Reklama

Złoty jubileusz Benedyktynek Misjonarek

2018-09-25 11:55

Tadeusz Boniecki
Edycja lubelska 39/2018, str. IV

Tadeusz Boniecki
W jubileuszu uczestniczyły m.in. siostry niegdyś i obecnie pracujące w Chełmie

W sanktuarium Matki Bożej Chełmskiej odbyły się uroczystości z okazji 50-lecia posługi Sióstr Benedyktynek Misjonarek na Górze Chełmskiej. Wraz z siostrami przybyłymi z 9 placówek modliła się przełożona generalna m. Marcelina Kuśmierz OSB.

Trudne początki

Wszystko zaczęło się wczesnym rankiem 7 września 1968 r. Wówczas jako pierwsze do Chełma przybyły z Kwidzyna zakonnice: przełożona s. Hiacynta oraz siostry Lidia i Agata. Przyjechały w towarzystwie ekonomki s. Karoliny, która miała pomóc w organizacji nowej placówki. Zaraz po przyjściu na Górę Chełmską zapukały do drzwi kościoła Mariackiego. Otworzył im ówczesny kościelny, Władysław Nafalski. „Byłyśmy pierwszymi pątniczkami, które wcześnie rano przybyły na uroczystości odpustowe. Zostałyśmy przysłane przez Wielebną Matkę, aby pozostać u stóp Chełmskiej Maryi i wiecznie z Jej pomocą służyć Chrystusowi Królowi, którego chcemy szukać w duszach wiernych parafii Mariackiej” – zapisały siostry w kronice. Po Mszy św. siostry zostały zaproszone na śniadanie do proboszcza ks. Marcelego Mrozka.

Zaraz po przyjeździe dokonano podziału pierwszych obowiązków. S. Hiacynta miała uczyć dzieci religii, s. Lidia pracować w kancelarii parafialnej, a s. Agata opiekować się bielizną kościelną, upiększać ołtarze i gotować posiłki. Na początku było bardzo trudno. Wszystkiego brakowało, czasami nawet żywności. Siostry musiały spać na siennikach, bo nie było łóżek. Mimo to Benedyktynki włączyły się aktywnie w prace związane z funkcjonowaniem parafii. Pamiętna była pierwsza Pasterka na Boże Narodzenie 1968 r. W kronice s. Lidia zapisała: – „Msza św. była koncelebrowana, i według nowego Mszału, twarzą do wiernych. Udział wiernych wspaniały, parę kolęd śpiewał chór, jednak nie miał kiedy, bo lud brał żywy udział w Pasterce. Podziwiać można było wpływ Soboru Watykańskiego II. Swoją odnową liturgiczną daje ludziom przedsmak nieba w czasie sprawowania świętych obrzędów, nie tylko w Rzymie, Betlejem, lecz zwykłym polskim Chełmie Lubelskim, gdzie zresztą codziennie Bóg rodzi”.

Reklama

Praca w parafii Mariackiej

Od początku siostry zajmowały się działalnością charytatywną. Przed Wielkanocą rozdawały żywność ubogim, a tym, którzy nie mogli przyjść, same zanosiły paczki w pierwszy dzień świąt wielkanocnych. Przygotowywały też posiłki dla chorych. Działalność charytatywna była szczególnie potrzebna w latach 80. XX wieku. „W sierpniu 1980 r. niespodziewanie usłyszałyśmy o strajku, najpierw w Świdniku, później w gdańskiej stoczni im. Lenina i o powstaniu NSZZ „Solidarność”. Od tego czasu przeżywaliśmy wiele gorących dni, napływ darów z całego świata dla ludności naszego kraju. Podział wziął na siebie Kościół. Różnie odbywało się ich rozdawanie. 1 października 1980 r. główny obowiązek sprawiedliwego rozdzielania proboszcz ks. Bownik powierzył s. Lidii. A ona jak może, tak dzieli. Do pomocy ma około stu osób świeckich, prawdziwy sztab ludzi. To oni wyładowują dary, układają je w magazynach i do paczek, wpisują w kartoteki oraz wysyłają pisma zawiadamiające o przydzieleniu darów. Praca to nie mała, ale jeśli pozwoli przetrwać niejednemu życiu, które będzie chwalić Boga, to najważniejsze. Bo wszystko, co mamy, to z dobroci Bożej, która tak porusza serca” – zapisały siostry.

W grudniu 1978 r. nowym zarządcą parafii został ks. Kazimierz Bownik. – Kiedy po odebraniu nominacji od biskupa przybyłem do Chełma, pierwszego wieczoru, zauważyłem przez okna sali katechetycznej uczącą siostrę. Była to s. Kinga, z którą miałem okazję współpracować przed laty w Puławach. Było to dla mnie wielkim powodem radości, bo nikogo tutaj jeszcze nie znałem – wspominał po latach ks. inf. Kazimierz Bownik.

– Siostry okazywały mi bardzo dużo serdeczności i pomocy; głównie zajmowały się katechezą. Praca sióstr również spowodowała, że zaczynały się pojawiać powołania zakonne wśród dziewcząt. Do zakonu benedyktynek z terenu parafii wstąpiły wówczas dwie siostry Kwapisiewicz: s. Benigna i s. Daria oraz wiele dziewcząt pochodzących z okolic miasta. Widząc posługę naszych sióstr, podejmowały w tym charyzmacie swoje życiowe decyzje – podkreślał były proboszcz parafii Mariackiej. W jego pamięci szczególne miejsce zajmuje s. Lidia. – Pochodziła z Wielkopolski i zanim wstąpiła do zakonu była księgową w niemieckiej cukrowni. Jako księgowa bardzo sumienna i uporządkowana, pracowała przez wiele lat z ks. kan. Marcelim Mrozkiem, a później ze mną. Troszczyła się też w subtelny sposób, abyśmy dopinali na miarę potrzeb różne sprawy urzędowe oraz posiadali potrzebne dokumenty, wymagane przez władze duchowne i świeckie. S. Lidia miała zdolności poetyckie; wierszyki dla dzieci na różne okoliczności układała sama. Przez lata prowadziła pogadanki dla przedszkolaków, zajmowała się pracą charytatywną – wspominał ks. Bownik.

Obecnie z zapałem i poświęceniem w parafii pracują: przełożona s. Angelika oraz siostry: Laura, Aneta, Tarsycja i Julitta. Prowadzą katechezę w szkołach, opiekują się zakrystią, przygotowują uroczystości religijne, włączając w nie dzieci i młodzież, zajmują się prowadzeniem domu pielgrzyma.

Uroczystości jubileuszowe

Dziękczynnej Mszy św. za pół wieku obecności Benedyktynek Misjonarek w Chełmie przewodniczył proboszcz ks. Andrzej Sternik. W homilii ks. inf. Kazimierz Bownik mówił o różnorodnej i ofiarnej posłudze Bogu i ludziom wielu sióstr benedyktynek. – Jesteśmy wdzięczni siostrom, że wybrały zgodnie z przesłaniem św. Benedykta „ora et labora” żarliwą modlitwę i rzetelną pracę, że podjęły wielką służbę Kościołowi. Praca ta w ciągu 50 lat to wielka rewitalizacja duchowa Góry Chełmskiej i całego miasta – podkreślał ks. Bownik. Wśród najważniejszych pól działalności sióstr wymienił duszpasterstwo dzieci i młodzieży przez prowadzenie katechizacji, krucjaty eucharystycznej, koła misyjnego, wakacji z Bogiem czy grup teatralnych i muzycznych. – W ciągu półwiecza wypiękniały Chełm i Góra Chełmska. Dwa pokolenia mieszkańców, w tym duża część inteligencji, rozpoczynała swoją przygodę z Kościołem w przedszkolu z benedyktynkami. To one kształtowały pojęcie żywego Kościoła w dzieciach i młodzieży przez 50 lat – podkreślał. Ksiądz Infułat zaświadczył, że siostry nigdy nie odmówiły pomocy i pracowały w jednomyślności i solidarności z kapłanami.

M. Marcelina Kuśmierz zaznaczała, iż jubileusz to czas podsumowania, który jest okazją do dziękczynienia Bogu za Jego łaski, ukazane w tak wielu dziełach realizowanych przez siostry. – To czas zamyślenia nad bogatą historia tego miejsca; to czas modlitwy dziękczynienia za prowadzoną misję, która stale wraz z kolejnymi siostrami tworzącymi wspólnotę przynosi nowe, piękne owoce – mówiła Matka Generalna. Dziękując siostrom pracującym niegdyś i obecnie w Chełmie, wyraziła nadzieję, że ich praca stanie się dla młodych okazją do poszukiwania Bożej woli w życiu, do wyboru drogi powołania benedyktyńskiego.

Tagi:
benedyktynki

Benedyktyński model zarządzania

2019-07-03 08:37

Jerzy Wacławski
Niedziela Ogólnopolska 27/2019, str. 22-23

Liczący prawie 1500 lat benedyktyński model zarządzania jest wciąż aktualny. Może więc być wskazówką także dla współczesnych przedsiębiorców

edobon87/stock.adobe.com

Pius XII w 1947 r. nazwał św. Benedykta z Nursji ojcem Europy. W 1964 r. Paweł VI ogłosił go patronem Europy, rozumianej wówczas jeszcze dość wąsko, bo z pominięciem krajów Europy Północnej i Środkowej. Jan Paweł II podczas obchodów 1500-lecia urodzin św. Benedykta (1980 r.) podkreślił z kolei kluczowe znaczenie osoby świętego zakonodawcy i jego dziedzictwa w kształtowaniu chrześcijańskiej tożsamości naszego kontynentu.

Wątek ten podjął również Benedykt XVI, gdy mówił o świętym z Nursji jako o tym, który „jest zasadniczym punktem odniesienia dla jedności Europy i z mocą przypomina o niezbywalnych chrześcijańskich korzeniach jej kultury i cywilizacji”.

Św. Benedykt jest twórcą zakonnej Reguły, która od kilkunastu stuleci stanowi fundament życia mniszego w Kościele zachodnim. Jego myśl, mimo upływu wieków, jest wciąż inspiracją nie tylko dla ogromnych rzesz zakonników, ale także dla rozwoju społecznego i ekonomicznego współczesnej Europy.

Reguła nie tylko dla mnichów

W pełnej roztropności i umiarkowania Regule, którą napisał dla swoich braci z klasztoru na Monte Cassino, św. Benedykt określił rytm życia mnicha w myśl słynnej dewizy „ora et labora” (módl się i pracuj). Uczyła ona równowagi między modlitwą, pracą, nauką i odpoczynkiem, wprowadzała też w życie benedyktyńskich mnichów ład i pokój („ordo et pax”). Ważna dla Benedykta była dobra organizacja pracy, która powinna być tak przemyślana, by zakonnicy nie byli przeciążeni, nie zniechęcali się i zawsze mieli na uwadze, że ich praca jest służbą dla klasztoru i dla rozwoju gospodarczego całej okolicy. Klasztory benedyktyńskie oplotły w średniowieczu całą Europę, spoiły i zjednoczyły Stary Kontynent w bardzo konkretny i rzeczywisty sposób. Dokądkolwiek bowiem docierali benedyktyni, budowali drogi, uprawiali ziemię, uczyli miejscową ludność rolnictwa, ogrodnictwa i rzemiosła. Jednym z istotnych zajęć mnichów było przepisywanie i zdobienie ksiąg. Ta żmudna „benedyktyńska praca” zaowocowała zachowaniem wielu zabytków kultury starożytnej i rozwojem kultury średniowiecznej, w tym piśmiennictwa. Całą swoją działalnością synowie św. Benedykta przyczynili się do wzrostu kultury i gospodarki; jednocześnie spowodowali podniesienie poziomu życia i rozwój społeczeństw.

Benedykt zdecydowanie wymagał poszanowania dla każdej pracy i dla każdego człowieka, który tę pracę wykonuje. Liczący prawie 1500 lat benedyktyński model zarządzania jest wciąż aktualny i odpowiada na pytania współczesnych czasów. Czyż na tych podstawach, na których Benedykt budował ówczesną zakonną rzeczywistość, nie należałoby też budować naszej europejskiej teraźniejszości i przyszłości? Czyż Reguła św. Benedykta nie może być wskazówką dla współczesnych przedsiębiorców? – nie tylko znajdą w niej model i sposób zarządzania, ale też, wczytawszy się we wskazówki dotyczące opata i ekonoma klasztoru, odkryją wzór i ideał kierownika przedsiębiorstwa.

W zakończeniu św. Benedykt mówi o celu sformułowanej reguły – są nim ład i porządek życia ludzkiego, wprowadzający uczciwość obyczajów, mądrość i cnoty w postępowaniu. W pracy benedyktyńskiej – co też jest chyba istotne dla współczesnych pracodawców – ważną cechą jest jej klimat: wzajemna życzliwość, ogólnie – atmosfera. Dobrze i efektywnie wykonywane obowiązki, brak egoizmu, chciwości, zazdrości czy zawiści były dla św. Benedykta wyrazem zdrowej duchowości – osadzonej w doczesności i kształtującej świat w duchu Ewangelii.

Benedyktyński fundament

W naszych czasach, kiedy bardzo dużo się mówi o budowaniu „nowej” Europy, warto powrócić myślą do czasów, gdy na gruzach Cesarstwa Rzymskiego zaczęła się tworzyć, niewątpliwie z ogromnym wkładem Benedykta z Nursji, europejska cywilizacja, kiedy z Europy barbarzyńskiej, pełnej rozgardiaszu i zamętu, wyłaniała się ta chrześcijańska i uporządkowana średniowieczna Europa.

„Za sprawą jego nauczania klasztory stały się w ciągu wieków żywotnymi ośrodkami dialogu, spotkania i dobroczynnego łączenia różnych ludzi, zjednoczonych ewangeliczną kulturą pokoju. Mnisi potrafili słowem i przykładem uczyć sztuki pokoju, wdrażając w konkretny sposób trzy «zasady», które Benedykt wskazuje jako niezbędne dla zachowania jedności ducha wśród ludzi. Są to: krzyż, który jest prawem Chrystusa; księga, czyli kultura; i pług, który oznacza pracę, panowanie nad materią i czasem. Dzięki działalności klasztorów, obejmującej trojakiego rodzaju obowiązki: modlitwę, naukę i pracę, całe ludy żyjące na kontynencie europejskim doświadczyły autentycznego wyzwolenia i dobroczynnego rozwoju moralnego, duchowego i kulturowego, kształtując w sobie poczucie ciągłości z przeszłością, wdrażając się do konkretnego działania dla wspólnego dobra, ucząc się otwarcia na Boga i wymiar nadprzyrodzony” (Benedykt XVI, Monte Cassino, 2009 r.).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św. Szymon z Lipnicy

2014-07-17 15:08

O. Czesław Gniecki OFM

www.bernardyni.pl

Młodość i droga do kapłaństwa

Św. Szymon urodził się w miejscowości Lipnica, zwanej dzisiaj Lipnicą Murowaną (koło Bochni). Przyszedł na świat między 1435 a 1440 r. Jego rodzice Anna i Grzegorz byli średnio zamożni, należeli do niższej warstwy mieszczańskiej. Byli ludźmi głębokiej wiary. Szymon już w domu rodzinnym wzrastał w atmosferze życia chrześcijańskiego i otrzymał dobre wychowanie religijne. Źródła pisane podkreślają, że od dzieciństwa wykazywał wyjątkową pobożność.

Od lat młodzieńczych Szymon odznaczał się także umiłowaniem nauki oraz zapałem do jej zdobywania i pogłębiania. W 1454 r. zapisał się na Wydział Artium Akademii Krakowskiej. W 1457 r. ukończył fakultet sztuk wyzwolonych z tytułem bakałarza. Mógł kontynuować studia, ale wybrał życie zakonne, wstępując do Zakonu św. Franciszka z Asyżu, do nowo założonej w 1453 r. przez św. Jana Kapistrana wspólnoty franciszkańskiej, której klasztor znajdował się w Krakowie pod Wawelem. Zakon Braci Mniejszych de Observantia był pod wezwaniem św. Bernardyna ze Sieny, dlatego franciszkanów tej wspólnoty nazywano popularnie bernardynami.
W klasztorze krakowskim Szymon odbył roczny nowicjat, a później studiował teologię w ramach przygotowania się do święceń kapłańskich. Odznaczał się wieloma wrodzonymi zdolnościami, a także pilnością w nauce, co pozwoliło mu na zdobycie szerokiej wiedzy teologicznej.

Życie zakonne i posługa kapłańska

Po przyjęciu święceń w 1465 r. pierwszą placówką posługi kapłańskiej i zakonnej Szymona był klasztor w Tarnowie, gdzie pełnił funkcję gwardiana. Ale już dwa lata później powrócił do Krakowa, gdzie wypełniał obowiązki kaznodziei w kościele św. Bernardyna i kierował skryptorium klasztornym. Sam także własnoręcznie przepisywał dzieła pisarzy swojego zakonu.
W zakonie Szymon szybko dał się poznać jako przykładny brat mniejszy, bardzo gorliwy w codziennym życiu zakonnym i w posługiwaniu innym. Postrzegany był jako człowiek oddany modlitwie, pokorny i prowadzący życie pełne umartwienia. Modlitwa i kontemplacja zajmowały pierwsze miejsce w jego codziennym życiu. Wiele godzin spędzał na rozważaniu Pisma Świętego, a także oddawał się studium pism Ojców Kościoła, dzieł teologicznych i ascetycznych.
Jako kapłan poświęcił się głoszeniu słowa Bożego. Szybko zasłynął jako gorliwy i wybitny kaznodzieja. Do kazań zawsze starannie się przygotowywał. W swoim kaznodziejstwie naśladował mistrzów odnowy życia franciszkańskiego: św. Bernardyna ze Sieny i św. Jan Kapistrana. Idąc ich śladem, był wielkim czcicielem Imienia Jezus; podczas kazań często nabożnie wzywał tego Imienia ze zgromadzonym ludem. W wyjątkowy sposób potrafił przemawiać do serc i umysłów słuchaczy i poruszać ich sumienia. Jednym z dowodów wielkości i popularności Szymona jako kaznodziei był fakt, że powierzono mu zaszczytną funkcję kaznodziei katedralnego na Wawelu. Tradycja przekazuje nam informację, że był również spowiednikiem króla Kazimierza Jagiellończyka.

Szymon jako brat mniejszy umiejętnie i harmonijnie łączył życie kontemplacyjne z działalnością apostolską. Kochał samotność i ciszę, oddawał się modlitwie, praktykował surowe umartwienia. Przez całe życie - bardzo aktywny w posłudze kapłańskiej - był wytrwałym głosicielem Ewangelii. Gorliwie realizował rady ewangeliczne i kochał szczególnie cnoty wypływające z duchowości franciszkańskiej, takie jak: ubóstwo, pokora i prostota, surowość życia. Odznaczał się radością w służbie Bogu i ludziom. Chrystus, którego starał się wiernie naśladować, idąc za wskazaniami św. Franciszka, był w centrum jego życia i działania. Z miłości do Jezusa pragnął ponieść śmierć męczeńską. Przez całe życie odznaczał się także wielkim nabożeństwem do Matki Najświętszej i starał się Ją wiernie naśladować.
We wszystkim, co Szymon czynił, ujawniała się jego wielka pokora i skromność, wypływające z ducha ubóstwa. Było to widoczne w jego sposobie bycia, odnoszenia się do innych, w podejmowaniu najbardziej przyziemnych i pogardzanych prac fizycznych w klasztorze. Unikał wszelkich godności i honorów. Wszelkie dobro, jakie działo się za jego przyczyną, przypisywał Bogu, a wszystko co robił, czynił na chwałę Bożą.

Śmierć i sława świętości

Kiedy w 1482 r. Kraków nawiedziła klęska zarazy - największa i najbardziej bolesna dla Krakowa w XV wieku - Szymon wraz z innymi braćmi pozostał na miejscu i niósł dotkniętym chorobą pociechę religijną, świadczył różnoraką pomoc potrzebującym i opuszczonym. Spieszył z pomocą sakramentalną, zanosił Komunię św., umacniał duchowo i wspomagał materialnie, rozdając żywność. Bardzo szybko jednak Szymon też się zaraził i po kilku dniach podzielił los tych, którym ofiarnie służył. Podczas choroby okazywał wielką moc ducha i cierpliwość w znoszeniu cierpień. Umierał spokojnie, ze wzrokiem utkwionym w krzyżu. Było to 18 lipca 1482 r.

W opinii wiernych i współbraci Szymon już za życia był uważany za świętego, dlatego wkrótce po jego śmierci podjęto - niestety, nieskuteczne - starania o jego beatyfikację. Dopiero 24 lutego 1685 r. Stolica Apostolska ogłosiła dekret beatyfikacyjny. W drugiej połowie XVIII wieku rozpoczęły się starania o kanonizację. Trudności natury politycznej uniemożliwiły przeprowadzenie procesu kanonizacyjnego. Kult jednak przez cały czas był żywy, spisywano cuda, które miały miejsce za jego przyczyną. Proces kanonizacyjny został wznowiony w 1948 r., ale dopiero ostatnie lata stworzyły właściwe warunki do tego, aby mógł być doprowadzony do szczęśliwego zakończenia.
Ojciec Święty Benedykt XVI, 3 czerwca 2007 r. dokonał kanonizacji czworga błogosławionych. Wśród nich był franciszkanin - bł. Szymon z Lipnicy.

Duchowe przesłanie przyszłego Świętego

Szymon z Lipnicy, chociaż żył w XV wieku, pozostaje bliski również dziś przez przykład swojego życia i wstawiennictwo u Boga, żywo doświadczane przez wiernych, także na początku XXI wieku.
Był mocno związany z Krakowem, dlatego stał się patronem miasta Krakowa oraz społeczności akademickiej, zwłaszcza studentów. Uważamy go za szczególnego orędownika matek w stanie błogosławionym. Był i jest czczony również jako ten, który uprasza zdrowie ciężko i nieuleczalnie chorym. O jego skutecznym wstawiennictwie u Boga, także dzisiaj, we wszystkich trudnych sprawach i w różnorakich potrzebach, świadczą prośby i podziękowania wciąż składane pisemnie u jego grobu w Krakowie. Sława świętości gromadzi wiernych także w miejscu jego urodzenia - w Lipnicy Murowanej, zwłaszcza 18 lipca, z okazji dorocznego odpustu.

Szymon wstawia się u Boga, ale także swoim świątobliwym życiem ukazuje drogę realizacji powołania do świętości. Własnym przykładem uczy nas, że świętość życia zdobywa się przez codzienną wierność swojemu powołaniu oraz cierpliwe i wytrwałe wypełnianie obowiązków swego stanu. Tym samym uczy, że nie ma świętości bez współpracy z łaską Bożą, bez trudu i codziennego zmagania się z ludzką słabością.
Pozostaje wzorem pracowitości oraz poważnego i odpowiedzialnego podejścia do obowiązków dnia codziennego, zwłaszcza dla tych, którzy poświęcili się głoszeniu Ewangelii; zachęca, by żyli nią na co dzień, pogłębiali wiedzę teologiczną i przygotowywali się do głoszenia słowa Bożego z całą gorliwością, pokładając jednocześnie nadzieję jedynie w Bogu i Jego mocy.

Uczy, nie tylko osoby zakonne, umiejętnego łączenia kontemplacji z aktywnością życiową. Pokazuje, jak ważne są w życiu człowieka wierzącego cisza i skupienie, by odnaleźć samego siebie, pielęgnować ducha modlitwy, a tym samym umacniać wiarę i żyć w bliskiej zażyłości z Chrystusem i Jego Najświętszą Matką. Szymon swoim przykładem umartwienia i wyrzeczenia uczy także, że w życiu chrześcijańskim obok modlitwy konieczne jest również życie ascetyczne.
Dla braci mniejszych jest ponadto wzorem gorliwego życia ideałami św. Franciszka z Asyżu, które nadal są aktualne i poszukiwane, gdyż dzisiejszy człowiek bardzo potrzebuje przykładów głębokiej wiary, braterstwa między ludźmi i harmonii z otaczającą przyrodą, pokoju, pokornego czynienia dobra i poświęcenia dla innych, zwłaszcza dla chorych i opuszczonych. Bł. Szymon pokazuje nam, że w każdej epoce i w każdej sytuacji można w pełni żyć Chrystusową Ewangelią i być skutecznym świadkiem Zmartwychwstałego Pana oraz świadkiem czynnej miłości i głosicielem Dobrej Nowiny o zbawieniu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Raport ONZ wskazuje na ciągły wzrost liczby głodujących na świecie

2019-07-17 19:37

(KAI/VaticanNews) / Rzym

Najnowszy raport ONZ na temat bezpieczeństwa żywnościowego wskazuje, że 820 mln ludzi na całym świecie cierpi z powodu niedożywienia. Podkreślono, że choć wspólnota międzynarodowa stawia sobie ambitne cele, zakładając, że do roku 2030 plaga głodu całkowicie zniknie, to jednak statystyki pokazują, że tendencja jest wręcz odwrotna. Od trzech lat ludzi niedożywionych stale przybywa.

billycm/pixabay.com

Ofiarą głodu najczęściej padają dzieci. Co siódme rodzi się ze zbyt niską wagą. Wśród dzieci do 5. roku życia niemal 150 mln cierpi na chroniczne niedożywienie, a 50 mln – na ostry stan niedożywienia. Stały obserwator Stolicy Apostolskiej przy Organizacji Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) ks. Fernando Chica Arellano podkreśla, że dane te wskazują na poważne zaniedbania wspólnoty międzynarodowej. Liczby te, a przede wszystkim ludzie, którzy kryją się za nimi, muszą nas skłonić do działania – dodał kapłan.

"Ten raport mówi nam, że ludzkość nie spełniła swych obowiązków względem naszych najuboższych braci. Głód nadal rośnie. W tym kontekście widzimy, jak trudnym wyzwaniem jest realizacja jednego z celów zrównoważonego rozwoju, który zakłada likwidację głodu do 2030 r. Trzeba robić w tym celu dużo więcej" – stwierdził w rozmowie z Radiem Watykańskim ks. Arellano. Zwrócił uwagę na bardzo niepokojące dane: 513 mln głodnych w Azji, 256 mln w Afryce, 42 mln w Ameryce Łacińskiej.

"Ale raport pokazuje nie tylko okrucieństwo głodu. Wskazuje też inny aspekt problemu: otyłość. Otyłych jest 13 proc. dorosłych, 672 mln osób. A zatem problemem jest nie tylko niedożywienie, ale również złe odżywianie. Wspólnota międzynarodowa musi robić więcej. Brak jednak woli politycznej, aby zlikwidować przyczyny głodu, które zależą od człowieka: konflikty, kryzys gospodarczy i zmiany klimatyczne. To są trzy główne czynniki, które powodują tę klęskę" – oświadczył stały obserwator watykański przy FAO.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem