Reklama

30 lat Duchowej Adopcji

2017-03-22 09:37

Wiesława Grzeszczak-Kowalska
Niedziela Ogólnopolska 13/2017, str. 48-49

Archiwum autorki

Dzieło Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego obchodzi 30-lecie swego istnienia. Warto wspomnieć, jakie były jego początki

Inicjatywa Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego zrodziła się po objawieniach fatimskich i stała się odpowiedzią na wezwanie Matki Bożej do modlitwy różańcowej, pokuty i zadośćuczynienia za grzechy, które najbardziej ranią Jej Niepokalane Serce. Na grunt polski została przeniesiona w 1987 r. przez działającą w obronie życia młodzież akademicką skupioną w Straży Pokoleń przy kościele Ojców Paulinów pw. Świętego Ducha w Warszawie. Stało się to za sprawą artykułu polskiego dziennikarza Pawła Milcarka zamieszczonego w „Rycerzu Niepokalanej”. Pierwsze przyrzeczenia duchowej adopcji zostały złożone 2 lutego 1987 r. w kościele Ojców Paulinów w Warszawie. Od tej pory przyrzeczenia składane są w każde święto Matki Bożej.

Dlaczego tu

Miejsce złożenia pierwszych przyrzeczeń nie jest dziełem przypadku. To właśnie tutaj po najeździe szwedzkim, w podzięce za obronę Jasnej Góry, król Jan Kazimierz oddaje ojcom paulinom gruzy zniszczonej świątyni i rozpoczyna w ten sposób dzieło odnowy moralnej narodu. W tej świątyni o. Krzysztof Kotnis, począwszy od lat powojennych, organizuje czuwania pokutne wynagradzające Niepokalanemu Sercu Maryi za grzechy dzieciobójstwa. W swoich kazaniach odważnie podejmuje tematy związane z poszanowaniem życia – stając w jego obronie. Za tę działalność jest wielokrotnie szykanowany przez władze komunistyczne. Cierpienie to owocuje ideą Straży Pokoleń, która kontynuuje jego dzieło, broniąc życia i wypełniając Jasnogórskie Śluby Narodu.

W 1994 r. modlitwa otrzymuje błogosławieństwo Ojca Świętego Jana Pawła II, zawarte w liście skierowanym na ręce przeora Jasnej Góry o. Szczepana Kośnika.

Reklama

Czym jest DADP

Duchowa Adopcja Dziecka Poczętego polega na indywidualnym modlitewnym zobowiązaniu podjętym w intencji dziecka zagrożonego zabiciem w łonie matki. Trwa 9 miesięcy. Osoba podejmująca modlitwę odmawia jedną dowolnie wybraną tajemnicę Różańca oraz modlitwę w intencji dziecka i jego rodziców. Można dołączyć dodatkowe postanowienia: czytanie Pisma Świętego, adorację Najświętszego Sakramentu, Komunię św., praktyki ascetyczne, a także konkretną pomoc osobom potrzebującym. Należy podejmować postanowienia realne, mając na uwadze indywidualne możliwości ich wypełnienia.

Dzisiaj modlitwa ta znana jest w wielu krajach Europy i świata. Jest to o tyle niezwykłe, że jako ruch nie mamy żadnych struktur, sponsorów, reklamy. Naszym charyzmatem jest wychodzenie z modlitwy ku działaniu i całkowite zawierzenie Bożej Opatrzności. Dzieła Boże wzrastają powoli, znaczone cierpieniem, prześladowaniem i doświadczeniem krzyża. Dzisiaj również jesteśmy często „znakiem sprzeciwu”.

Istota – modlitwa

Wielu przeciwników DADP uważa np., że ta forma obrony życia skupia obrońców wyłącznie na modlitwie, a zapomina się o konkretnej pomocy matkom i rodzinom wielodzietnym, borykającym się z materialnymi trudnościami. Osoby, które stawiają takie zarzuty, czym skutecznie zniechęcają do podjęcia duchowej adopcji, albo nie doceniają mocy płynącej z modlitwy, albo – co jest zjawiskiem znacznie częstszym – nie znają w pełni założeń naszego ruchu. Duchowa adopcja nie zamyka się bowiem w samej modlitwie – ona przez modlitwę otwiera serca na działanie łaski Bożej, pomaga wyjść ku człowiekowi i jego potrzebom. Każdy człowiek może się znaleźć w sytuacji, w której ze względu na swoje ubóstwo materialne lub chorobę nie będzie mógł się podzielić z biednym, ale zawsze może ofiarować swoją modlitwę. I właśnie ta modlitwa, dotykając serca jakiejś osoby zamożnej, może spowodować uwrażliwienie na potrzeby innych i chęć podzielenia się swoimi dobrami materialnymi. Myślę, że w dzisiejszych czasach, gdy światem rządzi pieniądz, bardzo ważne jest, by o tym nie zapominać. Przytoczę tutaj słowa św. Jana od Krzyża, które powinny być dla nas ważną wskazówką, a zarazem przestrogą: „Zauważcie więc wy, którzy jesteście bardzo aktywni, którzy zamierzacie opasać świat swoimi zewnętrznymi dziełami, że bylibyście o wiele większą przyczyną postępu w Kościele, o wiele bardziej podobalibyście się Bogu, jeśli zostawiając na boku sprawę dobrego przykładu, który sami sobie dajecie, poświęcilibyście przynajmniej połowę tego czasu, aby pozostawać z Bogiem na modlitwie. Z pewnością zrobilibyście więcej i z mniejszym nakładem pracy w jednym lub tysiącu dzieł, gdybyście poświęcając należną Mu modlitwę, odzyskali dzięki niej siły duchowe; inaczej wszystko jest męczeniem się i robieniem niewiele więcej niż nic, a czasami robieniem niczego, a nawet robieniem krzywdy”. Na tej maksymie oparte jest działanie animatorów skupionych przy Jasnogórskiej Pani, a także moja osobista przygoda w dziele obrony życia.

Moje świadectwo

Zaczęła się w latach 80. ubiegłego wieku, ugruntowała w 1984 r. w Fatimie. Pewien zakonnik podarował mi dwie figurki: Matki Bożej Fatimskiej i Matki Bożej Karmiącej Małego Jezusa. Niedługo po tym wydarzeniu zaczęłam uczęszczać na spotkania modlitewne grupy Odnowy w Duchu Świętym. Podczas modlitwy wstawienniczej o wylanie darów Ducha Świętego Jezus bardzo mocno dotknął mojego serca. Znakiem, który wtedy szczególnie do mnie „przemówił”, była podarowana mi przez kogoś fotografia nienarodzonego dziecka ukrytego w ludzkiej dłoni, z podpisem: „Jestem bezpieczny”. Od tamtej pory pragnienie ratowania życia nigdy już mnie nie opuściło. Wierzyłam, że Pan Bóg stworzy takie okoliczności, w których moje pragnienia się urzeczywistnią. Tak też się stało. Niedługo potem zostałam poproszona o spotkanie z młodzieżą w jednym z warszawskich liceów. Z tego spotkania zrodziły się następne – w szkołach, we wspólnotach, na pielgrzymkach. Z Duchową Adopcją Dziecka Poczętego zetknęłam się przez grupę młodzieży zaangażowanej w obronę życia, skupionej w Straży Pokoleń, działającej przy kościele Ojców Paulinów w Warszawie. W 1989 r. odbyłam pielgrzymkę do Ziemi Świętej. W Betlejem – w miejscu narodzenia Jezusa – położyłam maleńkie upostaciowienie dziesięciotygodniowego dziecka i modliłam się, aby to modlitewne dzieło dotarło do wszystkich miejsc na świecie. Dokładnie 9 miesięcy później zostałam zaproszona z modlitwą DADP do pierwszej parafii. Od tego czasu zaczęła się moja nieustanna wędrówka apostolska. Do chwili obecnej odbyłam tysiące spotkań, na których dzieliłam się osobistym świadectwem i promowałam duchową adopcję: podczas pielgrzymek, rekolekcji kapłańskich, młodzieżowych, w szkołach, seminariach duchownych, zakładach karnych, mediach katolickich oraz parafiach polskich i zagranicznych (m.in. na Ukrainie, Białorusi, Litwie, w Niemczech, Anglii, Francji, Chorwacji, na Węgrzech, w Izraelu). Świadczy to o tym, jak wielkie jest zapotrzebowanie na tę formę obrony życia. Byłam świadkiem uzdrawiającej mocy Boga, płynącej z tej skromnej modlitwy, oraz wielu łask i cudów, które zgromadziłam w obszernej dokumentacji. Te cuda to dzieci, które przyszły na świat, chociaż miały się nie urodzić, uszczęśliwione darem macierzyństwa matki, które bezskutecznie leczyły bezpłodność, to łaska wiary dla osób niewierzących, spowiedzi po kilkudziesięciu latach, uwolnienie zniewolonych z wielkich nałogów.

Obfity owoc duchowej adpocji

Istotą DADP jest ochrona życia – daru samego Boga. Jest ona również dziękczynieniem za własne życie, a zarazem dopełnieniem daru rodzicielstwa dla tych, którzy nie mogą mieć własnych dzieci. Stanowi też szansę ekspiacji – wynagrodzenia – dla kobiet, które zabiły swoje nienarodzone dziecko. Chętnie modlą się tą modlitwą dzieci, czym często inspirują dorosłych i przez co odradzają się wspólna modlitwa w rodzinach oraz odpowiedzialność za dar życia. Bardzo przydatna w tym względzie jest książka Katarzyny Pazdan „Mali pomocnicy Boga. Przewodnik po duchowej adopcji”. W wielu parafiach, zwłaszcza w okresie adwentowym i wielkopostnym, najmłodsze dzieci włączają się w obronę życia przez różne formy modlitwy, podejmując także drobne wyrzeczenia czy konkretne dobre uczynki. Wyrażają to w postaci kolorowych serduszek: czerwone to modlitwa, zielone – konkretny czyn, fioletowe – małe wyrzeczenie. Serduszka te składane są przy betlejemskim żłóbku, a w okresie wielkopostnym – przy grobie Pana Jezusa. Od wielu lat modlitwa duchowej adopcji przynosi również wielkie owoce wśród młodzieży, która dzięki niej w sposób bardziej dojrzały przygotowuje się do sakramentu małżeństwa. Tysiące młodych ludzi, podejmujących tę formę obrony życia, powierza swoje życie Matce Bożej i zobowiązuje się żyć w czystości przedmałżeńskiej. Wyrazem tego zobowiązania są przyjęcie szkaplerza oraz modlitwa za Kościół święty.

Cenną inicjatywą promującą modlitwę jest aplikacja mobilna (na smartfony) Powerbank for life. Powstała ona na Światowe Dni Młodzieży, a jej myślą przewodnią było zachęcenie młodych ludzi na całym świecie do modlitwy w obronie życia oraz do odpowiedzialnego przeżywania własnej seksualności. Aplikacja tłumaczona jest na wiele języków i można ją darmowo pobrać na stronie internetowej: www.powerbank4life.com . Szczególnym darem Opatrzności Bożej było dla nas włączenie się do tworzenia angielskiej wersji aplikacji Heleny Kmieć, która 24 stycznia 2017 r. została zamordowana na misji w Boliwii. Przetłumaczyła ona na język angielski wszystkie stałe elementy aplikacji, część rozważań i świadectw.

Dziękujmy Bogu za dar życia i Jego wielkie dzieło.

* * *

Wiesława Grzeszczak-Kowalska
Pedagog, animatorka Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego w kraju i za granicą.

Tagi:
duchowa adopcja dziecka poczętego

Pan Bóg wyciągnie dobro

2019-03-20 09:26

Katarzyna Krawcewicz
Edycja zielonogórsko-gorzowska 12/2019, str. VI

Może w tym roku przy okazji Dnia Świętości Życia warto pomyśleć o Duchowej Adopcji?

Bożena Sztajner/ Niedziela

Duchowa Adopcja (jej pełna nazwa brzmi: Duchowa Adopcja Dziecka Poczętego Zagrożonego Zagładą) to inicjatywa modlitewna. Wywodzi się z zachodniej Europy, a jej autor jest nieznany – wiadomo tylko, że był związany z Błękitną Armią Matki Bożej Fatimskiej. Inicjatywę tę odkrył dr Paweł Mielcarek, wykładowca filozofii chrześcijańskiej na UKSW w Warszawie, który w londyńskiej katedrze znalazł ulotkę z modlitwą. Jej treść i swój komentarz opublikował w „Rycerzu Niepokalanej” w 1987 r. Pomysł podchwycili ojcowie paulini, którzy w tym samym roku w Warszawie poprowadzili pierwsze rekolekcje i przyrzeczenia duchowej adopcji. Od 1990 idea zaczęła rozpowszechniać się w Polsce.

Chociaż raz

Z jednej strony adopcja ta nie jest specjalnie obciążająca, bo przecież nie jest wielkim kłopotem odmówienie dziesiątki Różańca i krótkiego wezwania. Z drugiej strony trudnością może być konieczność systematycznej modlitwy, codziennie przez dziewięć miesięcy. – Na pewno warto się w to włączyć chociaż raz – uważa Iwona Nowak, referent diecezjalnego duszpasterstwa rodzin. – Na świecie miliony dzieci są zagrożone aborcją. Wierzę, że każdą naszą modlitwę, każde westchnienie w tej intencji Pan Bóg widzi.

Do dzieła może przystąpić każdy, komu na sercu leży ochrona życia. W duchową adopcję mogą się włączyć również dzieci pod warunkiem, że będzie im towarzyszył opiekun. Do modlitwy różańcowej wiele osób dodaje inne dobrowolne praktyki, np. częstą Eucharystię w intencji adoptowanego dziecka czy post.

Choć do tej modlitewnej akcji ratowania nienarodzonych można przystąpić w każdym momencie, jednak są dwie szczególne daty w ciągu roku, kiedy robi się to najczęściej. Oprócz 25 marca jest jeszcze 28 grudnia, czyli święto Młodzianków Męczenników. – Tak naprawdę data nie jest najważniejsza. W internecie widzę wiele ciekawych inicjatyw połączonych właśnie z duchową adopcją, a które dzieją się w różnych momentach. Może się zdarzyć, że przystąpimy do tego dzieła, bo akurat się dowiemy, że jakaś kobieta jest w ciąży i myśli o aborcji, a my będziemy chcieli pomóc naszą modlitwą – mówi Iwona Nowak. – Jednak z pewnością uroczyste przystąpienie do duchowej adopcji, w grupie, jest bardziej mobilizujące.

Wciągnąć nowych

Parafialne przystąpienie do adopcji odbędzie się w różnych miejscach naszej diecezji, m.in. w parafii pw. Matki Bożej Rokitniańskiej w Kostrzynie nad Odrą.

– Uważam, że warto coś takiego organizować, a wcześniej zadbać o wyjaśnienie parafianom, o co chodzi w tym dziele, wtedy jest szansa, że zdecydują się na nie nowe osoby. Wydaje mi się też, że może to być przestrzeń dla osób niezwiązanych z grupami parafialnymi, będących trochę obok życia wspólnotowego. Przywykliśmy, że wychodzimy z takimi inicjatywami do ludzi z Żywego Różańca, z różnych apostolatów, bo oni i tak modlą się Różańcem, więc co za problem dorzucić im jeszcze jedną dziesiątkę. Myślę, że przy większym zaangażowaniu, również ze strony księży, udałoby się to zmienić – mówi ks. Paweł Patrzylas, który sam także praktykuje tę modlitwę. – Na pewno wpływ na to, że postanowiłem przyłączyć się do duchowej adopcji, mieli moi rodzice, którzy od wielu lat adoptowali nienarodzone dzieci i w domu się o tym mówiło. Ta myśl we mnie dojrzewała. Już jako kapłan pomyślałem sobie, że tyle się mówi o ojcostwie duchowym, ale czy to wystarczy? Może warto samemu podjąć trud i w Panu Bogu zrodzić potomstwo przez swoją modlitwę i ofiarę. Tym bardziej, że innych zachęcałem do przystąpienia, więc zacząłem się z tym czuć trochę nieswojo. I w tej chwili już sam nawet nie wiem, ile było tych moich duchowych adopcji.

To Pan Bóg działa

Są osoby, które mówią, że to wspaniała idea, ale nie dla nich, bo boją się zobowiązania. Zwyczajnie nie są pewne siebie i tego, czy podołają. – Zdaję sobie sprawę, że wiele osób tak myśli – potwierdza ks. Patrzylas. – W konfesjonale też spotykam ludzi, którzy mówią, że zapomnieli odmówić modlitwę i co teraz. No nic, módl się dalej. Dołóż ten zapomniany dzień i skończysz nie 25 tylko 26 grudnia. Pan Bóg będzie miał pomysł, co zrobić z twoją modlitwą. Jego działania w obronie życia nie są przecież uzależnione od tego, czy sumiennie wypełniłem całe zobowiązanie. Nawet z jednego „Zdrowaś Maryjo” odmówionego z wiarą Pan Bóg może wyprowadzić dobro, o którym my nawet nie wiemy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje dziecko nie chce chodzić do kościoła

2019-07-10 09:40


Niedziela Ogólnopolska 28/2019, str. 10-13

„Nasze dziecko odwróciło się od Pana Boga i od Kościoła”.
Nikt nie zdoła policzyć, w ilu domach z ust rodziców, babć i dziadków da się usłyszeć tę bolesną skargę. Wychowywali swe latorośle, jak umieli, przynieśli do chrztu, przygotowali do I Komunii św., do bierzmowania – i oto nagle słyszą:
„Wypisuję się z Kościoła”, „Jestem niewierzący”, „Jestem dorosły, to moja sprawa, nie wtrącajcie się”.
Do tych deklaracji mogą jeszcze dochodzić agresja wobec Kościoła (czytaj: duchowieństwa), przystępowanie do sekt, życie bez sakramentalnego małżeństwa, związki homoseksualne...

©Cheryl Casey – stock.adobe.com

Joanna Krawczyńska, matka dorosłego syna

Problem się pojawił, gdy syn wyjechał na studia do dużego ośrodka akademickiego. Miałam nadzieję, że ten czas będzie dla niego etapem autentycznego rozwoju, także w wierze. że zaangażuje się w duszpasterstwo akademickie. Polecaliśmy mu z mężem wspólnotę, w której w czasach studenckich się poznaliśmy. W naszej rodzinie był to częsty temat wspomnień z okresu młodości – czasu pieszych pielgrzymek, ŚDM z papieżem Janem Pawłem II. Spodziewaliśmy się, że nasz syn znajdzie dla siebie wspólnotę, a tam... może przyszłą towarzyszkę życia. Tymczasem on nie odnalazł się w duszpasterstwie akademickim z różnych powodów. Próbował też sił w kościelnym wolontariacie, ale bez skutku. Gdy przyjeżdżał do domu, próbowałam go wypytywać, zachęcać, ale dostrzegłam, że te tematy zupełnie go nie interesują. Zaczęłam podejrzewać, że gdy zostaje na miejscu studiów na weekend, to w niedziele nie chodzi do kościoła. Aż któregoś dnia oświadczył, że nie pójdzie z nami w niedzielę na Mszę św., bo „on w Kościele nic dla siebie nie odnajduje i nie ma potrzeby tam chodzić”. Nie mogłam się z tym pogodzić, wciąż pytałam, co się stało – nasz syn, ministrant, lektor, absolwent szkoły katolickiej, odrzuca dziś Kościół. Gdzie popełniliśmy błąd? Może łatwiej by było, gdyby podał jakieś konkretne zarzuty, które można byłoby odeprzeć, podyskutować, wytłumaczyć...

Zaproponowałam, aby porozmawiał z zaprzyjaźnionym z księdzem, wiedziałam, że ma do niego zaufanie. Rozmawiali nawet niejeden raz. Początkowo udało się księdzu nakłonić naszego syna do odbycia spowiedzi. Ale po pewnym czasie wszystko wróciło.

Najpierw problem dusiłam w sobie, nie chciałam o tym mówić głośno. Nie było to trudne, gdyż syn rzadko przyjeżdżał. Zaczęły mnie dręczyć wyrzuty sumienia. Choć nie jest to mój grzech bezpośredni, czułam, że muszę go wyznać na spowiedzi. Spowiednik poradził mi, by synowi przypominać, że się za niego modlimy. Często się zdarza, gdy młodzi ludzie wyjeżdżają na studia, wydaje im się, że cały świat do nich należy. Po studiach, gdy pojawiają się problemy z pracą, z mieszkaniem, wracają i zaczynają szukać pomocy u Pana Boga. Ksiądz radził, by problem po prostu przeczekać i przemodlić.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Maryja jest naszą domowniczką

2019-07-18 11:34

Anna Majowicz

16 lipca Kościół obchodzi liturgiczne wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel – Matki Bożej Szkaplerznej. Wśród parafii, które przeżywały odpust była wspólnota z Głębowic oraz parafia pw. Opieki św. Józefa na wrocławskim Ołbinie.

Anna Majowicz
Po sumie odpustowej we wrocławskiej parafii Opieki św. Józefa kilkadziesiąt osób przyjęło szkaplerz

W Głębowicach uroczystościom odpustowym przewodniczył o. Józef Szańca OFMCONv, który w tym roku obchodzi 50-lecie kapłaństwa. W homilii mówił o roli Maryi w naszym życiu. O tym, że jest służebnicą, która najlepiej prowadzi nas do swojego syna. Kapłan zachęcał także do uczestnictwa w zbliżającej się wielkimi krokami 39. Pieszej Pielgrzymce Wrocławskiej na Jasną Górę, aby oddać cześć Jasnogórskiej Pani. Mszę św. koncelebrowali: proboszcz parafii ks. Jarosław Olejnik RM oraz ks. Jan Wróbel, na co dzień pracujący we francuskim regionie Alzacja, z którego pochodzi fundator klasztoru karmelitów w Głębowicach – Jan Adam de Garnier. 

Zobacz zdjęcia: Odpust w karmelitańskiej parafii pw. Opieki św. Józefa we Wrocławiu

W karmelitańskiej parafii Opieki św. Józefa we Wrocławiu, sumie odpustowej przewodniczył pochodzący z tej wspólnoty ks. Krzysztof Kula, który aktualnie pełni posługę wikarego w parafii św. Józefa Oblubieńca NMP w Bierutowie. Słowo Boże wygłosił ks. Rafał Michaelis, wikariusz parafii św. Maksymiliana Marii Kolbego w Jelczu – Laskowicach. - Dzisiaj Maryja jest dla nas patronką. A kim jest patron? – pytał na początku homilii. - Patron to przede wszystkim ten, który w jakiś sposób pomaga, oręduje. Patron to także ten, który wskazuje nam właściwy kierunek. I dzisiaj naszym odniesieniem, Tą, która wskazuje kierunek i jest naszą mistrzynią, jest właśnie Najświętsza Maryja Panna z góry Karmel – wyjaśnił, dodając, że Maryja jest naszą patronką z woli samego Jezusa Chrystusa. Kapłan nawiązał do Ewangelii, w której Jezus mówi do św. Jana, a w osobie św. Jana do każdego z nas: ,,Oto Matka twoja”. – I co się dzieje? Od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. To znaczy wziął Ją do swego domu jako domowniczkę, nie jako lokatorkę. Jaka jest różnica między tymi dwoma osobami? Lokator to ktoś kto mieszka, ale nie wchodzi w życie rodzinne. Domownik to ten, który ma coś do powiedzenia, kto uczestniczy w każdym rodzinnym wydarzeniu. I Maryja, jako nasza patronka jest naszą domowniczką – zaznaczył ks. Rafał Michaelis, na zakończenie prosząc, by każdy z nas chwycił Maryję za rękę i poszedł za Nią. – Z jednej strony będzie towarzyszyła nam pewność, że Maryja jest z nami, że przyjdzie nam z pomocą w każdej sytuacji i nic nam nie zagraża, a z drugiej strony chciejmy się na Niej wzorować, a doświadczymy takiego zesłania Ducha Świętego, że będziemy w stanie naszą wiarą zarażać innych.

Po sumie odpustowej kilkadziesiąt osób przyjęło szkaplerz.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem