Reklama

W obronie najwyższych wartości

2018-02-14 11:10

Ewa Monastyrska
Edycja zamojsko-lubaczowska 7/2018, str. IV

Ewa Monastyrska

Miesiąc luty jest dla mieszkańców powiatu zamojskiego i powiatu Tomaszów Lubelski czasem wspomnień zrywów powstańczych i walki o wolność

W Krynicach uczczono pamięć bohaterów Batalionów Chłopskich, którzy 75 lat temu w bitwie pod Zaborecznem zmusili niemieckich najeźdźców do wycofania się, dzięki czemu nie doszło do wysiedlenia wioski. Niebezpieczeństwo narzucenia przez wrogów swoich zasad nie tylko politycznych, ale i religijnych mogło wiązać się z przemianą całej Europy.

– Śmiało można powiedzieć, że żołnierze Batalionów Chłopskich oddając swoje życie w obronie swoich zagród, w obronie swojej małej i tej wielkiej ojczyzny, oddawali je także w obronie najwyższych wartości, na których zbudowana jest cywilizacja euroatlantycka. Stanęli po stronie światła – powiedział 2 lutego podczas homilii ks. dr hab. Czesław Galek, podkreślając przy tym, że dzięki odwadze powstańców Europa nadal pozostała kontynentem chrześcijańskim. Oddziały pod dowództwem Franciszka Bartłomowicza ps. Grzmot pokonały Niemców przy stracie jednego żołnierza oraz dwóch rannych. Po stronie niemieckiej zginęło około 110 żołnierzy.

Świadectwo uczestnika

– Musiałem biec, a że kule padały, świszczały, rykoszety odbijały się, to co było robić. Wody pełno miałem w butach. Gdzież się było bać? Człowiek się poświęcał. Mieliśmy to na myśli, że my może zginiemy, ale inni ludzie uratują się i tak się stało. Całe wioski były wymordowane. To był mroźny dzień. A gdy był pościg za Niemcami, to zaczynała się odwilż. Piekli tam chleb, przywieźli też świniaków po 50 kilo i wędzili. Ale wędzonkę zabrali dla żołnierzy, to dla nas niewiele zostało. Na zupę tyle, co pokrajali. My głodni cały dzień. Rano mieliśmy pół litra słodziutkiej kawy zbożowej i chleb pieczony na cztery krojony, ale co to jest dla zdrowych chłopów. Dowódca naszej kompanii, starszy wachmistrz z 14. pułku ułanów jazłowieckich, który walczył pod Komarowem, uratował nas. Rzucono nas śmiało na Antoniówkę do ataku, a ten pojechał do Dąbrowskiego spod Niemirówki. Usłyszał strzelaninę i zawrócił. Zobaczył, że cała kompania na polu i wysłał z rozkazem, żeby się wycofać z pola do lasu. Niemcy zaczęli krzyczeć: dalej ciąć, ale mieli źle celowniki ustawione. Za nisko. Potem poprawili i ranili dwóch. Jednemu palec odstrzelili a drugi dostał w nogę. Niemców trochę było zabitych, ale byłoby jeszcze więcej, tylko wilgotne pociski nie zawsze odpalały – wspominał dzień bitwy Ksawery Semczuk ps. Pokrzywa.

Reklama

Dla mieszkańców powiatu Tomaszów Lubelski ten dzień stał się ikoną zwycięstwa. – To nie była potyczka, to była bitwa. Patrząc na zaangażowanie ludzi, sprzętu, czas trwania, taktykę, przygotowanie... to było rozmieszczenie wojskowe, dokładna taktyka. Dzięki temu udało się wygrać. To jest żywa historia – stwierdził wójt gminy Krynice Janusz Bałabuch.

Broniąc prawdy

Radość ze zwycięstwa nie trwała jednak długo, ponieważ w krótkim czasie oddziały niemieckie uderzyły na szpital polowy w Róży, a następnie, 4 lutego, na żołnierzy Armii Krajowej w Lasowym (gmina Krasnobród). Także w tym miejscu uczczono pamięć poległych, liczących 33 żołnierzy i 8 mieszkańców Lasowców. – Siedemdziesiąt pięć lat temu dokonało się tu bojowanie o życie, bo swoje życie oddali, by tu bojować. Poszli do lasu w ten zimowy czas, by przeciwstawiać się wysiedleniu polskich wsi przez niemieckiego okupanta. Trzeba nam, opierając się na ewangelicznych wartościach, żyć prawdą, która wyzwala. Dziś także szczególnie trzeba bronić prawdy przed tymi, którzy chcą ją wykręcić i przywłaszczyć tylko sobie tragedię II wojny światowej – przyznał podczas homilii w Lasowcach ks. prał. Eugeniusz Derdziuk, proboszcz parafii Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Krasnobrodzie. Choć od tzw. powstania zamojskiego, które łączyło wszystkie zrywy powstańcze na Zamojszczyźnie, minęło już 75 lat, jednak nie wszystkie fakty wydają się być oczywiste. Przyczyna porażki żołnierzy Armii Krajowej pod Lasowcami wciąż jest badana. – Żołnierze Armii Krajowej walczyli tu z bronią w ręku, z siłą przekonania, że uda się. Niestety, inne sytuacje spowodowały, że to powstanie zakończyło się klęską. Historia wyjaśni, jaka miała być prawda. Z moich informacji wyglądało to tak, że prawdopodobnie wszystko było dobrze zaplanowane, jednak wywiad zawiódł i ktoś przyspieszył to, co miało się tu wydarzyć. Jeśli dojdziemy do wyjaśnienia okoliczności bitwy, z pewnością wszystkich poinformujemy – powiedział dla Katolickiego Radia Zamość wiceprezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej okręg Zamość, porucznik Andrzej Jaroszyński.

Pamięć o powstaniu

Jakkolwiek historia zrywów powstańczych na terenie Zamojszczyzny przynosiła słodko-gorzkie owoce, to ostatecznie przyczyniły się one do obudzenia w Polakach chęci do walki i wytrwałości w najtrudniejszych chwilach. Wspomniał o tym ks. prał. Czesław Grzyb, proboszcz parafii Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny w Tomaszowie Lubelskim, podczas 155. rocznicy powstania styczniowego. – Dziękujemy raz jeszcze Bogu za mieszkańców Tomaszowa i za Polaków. Polacy to naród dumny. Można go zewnętrznie pokonać, bo zaborcy tego dokonali. Wewnętrznie jednak zawsze był to naród wolny. Nikomu nie udało się go pokonać nawet w obozach koncentracyjnych – stwierdził ks. prał. Czesław Grzyb, dodając, że Polska nadal jest „przedmurzem i twierdzą chrześcijaństwa”.

Tagi:
powstanie

Abp Skworc: Rodzina i Kościół były bastionami polskiego ducha

2019-06-16 18:58

ks.sk / Pszczyna (KAI)

Metropolita katowicki sprawował w Pszczynie Eucharystię z okazji obchodów 100 rocznicy wybuchu I powstania śląskiego z 1919. Podkreślał, że „rodzina i Kościół to były bastiony polskiego ducha, kumulujące miłość i tęsknoty pokoleń za powrotem do Macierzy, do Ojczyzny – Matki”.

BP KEP
Abp Wiktor Skworc

W kościele pw. Wszystkich Świętych w Pszczynie metropolita katowicki sprawował uroczystą Eucharystię w intencji Ludu Śląskiego z okazji obchodów 100-lecia powstań śląskich. Przypominając trudne chwile nie tylko ziemi pszczyńskiej, ale całego Górnego Śląska mówił, że to właśnie rodziny na tych terenach były ostoją polskości.

- Dziś, kiedy po 100 latach wspominamy tamte wydarzenia, podkreślając ich historyczne znaczenie dla Śląska i Polski, chcemy przede wszystkim przywołać bohaterów tamtych dni – powstańców śląskich, Wojciecha Korfantego oraz rzesze patriotów, którzy budzili polską świadomość na Górnym Śląsku, a wśród nich ks. Skowrońskiego oraz Karola Miarkę. Warto też wspomnieć bł. ks. Józefa Czempiela – powiedział.

Metropolita katowicki zwrócił uwagę na to, że „nie wolno nam zapomnieć o bohaterach drugiego – a może jednak pierwszego planu, którymi były matki”. To właśnie one – zdaniem abp Skworca – „przekazywały przez pokolenia z macierzyńską czułością miłość do bliskiej sercu Polski”. Przypomniał, że to właśnie matki uczyły „staropolską polszczyzną pacierza polskiego, czytały dzieciom opowieści o królewskim Krakowie i prowadziły w duchowych pielgrzymkach kolejne pokolenia na Jasną Górę przed obraz Jasnogórskiej Królowej Polski”.

– Rodzina i Kościół to były bastiony polskiego ducha, kumulujące miłość i tęsknoty pokoleń za powrotem do Macierzy, do Ojczyzny – Matki”.

Mówiąc na temat przeszłości, abp Skworc cytując Norwida podkreślił, że „przeszłość – to jest dziś, tylko cokolwiek dalej”. - Zatrzymajmy się na słowie „dziś”. Treść tego słowa zależy od każdego z nas – od otwarcia się na działanie Ducha Świętego, Ducha Prawdy, który - jak słyszeliśmy w Ewangelii - doprowadzi nas do całej prawdy. Do całej prawdy o Bogu i człowieku, który pisząc swoje dzieje na ziemi, równocześnie uczestniczy w historii zbawienia – stwierdził.

I powstanie śląskie wybuchło w północnej części powiatu pszczyńskiego. Swoim zasięgiem objęło powiaty: katowicki, lubliniecki, pszczyński, rybnicki, tarnogórski oraz część raciborskiego. Eucharystia w intencji Ludu Śląskiego z okazji obchodów 100-lecia powstań śląskich sprawowana w Pszczynie szczególnie upamiętnia tych, którzy oddali życie w walce za Ojczyznę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W niedzielę w całej Polsce modlitwa wynagradzająca za profanacje

2019-06-21 10:37

BP KEP / Warszawa (KAI)

W niedzielę 23 czerwca, we wszystkich kościołach i kaplicach w Polsce, po każdej Mszy Świętej zostanie odśpiewana suplikacja „Święty Boże, Święty Mocny...”. Decyzją biskupów, będzie to ekspiacja za świętokradztwa i profanacje. Poinformował o tym abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, w oświadczeniu z 17 czerwca br.

Ks. Daniel Marcinkiewicz

„W tradycji chrześcijańskiej sprofanowanym miejscom lub przedmiotom trzeba przywrócić pierwotny charakter sakralny. Dzieje się to poprzez specjalny obrzęd pokutny. Dlatego chciałbym poinformować, że księża biskupi – obecni na 383. zebraniu plenarnym Konferencji Episkopatu Polski – wzywają do publicznego przebłagania Boga za popełnione świętokradztwa” – napisał abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski w specjalnym oświadczeniu w sprawie aktów nienawiści wobec katolików w Polsce. „Prosimy, aby po Uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa w niedzielę 23 czerwca br., we wszystkich kościołach i kaplicach w Polsce, po każdej Mszy Świętej odśpiewać suplikację +Święty Boże, Święty Mocny…+” - czytamy w oświadczeniu.

Do modlitwy ekspiacyjnej, która odbędzie się w niedzielę 23 czerwca br. po każdej Mszy Świętej zachęcali biskupi również podczas uroczystości Bożego Ciała. Kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski, nawiązując do śpiewanych podczas procesji suplikacji, mówił: „chcemy w ten sposób przeprosić, przebłagać Pana Boga, za grzechy profanacji Najświętszego Sakramentu, profanacji Mszy Świętej, parodii procesji Bożego Ciała – te wydarzenia miały miejsce na ulicach naszych miast, także naszego”. Podkreślił też, że śpiewając suplikacje, przepraszamy również za grzechy pochodzące z wnętrza Kościoła.

„Jak długo jeszcze będzie trwało przyzwalanie na hejt i na mowę nienawiści?” – pytał abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski. Przypomniał, że podczas tzw. „marszów równości” w imię tolerancji dochodzi do szyderstw z osób wierzących, do bluźnierstw i profanacji, m.in. wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej.

Abp Józef Kupny, metropolita wrocławski, podkreślił: „Zdecydowane „nie” mówimy nawoływaniu do nienawiści w stosunku do ludzi wierzących, w tym osób duchownych. We Wrocławiu, gdzie kapłan został ugodzony nożem i poważnie raniony, trzeba o tym wyraźnie powiedzieć. Dość już mowy nienawiści i tworzenia atmosfery, która sprzyja atakom na ludzi wierzących”. Abp Kupny dodał, że „pod postacią chleba prawdziwie obecny jest Jezus i dlatego tak bardzo boli nas publiczne znieważanie Eucharystii” i „atak na wszystko to, co dla nas najświętsze”.

Pieśń błagalna „Święty Boże, Święty Mocny” należy do gatunku bardzo uroczystych pieśni zwanych suplikacjami, czyli prośbami. Jest śpiewana w wyjątkowych sytuacjach. W najbliższą niedzielę będzie ona formą wynagrodzenia Bogu za świętokradztwa popełnione ostatnio w Polsce, za akty profanacji miejsc i przedmiotów świętych oraz za przejawy agresji wobec osób duchownych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalwaria Zebrzydowska: kard. Dziwisz uruchomił aplikację mobilną na dróżki

2019-06-24 09:08

md / Kalwaria Zebrzydowska (KAI)

Aplikacja mobilna „Nie ustawajcie w modlitwie” powstała w Sanktuarium Pasyjno-Maryjnym w Kalwarii Zebrzydowskiej dla upamiętnienia 40. rocznicy pierwszej wizyty Jana Pawła II. Kard. Stanisław Dziwisz przewodniczył w niedzielę Mszy św. z okazji jubileuszu.

Joanna Adamik/archidiecezja krakowska

Aplikacja „Nie ustawajcie w modlitwie” ma być wsparciem w modlitwie pielgrzymów na kalwaryjskich dróżkach. Jak mówił kustosz sanktuarium o. Konrad Cholewa OFM, zawiera teksty nabożeństw, informacje o sanktuarium i historii poszczególnych kaplic, a także mapę dróżek. Jest przeznaczona dla pielgrzymów przybywających indywidualnie, rodzinnie oraz dla grup zorganizowanych. Od niedzieli można ją pobrać w sklepie Google Play lub za pomocą linka podanego na stronie internetowej sanktuarium kalwaryjskiego.

- Myślę, że będzie służyła przede wszystkim młodym ludziom - powiedział kard. Stanisław Dziwisz, który pobrał ją i uruchomił jako pierwszy podczas uroczystych obchodów 40. rocznicy wizyty Jana Pawła II w Kalwarii Zebrzydowskiej. Były one połączone z dziękczynieniem za 56 lat kapłaństwa jego osobistego sekretarza, który dziś obchodzi rocznicę przyjęcia tego sakramentu.

W homilii kard. Dziwisz przypomniał związki Karola Wojtyły z Kalwarią. Mówił, że od dzieciństwa wzrastał on w kręgu tej duchowości, a pielgrzymowanie do sanktuarium stało się jego „świętym nawykiem” i formowało jego duchową sylwetkę.

- Słowa Jezusa z dzisiejszej Ewangelii o zaparciu się siebie, o traceniu życia, o braniu krzyża i naśladowaniu naszego Mistrza i Pana, znalazły podatny grunt, padły na żyzną ziemię życia Karola Wojtyły – zauważył krakowski metropolita senior. - Umieranie dla siebie, by bez reszty służyć innym, stało się istotnym rysem osobowości świętego papieża, a dla nas ilustracją ważności słów Chrystusa, byśmy również i my byli gotowi tracić życie dla Niego i dla naszych braci i sióstr, których spotykamy na naszej drodze – dodał.

Wspominając pierwszą pielgrzymkę Jana Pawła II do ojczyzny, kard. Dziwisz podkreślił, że nie mógł on nie przybyć do Kalwarii Zebrzydowskiej, z którą był duchowo i uczuciowo związany. - Czytając po latach przemówienie, jakie tu wygłosił do pielgrzymów, uderza nam prosty i bezpośredni styl wypowiedzianych przez Ojca Świętego słów. Tu przemówiło jego serce. Dał głębokie świadectwo o tym, czym była zawsze dla niego Kalwaria Zebrzydowska – opowiadał jego osobisty sekretarz.

Przypomniał również papieską prośbę o modlitwę za niego w tym świętym miejscu. - Mówił wtedy, a dzisiaj mówi do nas, zgromadzonych w tak bliskim jego sercu sanktuarium: „Nie ustawajcie w modlitwie. Trzeba się zawsze modlić, a nigdy nie ustawać. Módlcie się i kształtujcie poprzez modlitwę swoje życie”.

- Przemawia do nas świętość Papieża z Wadowic, największego z kalwaryjskich pielgrzymów, który szedł za Chrystusem, naśladował Go i niósł swój krzyż związany z niezmordowaną służbą Kościołowi i światu, krzyż związany również z cierpieniem, jakie go nie ominęło – podkreślał kard. Dziwisz i podziękował za to, że w Kalwarii modlitwa za papieża trwała cały czas podczas jego pontyfikatu, a dziś zanoszona jest do Boga za jego wstawiennictwem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem