„Właściwy człowiek na właściwym miejscu” mówi się czasem o kimś, kto wypełniając pewną rolę, robi to dobrze, bo ma ku temu predyspozycje, jest gorliwy i sumienny, a pełnienie tej roli daje temu człowiekowi satysfakcję i szczęście.
Jakie role życiowe pełnimy? Te oczywiste to bycie małżonkiem, rodzicem, pracownikiem, dzieckiem, uczniem, ale też kapłanem albo siostrą zakonną. W te role wpisane są pewne szczególne wymagania, bo nagle mężowi czy żonie przyszło zmierzyć się z chorobą współmałżonka, rodzice muszą podjąć wszelkie starania, by wyciągnąć dziecko z uzależnienia, a osoba duchowna staje wobec kryzysu wiary. Pryska mydlana bańka ideałów, przychodzi rzeczywistość. Trudności często nas przerastają. Niemniej pewnie każdy mógłby podać wiele przykładów osób, które w tych najtrudniejszych chwilach odnalazły siebie i swoje powołanie. Wśród nich często znajdują się osoby chore. Nie mogą spełniać tych oczywistych ról, bo uniemożliwia im to choroba. Za to jednak stanowią zaplecze duchowe swoich bliskich, bo właśnie za nich oddają Bogu swoje cierpienie i za nich modlą się godzinami. Są w tym gorliwi i sumienni, bo miłość pomaga im się spełniać.
Historia jest nauczycielką życia. Ta ukuta przez starożytnych maksyma nie traci swojej prawdziwości w naszych czasach. Jednakże w coraz bardziej skomplikowanej współczesności wielu nie ma czasu, albo nie chce go mieć, by z tej historii wyciągać właściwe wnioski.
Gdy zapytałam dr. hab. Tomasza Konopkę, czy w swojej ekspertyzie uwzględnił to, co mogło dziać się z ciałem ks. Jerzego między pierwszym wyłowieniem 26 października 1984 roku a oficjalnym wydobyciem zwłok 30 października, usłyszałam krótką odpowiedź: „To jest pytanie dla historyków”. Trudno o bardziej wymowną puentę konferencji, która miała rozwiać wątpliwości, a pozostawiła jeszcze silniejsze poczucie, że najważniejsze pytania o okoliczności śmierci ks. Jerzego nadal czekają na odpowiedź, tym bardziej że IPN wciąż prowadzi śledztwo w tej sprawie.
Konferencja prasowa poświęcona okolicznościom śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki, sądząc po medialnych zapowiedziach, miała sprawiać wrażenie chwili przełomowej. „To powinno rozwiać wszystkie wątpliwości dotyczące okoliczności i czasu śmierci bł. ks. Jerzego” – zapowiadano. Miała porządkować, wyjaśniać, uspokajać. Tymczasem pozostawiła po sobie raczej smutne wrażenie, że w sprawie tak poważnej zbyt szybko zamieniono hipotezy w pewność, nie odnosząc się nawet do tego, że w IPN wciąż toczy się śledztwo w tej sprawie.
Są święci, których życie zamyka się w jednej dramatycznej chwili. Są też tacy, których świętość dojrzewa długo, w ciszy, samotności i codziennej wierności. W sześćdziesiątą rocznicę śmierci s. Małgorzaty Banaś, nazaretanki z Nowogródka wspominamy kobietę, która po tragedii swojej wspólnoty została przy grobie Męczennic, przy farze, przy tabernakulum i przy ludziach.
Siostra Małgorzata Banaś była świadkiem jednej z najbardziej przejmujących historii XX wieku.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.