Reklama

Żywy pomnik papieża Polaka

2014-10-03 10:32

Romawiała Anna Malec / Warszawa / KAI

RADOSŁAW KUCHA

- Nasi stypendyści to nie tylko super zdolne dzieciaki, ale też ludzie, którzy mogą się pochwalić swoistym "świadectwem moralności" - o żywym pomniku papieża - Polaka, trosce o pamięć o nim i o zadaniach stypendystów mówi w rozmowie z KAI Katarzyna Obrębska, absolwentka Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia, aktualnie pracownik biura Fundacji.

KAI: Zbliża się kolejny, 14 Dzień Papieski - dla Fundacji to kulminacyjny moment w ciągu roku, dla nas - dzień pamięci o Janie Pawle II. Jednak coraz częściej słyszy się obawy, że pamięć o papieżu - Polaku słabnie. Czy macie, jako Fundacja, pomysł na podtrzymywanie tej pamięci?

- Zdajemy sobie sprawę, że pamięć o Janie Pawle II jest z roku na rok słabsza. Ostatnim ważnym punktem była kanonizacja, liczymy na to, że tegoroczny Dzień Papieski będzie jeszcze jej dodatkowym podkreśleniem.
Mamy nadzieję, że to przyniesie nam wymierne rezultaty - warto przypomnieć, że fundusz stypendialny tworzy w dużej mierze zbiórka podczas tego dnia. Dlaczego te pieniądze są ważne? Potrzebujemy milionów złotych, żeby utrzymać program stypendialny. Średnio na każdego gimnazjalistę i licealistę wydajemy w ciągu roku ok. 3,5 tys. - a pod opieką mamy ich 250. Stypendia dla studentów są nieco wyższe - w ciągu roku jest to 5 tys. zł - studentów mamy 1250, co razem daje 2,5 tys. stypendystów. Łatwo można policzyć koszty - są ogromne. A utrzymujemy się tylko z darowizn, przede wszystkim ze zbiórki towarzyszącej Dniu Papieskiemu, więc liczymy na hojność osób, które mają w sercu Jana Pawła. Cały czas podkreślamy, że Jego nauczanie jest nam bliskie, działamy pod Jego szyldem, chcemy podtrzymywać pamięć o Nim.
Teraz wielkim wyzwaniem dla nas będą Światowe Dni Młodzieży w 2016 r. I choć nie są już one związane bezpośrednio z Janem Pawłem II, to myślimy, że wielu uczestników przyjedzie na ŚDM, żeby odwiedzić ojczyznę papieża-Polaka. To wciąż bardzo symboliczne miejsce.

- Mówisz, że chcecie dotrzeć do osób, które mają w sercu Jana Pawła II. Czy wśród Twoich znajomych rzeczywiście są młodzi, autentycznie noszą papieża w sercu?

- Ogromną część mojego życia spędziłam w środowisku fundacyjnym, choć studiowałam na Uniwersytecie Warszawskim, który jest uczelnią publiczną. W trakcie rozmów między studentami często było tak, że pytano mnie o zdanie jako "eksperta od strony kościelnej". Mnóstwo moich znajomych ze studiów deklarowało się jako ateiści, większość mówiła, że nie zamierza brać ślubu, chrzcić dzieci, więc jeśli chodzi o wiarę, są z nią na bakier. Ale nigdy nie spotkałam się z osobą, która krytykowałaby wprost Jana Pawła II.
Jeśli ktoś nie jest związany bezpośrednio z Kościołem, to na pewno docenia wkład papieża, chociażby w obalenie komunizmu. Co jak co, ale Jan Paweł II wielkim Polakiem był, i wielkim człowiekiem był. Nie boję się tego powiedzieć - był najwybitniejszym przedstawicielem narodu polskiego. Niezależnie od tego, czy ktoś jest wierzący czy nie, docenia jego wkład w budowanie wolności na świecie, obalanie totalitaryzmów, i to że był najlepszą wizytówką Polski na arenie międzynarodowej.

- Myślisz, że Jan Paweł II, Jego nauka, może być dla młodych jeszcze atrakcyjna?

- Powiem jak to widzę z punktu widzenia polityka społecznego. Wkład papieża w katolicką naukę społeczną jest tak ogromny, że uczą o tym nawet na uczelni, która bardzo podkreśla swoją świeckość. Jest doceniany.
Ci, którzy chcą pogłębiać swoją wiarę, na pewno znajdą coś w Jego nauczaniu. Choć myślę, że teraz, ze względu na swoją komunikatywność i medialność, bardziej atrakcyjny od Jana Pawła jest papież Franciszek. Ale nie możemy zapominać o duchowym testamencie Jana Pawła II!

- Wy jednak macie być żywym pomnikiem Jana Pawła II. Co chcecie zrobić, żeby - w razie czego - reanimować ten żywy pomnik, który - jest takie zagrożenie, może swoją żywotność powoli tracić.

- Cały czas robimy swoje. Funkcjonujemy od 15 lat i cały czas nasza działalność utrzymuje się na dobrym poziomie. Fundujemy nie tylko stypendia, ale też zrzeszamy młodzież niezwykłą i nietuzinkową. To nie są tylko zdolne dzieciaki z mniej zamożnych rodzin, to są ludzie z wartościami.
Nie chodzi tylko o to, żeby budować elitę intelektualną Polski, ale żeby wychowywać dobrych ludzi. I ten żywy pomnik, o którym mówimy, to są ludzie, którzy na co dzień działają w hospicjach, świetlicach środowiskowych. Bycie stypendystą fundacji papieskiej to przede wszystkim świadczenie swoim postępowaniem o tym, że nauczanie Jana Pawła II jest nam bliskie. Wszyscy nasi stypendyści są wolontariuszami. Dzieciaki w mniejszych miejscowościach udzielają korepetycji słabszym uczniom, pomagają starszym, np. na wsiach. To może nie jest mówienie o Janie Pawle wprost, ale jest to z pewnością realizowanie Jego nauczania. To jest nasza siła.

- Czy wy, jako stypendyści i absolwenci Fundacji, odczuwacie coś takiego jak "gasnąca pamięć", czy jest to może tylko niesłuszna obawa medialna? Czy obawiacie się tego, że ta pamięć o Janie Pawle II powoli odchodzi i być może trzeba będzie ją "gonić"?

- Pewnie, że się obawiamy. Widzimy to po mniejszych wpływach ze zbiórki - im mniej się w mediach mówi o Janie Pawle, tym mniejsze są wpłaty. Choć mamy nadzieję, że w tym roku jeszcze Polacy będą pamiętać o kanonizacji.
Trzeba pamiętać, że aktualny papież jest już drugim papieżem po Janie Pawle, więc zdajemy sobie sprawę z upływającego czasu. Bierzemy pod uwagę różne scenariusze. Najmniejsze zło to to, że nie będziemy rozwijać funduszu stypendialnego, czyli pozostaniemy w tym stanie liczebnym, w jakim jesteśmy teraz - 2,5 tys. podopiecznych i ani stypendium więcej. Gorzej, jeśli trzeba będzie obniżać stypendia. Nie chcielibyśmy tracić stypendystów.
Ja sama, jako stypendystka, mogę powiedzieć, że to wsparcie jest ogromne. Na początku rozpatruje się je właśnie w kategoriach finansowych. Comiesięczny wpływ daje możliwość kupienia podręczników, opłacenia różnych rzeczy w szkole. A potem, jak się idzie na studia, ważniejsza od pieniędzy staje się wspólnota. Nasi stypendyści tworzą grupy, wspierają się, wynajmują razem mieszkania studenckie. To jest grupa ludzi, którzy naprawdę się lubią i szkoda byłoby tę grupę ograniczać.
A na zewnątrz przede wszystkim kojarzymy się z Janem Pawłem II, to jest nasza "marka". Ludzie wciąż o nim pamiętają, choć zdajemy sobie sprawę z tego, że z czasem ta pamięć będzie coraz słabsza. Wciąż zachęcamy do tego, żeby powracać pamięcią do jego pontyfikatu, to tej niezwykłej osoby i tego, co nam po sobie zostawił.

- Każdego roku "wypuszczacie" na rynek pracy kilkuset absolwentów, macie już w swoich szeregach osoby, którymi możecie się pochwalić. Czy udaje Wam się utrzymywać kontakt? Czy oni nadal chcą realizować założenia Fundacji?

- Staramy się nie tracić kontaktu - dlatego powstało Stowarzyszenie Absolwentów Dzieło. Zrzesza ono osoby, które ukończyły program stypendialny i studia. Nie można powiedzieć, że z jakiegoś powodu mają łatwiej na rynku pracy. Choć zauważamy taką tendencję, że pracodawcy coraz częściej szukają nie tylko specjalistów w danej dziedzinie, ale przede wszystkim ludzi zaufanych. Nasi stypendyści mogą pochwalić się swoistym "świadectwem moralności". Bycie w takiej organizacji jak Fundacja, to także konkretne wymagania, chodzi chociażby o uczciwość. Nasi stypendyści pracują m.in. w Prokuratorii Generalnej, w NIK-u, często dostajemy sygnały, że firmy czy urzędy proszą nas o stypendystów, którzy mogliby chodzić do nich na praktyki, właśnie dlatego, że szukają ludzi zaufanych.
Co ciekawe, często jest tak, że ci, którzy kończą już swoją przygodę z Fundacją, nie chcą się z nią rozstawać. I nie chodzi tylko o spotkania stowarzyszenia, ale absolwenci często odwiedzają stypendystów na obozach, przyjeżdżają z rodzinami, z dziećmi. Fundacja to jest kawał naszego życia. Jeżeli ktoś ma 24 lata w momencie, gdy kończy studia, z czego przez 10 lat był stypendystą, to to jest prawie połowa życia! Ciężko się rozstać.
Unikalność naszego programu stypendialnego polega na tym, że towarzyszymy młodym ludziom od gimnazjum, przez liceum, aż do studiów. Naturalną kontynuacją jest Stowarzyszenie Absolwentów. Ze względu na to, że obracamy się w tym środowisku przez tyle lat, to chyba naszą porażką byłoby, gdyby w momencie zaprzestania nauki i pobierania stypendium, ktoś się separował, odcinał ten okres życia. Robimy wszystko, by trzymać się razem. Ks. Jan Drob zawsze nam powtarza, że tylko w grupie możemy coś zdziałać. Wszyscy chcemy świadczyć. Dostaliśmy bardzo dużo dobrego. Teraz, jako dorośli ludzie, też chcemy dawać coś z siebie, a utrzymywanie kontaktu to dla nas podstawa.

- Wśród waszych nowych pomysłów jest działalność wśród Polaków mieszkających zagranicą. Jak będzie wyglądać i na czym będzie polegać?

- To jest nasz ostatni projekt. W tym roku ufundowaliśmy dwa stypendia dla dziewcząt - Kamili i Soni, które skończyły już studia w Brazylii, do nas przyjechały na podyplomowe. Chcemy wspierać i szerzyć kulturę polską wśród potomków polskich emigrantów. Niektórzy z nich nie mówią już nawet po polsku. W ramach szerzenia naszej kultury chcemy zaoferować im chociaż tyle - roczne studia podyplomowe w naszym kraju. Chodzi nie tylko o edukację, liczą się także kontakty z Polakami, którzy często już Polakami się nie czują. W przyszłym roku chcemy zaprosić do nas ludzi z Kanady. Chcemy wydobyć i utrwalać w nich patriotyzm.

- Czy polonijna młodzież, w takim stopniu jak młodzi z Polski, zna i ceni Jana Pawła II?

- Jan Paweł to często dla nich postać kultowa. W naszym pokoleniu wszyscy go jeszcze pamiętają. W przypadku Kamili i Soni jest tak, że one nie czują się na tyle Polkami, żeby kojarzyć go z Polską i polskością - kiedy ich przodkowie wypływali do Ameryki Południowej Polska była w okresie rozbiorów. Jest on dla nich tym, kim dla nas jest teraz Franciszek.

- Tegoroczny Dzień Papieski już za kilka dni (12 października). Gdzie podczas obchodów będzie można was spotkać?

- Inicjatyw jest bardzo dużo w wielu miastach. Ale, co najważniejsze, w kościołach w całym kraju odbędzie się zbiórka na fundusz stypendialny. Przy świątyniach będzie można spotkać młodych ludzi z puszkami - dla nich to jest ogromne przeżycie, bo trzeba wyjść do drugiego człowieka, stanąć z puszką i poprosić o pomoc, również dla siebie. Jest to dla nas wszystkich wyzwanie. Ale cel jest jeden - zbieramy pieniądze na stypendia dla super zdolnych dzieciaków. Dodatkowo odbędą się zbiórki publiczne na ulicach. Zachęcamy do wspierania i budowania tego żywego pomnika. Mamy nadzieję, że chociaż po części, tym co robimy na co dzień, odwdzięczamy się tym, którzy otwierają swoje serca i wspierają nas. Zdajemy sobie sprawę z tego, że to też wymaga dużego poświęcenia. Jesteśmy wdzięczni za każdy dar.

Tagi:
Dzieło Nowego Tysiąclecia

Reklama

Z ducha św. Jana Pawła II

2019-10-08 14:19

Ks. Mieczysław Puzewicz
Edycja lubelska 41/2019, str. 3

Natalia Kasperek
Stypendystki Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”

Małe plakaty z sylwetką św. Jana Pawła II informujące o Dniu Papieskim z trudem przebijają się przez gęstwinę wyborczych bilbordów. Najbardziej widoczni są młodzi ludzie z żółtymi chustami i niebieskim napisem: „Fundacja Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Wyborcza niedziela jest w tym roku dniem zbiórki na stypendia dla zdolnej młodzieży pochodzącej z niezamożnych rodzin w małych miejscowościach.

Wojtyła w Lublinie

Przez prawie ćwierć wieku od 1954 r. ks. Karol Wojtyła wysiadał z nocnego pociągu z Krakowa i pieszo szedł w kierunku KUL, gdzie prowadził wykłady z etyki i seminarium doktoranckie. Szlak upamiętniający obecność Wojtyły w Lublinie prowadzi przez archikatedrę i bazylikę Dominikanów, gdzie często odprawiał Eucharystię. Homagium Prymasa Wyszyńskiego złożone św. Janowi Pawłowi II jest jednym z najstarszych i najbardziej udanych pomników papieża w Polsce; stoi na dziedzińcu KUL. Zaraz po monumencie uniwersytet powołał (w 1982 r.) instytut naukowy Jana Pawła II, skupiający się na jego nauczaniu. Kilka dni po śmierci papieża KUL przyjął nazwę Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II.

Po jedynej wizycie papieża w Lublinie (1987 r.) pozostał wielki krzyż przy kościele Świętej Rodziny na Czubach. Z inicjatywy dyrektor Marianny Olszańskiej w największej szkole podstawowej nr 51 im. św. Jana Pawła II realizowany jest program wychowawczy odwołujący się do nauczania papieskiego. Na Wrotkowie funkcjonuje parafia pod wezwaniem Papieża Polaka. Od 25 lat w Lublinie działa też Fundacja Jana Pawła II, której celem jest wspieranie studentów pochodzących z polskich rodzin z terenów dawnego Związku Radzieckiego.

Żywy pomnik Papieża

Po ósmej pielgrzymce św. Jana Pawła II w Episkopacie Polski powstał pomysł wdzięczności papieżowi w postaci żywego pomnika; tak narodziła się w 2000 r. Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Ta inicjatywa wspiera edukację ambitnej młodzieży pochodzącej z terenów słabiej rozwiniętych. Przez program stypendialny przeszło już kilkanaście tysięcy osób, aktualnie pomocą objętych jest blisko 2 tys. uczniów i studentów. Duży wkład w początkowy rozwój fundacji wnieśli Lucyna Borek i Andrzej Goliszek, wcześniej uczestnicy duszpasterstwa młodzieży w Lublinie.

– Jestem stypendystką fundacji już od 8 lat – mówi Natalia Kasperek z parafii Borzechów. – Pod skrzydła „Dzieła Nowego Tysiąclecia” dostałam się w gimnazjum, obecnie studiuję na KUL na trzecim roku. Oprócz wsparcia materialnego, fundacja dała mi możliwość spotkania z ludźmi wyznającymi te same wartości. Rozwijam się również dzięki obozom, w tym roku przeżywaliśmy wspaniałe chwile w diecezji legnickiej – dzieli się studentka. Natalia jest także wychowawczynią na obozach dla młodszych stypendystów i koordynuje działania wolontariuszy w czasie zbiórki w naszej archidiecezji. Razem z innymi stypendystami przygotowała na Dzień Papieski festyn rodzinny na pl. Litewskim oraz specjalne zajęcia dla małych pacjentów w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym.

Obecnie „Dzieło Nowego Tysiąclecia” wspiera 55 studentów oraz 28 młodszych osób z naszej archidiecezji, co plasuje nas w krajowej czołówce. Ciągle należymy do regionów niezamożnych materialnie, co przekłada się też na słabszą możliwość dobrej edukacji młodzieży.

Idee zamienione w czyny

Myśl i dzieło polskiego papieża dobrze widoczne są w działaniach Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży; ks. Karol Wojtyła był asystentem oddziału w Niegowici. Stowarzyszenie odwdzięcza się mu w swoich programach formacyjnych. Papieska idea budowania cywilizacji miłości leży u podstaw zaangażowania członków Centrum Wolontariatu, realizującego piękne dzieła miłosierdzia dla chorych dzieci, więźniów, bezdomnych i uchodźców. Wezwanie do międzynarodowej solidarności podejmuje skutecznie lubelskie Stowarzyszenie Solidarności Globalnej, prowadząc działania na kilku kontynentach. Do przesłania encykliki „Dives in Misericordia” odwołuje się Charytatywne Stowarzyszenie Niesienia Pomocy Chorym „Misericordia”, od prawie 30 lat obejmujące troską osoby z zaburzeniami psychicznymi.

Mapę inspiracji papieskich w Lublinie uzupełnia Centrum Jana Pawła II kierowane przez ks. prał. Tadeusza Pajurka. Podobne centra świetnie funkcjonują przy dużym wsparciu władz samorządowych w Warszawie i Krakowie. Lubelski ośrodek na taką pomoc oczekuje od 2006 r. Pomimo tego centrum funduje kilkadziesiąt stypendiów dla dzieci i młodzieży w naszej archidiecezji oraz organizuje Marsze dla Życia i Rodziny. To dobry przykład wcielania w życie przesłania św. Jana Pawła II.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Aborcyjny prezent na Święto Niepodległości

2019-11-10 21:31

Artur Stelmasiak /Niedziela

Kiedy 11 listopada 2019 obchodzimy Święto Niepodległości, nie wszyscy Polacy będą mieli powód do radości. Dokładnie tego dnia traci ważność skarga ws. aborcji do Trybunału Konstytucyjnego. Oznacza to, że w prezencie dla Najjaśniejszej Rzeczypospolitej z okazji 101. rocznicy odzyskania Niepodległości dokładnie 11 listopada umiera kolejna próba ochrony życia. Mimo wielu zapowiedzi i rozbudzanych nadziei będzie tak jak jest, czyli życie straci około trzech maleńkich Polaków dziennie. Kto jest temu winny?

Artur Stelmasiak

Bezpośrednią odpowiedzialność za taki stan rzeczy ponosi prezes Trybunału Julia Przyłębska, a pośrednią jej polityczni mocodawcy. Wszyscy bowiem nie mają złudzeń, że aborcyjne prawo w Polsce jest niekonstytucyjne, bo dyskryminuje osoby podejrzane o niepełnosprawność. Niestety pani prezes przez ponad 2 lata skutecznie obroniła niekonstytucyjne prawo zezwalające na zabijanie najmniejszych i najbardziej bezbronnych Polaków.

Sprawa aborcji ma jednak dłuższą historię polityczną i bardzo dużą odpowiedzialność ponoszą liderzy partii rządzącej. Pani prezes Przyłębska blokowała rozpatrzenie sprawy aborcji eugenicznej w Trybunale, a partia rządząca równolegle blokowała ustawę obywatelską w Sejmie.

Gdy Prawo i Sprawiedliwość przez osiem lat było w opozycji popierało wszystkie projekty ochrony życia. Kiedy w 2013 roku do sejmu trafił identyczny projekt jak Zatrzymaj Aborcję posłowie Prawa i Sprawiedliwości poparli go jednogłośnie. To wtedy posłowie w sejmie na czele z Jarosławem Kaczyńskim witali Kaję Godek owacją na stojąco.

PiS w swoim programie wyborczym z 2014 r. miał jasno wpisaną ochronę życia. Po przejęciu władzy w 2015 roku liderzy PiS obiecywali, że poprą Stop Aborcji, który chroniłby życie wszystkich dzieci poczętych. Niestety prorządowe media, ani media publiczne nie informowały o projekcie, co doprowadziło do manipulacji i histerii na ulicach.

Po czarnych protestach w 2016 roku liderzy PiS na czele z prezesem Jarosławem Kaczyńskim obiecali zakaz aborcji eugenicznej. Środowiska pro-life oraz Konferencja Episkopatu Polski pomogli partii rządzącej wywiązać się z tej obietnicy i przy pełnym poparciu Kościoła przyniesiono do sejmu prawie milion podpisów ws. aborcji eugenicznej. To jest historyczny rekord w tego typu akcjach. Podczas pierwszego czytania w sejmie projekt uzyskał rekordową liczbę popierających go posłów. Większość za życiem była tak miażdżąca, że ocierała się prawie o większość konstytucyjną.

Po pierwszym czytaniu projekt Zatrzymaj Aborcję trafił do Komisji Rodziny i Polityki Społecznej, a w miedzy czasie uzyskał także pozytywną opinię sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka. Na tym dobre wieści z sejmu się skończyły, bo ówczesna szefowa komisji Rodziny poseł Bożena Borys-Szopa przez wiele tygodni skutecznie blokowała rozpatrywanie projektu. Nawet, gdy dochodziło do głosowania na komisji to większość polityków PiS głosowało w koalicji z posłami PO i Nowoczesnej skutecznie torpedując dalsze prace nad ochroną życia. W lipcu 2018 roku powołano specjalną podkomisję, do której weszli starannie wyselekcjonowani posłowie PiS. Okazało się, że to najgorsza podkomisja chyba w historii sejmu, bo nie zebrała się ani razu. Osobiście za obronę aborcji eugenicznej odpowiedzialni są posłowie PiS: Grzegorz Matusiak (przewodniczący), Anita Czerwińska, Ewa Kozanecka, Urszula Rusecka, Teresa Wargocka. Na szczęście projekty obywatelskie takie jak Zatrzymaj Aborcję przechodzą na następną kadencję sejmu i nic nie szkodzi, by politycy wreszcie się zajęli sie tym wielkim apelem pro-life prawie miliona Polaków.

Kilka tygodni przed złożeniem projektu Zatrzymaj Aborcję 107. posłów głównie z PiS złożyło wniosek do Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji eugenicznej. Ta droga wydawała się łagodniejsza, bo mniej polityczna i omijająca sejmowe waśnie oraz społeczne emocje. Trybunał Konstytucyjny już kiedyś stanął na wysokości, gdy lewica w 1996 roku wprowadziła aborcje ze względów społecznych. Prezes TK prof. Andrzej Zoll uporał się wówczas z aborcją w pięć miesięcy. Przeszedł do historii jako wybitny prawnik i mąż stanu ws. konstytucyjnej ochrony życia. Natomiast Julia Przyłębska zapisze się w historii, jako prezes TK, która przez ponad 2 lata blokuje sędziów przed orzekaniem i jest skuteczną obrończynią niekonstytucyjnego prawa do zabijania nienarodzonych dzieci.

Kilka dni temu ogrodzenie Trybunału Konstytucyjnego zostało udekorowane wstążeczkami. Niestety nie były to wstążki biało-czerwone, ale tylko czerwone, bo symbolizowały ofiary aborcji. Kokardek było ponad sto, a powinno być ok. 2100, bo tyle dzieci zostało "legalnie" zabitych w polskich szpitalach od 27 października 2016 roku, gdy wniosek posłów został złożony w Trybunale Konstytucyjnym. Wniosek do TK ws. aborcji eugenicznej traci ważność dokładnie 11 listopada 2019 roku z okazji 101. rocznicy odzyskania niepodległości. To bardzo "brzydki prezent" dla Polaków i trochę smutne jest tegoroczne święto.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Syria: dwóch księży zamordowanych przez bojówki Państwa Islamskiego

2019-11-11 20:31

st (KAI/la Repubblica) / Damaszek

Dwóch księży katolickich obrządku ormiańskiego zostało dziś zabitych przez bojówki Państwa Islamskiego w północno-wschodniej Syrii w wiosce Zar, w dystrykcie Busayra, na wschód od Dar ar-Zor.

Unsplash/pixabay.com

Ofiarami terrorystów padło dwóch księży 43-letni Hovsep Petoyan i jego ojciec, także kapłan 71-letni A. Petoyan (w Kościele obrządku ormiańskiego nie obowiązuje duchownych celibat). Według niektórych źródeł, obydwaj, w towarzystwie diakona, mieli zweryfikować stan prac konserwatorskich ormiańskiego kościoła katolickiego w okolicy, kiedy znaleźli się w zasadzce na drodze łączącej Hasakeh z Dar ar-Zor. Uzbrojeni ludzie otworzyli ogień, zabijając starszego na miejscu, a młodszy z księży zmarł wkrótce na skutek odniesionych obrażeń. Ranny został również diakon.

Według agencji prasowej Sana chodzi o „akt terroryzmu”, który ma miejsce w szczególnie trudnym momencie dla prowincji Hasakah, ponieważ Turcja rozpoczęła szeroko zakrojoną ofensywę w celu wyeliminowania obecności bojowników kurdyjskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem