Reklama

Światowe Spotkanie Młodych

Franciszek w Panamie i... Wilanowie

2019-01-16 11:11


Edycja warszawska 3/2019, str. V

Archiwum EiDZ
Edyta i Dominik Ziętarowie ze Wspólnoty Emmanuel

Z Edytą i Dominikiem Ziętarami ze Wspólnoty Emmanuel, która organizuje „Panamę w Warszawie”, rozmawia Andrzej Tarwid

Andrzej Tarwid: – W ostatnią niedzielę stycznia w Świątyni Opatrzności Bożej odbędzie się „Panama w Warszawie”. Czym będzie to wydarzenie?


Edyta Ziętara: – Będzie to spotkanie młodych, którzy z różnych przyczyn nie mogli wyjechać do Panamy, a chcieliby chociaż w części doświadczyć i przeżyć Światowe Dni Młodzieży ’2019.
Dominik Ziętara: – Mamy również nadzieję, że dzięki „Panamie w Warszawie” młodzież z obu warszawskich diecezji doświadczy młodego i żywego Kościoła.

– Jak będzie przebiegało spotkanie, które rozpocznie się 27 stycznia o godz. 14.00?

EZ: – Spotkanie zostało podzielone na trzy bloki. Aby młodzież dobrze poczuła się razem, zaczniemy zawiązaniem wspólnoty. Potem będziemy uczyć się hymnu ŚDM po hiszpańsku oraz dowiemy się, co wydarzyło się w Panamie w trakcie ŚDM. Odwiedzą nas też przedstawiciele ambasady Panamy, którzy zaprezentują kulturę tego kraju oraz opowiedzą o tym, jak funkcjonuje tam Kościół.

– Zatrzymajmy się na chwilę na relacjach z ŚDM. Skąd je będziecie mieli?

DZ: – Będziemy mieć tam swoich specjalnych wysłanników, którzy prześlą nam materiały przez Internet. Krótkie relacje z ŚDM obiecali nam księża z Wydziału Duszpasterstwa Dzieci i Młodzieży Kurii Metropolitalnej Warszawskiej, którzy będą tam z grupą młodzieży. Z nimi spróbujemy też połączyć się na żywo. Inne materiały wideo, jakie pokażemy w świątyni w Wilanowie, przygotuje Dominika Sulich, która jest w ekipie przygotowującej „Panamę w Warszawie”, a przed ŚDM wyleci do Panamy.

– Co będzie się działo w Świątyni Opatrzności Bożej w kolejnych godzinach?

EZ: – Drugi blok wydarzenia będzie w całości osadzony w duchowości. Młodzież spotka się z abp. Grzegorzem Rysiem, który wygłosi konferencję pt. „Oto Ja służebnica Pańska”, poświęconą temu, jak w dzisiejszych czasach zgiełku oraz nadmiaru informacji usłyszeć i odpowiedzieć na głos Boga. Po konferencji zacznie się czas na osobistą refleksję i modlitwę przed ikoną Matki Bożej Salus Populi Romani. Ponadto, w trakcie obu pierwszych bloków, w dolnym kościele na osoby chcące przystąpić do spowiedzi będą czekali kapłani w konfesjonałach. W dolnym kościele będzie też adoracja Najświętszego Sakramentu. A różne warszawskie wspólnoty i ruchy będą oferowały wszystkim potrzebującym możliwość modlitwy wstawienniczej.

– Głównym punktem trzeciego bloku spotkania będzie Msza św.?

DZ: – Tak, lecz wcześniej pójdziemy na posiłek. Będzie to czas kiedy młodzi będą mogli pobyć i porozmawiać ze sobą. Dopiero po nim udamy się na koncelebrowaną Eucharystię, której przewodniczyć będzie kard. Kazimierz Nycz. Homilię wygłosi zaś... papież Franciszek. Będzie to retransmisja kazania, jakie Ojciec Święty wygłosi w Panamie na ostatniej Mszy św., sprawowanej podczas ŚDM. Po Liturgii zacznie się wspólne muzyczne uwielbienie, które potrwa do godz. 22.00.

– Kard. Kazimierz Nycz powierzył organizację „Panamy w Warszawie” Wspólnocie Emmanuel, ponieważ macie największe doświadczenie. W 2008 r. odpowiadaliście za przebieg „Sydney w Warszawie”…

EZ: – Tak, „Sydney w Warszawie” było drugim wydarzeniem robionym przez Wspólnotę w łączności ze Światowymi Dniami Młodzieży. Miało ono jednak inny przebieg niż „Panama w Warszawie”. Wówczas było lato, spotkanie młodych odbyło się nad Wisłą i miało charakter całonocnego czuwania. Wiele osób bardzo żywo i mile je wspomina, mówiąc o konkretnych owocach jakie przyniosło.

– Jakie jeszcze wydarzenia organizujecie w stolicy?


DZ: – W naszej Wspólnocie w prowincji centralnej jest ok. 200 osób z obu warszawskich diecezji. Organizują oni wiele inicjatyw w parafiach. Natomiast jeśli chodzi o sztandarowe wydarzenia, to są to coroczne rekolekcje przeznaczone dla małżeństw pt. „Miłość i Prawda”. W tym roku zaczynają się w lutym i odbywają w Brańszczyku pod Wyszkowem, a cieszą się dużą popularnością.
EZ: – Zapraszamy również na Kurs Zacheusza – program formacji, który ma pomóc zharmonizować swoje codzienne życie – dom i pracę z nauką społeczną Kościoła Katolickiego.

– Co trzeba zrobić, aby dołączyć do rekolekcji czy zapisać się na kurs?

EZ: – Wystarczy podjąć ten pierwszy krok – wygospodarować czas, który i tak się nam zwróci i podjąć decyzję, a potem wejść na stronę Wspólnoty Emmanuel i wysłać zgłoszenie.

– „Miłość i prawda”, Kurs Zacheusz to propozycje dla osób dorosłych. A co proponujecie młodym?

DZ: – Od kilku lat wspólnota prowadzi Międzynarodowe Forum Młodych. Odbywa się ono w wakacje w Częstochowie. Największe z nich odbyło się przed ŚDM w Krakowie. Wówczas na nasze forum przyjechało 4 tys. młodych osób.

– Mówiąc o ŚDM nie sposób nie mówić o młodzieży. Jednak w obecnych czasach pojęcie to rozumiane jest bardzo różnie. Jakich młodych oczekujecie na spotkaniu „Panama w Warszawie”?

DZ: – Spodziewamy się, że większość osób, jakie przyjadą na spotkanie, będzie miała od 16 do 30 lat. Ale jeśli ktoś ma 40 czy 60 i nadal czuje się młodym, to jego też bardzo serdecznie zapraszamy.

– Na początku rozmowy powiedzieliście Państwo, że „Panama w Warszawie” będzie doświadczeniem „młodego i żywego Kościoła”. A z czym młodzież młodsza i ta nieco starsza wyjedzie z Wilanowa?

EZ: – Wspólna modlitwa, integracja, śpiew i uwielbienie na pewno będą owocne w ożywieniu naszej wiary. Dlatego serdecznie zapraszamy wszystkich Czytelników „Niedzieli”, żeby 27 stycznia obrali kierunek: „Panama w Warszawie”.

Tagi:
ŚDM w Panamie

Moje Światowe Dni Młodzieży

2019-05-08 08:13

Ania Wodyńska z parafii Winna-Poświętna
Edycja podlaska 19/2019, str. 6

Światowe Dni Młodzieży to moja inspiracja, radość i głoszenie Ewangelii. W 2016 r. jako stypendystka Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia pomagałam przy organizacji tego wielkiego wydarzenia

Archiwum autora
Polska grupa w drodze na szczyt wulkanu w Gwatemali

Jako młodzi Polacy i katolicy służyliśmy pomocą biskupom i księżom z całego świata. To niezapomniane wydarzenie mocno utkwiło w moim sercu. Szczególnie zapamiętałam słowa papieża Franciszka, aby zejść z kanapy, założyć parę solidnych butów i podjąć ryzyko pójścia za Jezusem. To właśnie tam zrodził się pomysł, aby jechać na kolejne spotkanie młodych w Panamie.

Kierunek Gwatemala

Prawie na rok przed wydarzeniami razem z koleżanką Kornelią wyrobiłyśmy wizę do USA, kupiłyśmy bilety. Wykupiłyśmy także ubezpieczenie, bo jak mówi przysłowie „strzeżonego Pan Bóg strzeże”. Dodatkowo zaszczepiłam się przeciw żółtej febrze. W końcu nadszedł czas, gdy spakowałam letnie ubrania i wyleciałam w daleką podróż. Na lotnisku w Gwatemali czekała rodzina, u której nocowałam. Przywitała mnie bardzo ciepło, pokazała ważne miejsca w Gwatemali.

Po dwóch dniach opuściłam gościnny dom, ponieważ pielgrzymi zostali podzieleni na grupy. Każda z grup poznawała odmienną kulturę regionu, ale też pomagała miejscowej ludności. Zostałam ulokowana w Gwatemala City, w szkole prowadzonej przez jezuitów. Ze względu na fakt, iż edukacja w Gwatemali jest płatna, najbiedniejszych nie stać na naukę dzieci. Ten problem powoduje, że w Gwatemali występuje największy analfabetyzm w Ameryce Łacińskiej. Mieliśmy też możliwość zobaczenia najbiedniejszej części Gwatemali. Przewodnik, o. Pako oprowadzał nas wręcz bezszelestnie po tych rejonach. Zachwyciło mnie jego porównanie: „z bronią jest tutaj jak z Duchem Świętym, nie widać Go, ale jest wszędzie”. Niezapomniany był też udział w wycieczce na szczyt wulkanu, zwłaszcza że czuliśmy, że „on żyje swoim rytmem”. Ziemia na wulkanie była bardzo ciepła, więc wybuch możliwy był w każdym czasie. Zwieńczeniem wyprawy na szczyt wulkanu była Msza św.

Spotkanie z Papieżem

Po tygodniu doświadczeń wszyscy zjechaliśmy do Panama City. Także tu nocowałam u rodziny, która bardzo się o mnie troszczyła. Przygotowała m.in. powitalny pakiet pielgrzyma, w którym był nawet, bardzo tam przydatny, krem z filtrem.

W porównaniu z Gwatemalą w Panamie było gorąco i wilgotno. Codziennie rano w trzech kościołach odbywały się polskie konferencje. Po nich można było się udać do Parku Omar, gdzie była możliwość spowiedzi oraz adoracji Najświętszego Sakramentu. Bardzo przemawiającą historię przekazał nam kaznodzieja. Uniwersytet, na którym mieliśmy spotkania, odwiedził niespodziewanie papież Franciszek. W trakcie zwiedzania wszedł na chwilę do kaplicy, aby się pomodlić. Z tego powodu została zatrzymana Msza św. Papieżowi było smutno, bo nie on, ale Pan Jezus powinien być w centrum wydarzeń.

Początkowe spotkania z Papieżem odbywały się w centrum Panamy w Parku Cinta Costera. Czuwanie nocne i Msza św. kończąca ŚDM odbyły się w Campo San Juan Pablo II. Najbardziej w pamięci utkwiły mi słowa Ojca Świętego: „Prawdziwym upadkiem jest taki, w którym nie pozwalamy, aby ktoś nam pomógł się podnieść”. Brałam też udział w pieszej pielgrzymce do sanktuarium w Portobelo, gdzie znajduje się figura Czarnego Chrystusa. Jest to ważne sanktuarium w Panamie, można je porównać do naszego skarbu narodowego – Jasnej Góry.

Tylko dziś jest twoje

Światowe Dni Młodzieży były czasem modlitwy, zadumy, a także czasem radości i spotkań z ludźmi. Cieszę się, że spełniło się moje pragnienie i mogłam być na Światowych Dniach Młodzieży. Zadziwiająca jest różnorodność świata, ludzi, ale też ich marzeń. Zakończę słowami osoby mi bardzo bliskiej – Jana Pawła II: „Wczoraj do ciebie nie należy. Jutro niepewne... Tylko dziś jest twoje”. Korzystajmy z tego życia, a nie bądźmy biernymi uczestnikami, bo kolejny dzień już na pewno będzie inny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak zdobyć szkaplerz?

2015-07-07 11:52

Agnieszka Konik-Korn
Niedziela Ogólnopolska 28/2015, str. 30

Piotr Marcińczak

Z tym pytaniem zwróciłam się do przeora klasztoru Karmelitów Bosych w Czernej, gdzie mieści się sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej.

– Najłatwiej zdobyć szkaplerz, wstępując do zakonu – uśmiecha się o. Leszek Stańczewski OCD. – Wówczas dostaje się go „za darmo”, jako część stroju karmelity czy karmelitanki. Ale każdy, kto nie ma powołania do życia zakonnego, może otrzymać szkaplerz „w wersji light” – dwa kawałki brązowego płótna połączone tasiemką, które musi nałożyć kapłan – tłumaczy zakonnik. Sam szkaplerz można nabyć gdziekolwiek, choćby w księgarni w Czernej. Tu, w sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej, każdego roku w pierwszą sobotę po wspomnieniu Matki Bożej z Góry Karmel (16 lipca) odbywa się ogólnopolskie spotkanie Rodziny Szkaplerznej.

Znak zbawienia

Historia szkaplerza sięga XII i XIII wieku i łączy się z górą Karmel w Palestynie, gdzie pustelnicy – bracia Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel żyli według reguły nadanej im przez patriarchę Jerozolimy – Alberta. Po upadku Królestwa Jerozolimskiego część z nich uciekła do Europy, aby schronić się przed muzułmanami. W Europie jednak bracia, chcąc żyć według swojej reguły, spotkali się z niechęcią kleru i innych zakonów. Napotkali tak wielki opór, że groziło im rozwiązanie. Wówczas generał zakonu – Szymon Stock modlił się gorąco do Matki Bożej, prosząc o ratunek. I właśnie w nocy z 15 na 16 lipca 1251 r. objawiła mu się Maryja, która podając mu szkaplerz, powiedziała: „Umiłowany synu! Przyjmij szkaplerz twojego zakonu. Przywilej dla ciebie i karmelitów. Oto znak zbawienia, ratunek w niebezpieczeństwach, przymierze pokoju i wiecznego zobowiązania. Kto w nim umrze, nie dozna ognia piekielnego”.

– Szymon Stock przyjął szkaplerz jako dar i polecił, by odtąd nosili go wszyscy karmelici – wyjaśnia o. Stańczewski. – Ten szkaplerz nie jest dla nas tylko zwykłą szatą zakonną – traktujemy go jako dar Matki Bożej. Codziennie, gdy zakładamy i zdejmujemy szkaplerz, całujemy go. Inne zakony również noszą szkaplerze, ale nasz, karmelitański, ma szczególne znaczenie. To jakby szata Matki Bożej, z którą Maryja utożsamia się jak ze swoim wizerunkiem i wiąże z tym znakiem szczególne obietnice i zobowiązania.

Jak św. Jan

Szkaplerz to pewien znak, zobowiązanie do modlitwy i do apostolstwa. – To przede wszystkim zobowiązanie do tego, by wziąć Matkę Bożą do siebie, tak jak to uczynił św. Jan Apostoł pod krzyżem – wyjaśnia o. Leszek. – Przyjęcie szkaplerza jest wzięciem Maryi do swojego serca, do życia w codzienności, aby była w nim zawsze obecna jako Matka i Siostra. Szkaplerz to nie amulet, który automatycznie nas od czegoś uwalnia, ale to przypomnienie, byśmy pamiętali, że zmierzamy do nieba.

Ci, którzy przyjmują szkaplerz, zobowiązują się do codziennej maryjnej modlitwy. – „Pod Twoją obronę” – to najbardziej zalecana modlitwa dla tych, którzy noszą szkaplerz – mówi Ojciec Przeor. – To jest taki punkt wyjścia do regularnej rozmowy z Bogiem, do której zachęca św. Paweł, mówiąc: „Módlcie się nieustannie”.

Oprócz tego zaleca się, aby noszący szkaplerz raz w tygodniu odprawili jakiś akt pobożności maryjnej, np. odmówili Różaniec lub Litanię do Matki Bożej. A raz w roku, w miarę możliwości, można wziąć udział w nowennie odprawianej w większości klasztorów karmelitańskich przed 16 lipca.

Chroni i ocala

Z przyjęciem szkaplerza wiążą się szczególne obietnice. Maryja obiecuje, że kto pobożnie nosi szkaplerz, nie zazna ognia piekielnego, a w pierwszą sobotę po swojej śmierci zostanie wybawiony z czyśćca. Matka Boża zapewnia także o swojej pomocy i opiece w życiu doczesnym.

O tej pomocy przekonało się wielu czcicieli Matki Bożej. O. Stańczewski opowiada historię polskiego żołnierza, który w czasie II wojny światowej zgubił szkaplerz. Gdy po bitwie żołnierze zajęli niemieckie okopy, ów człowiek poszedł szukać zguby. Szkaplerza szukał też jego towarzysz – znalazł go i zabrał, aby odnieść koledze. Okazało się, że w tym czasie w okopach wybuchła bomba zegarowa. Zginęli wszyscy z wyjątkiem tych dwóch, którzy opuścili okopy w poszukiwaniu szkaplerza. Inna historia wiąże się z pożarem w Truskolasach, w archidiecezji częstochowskiej, gdzie znajduje się dom Sióstr Karmelitanek Bosych. Jak pisze w książce: „Dar mojej Matki” o. Jan Ewangelista Krawczyk OCD: „Siostra Genowefa rzuciła duży Szkaplerz święty ze swojego habitu w półtorametrową przestrzeń dzielącą płonący dom od domu, który miał się zaraz zapalić, mówiąc: «Maryjo, ratuj!». Ogień powoli wygasł i dalej się już nie przeniósł, ku zdumieniu ludzi”.

Co robić, by nosić szkaplerz? – dopytuję. – Przyjąć go z ręki kapłana, nosić zawsze i wszędzie i naśladować Maryję – wyjaśnia o. Leszek i dodaje: – Potrzeba również pokuty, pokory, walki o czystość i ufnej modlitwy, do czego zobowiązujemy się, przyjmując szkaplerz, a więc Matkę Bożą, do swojego życia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Raport ONZ wskazuje na ciągły wzrost liczby głodujących na świecie

2019-07-17 19:37

(KAI/VaticanNews) / Rzym

Najnowszy raport ONZ na temat bezpieczeństwa żywnościowego wskazuje, że 820 mln ludzi na całym świecie cierpi z powodu niedożywienia. Podkreślono, że choć wspólnota międzynarodowa stawia sobie ambitne cele, zakładając, że do roku 2030 plaga głodu całkowicie zniknie, to jednak statystyki pokazują, że tendencja jest wręcz odwrotna. Od trzech lat ludzi niedożywionych stale przybywa.

billycm/pixabay.com

Ofiarą głodu najczęściej padają dzieci. Co siódme rodzi się ze zbyt niską wagą. Wśród dzieci do 5. roku życia niemal 150 mln cierpi na chroniczne niedożywienie, a 50 mln – na ostry stan niedożywienia. Stały obserwator Stolicy Apostolskiej przy Organizacji Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) ks. Fernando Chica Arellano podkreśla, że dane te wskazują na poważne zaniedbania wspólnoty międzynarodowej. Liczby te, a przede wszystkim ludzie, którzy kryją się za nimi, muszą nas skłonić do działania – dodał kapłan.

"Ten raport mówi nam, że ludzkość nie spełniła swych obowiązków względem naszych najuboższych braci. Głód nadal rośnie. W tym kontekście widzimy, jak trudnym wyzwaniem jest realizacja jednego z celów zrównoważonego rozwoju, który zakłada likwidację głodu do 2030 r. Trzeba robić w tym celu dużo więcej" – stwierdził w rozmowie z Radiem Watykańskim ks. Arellano. Zwrócił uwagę na bardzo niepokojące dane: 513 mln głodnych w Azji, 256 mln w Afryce, 42 mln w Ameryce Łacińskiej.

"Ale raport pokazuje nie tylko okrucieństwo głodu. Wskazuje też inny aspekt problemu: otyłość. Otyłych jest 13 proc. dorosłych, 672 mln osób. A zatem problemem jest nie tylko niedożywienie, ale również złe odżywianie. Wspólnota międzynarodowa musi robić więcej. Brak jednak woli politycznej, aby zlikwidować przyczyny głodu, które zależą od człowieka: konflikty, kryzys gospodarczy i zmiany klimatyczne. To są trzy główne czynniki, które powodują tę klęskę" – oświadczył stały obserwator watykański przy FAO.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem