Reklama

Szaleństwa nie ma

2019-04-24 08:57

Ks. Mariusz Rosik
Niedziela Ogólnopolska 17/2019, str. 31

Urodził się w połowie IV stulecia w Antiochii Syryjskiej, jego życie jednak tak się potoczyło, że został biskupem Konstantynopola. W prawosławnej Cerkwi i Kościele greckokatolickim do dziś liturgia jest odprawiana według zaproponowanego przez niego rytu. W Kościele Wschodu uchodzi za największego kaznodzieję, jakim bez wątpienia był, co jednoznacznie potwierdzają jego pisma.

Jan Chryzostom nie miał najmniejszych wątpliwości, że tym, co dodawało sił pierwszym chrześcijanom, było ich absolutnie niezachwiane przekonanie o zmartwychwstaniu Chrystusa. W homilii do Pierwszego Listu do Koryntian napisał: „Skądże więc ci, którzy za życia Chrystusa nie mieli dość sił, aby oprzeć się Żydom, po Jego śmierci, po złożeniu do grobu – skoro, jak powiadacie, nie zmartwychwstał i nie przemawiał do nich, nie dodał odwagi – znaleźli siłę, aby stanąć przeciw całemu światu? Czyż nie powinni powiedzieć sobie: I cóż? Sam siebie nie potrafił ocalić, a nas obroni? Nie pomógł sobie za życia, a nam pomoże po śmierci? Gdy żył, nie zjednał sobie ani jednego narodu, a my, głosząc Jego imię, mamy zdobyć cały świat? Czyż nie byłoby szaleństwem nie tylko podejmować się czegoś takiego, ale nawet o tym myśleć?”.

Reklama

Oczywiście, że byłoby szaleństwem! Na szczęście nie jest. Bo nawet ten, któremu przypisano przydomek „niewierny”, porzucił wszelkie wątpliwości co do zmartwychwstania, gdy wyznał: „Pan mój i Bóg mój” (J 20, 28).

Tagi:
Dzieło Biblijne

Reklama

W ogniu

2019-06-25 14:10

Ks. Mariusz Rosik
Niedziela Ogólnopolska 26/2019, str. 27

Mijają niemal dwa stulecia od chwili, gdy do rąk Francuzów trafiło pierwsze wydanie „Notre Dame de Paris”, w Polsce znane później jako „Dzwonnik z Notre Dame”. Victor Hugo pisał tak, jakby przed jego oczyma roztoczyła się prorocza wizja: „Kościół Marii Panny w Paryżu jest jeszcze niewątpliwie i dzisiaj budowlą majestatyczną i wspaniałą. Mimo że katedra, starzejąc się, pozostała piękna, trudno nie westchnąć, trudno się nie oburzyć na widok niezliczonych uszkodzeń i niezliczonych ran, które czas i człowiek zadawali tej czcigodnej budowli...”.

Gdy paryska katedra stanęła w płomieniach, słyszeliśmy setki interpretacji. Jedni mówili: przypadek, zwykłe zaprószenie ognia przez nieuwagę. Inni zaledwie myśleli: może zamach? W religijnej prasie pytano, czy nie chodzi o znak. Zapewne i tak można odczytać tragiczny pożar.

„Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich?” (Łk 9, 54) – domagali się oburzeni niegościnnością Samarytan uczniowie Jezusa. Wędrujący z ojczystej Galilei do Jerozolimy w Judei Nauczyciel z Nazaretu zabronił im. Zabronił, choć przecież sam powiedział, że przyszedł ogień rzucić na ziemię i bardzo pragnie, by już zapłonął. Jan Chrzciciel głosił Jezusa jako Tego, który chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem. Ten ogień zapłonął nad głowami Apostołów pięćdziesiąt dni po Zmartwychwstaniu. Zapłonął nad rodzącym się Kościołem. I tylko od nas zależy, czy będzie się zaledwie tlił, czy wybuchnie jasnym płomieniem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Francja: pogrzeb Vincenta Lamberta

2019-07-13 17:38

pb (KAI/lefigaro.fr) / Longwy

W Longwy w północno-wschodniej Francji odbył się pogrzeb Vincenta Lamberta. Uroczystość miała charakter prywatny i wzięli w niej udział zarówno ci członkowie jego rodziny, którzy opowiadali się za odłączeniem go od aparatury karmiącej go i nawadniającej, jak i ci, którzy byli temu przeciwni.

42-letni mężczyzna, który po wypadku w 2008 r. był sparaliżowany, żył przez 11 lat w stanie minimalnej świadomości. Na wniosek żony i lekarzy, wbrew prośbom rodziców, którzy chcieli go przenieść do ośrodka opieki, francuski wymiar sprawiedliwości wydał zgodę na jego uśmiercenie. Zmarł 11 lipca, dziewięć dni po tym, jak został odłączony od sztucznego nawodnienia i odżywiania.

W piątek 12 lipca, na wniosek prokuratury, która wszczęła śledztwo w sprawie przyczyny śmierci Lamberta, dokonano autopsji zwłok zmarłego. Jej wyniki mają być podane do wiadomości. Wieczorem ciało Lamberta przekazano jego żonie Rachel.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dziś największy lipcowy odpust maryjny na Jasnej Górze

2019-07-16 17:49

mir / Jasna Góra (KAI)

Podprzeor Jasnej Góry o. Mieczysław Polak podziękował pieszym pątnikom zgromadzonym na odpustowej sumie w dzisiejsze wspomnienie Matki Bożej z Góry Karmel, zwanej Szkaplerzną, że „stają w obronie wartości chrześcijańskich, będąc świadkami tego, co dobre i prawdziwe”. Ponad 4 tys. osób dotarło w pieszych pielgrzymkach na największy lipcowy odpust maryjny na Jasnej Górze.

Bożena Sztajner/Niedziela

Suma odpustowa odprawiona została na jasnogórskim szczycie o godz. 11.00. Na uroczystości przybyli pielgrzymi piesi z Poznania, Przemyśla, Piotrkowa Trybunalskiego w archidiecezji łódzkiej i z parafii arch. częstochowskiej; m.in. Gorzkowic, Rozprzy, Kamieńska oraz z Trzemeśni w arch. krakowskiej. Dotarła także licząca 75 osób Franciszkańska Pielgrzymka Rowerowa ze Wschowy w diec. zielonogórsko-gorzowskiej.

- Chodziliśmy od małego – przyznaje wielu jasnogórskich pielgrzymów. Od pokoleń pielgrzymują pieszo, przekazując wiarę, miłość do Boga i umiłowanie pielgrzymowania swoim dzieciom. Od 150 lat wędrują wierni z Piotrkowa Trybunalskiego.

- Można powiedzieć, że podróżujemy 'od Matki do Matki', ponieważ Piotrków Trybunalski również ma swoją Maryję, którą oczywiście czcimy - wyjaśniał kierownik grupy ks. Jacek Tyluś. Najstarszym pielgrzymem była w tej grupie 82-letnia Janina, najmłodszymi 13-miesięczy Jaś i 16-miesięczna Marcelina. Wierni z Piotrkowa Trybunalskiego także pieszo wracają do domów. Tradycyjnie w dzień poświęcony Najświętszej Maryi Pannie z Góry Karmel na Jasną Górę przybyła też grupa z Rozprzy z sanktuarium, w którym Maryję czci się jako Matkę Życia. Także ci pielgrzymi wracają pieszo.

Odprawiający rekolekcje w drodze modlili się o wstawiennictwo Maryi w wiernym naśladowaniu Jej Syna. O. Mieczysław Polak, podprzeor Jasnej Góry podziękował pielgrzymom, że „stają w obronie wartości chrześcijańskich, będąc świadkami tego, co dobre i prawdziwe”.

Mszy św. przewodniczył ks. Jan Markowski, kierownik 85. Poznańskiej Pieszej Pielgrzymki, a koncelebrowali m.in.: ks. Łukasz Łukasik, ojciec duchowy 85. Poznańskiej Pieszej Pielgrzymki i ks. Jacek Tyluś, kierownik 150. Jubileuszowej Pielgrzymki Piotrkowskiej.

O tym, by wiara nie była tylko przyzwyczajeniem i tradycją, lecz żywą relacją z Jezusem i Jego Matką mówił w kazaniu ks. Łukasz Łukasik. - Przychodzimy do Maryi na Jasną Górę, aby zawierzyć Jej sprawę naszej wiary i tego, jak ta wiara w naszym życiu jest postrzegana, a przede wszystkim, jak jest wyznawana – mówił kaznodzieja – To właśnie w naszym sercu rodzi się ta walka związana z wiarą, to właśnie w naszym sercu, w dzisiejszych czasach, rodzi się największa walka o chrześcijaństwo i o Jezusa Chrystusa”.

Z racji odpustu Matki Bożej Szkaplerznej, w Kaplicy Cudownego Obrazu odprawione zostały Nieszpory połączone z nabożeństwem tzw. klęczek. Podczas nabożeństwa ojcowie i bracia paulini modlili się wezwaniami Litanii Loretańskiej i ze wzniesionymi ku górze rękami śpiewali łacińską antyfonę „Monstra Te esse Matrem” („Okaż nam się Matką”).

Święto Matki Bożej Szkaplerznej jest dla niektórych pielgrzymów okazją do uroczystego założenia tego szczególnego znaku zawierzenia Maryi.

Historia szkaplerza sięga połowy XIII w., kiedy to ówczesny generał karmelitów o. Szymon Stock prosił Matkę Bożą o pomoc w uratowaniu zakonu przed kasatą. Jak podaje tradycja, w odpowiedzi Maryja ofiarowała karmelicie płócienną szatę jako znak schronienia pod Jej macierzyńską opiekę. Z noszeniem szkaplerza związane są tzw. przywileje szkaplerzne, czyli łaski obiecane przez Matkę Bożą. Po pierwsze, gwarantuje on szczególną opiekę Najświętszej Maryi Panny w trudnych sytuacjach i niebezpieczeństwach doczesnego życia, a po drugie - w znaku szkaplerza Maryja obiecała szczęśliwą śmierć i zachowanie od wiecznego potępienia.

- Dzisiejsze święto to także ważny dzień w duchowości paulinów - wyjaśnia o. Piotr Łoza. Życie patriarchy Zakonu Paulinów św. Pawła Pierwszego Pustelnika było naśladowaniem życia proroka Eliasza. - Karmel to Góra proroków i pustelników - zauważa o. Łoza – I w tej tajemnicy można odkrywać i dziś co to znaczy życie pustelnicze. Życie pustelnicze to życie prorockie. Pustelnik ma być prorokiem dla tego świata, czyli żyć tym, co jest nadprzyrodzone. Życie według Boga jest proroctwem, czasami nic nie trzeba mówić, tylko żyć według Boga, żeby być prorokiem – wyjaśniał zakonnik.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem