Reklama

Franciszek

Papież do dziennikarzy: o wolności słowa, ekologii, sprawiedliwości społecznej

Na pytania dziennikarzy dotyczące zakończonej wizyty w Sri Lance i rozpoczynającej się na Filipinach odpowiedział 15 stycznia Ojciec Święty podczas 45-minutowej improwizowanej konferencji prasowej na pokładzie samolotu lecącego z Kolombo do Manili. Franciszek mówił również o wolności słowa, ekologii, dialogu międzyreligijnym, sprawiedliwości społecznej oraz kwestiach terroryzmu i pokoju.

[ TEMATY ]

Franciszek na Filipinach

Grzegorz Gałązka

Oto zapis tej rozmowy w tłumaczeniu na język polski:

Ks. Federico Lombardi:

Jak widać, także podczas tej podróży oczekujemy wszyscy, Ojcze Święty na Twoje słowa. Prosimy o przyjęcie wyrazów uznania dla pierwszej części podróży, która miała tak wspaniały przebieg. Teraz, jak zwykle, zadamy Waszej Świątobliwości trochę pytań. Kiedy odczujesz, Ojcze Święty, zmęczenie i zechcesz zakończyć, powiedz nam i ze spokojem odejdziesz. Może już jesteś zmęczony? ... W każdym razie, na początek, ponieważ wiem, że jest coś, co Waszej Świątobliwości bardzo leży na sercu i pragnie nam powiedzieć o tej podróży – mianowicie znaczenie kanonizacji św. Józefa Vaz, to proszę, aby nam zaraz na początku o tym powiedzieć, abyśmy zyskali to ważne przesłanie. Później przejdziemy do pytań. Mamy kilka osób, które są już zapisane. Proszę bardzo.

Papież Franciszek:

Przede wszystkim dzień dobry, a także wątpliwość Karoliny: to prawda, dotarł do mnie obraz Matki Bożej z Luján, dziękuję bardzo. Te kanonizacje zostały dokonane za pomocą metodologii – przewidzianej w prawie Kościoła – która nazywa się kanonizacją równoważną. Stosuje się ją, gdy od dawna jakiś mężczyzna lub kobieta jest błogosławiony błogosławiona i odbiera cześć od ludu Bożego i w istocie jest czczony jako święty i nie prowadzi się procesu dotyczącego prawdziwości cudu. W ten sposób od wieków ogłaszano świętych. Tak prowadzony był proces św. Anieli z Foligno, która była pierwszą. Później postanowiłem tak postąpić z osobami, które były wielkimi ewangelizatorami i ewangelizatorkami. Jako pierwszego wybrałem Piotra Fabera, który był ewangelizatorem Europy: można powiedzieć, że umarł w wieku czterdziestu lat w drodze, gdy podróżował, ewangelizując. A potem byli inni - ewangelizatorzy Kanady Franciszek de Laval i Maria od Wcielenia: oboje byli w praktyce założycielami Kościoła w Kanadzie, on jako biskup, a ona jako zakonnica, z całą swą działalnością apostolską. Innym przykładem jest Józef de Anchieta z Brazylii, założyciel miasta Sao Paulo, który od dawna był błogosławionym, a teraz jest świętym. Tutaj był Józef Vaz jako ewangelizator Sri Lanki. W tym roku we wrześniu przy Bożej pomocy dokonam kanonizacji Junipera Serry - w Stanach Zjednoczonych, ponieważ ewangelizował on zachodnią część tego kraju. Są to postaci, które dokonały wielkiej ewangelizacji i współbrzmią z duchowością i teologią "Evangelii gaudium". Dlatego wybrałem te postaci. To tyle.

Reklama

Ks. Lombardi:

Dziękuję. Teraz przechodzimy do pytań, na które zapisali się nasi koledzy. Pierwszym z nich jest Jerry O'Connell z „America Magazine” - pisma, które Wasza Świątobliwość dobrze zna. Jemu oddajemy głos.

Gerard O'Connell:

Przede wszystkim, Ojcze Święty, zgadzam się z ks. Lombardim, gratuluję udanej wizyty w Sri Lance. Mam pytanie dla grupy języka angielskiego. Uzgodniliśmy, że zadamy pytanie łączące wizyty w Sri Lance i na Filipinach. W Sri Lance wiedzieliśmy piękno przyrody, ale także zagrożenia tej wyspy: od zmian klimatycznych do morza itp. Udajemy się na Filipiny i odwiedzisz, Ojcze Święty, strefę dotkniętą już katastrofą przyrodniczą. Od ponad roku badasz sprawy ekologii i ochrony stworzenia. Moje pytanie składa się zatem z trzech części. Po pierwsze, czy zmiana klimatu jest przede wszystkim spowodowana działaniami człowieka, jego brakiem troski o przyrodę? Po drugie: kiedy ukaże się encyklika Waszej Świątobliwości? I trzecia sprawa: jak widzieliśmy w Sri Lance, bardzo nalegasz na współpracę między religiami. Czy zamierzasz, Ojcze Święty, zaprosić przedstawicieli innych religii do wspólnego rozwiązywania tego problemu? Dziękuję.

Papież Franciszek: Pierwsze pytanie. Powiedział pan słowo, które wymaga wyjaśnienia: „przede wszystkim”. Nie wiem, czy we wszystkim, ale przeważnie, w znacznej części człowiek stale zadaje ciosy przyrodzie. Zawłaszczyliśmy sobie trochę naturę, siostrę Ziemię, matkę Ziemię. Pamiętam, już o tym słyszeliście, co powiedział mi kiedyś pewien stary rolnik: „Bóg wybacza zawsze, człowiek czasami, przyroda nigdy”. Jeśli wymierzysz jej ciosy, ona odda ci ze swej strony. Sądzę że nazbyt wyeksploatowaliśmy przyrodę – na przykład niszczenie lasów. Pamiętam, że w Aparecidzie [podczas konferencji CELAM w maju 2007], kiedy słyszałem, gdy biskupi brazylijscy mówili o wycinaniu lasów Amazonii, to nie umiałem wówczas dobrze zrozumieć tego problemu. Amazonia to płuca świata. Później, przed pięcioma laty wraz z Komisją Praw Człowieka złożyłem apelację do Sądu Najwyższego Argentyny, aby powstrzymać na północnym wschodzie kraju - w rejonie Salty, Tartagalu - przynajmniej tymczasowo straszliwe wylesianie. To jeden aspekt.

Reklama

Innym jest monokultura. Na przykład rolnicy wiedzą, że jeśli uprawiają kukurydzę przez trzy lata, to trzeba się zatrzymać i przez dwa-trzy lata uprawiać coś innego, żeby nasycić ziemię azotem, aby była żyźniejsza. U nas na przykład uprawia się tylko soję i to tak długo, aż ziemia się nie wyjałowi. Nie wszyscy tak czynią, ale jest to tylko przykład, jak wiele innych. Myślę, że człowiek posunął się za daleko. Bogu dzięki jest dziś wiele głosów, które o tym mówią. Chciałbym w tym momencie przypomnieć mojego umiłowanego brata Bartłomieja [patriarchę Konstantynopola], który od wielu lat porusza ten temat. Przeczytałem wiele jego wypowiedzi, żeby przygotować tę encyklikę. Mogę do tego powrócić, ale nie chcę przedłużać. Powiem tylko, że Guardini używa pewnego słowa, które sporo wyjaśnia. Mówi on, że drugi sposób braku kultury jest zły. Pierwszy to brak kultury, jaki otrzymujemy wraz ze stworzeniem, aby tworzyć z niego kulturę, ale kiedy zbyt wiele zawłaszczasz i wykraczasz poza swoje ograniczenia, to ta kultura wymierzona jest przeciw tobie – pomyślmy o Hiroszimie. Powstaje taki rodzaj braku kultury, który jest tym drugim, złym.

Reklama

Encyklika: pierwszy projekt sporządził kardynał Turkson wraz ze swoim zespołem. Następnie nad tym zarysem podjąłem pracę z pomocą niektórych współpracowników. Potem wraz kilkoma teologami opracowałem trzeci projekt i posłałem kopię do Kongregacji Nauki Wiary, do Sekcji Drugiej Sekretariatu Stanu i do Teologa Domu Papieskiego, aby go dobrze zbadali, żebym nie wypowiadał „bzdur”. Przed trzema tygodniami otrzymałem odpowiedzi, niektóre bardzo obszerne, ale wszystkie konstruktywne. A teraz poświęcę cały tydzień w marcu, żeby to zakończyć. Myślę, że pod koniec marca praca ta zostanie ukończona i pójdzie do tłumaczeń. Sądzę, że jeśli prace nad przekładem zostaną pomyślnie przeprowadzone – słucha mnie abp Angelo Becciu, on w tym powinien pomóc – jeśli dobrze pójdzie, to w czerwcu lub lipcu encyklika będzie się mogła ukazać. Ważne, aby było trochę czasu między jej wydaniem a spotkaniem [ONZ] w Paryżu, żeby wniosła swój wkład. Spotkanie w Peru nie było wielkim wydarzeniem. Rozczarował mnie brak odwagi: zatrzymano się w pewnym punkcie. Miejmy nadzieję, że w Paryżu przedstawiciele [państw] będą odważniejsi i posuną się w tej sprawie naprzód.

Co do trzeciego pytania, uważam, że dialog między religiami jest w tej sprawie ważny. Inne religie mają dobrą wizję. Także w tym punkcie istnieje porozumienie, żeby mieć wspólną wizję. Ale jeszcze nie w encyklice. W istocie rozmawiałem z niektórymi przedstawicielami innych religii na ten temat i wiem, że również kardynał Turkson to zrobił, a także co najmniej dwóch teologów. Taką przeszliśmy drogę. Nie będzie to deklaracja wspólna. Spotkania nastąpią później.

Ks. Lombardi:

Dziękuję, Ojcze Święty. Teraz oddajemy głos Pii z grupy filipińskiej.

Reklama

Ana Patricia Hontiveros Pagkalinawan:

Ojcze Święty, Filipiny są bardzo, bardzo szczęśliwe, że za kilka godzin będą mogły Cię powitać. Moje pytanie brzmi: jakie jest Twoje przesłanie dla tych tysięcy ludzi, którzy nie mogli Cię spotkać, i nie będą mogły Cię spotkać osobiście, chociaż chciałyby tego? Niestety, nie mówię po włosku …

Papież Franciszek:

Aby na to odpowiedzieć, być może posunę się do zbytniego uproszczenia, ale powiem tylko jedno. Centrum, istotą przesłania będą ubodzy, którzy chcą kroczyć do przodu, ubodzy, którzy ucierpieli z powodu tajfunu Yolanda i którzy wciąż cierpią z powodu jego skutków; ubodzy którzy mają wiarę, nadzieję w kontekście upamiętnienia pięćsetlecia głoszenia Ewangelii na Filipinach; lud Boży na Filipinach, biedni, także ubodzy wykorzystywani przez tych, którzy dopuszczają się wielu niesprawiedliwości społecznych, duchowych, egzystencjalnych. O nich myślę. Udając się na Filipiny myślę o nich. 7 stycznia w naszym domu, w Świętej Marcie obchodziliśmy święta Bożego Narodzenia Kościołów Wschodnich. Były tam trzy osoby narodowości etiopskiej a także kilku pracujących tam Filipińczyków. Etiopczycy obchodzili święta: zaprosili wszystkich pracowników, około pięćdziesięciu osób na obiad. Byłem z nimi i patrzyłem na pracowników z Filipin, którzy opuścili swoją ojczyznę w poszukiwaniu lepszego życia, pozostawiając ojca, matkę, dzieci, żeby wyjechać... ubodzy. Nie wiem ... To jest istotą.

Ks. Lombardi:

Podchodzi Juan Vicente Boo i zadaje pytanie grupy hiszpańskiej.

Juan Vicente Gonzales Boo:

Ojcze Święty, przede wszystkim muszę powiedzieć, że jak na zmęczonego, wyglądasz dobrze. W imieniu grupy hiszpańskiej chciałem zapytać o historię Sri Lanki i dzieje najnowsze. W latach wojny domowej na Sri Lance było ponad 300 zamachów samobójczych, ataków dokonywanych przez mężczyzn, kobiety, chłopców i dziewczęta. Teraz widzimy zamachy samobójcze dokonywane przez chłopców i dziewczęta a nawet dzieci. Co sądzisz o tym sposobie prowadzenia wojny? Dziękuję.

Reklama

Papież Franciszek:

Może to, co chciałbym powiedzieć, jest brakiem szacunku, ale taka myśl mi przychodzi. Sądzę, że za każdym samobójstwem kryje się brak równowagi, zaburzenie równowagi człowieka. Nie wiem, czy psychicznej, ale ludzkiej. Coś jest nie tak z tą osobą. Nie ma tej równowagi odnośnie do sensu życia, własnego życia i życia innych. Walczy o ... tak, oddaje życie, ale nie daje to dobra. Jakże wielu ludzi pracuje - pomyślmy na przykład o misjonarzach - oddając życie, ale żeby budować. Tutaj oddaje się życie, niszcząc samego siebie i żeby zniszczyć. Tego nie wolno, jest w tym coś, co jest nie tak. Pomagałem w pracy licencjackiej pewnego pilota „Alitalii” w dziedzinie socjologii nt. japońskich kamikadze. Coś od niego słyszałem, ale trudno to zrozumieć. Kiedy poprawiłem tekst, była to raczej część metodologiczna. Ale nie da się zrozumieć ... Nie jest to sprawa jedynie Wschodu. Prowadzone są obecnie badania na temat propozycji z okresu II wojny światowej we Włoszech odnośnie do faszyzmu w tym kraju. Nie ma dowodów, ale badania na ten temat są prowadzone. Jest tutaj coś bardzo powiązanego z systemami dyktatorskimi i totalitarnymi. System totalitarny zabija, jeśli nie życie, to zabija możliwości, zabija przyszłość, zabija wiele rzeczy. I także życie. Tak to wygląda. Ale nie jest to problem zakończony. To nie jest tylko kwestia Wschodu. To ważne. Nic innego nie przychodzi mi na myśl.

Co do wykorzystywania dzieci. To, co powiedziałem ogólnie, dotyczy wszystkich, ale pozostawiając na boku te kwestie, zastanówmy się nad dziećmi. Dzieci są wszędzie wykorzystywane do wielu rzeczy: w pracy, jako niewolnicy, także seksualnie. Kilka lat temu wraz z niektórymi członkami Senatu w Argentynie chcieliśmy podjąć kampanię w większych hotelach, żeby powiedzieć publicznie, że nie są tam wykorzystywane dzieci dla turystów. Nie udało nam się tego zrobić. Istnieją ukryte opory. Nie wiem, czy dzieci są wykorzystywane czy nie, chodziło o środek zapobiegawczy. Następnie kilka razy, kiedy byłem w Niemczech, wpadały mi w ręce niektóre gazety i był tam dział turystyki, i to turystyki w rejonie Azji Południowo-Wschodniej, w tym turystyki erotycznej, i były tam dzieci. Dzieci są wykorzystywane a ich praca niewolnicza dzieci jest straszna. Są wykorzystywane także do tego. Ale więcej nie śmiem powiedzieć.

Reklama

Ks. Lombardi:

Dziękuję, Wasza Świątobliwość. Teraz oddajemy głos Ignazio Ingrao z grupy włoskiej .

Ignazio Ingrao:

Dzień dobry. Jestem z tygodnika „Panorama” i „Il mio Papa”. Wasza Świątobliwość, świat bardzo się niepokoi o Twoje bezpieczeństwo. Według amerykańskich i izraelskich służb specjalnych Watykan miałby być nawet celem terrorystów islamskich. Na portalach fundamentalistów pojawiła się flaga islamu, która powiewa nad bazyliką św. Piotra. Istnieją również obawy dotyczące bezpieczeństwa podczas podróży zagranicznych. Wiemy, że nie chcesz, Ojcze Święty, zrezygnować z bezpośredniego kontaktu z ludźmi, ale czy w tym punkcie sądzisz, że trzeba zmienić coś w Twoim zachowaniu i w Twych programach? Istnieje również obawa o bezpieczeństwo wiernych, którzy uczestniczą w uroczystościach, w przypadku zamachów. Czy martwisz się o to? I bardziej ogólnie, jaki jest, Twoim zdaniem, najlepszy sposób, aby odpowiedzieć na te zagrożenia ze strony fundamentalistów islamskich? Dziękuję.

Papież Franciszek:

Dla mnie zawsze najlepszym sposobem reakcji jest łagodność. Być cichym, pokornym – jak chleb - bez dopuszczania się agresji. Jestem tutaj, ale są ludzie, którzy tego nie rozumieją. Co do niepokojów: niepokoję się o wiernych, naprawdę to mnie martwi. I rozmawiałem o tym z watykańskimi organami bezpieczeństwa: tutaj na pokładzie jest dr Giani, który za to odpowiada, on jest w tej sprawie na bieżąco. To mnie bardzo niepokoi. Czy się boję? Wie pan, że mam pewną wadę: sporą dawkę nieświadomości. O tych sprawach nie mam pojęcia. Czasami zadawałem sobie pytanie: czy to mi się stanie? I powiedziałem Panu: Panie, proszę Ciebie tylko o jedną łaskę, żeby mnie nie bolało. Bo nie jestem odważny w obliczu bólu, bardzo się boję, ale nie obawiam się Boga. Ale wiem, że podejmowane są środki bezpieczeństwa, roztropne, ale pewne. Co potem - zobaczymy.

Reklama

Ks. Lombardi:

Dziękuję, Wasza Świątobliwość. Chcielibyśmy i my zawsze być równie pogodni. Teraz będzie zatem Christoph Schmidt z grupy niemieckiej, który zbliża się wielkimi krokami. Prosiłbym, aby z kolei przygotował się Sébastien Maillard. Później zapytamy papieża, czy chce kontynuować rozmowę czy też wolałby ją przerwać.

Christoph Schmidt:

Dzień dobry, Ojcze Święty. Czy Wasza Świątobliwość mógłby opowiedzieć o swojej wczorajszej wizycie w świątyni buddyjskiej, która była wielkim zaskoczeniem. Co było powodem tej tak spontanicznej wizyty? Czy ta religia jest dla Ciebie, Ojcze Święty, jakąś inspiracją? Wiemy, że misjonarze chrześcijańscy aż do XX wieku byli przekonani, że buddyzm to oszustwo, religia diabła. Po trzecie, co w buddyzmie może mieć znaczenie dla przyszłości Azji?

Papież Franciszek:

Jak przebiegła ta wizyta, dlaczego poszedłem? Przełożony tej świątyni buddyjskiej zechciał przyjąć zaproszenie rządu, żeby udać się na lotnisko i tam - to bliski przyjaciel kard. Ranjitha – przywitał mnie i poprosił, abym odwiedził świątynię, powiedział również kard. Ranjithowi, aby mnie przyprowadził. Potem rozmawiałem o tym z kardynałem, ale nie było czasu, bo kiedy przyjechałem, musiałem odwołać spotkanie z biskupami, gdyż źle się poczułem, byłem zmęczony - te 29 kilometrów pozdrowień ludzi mnie wykończyło – a więc nie było czasu. A wczoraj, wracając z Madhu, pojawiła się taka możliwość; zadzwonił i poszliśmy. W tej świątyni znajdują się relikwie dwóch uczniów Buddy. Dla nich są bardzo ważne. Były one w Anglii i udało się im je odzyskać. Tak więc przybył on na lotnisko, a ja go odwiedziłem w jego domu. To pierwsza sprawa.

Reklama

Teraz po drugie. Wczoraj, w Madhu, widziałem coś, co nigdy nie przyszło mi na myśl, że nie wszyscy byli katolikami, że katolicy nie byli nawet większością! Byli buddyści, muzułmanie, hinduiści a wszyscy przychodzą tam, aby się modlić; przychodzą i twierdzą, że otrzymują łaski! Istnieje w ludzie – a lud nigdy się nie myli – jest tam poczucie ludu - coś co ich tam łączy. A jeśli są oni tak naturalnie zjednoczeni, żeby razem przyjść i wspólnie się modlić w świątyni – która jest chrześcijańska, ale nie tylko, bo wszyscy tego chcą – to dlaczego ja nie powinienem iść do świątyni buddyjskiej i ich pozdrowić? To wczorajsze świadectwo w Madhu jest bardzo ważne. Pozwala nam zrozumieć sens stosunków międzyreligijnych, jakimi żyje się w Sri Lance: jest tam między nimi szacunek. Istnieją małe grupy fundamentalistów, lecz nie są one związane z ludem: są to elity ideologiczne, lecz nie są z ludźmi.

Następnie idea, że pójdą do piekła. Ale także protestanci ... Kiedy byłem dzieckiem - wtedy, przed siedemdziesięciu laty - wszyscy protestanci szli do piekła, wszyscy. Tak nam mówiono. I pamiętam pierwsze doświadczenie ekumenizmu. Powiedziałem o tym kilka dni temu kierownictwu Armii Zbawienia. Miałem wówczas cztery czy pięć lat - ale pamiętam, widzę to nadal – szedłem ulicą z moją babcią, trzymałem ją za rękę. Po drugiej stronie ulicy szły dwie kobiety z Armii Zbawienia w tych kapeluszach, jakie nosiły dawniej, z kokardą czy czymś w tym rodzaju - teraz już tego nie noszą. Zapytałem babcię: „Powiedz mi babciu, czy to są zakonnice?”. A ona powiedziała mi tak: „Nie, to protestantki, ale są dobre”. Po raz pierwszy usłyszałem dobre rzeczy o osobie innej religii, o protestancie. W tym czasie, na katechezie nam mówiono, że wszyscy oni pójdą do piekła. Ale myślę, że Kościół bardzo dojrzał w uświadomieniu sobie szacunku – jak to im powiedziałem podczas spotkania międzyreligijnego w Kolombo – w wartościach. Kiedy czytamy to, co mówi Sobór Watykański II o wartościach w innych religiach - szacunek – w tym zakresie bardzo wzrósł w Kościele. I musimy powiedzieć bez wstydu, że w dziejach Kościoła są okresy mroczne, bo także my jesteśmy na drodze nieustannego nawracania się: zawsze od grzechu ku łasce. A ta międzyreligijność, życie jak bracia, zawsze zachowując wzajemny szacunek, jest łaską. Nie wiem, czy było coś więcej, o czym zapomniałem ... To wszystko? Vielen dank.

Reklama

Ks. Lombardi:

Sébastien Maillard z grupy francuskiej.

Sébastien Maillard:

Ojcze Święty, wczoraj rano podczas Mszy św. mówiłeś o wolności religijnej jako podstawowym prawie człowieka. Ale zachowując szacunek w odniesieniu do różnych religii, do jakiego punktu można dojść w zakresie wolności słowa, która także jest podstawowym prawem człowieka? Dziękuję. Papież Franciszek:

Dziękuję za pytanie, jest inteligentne. Myślę, że obydwie te wolności są podstawowym prawem człowieka: wolność religijna i wolność słowa. Nie można ... myślę ... Jest pan Francuzem, udajmy się do Paryża! Mówmy jasno. Nie da się ukryć prawdy, że każdy ma prawo do praktykowania swej religii, nie obrażając nikogo, swobodnie. Tak czynimy, chcemy czynić wszyscy. Po drugie, nie wolno nikogo obrażać, prowadzić wojny, zabijać w imię swojej religii, to znaczy w imię Boga. To co się dzieje obecnie, jest dla nas nieco... zaskakujące. Ale zawsze pomyślmy o naszych dziejach: ileż było wojen religijnych! Niech pan pomyśli o „Nocy świętego Bartłomieja” … jak to rozumieć? Także my byliśmy w tej dziedzinie grzesznikami. Ale nie można zabijać w imię Boga. To jest aberracja. Zabijanie w imię Boga jest aberracją. Myślę, że to jest sprawa najważniejsza, gdy chodzi o wolność religijną: musi ona szanować wolność, nie obrażając innych, ale także nie narzucając i nie zabijając.

Reklama

Wolność słowa. Każdy człowiek ma nie tylko swobodę, prawo, ale ma także obowiązek mówienia tego, co myśli, aby wspierać dobro wspólne. Obowiązek. Pomyślmy o deputowanym, o senatorze: jeśli nie mówi tego, co myśli, że jest prawdziwa droga, to nie współpracuje na rzecz dobra wspólnego. I nie tylko to, także wiele innych. Mamy obowiązek mówić otwarcie, mieć tę wolność, ale bez obrażania. Ponieważ naprawdę nie można reagować gwałtownie, ale jeśli dr Gasbarri, wielki przyjaciel, powiedziałby jakieś złe słowo przeciwko mojej matce, to spotka go cios! To normalne! To normalne. Nie można prowokować, nie można obrażać wiary innych, nie można robić sobie żartów z wiary. Papież Benedykt XVI w jednym z przemówień – nie pamiętam dobrze, gdzie - mówił o tej mentalności post-pozytywistycznej, metafizyce post-pozytywistycznej, która w ostateczności prowadziła do przekonania, że religie lub przejawy religii są rodzajem subkultury, które są tolerowane, ale niewiele znaczą, nie należą do kultury oświeconej. To właśnie jest dziedzictwem Oświecenia. Wielu ludzi, którzy wypowiadają oszczerstwa wobec religii, wyśmiewają się z niej, traktują religię innych jak zabawkę, prowokują i może się zdarzyć to, co by się stało, gdyby dr Gasbarri powiedział coś przeciwko mojej mamie. Istnieje granica. Każda religia ma godność, każda religia szanująca życie ludzkie, osobę ludzką. I nie mogę się z niej naśmiewać. To jest granica. Wziąłem ten przykład granicy, aby powiedzieć, że w wolności słowa istnieją granice jak ta dotycząca mojej mamy. Nie wiem, czy udało mi się odpowiedzieć na to pytanie. Dziękuję.

Reklama

Ks. Lombardi:

Dziękuję, Wasza Świątobliwość, minęło już ponad pół godziny, i odbyliśmy pierwszą rundę wszystkich grup. Powiedziałeś też, Ojcze Święty, że jesteś trochę zmęczony. Jesteś całkowicie wolny. Czy nadal chcesz rozmawiać? Niech nam Wasza Świątobliwość powie naprawdę, bo kiedy tylko zechce, może zakończyć spotkanie. Teraz mamy na liście Joshuę McElwee z „National Catholic Report”.

Joshua McElwee:

Ojcze Święty, jeszcze raz dziękuję za poświęcony czas. Wiele razy wypowiadałeś się przeciwko ekstremizmowi religijnemu. Czy Wasza Świątobliwość ma konkretną ideę, jak włączyć innych przywódców religijnych do przezwyciężenia tego problemu? Może jakieś spotkanie w Asyżu, jak to zrobili papieże Jan Paweł II i Benedykt XVI?

Papież Franciszek:

Dziękuję. Złożono także taką propozycję. Wiem, że niektórzy nad tym pracują. Rozmawiałem z kardynałem Tauranem, przewodniczącym Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego, i o tym słyszał. Wiem, że pragnienie pochodzi nie tylko od nas, ale także od innych, wyszło ze strony przedstawicieli innych religii i wisi w powietrzu. Nie wiem, czy coś się organizuje, ale istnieje takie pragnienie. Dziękuję.

Ks. Lombardi:

Tak więc ostatnie pytanie zada znowu przedstawicielka grupy filipińskiej. Mamy Lyndę Jumillę Abalos, która zada jeszcze pytanie a następnie pozwolimy papieżowi na odpoczynek.

Lynda Jumilla Abalos:

Dzień dobry Ojcze Święty, przykro mi, bo mój włoski nie jest nazbyt dobry. Wasza Świątobliwość wezwał do prawdy i pojednania w Sri Lance. Chciałabym zapytać, czy będzie wspierał Komisję na rzecz prawdy w Sri Lance i innych krajach rozdartych konfliktami wewnętrznymi …

Reklama

Papież Franciszek:

Nie za dobrze wiem, jak funkcjonują te komisje. Znałem tę, która działała w Argentynie, w swoim czasie, po dyktaturze wojskowej i ją poparłem, ponieważ była na dobrej drodze. Nie mogę nic konkretnie powiedzieć o tych, bo ich konkretnie nie znam. Tak, popieram wszelkie wysiłki na rzecz ustalenia prawdy, a także zrównoważone wysiłki, nie jako zemsta, zrównoważone, aby osiągnąć porozumienie. Usłyszałem coś od prezydenta Sri Lanki - nie chciałbym, aby to interpretowano jako komentarz polityczny - powtarzam to, co usłyszałem, i z czym się zgadzam. Powiedział mi tak: pragnie rozwijać w dziele pokoju - pierwsze słowo – przede wszystkim pojednanie. Potem poszedł dalej z innym słowem: powiedział, że trzeba tworzyć harmonię między ludźmi. Harmonia to więcej niż pokój i pojednanie. To więcej. Jest jeszcze piękniejsza. Istnieje również harmonia muzyczna. A następnie przeszedł do kolejnego słowa, gdyż harmonia da nam szczęście i radość. Pokój, pojednanie, harmonia, szczęście i radość. Byłem zdziwiony i powiedziałem: „Chętnie tego się słucha, ale nie jest to łatwe”. Piąte słowo: tak, będziemy musieli dotrzeć do serca ludzi. A to ostatnie słowo, tak głębokie, każe mi się zastanowić, żeby odpowiedzieć na pani pytanie: jedynie docierając do serca ludu, który wie, czym jest cierpienie, który wie, czym są niesprawiedliwości, który tak wiele wycierpiał w wojnach, a także w okresie rządów dyktatorskich, tak wiele! ... tylko docierając tam – także lud potrafi przebaczać – możemy znaleźć właściwe drogi, bez kompromisów, sprawiedliwe, by iść naprzód w tym, o czym pani mówi. Komisje śledcze co do prawdy są jednym z elementów, które mogą pomóc, przynajmniej myślę o tych z Argentyny: był to element, który pomógł. Jest to jeden z elementów, ale są inne, które musimy realizować, abyśmy mogli osiągnąć pokój, pojednanie, harmonię, szczęście a także dotrzeć do serca ludu. To mi przychodzi do głowy, a cytuję słowa prezydenta, które wydawały mi się słusznie wypowiedziane.

Reklama

Ks. Lombardi:

Dziękuję, Ojcze Święty, jestem przekonany, że dałeś nam więcej niż wystarczająco dużo materiału do pracy teraz w ciągu najbliższych kilku godzin tej podróży. Jeszcze jedna mała rzecz. Właśnie dzisiaj agencja ANSA, która jest główną włoską agencją informacyjną, kończy 70 lat. Zawsze wiernie jest tutaj, na pokładzie volo papale, ktoś z ANSY, a teraz mamy Giovannę Chirri. Czy mógłby Wasza Świątobliwość powiedzieć kilka słów życzeń dla ANSY z okazji siedemdziesięciolecia …

Papież Franciszek:

Po raz pierwszy poznałem ANSĘ, kiedy spotkałem Francescę Ambrogetti w Buenos Aires. Francesca była przewodniczącą grupy, zespołu dziennikarzy zagranicznych w Buenos Aires. Dzięki niej poznałem ANSĘ, którą ta kobieta dobrze reprezentowała w Buenos Aires. Życzę wam wszystkiego najlepszego. 70 lat to nie żart! Wytrwać w służbie przez 70 lat to wielka zasługa. Życzę wam wszystkiego najlepszego, zawsze tego, co najlepsze.

Mam zwyczaj, kiedy nie wiem, jak sprawy się mają, prosić św. Teresę od Dzieciątka Jezus, aby jeśli bierze na siebie jakiś problem, jakąś sprawę, posłała mi różę, i ona to niekiedy robi, ale w dziwny sposób. Prosiłem ją także w intencji tej podróży, aby ją wzięła w swoje ręce i posłała mi różę, ale zamiast róży sama przyszła mnie pozdrowić. Dziękuję, Carolino, dziękuję św. Teresko i dziękuję też wam. Dziękuję. Miłego dnia.

Ks. Lombardi:

Dziękuję, Wasza Świątobliwość, i dobrej podróży. Teraz odpocznij nieco, Ojcze Święty, abyś mógł się przygotować na następne trzy dni. Dziękuję wszystkim.

2015-01-17 16:25

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Papież na Filipinach: niespodziewana wizyta u dzieci ulicy

[ TEMATY ]

papież

Franciszek

Franciszek na Filipinach

ArmyAmber

Papież Franciszek spotkał się z dziećmi ulicy w stolicy Filipin, Manili. Po odprawieniu Mszy św. w katedrze przybył z niespodziewaną wizytą do jednego z ośrodków fundacji ANAK-Tnk (Tulay ng Kabataan), która pomaga dzieciom mieszkających na ulicach lub w slumsach. Niektóre z nich są ofiarami prostytucji lub narkomanii.

Podczas tego spotkania, nieuwzględnionego w programie papieskiej wizyty na Filipinach, obecnych było około 300 dzieci z różnych ośrodków fundacji, prowadzonej przez francuskiego księdza Matthieu Daucheza. Franciszek m.in. pozował z dziećmi do zdjęć.

CZYTAJ DALEJ

Patronka od... Decyzji serca

Niedziela Ogólnopolska 39/2015, str. 22-23

[ TEMATY ]

beatyfikacja

siostry

błogosławiona

Małgorzata Cichoń

Obraz Matki Klary, który zostanie umieszczony w jednej z kaplic sanktuarium św. Jana Pawła II

Obraz Matki Klary, który zostanie umieszczony w jednej z kaplic sanktuarium
św. Jana Pawła II

By zostać siostrą zakonną... uciekła z domu. O bł. Klarze Ludwice Szczęsnej rozmawiamy z m. Agnieszką Renatą Kijowską SSCJ, przełożoną generalną Zgromadzenia Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego.

27 września 2015 r. została beatyfikowana czcigodna sługa Boża Klara Ludwika Szczęsna (1863-1916), współzałożycielka, wraz ze św. Józefem Sebastianem Pelczarem, Zgromadzenia Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego (sióstr sercanek), powstałego w 1894 r. w Krakowie. Była pierwszą członkinią nowego zgromadzenia i pierwszą przełożoną generalną, która wprowadzała w codzienne życie wskazania założycielskie – ukazywała siostrom, co znaczy być sercanką.

CZYTAJ DALEJ

Ukraina: nie ma procesu synodalnego, ale Kościół jest blisko ludzi

2023-02-07 18:55

[ TEMATY ]

Ukraina

Grzegorz Gałązka

Na europejskim spotkaniu synodalnym jest też reprezentacja katolików z Ukrainy. Jak wyznał Radiu Watykańskiemu bp Ołeksandr Jazłowecki, wojna całkowicie zatrzymała proces synodalny w tym kraju. Ludzie myślą o czym innym. Jednakże przez ten rok wojny większość Ukraińców zbliżyła się do Kościoła. Wielu prosi o chrzest czy ślub kościelny. W sposób szczególny dotyczy to żołnierzy – stwierdził biskup pomocniczy diecezji kijowsko-żytomieskiej.

Podkreśla on, że wojna okazała się wielkim wzywaniem dla kapłanów i w pewnym sensie nauczyła ich synodalności.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję