Reklama

Początki biskupstwa wrocławskiego

2016-04-07 10:00

Lilianna Sicińska
Edycja wrocławska 15/2016, str. 6-7

Lilianna Sicińska
Relikwiarz hermowy św. Wincentego z 1723 r. autorstwa wrocławskiego złotnika Tobiasa Plackwitza, należący do skarbca parafii katedralnej we Wrocławiu

Ustanowienie organizacji Kościoła polskiego było dziełem dwóch najważniejszych autorytetów ówczesnej Europy: papieża Sylwestra II i cesarza Ottona III podczas zjazdu gnieźnieńskiego, kiedy powołano metropolię gnieźnieńską i biskupstwa krakowskie, wrocławskie i kołobrzeskie. Jednak faktycznym jej twórcą był Bolesław Chrobry. To on wyznaczył nowym diecezjom stolice, granice i uposażenie.

Wybór stolicy biskupiej

Wybór Wrocławia na stolicę biskupią nie był przypadkowy – wynikał z centralnego położenia grodu, skrzyżowania w nim najważniejszych dróg handlowych, zaplecza rolno-spożywczego, możliwości kontroli południowego pogranicza Śląska oraz bogatych złóż kamienia budowlanego i szlachetnego w okolicach Strzelina i Strzegomia. Z pewnością Wrocław przełomu X i XI w. był najludniejszym i najzamożniejszym ośrodkiem śląskim. Zaliczony przez Geografa Bawarskiego do jednego z 25 „civitates” plemienia Ślężan obejmował gród i podgrodzie z centralną wyspą, zwaną później Tumską, gdzie na 5-6 ha mogło mieszkać w razie potrzeby nawet 3000 osób. Właściwy gród znajdował się w miejscu dzisiejszego kościoła św. Marcina i był otoczony pierścieniem wałów. Obszerne podgrodzia – po lewej stronie Odry – „szlak św. Wojciecha” oraz drugie, zwane Ołbinem, zamieszkiwali możni i rzemieślnicy.

Do wyniesienia Wrocławia ponad inne śląskie grody, jak Głogów, Legnica czy Opole przyczyniła się w dużej mierze katedra biskupia – wzniesiona przez Bolesława Chrobrego ok. 1000 roku dla pierwszego biskupa wrocławskiego Jana. Z badań wykopalisk archeologicznych wynika niezbicie, że pierwotna budowla katedralna znajdowała się dokładnie na miejscu dzisiejszej „matki kościołów wrocławskich”.

Reklama

Od samego początku patronem katedry, miasta biskupiego, kapituły i całej diecezji był św. Jan Chrzciciel, którego relikwie znajdują się w katedrze od 1428 r. Jej drugorzędnymi patronami byli św. Jan Apostoł i Ewangelista oraz św. Wincenty Męczennik. Umiłowany uczeń Pański św. Jan Apostoł był uważany za współpatrona miasta, co potwierdza jego symbol umieszczony w herbie miejskim. Trzeci z patronów, św. Wincenty znany był we Wrocławiu już od połowy XI wieku, kiedy to biskup Hieronim przywiózł przechowywane do dzisiaj jego relikwie z Rzymu. Był patronem kapituły, a od XIV w. jego wspomnienie obchodzono jako święto nakazane.

Zamach na pierwociny chrześcijaństwa

Po pierwszych trzech dekadach pomyślnego rozwoju państwa i chrześcijaństwa na ziemiach polskich po śmierci króla Mieszka II nastąpił gwałtowny regres: rywalizacja o tron, waśnie domowe i zamieszki w dzielnicach. Żaden z możnowładców nie miał wystarczająco dużo sił i wpływów, by objąć władzę nad całym krajem. Wraz z ożywieniem dawnych separatyzmów plemiennych lud odwracał się od religii chrześcijańskiej, powracając do pogańskich tradycji. Dziedzictwo Bolesława Chrobrego narażone było na zaprzepaszczenie. Powstanie ludowe, nazywane przez historyków reakcją pogańską, osłabiło pierwsze lata chrześcijaństwa na ziemiach polskich. Miary nieszczęść dopełnił w 1039 r. najazd czeskiego księcia Brzetysława I, który zamierzał nie tylko podporządkować sobie Śląsk, ale docierając do Gniezna spustoszył je i uprowadził z tamtejszej katedry relikwie św. Wojciecha, by na podstawie ich posiadania rozpocząć starania o metropolię w Pradze. Gall Anonim donosi, że Gniezno tak długo pozostawało w opuszczeniu, że w tamtejszym kościele św. Wojciecha „dzikie zwierzęta założyły swe legowiska”.

Wojowie Brzetysława zniszczyli także wiele śląskich miast: Wrocław, Strzegom, Opole, walki toczyły się także pod Legnicą. Kronikarz Kosmas zapisał, że Brzetysław: „wsie rzeziami, rabunkami, pożarami pustoszył, obronne miejsca zdobywał”. Zrujnowany Śląsk do 1050 r. pozostawał pod panowaniem czeskim. Dotkliwe grabieże pozbawiały wsie żywności, a miasta – dóbr kultury. Ze skarbca katedry wrocławskiej skradziono wówczas księgi liturgiczne i paramenty kościelne, a sama tak młoda jeszcze katedra Chrobrego legła w gruzach.

Można przypuszczać, że w okresie reakcji pogańskiej biskupi wrocławscy byli zmuszeni opuścić stolicę. Według przekazów prawdopodobnie biskup zdołał uciec i uchronić się w Żmigródku. Po wycofaniu się najeźdźców czeskich biskup przeniósł się do Smogorzowa k. Namysłowa, a następnie do Ryczenia k. Brzegu. Zapis taki podaje Jan Długosz na podstawie przekazów środowiska książąt brzeskich. W 1390 r. bowiem brzeski książę Ludwik I polecił przeprowadzić wszelkie prace „w poszukiwaniu biskupów” w Ryczynie – były to pierwsze naukowe badania wykopaliskowe na ziemiach polskich.

Walki książąt o tron Polski i najazd księcia Brzetysława w ciągu kilku lat zniszczyły pierwociny polskiej organizacji kościelnej i dotkliwie spustoszyły ziemie śląską. Najazdy i wewnętrzne walki możnych rodów o prymat pokazały też, że ewangelizacja ludu śląskiego była jeszcze bardzo płytka i nie zapuściła zbyt mocnych korzeni, by obronić się choćby przed pogańskimi obyczajami. Rocznik hildesheimski donosił wręcz, że „Mieszko, książę Polaków, zmarł śmiercią przedwczesną, a chrześcijaństwo, dobrze zapoczątkowane przez jego przodków, a przez niego jeszcze bardziej wzmocnione, niestety, żałośnie zginęło”.

Odnowiciele chrześcijaństwa na Śląsku

Dobytek Mieszka I i Bolesława Chrobrego miał uratować dopiero Kazimierz Odnowiciel, a podniesienia Kościoła na Śląsku podjął się ustanowiony przez niego słynny biskup Hieronim, od którego rozpoczęły się katalogi biskupów wrocławskich. Historycy są zgodni, że tak jak król w pełni zasłużył on na miano „odnowiciela” diecezji. Kim był Hieronim? Niektórzy badacze twierdzą, że rzymskim szlachcicem, inni, że Wallonem pochodzącym z okolic Kolonii, podobnie jak Aron, biskup krakowski. Hieronim, wyświęcony na biskupa w 1046 r. być może już od tego czasu podróżował po śląskich miastach, a wspomniany Ryczyn mógł być jego tymczasową siedzibą. Oficjalnie dopiero w 1051 r. objął on biskupstwo i osiadł we Wrocławiu. Niewiele o nim dziś wiadomo, ale kilka faktów źródła potwierdzają: Hieronim rządził biskupstwem w latach 1051-1062 i przede wszystkim rozpoczął odbudowę katedry. Sprowadził także do Wrocławia relikwie św. Wincentego, diakona i męczennika z Saragossy, który stał się jej współpatronem. Za czasów Hieronima katedra była w posiadaniu także innych relikwii męczenników: Kancjusza, Kancjana i Kancjanilli, w których święto 31 maja odbywały się we Wrocławiu kapituły gremialne. Biskup Hieronim prawdopodobnie uzyskiwał dziesięciny od ludności śląskiej, co pozwoliło mu na fundowanie uposażeń dla prałatów i kanoników. Biskup-Odnowiciel musiał bowiem zgromadzić wokół siebie duchownych, by odtworzyć struktury kościelne. Z rządami Hieronima wiąże się także fundację kościoła św. Marcina na Wyspie Tumskiej. Hieronim wprowadził śląski kościół w późniejszą reformę kościoła powszechnego – przeprowadzoną przez Grzegorza VII i jego legatów, po której wzmocniona organizacja kościelna przetrwała całe wieki.

Na podst. „Historii Kościoła katolickiego na Śląsku” ks. prof. Józefa Mandziuka

Tagi:
biskupstwo

100 lat temu powołano Biskupstwo Polowe w Polsce

2019-02-05 11:01

Krzysztof Stępkowski / Warszawa (KAI)

Dziś, 5 lutego mija setna rocznica utworzenia przez papieża Benedykta XV Biskupstwa Polowego w Polsce. Dziś jego rolę pełni Ordynariat Polowy w Polsce, w którym posługę pełnią kapelani wojskowi i służb mundurowych.

Episkopat.pl

W czasach PRL działalność ordynariatu została zahamowana, a w jego miejsce powołano fasadowy Generalny Dziekanat Wojska Polskiego. Ordynariat Polowy w Polsce przywrócony został dopiero w 1991 r. z woli papieża św. Jana Pawła II, dlatego pomimo stuletniej historii duszpasterstwa wojskowego ordynariat miał tylko pięciu biskupów polowych.

Geneza Biskupstwa Polowego

W latach I wojny światowej wielu polskich kapłanów pełniło kapelańską posługę w armiach Rosji, Austro-Węgier, Niemiec, w których szeregach służyły tysiące Polaków-katolików, którym należało zapewnić opiekę duchową. Kapelani pełnili też posługę w powstających w toku wojny polskich formacjach wojskowych: Legionach Polskich, Korpusach Polskich w Rosji, w organizowanej we Francji Błękitnej Armii gen. Józefa Hallera.

U schyłku I wojny światowej, z inicjatywy Rady Regencyjnej Królestwa Polskiego, a przede wszystkim jej najwybitniejszego członka, ks. abp. Aleksandra Kakowskiego, metropolity warszawskiego, podjęto starania, aby posłudze kapelańskiej w organizowanej wówczas Polskiej Sile Zbrojnej – późniejszym Wojsku Polskim nadać jednolitą strukturę organizacyjną. Wspierał je ks. Achille Ratti, przedstawiciel Stolicy Apostolskiej w randze Wizytatora Apostolskiego, przebywający od kwietnia 1918 roku w Polsce.

4 listopada 1918 r. na mocy porozumienia zawartego przez płk. Jana Wroczyńskiego, kierownika Ministerstwa Spraw Wojskowych w podległym Radzie Regencyjnej rządzie Władysława Wróblewskiego z wizytatorem apostolskim ks. Achille Rattim, arcybiskupem warszawskim Aleksandrem Kakowskim i biskupem sandomierskim Marianem Ryxem, ustanowiono Naczelnego Kapelana Wojsk Polskich, którym został mianowany (14 listopada 1918 r.), ks. Jan Pajkert, kapłan diecezji sandomierskiej, były dziekan I Polskiego Korpusu w Rosji. Następnym krokiem stało się powołanie (5 grudnia 1918 r.) Konsystorza Polowego Rzymsko-Katolickiego Wyznania, który wchodził – jako sekcja – w skład Departamentu Mobilizacyjno-Organizacyjnego Ministerstwa Spraw Wojskowych.

Niebawem miały miejsce wydarzenia o historycznym wymiarze: Koniec wojny, przekazanie Józefowi Piłsudskiemu przez Radę Regencyjną całkowitej władzy wojskowej i cywilnej, powstanie Polski Niepodległej. Tamta sytuacja motywowała potrzebę nowej organizacji duszpasterstwa wojskowego – utworzenia biskupstwa polowego i generowała zgodne działania w tym kierunku: Państwa Polskiego, Kościoła w Polsce, Stolicy Apostolskiej.

W dniu 5 lutego 1919 r. wizytator apostolski ks. Achille Ratti ogłosił utworzenie przez papieża Benedykta XV Biskupstwa Polowego w Polsce i nominowanie na pierwszego biskupa Wojsk Polskich dotychczasowego biskupa pomocniczego archidiecezji warszawskiej, bp. Stanisława Galla (1865–1942). Nominację otrzymał 8 lutego z rąk Naczelnika Państwa i następnego dnia objął swój urząd. Biskup polowy został mianowany na stopień generała-porucznika. Obrał hasło biskupie: Stella Maris (Gwiazda Morza). Na swego zastępcę (wikariusza generalnego) mianował ks. Jana Pajkerta.

Działalność pierwszych biskupów polowych

Pierwszy biskup polowy Stanisław Gall rozpoczął swoją misję w warunkach niezwykłe trudnych, trwały walki o granice państwa w Małopolsce Wschodniej, na Wileńszczyźnie, rozgorzała wojna polsko-bolszewicka (1919–1921). Stanęło przed nim zadanie zorganizowania dostatecznej liczby kapelanów, których domagały się formacje walczące na różnych frontach, ich wyposażenie w kaplice polowe, niezbędny sprzęt liturgiczny, skoordynowanie i zharmonizowanie duszpasterstwa wojskowego z aparatem wojskowym (tworzenie od podstaw regulaminów i przepisów prawa regulujących służbę kapelańską w wojsku polskim).

Po ustaniu działań wojennych, trzeba było podjąć prace nad organizacją nowej struktury kościelnej w warunkach pokojowych i rozbudową kadry duchowieństwa wojskowego. Biskup Gall opracował statut duszpasterstwa wojskowego, który został uzgodniony między Stolicą Apostolską i Rzeczpospolitą Polską i ogłoszony 27 lutego 1926 r. W ślad za postanowieniami statutu poszło formalne utworzenie przez biskupa polowego parafii wojskowych. Każda parafia otrzymała swego patrona a na jej czele stanął kapelan z prawami proboszcza.

W pracy duszpasterskiej pierwszego biskupa polowego od 1926 r., tj. od przewrotu majowego narastały trudności i przeszkody, zwłaszcza ze strony wyższych władz wojskowych. Na początku 1932 r. biskup Gall poprosił Ojca Świętego o zwolnienie go ze stanowiska biskupa polowego. 29 marca 1933 r. w wieku 76 lat, po czternastu latach swego posługiwania, przeszedł w stan spoczynku i powrócił do posługi biskupiej w archidiecezji warszawskiej.

Jego następcą został mianowany 14 lutego 1933 r. ks. Józef Gawlina (1892–1964), kapłan diecezji katowickiej, proboszcz parafii św. Barbary w Królewskiej Hucie (dziś Chorzów), m.in. twórca Katolickiej Agencji Prasowej (1927). Sakrę biskupią otrzymał 19 marca 1933 r. w Królewskiej Hucie. Obrał hasło biskupie: „Turris fortissime nomen Domini” (Najsilniejszą wieżą Imię Pana). W okresie II Rzeczypospolitej przez szeregi kapelanów wojskowych przewinęło się ponad 500. kapłanów. W okresie pokoju (1933–1939) dał się poznać jako dynamiczny organizator duszpasterstwa w Wojsku Polskim – w czasie narastających napięć i intensywnych przygotowań do spodziewanej wojny. W chwili wybuchu II wojny światowej w Wojsku Polskim służyło 101 kapelanów zawodowych i 30 pomocniczych oraz około 200 kapelanów rezerwy.

Po wybuchu wojny bp Gawlina organizował duszpasterstwo w Polskich Siłach Zbrojnym na Zachodzie, jego jurysdykcji podlegali polscy żołnierze w krajach Europy, w Kanadzie, na Bliskim Wschodzie, w ZSRR (w latach 1941–1942), lotnicy, marynarze. Biskup przebywał wśród żołnierzy Armii Polskiej w ZSRR, towarzyszył II Korpusowi gen. Andersa w kampanii włoskiej, a u schyłku wojny Stolica Apostolska powierzyła mu także jurysdykcję „nad wszystkimi emigrantami i wygnańcami polskimi, a w 1949 r. papież Pius XII mianował go Protektorem Emigracji Polskiej, był również Ojcem Soboru Watykańskiego II. Spoczywa na Polskim Cmentarzu Wojennym na Monte Cassino.

Okres powojenny

Po zakończeniu wojny i włączeniu Polski do sowieckiej strefy wpływów Rząd Jedności Narodowej 12 września 1945 r. jednostronnie zerwał zawarty w 1925 r. konkordat pomiędzy Stolicą Apostolską a Rzeczpospolitą Polską. Władze przestały przestrzegać zawartych tam ustaleń, także tych dotyczących duszpasterstwa wojskowego, m.in. tego, że „kapelani wojskowi wykonywać będą czynności swego urzędu pod jurysdykcją biskupa polowego, który będzie miał prawo ich wyboru”.

Rozpoczęła się praktyka powoływania kapelanów wojskowych bez uprzedniego porozumienia z władzami kościelnymi. W tej sytuacji Stolica Apostolska uchyliła (21 kwietnia 1948) Statut Duszpasterstwa Wojskowego w Polsce z 1926 r., a sprawy duszpasterstwa wojskowego powierzyła Episkopatowi do chwili ustanowienia biskupa polowego (w 1947 r. bp Gawlina przestał pełnić posługę biskupa polowego). Na ponad czterdzieści lat duszpasterstwo wojskowe zostało podporządkowane organizacyjnie i strukturalnie władzy państwowej.

Na jego czele stał w okresie PRL-u dziekan generalny WP, który w świetle prawa kościelnego był pozbawiony istotnej prerogatywy – jurysdykcji kanonicznej wobec kapelanów wojskowych. Kapelani wojskowi, aby zachować jedność z Kościołem, musieli ją uzyskiwać od swych biskupów diecezjalnych. Dla władz PRL istnienie Generalnego Dziekanatu WP było jedną z oznak rzekomej tolerancji i swobód religijnych. Równocześnie jednak starano się ograniczyć do minimum kontakty kapelanów z żołnierzami. Za udział w praktykach religijnych żołnierze byli prześladowani i karani przenosinami do trudniejszych w służbie garnizonów lub blokowaniem awansów.

Przywrócenie Ordynariatu Polowego w Polsce

Po pięćdziesięcioletniej przerwie, upadek komunizmu umożliwił przywrócenie Ordynariatu Polowego w Polsce. 21 stycznia 1991 r. papież Jan Paweł II wydał dekret przywracający diecezję wojskową oraz bullę w sprawie nominacji ks. prał. dr. Sławoja Leszka Głódzia (ur. 1945), kapłana archidiecezji wileńskiej, dotychczasowego pracownika watykańskiej Kongregacji ds. Kościołów Wschodnich na biskupa polowego. Sakrę biskupią przyjął 23 lutego 1991 r w Bazylice Jasnogórskiej. Obrał hasło biskupie: „Milito pro Christo” (Walczę dla Chrystusa). Katedrą polową został ustanowiony kościół garnizonowy pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Warszawie (ul. Długa 13/15). Lata 90-te były okresem odbudowywania pozycji duszpasterstwa wojskowego sprzed II wojny światowej, otwierania przed Chrystusem bram koszar i instytucji wojskowych, tworzenia sieci parafii i ośrodków duszpasterskich, budowy świątyń lub adaptowania na cele sakralne różnych budynków wojskowych, organizowania opieki duszpasterskiej w misjach pokojowych i stabilizacyjnych, organizacji kurii polowej.

Bp Głódź został podniesiony do godności arcybiskupa ad personam (2004), generała brygady (1991) dywizji (1993) Wojska Polskiego. W 2004 przestał pełnić misję biskupa polowego i został mianowany biskupem ordynariuszem diecezji warszawsko-praskiej, w 2008 arcybiskupem metropolitą gdańskim.

Czwartym biskupem Kościoła w Wojsku Polskim został ks. prał. dr Tadeusz Płoski (1956–2010) , który 30 października 2004 r. przyjął w katedrze polowej święcenia biskupie i odbył uroczysty ingres. Jako hasło swego biskupiego posługiwania obrał słowa: „Mane nobiscum, Domine” (Zostań z nami, Panie). Bp Płoski położył akcent na posługę słowa (wydano sześć tomów jego nauczania pasterskiego) oraz edukację etyczną żołnierzy w ramach etyki normatywnej. Zginął w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem, 10 kwietnia 2010 r., w drodze na uroczystości 70. rocznicy Zbrodni Katyńskiej. Był generałem brygady (2004), dywizji (2006), pośmiertnie: broni (2010).

Spoczywa w krypcie katedry polowej Wojska Polskiego. W miejscu tym spoczywa także abp. Stanisław Gall oraz bp Władysław Bandurski, nazywany Biskupem Legionów, faworyt Józefa Piłsudskiego do objęcia urzędu biskupa polowego sto lat temu. Od momentu śmierci bp. Płoskiego władzę w Ordynariacie Polowym pełnił jako administrator ks. prałat płk Sławomir Żarski, dotychczasowy wikariusz generalny biskupa polowego.

4 grudnia 2010 r., decyzją papieża Benedykta XVI piątym w historii biskupem polowym Wojska Polskiego został biskup pomocniczy archidiecezji krakowskiej bp dr Józef Guzdek (ur. 1956). Ingres do katedry polowej nowego ordynariusza wojskowego odbył się 19 grudnia 2010 r. Jako dewizę swojego posługiwania bp Józef Guzdek przyjął słowa „In Te Domine speravi” (Tobie, Panie, zaufałem). W 2015 r. otrzymał awans na stopień generała brygady Wojska Polskiego (2015).

Współczesne oblicze Ordynariatu Polowego

W diecezji wojskowej funkcjonuje obecnie 79 parafii i ośrodków duszpasterskich. Posługę pełni w nich 50 kapelanów (w tym 24 emerytowanych); 92 inkardynowanych do innych diecezji, 9 zakonników oraz 6 księży greckokatolickich.

Posługą kapelanów objęte są wszystkie jednostki wojskowe, uczelnie, szpitale, sanatoria oraz żołnierze polscy uczestniczący w misjach pokojowych poza granicami naszego kraju i w polskich przedstawicielstwach wojskowych przy NATO i UE. W misjach pokojowych uczestniczyło ponad stu kapelanów, wielu brało w nich udział kilkakrotnie.

Oprócz posługi sakramentalnej skupionej wokół parafii wojskowych, duszpasterze Ordynariatu Polowego prowadzą kursy przedmałżeńskie, zajęcia z etyki. Z posługi księży kapelanów korzystają także rodziny żołnierze, kombatanci, weterani oraz funkcjonariusze służb mundurowych (Policji, SOP-u, Straży Granicznej, ABW i Straży Ochrony Kolei). Biskup polowy pełni obecnie także funkcję naczelnego kapelana harcerzy.

Od 1992 r. Ordynariat Polowy wydaje dwutygodnik „Nasza Służba”, czasopismo informacyjno-formacyjne, opisujące działalność biskupa polowego, kapelanów oraz wojska i służb mundurowych. Ordynariat Polowy jest aktywny także w Internecie, posiada swoją stronę (www.ordynariat.pl) oraz w mediach społecznościowych.

Po przywróceniu Ordynariatu Polowego i erygowaniu parafii wojskowych zainicjowana została w nich działalność charytatywna. W ten sposób tworzyła się Caritas Wojskowa, choć jeszcze bez nazwy i bez swego umocowania prawnego. W 1996 r. ówczesny biskup polowy Sławoj Leszek Głódź wydał dekret erygujący Caritas Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego, jako autonomiczny podmiot prawa kościelnego i cywilnego. Podstawowym zadaniem Caritas Ordynariatu Polowego jest troska o każdego człowieka, jego potrzeby duchowe i materialne. Realizując te zadania Caritas Wojskowa spieszy z pomocą wszędzie tam, gdzie znajdują się ludzie dotknięci klęskami żywiołowymi czy innymi wypadkami losowymi, w rejonach konfliktów zbrojnych, misji pokojowych i stabilizacyjnych na całym świecie. Funkcjonuje na mocy własnego statutu i jest jedyną działającą w strukturach wojska organizacją charytatywną na świecie. Terenem działania Caritas Wojskowej jest obszar diecezji wojskowej oraz krajów, w których stacjonują polscy żołnierze.

Raz w roku duszpasterstwo wojskowe przyznaje wyróżnienia Benemerenti Ordynariatu Polowego. Dzieje się tak od 1995 r. Nagroda przyznawana jest „dla podkreślenia zasług osób, które dają świadectwo najwyższym wartościom, jakimi w życiu jednostki i społeczeństwa są prawda i sprawiedliwość”. Jako pierwsi – w 1995 r. – wyróżnienie to otrzymali red. Elżbieta Jaworowicz, autorka programu „Sprawa dla reportera” i ówczesny rzecznik prasowy Wojsk Lotniczych i Obrony Powietrznej mjr Eugeniusz Mleczak.

Benemerenti otrzymali m.in. śp. gen. Marek Papała (pośmiertnie), red. Waldemar Milewicz (pośmiertnie), dziennikarz Telewizji Polskiej, Andrzej Przewoźnik i Chór Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego (2001), Fundacja Anny Dymnej „Mimo wszystko”(2007), Batalion Reprezentacyjny WP (2007). W tym roku nagrodę otrzymali Archidiecezja Warszawska oraz żołnierze Wojsk Inżynieryjnych.

Ordynariat Polowy WP jest aktywny także wśród społeczności duszpasterzy wojskowych na świecie. Dwukrotnie (w 1995 w Warszawie i w 2019 r. w Krakowie) gościł naczelnych kapelanów wojskowych, zrzeszonych w Międzynarodowej Konferencji Naczelnych Kapelanów Wojskowych (IMCCC). Co roku polscy żołnierze biorą udział w Międzynarodowej Pielgrzymce Żołnierzy do Lourdes oraz do Lewoczy na Słowacji. Ordynariat Polowy organizuje co roku międzynarodową pielgrzymkę na Jasną Górę, w której biorą udział żołnierze ze Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Litwy, Chorwacji i Słowacji. Bezpośrednie kontakty z kapelanami innych krajów odbywają się także podczas pełnienia misji zagranicznych. Kapłani w mundurach z różnych krajów otaczają opieką duszpasterską katolików z innych państw, realizując w ten sposób powszechny wymiar Kościoła.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Potrzebny milion, by uratować Wojtusia

2019-07-16 11:47


Niedziela Ogólnopolska 29/2019, str. 57

– Tato, czy zobaczę Pana Jezusa na żywo?
– Tak, zobaczysz, ale jeszcze nie teraz...
4-letni Wojtuś potrzebuje pomocy. Dzięki naszej pomocy tata będzie mógł dotrzymać obietnicy danej synowi: jeszcze nie teraz...

Archiwum rodzinne
4-letni Wojtuś

Wojtek Duda w maju skończył 4 lata. Jeszcze kilka dni wcześniej żył zwyczajnie – chodził do przedszkola, godzinami bawił się dinozaurami albo samolotami. Dokazywał z młodszym bratem Kubusiem. Podczas rutynowych badań serca na zdjęciu rtg klatki piersiowej ukazał się guz wielkości kurzego jajka. Natychmiastowe skierowanie na oddział onkologii dziecięcej, seria badań, operacja i diagnoza – neuroblastoma, nerwiak zarodkowy, jeden z najczęściej występujących nowotworów wieku dziecięcego. Najbardziej złośliwy i trudny do wyleczenia typ z dodatnim genem N-myc. Z możliwymi przerzutami w trakcie chemioterapii. „Nasze życie przestało istnieć. Wojtka dzieciństwo się skończyło. Ma zaledwie 4 lata, a przeszedł więcej niż niejeden z nas” – pisze pani Agnieszka, mama Wojtka. „A to dopiero początek jego drogi usłanej cierpieniem. Przed Wojtusiem miesiące leczenia: 8 cykli chemioterapii, radioterapia, pobranie komórek macierzystych, autoprzeszczep i na koniec immunoterapia”.

Wyścig z czasem

Wojtek ma 60 proc. szansy na wyleczenie. Jego nadzieją jest terapia w Genui – klinice prowadzonej przez Włoskie Stowarzyszenie Walki z Neuroblastomą O.N.L.U.S., w której pomoc znalazło już niejedno polskie dziecko. – Najlepszy moment wyjazdu do Włoch to czas między 7. a 8. cyklem chemii Wojtusia, czyli pierwszy tydzień sierpnia – tłumaczy nam pani Agnieszka. – Po 8. chemii ma mieć autoprzeszczep. Pobieranie komórek macierzystych, chemia, wszczepianie na nowo komórek macierzystych, żeby organizm mógł się odbudować. I tu już muszą być Włochy.

Jest jedno „ale”: potrzeba prawie miliona złotych. „Cena wyznaczona za życie naszego dziecka jest horrendalna, a leczenie musi być opłacone z góry. Każdy dzień ma ogromne znaczenie. Nie mamy ani chwili do stracenia. Błagamy, pomóżcie ocalić Wojtusia! To nasza jedyna szansa na ratunek” – piszą rodzice Wojtusia na stronie: wojtekduda.pl . – Wojtuś jest wielkim bohaterem. Z płaczem, ale wszystko dzielnie znosi. Da radę przez to przejść, tylko musi mieć szansę. Jako rodzice jesteśmy zobowiązani, żeby zrobić wszystko, by leczył się u najlepszych. To dla nas bezdyskusyjne. Zgromadzona jest już ogromna kwota, ale do zebrania mamy wciąż dla nas niewyobrażalną sumę pieniędzy – mówi pani Agnieszka, podczas gdy jej mąż trwa na posterunku przy synku w katowickiej klinice. I dodaje, zwracając się do darczyńców: – Wizja śmierci naszego dziecka towarzyszy nam każdego dnia. Prosimy o pomoc. Każdy grosz przybliża nas do wygranej. Życie naszego dziecka jest w Waszych rękach. Proszę, pomóżcie nam ocalić Wojtusia!

Trwa wyścig z czasem. Zostały 2 tygodnie, żeby zebrać 630 tys. zł (dane na 15 lipca, kiedy to oddajemy numer do druku). Czy się uda? Ton głosu pani Agnieszki nie pozostawia wątpliwości: – Jak byłam w ciąży, modliłam się Nowenną Pompejańską za moje nienarodzone jeszcze dziecko. Pod koniec było wokół nas bardzo dużo modlitwy, błogosławieństwa. Nic nie wskazywało na to, że poród będzie tak trudny. Wojtuś miał zamartwicę, był reanimowany. Cudem go uratowano. Do swoich 4. urodzin był zupełnie zdrowy. Jestem święcie przekonana, że Bóg chciał Wojtusia. Wierzę, że tak będzie i teraz.

Armia dla Wojtka

Chłopca i jego bliskich wspiera armia ludzi. Modlą się, podtrzymują na duchu, wpłacają pieniądze. Zaangażowali się przyjaciele, znajomi i zupełnie obcy ludzie, których poruszył los Wojtusia. Były nowenna za wstawiennictwem kard. Hlonda, Nowenna Pompejańska, Koronka uwielbienia Boga ze św. Michałem Archaniołem wraz z Chórami Aniołów. Temu ostatniemu jest bardzo oddana mama Wojtka. – Jestem zaskoczona, że Pan Bóg do mnie aż tak wprost przemawia. W trudnych sytuacjach, czasem przerastających moje możliwości, czuję wsparcie św. Michała Archanioła. Kiedy zaczynam uwielbiać Boga za jego przyczyną, otrzymuję łaski. Wiem, że mój syn jest otoczony modlitwą. Dlatego mam pewność, że będzie zdrowy, że uda nam się zebrać pieniądze na jego leczenie. To droga przez mękę usłana cudami – podsumowuje pani Agnieszka. Bądźmy więc i my pomocnikami Boga w uczynieniu kolejnego cudu.

Więcej o Wojtusiu i możliwościach pomocy na: www.wojtekduda.pl .

Wpłaty na leczenie: Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”, ul. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa, gm. Bielany, NIP 118-14-28-385, KRS 0000037904, Alior Bank SA 42 2490 0005 0000 4600 7549 3994

WAŻNE! W tytule przelewu należy wpisać: „Wojtek Duda. Numer identyfikacyjny 35897”

Wpłaty zagraniczne: Kod SWIFT (BIC): ALBPPLPW

PL 90 2490 0005 0000 4530 9858 4994 (darowizny w dolarach amerykańskich)

PL 82 2490 0005 0000 4600 7337 4309 (darowizny w euro).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Francja: od 25 lat wspólnotę braci z Taizé wspierają urszulanki z Polski

2019-07-17 19:36

(KAI/VaticanNews) / Taizé

Od ćwierć wieku pracują na wzgórzu w Taizé urszulanki Serca Jezusa Konającego z Polski. Za ich posługę podziękował im przeor wspólnoty, brat Alois. Swoją wdzięczność każdego tygodnia wyraża też młodzież, z którą pracują siostry.

Łukasz Krzysztofka

Pracujący w Taizé od wielu lat polski kapłan brat Marek przypomniał, że przybycie sióstr urszulanek było związane z potrzebą wspierania jego jako jedynego wówczas brata z Polski, by można było przyjąć liczne grupy młodych. Zaprosił je założyciel wspólnoty brat Roger, który bardzo liczył na to, że uda się znaleźć odważne zakonnice, które zechciałyby przyjechać do Taizé. Bardzo je polubił i wspierał, nalegając jednocześnie, by nosiły strój zakonny, żeby było wiadomo, że są to siostry z Polski.

W rozmowie z Radiem Watykańskim siostra Grażyna zaznaczyła, że chociaż początkowo urszulanki służyły głównie Polakom i osobom z Europy Środkowo-Wschodniej, to z czasem objęły swoimi działaniami także mieszkańców innych krajów. "Stopniowo nasza misja się zmieniała, ale cały czas jesteśmy nastawione na służenie młodym i słuchanie ich. Towarzyszymy dziewczętom z różnych krajów, w zależności od tego, jakimi językami mówimy. Zdarza się niekiedy, że dziewczęta, które w Taizé poznały urszulanki, wstępują do tego zgromadzenia" – powiedziała siostra Ania. Dodała, że ona sama właśnie w Taizé poznała urszulanki "i tu rozeznawałam moją drogę i, jak widać, jestem w zgromadzeniu".

W ciągu dwudziestu pięciu lat na wzgórzu w Taizé pracowało kilkanaście urszulanek. Dla życia każdej z nich doświadczenie to było bardzo istotne. Także braciom ze wspólnoty i wielu ludziom młodym nie sposób sobie wyobrazić życia w tym miejscu bez ich obecności.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem