Reklama

Kolęda w wielkim mieście

2019-01-16 11:11

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 3/2019, str. I

Artur Stelmasiak
Wizyta duszpasterska to ważne wydarzenie w życiu katolickiej rodziny, a także osób żyjących samotnie

Okres między Bożym Narodzeniem, a Wielkim Postem jest czasem wzmożonej pracy duszpasterskiej. Wieczorami plebanie pustoszeją, bo księża odwiedzają swoich wiernych. Kolęda jest ciekawym, ale bywa że także trudnym doświadczeniem

Proboszcz parafii św. Łukasza na Bemowie wspomina wizytę duszpasterską sprzed kilku lat. Wieczorem puka do drzwi w jednym z bloków na terenie swojej parafii. Drzwi otwiera wielki mężczyzna w stroju sportowym i rękawicami bokserskimi na dłoniach. – Przyznam, że się mocno wystraszyłem, bo mężczyzna podskakiwał, jakby szykował się do walki – wspomina ks. Jan Popiel, proboszcz parafii św. Łukasza i dziekan dekanatu jelonkowskiego.

Rejestracja on-line

Mężczyzna za kolędę podziękował mówiąc, że nie przyjmie księdza. Takich jak on, którzy trzaskają drzwiami przed księdzem na warszawskich osiedlach jest coraz więcej. Księdza z wizytą duszpasterską przyjmuje ok. 25-30 proc. mieszkańców parafii. Niektórzy księża próbują pukać do wszystkich drzwi. Inni proszą, by na kolędę się zapisywać. Duszpasterstwo Akademickie Sandał z parafii pw. Najświętszego Zbawiciela na swoim terenie ma wielki akademik Riviera. Kapłani uznali, że podczas kolędy wśród studentów poświęcą im więcej czasu, ale proszą o rejestrację przez Internet. „Cel? Wspólna modlitwa, pobłogosławienie pokoju, rozmowa... Niepotrzebne skreślić! Niczego nie narzucamy – chętnie porozmawiamy także z niewierzącymi. Jedyne na co liczymy to wzajemny szacunek i odrobina uśmiechu! Postaramy się odpowiedzieć także na trudne pytania i chętnie posłuchamy jakie jest Wasze zdanie”, czytamy na stronie „kolędowej” rejestracji dla studentów Politechniki Warszawskiej. Co ciekawe, na końcu krótkiego tekstu jest ważny dopisek: „PS. Oczywiście nie zbieramy żadnych ofiar!”.

Akademiki znajdują się także na terenie parafii św. Łukasza. Dziś mieszka w nich coraz więcej osób z Ukrainy i dalekiego Wschodu, a więc kolędowa statystyka nie jest najwyższa. – Jak przyszedłem do parafii to ustaliliśmy, że odwiedzimy wszystkich i wszystkie domki na osiedlu Przyjaźń. To nie był najlepszy pomysł, bo młody ksiądz wikariusz wrócił z kolędy zdruzgotany. Trafiał na różne sceny i nie zawsze trzeźwych studentów – mówi ks. Jan Popiel.

Reklama

Od tamtej pory parafia prowadzi wśród studentów zapisy na kolędę. Czasem jedna osoba w kilkupokojowym aneksie potrafi zaprosić księdza i swoich kolegów studentów. – To są bardzo ciekawe rozmowy. Razem z nami siadają niewierzący, muzułmanie, czy prawosławni – mówi proboszcz.

U biskupów i sióstr zakonnych

Nietypową i bardzo różnorodną kolędę zapewne ma dziekan staromiejski i proboszcz katedry ks. Bohdan Bartołd. Na terenie jego parafii jest wiele restauracji, klubów nocnych, ale także znajdują się domy zakonne oraz rezydencje biskupów. – U księdza biskupa polowego już byłem, a teraz wybieram się do księdza kardynała – mówi ks. Bartołd.

Sporo czasu trzeba poświęcić na odwiedziny duszpasterskie u sióstr zakonnych. – Byłem na wspaniałej kolędzie u sióstr franciszkanek przy ul. Piwnej oraz u sióstr elżbietanek z ul. Rycerskiej. Dla kapłana zawsze są to bardzo miłe spotkania i okazja do wspólnej modlitwy – mówi ks. Bartołd. – Na taką kolędę trzeba zarezerwować sporo czasu, bo razem śpiewamy, modlimy się i rozmawiamy. Żadna z sióstr nie wypuści też księdza bez poświęcenia i okadzenia swojej celi, a przecież na Piwnej jest 30 sióstr i z każdą staram się choć chwilę porozmawiać – dodaje staromiejski dziekan.

Najważniejsza jest jednak kolęda wśród zwykłych parafian, czyli w tym środowisku, do którego proboszcz jest posłany. – Przychodząc do moich ukochanych parafian, bo tak zawsze się do nich zwracam, pytam czy mają szczególne intencje, sprawy, które chcą powierzyć Bogu. Po modlitwie rozmawiamy o sprawach związanych z wiarą, religijnością, z uczestnictwem w życiu naszej wspólnoty parafialnej. W parafii jest dużo osób starszych, chorych, które rzadziej mogą być w kościele. Oni bardzo potrzebują spotkania z drugim człowiekiem i chcą opowiedzieć o swoich kłopotach – mówi ks. Bartołd.

Na duszy i ciele

Wizyta duszpasterska przypomina trochę odwiedziny pracownika socjalnego, który może zadbać zarówno o wymiar duchowy, jak i pomoc materialną. – Podczas kolędy pytam i sprawdzam także czy nie jest potrzebna jakaś pomoc. W zeszłym roku pomogliśmy osobie niepełnosprawnej, która nigdy nie miała w domu łazienki. Udało się zorganizować dużą akcję „łazienka” i zebrać sporo pieniędzy, by urządzić tej pani sanitariaty z prawdziwego zdarzenia. Teraz pomagamy jej przed operacją, która może zmniejszyć jej niepełnosprawność – mówi ks. Wojciech Gnidziński, proboszcz parafii św. Katarzyny na Służewie. – Oczywiście po to jest kolęda, by wiedzieć, jak żyją parafianie i czy im czegoś nie brakuje. Działalność charytatywna Kościoła jest od początku jego istnienia. Z tego wymiaru parafii żaden proboszcz nie może zrezygnować.

Księża na Bemowie także starają się odnajdywać osoby, którym potrzebna jest pomoc Caritas, ale tych potrzebujących na terenie parafii jest coraz mniej. – Osób potrzebujących wsparcia materialnego jest u nas mało. Kolęda opiera się więc głównie na trosce duchowej. W tym czasie odnajdujemy osoby, które są samotne i często schorowane, by przynieść im Komunię św. w pierwsze piątki miesiąca – wskazuje ks. Popiel.

Kolęda w zaprzyjaźnionych rodzinach, albo u sióstr zakonnych to bardzo miłe doświadczenie także dla kapłanów. – Ale na ogół jest to bardzo wyczerpujące psychicznie, bo za każdymi drzwiami kryje się coś innego, inni ludzie i inne problemy – tu jest radość, a tam smutek, tu życzliwość, a tam wrogość. Z naszych doświadczeń można uczynić niezłe studium psychologii i socjologii – mówi ks. Gnidziński. – To jest bardzo ciekawa posługa, ale również dosyć trudna.

Śluby po... kolędzie

Wizyty duszpasterskie dla księży są okazją, by poznać swoich parafian. Ważne jest to we wspólnotach, gdzie wciąż przybywa nowych osiedli. Odwiedziny kapłana są więc nawiązaniem osobistego kontaktu i próbą przełamania wielkomiejskiej anonimowości. – U nas jest niewielka kaplica i kościół w budowie. Wielu naszych wiernych z powodu trudnych warunków chodzi do sąsiednich parafii. Kolęda jest więc jedyną okazją, gdy my, jako duszpasterze, możemy spotkać naszych wiernych – mówi ks. Popiel.

Podstawowym wymiarem kolędy jest modlitwa i przekazanie duszpasterskiego błogosławieństwa dla rodziny oraz poświecenie domu, w którym mieszkają parafianie. Podczas tegorocznych rozmów pojawiają się czasem tematy związane z trudnymi sytuacjami w Kościele, a także rozmowy o atakach na księży związanych m. in. z filmem „Kler”. – Rozmawiamy na te tematy, ale do tej pory nie doświadczyłem żadnej wrogości. Wręcz przeciwnie, jestem bardzo zbudowany, bo ludzie zapewniają nas o swojej modlitwie za księży, a także wykazują autentyczną troskę o cały Kościół – mówi proboszcz parafii św. Łukasza.

Podczas wizyt duszpasterskich często padają pytania o sakramenty i nauczanie Kościoła. Wśród nich jest temat związków niesakramentalnych, które żyją tak od lat i często mają dzieci. Część z nich nie jest rozwodnikami, a więc może wziąć katolicki ślub w kościele. – Odwiedzamy ich co roku i trochę drążymy temat. Dlatego cieszy mnie bardzo, że mamy wiele takich ślubów, które są owocem m. in. naszej kolędy – mówi ks. Jan Popiel. – Kilka dni temu w styczniu mieliśmy pierwszy w tym roku ślub, który został zawarty po wielu latach wspólnego życia.

Tagi:
kolęda

Reklama

Podtrzymują kolędowe tradycje

2019-01-30 11:36

Joanna Ferens
Edycja zamojsko-lubaczowska 5/2019, str. IV

Kolędowe tradycje na ziemi biłgorajskiej są niezwykle bogate. W wielu miejscach przez cały styczeń organizowane są przeróżne koncerty, festiwale, przeglądy i konkursy kolędowe. Tak było i w tym roku

Joanna Ferens
Chór kameralny z parafii św. Jerzego w Biłgoraju przebrany za kolędników

Już po raz 15. w Hedwiżynie odbył się 20 stycznia Gminny Przegląd Kolęd i Pastorałek, organizowany przez: Gminny Ośrodek Kultury w Biłgoraju, Gminę Biłgoraj, Ochotniczą Straż Pożarną w Hedwiżynie, Zespół Śpiewaczy Stok z Hedwiżyna oraz mieszkańców sołectwa Hedwiżyn. Wszystkich zebranych w remizie Ochotniczej Straży Pożarnej powitała dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Biłgoraju Celina Skromak, która wraz z wójtem Wiesławem Różyńskim składała noworoczne życzenia.

– Celem przeglądu jest kultywowanie tradycji kolędowania, ale też integracja zespołów śpiewaczych i młodzieżowych grup wokalno-instrumentalnych. Naszemu kolędowaniu zawsze towarzyszą również jasełka. Jesteśmy wprawdzie już po okresie Narodzenia Pańskiego, ale staramy się, aby ten czas kolędowania trwał jak najdłużej, gdyż jest to nasza wyjątkowa polska tradycja, a w polskiej kulturze mamy tak ogromną liczbę kolęd, które za wszelką cenę musimy ocalić od zapomnienia – tłumaczyła Celina Skromak.

Narodowe dziedzictwo

Wójt gminy Biłgoraj Wiesław Różyński dziękował wszystkim zespołom biorącym udział w przeglądzie. – Bardzo się cieszę, że nasz przegląd cieszy się tak dużym zainteresowaniem i praktycznie wszystkie ludowe zespoły śpiewacze z terenu naszej gminy biorą w nim udział. Dziękuję wszystkim zespołom, które dziś przybyły do Hedwiżyna, gdyż jest to również dla nich rozpoczęcie nowego roku kulturalnego. Jestem bardzo wdzięczny za każdą zaśpiewaną kolędę, za to ogromne serce i zaangażowanie w organizację tego wydarzenia – podkreślił.

Przegląd rozpoczął się od jasełek przygotowanych przez dzieci i młodzież ze Szkoły Podstawowej w Hedwiżynie. Przedstawienie miało na celu ukazanie prawdziwej wartości świąt Bożego Narodzenia – wyjaśniał proboszcz parafii św. Jadwigi Śląskiej w Hedwiżynie, ks. Piotr Sobczuk. – W tym roku dzieci i młodzież, które przygotowały jasełka, przede wszystkim chciały nam przedstawić zagadnienie związane z naszym obchodzeniem świąt Bożego Narodzenia. Dzieci pokazały, na co my tak naprawdę zwracamy uwagę, że liczą się tylko prezenty, piękne dekoracje i wystawna gościna, a zapominamy o tym, co jest najważniejsze, czyli narodzenie naszego Pana Jezusa Chrystusa – wskazał.

Słowo skierował również do wszystkich uczestników poseł do Parlamentu Europejskiego, Krzysztof Hetman. – Chciałem bardzo gorąco podziękować za kultywowanie i przekazywanie dalej tej pięknej tradycji kolędowania, nie tylko słowem, ale i pięknym strojem ludowym – mówił m.in. europoseł.

W tegorocznej edycji przeglądu wystąpiło 15 gminnych zespołów śpiewaczych działających na terenie gminy Biłgoraj oraz 6 dziecięcych i młodzieżowych zespołów wokalno-instrumentalnych. Następnie z koncertem wystąpiła Kapela Podwórkowa Wygibusy, zaś na zakończenie do tańca zagrał zespół Face Love.

W kategorii dziecięcych i młodzieżowych zespołów wokalno-instrumentalnych zwyciężył zespół wokalny ze Szkoły Podstawowej w Gromadzie, II miejsce zajął zespół wokalno-instrumentalny ze Szkoły Podstawowej w Dąbrowicy, a III miejsce przypadło zespołowi Rudzianeczki ze Szkoły Podstawowej w Woli Dereźniańskiej. W kategorii gminnych zespołów śpiewaczych I miejsce zajął zespół Lawenda ze Smólska, II miejsce wyśpiewał chór z Korytkowa Dużego, zaś trzecie przypadło w udziale Zespołowi Śpiewaczemu z Bidaczowa.

Rozśpiewany Frampol

Wieloletnią tradycją cieszy się również koncert kolęd w wykonaniu chórów ziemi biłgorajskiej, który w tym roku odbył się 20 stycznia już po raz 21. w kościele pw. św. Jana Nepomucena we Frampolu.

W tegorocznej edycji koncertu wystąpiło 9 chórów. Zaprezentował się m.in. Chór Kameralny parafii św. Jerzego w Biłgoraju, który wystąpił w nietypowej odsłonie kolędników. O pomyśle na taką prezentację, a także o samym chóralnym kolędowaniu mówił dyrygent chóru, Zbigniew Biliński. – Chcieliśmy podtrzymać tradycję kolędowania, chodziliśmy w tych strojach w naszym mieście po domach, aby kolędować, a także postanowiliśmy tutaj we Frampolu w nich wystąpić, aby pokazać, że tradycja kolędowania nie wygasa – wyrażał swoje pragnienie Zbigniew Biliński.

Swoją wdzięczność chórom za przybycie wyrażał burmistrz Frampola, Józef Rudy, który jednocześnie podkreślał piękną polską tradycję kolędowania. – Warto pielęgnować tradycje kolędowe w naszym kraju, gdyż jest to wyraz naszej tożsamości narodowej, historii, tradycji i przywiązaniu do Kościoła katolickiego. Cieszymy się, że możemy gościć chóry ziemi biłgorajskiej, jest to dla nas wielkie wydarzenie, do którego długo się przygotowujemy – wskazał.

Wszystkim uczestnikom dziękował proboszcz parafii we Frampolu, ks. Andrzej Stefanek. – Chóry zbierają się co roku, aby wspólnie kolędować dla całej naszej społeczności. Jesteśmy wdzięczni za to, że każdy z chórów tak chętnie przyjeżdża, aby chwalić Boga – mówił.

Ponadto przed licznie zgromadzoną w kościele publicznością zaprezentowały się: chór parafii pw. Matki Bożej Bolesnej w Korytkowie Dużym, Chór Męski Ziemi Biłgorajskiej „Echo”, chór Cantate Deo parafii pw. św. Marii Magdaleny w Biłgoraju, chór Cordis parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Biłoraju, chór Noster parafii św. Bartłomieja w Goraju, chór parafii św. Jana Nepomucena i Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury we Frampolu, Chór Męski „Klucz” z Majdanu Starego. Gościnnie wystąpił chór parafii św. Jadwigi w Janowie Lubelskim, którym dyrygowała Diana Krzemińska.

Na chóralny koncert kolęd zaprosili Burmistrz Frampola, Proboszcz parafii pw. św. Jana Nepomucena, Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury oraz chór parafialny z Frampola.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Romuald Lipko prosi o modlitwę

2019-07-11 08:31

Romuald Lipko, jeden z najważniejszych twórców Polskiej muzyki rozrywkowej ostatniego półwiecza, kreator drogi muzycznej Budki Suflera, nasz przyjaciel, walczy z chorobą nowotworową - brzmi treść oświadczenia na profilu zespołu.

Archiwum Zespołu

Kilka tygodni temu postawiono wstępną diagnozę. Następnie Romek przebywał w warszawskim szpitalu przy Banacha, a ostatnie dwa tygodnie w klinice w Magdeburgu. To jedyne miejsce na świecie, gdzie podejmuje się walkę z tego typu nowotworami. W Lublinie, Kazimierzu, Warszawie i Magdeburgu byliśmy z nim w stałym kontakcie. Przedwczoraj wróciliśmy z niemieckiej kliniki. Nie nam muzykom relacjonować działania medycyny na najwyższym poziomie, ale zrozumieliśmy jedno. Jest realna szansa zwycięstwa w tej jakże trudnej walce, a stan ducha naszego kolegi jest czynnikiem niezwykle ważnym.

Jeśli Jego rozmowa z kimś z nas była lub jest możliwa, to Romek najchętniej mówi o nowych piosenkach, jesiennych koncertach i nowoczesnych aranżacjach. Mając świadomość swojej dolegliwości planuje i marzy…

Zwracamy się z prośbą do wszystkich, którym piosenki Romka sprawiły kiedykolwiek radość o choćby malutki, ale szczery gest wsparcia, o króciutką, życzliwą myśl, o pełne uśmiechu wspomnienie samego siebie słuchającego Jego muzyki… - proszą przyjaciele z zespołu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy: oburzenie skazaniem na śmierć głodową Vincenta Lamberta

2019-07-17 18:03

lk / Warszawa (KAI)

Przygnębienie i oburzenie decyzją lekarzy, którzy zaniechali odżywiania i nawadniania, skazując na śmierć głodową Vincenta Lamberta, pacjenta Kliniki Uniwersyteckiej w Reims we Francji, wyraziło Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy Polskich. Mężczyzna zmarł dziewięć dni po odłączeniu go od aparatury podtrzymującej życie.

Poniżej tekst stanowiska przesłanego KAI:

Stanowisko Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich wobec zaniechania żywienia chorego Vincenta Lamberta

1. Jesteśmy oburzeni i przygnębieni decyzją lekarzy, którzy od dnia 3.07.2019 r. zaniechali odżywiania i nawadniania, skazując na śmierć głodową Vincenta Lamberta - pacjenta Kliniki Uniwersyteckiej w Reims we Francji.

2. Działania zespołu medycznego w ostatnich 9 dniach życia Vincenta są sprzeczne z prawami człowieka i zasadami etyki lekarskiej, są formą eutanazji i aktem okrucieństwa wobec pacjenta i jego rodziców. Niszczy to wizerunek lekarza i podważa zaufanie do naszego zawodu.

3. Nie jest uporczywą terapią żywienie przez sondę i pojenie wodą pacjenta z zachowanym samodzielnym oddechem oraz minimalną świadomością.

4. Żaden wyrok sądowy ani opinia specjalistów nie usprawiedliwiają działań zmierzających do zakończenia życia chorego, pozbawienia go jedzenia, picia i pomocy najbliższych oraz odbierania mu możliwości leczenia i rehabilitowania w innym ośrodku medycznym.

5. Mamy nadzieję, że historia choroby i śmierci głodowej Vincenta Lamberta oraz walka jego rodziców i tysięcy ludzi na całym świecie o jego ocalenie przyczynią się do ochrony życia i godności innych ciężko chorych pacjentów.

W imieniu Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich:

dr n.med. ELŻBIETA KORTYCZKO, prezes KSLP, specjalista pediatrii i neonatologii,

prof. BOGDAN CHAZAN, wiceprezes KSLP i prezes Oddz. Mazowieckiego, specjalista ginekologii i położnictwa,

lek. ANNA GRĘZIAK, Honorowy Prezes KSLP, anestezjolog, członek Zespołu przy Rzeczniku Praw Pacjenta ds. opracowania standardów postępowania w terapiach medycznych stosowanych w okresie kończącego się życia,

lek. GRAŻYNA RYBAK, delegat Oddz. Mazowieckiego KSLP, specjalista pediatrii,

lek. MARZENNA KOSZAŃSKA, wiceprezes Oddz. Mazowieckiego KSLP, specjalista pediatrii

----

42-letni Vincent Lambert, który po wypadku w 2008 r. był sparaliżowany, żył przez 11 lat w stanie minimalnej świadomości. Na wniosek żony i lekarzy, wbrew prośbom rodziców, którzy chcieli go przenieść do ośrodka opieki, francuski wymiar sprawiedliwości wydał zgodę na jego uśmiercenie. Zmarł 11 lipca, dziewięć dni po tym, jak został odłączony od sztucznego nawodnienia i odżywiania. Dwa dni później odbył się jego pogrzeb.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem