Reklama

Niedziela w Warszawie

Ćwierćwiecze biskupa Jareckiego

25 lat temu ks. dr Piotr Jarecki otrzymał sakrę biskupią z rąk kard. Józefa Glempa. Tuż po uroczystości nowy biskup pomocniczy razem z Prymasem Polski pojechali do Gniezna na uroczystości św. Wojciecha

2019-04-30 09:16

Niedziela warszawska 18/2019, str. 4-5

[ TEMATY ]

bp Piotr Jarecki

Artur Stelmasiak

Bp Piotr Jarecki od lat związany jest z Akcją Katolicką Archidiecezji Warszawskiej

Święty Wojciech wpisany jest w całą posługę bp. Piotra Jareckiego. Każdą rocznicę sakry biskupiej świętuje w kościele św. Wojciecha na warszawskiej Woli. Od lat pielgrzymuje tam w dniu swoich święceń, by dziękować i zawierzyć swoje posługiwanie świętemu biskupowi i męczennikowi, głównemu patronowi Polski. – To miejsce, z którym jestem szczególnie zżyty. Jeszcze przed święceniami kapłańskimi posługiwałem tutaj jako diakon w roku 1979 – przypomniał bp Piotr Jarecki. Wskazał także na szczególną osobistą więź z patronem tej warszawskiej świątyni.

Akcja Katolicka

Świętowanie biskupich rocznic odbywa się zawsze w tym samym kościele. Bp. Jareckiemu towarzyszą wierni, członkowie Akcji Katolickiej, a także zaprzyjaźnieni księża. – Pamiętam jubileusz 15-lecia, który obchodziliśmy 10 lat temu. Zawsze jeden z koncelebrujących kapłanów odprawia Mszę św. w intencji księdza biskupa, a drugi w intencji jego mamy – mówi ks. prał. Wojciech Łagowski, proboszcz parafii św. Wojciecha.

Bp Jarecki dziękował wspólnocie wiernych za modlitwę, a szczególnie za obecność członkom Akcji Katolickiej, z którą jest związany od wielu lat swojej pasterskiej posługi. – Nie mogło nas dziś tu zabraknąć, bo swoją modlitwą możemy najlepiej podziękować za posługę księdza biskupa. On bardzo wiele wysiłku włożył byśmy mogli działać – mówi Elżbieta Olejnik, prezes Akcji Katolickiej Archidiecezji Warszawskiej. – Z wdzięcznością wspominamy lata, gdy bp Jarecki był krajowym asystentem AK w Polsce. To właśnie on uczył nas czym jest Akcja Katolicka, jak mamy się w niej formować i aktywnie funkcjonować.

Reklama

Podczas dziękczynnej Eucharystii bp Jarecki wspominał dzień swoich święceń biskupich w uroczystość św. Wojciecha. – Nawet nie zdążyliśmy zjeść posiłku po wyjściu z archikatedry warszawskiej. Ksiądz Prymas powiedział, że szybko musimy jechać do Gniezna – mówił bp Jarecki. – Pamiętam też 16 kwietnia 1994 r., gdy w kurii została ogłoszona moja nominacja. Wspaniały bp Władysław Miziołek, życzył mi 50. rocznicy biskupstwa. Byłem bardzo zaskoczony, bo miałem wówczas 38 lat i kilka miesięcy.

Z Sierpca do Warszawy

Bp Piotr Jarecki urodził się w 1955 r. w Sierpcu na północnym Mazowszu. Wzrastał w środowisku klasztornym, od najmłodszych lat służąc do Mszy św., a następnie zastępując nieobecnego organistę. – Ojcowie redemptoryści głosili wtedy kazania i zaprosili mnie na rekolekcje powołaniowe – wspominał.

Podczas spotkania w 2000 r. w Sierpcu mówił, że z biegiem czasu coraz częściej powraca myślami do miasta, w którym wzrastało jego życie, kształtowała się osobowość, powołanie, czyli to wszystko, co najgłębiej świadczy o człowieczeństwie, sensie życia i życiowej misji.

Po maturze poszedł do seminarium w Płocku, a później do Warszawy. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1980 r. z rąk prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego. Dwa lata pracował jako wikariusz w parafii Matki Bożej Anielskiej w Skolimowie. Zaczął też studia specjalistyczne z Katolickiej Nauki Społecznej najpierw na Akademii Teologii Katolickiej, a później w Rzymie, na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim. Tam obronił doktorat z nauk społecznych Kościoła. Po powrocie z Rzymu został referentem w Sekretariacie Prymasa Polski oraz pełnił obowiązki wykładowcy nauk społecznych w seminarium i na Papieskim Wydziale Teologicznym w Warszawie.

Na początku swojej posługi biskupiej jubilat był mocno zaangażowany w reaktywowanie Akcji Katolickiej w Polsce. – To była chyba jedna z najgłówniejszych misji w moim życiu biskupim – ocenia hierarcha. Z perspektywy 25 lat bp Jarecki wspomina też swoje zaangażowanie w wymiarze europejskim i powszechnym Kościoła: przez dwie kadencje był członkiem Papieskiej Rady Iustitia et PAX, a od 2004 r. do 2012 r. przewodniczącym Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Unii Europejskiej i przedstawicielem Konferencji Episkopatu Polski w COMECE. Natomiast w latach 2006-12 był wiceprzewodniczącym COMECE.

Pan Bóg podnosi

Podczas jubileuszu ksiądz biskup rozmawiał przez kilka minut z dziennikarzami mediów katolickich. Pokazał ikonę, na której przedstawiona została scena, jak Pan Jezus wyciąga z wody św. Piotra. – Proszę o wybaczenie moich słabości, bo człowiek się potyka, a Pan Bóg go podnosi. Bez Bożej łaski człowiek upada, bo jeżeli ktoś sobie przypisuje zasługi, to jest w największym błędzie – mówił bp Jarecki. – Niezbyt silną moją stroną jest cierpliwość, wytrwałość i ufność. Musimy Pana Boga o to prosić, bo sami z siebie tego nie osiągniemy. Tylko On daje nam wewnętrzną siłę.

Ksiądz biskup mówi, że doświadczenie życia człowieka duchownego może okazać się ważniejsze niż przygotowanie intelektualne. – Biskupem zostałem bardzo młodo i patrzyłem na rzeczywistość Kościoła przez pryzmat teorii i tego, co wyczytałem w encyklikach i dokumentach. Zderzenie teorii z praktyką duszpasterską okazało się trudne w kontaktach z kapłanami i innymi ludźmi. Natomiast dzisiaj bardzo sobie cenię to doświadczenie – mówi bp Jarecki.

W swojej długiej 25-letniej posłudze dostrzega blaski i cienie. – Doskonale wiecie, że moje życie nie było tylko różowe i cnotliwe, bo przecież media to nagłośniły. Dziękuję im, bo te wydarzenia zbliżyły mnie do Pana Boga. Dlatego w najtrudniejszych chwilach nie możemy się załamywać, ale traktować je jako doświadczenie swojego krzyża, który powinniśmy połączyć z Krzyżem Jezusa. A wtedy na 100 proc. czeka nas zmartwychwstanie – podkreśla ksiądz biskup.

Bp Jarecki nie potrafi powiedzieć, które z wydarzeń w jego posłudze było najważniejsze. Pytany o śmierć św. Jana Pawła II doskonale pamięta to, co działo się wówczas na ulicach Warszawy. – Księdza Prymasa wówczas nie było i ja musiałem podjąć decyzję, że 3 kwietnia będzie wielka Msza św. na pl. Piłsudskiego. Wielką rolę wtedy odegrał ks. Jan Sikorski i Jan Pospieszalski. W zasadzie przez jedną noc oni prawie wszystko zorganizowali – wspomina bp Piotr Jarecki. – Warszawa stanęła wtedy na wysokości zadania, bo ludzie tej wspólnej modlitwy bardzo potrzebowali.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

„Myśląc z Wyszyńskim” nt. „Dlaczego Prymas Tysiąclecia? Co zawdzięczamy kard. St. Wyszyńskiemu?”

2019-11-21 07:46

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

bp Piotr Jarecki

Materiał prasowy

Dziś rozpoczyna się w Warszawie cykl debat "Myśląc z Wyszyńskim", będący przygotowaniem do beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia. Rozmawiamy z bp. Piotrem Jareckim, który jest za nie odpowiedzialny. Dzisiejsze spotkanie zatytułowane jest: „Dlaczego Prymas Tysiąclecia? Co zawdzięczamy kard. Stefanowi Wyszyńskiemu?” Rozpocznie się o godz 18. w rezydencji arcybiskupów warszawskich.

KAI: „Myśląc z Wyszyńskim” – ten zorganizowany z inicjatywy archidiecezji warszawskiej cykl spotkań to jedna z form przygotowania wiernych do beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego. Dlaczego to przygotowanie jest takie ważne?

Bp Piotr Jarecki: Bardzo ważne jest, by tematu świętości nie ograniczać do jakiś jednorazowych wydarzeń, ceremonii. Przygotowanie powinno nam pomóc w głębszym przeżyciu tej rzeczywistości w Kościele. Z inicjatywy archidiecezji organizowane są zasadniczo dwa, komplementarne wobec siebie cykle spotkań. Każdego 28 dnia miesiąca w katedrze, tam gdzie spoczywa kard. Wyszyński , będzie celebrowana Msza św. ze stosowną homilią. Zresztą te celebry odbywają się już od dłuższego czasu. Po Eucharystii odbędzie się wykład poświęcony konkretnemu tematowi z nauczania przyszłego błogosławionego. Te modlitewne spotkania będą okazją, by przyjrzeć się głębokiej duchowości kard. Wyszyńskiego, jego zanurzeniu w Bogu, zawierzeniu Chrystusowi przez Maryję.
Cykl „Myśląc z Wyszyńskim” rozpoczynamy już 21 listopada. Spotkania odbywać się będą w każdy trzeci czwartek miesiąca, od listopada do maja. Będzie to próba namysłu nad nauczaniem Prymasa Tysiąclecia ale nie w sensie tylko historycznym. Chodzi o to, by światło tego nauczania spróbować rzucić na współczesne otaczające nas problemy duchowe, moralne, kościelne, społeczne.
Warto wspomnieć, że wiele różnych środowisk organizuje szereg spotkań i konferencji poświęconych przyszłemu błogosławionemu po to, byśmy się właściwie – i doktrynalnie, i ideowo, i duchowo – przygotowali na te uroczystości a następnie na kult błogosławionego biskupa.

- Jakie zagadnienia poruszane będą podczas spotkań „Myśląc z Wyszyńskim”?

-Pierwsze spotkanie zatytułowane jest „Dlaczego Prymas Tysiąclecia? Co zawdzięczamy kard. Stefanowi Wyszyńskiemu?” Prymas Tysiąclecia – to wielki tytuł, sugeruje, że był to największy Prymas w 1000-letniej historii chrześcijaństwa w Polsce. Warto się zastanowić, co zawdzięczamy mu dziś, jakie są podstawy do nadania takiego tytułu.
Kolejne tematy „Rodzina. Wyzwania i szanse współczesnej rodziny”, „Prawda antropologiczna: mężczyzną i kobietą stworzył ich”. Męskość, kobiecość, małżeństwo i rodzina – na to też trzeba rzucić światło, choćby nawiązując do tak szeroko dyskutowanych dziś, nie zawsze w sposób właściwy, problemów związanych z gender czy LGBT.
„Czas to miłość. Społeczna krucjata miłości”- jakimi zasadami powinniśmy się w życiu kierować, by używając słów II Sob. Watykańskiego, nie zagubić człowieka, żeby w tym wszystkim, co się dokonuje w systemie politycznym i gospodarczym, w kulturze, człowiek był centrum, zasadą i celem. Człowiek się nie rozwinie, jeśli nie będzie częścią wspólnoty. Kard. Wyszyński mówi „Czas to miłość”. Niektórzy mówią: „Czas to pieniądz”… Ale nie wystarczy powiedzieć „miłość”, trzeba tę miłość właściwie rozumieć, jako zakorzenienie w Bogu Miłości.
Wreszcie wielki temat pracy - „Praca – przymus czy szansa?”. Porównując tamte realia z dzisiejszymi, bardzo wiele się zmieniło, ale istota pracy wciąż jest taka sama. O podmiotowym wymiarze pracy ludzkiej Kościół naucza od dawna. Istotny jest zewnętrzny owoc pracy ale najważniejsze jest to, co dzieje się z człowiekiem podczas procesu pracy. Ten temat, o którym wiele mówił i myślał kard. Wyszyński jest dziś niesamowicie aktualny. Chodzi o właściwe rozumienie pracy i umiejscowienie jej w całym życiu człowieka i społeczeństwa.
„W służbie dobra wspólnego. Polityka, naród, państwo” – poszukamy w myśli kard. Wyszyńskiego, czegoś, co mogłoby nas w tej kwestii ukierunkować; pewnej syntezy, która mogłaby być dla nas odpowiedzią na pytania, które pojawiają się wobec wielkiego chaosu pojęciowego w tej dziedzinie. Do listy tych pojęć być może warto by było jeszcze dodać „Kościół”. Zastanowimy się, jakie są relacje między tymi rzeczywistościami.
Ostatnie spotkanie, które przypadnie w maju, będzie nawiązaniem do obchodzonej wówczas 100. rocznicy urodzin Karola Wojtyły: „Nigdy jeden przeciw drugiemu. Kard. Karol Wojtyła i Prymas Stefan Wyszyński – komplementarność charyzmatów”. Będziemy zwracać uwagę na to, co w Kościele nazywamy jednością w wielości a co jest inspiracją Ducha św. Jego dziełem jest bogactwo i różnorodność. On też sprawia, że przy różnicach można zachować jedność. Ten fenomen pokażemy na przykładzie Jana Pawła II i kard. Wyszyńskiego, postaci niewątpliwie różnych, intelektualnie, duchowo, duszpastersko, a jednocześnie potrafiących się tymi różnicami wzajemnie wzbogacać i współpracować, również dla dobra Kościoła, Polski, społeczności międzynarodowej, nas wszystkich. My tego dziś nie potrafimy! Różnice nas dzielą. Potrzebujemy wzorców, jak różnic nie przekształcać w walkę, jak się różnić w jedności.
Odnosząc nauczanie kard. Wyszyńskiego do współczesności, nie bójmy się też powiedzieć, jakie elementy tego nauczania być może się zdezaktualizowały. Być może do pewnych tematów dziś inaczej powinniśmy podejść, używać innych terminów, ponieważ żyjemy w bardzo dynamicznej cywilizacji, która ustawicznie się zmienia, obserwujemy przyspieszenie historii. Temu też warto się przyjrzeć.

- Beatyfikacja ma służyć tym, którzy żyją. W jakim sensie kard. Wyszyński, człowiek, który żył w innej epoce, pełnił funkcje dla większości niedostępne, ma być wzorem dla nas?

- Nie warto jest łączyć świętości tylko z konkretną epoka, czy funkcją w Kościele. Świętość to podstawowe powołanie każdego ochrzczonego. Ale my dziś potrzebujemy na nowo sobie uświadomić, o co w tym chodzi. Lubię mówić, że świętość to jest nade wszystko dzieło Boga w człowieku. Świętość przypomina nam, że człowiek sam sobie nie wystarcza. Świętość wskazuje na relację – relację człowieka do Boga. Relacja do drugiego człowieka jest tylko konsekwencją tej pierwszej relacji.
Człowieka, który liczy na własne siły nie stać na świętość. Nie stać go na to, dopóki się nie otworzy na Kogoś, kto go wyprzedza, jest o wiele mądrzejszy, mocniejszy, potrafi bardziej miłować. Niezależnie od naszego miejsca w Kościele – czy to świecki, czy zakonnik, czy biskup – wszystkich nas jednoczy chrzest święty, który jest wezwaniem i uzdolnieniem do nawiązywania głębszej relacji z Bogiem.
Czego nas uczy kard. Wyszyński? - Przeżywania swojej ludzkiej słabości, grzeszności i oddawania jej mocy uświęcającego Boga. Uczy nas bezgranicznego zawierzenia Bogu, odkrywania Jego woli i posłuszeństwa jej.
Na świętość też można patrzeć, jako na kontynuację dzieła wcielenia. Trzeba to oczywiście dobrze rozumieć. Bóg stał się człowiekiem w konkretnym człowieku, w Jezusie., który jest Chrystusem – prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem. W nim raz na zawsze zbawił świat. Ale to zbawienie trwa - trwa także w człowieku i przez człowieka. Święty to jest ktoś, kto jest zjednoczony z jedynym Zbawicielem, Jezusem Chrystusem. Gdy zaczyna się z Nim utożsamiać, przez niego Jezus Chrystus zaczyna działać. W ten sposób ludzie, zjednoczeni z Bogiem pomagają Bogu kontynuować dzieło zbawienia. To dokonuje się przede wszystkim poprzez świętych. Dokonywało i dokonuje się – jak wierzymy – przez błogosławionego kard. Wyszyńskiego.
Wezwany jest do tego każdy chrześcijanin ale my mamy z tym wielkie problemy. Święci potrafią współpracować z łaską, która została im dana. Dlatego odkrywają swoją misję życiową jak najlepiej rozumianą. Życie przeżywane w kategorii misji w oderwaniu od Boga prowadzi do wielkich nieszczęść. Natomiast misja życiowa w łączności z Panem Bogiem – to pomoc w zbawianiu świata i źródło życia szczęśliwego.

- Świętość, o której Ksiądz Biskup mówi dokonuje się głęboko w sercu każdego człowieka. Kościół naucza jednak, ze mamy naśladować świętych. W jaki sposób naśladować kard. Wyszyńskiego?

- Pierwsza sprawa to odkrycie swojego życiowego powołania. Kard. Wyszyński tak właśnie musiał podchodzić do swojego życia. Dla nas to jest trudne. Podejrzewam, że niewielu z nas tak do tego podchodzi, pyta się, jaki jest zamysł Boga względem mojej osoby. Kard. Wyszyński uczy nas takiego podejścia. Nie oszczędzał się, gdyż miał poczucie misji, którą otrzymał od Boga.
Warto podkreślić jego wielką miłość i nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny. On nie podchodził do Maryi historycznie. Wierzył, że jest obecna, prowadzi do Chrystusa i z Nim jednoczy. Jest Matką wiary, jest Matką Kościoła.
Kard. Wyszyński właściwie rozumiał Kościół – z jego blaskami i cieniami. Wierzył, że w Kościele jest Chrystus, który go nie opuści, mimo ludzkich słabości. Powiedział „Całe moje życie było jednym Wielkim Piątkiem”, ale nie załamał się w obliczu trudności, nawet w więzieniu. Swą ponadludzką zdawałoby się siłę, czerpał odpowiadając na wezwanie Boga. Nie był pesymistą, wierzył że miłość nadprzyrodzona, płynąca z Ofiary Chrystusa - jest zwycięska.
Ważna wskazówka na dzisiejsze czasy to również – nie ulegać atomizacji, indywidualizmowi, osadzać życie we wspólnocie i przeżywać jego relacyjny wymiar. Dziś obserwujemy dwie tendencje. Jedną jest indywidualizm, ucieczka do „własnej izdebki”, drugą – rozpłyniecie się w globalizmie. Kard. Wyszyński zwracał uwagę na znaczenie wspólnoty, jaką jest naród, kulturowa zbiorowość, idąca przez dzieje, przekazująca z pokolenia na pokolenie zasady, tradycje, wiarę i inne wartości. Z czwartego przykazania Bożego wyprowadzał miłość do Ojczyzny, głosił tę miłość i do niej wychowywał.
Prymas Wyszyński miał wielki szacunek dla drugiego człowieka, umiał przebaczać. Świadkowie mówią, że każdemu wybaczył i to nie tylko słownie. Modlił się za Bieruta. My mamy z tym problem. Modlimy się codziennie „i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom…” ale tak naprawdę, zwłaszcza, jak ktoś kilka razy nadepnie na odcisk – to jest bardzo trudne… Tego możemy się uczyć od kard. Wyszyńskiego.
Ale przede wszystkim – jak powiedziałem – uczył nas bezgranicznego zawierzenia Bogu, Jego Mocy Miłości oraz oddawania wszystkich swoich problemów, słabości, grzechów przekształcającej potędze Miłości Chrystusowej Ofiary Krzyża.

- Jak wyglądać będą spotkania z cyklu „Myśląc z Wyszyńskim”?

- Spotkania odbywać się będą raz na miesiąc. Przygotowywane będą przez poszczególne środowiska – UKSW, Papieski Wydział Teologiczny, Instytut Prymasowski, Centrum Myśli Jan Pawła II oraz Muzeum Jana Pawła II i Kard. Wyszyńskiego. Za każdym razem przewidziany jest udział 3 prelegentów, którzy wymienią się opiniami, by potem odpowiadać na pytania uczestników. Do udziału zaproszeni są wszyscy, a zwłaszcza środowiska uniwersyteckie i laikat katolicki. Debaty śledzić będzie można on-line na stronie archidiecezji warszawskiej.

Zobacz zdjęcia: Myśląc z Wyszyńskim
CZYTAJ DALEJ

Niemcy: demonstracja w Monachium przeciwko Drodze Synodalnej

2020-01-19 17:38

[ TEMATY ]

synod

Niemcy

Omnidom 999/pl.wikipedia.org

Z inicjatywy świeckich katolików odbył się w Monachium protest przeciwko zainicjowanemu przez Kościół katolicki tego kraju procesowi Drogi Synodalnej. Zaplanowany na dwa lata proces – dialog na temat przyszłości Kościoła katolickiego w Niemczech - ma na celu reformy wewnętrzne. Pierwsze spotkanie tego zgromadzenia planowane jest w dniach 30 stycznia - 1 lutego 2020 we Frankfurcie.

Wynik Drogi Synodalnej może być „niczym innym, jak tylko utworzeniem Kościoła oddzielonego od Rzymu”, napisali w ogłoszonym 18 stycznia oświadczeniu autorzy inicjatywy „Acies Ordinata”.

Według korespondenta czasopisma „National Catholic Register” z USA, wierni z różnych krajów spotkali się na cichej modlitwie przed jednym z kościołów w centrum Monachium. Był wśród nich były nuncjusz apostolski w USA abp Carlo Maria Viganò, który niedawno wzywał papieża Franciszka do dymisji.

Historyk Roberto de Mattei powiedział portalowi „Corrispondenza Romana”, platformie konserwatywnych krytyków papieża, że o wyborze Monachium na miejsce protestu zdecydowano dlatego, że jest to siedziba przewodniczącego Konferencji Biskupów Niemieckich, kard. Reinharda Marxa. Oświadczenie nie szczędzi też słów krytyki wobec papieża Franciszka, który „nie krytykuje ani stanowiska biskupów niemieckich, ani też ich celu, jakim jest «obowiązek» rozszerzenia postanowień Drogi Synodalnej na cały Kościół. Jeśli papież podziela ich odstępstwa od Urzędu Nauczycielskiego, powinien mieć odwagę powiedzenia tego otwarcie”.

Biskupów Niemiec inicjatywa „Acies Ordinata” wzywa, by byli „na tyle poważni, aby «drogę synodalną» doprowadzili do jej logicznego celu, a mianowicie utworzenia nowego Kościoła o twarzy amazońsko-niemieckiej w Niemczech, oddzielonego od Kościoła katolickiego, apostolskiego i rzymskiego”. Natomiast katolicy niemieccy powinni przestać płacić podatek kościelny, który „stanowi bazę finansową niezbędną dla przeprowadzenia «drogi synodalnej»”.

Według informacji „National Catholic Register” w monachijskim proteście uczestniczył też austriacki aktywista Alexander Tschugguel. W czasie Specjalnego Synodu Biskupów dla Amazonii w 2019 r. w Rzymie to on, w ramach protestu przeciwko rzekomemu oddawaniu czci bożkom, wykradł z jednego z rzymskich kościołów drewniane figury autorstwa tubylczego artysty i wrzucił je do Tybru.

Jak podkreśliła niemiecka agencja katolicka KNA, poprzez proces Drogi Synodalnej biskupi katoliccy Niemiec oraz Centralny Komitet Katolików Niemieckich pragną odzyskać zaufanie utracone po skandalu pedofilskim. Długo przygotowywany proces zaplanowanej na dwa lata Drogi Synodalnej - dialogu na temat przyszłości Kościoła katolickiego w tym kraju, mającego na celu reformy wewnętrzne - rozpoczął się oficjalnie symbolicznym zapaleniem świec w wielu kościołach w pierwszą niedzielę Adwentu. Z dużym dystansem na temat tego projektu wypowiedzieli się wysocy przedstawiciele Stolicy Apostolskiej.

Przygotowane są cztery dokumenty robocze dotyczące moralności seksualnej, formy życia kapłańskiego, władzy i jej podziału oraz roli kobiet w służbie i urzędach Kościoła. Tematyka tych dokumentów będzie dyskutowana w czterech około 30-osobowych gremiach doradczych - forach Drogi Synodalnej.

Zdaniem agencji informacyjnej KNA forum na temat władzy i jej podziału obejmuje m.in. napięcia między nauczaniem a praktyką Kościoła, „ale także między sposobem, w jakim sprawowana jest władza w Kościele i standardami społeczeństwa pluralistycznego w demokratycznym państwie prawa”. Forum o „moralności seksualnej” ma się odnieść do różnic między nauczaniem a praktyką w tym zakresie. Jako „bardzo pilną” określono grupę roboczą poświęconą roli kobiet w Kościele. W oficjalnej informacji stwierdzono, że jest to „ważny sprawdzian dla autentyczności woli reform”, gdyż wiele kobiet traci zaufanie do instytucji Kościoła. Czwarte forum ma się zająć „formą życia kapłańskiego”; obejmie ono również duchowość, natomiast wyłączona została kwestia kapłaństwa kobiet w przyszłości.

Statut Drogi Synodalnej podkreśla, że proces służy „wspólnemu poszukiwaniu kroków służących umocnieniu świadectwa chrześcijańskiego”. To sformułowanie podejmuje myśl wypowiedzianą przez papieża Franciszka w wystosowanym 24 czerwca 2019 r. liście „Do pielgrzymującego Ludu Bożego w Niemczech”. W 19-stronicowym liście papież wyraził uznanie dla zaangażowania niemieckich katolików w dążeniu do reform. Jednocześnie przypomniał o jedności z Kościołem powszechnym i przestrzegł przed „jedną z pierwszych i największych pokus w Kościele, którą jest przeświadczenie, że rozwiązanie problemów możliwe jest przez reformy strukturalne, organizacyjne i administracyjne”.

„Podobnie jak Ojciec Święty również i my widzimy, że na całej naszej drodze musimy kierować się «prymatem ewangelizowania». Jesteśmy zdecydowani, aby Drodze Synodalnej nadawać kształt «procesu duchowego»” - głosi list biskupów opublikowany w Fuldzie. Jego autorzy zapewnili papieża o swojej łączności z nim „w duchu kościelnym”, ponieważ - jak napisali - mają „na uwadze zarówno jedność Kościoła jako całości, jak i sytuację na miejscu, a także to, że wielkim naszym pragnieniem jest udział całego Ludu Bożego”.

Inicjatywa jest zaplanowana na dwa lata. Najwyższym organem jest Zgromadzenie Synodalne. W jego skład ma wejść ponad 200 osób, mających reprezentować jak najszerszą paletę życia religijnego w Niemczech. Są wśród nich m. in. przedstawiciele zakonów, nowych wspólnot kościelnych i diecezjalnych rad kapłańskich, a także tzw. obserwatorzy i goście z nuncjuszem apostolskim w tym kraju.

Tak samo jak synody, również Droga Synodalna ma charakter doradczy, podkreśliła KNA. Postanowienia tego gremium nie będą prawnie wiążące dla żadnego biskupa, co ma zagwarantować jedność z Kościołem powszechnym i zapobiec „specjalnej drodze niemieckiej”. Po Soborze Watykańskim II (1962-1965) odbyły się w Niemczech liczne synody diecezjalne, mające wcielić jego postanowienia, obradowały też dwa synody krajowe: w ówczesnej RFN był to Synod w Würzburgu (1971-1975), a w NRD Drezdeński Synod Duszpasterski (1973-1975). Niektóre z postanowień synodalnych zostały odrzucone przez Stolicę Apostolską, kilka nie doczekało się odpowiedzi.

We wrześniu, na zakończenie jesiennego zebrania episkopatu, jego przewodniczący kard. Reinhard Marx zapewnił, że „w kwestiach istotnych dla Kościoła powszechnego nie istnieje specjalna droga niemiecka”. – Jesteśmy gotowi przekazać Kościołowi powszechnemu nasze głosy w dyskusji - dodał i podkreślił, że ten proces nie jest jego osobistą drogą, jak twierdzą krytycy, ale wspólną drogą Kościoła w Niemczech. Dlatego biskupi są zgodni co do tego, że centrum Drogi Synodalnej powinna stanowić ewangelizacja. Od dawna bowiem widać rozdźwięk między nauczaniem a realiami życia. „Właśnie dlatego przykładamy wagę do dialogu i jesteśmy pewni, że droga synodalna jako proces duchowy pomoże nam się na nowo połączyć i jako Kościół przesłać mocny znak do opinii publicznej” - wskazał hierarcha. Ta droga odmieni Kościół, gdyż nie można sobie wyobrazić Drogi Synodalnej bez reform, stwierdził kard. Marx.

Droga Synodalna w Kościele katolickim Niemiec ma wielu zwolenników, ale także i przeciwników, pojawiają się głosy nadziei, ale też sceptycyzm. Tuż przed jej rozpoczęciem wielu biskupów wyraziło nadzieję na „krok naprzód”, wśród nielicznych, którzy sceptycznie odnoszą się do tego procesu jest m.in. arcybiskup Kolonii, kard. Rainer Maria Woelki, a także kard. Walter Kasper. Emerytowany przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan uważa, że zamiast wymieniać poglądy na temat „osiągnięcia maksymalnych pozycji”, uczestnicy Drogi Synodalnej powinni rozmawiać o sprawach, „które można w Niemczech zmienić”. Jeśli się to nie uda, dialog skończy się frustracją.

CZYTAJ DALEJ

700. rocznica koronacji Łokietka na króla Polski

2020-01-20 08:11

[ TEMATY ]

historia

Katedra na Waweli/Facebook.com

Władysław I Łokietek

700 lat temu po raz pierwszy w Katedrze na Wawelu odbyła się koronacja królewska - Władysława I Łokietka i jego żony Jadwigi kaliskiej.

W przededniu rocznicy koronacji abp Marek Jędraszewski odprawił w Katedrze na Wawelu mszę w intencji króla Władysława Łokietka.

20 stycznia 1320 roku w Katedrze na Wawelu w Krakowie arcybiskup gnieźnieński Janisław koronował Władysława Łokietka na króla Polski. To ważne wydarzenie naszej historii oficjalnie zamykało okres rozbicia dzielnicowego. Odtąd Kraków otrzymał status stolicy Polski i stał się oficjalnie miejscem koronacyjnym.

Tak ten dzień opisuje w swej "Kronice" Jan Długosz:

"W niedzielę tedy w dzień św. Fabiana i Sebastiana przybyli do Krakowa przedstawiciele wszystkich warstw i stanów, prałaci i baronowie Polski i książę Władysław Łokietek w katedrze krakowskiej namaszczony został przez arcybiskupa gnieźnieńskiego Janisława w asystencji biskupów: Jana Muskaty krakowskiego, Domarata poznańskiego i opatów tynieckiego, mogilskiego, jędrzejowskiego i brzeskiego i w obecności tłumu dostojników i rycerstwa niezliczonego, na króla, żona zaś jego księżna Jadwiga, córka Bolesława księcia poznańskiego, na królową Polski, oraz ukoronowani oboje koronami królewskimi."

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję