Reklama

Niedziela Lubelska

Rekolekcje z Prymasem Polski

Droga do paschy serca

W 5. tygodniu Wielkiego Postu abp Wojciech Polak przewodniczył rekolekcjom dla społeczności akademickiej KUL

Dni przeżyte pod hasłem: „Aby nie ostygły nam serca” pozwoliły uczestnikom rekolekcji „ogrzać serca i otworzyć je na głos Boga oraz potrzeby bliźniego”. Wymiernym znakiem tej otwartości były ofiary na tacę, które na prośbę abp. Polaka zostały przekazane na potrzeby niepełnosprawnych chłopców, podopiecznych sióstr dominikanek w Broniszewicach.

Miara serca

Patronem pierwszego dnia rozważań był św. Józef. Abp Wojciech Polak zachęcał wiernych, by otworzyli serca na spotkanie z Chrystusem, nawet jeśli, jak Jego ziemski opiekun, przeżywają chwile trudne i po ludzku niezrozumiałe. Za kard. Tagle nauczał, że chrześcijanie są ludźmi Wielkiej Nocy, a męka, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa są źródłem istnienia i pełni życia. – Naszym zadaniem jest ciągła pamięć o Jego ofierze poprzez podtrzymywanie obecności miłującego Chrystusa w sercach – mówił Ksiądz Prymas. Kanwą rekolekcji było przygotowanie do „przejścia wewnętrznego, paschy serca, ku stylowi Boga”. W kontekście słów papieża Franciszka abp Polak zachęcał, aby jubileusz 100-lecia KUL był czasem odkrycia na nowo patrona uniwersytetu, którym jest Najświętsze Serce Jezusa. Przywołując św. Jana Pawła II, mówił, że człowieka należy mierzyć miarą serca i miarą sumienia. – Serce człowieka, jako sanktuarium, w którym człowiek spotyka Boga i odczytuje Jego wolę, ma bić rytmem Serca Jezusa – podkreślał.

Wyzwolenie z grzechu

Drugi dzień rekolekcji poświęcony był refleksji nad pokusami i grzechem. Ksiądz Prymas przestrzegał przed martwicą sumień i ich wypaczeniem. Nawiązując do historii Izraela, ukazał mechanizm, który sprawia, że ludzkie serca obojętnieją na miłość Boga. Jak mówił, współczesny człowiek zniechęca się pod wpływem różnych trudności, przestaje dostrzegać sens swojego życia, a bogactwa i potęga świata przysłaniają mu Boga. Kaznodzieja ponownie odwołał się do nauczania papieża Franciszka i ukazał dwa rodzaje pokus: te, które wiążą się z uczuciami, niezaspokojonymi pragnieniami i fałszywymi przyjemnościami, które człowiek bierze za szczęście; i te, które pomagają człowiekowi w szybkim zaradzeniu cierpieniom i trudnym sytuacjom życiowym. – Trzeba modlić się o serce otwarte na Bożą wolę i umiejętność rozeznania w sumieniu, co pochodzi od Boga i służy dobru człowieka, aby nie ulec pokusie samowystarczalności; trzeba uwierzyć, że Bóg ma moc, aby ogrzać serca i wyzwolić z grzechu i śmierci – podkreślał.

Reklama

Prawdziwa wolność

W ostatnim dniu rekolekcji abp Wojciech Polak zaapelował, by ludzkie serca były kształtowane przez naukę Jezusa, a przez to prawdziwie wolne, zdolne do nawrócenia i do odróżniania dobra od zła. – Chrystus wyzwolił nas do wolności i uzdalnia do służby innym, do bezinteresownego daru z siebie – podkreślał. – Wolność tworzy się poprzez dialog z Bogiem wewnątrz serca człowieka, ale aby był on możliwy, trzeba usłyszeć Jego głos – wyjaśniał. Ksiądz Prymas zaproponował konkretne drogi kształtowania serca: wielkopostną drogę modlitwy, postu i jałmużny oraz drogę rachunku sumienia i modlitwy do Ducha Świętego. – Dla formowania sumienia niezbędne jest odwoływanie się do Ewangelii, nauczania Kościoła i obowiązujących prawd wiary, a także modlitwa o słuszną i dobrą intuicję w sprawach moralnych, gdyż kształtowanie sumienia w wolności i prawdzie jest zawsze dziełem Bożej łaski – przekonywał.

Obecność abp. Wojciecha Polaka i jego przepowiadanie w kościele akademickim w roku jubileuszu 100-lecia KUL były dla społeczności uniwersytetu zaszczytem i darem. Pełniony przez niego urząd prymasa był nawiązaniem do czasu, kiedy w murach KUL przebywał sługa Boży kard. Stefan Wyszyński. – Cieszymy się, że mogliśmy przeżyć wielkopostne rekolekcje jako drogę do paschy serca pod przewodnictwem abp. Wojciecha Polaka, który dał się poznać jako kapłan czerpiący siłę z modlitwy i całkowitego zaufania Bogu – podkreślali uczestnicy rekolekcyjnych spotkań.

2018-04-04 10:33

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Przesłanie prawdy płynące z KUL-u

2020-02-03 17:34

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

kard. Stefan Wyszyński

KUL

Instytut Prymasowski Stefana Kardynała Wyszyńskiego

Bachledówka k. Zakopanego, lipiec 1973 r

Drugi biskup częstochowski Zdzisław Goliński miał takie życzenie, które wypowiadał, a odnosiło się ono do mieszkańców Częstochowy: żeby w Częstochowie była nie tylko Jasna Góra, ale jaśni ludzie.

Można by sparafrazować to wyrażenie i powiedzieć: chcielibyśmy, żeby w Polsce była nie tylko Jasna Góra, ale jaśni Polacy. Niewątpliwie do takich jasnych ludzi w Polsce należeli kard. Karol Wojtyła, dzisiaj św. Jan Paweł II, a także sługa Boży kard. Stefan Wyszyński. Dzisiaj możemy powiedzieć, że są to wspaniali ludzie Kościoła, zapatrzeni w Chrystusa, który jest światłością świata. Bo światu potrzebna jest jasność, potrzebna jest prawda, potrzebni są jaśni ludzie.

18 stycznia byliśmy świadkami pięknej uroczystości na KUL. Stowarzyszenie Absolwentów i Przyjaciół Wydziału Prawa Kanonicznego KUL pod przewodnictwem jego prezesa ks. prof. Mirosława Sitarza dokonało aktu przekazania Nagrody im. kard. Stefana Wyszyńskiego dwom jasnym ludziom: ks. abp. Markowi Jędraszewskiemu, metropolicie krakowskiemu i ks. prof. Waldemarowi Cisło, który jest prezesem stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

Ksiądz Arcybiskup jest człowiekiem światła. Dlatego uzyskał w Polsce tak znakomite notowania, że można powiedzieć, iż zasługuje na takie miano. Nazywanie rzeczy w sposób oczywisty, zgodny z prawdą jest potrzebne i wręcz konieczne w dzisiejszym zbałamuconym świecie. Bardzo mocno jesteśmy otoczeni powłoką czarnych chmur kłamstwa i fałszu. Każdy dzień przynosi w przestrzeni publicznej ogromne zakłamanie i nieprawdę. Można powiedzieć, że ludzie duszą się już kłamstwem i obłudą. Dlatego trzeba się cieszyć, że są ludzie i instytucje, które obstają za jasnością.

Uroczystości lubelskie były świadectwem, że jesteśmy rzecznikami prawdy i jasności myślenia. Laureaci Nagrody kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Tysiąclecia są świadkami jasności spojrzenia. O laureacie abp. Marku Jędraszewskim mówił w swojej pięknej laudacji ks. prof. Dariusz Kowalczyk, były dziekan Wydziału Teologii Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie. Przypomniał on spotkanie ks. Jędraszewskiego, doktoranta teologii w Rzymie, któremu Jan Paweł II powiedział: „Marku, ty masz zwyciężyć”.

To bardzo ważne zdanie było słowem proroczym, gdyż zwycięstwo prawdy, które prezentuje Metropolita Krakowski, jest zwycięstwem oczekiwanym. Polska jest mu wdzięczna za to, że w czasach zamętu potrafi nazwać rzeczywistość po imieniu. Za słowa prawdy doznaje prześladowań ze strony sił, które sieją zamęt. Mamy dzisiaj czasy wrzawy, zamieszania i niepewności. Dlatego potrzebne są słowa prawdy, potrzebne jest odniesienie do Chrystusa, że jest światłością świata. Każdy dzień przynosi nam ogromną falę nieprawdy, obłudy i zakłamania. Media w wymiarze światowym także podejmują działania manipulacyjne. Ideologie, jak chociażby genderowska są złowieszczym przeciwstawieniem się normalności i zwykłemu porządkowi świata. Ten porządek bardzo mocno jest usadowiony w objawieniu chrześcijańskim w Starym i Nowym Testamencie. I nauczanie Jezusa Chrystusa powinno stać się dzisiaj jasnym przesłaniem dla ludzkości.

To przesłanie bardzo dobitnie wybrzmiało na wspomnianej uroczystości na KUL. Na tej uczelni ks. Stefan Wyszyński uzyskał swój kanoniczny doktorat, a po wojnie prowadził swoje wykłady ks. prof. Karol Wojtyła, późniejszy papież Jan Paweł II. Należy tu przypomnieć, jak wielką wagę przyznawał uniwersytetom ten papież. Jego wizja uniwersytetu jako świątyni prawdy była mocno ukazywana w przeróżnych spotkaniach ze światem nauki. I dobrze, że na KUL odzywają się słowa prawdy i jasnego przesłania.

Byliśmy uradowani obecnością nuncjusza apostolskiego abp. Salvatore Pennacchio, który w homilii wygłoszonej w języku polskim wspomniał postać kard. Stefana Wyszyńskiego.

Decyzja zarządu Stowarzyszenia Absolwentów i Przyjaciół Wydziału Prawa KUL spotkała się z ogromnym aplauzem i wdzięcznością. Obok nagród przyznanych abp. Markowi Jędraszewskiemu, ks. prof. Waldemarowi Cisło i kard. Gerhardowi Müllerowi zostali odznaczeni Medalem Stefana Kard. Wyszyńskiego „Nauczyciela Praw Bożych” zacni ludzie z Polski i zagranicy.

Są wśród nich: abp Salvatore Pennacchio – nuncjusz apostolski, abp Stanisław Budzik – metropolita lubelski, bp Artur Miziński – sekretarz generalny KEP, Jarosław Stawiarski – marszałek województwa lubelskiego, prof. Ryszard Maciejewski – dziekan Wydziału Lekarsko-Dentystycznego Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, Michaela Moravcikova – dziekan Wydziału Prawa Uniwersytetu Trnawskiego w Trnawie, Bożena Bobowska – prezes Fundacji „Myśląc Ojczyzna”, ks. prof. Józef Marcin ze Słowacji, Marek Kamola – dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie, Paweł Wolak – dyrektor Departamentu Nadzoru Administracyjnego w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Do szczególnej wdzięczności czuję się zobowiązany jako moderator Ruchu „Europa Christi” za odznaczenie prezes Bożeny Bobowskiej, która jest organizatorem dotychczasowych Międzynarodowych Kongresów „Europa Christi” w Polsce i za granicą. Jestem wdzięczny za odznaczenie p. prof. Ryszarda Maciejewskiego, dziekana na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie, który tak znakomicie przygotował sesję kongresu w Lublinie.

Uroczystości na KUL, których byliśmy świadkami, mają swoją symboliczną wymowę. Były przypomnieniem, że Polsce i światu potrzebna jest jasność. Tę jasność dają nam dzisiaj ludzie sumienia. To ci ludzie są najbardziej potrzebni Polsce – jak mówił w Skoczowie Jan Paweł II. Kłamstwo w dzisiejszym świecie jest największym zagrożeniem człowieka. Zakłamane ideologie, nieprawda są widoczne w Yad Vashem, gdzie głoszone są półprawdy, gdzie jesteśmy świadkami skrzywdzenia Polski i Polaków, gdzie wielu ludzi wypowiada słowa nieprawdziwe i królującej obecnie półprawdy, czyli kłamstwa i obłudy.

Cieszymy się jasnym przesłaniem, które płynie z KUL. Jest ono bardzo potrzebne Polsce i światu. Dzisiaj jest nam potrzebna prawda. Brak prawdy jest największym zagrożeniem człowieka. Dotyczy to także naszej ojczyzny, naszej umiłowanej Polski. Na polskim rynku medialnym również dostrzegamy ogrom fałszu, przeinaczania, zwykłego kłamstwa. Dlatego trzeba wrócić do idei jasnych ludzi w Polsce. Trzeba dokonywać najlepszych wyborów. Wybierajmy ludzi jasnych, sprawdzonych. Trzeba się bać ludzi znikąd, którzy nagle pojawiają się w przestrzeni publicznej i wydają się być wysłannikami jakichś międzynarodowych instytucji, które na pewno nie kochają Polski, są prawdziwymi naszymi wrogami. Trzeba pamiętać o przesłaniu, które przynosi nam Chrystus w swojej Ewangelii. Jest ono zawarte w nauczaniu Kościoła. Mocno wybrzmiewa w nauczaniu św. Jana Pawła II i sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego, na którego beatyfikację tak bardzo czekamy. Beatyfikacja jest ważnym wyzwaniem, to przypomnienie roli Kościoła katolickiego w Polsce, który przez całe wieki służy narodowi i jego tożsamości.

Wpisujemy wydarzenia na KUL jako świętowanie prawdy i jasności życia. Oby Polska była krajem jasnych ludzi, oby odrzuciła kłamstwo, fałsz i obłudę, oby jak najwięcej Polaków przyjęło do wiadomości to, co powiedział Chrystus: „Prawda was wyzwoli”.

Należy nadmienić, że zwieńczeniem uroczystości na KUL była Ogólnopolska Konferencja Naukowa pt. „Stefan Kardynał Wyszyński – Absolwent Katedry Kościelnego Prawa Publicznego i Konstytucyjnego KUL”. Dwóm sesjom przewodniczyli: bp Artur Miziński, sekretarz generalny KEP i ks. inf. dr Ireneusz Skubiś, moderator Ruchu „Europa Christi”.

CZYTAJ DALEJ

Ks. Piotr Pawlukiewicz: Temat Pana Boga jest dzisiaj w Polsce tematem niewygodnym

2020-02-13 09:34

[ TEMATY ]

duchowość

ks. Pawlukiewicz

ks. Piotr Pawlukiewicz

youtube

Temat Pana Boga jest dzisiaj w Polsce tematem niewygodnym, a czasem nawet zabronionym. O wszystkim się w domu czy w pracy mówi: o papieżu, o proboszczu, o Kościele, a o Bogu jakoś niezręcznie. Nie umiem tego zrozumieć. Dlaczego tak łatwo jest rozmawiać o aktorach, piosenkarzach, politykach, a tak trudno o Jezusie?

Kiedy się mówi o Jezusie, trzeba się otworzyć, a ludzie boją się otwarcia. Księży też to dotyczy, co szczególnie widać podczas kazań. Tak bardzo boją się pokazania swojego wnętrza, że choć mówią na temat Jezusa, to nie wspominają ani słowem o tym, jak oni sami przeżywają relację z Bogiem.

Klerycy pytają mnie nieraz, jak napisać dobre kazanie. Mówię im wtedy tak: „Napisz to, co przed wykładem mówiłeś mi o swoim komputerze, ale zamiast słowa: »komputer«, wpisz słowo: »Jezus«”. Co by to były za kazania, wyobrażacie sobie?

„Jezus mi się zawiesił, stukam, nie ma odzewu. O szóstej rano sukces, jest! Okazało się, że jeden program był źle wpisany, już rozumiem! Ale wszystko mi się wykasowało, Jezus Maria, praca dyplomowa mi się skasowała… Tak się z tym męczyłem, a teraz odkryłem, jaki jest skrót. Odkryłem skrót do Pana Jezusa…”

Chodzi o to, żebyśmy nauczyli się mówić o Jezusie z fascynacją, jak o kimś, kto jest mój, jest mi drogi, bliski. A jak wyglądają nasze kazania? „Dzisiaj, w dwudziestą szóstą niedzielę czasu zwykłego Jezus mówi do nas w Ewangelii o uzdrowieniu chromego…”

Kiedyś jedna pani powiedziała, że dostanie choroby nerwowej w kościele. Bo we wstępie do mszy świętej ksiądz powiedział: „Zaraz zobaczymy, jak Jezus uzdrowi chromego”, w Ewangelii słuchała właśnie o tym, a kazanie ksiądz zaczął: „Przed chwilą usłyszeliśmy, jak Jezus uzdrowił chromego”. Toż ludzie to rozumieją! Nie trzeba mi tego bez przerwy powtarzać!

Brakuje nam wszystkim spontaniczności. Ale z drugiej strony nie wolno księdzu zamieniać mszy świętej w swój show. Zawsze Jezus ma być w centrum.

Ksiądz, podobnie jak każdy świecki, powinien być przezroczysty. Albo inne porównanie: być jak pudło rezonansowe w gitarze. Nadawać słowom Jezusa brzmienie we współczesnym świecie. Tłumaczyć z tego języka, którym posługiwał się Jezus, i wyjaśniać pewne sprawy językiem zrozumiałym dla słuchaczy.

Trzeba pokazywać ludziom Jezusa jako fascynującego człowieka. Człowieka, który miał człowieczeństwo piękne, rozwinięte na maksa. Ludzie, którzy widzieli Go po raz pierwszy, zostawiali wszystko i szli za nim! Kiedyś Jan Budziaszek wyszedł przed dom w kapciach, żeby pożegnać pielgrzymkę, bo akurat przechodziła pod jego domem. Wyszedł w kapciach i… w tych samych kapciach zaszedł na Jasną Górę. Więc są i dzisiaj takie przypadki.

Jezus jest fascynujący. Wręcz nieprawdopodobnie interesujący jako człowiek, tylko trzeba Go dobrze oświetlić. Cztery Ewangelie są trochę jak cztery kamery, z których możemy oglądać Pana Jezusa.

To, co jedna pominie, to druga uchwyci, uzupełni. Czasem kiedy czytam Ewangelię, czuję się jak śledczy. Gdzieś w tekście zawsze jest haczyk, coś ukrytego między wersami, pod obrazem. Ta książka nigdy się nie znudzi. Nigdy się nie wyczerpie. Tysiące kazań można napisać i ledwo kropelkę uszczkniemy z tego źródła.

Dzisiaj w Polsce żyje jakiś odsetek ludzi deklarujących się jako osoby wierzące. Z tego grona niektórzy chodzą regularnie do kościoła, inni nie chodzą. Jedni przystępują regularnie do sakramentów, inni nie. Różnie to bywa, zatem ciężko jest obliczyć, ile tak naprawdę procent Polaków można by określić mianem chrześcijan świadomych swojej marki.

Kiedyś mówiło się, że Polska jest w stu procentach katolicka. Wystarczyło ludzi uczyć zasad wiary i wszystko wyglądało okej, wszyscy byli zadowoleni. Pamiętam, jak niektórzy starsi księża z dumą mówili: „U mnie na katechezie było pięćdziesięciu uczniów w jednej sali katechetycznej, wszyscy znali przykazania, wszyscy znali prawdy wiary”. Dzisiaj wiemy już, że wykucie prawd wiary na pamięć to za mało. Potrzebna jest postawa miłosierdzia, umiejętność przebaczenia sobie nawzajem… Bo po tym poznaje się chrześcijanina.

I żebym był dobrze zrozumiany. Mamy wielkie szczęście, że katolicyzm jest mocno zakorzeniony w polskich sercach.

Niektórzy krytykują, że dawnej była bezmyślność w Kościele, że chodziło tylko o to, by nauczyć się przykazań, tekstów pieśni i już jesteś katolik, że to była płycizna. Kiedyś podczas takiej rozmowy nie wytrzymałem, wstałem i powiedziałem: „Proszę pana, tylko że ci płytcy, jak pan to ujął, katolicy zorganizowali Powstanie Warszawskie. Nie wiem, czy przedstawiciele współczesnych grup religijnych, gdyby w tej chwili trzeba było iść na barykady, poszliby i walczyli…”.

To prawda, że wyuczenie się katechizmu nie czyni jeszcze z nikogo chrześcijanina, bo prawdziwe chrześcijaństwo to prawdziwa relacja z Bogiem i jeśli jej zabraknie, trudno mówić o wierze. Chrześcijaństwo to religia miłości. A miarą miłości jest nie liczba pobożnie wyśpiewanych zwrotek, tylko to, czy człowiek jest gotowy oddać życie za swoich przyjaciół.

_______________________________________

Artykuł zawiera treści pochodzące z książki ks. Piotra Pawlukiewicza „Ty jesteś marką” wyd. RTCK. Zobacz więcej: Zobacz

RTCK

CZYTAJ DALEJ

Włochy: ukazała się książka o przyjaźni dziennikarza z papieżem Franciszkiem

2020-02-19 21:44

[ TEMATY ]

papież

Franciszek

papież Franciszek

Vatican News

Papież Franciszek

"Papież Franciszek, jak go poznałem" - to tytuł książki o przyjaźni włoskiego dziennikarza Lucio Brunellego z Ojcem Świętym, która właśnie ukazała się we Włoszech. Autor poznał obecnego papieża, gdy był on kardynałem i arcybiskupem Buenos Aires.

Lucio Brunelli od dawna pracuje jako reporter dla włoskiej państwowej stacji telewizyjnej i radiowej RAI. Bardzo dobrze pamięta swoje pierwsze spotkanie z kard. Jorge Mario Bergoglio w 2005 roku, na osiem lat przed wybraniem go na biskupa Rzymu. Odbyło się ono w mieszkaniu zaprzyjaźnionych z autorem dziennikarzy. Brunelli spodziewał się kapłana surowego i poważnego, tymczasem w rozmowie z Radiem Watykańskim przyznał, że spotkał "człowieka Kościoła, którego opisałbym jako niezwykłego i bardzo pokornego". Dziennikarz wspomniał, że kard. Bergoglio przybył do Rzymu bez sekretarza i był "bardzo łagodną i wesołą osobą".

"Czułem się komfortowo w jego obecności, a on wiedział, jak podchodzić do rzeczy z humorem. Jest to jego cecha, która uderzyła mnie od samego początku. Sam mówił, że humor jest cechą ludzką, która jest najbliższa Bożej łasce" – stwierdził autor książki. Wyjaśnił, że papieżowi "nie chodzi o to, aby traktować siebie zbyt poważnie, ponieważ jest jasne, że istnieje tylko jeden prawdziwy sens życia i dlatego możemy śmiać się z samych siebie i z naszych ograniczeń”.

Sympatia z pierwszego spotkania dziennikarza z kardynałem z Buenos Aires przerodziła się w przyjaźń. Obaj utrzymywali kontakt między Argentyną a Włochami za pomocą listów i rozmów telefonicznych. Brunelli przypomniał, że Bergoglio nigdy nie był „osobą medialną” i nie chciał udzielać wywiadów. Po wyborze na papieża stanął w centrum mediów, czy tego chciał, czy nie. Brunelli zaznaczył, że obraz Franciszka, jaki się obecnie kształtuje, bardzo często nie pasuje do jego osobistych doświadczeń.

„Widzę lukę między znaną mi osobą z jednej strony a dominującym obrazem medialnym Bergoglio i papieża z drugiej. Dotyczy to szczególnie niektórych sieci społecznościowych. Na przykład odkryłem w nim człowieka, dla którego modlitwa jest fundamentem. I to modlitwa, jak to napisałem, «skandalicznie tradycyjna»" – powiedział włoski publicysta. Zauważył, że obecny papież "karmi się różańcem, adoracją eucharystyczną i żyje codziennie nowenną do św. Teresy z Lisieux i św. Józefa”. Rozmówca rozgłośni papieskiej zaznaczył, że opisywanie Franciszka jako „prawie zsekularyzowanego papieża” jest po prostu nieprawdą. "Bergoglio to nie tylko prawdziwy człowiek modlitwy, ale także prawdziwy duszpasterz" – dodał.

„Dusza jest na pierwszym miejscu – to może brzmieć jak jego motto. Nadal pamiętam, jak kiedyś rozmawialiśmy przez telefon. Wspomniałem mu o koledze, który po raz pierwszy od 40 lat chciał się wyspowiadać. Napomknąłem o tym tylko tak, na marginesie, ale on powiedział tonem, którego nigdy nie zapomnę, że ważne by było, aby znaleźć mu koniecznie miłosiernego spowiednika. Obiecałem poszukać kogoś. A on powiedział: «Jeśli nie znajdziesz żadnego, wyślij go do mnie, wtedy zrezygnuję ze swojej sjesty i wysłucham spowiedzi»” – powiedział Brunelli. Jego zdaniem anegdota ta wiele mówi o Bergoglio jako duszpasterzu. Jest on tym, dla którego zbawienie duszy było zawsze priorytetem – podkreślił autor.

Książka „Papa Francesco, come l’ho conosciuto io” (Papież Franciszek, jak go poznałem" pojawi się w księgarniach włoskich nakładem Wydawnictwa św Pawła (Edizioni di San Paolo).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję