiem odpowiedzi na powołanie Chrystusa, zaś papieska nominacja jest tylko uszczegółowieniem tamtego powołania.

– Czy to jest właśnie posłuszeństwo Kościołowi?

– Tak, gdyż Chrystus utożsamia się z Kościołem.

– Ekscelencja bardzo dobrze zna Kościół warszawski, bo przez lata był tu księdzem, profesorem, a od 15 lat także biskupem. Jak ten Kościół zmienił się przez ten okres?

– O tym można długo opowiadać. Kościół w Warszawie zmienia się tak, jak w innych dużych miastach europejskich. Pojawiają się nowe nurty ideowe, mody, atrakcje tego świata, które stanowią alternatywę dla życia kościelnego. Powodów można wymienić wiele, ale wśród nich można wskazać na zanikanie wiary (doświadczenia wiary) i brak jej przekazu w szczególnym środowisku, jakim jest dom, rodzina. Parafia niekiedy staje się diasporą wiernych w anonimowości wielkiego miasta, jakim jest również Warszawa. Można dostrzec jednak wśród ludzi przebudzenie duchowe, które prowadzi do pogłębionego życia kościelnych wspólnot. One, będąc przy parafiach przysłowiowa „solą” i „światłem”, religijnie i duchowo ożywiają to miasto. W wielkim uproszczeniu można powiedzieć, że słabnie tzw. religijność masowa, a jej miejsce zajmuje osobiste przeżywanie wiary w ramach mniejszych wspólnot. Rośnie też stopniowo świadomość, że Kościół Chrystusowy stanowią duchowni i świeccy.

– Czy zgodzi się Ksiądz Biskup ze stwierdzeniem, że przechodzimy chrześcijańską transformację z ilości w jakość?

– Można tak powiedzieć, że współczesne życie religijne i duchowe w Warszawie coraz bardziej jest świadomym wyborem. Nie ma już bowiem presji społecznej, by chodzić do kościoła. Raczej odwrotnie, spotykanie się na nabożeństwach w świątyni nie należy do dobrego tonu i przeżytkiem jest zajmowanie się praktykami religijnymi. Zanikanie wsparcia społecznego, rodzinnego odnosi się zarówno do praktyk religijnych, jak i zachowań moralnych. Współcześni mieszkańcy Warszawy są o wiele bardziej liberalni i zindywidualizowani w swoich wyborach, niż było to jeszcze 30 lat temu. Wyczuwa się, że rośnie liczba osób bardziej zdeklarowanych w sprawach wiary. Tak więc obok ludzi niewierzących są chrześcijanie, którzy świadomie przyjęli duchowość i nauczanie Kościoła za swoją drogę życiową. Są oni o wiele mocniej zmotywowani do tego, by przeciwstawić się panującym modom, nurtom i ideologiom. Mają odwagę mówić o wierze i wartościach, nawet gdy oni sami i ich poglądy są zwalczane i ośmieszane.

– Czyli chrześcijanie w Warszawie coraz bardziej muszą iść pod prąd?

– Tak, ale muszę zastrzec, że nie każde pójście pod prąd jest słuszną drogą. Nie na tym rzecz polega, aby iść zawsze pod prąd, ale na tym, by iść we właściwym kierunku, tzn. iść za Chrystusem. Powiedzenie św. Jana Pawła II „iść pod prąd” pokazuje, że jeśli chrześcijanin znajduje się w oddaleniu od źródła, by dotrzeć do niego, musi płynąć pod prąd.

– Siła nurtu, z którym trzeba się zmagać w Drohiczynie nad Bugiem, jest chyba trochę słabsza niż nurt Wisły. Czy tam ludzie nie mają takich pokus?

– Nie zbadałem siły nurtów tych rzek. Ale wydaje mi się, iż mimo że dociera tam użyty przez Pana metaforyczny obraz „nurtu Wisły”, tzw. masowa kultura, to natrafia na mocniejsze więzy społeczne i rodzinne. Nie oznacza jednak, że nad Bugiem nie ma problemów i duszpasterskich wyzwań.

– Ksiądz Biskup żegna się z Warszawą. Za czym Ekscelencja będzie szczególnie tęsknił?

– Mieszkałem i posługiwałem tu przez wiele lat. Mogę więc powiedzieć, że Warszawa to moje miasto. Ponieważ też lubię środowisko miejskie, więc pewnie będę tęsknił trochę za ruchem, zgiełkiem i tętniącym życiem. Warszawa to również wiele znanych mi ludzi, których bardzo cenię i mogę dodać, że ze swej strony przyjaźnią darzę każdego, kogo tam spotkałem. Przywiązanie do miejsca jest chyba czymś naturalnym, choć zawstydził mnie jeden człowiek, od którego nie spodziewałem się takiego pouczenia. Gdy trochę utyskiwałem, że bardzo przywiązałem się do Warszawy, on mi rzekł: „Kapłan powinien przywiązać się do Chrystusa”.

– Ale w diecezji drohiczyńskiej takiego dużego miasta nie ma.

– To prawda, nie ma... Ale słyszałem takie powiedzenie, że w Drohiczynie Bóg jest piękny. I to zarówno przez „ó” kreskowane, jak i zwykłe.

– Zgadzam się. Krajobrazy zapierają dech w piersiach. A tam, gdzie jest pięknie, to i do Pana Boga bliżej. Do tego Ksiądz Biskup będzie mógł wędkować tuż koło domu.

– Ale czy ryby będą brały?... (śmiech).

– Diecezja drohiczyńska ma największy odsetek chrześcijan wyznania prawosławnego. Tuż po nominacji Ksiądz Biskup powiedział, że idzie do wszystkich mieszkańców diecezji. Zarówno do katolików, jak i prawosławnych. Czy są już jakieś konkretne plany tej posługi?

– Jest jeszcze za wcześnie, aby mówić o konkretach. Dziś mogę jedynie powiedzieć, że modlę się za moich katolickich wiernych, za prawosławnych mieszkańców diecezji, ale także za wyznawców innych religii i niewierzących.

– Czy będzie Ksiądz Biskup namawiał kapłanów do tego, aby obchodzili w swoich parafiach Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan?

– Wiem, że w niektórych parafiach ekumeniczne spotkania już się odbywają. Jednak trzeba mieć na uwadze, że tamtejsze relacje „frontowe” między wyznaniami mogą być niekiedy trudniejsze od tych bardziej oficjalnych, np. w Warszawie.

– Ekumenizm z perspektywy warszawskiej postrzegany jest trochę jak zajęcie dla hobbystów. Czy nie jest tak, że potrzebny jest szczególnie tam, gdzie dialog międzywyznaniowy jest codziennością zza sąsiedzkiego płotu?

– Dlatego uważam, że diecezja drohiczyńska potrzebuje Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan. Modlitwa przemienia nasze serca, w których często przebiega linia podziału.

– W diecezji drohiczyńskiej są wsie, a nawet spore miasta, gdzie prawosławni są większością. Jak pokonywać podziały wyznaniowe, na które często nakładają się rany z historii?

– Musimy sobie uświadomić, że istniejący podział chrześcijan nie jest winą współcześnie żyjących osób. Rodzimy się w różnych wyznaniach, niejako dziedzicząc dramat podziału. I choć możemy mieć pretensję do tych osób, które spowodowały rozłam w chrześcijaństwie, to również podobną winą za grzech powinniśmy obarczyć Adama i Ewę. Naszym zadaniem jest współpraca z Duchem Świętym, aby wyzwolić się od dziedziczenia grzechów z przeszłości i pozwolić pojednać się z Bogiem i w Bogu.

– Ale te podziały były wykorzystywane także w całkiem niedalekiej przeszłości. Rany są świeże i niezagojone. Czy w budowaniu jedności powinno zrezygnować się z prawdy historycznej?

– Nie. Oczywiście, że wzajemne relacje trzeba budować na prawdzie. Jednak nie zapominajmy, że w chrześcijaństwie nawet najtrudniejszą prawdę ujmuje się w duchu i mocy Chrystusowej miłości – i to miłości miłosiernej.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Potrzeba serca

2019-09-03 13:09

Niedziela warszawska 36/2019, str. 1

[ TEMATY ]

rocznica

bp Tadeusz Pikus

Łukasz Krzysztofka

Prośmy Boga o dar miłości miłosiernej, która jest w stanie przeżyć najboleśniejsze chwile i nie przestać kochać – zaapelował bp Pikus

W pierwszą rocznicę konsekracji Światowego Centrum Modlitwy o Pokój w Niepokalanowie Mszy św. dziękczynnej przewodniczył w niepokalanowskiej bazylice bp Tadeusz Pikus z Drohiczyna

Kaplica wieczystej adoracji „Gwiazda Niepokalanej” jest jednym z dwunastu takich miejsc na świecie. Jej powstanie było już pragnieniem św. Maksymiliana Kolbe. W swoim liście z Japonii z 1934 r. pisał: „...wyobrażam sobie piękną figurę Niepokalanej w wielkim ołtarzu, a na jej tle, pomiędzy rozłożonymi rękami monstrancja w ciągłym wystawieniu Przenajświętszego Sakramentu. Bracia na zmianę adorują. Kto zagląda do kościoła, pada na kolana, adoruje, spogląda na twarz Niepokalanej, odchodzi, a Ona z Panem Jezusem jego sprawę załatwia…”. Dziś tak właśnie wygląda ołtarz w kaplicy wieczystej adoracji.

– Kaplica ta poświęcona jest przede wszystkim wielkiemu błaganiu, aby pokój panował w naszych sercach, rodzinach, ojczyźnie i w świecie. Najdoskonalszy przykład do naśladowania daje nam Jezus, Książę Pokoju, który podjął walkę nie przeciwko człowiekowi, ale o człowieka, o jego zbawienie i szczęście – mówił w homilii bp Pikus.

Biskup senior diecezji drohiczyńskiej wskazał, że kluczem, według którego określa się, kto ma prawo żyć, a kto nie, jest dzisiaj m.in. aborcja i eutanazja. – Każde życie ludzkie ma swój początek w Bogu. Powinniśmy sobie nawzajem przypominać, że jesteśmy dziećmi Boga. Powinniśmy uznać własną godność. Każdy człowiek ma prawo do życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci – podkreślił bp Pikus.

Odnosząc się do 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej, hierarcha przypomniał, że zrodziła się ona z pogardy wobec Boga, co przerodziło się na pogardę dla człowieka. – Potrzeba dzisiaj, aby nasze serce nie tylko miłowało, ale było sercem mądrym, rozumnym i potrzeba, żeby nasz rozum był kochający – zachęcał biskup.

W rok od otwarcia kaplicy wieczystej adoracji do ojców franciszkanów napływają świadectwa uproszonych tu łask, w tym fizycznych uzdrowień. Przed wejściem do kaplicy wystawiona jest księga podziękowań i łask, w której codziennie przybywa nowych świadectw. Od dnia konsekracji niepokalanowskie Centrum Modlitwy o Pokój odwiedziło już ponad 350 tys. osób.

CZYTAJ DALEJ

Karmelici z Solca wydali oświadczenie ws. Komunii św. dla Szymona Hołowni

2020-01-16 13:55

[ TEMATY ]

Komunia

karmelici

komunia święta

Andrzej Niedźwiecki

W związku z zamieszaniem powstałym podczas udzielania Komunii Świętej panu Szymonowi Hołowni pragniemy wyrazić ubolewanie z powodu zaistniałej sytuacji. Nie powinna ona mieć miejsca – podkreśla o. Piotr Ziewiec OCD, administrator parafii na warszawskim Solcu, w opublikowanym dzisiaj oświadczeniu.

Publikujemy treść oświadczenia:

W związku z zamieszaniem powstałym podczas udzielania Komunii Świętej panu Szymonowi Hołowni pragniemy wyrazić ubolewanie z powodu zaistniałej sytuacji. Nie powinna ona mieć miejsca. Odpowiedzialny za zamieszanie został upomniany i pouczony o zasadach udzielania Komunii w Kościele katolickim.

O. Piotr Ziewiec OCD

Administrator parafii Trójcy Świętej

Oświadczenie odnosi się do sytuacji opisanej w mediach społecznościach przez Szymona Hołownię. „Wieczorna Msza w kościele karmelitów bosych na warszawskim Solcu, przychodzę tu często. Gdy w kolejce innych wiernych podchodzę do komunii, celebrans odwraca się do mnie bokiem i udziela komunii innym. (...) Nie odpuszczam, stoję. Minutę, dwie, trzy. Ksiądz (a w zasadzie ojciec, bo karmelita) grozi mi publicznie palcem, po czym wzdycha i udziela komunii kręcąc głową, po czym znów grozi mi palcem jak dwuletniemu dziecku – napisał dziennikarz i publicysta, który ogłosił start w wyborach prezydenckich.

Karmelita, zapytany o powód takiego zachowania, według Hołowni, stwierdził, że „nie pozwala mu na to sumienie, przez względu na poglądy, które głosi”. Jak podkreślił dziennikarz, całe zajście obserwowali zgromadzeni w kościele wierni.

CZYTAJ DALEJ

15 lat Rycerzy Kolumba w Polsce

2020-01-22 17:01

[ TEMATY ]

episkopat

konferencja

Rycerze Kolumba

rycerze

Artur Stelamsiak/Niedziela

Rycerze Kolumba obchodzą w Polsce 15 lat działalności. Z tej okazji przedstawiciele katolickiej wspólnoty zrzeszającej mężczyzn zorganizowali konferencje prasową w sekretariacie KEP

Podczas konferencji podsumowania 15-lecia działalności Rycerzy Kolumba w Polsce sekretarz generalny Episkopatu Polski bp Artur Miziński podkreślił, że ich misja jest ważnym elementem prowadzenia męskiej formacji katolickiej i wartości związanych z ojcostwem, której wciąż w Kościele w Polsce jest mało. Polscy Rycerze są natomiast pionierami takiej posługi w Europie Środkowo-Wschodniej.

Delegat stanowy Rycerzy Kolumba w Polsce Tomasz Wawrzkowicz powiedział, że wspólnota nazywana jest "prawym, mocnym ramieniem Kościoła katolickiego".

- To jest wielkie wyzwanie dla nas. Chcemy tym słowom sprostać. Chcielibyśmy być w każdej polskiej parafii, ale jeszcze dużo pracy przed nami - dodał.

Rycerze są obecni w kilkuset parafiach na terenie 28 diecezji. Do międzynarodowej wspólnoty Rycerzy zaproszeni są wszyscy pełnoletni mężczyźni będący praktykującymi katolikami, a także chcący formować się duchowo, działając dla dobra Kościoła i swoich parafialnych wspólnot. - Nasza struktura krajowa jest bardzo zróżnicowana. Rycerze są obecni zarówno w parafiach wielkomiejskich, w takich miastach jak Warszawa, ale też w małych wiejskich parafiach - tłumaczył Krzysztof Zuba, sekretarz stanowy Rycerzy Kolumba.

Filarami, na których opiera się duchowość Zakonu, są jego cztery główne zasady: Miłosierdzie, Jedność, Braterstwo i Patriotyzm.

Bycie Rycerzem Kolumba polega na realizacji tych zasad na dwóch płaszczyznach: wewnętrznej i zewnętrznej. Rycerze formują się poprzez wspólną modlitwę, życie sakramentalne, różaniec, adorację Najświętszego Sakramentu, wspólnotowe dni skupienia i rekolekcje oraz inne tradycyjne formy pobożności.

Jedną z nowych akcji charytatywnych Rycerze Kolumba prowadzą wspólnie z Tygodnikiem Katolickim „Niedziela”, Fundacją NIEDZIELA, Instytutem Mediów oraz organizacją Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

- To "Akacja Dom", która pomaga zbierać środki finansowe na mieszkania dla chrześcijan w Iraku. Dzięki mediom i pomocy w lokalnych wspólnotach i parafiach Rycerzy Kolumba udało się już zebrać ponad 48 tys. złotych. Oznacza to, że możemy pomóc ok. 12-13 rodzinom na miejscu w Iraku - mówił na konferencji ks. Zbigniew Kucharski, dyrektor Młodzieżowej Agencji Informacyjnej MAIKA. - Dzięki tej akcji każdy może włączyć się w budowę domów w Dolinie Niniwy, m.in. w dwóch miastach Bartella i Baszika, gdzie setki chrześcijańskich rodzin czekają na naszą pomoc - dodał ks. Kucharski.

Rycerze Kolumba za namową Jana Pawła II i na zaproszenie kard. Józefa Glempa przybyli do Polski w 2005 r. i rozpoczęli tu działalność. Pierwszą radą w Polsce w 2006 r. była krakowska Rada im. Jana Pawła II, mająca siedzibę przy Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach.

Obecnie Zakon skupia w Polsce 6 tys. członków działających w 105 radach na terenie 28 diecezji. Ich przełożonym jest obecnie delegat stanowy Tomasz Wawrzkowicz z diecezji rzeszowskiej. Krajowe duszpasterstwo Rycerzy powierzono kard. Franciszkowi Macharskiemu. Po jego śmierci Kapelanem Rycerzy w Polsce został mianowany metropolita częstochowski abp Wacław Depo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję