Reklama

Wierność Duchowi Prawdy, a nie gonitwa za duchem czasu

2014-11-18 14:33

Z abp. Stanisławem Gądeckim - przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski - rozmawia Lidia Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 47/2014, str. 16-19

Krzysztof Świertok

Niedziela Chrystusa Króla Wszechświata kończy rok duszpasterski, a z pierwszą niedzielą Adwentu rozpoczyna się nowy czas w Kościele, który będziemy przeżywać pod hasłem: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. Ten przełomowy moment jest zawsze okazją do zwrócenia uwagi na najważniejsze wydarzenia mijającego roku. Mieliśmy możliwość dokonania takiego podsumowania wraz z abp. Stanisławem Gądeckim, stojącym na czele Konferencji Episkopatu Polski, który udzielił „Niedzieli” wywiadu, dającego możliwość analizy węzłowych spraw Kościoła w Polsce i spojrzenia na nie w perspektywie przyszłości.

LIDIA DUDKIEWICZ: - Kończy się rok duszpasterski 2013/14, a więc jest okazja do podsumowania spraw najważniejszych dla naszego Kościoła i narodu. I tutaj musimy się koniecznie odnieść do wizyty „Ad limina Apostolorum” polskich biskupów, która miała miejsce w lutym 2014 r. Jak zawsze w czasie takich pobytów w Watykanie można było szerzej spojrzeć na Kościół w Polsce. Ojciec Święty Franciszek w przemówieniu wygłoszonym do polskiego Episkopatu wyraził uznanie dla dzieł Kościoła w Polsce. Jak Ksiądz Arcybiskup przyjął treści zawarte w tej papieskiej wypowiedzi?

ABP STANISŁAW GĄDECKI: - Nasza wizyta „Ad limina Apostolorum” odbywała się niejako w przeddzień kanonizacji Jana Pawła II. Papież Franciszek przypomniał nam, a przez nas całemu Kościołowi w Polsce, bezcenny dar osoby świętego Papieża i jego dzieło. Przez lata pontyfikatu św. Jana Pawła II niektórzy krytycy Kościoła w Polsce zarzucali nam zbyt silną więź z Papieżem, swoiste uzależnienie. Ta naturalna więź była i pozostaje naszą siłą. Wierność przesłaniu Jana Pawła II winna wciąż budować Kościół. Podobnie jak wierność nauczaniu Benedykta XVI czy papieża Franciszka.
Przy okazji takich spotkań, jak wizyta „Ad limina”, kiedy wsłuchujemy się w słowa kolejnych papieży, przekonujemy się, że siłą i pięknem Kościoła jest wierność Duchowi Prawdy, a nie gonitwa za duchem czasu.
Papież Franciszek w czasie naszej wizyty „Ad limina” podkreślił dowartościowanie wiary, modlitwy, miłosierdzia i praktyki chrześcijańskiej, uczestnictwa w sakramentach, inicjatyw w zakresie nowej ewangelizacji i katechezy, działalności charytatywnej i społecznej, „zadowalającej liczby powołań kapłańskich”. Zauważmy, że te wartości są priorytetami Kościoła powszechnego od czasów apostolskich aż po dziś dzień.
Jeśli w słowach papieskich znajdujemy ton uznania dla dzieł Kościoła w Polsce, to musimy po prostu przypominać sobie słowa Chrystusa Pana, który zachęcał nas, abyśmy pamiętali, że jesteśmy sługami nieużytecznymi, a zadaniem sługi jest wierność. Papieskie słowa przypominały nam w gruncie rzeczy o potrzebie niezmiennej wierności Chrystusowi i Ewangelii.

- W przemówieniu Ojca Świętego do polskich biskupów znajdujemy wyraźne wskazania duszpasterskie, które dotyczą troski o rodziny i o ludzi ubogich, troski o formację ludzką i duchową seminarzystów, troski o powołania zakonne, o katechezę... Jakie zadania postawił papież Franciszek przed polskimi biskupami?

- Ojciec Święty jako pierwsze zadanie postawił nam rodzinę - „podstawową komórkę społeczeństwa”. „Miejsce, gdzie człowiek uczy się współżycia w różnorodności i przynależności do innych oraz gdzie rodzice przekazują dzieciom wiarę” („Evangelii gaudium”, 66). Zauważył, że „dziś małżeństwo często jest uważane za jakąś formę uczuciowej gratyfikacji, którą można ustanowić w jakikolwiek sposób oraz zmienić zależnie od wrażliwości każdego”. Papież Franciszek wyraźnie podkreśla w tych słowach, że małżeństwo nie jest konstrukcją dowolną, opartą na uczuciach czy jedynie woli zainteresowanych. Jest instytucją społeczną, która dla osób wierzących ma charakter sakramentu. To oznacza zdecydowany sprzeciw wobec wszelkich tendencji naruszających tę instytucję - wobec plagi rozwodów, separacji, ale także wobec inicjatyw pseudoprawnych, które dążą do legalizacji nowych form współżycia pod szyldem małżeństwa.
To, co jest jednak charakterystyczne dla nauczania Kościoła, a co Ojciec Święty Franciszek przypomina w sposób stanowczy, to fakt jednoznacznie negatywnej oceny zjawisk i równie jednoznacznej troski o człowieka dotkniętego tymi zjawiskami. Dlatego Papież mocno postawił pytanie: „W jaki sposób pomóc rodzinom żyć i docenić zarówno chwile radości, jak i chwile bólu i słabości?”, które jest apelem do naszego duszpasterstwa o poszukiwanie nowych form pomocy duchowej, intelektualnej i społecznej dla małżonków i osób przygotowujących się do małżeństwa.
Następny akcent położony przez papieża Franciszka dotyczył młodzieży i powołań do kapłaństwa i życia konsekrowanego. Można wskazać, że w jednym i w drugim przypadku Papież zaakcentował rolę świadectwa - katecheza i duszpasterstwo młodzieży nie mogą być jedynie wykładem prawd wiary, ale ich egzystencjalnym przekazem, co wynika z charakteru chrześcijaństwa, które jest wspólnotą uczniów, świadków Chrystusa, a nie instytucją wyznającą pewne teorie czy wartości.
Troska o powołania kapłańskie i zakonne to przede wszystkim troska o autentyzm życia powołanych. Nie jest to nowy wymóg, sam papież Franciszek w tym fragmencie zacytował słowa Jana Pawła II z jego spotkania z klerykami, księżmi i zakonnikami w Polsce w 1987 r.: „Od nas wszystkich, kapłanów Jezusa Chrystusa, oczekuje się, abyśmy «byli» wierni wobec wzoru, jaki nam zostawił. Abyśmy więc byli «dla drugich». A jeżeli «mamy», żebyśmy także «mieli dla drugich». Tym bardziej że jeśli mamy - to mamy «od drugich» (...). Stylem życia bliscy przeciętnej, owszem, raczej uboższej rodziny” (przemówienie do alumnów, księży i zakonników, Szczecin, 11 czerwca 1987 r.).
W przemówieniu papieża Franciszka nie mogło zabraknąć wezwania do miłosierdzia wobec ubogich. W tej kategorii Ojciec Święty wymienił m.in. bezrobotnych, ale też rodziny wielodzietne. Nietrudno zauważyć, że jest to wezwanie do współdziałania w zakresie tego, co stanowi przedmiot polityki społecznej. Jest ona domeną państwa, ale także instytucji pozarządowych. Kościół w tym zakresie zawsze odgrywał znaczącą rolę. Teraz dostaliśmy dodatkowy impuls do działania.

- Media co jakiś czas próbują przeciwstawić Kościół w Polsce papieżowi Franciszkowi. Na pewno nie jest z nami tak źle, jak wynikałoby z tych przekazów, ale czy jest tak dobrze, by niczego nie reformować? Jakie obszary życia Kościoła wymagają pogłębionej refleksji czy może nawet korekty?

- Bezpośrednio po spotkaniu, o którym mówimy, abp Marek Jędraszewski, nawiązując do słów papieża Franciszka, stwierdził: „Franciszek powiedział o trzech najważniejszych grzechach mediów. Po pierwsze - mówią tylko połowę prawdy, a więc wprowadzają dezinformację; po drugie - rzucają na ludzi kalumnie; po trzecie - atakują tych, którzy zasługują na szacunek, po to, aby odebrać im autorytet”. Prawdziwość tych słów jest, niestety, potwierdzana zbyt często przez wiele środków nie społecznego, ale ideologicznego przekazu.
Podkreślenie manipulacji niektórych mediów nie oznacza bezkrytycznej samoświadomości Kościoła. Przeciwnie, Kościół hołduje zasadzie „Ecclesia semper reformanda” (Kościół winien się stale reformować). Jesteśmy świadomi własnych grzechów. W codziennej Mszy św. sprawujący ją kapłan mówi: „...nie zważaj na grzechy nasze, lecz na wiarę swojego Kościoła”. Istnieje zatem świadomość zła i grzechów, ale mniejsza niż doświadczenie wiary. Drogą do naprawy, reformy jest sfera wychowania, odnowy duchowej poprzez rekolekcje, sympozja, programy wychowawcze. Każdego roku podejmujemy tego rodzaju refleksje choćby podczas rekolekcji kapłańskich. Jesteśmy stymulowani do odnawiania kontaktu z Bogiem, do lepszej współpracy duchownych ze świeckimi, do autentyzmu życia czy świadectwa ludzi Kościoła.

- W czerwcu 2014 r., podczas 365. zebrania plenarnego Konferencji Episkopatu Polski, biskupi zwrócili uwagę, że w obecnym kontekście kulturowym pojawia się nowe oblicze ateizmu, wrogiego wobec ludzi wierzących. Niektóre partie polityczne wypisują go na sztandarach. Jakie są przejawy tego zjawiska?

- W komunikacie ze wspomnianej konferencji biskupi napisali, że „w obecnym kontekście kulturowym jest coraz mniej miejsca na obiektywne i uniwersalne wartości, a do głosu dochodzą dyktatura relatywizmu, polityczna poprawność i nowe oblicze ateizmu wrogiego wobec ludzi wierzących”.
To jednoznaczne słowa i jednoznaczna ocena. Poprzedza ją jednak nie tyle potępienie, ile pewnego rodzaju smutek. Eskalacja ateizmu i antykatolicyzmu wiąże się bowiem ze swego rodzaju amnezją - utratą pamięci o roli Boga i Kościoła w dziejach Polski. Trzeba przypomnieć w imię historycznej prawdy, że to, co się dokonało w Polsce, od lat 80. minionego wieku poczynając, jest także działaniem Boga w dziejach. Kościół w tym okresie był jedyną znaczącą instytucją ofiarującą przestrzeń wolności. Parafrazując słowa św. Jana Pawła II o Jasnej Górze, możemy powiedzieć o Kościele: „Tutaj zawsze byliśmy wolni”. Odrzucanie tej prawdy jest nieuczciwością. Oczywiście, nikt nie kwestionuje obecności ludzi niewierzących w życiu społecznym i politycznym, ale agresywny ateizm, który wytacza walkę Bogu i Kościołowi pod szyldem państwa nowoczesnego, jest przejawem pewnego rodzaju prymitywizmu. Widzimy ten prymitywizm pojawiający się w głosach o zerwaniu konkordatu, w głosach kwestionujących powagę nauczania religii w szkołach, w żałosnych dyskusjach na temat wynagrodzenia osób duchownych, zakonnych, świeckich katechetów. Szczególne formy owej agresji pojawiają się w próbach prawodawczych mających na celu zwalczanie instytucji małżeństwa. Podobnym przejawem jest walka z życiem. Patologia usiłuje stać się normą.

- W ostatnich miesiącach media aż nadto interesowały się lekarzami, którzy zdecydowali się podpisać Deklarację Wiary. Biskupi potraktowali to jako odważny gest, będący wyrazem obrony prawa do wolności sumienia. Potem przyszedł czas na Deklarację Wiary nauczycieli. W sierpniu br. w wydanym w związku z tym specjalnym oświadczeniu Ksiądz Arcybiskup napisał: „Gdy dochodzi do konfliktu między dobrze uformowanym sumieniem a prawem stanowionym, obywatel ma zawsze prawo do sprzeciwu sumienia”. W komunikacie 366. zebrania plenarnego KEP w październiku 2014 r. czytamy: „Człowiek wiary odkrywa w sumieniu głos Boży, wzywający do prawego postępowania”. Czy po ujawnieniu się tej śmiałej aktywności poszczególnych grup społecznych można powiedzieć, że w Polsce budzi się „śpiący olbrzym”, czyli laikat katolicki?

- Znów przypomnę słowa komunikatu Konferencji Episkopatu Polski: „Biskupi podziękowali za odważny gest pracownikom służby zdrowia broniącym prawa do wolności sumienia. Deklaracja potwierdza wyjątkową wartość życia ludzkiego gwarantowanego przez Powszechną Deklarację Praw Człowieka. Jest ona jednocześnie zgodna z autentycznie pojmowaną przysięgą Hipokratesa. (...) Prawo do życia jest również zapisane w Konstytucji, a zatem stanowi fundament porządku prawnego. Z tych racji agresja skierowana przeciw lekarzom sygnatariuszom Deklaracji jest nie tylko niezrozumiała, ale i nie do przyjęcia”.
Konflikt, który został wywołany wokół Deklaracji, świadczy o walce cywilizacyjnej. Wpisuje się on zarazem w kwestię poprzednio dotkniętą w naszej rozmowie - agresywnego ateizmu czy ukrytego ateizmu.
Jednocześnie cała ta sytuacja objawia rosnącą potrzebę katolików świeckich jasnego określenia swojej tożsamości, mimo że w naszych czasach pytania o tożsamość stają się niewygodne i niepopularne. Tymczasem bez tożsamości człowiek nie jest sobą, staje się przedmiotem podatnym na manipulację.
Raz jeszcze chciałbym wyrazić głęboki szacunek i uznanie dla tych, którzy w naszej rzeczywistości stają się świadkami prawego sumienia. Tymi świadkami mamy być wszędzie, niezależnie od tego, czy formalne deklaracje istnieją, czy nie istnieją. Deklaracja Wiary powinna być wyznacznikiem działań lekarzy, farmaceutów, nauczycieli, ale także polityków, ludzi mediów - wszystkich.
Jest sprawą bezcenną, że wreszcie dotarła do wielu z nas świadomość, że „Polska [wciąż] woła o ludzi sumienia”. Właśnie od nich zależy przyszłość naszej ojczyzny!

- Kiedyś Kościół hierarchiczny bronił wolności i praw obywateli, może teraz przyszedł czas na obronę wiary w przestrzeni publicznej przez świeckich?

- Istotnie, kiedyś to Kościół hierarchiczny upominał się o wolność i prawa obywateli. Takie mieliśmy warunki: państwo niedemokratyczne, brak mediów niereżimowych, brak możliwości prawdziwego aktywnego działania ludzi świeckich. Kościół w tamtej epoce mówił w pewnym sensie za świeckich.
Dziś istnieje o wiele więcej możliwości - poszerzone są przestrzenie demokratyczne życia (choć wiemy, że nieraz trzeba się o nie dopominać). Nadszedł czas, aby świeccy chrześcijanie zaangażowali się w sposób aktywny w życie społeczeństwa - poprzez aktywność polityczną, medialną, ustawodawczą, inicjatywy samorządowe i pozarządowe. Także w ten sposób umacnia się nasza kościelna tożsamość.

* * *

Ostatnio bardzo głośno było wokół osoby abp. Stanisława Gądeckiego, który wykazał się wielką odwagą podczas zakończonego niedawno w Watykanie synodu biskupów na temat rodziny. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski powiedział wprost na falach Radia Watykańskiego, że dokument podsumowujący pierwszy tydzień obrad synodu był nie do przyjęcia dla wielu biskupów, gdyż odchodził od nauczania Jana Pawła II, a nawet widać w nim było ślady ideologii antymałżeńskiej. Abp Gądecki został zauważony na synodzie jako zdecydowany obrońca wiary i nauczania Kościoła, które jest niezmienne również w zakresie Ewangelii rodziny. Z pewnością przyczynił się do nadania właściwego biegu pracom synodu, zakończonego wydaniem dokumentu, który ostatecznie mógł być zaakceptowany przez ojców synodalnych. Przez najbliższe miesiące dokument ten będzie służył dalszym debatom nad sprawami rodziny w Kościołach lokalnych, aż do synodu zwyczajnego, który jest zaplanowany na październik 2015 r.

Tagi:
wywiad rozmowa abp Stanisław Gądecki Dudkiewicz Lidia

Reklama

Lidia Dudkiewicz w Radzie Programowej TVP

2019-09-12 13:51

Redakcja „Niedzieli”

Red. Lidia Dudkiewicz, która przez 38 lat współtworzyła „Niedzielę” jako redaktor, sekretarz redakcji, zastępca redaktora naczelnego, a w latach 2014-2019 jako redaktor naczelna, została powołana do Rady Programowej TVP.

B. Sztajner
Lidia Dudkiewicz

Jako redakcja czujemy się wyróżnieni, że nasza – do niedawna – „Szefowa”, z którą przez wiele lat mieliśmy codzienny kontakt, została w ten sposób doceniona przez Radę Mediów Narodowych. Jej profesjonalizm, wiedza, oddanie dziennikarskiej misji wpisane są w historię „Niedzieli” i nasze zawodowe biografie. Dziennikarstwo jest dla red. Lidii Dudkiewicz szczególnym rodzajem powołania. Katolickie media widzi jako znak sprzeciwu wobec tzw. nowoczesnego świata, narzucającego konsumpcyjny model życia, zagłuszającego głos sumienia, wykreślającego Boga z życia publicznego.

Wspominając swoje lata pracy w zespole redakcyjnym „Niedzieli” i historię tygodnika red. Lidia Dudkiewicz podkreślała, że najważniejsze jest to, że niezależnie od wszelkich mód i trendów „Niedziela” „pozostaje sobą – dusza „Niedzieli” się nie zmienia, chociaż zmienia się świat. Jest zawsze wierna Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, zakorzeniona w dziedzictwie świętych patronów Europy”. Mówiła też, że miała zaszczyt – jako redaktor naczelna – usłyszeć na żywo, jak papież Franciszek, wobec całego świata, powiedział na Placu św. Piotra w Rzymie, że „Niedziela” jest „wielkim darem Bożej Opatrzności dla Narodu”.

Osoby, które poznały red. Lidię Dudkiewicz podkreślają jej skromność, ogromną pracowitość i rzetelność zawodową oraz to, że w pracy nie obawia się najtrudniejszych wyzwań.

Red. Lidia Dudkiewicz jest konsultorem Rady ds. Środków Społecznego Przekazu Konferencji Episkopatu Polski oraz radcą Zakonu Rycerskiego Świętego Grobu Bożego w Jerozolimie. W 2018 r. została nagrodzona przez Stolicę Apostolską odznaczeniem „Pro Ecclesiae et Pontifice.

Za jej kadencji jako redaktora naczelnego „Niedziela” otrzymała wiele odznaczeń i wyróżnień. Część z nich została przyznana imiennie. Do najważniejszych należą: Odznaka Honorowa „Zasłużony dla Kultury Polskiej” (2015 r.); Statuetka – Perełka św. Jadwigi Królowej (2016 r.); Mały Feniks (2016 r.) przyznany przez Stowarzyszenie Wydawców Katolickich; Statuetka Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy, Oddział Kraków (2016 r.); Odznaka „Zasłużony dla Kultury Polskiej” (2016 r.); Brązowy Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” (2017 r.); Feniks Specjalny (2017 r.); Złota Odznaka Honorowa za Zasługi dla Województwa Śląskiego (2017 r.); Medal „Benemerenti in Opere Evangelizationis” (2017 r.); Wyróżnienie Feniks 2019 w kategorii duchowość za tom poetycki pt. „100 modlitw za Polskę”, będący owocem konkursu zorganizowanego przez „Niedzielę” i Kapelana Prezydenta RP na stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości; Mały Feniks Specjalny 2019, przyznany „za wieloletnią służbę w mediach katolickich i profesjonalizm zawodowy”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Święty Mikołaj - „patron daru człowieka dla człowieka”

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 49/2004

6 grudnia cały Kościół wspomina św. Mikołaja - biskupa. Dla większości z nas był to pierwszy święty, z którym zawarliśmy bliższą znajomość. Od wczesnego dzieciństwa darzyliśmy go wielką sympatią, bo przecież przynosił nam prezenty. Tak naprawdę zupełnie go wtedy jeszcze nie znaliśmy. A czy dziś wiemy, kim był Święty Mikołaj? Być może trochę usprawiedliwia nas fakt, że zachowało się niewiele pewnych informacji na jego temat.

pl.wikipedia.org

Wyproszony u Boga

Około roku 270 w Licji, w miejscowości Patras, żyło zamożne chrześcijańskie małżeństwo, które bardzo cierpiało z powodu braku potomka. Oboje małżonkowie prosili w modlitwach Boga o tę łaskę i zostali wysłuchani. Święty Mikołaj okazał się wielkim dobroczyńcą ludzi i człowiekiem głębokiej wiary, gorliwie wypełniającym powinności wobec Boga.
Rodzice osierocili Mikołaja, gdy był jeszcze młodzieńcem. Zmarli podczas zarazy, zostawiając synowi pokaźny majątek. Mikołaj mógł więc do końca swoich dni wieść dostatnie, beztroskie życie. Wrażliwy na ludzką biedę, chciał dzielić się bogactwem z osobami cierpiącymi niedostatek. Za swoją hojność nie oczekiwał podziękowań, nie pragnął rozgłosu. Przeciwnie, starał się, aby jego miłosierne uczynki pozostawały otoczone tajemnicą. Często po kryjomu podrzucał biednym rodzinom podarki i cieszył się, patrząc na radość obdarowywanych ludzi.
Mikołaj chciał jeszcze bardziej zbliżyć się do Boga. Doszedł do wniosku, że najlepiej służyć Mu będzie za klasztornym murem. Po pielgrzymce do Ziemi Świętej dołączył do zakonników w Patras. Wkrótce wewnętrzny głos nakazał mu wrócić między ludzi. Opuścił klasztor i swe rodzinne strony, by trafić do dużego miasta licyjskiego - Myry.

Biskup Myry

Był to czas, gdy chrześcijanie w Myrze przeżywali żałobę po stracie biskupa. Niełatwo było wybrać godnego następcę. Pewnej nocy jednemu z obradujących dostojników kościelnych Bóg polecił we śnie obrać na wakujący urząd człowieka, który jako pierwszy przyjdzie rano do kościoła. Człowiekiem tym okazał się nieznany nikomu Mikołaj. Niektórzy bardzo się zdziwili, ale uszanowano wolę Bożą. Sam Mikołaj, gdy mu o wszystkim powiedziano, wzbraniał się przed objęciem wysokiej funkcji, nie czuł się na siłach przyjąć biskupich obowiązków. Po długich namowach wyraził jednak zgodę uznając, że dzieje się to z Bożego wyroku.
Biskupią posługę pełnił Mikołaj ofiarnie i z całkowitym oddaniem. Niósł Słowo Boże nie tylko członkom wspólnoty chrześcijańskiej. Starał się krzewić Je wśród pogan.
Tę owocną pracę przerwały na pewien czas edykty cesarza rzymskiego Dioklecjana wymierzone przeciw chrześcijanom. Wyznawców Jezusa uczyniono obywatelami drugiej kategorii i zabroniono im sprawowania obrzędów religijnych. Rozpoczęły się prześladowania chrześcijan. Po latach spędzonych w lochu Mikołaj wyszedł na wolność.
Biskup Mikołaj dożył sędziwego wieku. W chwili śmierci miał ponad 70 lat (większość ludzi umierała wtedy przed 30. rokiem życia). Nie wiemy dokładnie, kiedy zmarł: zgon nastąpił między 345 a 352 r. Tradycja dokładnie przechowała tylko dzień i miesiąc tego zdarzenia - szósty grudnia. Podobno w chwili śmierci Świętego ukazały się anioły i rozbrzmiały chóry anielskie.
Mikołaj został uroczyście pochowany w Myrze.

Z Myry do Bari

Wiele lat później miasto uległo zagładzie, gdy w 1087 r. opanowali je Turcy. Relikwie Świętego zdołano jednak w porę wywieźć do włoskiego miasta Bari, które jest dzisiaj światowym ośrodkiem kultu św. Mikołaja. Do tego portowego miasta w południowo-wschodniej części Włoch przybywają tysiące turystów i pielgrzymów. Dla wielu największym przeżyciem jest modlitwa przy relikwiach św. Mikołaja.

Międzynarodowy patron

Biskup z Myry jest patronem Grecji i Rusi. Pod jego opiekę oddały się Moskwa i Nowogród, ale także Antwerpia i Berlin. Za swego patrona wybrali go: bednarze, cukiernicy, kupcy, młynarze, piekarze, piwowarzy, a także notariusze i sędziowie. Jako biskup miasta portowego, stał się też patronem marynarzy, rybaków i flisaków. Wzywano św. Mikołaja na pomoc w czasie burz na morzu, jak również w czasie chorób i do obrony przed złodziejami. Opieki u niego szukali jeńcy i więźniowie, a szczególnie ofiary niesprawiedliwych wyroków sądowych. Uznawano go wreszcie za patrona dzieci, studentów, panien, pielgrzymów i podróżnych. Zaliczany był do grona Czternastu Świętych Wspomożycieli.

Święty zawsze aktualny

Od epoki, w której żył św. Mikołaj, dzieli nas siedemnaście stuleci. To wystarczająco długi czas, by wiele wydarzeń z życia Świętego uległo zapomnieniu. Dziś wiedza o nim jest mieszaniną faktów historycznych i legend. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że nawet w fantastycznie brzmiących opowieściach o św. Mikołaju tkwi ziarno prawdy.
Święty Mikołaj nieustannie przekazuje nam jedną, zawsze aktualną ideę. Przypomina o potrzebie ofiarności wobec bliźniego. Pięknie ujął to papież Jan Paweł II mówiąc, że św. Mikołaj jest „patronem daru człowieka dla człowieka”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Ouellet: papież kocha kapłanów, nawet jeśli ich upomina

2019-12-13 17:02

Krzysztof Bronk/vaticannews.va / Watykan (KAI)

Z okazji 50. rocznicy święceń życzę papieżowi odwagi i przenikliwości w jego pasterskich poczynaniach na rzecz zachowania jedności Kościoła – powiedział Radiu Watykańskiemu kard. Marc Ouellet, prefekt Kongregacji ds. Biskupów. Podsumowując posługę Ojca Świętego, przyznał, że podziwia u papieża wolę głoszenia Ewangelii. Tym należy tłumaczyć wielość wystąpień Franciszka, który głosi homilie na codziennych Eucharystiach, udziela mnóstwa wywiadów, pisze wstępy do książek, wypowiada się na wszystkie tematy, które są dla niego ważne.

Vatican Media

Jednym z rysów obecnego papieża jest też jego miłość do kapłanów. Wyraża się ona również w tym, że czasem ich napomina.

„Kapłanów darzy wielką miłością. To jego najbliżsi współpracownicy. Zauważyłem, że kiedy zwraca się do nich prowadząc na przykład jakąś medytację, mówi do nich w sposób, który przykuwa uwagę, z wielką miłością, ale zarazem robi też komentarze krytyczne pod ich adresem. Nie ma ich tak wiele, ale to właśnie na nie zwraca się uwagę. W pamięci pozostają jedynie napomnienia. Dlatego można odnieść wrażenie, że papież jest raczej surowy w napominaniu kapłanów. Myślę, że trochę się wyolbrzymia ten aspekt. Trzeba zrozumieć, że papież należy do tradycji rad ewangelicznych: ubóstwa, czystości i posłuszeństwa. Taka jest jego duchowość. W ten sposób on przeżywa swoje kapłaństwo i takie też są kryteria oceny innych kapłanów. Dlatego tak często podejmuje takie tematy jak karierowiczostwo, ambicje, układy. Wie bowiem, że takie postawy ranią miłość. Dlatego tak wielki kładzie na to nacisk” - powiedział kard. Ouellet.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem