Reklama

Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją

2015-02-23 10:01

awo / Warszawa / KAI

h.koppdelaney / Foter.com / CC BY-ND

Nawet 1,2-1,5 miliona osób w Polsce choruje na depresję. Najczęściej jest ona diagnozowana u 20-40-latków i dotyczy osób w wieku największej aktywności zawodowej. Jednak jak twierdzą psychiatrzy, nie ma co przylepiać tym osobom etykietek gdyż „jest to choroba, która może się zdarzyć każdemu”. Dziś, 23 lutego, przypada Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją.

Zdaniem prof. Tadeusza Parnowskiego, kierownika II Kliniki Psychiatrycznej w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, szeroko rozumiana depresja jest „częścią bytu ludzkiego” a już w 400 roku przed naszą erą nazywano ją melancholią. Od tego czasu nic się nie zmieniło – twierdzi prof. Parnowski, a jedynie społeczeństwo wymaga doinformowania.

Jak mówi, depresje niejedno mają imię. O ile przy obniżeniu nastroju wystarczy pomoc rodziny, od jakiegoś momentu może być potrzebna pomoc psychologa, a przy cięższych objawach niezbędna jest pomoc lekarza psychiatry. Nie jest to stan, który mija, ale choroba, którą trzeba leczyć.

Psychiatrzy przestrzegają przed postrzeganiem depresji jako choroby stygmatyzującej. - Ta choroba może zdarzyć się każdemu. Nikt z nas nie jest przed nią chroniony, ale depresję można wyleczyć podkreśla dr Agnieszka Szaniawska-Bartnicka z III Kliniki Psychiatrycznej Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.

Reklama

– Są pacjenci, którzy na wizytę u lekarza psychiatry będą jechali wiele kilometrów, tylko dlatego, że nie chcą pójść do lekarza w swoim najbliższym otoczeniu. Dla wielu wizyta u psychiatry w swojej miejscowości jest stygmatyzująca. Wielu pacjentów nie chce nawet zaświadczenia dla lekarza POZ, że przyjmują przewlekle lek, by ten lekarz mógł go im później przepisać. Mówią: nie chcę takiego zaświadczenia, bo go nie pokażę w swojej przychodni – opowiada dr Szaniawska-Barnicka. Potrzebne są programy informacyjne o tej chorobie, nie tyle straszące co edukujące, by w efekcie osoby, które zauważają u siebie niepokojące symptomy trafiały do lekarzy.

W Polsce na depresję cierpi od 1,2 do 1,5 mln osób, w grupie tej jest dwa razy więcej kobiet niż mężczyzn. 40-80 proc chorych ma myśli samobójcze, 20-60 proc. podejmuje próby samobójcze a 15 proc. chorych skutecznie odbiera sobie życie – wynika z danych udostępnionych przez Forum Przeciw Depresji.

Na depresję mogą wskazywać takie objawy jak m.in. długotrwały smutek, utrata zainteresowań, apatia, zmęczenie, zaburzenia snu, niepokój, poczucie winy, niska samoocena, napięcie wewnętrzne, myśli samobójcze, dolegliwości bólowe.

Przyczyny depresji są złożone i mogą być różne: psycho-społeczne jak np. śmierć bliskiej osoby, utrata pracy, kryzys finansowy; somatyczne – jak np. ciężka, przewlekła, często nieuleczalna choroba, ale też genetyczne – jak wrodzona skłonność do depresji.

Tagi:
depresja choroba

Reklama

Światowy Dzień Tarczycy

2019-05-24 17:36

naukawpolsce.pap.pl/ AKW

Zmęczenie, drażliwość, zaburzenia snu, tycie lub chudnięcie, mogą być objawami chorób tarczycy, na które cierpi ok. 22 proc. mieszkańców Polski, w tym przede wszystkim kobiety, które chorują 9 razy częściej od mężczyzn. Z okazji obchodzonego 25 maja Światowego Dnia Tarczycy warto uzupełnić naszą wiedzę na temat tarczycy i jej chorób.

Life Mental Health / Foter / CC BY

Niewielka, kształtem przypominająca motyla, tarczyca, to bardzo ważny organ, który wpływa na większość procesów metabolicznych zachodzących w ludzkim organizmie. Hormony, które produkuje mają wpływ na pracę serca, masę ciała, poziom energię, pracę i siłę mięśni, skórę, włosy, pracę jelit, cykl menstruacyjny, płodność, pamięć oraz nasz stan emocjonalny. Kiedy tarczyca choruje, zaburzone jest funkcjonowanie prawie całego organizmu. Niestety nieprawidłowości pracy tego organu są trudne do rozpoznania, a chorzy często nie mają świadomości, że ich problemy zdrowotne związane są właśnie z tarczycą. Jest to o tyle niebezpieczne, że może prowadzić do poważnych powikłań. W przypadku niedoczynności tarczycy mogą to być: choroby układu sercowo-naczyniowego, a także depresja, niedokrwistość, zaburzenia lękowe, infekcje, nawracające poronienia.

Po czym rozpoznać chorobę?

Organizm człowieka, którego tarczyca jest chora, wysyła wiele sygnałów ostrzegawczych. – Wykryte odpowiednio wcześnie choroby tarczycy umożliwiają rozpoczęcie procesu leczenia, a także ograniczenie groźnych powikłań. Szybkie chudnięcie, przybieranie na wadze, ospałość, nadpobudliwość, osłabienie czy trudności w koncentracji, to niektóre z symptomów, które są często bagatelizowane, a jednocześnie charakterystyczne dla niedoczynności tarczycy – mówi prof. Ireneusz Nawrot, sekretarz Polskiego Klubu Chirurgii Endokrynologicznej.

Zupełnie inne objawy mogą świadczyć o nadczynności tarczycy. – Nadczynności często towarzyszą uczucie gorąca, zwiększona potliwość, duszność, kołatanie serca czy drżenie rąk. Niestety, zarówno nadczynność tarczycy jak i jej niedoczynność mogą ze sobą współistnieć. Dlatego tak ważna jest w przypadku zaobserwowania niepokojących objawów wizyta u specjalisty – podkreśla prof. Ireneusz Nawrot.

Chora tarczyca może się manifestować na wiele innych sposobów, m.in. poprzez tzw. wole tarczycowe, czyli widoczne i wyczuwalne poprzez dotyk powiększenie tarczycy. Osoba z wolem ma nie tylko powiększony obwód szyi, ale też często odczuwa ucisk w tchawicy, co powoduje duszności i trudności z oddychaniem.

Innymi objawami chorób tarczycy są różnego rodzaju zmiany guzkowe, wśród których występują m.in. zmiany nowotworowe. Osoby, u których podejrzewa się choroby tarczycy są kierowane na badania diagnostyczne, w tym najczęściej na badania: stężenia hormonu tyreotropowego (TSH) w surowicy krwi, stężenia hormonu fT4 (czyli tzw. wolnej tyroksyny), a także badania obrazowe, takie jak USG tarczycy.

Jak zapobiegać chorobom tarczycy?

Eksperci podkreślają, że wielu przypadków zachorowań można uniknąć. W jaki sposób? – Jest wiele czynników, które zwiększają ryzyko rozwoju chorób tarczycy. Jednym z najważniejszych jest stres, który znacząco osłabia nasz układ immunologiczny. Ryzyko to zwiększają też używki i różnego rodzaju toksyny środowiskowe, w tym m.in. smog. Dlatego, w celu ograniczenia ryzyka zachorowania, powinniśmy zadbać o higienę swojego życia. To znaczy o ograniczenie stresu, zdrowe odżywianie, dużą ilość snu, ale także wyjazdy z miasta na łono natury – mówi prof. Marcin Barczyński, prezes Polskiego Klubu Chirurgii Endokrynologicznej.

Ekspert podkreśla, że choć niedoboru jodu, także niekorzystnego dla tarczycy, już w Polsce nie mamy, z uwagi na obowiązkowe jodowanie soli kuchennej, to jednak dla tarczycy groźny może się okazać także jego nadmiar w diecie. Duże ilości jodu można znaleźć np. w niektórych wodach mineralnych. Profesor ostrzega, że nadmiar jodu w diecie może wywołać m.in. autoimmunologiczne choroby tarczycy, jak np. choroba Gravesa-Basedowa czy Hashimoto.

Kończąc zestawienie czynników ryzyka oraz czynników ochronnych, warto wskazać składniki odżywcze, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania tarczycy. Oprócz jodu eksperci wymieniają jeszcze: żelazo, cynk, selen, witaminy z grupy B, a także witaminy C i D.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Trzeba jasno powiedzieć: Dość!

2019-07-16 11:47

Z abp. Stanisławem Gądeckim rozmawiał Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 29/2019, str. 10-13

Nie można dialogować ze środowiskami, które nie chcą dialogu, depczą świętości, bluźnią Bogu i deprawują człowieka. Ale Kościół otrzymał zadanie głoszenia Ewangelii wszystkim i nikt nie powinien być wyłączony z możliwości usłyszenia Dobrej Nowiny – mówi abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, w rozmowie z Arturem Stelmasiakiem

episkopat.pl
Abp Stanisław Gądecki

ARTUR STELMASIAK: – Napisał Ksiądz Arcybiskup bardzo mocny list w obronie wartości religijnych. Oczywistych powodów jest wiele, ale czy było jakieś szczególne wydarzenie, które przechyliło szalę goryczy, by zająć stanowisko w tej sprawie?

ABP STANISŁAW GĄDECKI: – Od dłuższego czasu mamy do czynienia z niezwykle intensywną dyskusją społeczną, której przedmiotem jest Kościół. Pojawia się wiele głosów nieprzychylnych, a nawet wrogich, wobec Kościoła i wartości religijnych. W ostatnich tygodniach miały jednak miejsce akty jawnej profanacji największych świętości, wobec których trzeba zdecydowanie zaprotestować. Mam tu na myśli przede wszystkim profanację jasnogórskiego wizerunku Matki Bożej, jak również akty bluźnierstwa, do których dochodzi podczas tzw. marszów środowisk gejów, lesbijek, biseksualistów i transseksualistów. Inicjatywy te cechują się swego rodzaju przewrotnością, bo pretekstem do ich organizowania jest rzekomo promocja większej tolerancji w społeczeństwie, tymczasem – o czym wspominałem w liście – stają się one miejscem jawnej nietolerancji, obscenicznych prezentacji oraz sposobnością do okazywania pogardy wobec chrześcijaństwa, w tym także do parodiowania liturgii Eucharystii, oraz do nawoływania do nienawiści w stosunku do Kościoła i osób duchownych. Do tego należy dodać napaści na świątynie i fizyczne ataki na księży. W ostatnim czasie zaistniało w społeczeństwie naprawdę wiele zła, które dotyka wspólnotę Kościoła i wprost uderza w Boga i Matkę Najświętszą. I w tym momencie trzeba jasno powiedzieć: „Dość!”.

– Pamiętam czasy, gdy Ksiądz Arcybiskup pełnił funkcję zastępcy przewodniczącego KEP, a przez media przetoczyła się fala nagonki na Kościół ws. lustracji. Teraz jako przewodniczący musi się Ksiądz Arcybiskup zmagać z falą krytyki ws. rozliczeń nadużyć seksualnych. Czy teraz KEP jest w trudniejszej sytuacji niż 10 lat temu?

– Trzeba wyraźnie rozgraniczyć: czym innym jest – jak pan redaktor to ujął – medialna nagonka antykościelna, a czym innym – dążenie do prawdy i zmaganie ze złem. Bardzo nam zależy na dojściu do prawdy i wewnętrznym oczyszczeniu Kościoła. Tak było przed dekadą, kiedy podejmowaliśmy konkretne działania umożliwiające przeprowadzenie lustracji w Kościele, tak jest i teraz. Trudno w naszym społeczeństwie znaleźć drugie takie środowisko, które podjęło aż tyle przedsięwzięć, inicjatyw i rozwiązań mających na celu rozliczenie przeszłości i prewencję na przyszłość. Zależy nam bowiem na naprawieniu krzywd wobec osób zranionych grzechem ludzi Kościoła. Zależy nam na dobru dzieci i młodzieży oraz na tym, aby Kościół był środowiskiem bezpiecznym i transparentnym.
Trudność dzisiejszej sytuacji polega na tym, że kwestia pedofilii stała się – już nie tylko w Polsce, ale niemal na całym świecie – dającym się łatwo wykorzystać tematem do ataków na Kościół, które mają na celu odebranie mu wiarygodności moralnej. Kościół jest bowiem ostatnim głosem w społeczeństwie, który nie idzie na kompromis ze współczesnymi prądami demoralizującymi, ale nie boi się mówić, że życie szczęśliwe to życie, w którym człowiek stawia sobie jasne wymagania. Siły libertyńskie chciałyby z pewnością ten głos uciszyć i wyeliminować.

– Ksiądz Arcybiskup wymienia w liście marsze środowisk gejów, lesbijek, biseksualistów i transseksualistów, które w nazwie mają tolerancję, a tak naprawdę ich uczestnicy pogardzają chrześcijaństwem. A może Kościół powinien nawiązać dialog ze środowiskami LGBT i iść do nich z Dobrą Nowiną?

– Nie można dialogować ze środowiskami, które nie chcą dialogu, depczą świętości, bluźnią Bogu i deprawują człowieka. Prawdą jest też to, że Kościół otrzymał zadanie głoszenia Ewangelii wszystkim, i nikt nie powinien być wyłączony z możliwości usłyszenia Dobrej Nowiny. Także osoby przynależące do wspomnianych środowisk mają to prawo. Dla nas osoby te nie są w pierwszym rzędzie gejami, lesbijkami, biseksualistami czy transseksualistami – one są przede wszystkim naszymi braćmi i siostrami, za których Chrystus oddał swoje życie i które chce On doprowadzić do zbawienia. W imię wierności naszemu Zbawicielowi i w imię miłości do naszych sióstr i braci musimy jednak głosić całą Ewangelię – nie unikając wymagań, które ona niesie, i nie przestając nazywać śmiertelnym grzechem tego, co nim w istocie jest. Gdybyśmy tak nie czynili, okradalibyśmy naszych bliźnich z prawdy, która także im się należy.


Pełna treść tego i pozostałych artykułów z NIEDZIELI 29/2019 w wersji drukowanej tygodnika lub w e-wydaniu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W Łodzi powstanie szkoła katechistów

2019-07-23 17:30

mip (KAI) / Łódź

W Łodzi powstanie szkoła liderów wspólnot parafialnych. Podczas trzech semestrów archidiecezja przygotuje osoby świeckie wspierające duszpasterzy przy formacji sakramentalnej wiernych. Zapisy ruszą 1 sierpnia.

Magdalena Kucova/fotolia.com

Szkoła Katechistów jest owocem trwającego od roku IV Synodu Archidiecezji Łódzkiej. Ten trzy semestralny kurs teologii praktycznej ma pomóc wybranym ludziom świeckim – liderom grup parafialnych – jeszcze mocniej i bardziej kompetentnie zaangażować się w działalność w parafii.

- Szkoła dla katechistów to szkoła dla liderów, którzy będą mogli prowadzić zajęcia w małych grupach czy to dla młodzieży przygotowującej się do sakramentu bierzmowania, czy dla rodziców, zwłaszcza dzieci pierwszokomunijnych – tłumaczy metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś.

Hierarcha przypomina, że szkoła katechistów musi mieć trzy wymiary. – Pierwszy to wiedza teologiczna. Nie chodzi nam o studia magisterskie, ale o zdobycie przez przyszłego katechistę takich kompetencji, by mógł sam odpowiedzieć na wiele pytań, a jeśli nie będzie znał na nie odpowiedzi, by wiedział gdzie odesłać zainteresowanego. Po drugie, chodzi o nabycie umiejętności pracy w małej grupie, a więc nauka zarządzania i kierowania małą grupą, małym zespołem. Natomiast trzecim wymiarem jest własna formacja duchowa – żeby taki człowiek żył wiarą i Kościołem, a nie tylko potrafił o tym mówić – wskazuje łódzki pasterz.

Tok studiów w Szkole przewiduje zajęcia z zakresu Pisma Świętego, teologii dogmatycznej, duchowości, liturgiki, katechetyki, historii Kościoła, a także ma wzmocnić naturalne zdolności w budowaniu kontaktów międzyosobowych i w pracy z grupą. - Chcemy potraktować priorytetowo kształtowanie umiejętności praktycznych przyszłych katechistów: ich rozwój duchowy, bogactwo modlitwy Pismem Świętym, wtajemniczenie w przeżywanie liturgii, budowanie żywej relacji z Bogiem i z Kościołem - podkreślają organizatorzy studium.

Po ukończeniu Szkoły i zdaniu wymaganych egzaminów absolwent uzyska od arcybiskupa misję kanoniczną do głoszenia katechez dla dzieci, młodzieży i dorosłych w parafiach archidiecezji łódzkiej.

Do Szkoły mogą zapisać się osoby w wieku od 18 do 60 lat, skierowane przez swoich księży proboszczów. Nie muszą one posiadać wykształcenia teologicznego. Ważne, żeby ukończyły katechizację w zakresie szkoły ponadgimnazjalnej

Rekrutacji do udziału w kursie dokonać można będzie w sekretariacie Kurii Metropolitalnej Łódzkiej od 1 sierpnia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem