Reklama

W mocy Ducha Świętego

2019-01-02 12:59

Halina Bartosiak
Edycja lubelska 1/2019, str. IV

Paweł Wysoki
Modlitwa uwielbienia

Lublin w dniach 8-10 grudnia ub.r. stał się miejscem niezwykłego wydarzenia – Forum Charyzmatycznego i spotkania ewangelizacyjnego #LublinUwielbia. Były modlitwy, konferencje, świadectwa, dzielenie się wiarą i służbą ewangelizacji

Pierwsze w historii forum charyzmatyczne rozpoczęło się Mszą św. w sanktuarium Matki Bożej Latyczowskiej Patronki Nowej Ewangelizacji. Liturgii przewodniczył abp Stanisław Budzik. W homilii Metropolita Lubelski nawiązał do pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski, kiedy to papież z młodzieżą modlił się o dary Ducha Świętego. Zwracając się do zgromadzonych, abp Budzik mówił: – Przybywacie, aby otworzyć się na działanie Ducha Świętego, aby w mocy Ducha Bożego przeżywać Jego owoce. W chrzcie Duch Święty nas namaścił, a w bierzmowaniu powołał, abyśmy głosili świadectwo o naszej wierze. Pasterz zacytował znamienne słowa Jana Pawła II, wypowiedziane na krakowskich Błoniach: – Zanim stąd odejdę, proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię Polska, raz jeszcze przyjęli z wiarą nadzieją i miłością.

Dalsze wydarzenia odbyły się w Centrum Spotkania Kultur, gdzie członków różnych wspólnot powitali koordynatorzy – ks. Artur Potrapeluk i Katarzyna Smolnicka. Ks. Artur wyraził nadzieję na „duchowe przebudzenie archidiecezji lubelskiej”. – Chcemy, aby obudziły się nasze serca, aby ogień wylewał się na każdego z nas – mówił. Forum było adresowane do wszystkich osób, które pragnęły pogłębić więź z Duchem Świętym. – Podczas modlitwy liderów Odnowy otrzymaliśmy poznanie, żeby wyjść z naszych sal i uwielbiać Pana w jakimś dużym, pięknym miejscu – wyjaśniał ks. Potrapeluk. – Abp Budzik od razu zaakceptował ten pomysł i wtedy zaczęły dziać się wspaniałe rzeczy. Bez większych starań otrzymaliśmy miejsce w CSK. Gdy zamierzaliśmy podjąć całodobowe czuwanie i adorację Najświętszego Sakramentu, zaproponowano nam halę Targów Lublin. Wiedziałem, że to jest dzieło Boże i nie wątpiłem w jego pomyślny przebieg – podkreślał koordynator Odnowy.

Charyzmaty bogactwem Kościoła

Do głoszenia Słowa Bożego organizatorzy zaprosili kapłanów, którzy reprezentują różne formy duchowości. Byli to: ks. Sławomir Płusa, przewodniczący Rady Krajowej Zespołu Koordynatorów Odnowy w Duchu Świętym, egzorcysta; ks. Rafał Jarosiewicz, dyrektor Szkoły Nowej Ewangelizacji, pomysłodawca i organizator wydarzeń „Jezus na Stadionie” i „Stadion Młodych”; o. Józef Witko, znany w kraju i za granicą rekolekcjonista posługujący modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie; ks. Krzysztof Kralka SAC, dyrektor Pallotyńskiej Szkoły Ewangelizacji i moderator wspólnoty „Przyjaciele Oblubieńca”, oraz ks. Mateusz Kicka, charyzmatyczny kapłan z diecezji zamojsko-lubaczowskiej, autor książki „Proroctwo dzisiaj”.

Reklama

Ks. Sławomir Płusa, mówiąc na temat charyzmatów w służbie ewangelizacji, przypomniał, że Duch Święty działa w Kościele przez sakramenty i poza sakramentami. – Misją Odnowy jest dzielić się chrztem w Duchu Świętym. Należy sięgać po słowa pełne mocy – podkreślał. Kapłan wyjaśnił, że charyzmat jest to Boża interwencja, Boże działanie, zaś ogniem Ducha Świętego jest kerygmat, czyli przyjęcie prawdy o tym, że jesteśmy zbawieni przez Chrystusa. – Jeżeli chcemy ewangelizować, musimy przyjąć moc przez wiarę. Każdy charyzmat powinien wynikać z miłości i stawiać Pana Boga w centrum – mówił kapłan. Kolejna konferencja była poświęcona modlitwie językami. – Dar języków to najprostszy z charyzmatów. Towarzyszy mu kładzenie rąk na głowie lub ramionach. Ale charyzmatów nie można się nauczyć; aby je przyjąć, trzeba otworzyć się na działanie Ducha Świętego – wyjaśniał ks. Jarosiewicz, powołując się na 1. List św. Pawła do Koryntian. Dopełnieniem zagadnienia o charyzmatach była konferencja ks. Mateusza Kicka na temat daru proroctwa. – Prorok był głosicielem Słowa Bożego, natomiast proroctwo jest objawieniem woli samego Boga. Był nim Jezus Chrystus, oczekiwany Mesjasz. Proroctwa mogą się objawiać w orędziach, natchnionej modlitwie, śpiewaniu nieznanych pieśni, darze języków, proroczym działaniu. Właściwym miejscem prorokowania jest wspólnota, natomiast warunkami sprzyjającymi ich powstawaniu są: cisza, kontemplacja, adoracja Najświętszego Sakramentu, obecność biskupa lub kapłanów – wyliczał.

Wielbić Pana chcę

Po forum uczestnicy przeszli do hali Targów Lublin, gdzie przez całą dobę trwała adoracja Najświętszego Sakramentu i czuwanie. Spotkanie podzielono na bloki tematyczne, na które złożyły się: modlitwa o uzdrowienie, modlitwa wstawiennicza, konferencje i adoracja Najświętszego Sakramentu w ciszy. Spotkanie #LublinUwielbia rozpoczęło się w sobotę Mszą św. sprawowaną pod przewodnictwem ks. Józefa Witko, a zakończyło w niedzielę Mszą św. i konferencją ks. Krzysztofa Krzaczka, dyrektora Lubelskiej Szkoły Ewangelizacji Miriam. W homilii o. Witko przekonywał, że posługa charyzmatyczna jest posługą służebną, pełną mocy. – Maryja zawsze służyła, bo miała w sobie Jezusa. Tam, gdzie jest Maryja, tam działa Duch Święty. Moc Boga działa w człowieku pokornym. Maryja jest dla nas wzorem i wyrzutem sumienia – mówił kapłan. Następnie poprowadził modlitwę o uzdrowienie, której towarzyszyły śpiewy Emmanuel Gospel.

Przez całą noc trwało uwielbienie; towarzyszyła mu diakonia muzyczna takich zespołów jak: Good God, wspólnota Jordan, Miriam, Studnia Jakubowa, Razem za Jezusem oraz schola Domowego Kościoła przy parafii Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła w Świdniku. W posługę było zaangażowanych ok. 100 wolontariuszy pracujących jako służba porządkowa, informacyjna i medyczna. – Było spokojnie i bezpiecznie – podsumował Mirosław Sobiesiak. Niedzielne przedpołudnie wypełniły modlitwy oraz konferencje ks. Artura Potrapeluka i Arkadiusza Łodziewskiego. Ks. Potrapeluk mówił o działaniu Ducha Świętego w życiu. – Jesteśmy domem Pana, domem chwały. Dajmy się przekonać Słowu Bożemu, temu miłosnemu listowi, który napisał do nas Bóg – mówił. Kapłan podał przykłady mocy modlitwy, kiedy to dzięki działaniu Ducha Świętego dwie osoby cierpiące na nieuleczalną chorobę zostały uzdrowione.

– Duch Święty przychodzi, aby nas namaszczać, przeobrażać, przemieniać. „Boże, rób ze mną, co chcesz”; te słowa powinny stać się naszą dewizą – przekonywał ks. Potrapeluk.

Dla Boga wszystko jest możliwe

Świadectwa uczestników potwierdzają dobre przeżycie spotkań ewangelizacyjnych. Sławek przeszedł na czuwanie, by uwielbiać Boga. Postanowił to czynić w każdej sytuacji. Wcześniej przeżył chwile zwątpienia. – Miałem kryzys wiary, gdyż moja firma upadła, a ja zostałem bankrutem. Moja rodzina (z wyjątkiem żony) odwróciła się ode mnie. Przez rok nie modliłem się i nie chodziłem do kościoła. W tych chwilach ciemności zacząłem poszukiwać żywego Boga, który jest miłością. Zacząłem uwielbiać Go i 6 lat temu wstąpiłem do wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym. Nie jest łatwo; mam nową firmę, ale i długi. Czuję jednak, że mam jakąś misję do spełnienia i dlatego tu jestem – mówił mężczyzna. Z kolei Bogumiła dzieliła się swoimi przeżyciami po konferencji A. Łodziewskiego. – Pierwszy raz słyszałam, jak osoba świecka z taką charyzmą i przekonaniem mówiła o Bogu, wierze i modlitwie. Najbardziej zapamiętałam słowa: Kiedy o coś prosisz w imię Jezusa, a uwierzysz w to w swoim sercu, na pewno otrzymasz, dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Kupiłam kilka książek, aby mieć więcej lektury duchowej i poprawić moją relację z Bogiem i ludźmi – dzieliła się kobieta.

– Jechałam na forum niezbyt chętnie, ale modlitwa, konferencje i adoracja Najświętszego Sakramentu w ciszy przemieniły mnie. Wróciłam szczęśliwa, z pokojem w sercu – mówiła Marianna. Forum Charyzmatyczne i spotkanie ewangelizacyjne #Lublin Uwielbia, które zgromadziły ponad 1,5 tys. osób, stały się jednym z najważniejszych wydarzeń minionego roku. – Były czasem modlitwy o wylanie Ducha Świętego i porządkowaniem wiedzy o charyzmatach. Zainicjowały ruch odnowy w archidiecezji lubelskiej, który będzie w przyszłości kontynuowany. Mamy nadzieję, że za rok spotkamy się na II Forum Charyzmatycznym – mówił ks. Artur Potrapeluk.

Tagi:
ewangelizacja charyzmatycy

Reklama

Niezwykła historia Wyrwanych Z Niewoli

2019-12-05 09:09

Red.

Było to chyba w 2012 r. jakoś jesienią. Jechaliśmy na koncert do Wielkopolski. Było nas czterech, każdy dresy, niektórzy łyse głowy i tatuaże. Każdy z historią uzależnień, jeden po poprawczaku, inny swego czasu należący do czołówki polskich zawodników MMA, każdy z „popapraną” przeszłością lecz wszyscy dotknięci przemieniającą i wyzwalającą mocą Jezusa - tak swoją niezwykłą historię opisuje grupa ewangelizacyjna "Wyrwani Z Niewoli"

Wyrwani Z Niewoli

Jak piszą dalej:

Środkiem naszego transportu był wtedy pociąg i jak to w tamtym czasie bywało gdziekolwiek nie jechaliśmy, zabieraliśmy ze sobą ponad metrową figurę Matki Bożej. Nie mogło być inaczej tamtego dnia. Z Białegostoku w tamte strony mieliśmy dobre parę godzin, więc była świetna okazja na ewangelizację.

Po zakupie biletów gdy dotarliśmy na peron, zauważyliśmy grupę kilkuset kibiców Jagielloni Białystok, jadących na mecz do Warszawy. Z wyglądu niczym się od nich nie różniliśmy prócz szalika klubowego, którego nie mieliśmy i dużej figury Maryi, której nie mieli oni. W jednym momencie spotkaliśmy się ze spojrzeniem całego peronu „łysoli”, którzy ze zdziwieniem odprowadzali nas wzrokiem.

W końcu nadjechał pociąg i zajęliśmy miejsce w przedziale. Gdy pociąg ruszył czuliśmy potrzebę wyjścia do kibiców i w jakikolwiek sposób podzielenia się naszą Miłością do Boga. Jednak na samą myśl o tym czuliśmy ogromny strach. Postanowiliśmy modlić się w tej intencji, za kibiców. Jednak teraz z perspektywy czasu możemy przyznać, że modlitwą chcieliśmy zyskać czas, żeby droga jak najszybciej się skończyła i w ten sposób uniknąć działania. Modlitwa trwała i trwała, minuty uciekały i żaden z nas nie kwapił się żeby wyjść z naszego bezpiecznego przedziału do „kiboli”.

W pewnym momencie dostrzegliśmy przez okienko w naszym przedziale kibiców uciekających po korytarzu od „kanarów” i policji. Biegali w tę i z powrotem jak się potem okazało z powodu braku biletów i mało kulturalnego zachowania. W jednym momencie pewna grupka uciekających „kiboli” nieoczekiwanie wpadła do naszego przedziału. Zobaczyli nas, zobaczyli figurę. Szybko zaczęli nam zadawać pytania o co chodzi, czy robimy sobie jaja itp.

To było niezwykłe, bo sami zaczęli nas dopytywać o powód jeżdżenia z tą figurą. Zaczęliśmy dzielić się świadectwem i opowiadać o Jezusie, oni słuchali z otwartymi „gębami”. Było widać ich poruszenie. Nie chcieli wychodzić z naszego przedziału, chcieli więcej. Przyszli również kolejni. Na końcu przyszedł główny szef całej grupy kibiców i chciał z nami pogadać, również otworzył się na nasze słowa, otworzył się na ewangelizację.

Było to niezwykłe doświadczenie, które zapadło nam w pamięci do dnia dzisiejszego.

Nie musieliśmy nic robić, nic wymyślać. Po prostu mieliśmy ze sobą Maryję w znaku figury i uciekliśmy w modlitwę czując potrzebę opowiadania innym o Jezusie, przez co Bóg sam ich do nas przyprowadził. Czujemy się Jego Apostołami – Apostołami w dresach, choć czasem nosimy dżinsy.

_____________________________________________

Tekst artykułu jest przedmową grupy Wyrwani z Niewoli do książki Damiana Krawczykowskiego "Apostołowie w dresach. Jezus potrzebuje właśnie ciebie!", wyd. Święty Wojciech. Więcej o książce: ksiegarnia.niedziela.pl

Więcej o grupie Wyrwani Z Niewoli: Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pan Bóg wycenił mnie na Parkinsona

2019-04-30 09:16

Łukasz Krzysztofka
Edycja warszawska 18/2019, str. 6

Dobrze znają go ci, którzy poszukują odpowiedzi na kwestie praktyki wiary w życiu codziennym. Ks. Piotr Pawlukiewicz daje teraz swoim życiem odpowiedź na najtrudniejsze pytanie – o sens krzyża i cierpienia

Artur Stelmasiak
Ks. Piotr Pawlukiewicz wycofuje się z dotychczasowych form duszpasterzowania

Znany kaznodzieja i rekolekcjonista w rozmowie z Pawłem Kęską ze Stacji 7 swój krzyż nazwał wprost – pan Parkinson. – Zawitał w moim domu po cichu. Kiedy się o nim dowiedziałem, to już się trochę rozgościł. Na razie ta choroba da się jeszcze jakoś zepchnąć na bok, da się pracować – mówił kapłan, który o swojej chorobie dowiedział się w 2007 r. Nie poddaje się jej jednak.

Ks. Pawlukiewicz uważa, że krzyż od Jezusa jest pomocą w osiągnięciu nieba. – Pan Bóg wycenił mnie na Parkinsona i przyjąłem tę wycenę. Robię co mogę, co będzie, zobaczymy. Co tu się martwić jutrzejszym dniem, jeżeli dzisiejszy może się skończyć przed północą – powiedział rekolekcjonista. – Chrystus daje ci krzyż doważony do ciebie, lekarstwo na zamówienie.

Były duszpasterz parlamentarzystów przyznał, że obecnie robi dużo badań medycznych i wycofuje się ze sposobów duszpasterzowania, które prowadził, poszukując innych. – Chciałbym zmienić akcenty homiletyczne. Mówić o rzeczach, których kiedyś się bałem, o tym, kiedy człowiek jest bezradny, bezsilny, kiedy słyszy, że choroba jest nieuleczalna. Dopóki mnie ludzie rozumieją, dopóki rozumieją moje słowa, to w imię Chrystusa będę głosił Ewangelię – podkreśla.

Ks. Pawlukiewicz stara się teraz nie odprawiać Mszy św. publicznie, ponieważ choroba ma różne kaprysy. Eucharystię odprawia sam u siebie.

Choroba Parkinsona należy do najpoważniejszych schorzeń ośrodkowego układu nerwowego. Jej objawy to przede wszystkim ograniczenie ruchu oraz drżenie. Leczenie choroby Parkinsona jest możliwe, jednak nie da się wyleczyć jej całkowicie. Po pewnym czasie doprowadza do inwalidztwa. Zmagał się z nią św. Jan Paweł II.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Krajewski: przywieźliśmy Chrystusa w 33 obliczach

2019-12-05 15:45

Krzysztof Ołdakowski SJ/vaticannews / Watykan (KAI)

Radio Watykańskie informowało wczoraj o powrocie Jałmużnika Papieskiego z greckiej wyspy Lesbos. Kard. Konrad Krajewski przywiózł ze sobą do Rzymu 33 uchodźców. W rozmowie z Radiem Watykańskim zauważył, że w maju w obozach znajdowało się 7 tys. osób, a teraz zostało ich 17 tys.

Piotr Drzewiecki

Przebywają tam w nieludzkich warunkach, gdzie nie ma prądu ani wody. Śpią pod plastikowymi płachtami. Niektórzy z nich dopiero w 2021 roku będą mieli rozmowy z władzami dotyczące przyznania dokumentów. Dzięki zmianom politycznym w Grecji i we Włoszech można było sprowadzić tę niewielką grupę uchodźców. Grecki rząd zakupił nawet dla nich bilety. Kard. Krajewski zauważył, że niektóre z kilkuosobowych rodzin cały swój majątek miały w torbie foliowej.

„Nie myślmy o tym, co państwo może zrobić dla tych ludzi, pomyślmy co Kościół może dla nich zrobić, a Kościół może uczynić bardzo wiele, począwszy od kardynałów, biskupów i księży. Możemy otworzyć nasze klasztory, nasze domy, tak jak to zrobił kardynał z Luksemburga, który w połowie listopada, a on także był z nami w maju na wyspie, zabrał dwie rodziny. Nie umieścił ich jednak w Caritasie, ale w swoim domu. U nas w Polsce domy biskupie są bardzo obszerne, domy kardynałów w Rzymie także są bardzo przestronne, więc zacznijmy od siebie. Dajmy miejsce, żeby Pan Jezus mógł się narodzić poprzez obecność tych osób. Na początku też było mi trudno. No jak to: ubogi, brudny i śmierdzący ma wejść do mojego domu. No właśnie, ale może wyjść piękny, umyty, ubrany oraz najedzony i to jest właśnie Jezus. Przyjmuję Jezusa, bo to On powiedział: byłem nagi, byłem uchodźcą, byłem w więzieniu. Jestem pełen podziwu dla wspólnoty św. Idziego, bo dla niej: mój bliźni to jest Chrystus. Pojechaliśmy na Lesbos zabrać te 33 osoby, a tak naprawdę przywieźliśmy Pana Jezusa pod postacią 33 twarzy, każdy inny, każda osoba ma inną historię. To jest ten sam Jezus“.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem