Reklama

Poradnik rodzinny

2017-05-04 13:31

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 19/2017, str. 1, 3

Ks. Adam Stachowicz
Eucharystia rozpoczynająca sympozjum

O istotności roli, jaką odgrywa rodzina, nikogo nie trzeba przekonywać. Dziś, gdy w naszej ojczyźnie coraz więcej małżeństw się rozpada, prawdy zawarte w adhortacji apostolskiej Ojca Świętego Franciszka „Amoris laetitia” stają się bardzo aktualne. – Wiele osób, w tym teologów, po przeczytaniu tego dokumentu mówi, że to poradnik rodzinny, który powinien być w każdym domu. Jego walorem jest prosty, zrozumiały język oraz aktualność tematyki. Papież tym dokumentem stara się otworzyć drzwi do duszpasterstwa pozytywnego, gościnnego, umożliwiającego stopniowe pogłębianie wymagań Ewangelii. Papież Franciszek podkreśla, że główny wkład do duszpasterstwa rodzin wnoszony jest przez parafię, dlatego nasze sympozjum koncentruje się właśnie na tej tematyce – poinformował ks. Tomasz Cuber, dyrektor Duszpasterstwa Małżeństw i Rodzin w diecezji sandomierskiej.

Zagadnieniu troski o rodzinę w wymiarze duszpasterskim poświęcone było sympozjum naukowo-duszpasterskie, które odbyło się w Sandomierzu 22 kwietnia. Rozpoczęła je Msza św. pod przewodnictwem bp. Krzysztofa Nitkiewicza. Koncelebrowali ją liczni kapłani zaangażowani w duszpasterstwo małżeństw oraz proboszczowie i wikariusze. Na wspólne spotkanie przybyły rodziny udzielające się w różnych formach duszpasterstwa rodzin, członkowie i wolontariusze z Katolickich Centrów Pomocy Rodzinie, katecheci oraz wiele osób związanych z pomocą świadczoną rodzinom.

Biskup w homilii zaznaczał, że Chrystus Zmartwychwstały udziela w Niego wierzącym pełni życia. Chodzi tu o uczestnictwo w życiu samego Stwórcy i Odkupiciela, a nie tylko o egzystencję w wymiarze biologicznym. Ta obfitość życia przedstawiona wymownie na obrazie z wizerunkiem Chrystusa Miłosiernego jako promienie wychodzące z Jego serca niesie duchowe odrodzenie, szczęście i pokój wszystkim wierzącym, w tym chrześcijańskim rodzinom i wspólnotom, a przez ich obecność w świecie – całej ludzkości. Jest, jak mówi św. Jan Paweł II, łaską i odpowiedzialnością. Zmartwychwstały Pan wzywa swoich uczniów do udziału w Jego zbawczym dziele. – W świecie chorych i wynaturzonych relacji międzyludzkich rodziny chrześcijańskie powinny ukazywać, na czym polega bycie mężem i żoną, ojcem i matką, dziećmi czy rodzeństwem. Wobec nieoczekiwanych zwrotów wydarzeń i koniunkturalnych sojuszów, wolnych związków i umów o dzieło, chrześcijańska wizja małżeństwa i rodziny daje człowiekowi oraz społeczności, w której żyje, gwarancję stabilności i bezpieczeństwa. To są również owoce zmartwychwstania Chrystusa. Przyjmijmy je z wdzięcznością, cieszmy się nimi i ukazujmy je przez świadectwo życia, wychowanie i katechezę – wskazywał hierarcha. Biskup sandomierski poruszył również sprawę opieki duszpasterskiej nad rodzinami, tak aby mogły się one cieszyć pełnią życia ofiarowaną przez Chrystusa i wypełniać Jego misję w świecie. Zauważył, że odbywa się to głównie przez udzielanie sakramentów i przepowiadanie Słowa Bożego. – Powinniśmy poszerzyć pole naszej działalności, będąc blisko rodzin: służąc dobrą radą, pomagając rozwiązywać spory, udzielając wsparcia materialnego. Trzeba jednak pamiętać o zasadzie znanej już w starożytnej medycynie: po pierwsze nie szkodzić. Musimy być bardzo dyskretni, powściągliwi i roztropni. Na wielu rzeczach po prostu się nie znamy, o niektórych nie wiemy. Dlatego warto zaangażować w dzieło pomocy rodzinom inne rodziny i wspólnoty – podkreślał bp Nitkiewicz.

Reklama

Część wykładowa odbyła się w Katolickim Domu Kultury. W pierwszym wystąpieniu ks. Jacek Goleń w wykładzie pt.: „Duszpasterstwo w parafii ukierunkowane na rodziny” mówił o parafialnych formach duszpasterstwa skierowanego do małżeństw i rodzin, o zadaniach duszpasterzy wobec rodzin i duszpasterskim towarzyszeniu małżonkom w ich wypełnianiu rodzinnego powołania. W drugim wykładzie zatytułowanym „Duchowość małżeńska w duszpasterstwie parafialnym” ks. Adam Rybicki podkreślił konieczność świadomości celów duchowości chrześcijańskiej w podejmowaniu każdej pracy duszpasterskiej, następnie mówił o duchowości opartej na wzorze Świętej Rodziny i o duchowości małżeńskiej przedstawionej przez papieża Franciszka w adhortacji „Amoris laetitia”. Kolejnym prelegentem był ks. Ireneusz Mroczkowski, który w swoim wystąpieniu pt. „Rozeznawanie odpowiedzialności moralnej w sytuacjach nieprawidłowych w parafii” podkreślił konieczność podjęcia opieki duchowej nad osobami, które znajdują się w sytuacjach związków nieuregulowanych. Przywoływał przykłady koniecznej pomocy duchowej i formacyjnej tym osobom. Przypomniał także, że istnieje konieczność powołania duszpasterskich struktur ogólnopolskich zajmujących się pomocą osobom żyjącym w związkach niesakramentalnych.

W ostatnim wykładzie „Prawne implikacje «Amoris laetitia» dla duszpasterstwa rodzin w parafii” ks. Piotr Kroczek wskazał, jak papieska adhortacja odnosi się do prawnego traktowania przypadków trudnych, czyli małżeństw cywilnych i związków niesakramentalnych. Zaznaczył, że papieski dokument przypomina, że prawo kanoniczne i proces o orzeczenie nieważności małżeństwa jest narzędziem duszpasterskim, a nie tylko chłodną dyscypliną ujętą w normę.

– Dobro rodziny ma kluczowe znaczenie dla przyszłości świata i Kościoła, dlatego powinniśmy dostrzegać problemy i wyzwania, przed którymi ona stoi. Za wskazaniami papieża powinniśmy dostrzegać ogromną rolę duszpasterstwa zwłaszcza parafialnego, którego priorytetem ma być towarzyszenie rodzinie, aby mogła wypełnić swoje podstawowe zadania, do których należą: tworzenie wspólnoty osób, służba życiu, uczestnictwo w życiu społeczeństwa i Kościoła – powiedział na zakończenie ks. Cuber. Zwieńczeniem wydarzenia było Boże błogosławieństwo, którego udzielił zebranym biskup ordynariusz.

Tagi:
rodzina sympozjum Amoris laetitia

Reklama

Bardo Śląskie: oaza rodzin

2019-07-09 10:53

Joanna Ruchniewicz-Wywigacz

Nasi diecezjanie uczestniczą w oazie rodzin I stopnia w Bardzie Śląskim. Rekolekcje rozpoczęły się 28 czerwca. W galerii zobaczycie zdjęcia z tańców integracyjnych, spływu pontonowego i wycieczki Szlakiem Ginących Zawodów.

Joanna Ruchniewicz-Wywigacz
Zobacz zdjęcia: Bardo Śląskie: oaza rodzin, lipiec 2019
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Müller: Kościół nie powinien być prowadzony przez ducha czasu

2019-07-15 14:45

tom (KAI/KNA) / Bonn

Kard. Gerhard Ludwig Müller ostrzega Kościół katolicki przed orientacją na „ducha czasu” i „mainstreamem”. "Reforma Kościoła jest tylko odnową w Chrystusie" - napisał w swojej książce „Rzymskie spotkania” były prefekt watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary. Książka ma formę dialogów między fikcyjnymi osobami i nim w trzeciej osobie. Raz jest on "niemieckim biskupem" a raz "rzymskim kardynałem". Książka ukazuje się w poniedziałek 15 lipca.

Monika Książek/Niedziela
Kardynał Gerhard Ludwig Müller

Swoją książką kard. Müller chce zwrócić uwagę na wiele sporów jakie mają miejsce wokół Kościoła. Jego zdaniem Kościół katolicki potrzebuje „więcej wiary i świadectwa, a mniej polityki, intryg i walk o władzę”.

"Niemiecki biskup" argumentuje: „Obecnie tylko ten, który występuje w mediach jest blisko ludzi. Dobry biskup nie uderza w nikogo, ale patrzy ludziom na usta i rozmawia". Z kolei zdaniem "rzymskiego kardynała" "samosekularyzacja Kościoła jest ostatnim krokiem przed jego likwidacją".

Na pytanie fikcyjnego dziennikarza na temat migracji w Europie "rzymski kardynał" podkreśla, że "zawsze należy pomagać potrzebującym". A potem dodaje: „Nie można promować masowej migracji osób niepotrzebnych w Europie tylko po to, aby marginalizować kulturę chrześcijańską”.

"Kardynał" ostrzega również przed islamskimi systemami prawnymi, które nie powinny stać się podstawą prawa publicznego. "Nie należy też zmuszać chrześcijanina do odwiedzenia meczetu" - odpowiada.

"Kardynał" przestrzega "filozofkę religii" z pięciorgiem dzieci, która bardzo stara się pogodzić rodzinę i karierę, aby nie stała się "kierownikiem katedry feministycznej antropologii”.

„Kardynał” skrytykował obchodzoną w 2017 r. w Niemczech rocznicę 500-lecia Reformacji. "Rok 1517 nie może być żadnym powodem do radości" - powiedział. Z drugiej strony, mocno krytykowany przez stronę protestancką dokument Kongregacji Nauki Wiary „Dominus Jesus” z 2000 r., "kardynał" nazwał „Magna Charta przeciwko chrystologicznemu i eklezjologicznemu relatywizmowi postmodernizmu”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czemu nie uwierzyć w siebie?

2019-07-15 21:42

Anna Majowicz

O przyczajonych tygrysach, dwóch stronach medalu i mocnej relacji z Bogiem – Sylwia Jaśkowiec poruszyła serca uczestników 26. Salwatoriańskiego Forum Młodych w Dobroszycach.

Anna Majowicz
Sylwia Jaśkowiec

- Od szkolnych lat uprawiam sport, a moją wiodącą dyscypliną są biegi narciarskie. W 2010 roku pojechałam na swoje pierwsze Zimowe Igrzyska Olimpijskie do Vancouver. One otworzyły mi drzwi do świata sportu. Miałam potencjał, ludzie mówili o dużym talencie, uzyskiwałam dobre wyniki sportowe. I nagle w moim życiu wydarzyło się coś niesamowitego. Po powrocie z sezonu zimowego do akademika w Katowicach, gdzie studiowałam na Akademii Wychowania Fizycznego, przydzielono mi pokój z dziewczynami, które na co dzień formowały się we Wspólnocie Przymierza Rodzin ,,Mamre”. Dziewczyny namówiły mnie na wyjazd na Mszę św. o uzdrowienie do Częstochowy. I tu muszę wspomnieć, że po powrocie z igrzysk miałam dobry moment sportowy, ale psychicznie czułam, że coś się kończyło, bo dążyłam do tego, aby zakończyć współpracę z trenerem, z którym bardzo dużo osiągnęłam. Wiedziałam, że nasza dalsza współpraca nie podniesie mojego sportowego poziomu, że mnie nie rozwinie. Człowiek miał w sobie ogromne sportowe ambicje, a przede wszystkim marzył nie tylko o igrzyskach, ale i o medalu mistrzostw świata i medalu olimpijskim. Te moje marzenia powodowały, że muszę iść dalej, wziąć sprawy w swoje ręce. Na tej Mszy św. stało się coś niesamowitego - pierwszy raz w życiu doświadczyłam żywego Pana Boga. Ten żywy Bóg powiedział mi ostre słowa.

Mała retrospekcja z dzieciństwa. W mojej rodzinie nie działo się dobrze. Nie doświadczyłam ojcowskiej miłości, tata nadużywał alkoholu. Moje serce było podziurawione, poranione, a braki miłości odcisnęły na mnie piętno. Byłam pogubiona, wrażliwa i nie potrafiłam poradzić sobie z emocjami. Dzisiaj mówimy o tym, czemu nie uwierzyć w siebie? Ja tej pewności siebie, wysokiej samooceny i poczucia własnej wartości nie zdobyłam w domu. Ale dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Bóg dał mi sport jako narzędzie, w którym rozpoczęłam budowanie swojej samooceny.

Mój sportowy potencjał objawił się we wczesnych latach szkoły podstawowej. Chwała Bogu za człowieka, którego postawił na mej drodze – wuefistę Stanisława Gubałę. To był człowiek ogromnej pasji, ogromnego serca, a przede wszystkim ogromnej miłości. Od pierwszych zawodów do kolejnych okazało się, że jestem dobrą biegaczką i potrafię dobrze grać w zespołach drużynowych. Moje serce podbiły biegi narciarskie. Ten sport faktycznie dawał mi poczucie spełnienia, ale przede wszystkim motywował mnie do tego, że jest to moja szansa w życiu na bycie kimś, żeby uwierzyć w siebie, swoje możliwości i na wydobycie z siebie tego, co we mnie najlepsze. Wymagało to ode mnie ciężkiej pracy, wytrwałości, niezłomności, częstych upadków, ale i powstawania z tych upadków. Sport stał się dla mnie najważniejszą rzeczą w życiu. Niestety, przez emocjonalne braki w miłości rzuciłam się całkowicie w wir pracy. To był mój mechanizm obronny. To było kosztem wielu wyrzeczeń, ale i też niestety kosztem niezdrowej ambicji sportowej. Doszłam do poziomu, gdzie zaczęłam gardzić słabszymi ode mnie. Wygrywałam z rówieśnikami z dużą przewagą, co powodowało, że rosła we mnie wartość samej siebie. Wiedziałam, że dochodzę do tego własną pracą, własną siłą, własnym psychicznym zaangażowaniem, upartością i niezłomnością. Jak możecie zauważyć nie było w tym wszystkim Boga, bo byłam ja. Moje budowanie wartości opierało się tylko i wyłącznie na tym, że to jest efekt mojej ciężkiej pracy. To było coś, co później Pan Bóg w sposób sobie właściwy wyciągnął, uświadomił mi, że moje serce było przepełnione pychą i egoizmem.

Kiedy dochodzi się do szczytu sportu wyczynowego, kiedy startuje się w mistrzostwach świata i igrzyskach olimpijskich, to ma się świadomość, że jest się obserwowanym, ale i ty cały czas obserwujesz to, jak wygląda konkurencja, jaki poziom prezentuje, jak się odżywia, itd. Cały czas byliśmy jak takie przyczajone tygrysy, obserwujące się nawzajem. To prowadziło do skrajności. Bo w sporcie niestety występuje doping, anoreksja, bulimia – tylko dlatego, by być doskonałym w tym co się robi. To ciemne strony sportu, ale tak to już jest w życiu, że są dwie strony medalu. Wybór należy do nas. Ja niestety, w tym pierwszym okresie dążenia do perfekcji wycięłam z życia Pana Boga.

Punktem zwrotnym w moim życiu był wyjazd do Częstochowy. Pojechałam na Mszę św. i moje serce zostało zalane Bożą miłością. Usłyszałam, że może nie było ze mną ziemskiego ojca, ale Pan Bóg był cały czas obecny w moim życiu, że Jego obecność była nieustanna i On się cały czas o mnie troszczył. Usłyszałam od Boga, że wszyscy mogą o mnie zapomnieć, ale nie On, bo oddał za mnie życie na krzyżu.

Przyjęłam do swojego życia Pana i Zbawiciela i to jest cudowne. To był najważniejszy wybór w moim życiu. Wybór, który obrócił moje życie do góry nogami!

Posłuchaj całego wystąpienia:

https://drive.google.com/file/d/1Q333Es_IerOrY9adtMYx4V-A89ww6hMN/view?usp=sharing

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem