Reklama

Samorządowy parasol

2019-06-17 13:28

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 25/2019, str. 6-7

Artur Stelmasiak
Powiat łowicki pierwszym samorządem, który stanął w obronie dzieci i uchwalił Kartę Praw Rodziny

Pierwszy był powiat łowicki, później jednogłośnie miasto Radzyń Podlaski, a teraz powiat przasnyski przyjął bez głosu sprzeciwu Samorządową Kartę Praw Rodziny

Wygląda na to, że im więcej jest propagandy LGBT w wielkich miastach i w mediach, tym częściej samorządowcy poza metropoliami podejmują pracę nad specjalnymi uchwałami, by zabezpieczyć swoich wyborców, a zwłaszcza ich dzieci przed szkodliwymi konsekwencjami polityki skrajnie lewicowych środowisk. Wystarczy sobie zrobić wycieczkę po Mazowszu, by przekonać się jak bardzo Polacy boją się tego... co jest w Warszawie – mówi „Niedzieli” starosta łowicki Marcin Kosiorek. – My nie dyskryminujemy środowisk LGBT, ale przypominamy, że zgodnie z Konstytucją pod szczególną naszą ochroną mają być: Mama, Tata i ich dzieci. Tylko tyle.

Powiat łowicki był pierwszym samorządem w Polsce, który przyjął Kartę Praw Rodziny. Niektóre środowiska i media próbowały atakować starostę i radnych za odważną decyzję, ale bez skutku. – Spotykam się z ludźmi, którzy gratulują nam tej decyzji i dziękują za nią – mówi Kosiorek, samorządowiec z Prawa i Sprawiedliwości.

Karta jednomyślnie poparta

Polityka prorodzinna zawitała też na północne Mazowsze. Tu w powiecie przasnyskim radni wznieśli się ponad polityczne podziały i Samorządową Kartę Praw Rodziny przegłosowali jednogłośnie. – Nie było podziałów, bo wszystkim nam zależy na promowaniu praw rodziny, a w szczególności praw rodziców do wychowywania własnych dzieci zgodnie ze swoim światopoglądem. Przecież Karta Praw Rodziny ma wydźwięk bardzo pozytywny i podkreśla wszystko, co dobre. Nie jest skierowana przeciwko komukolwiek, a nakierowana wyłącznie na konstytucyjne prawa rodziny – mówi „Niedzieli” Krzysztof Bieńkowski, starosta przasnyski, samorządowiec z PiS. – My te prawa rodziny wzmacniamy na płaszczyźnie samorządowej, by nikt z mieszkańców naszego powiatu nie odniósł wrażenia, że pod wpływem różnych niepokojących informacji zmieniła się nasza Konstytucja i inna rola rodziców oraz jakaś inna definicja małżeństwa.

Reklama

W ostatnim czasie odbyła się też debata nad Samorządową Kartą w Ciechanowie, ale tam nie udało się zbudować prorodzinnej koalicji, bo przeciwko zagłosowali miejscy radni PSL. Niestety wygrały polityczne kalkulacje i przeciwko wnioskowi złożonemu przez radnych Prawa i Sprawiedliwości. – Mamy do czynienia z ograniczeniem praw wolności, a nie ochroną praw dzieci lub praw rodziny – argumentował radny Piotr Wojciechowski z klubu PSL.

W Ciechanowie PSL ma większość i może zupełnie nie liczyć się z Kartą Praw Rodziny, za którą stoi wiele organizacji prorodzinnych. Rządzący radni tłumaczyli, że nie ma potrzeby wprowadzania Karty, bo dzieciom w ich szkołach nic nie grozi. – Gdy nadchodzi deszcz, to nie trzeba wyjść i zmoczyć ubrania, by wiedzieć, że trzeba wziąć parasol. Ta Karta ma być parasolem nad rodzinami i dziećmi, zanim deszcz ideologii gender spadnie – wyjaśniał Jerzy Racki, radny PiS.

PSL jest „za” i „przeciw”

W wielu powiatach i radach gminnych na Mazowszu PSL ma wciąż wiele do powiedzenia. Ugrupowanie to, po przegranych wyborach do Parlamentu Europejskiego, nie bardzo wie, jak się zachować. W Przasnyszu głosowano za Kartą Rodziny, a obok w Ciechanowie przeciwko. Z informacji „Niedzieli” wynika, że niebawem Samorządową Kartę przyjmą kolejne powiaty i gminy, na których czele stoją także politycy PSL. – Ludzie patrzą na to, co dzieje się w telewizji i włącza im się mechanizm obronny. A przecież PSL do tej pory miał dosyć tradycyjny elektorat, który na pewno nie popiera seksedukacji w szkołach i przedszkolach – mówi Krzysztof Bieńkowski, starosta przasnyski.

Polacy są zaniepokojeni promocją środowisk LGBT i seksualizacją przestrzeni publicznej. – Oni widzą tę agresję w mediach i po prostu się boją. Przecież każdy normalny człowiek rozmawia o sprawach intymnych w domu, a nie obnaża się na środku ulicy. Oni podobne zwyczaje chcą wprowadzić w szkole – wskazuje Bieńkowski. – Dlatego tak wielkie poparcie ma Samorządowa Karta Praw Rodziny, bo ludzie w naturalny sposób chcą ochronić swoje dzieci przed niebezpieczeństwem.

Po ostatnich szokujących ekscesach w Gdańsku i w Warszawie ruszyła prawdziwa fala masowej pracy nad uchwaleniem Karty Rodziny w samorządach. – My jako powiat łowicki byliśmy pierwsi, ale wiem, że obecnie sprawa jest procedowana w bardzo wielu samorządach w naszym rejonie. Niebawem pewnie zostanie ona uchwalona w mieście Łowicz i w wielu mniejszych gminach, by dyrektorzy szkół i przedszkoli nie mieli wątpliwości jak działać i kogo nie należy wpuszczać do swoich placówek – mówi Marcin Kosiorek.

Afirmacja Konstytucji

We wrześniu przy starostwie powiatowym w Łowiczu ma zostać powołany Rzecznik Praw Rodziny. – Ale chcemy uniknąć zarzutów, że tworzymy etat dla swojego kolesia i dlatego powierzamy to zadanie Stowarzyszeniu Dużych Rodzin. Oni przecież najlepiej wiedzą, jak należy chronić zarówno dzieci jak i całą rodzinę – mówi starosta powiatu łowickiego.

Samorządowcy przyznają, że główną intencją uchwalania Samorządowej Karty Praw Rodziny jest odpowiedź na to co, wydarzyło się w Warszawie w związku z tzw. Kartą LGBT oraz z przerażającymi paradami równości. – Chcemy, by na naszym terenie rodziny czuły się bezpieczne i spokojne o to, że ich dzieci nie zostaną skrzywdzone, bo będą mieli pełną kontrolę nad tym, kto wchodzi do szkoły – wskazuje Kosiorek.

Karta Praw Rodziny została opracowana przy współpracy wielu organizacji prorodzinnych, pedagogicznych i oczywiście ze wsparciem merytorycznym prawników z Instytutu Ordo Iuris. Inicjatorzy Karty jeżdżą po całej Polsce i organizują konferencje dla samorządowców, gdzie tłumaczą na czym polegają zagrożenia edukacji prowadzonej przez środowiska feministyczne oraz LGBT. – Karta ma przede wszystkim wymiar pozytywny, bo potwierdza konstytucyjne prawa rodziny i ich przestrzeganie w samorządzie. To co jeszcze niedawno wydawało się oczywiste, dziś trzeba wzmacniać przed agresją niektórych środowisk. Musimy w ten sposób afirmować swoje konstytucyjne prawa do rodziny, małżeństwa i rodzicielstwa – mówi mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu Ordo Iuris.

Zgoda każdego rodzica

W przyjmowanym przez samorządy dokumencie potwierdza się prawo do decydowania rodziców o treściach, które są na zajęciach poza zwykłą podstawą programową. To także obowiązek publikowania w Biuletynie Informacji Publicznej listy organizacji pozarządowych mogących wchodzić do szkół. – Ale również informacja, co te osoby będą dzieciom pokazywały i jakie mają wykształcenie oraz doświadczenie zawodowe – podkreśla Kwaśniewski. – W świetle tych zapisów każdy rodzic będzie musiał udzielić zgody, by jego dziecko mogło w takich zajęciach uczestniczyć.

Niestety do konserwatywnych organizacji pozarządowych ciągle napływają zgłoszenia od rodziców, ale także wstrząśniętych nauczycieli zajęciami prowadzonymi przez różnych tzw. edukatorów. – Czasami wchodzą w sposób otwarty pod nazwą edukacja seksualna, ale najczęściej jest to tolerancja równościowa, czy edukacja antydyskryminacyjna. Dedykowane dla mniejszych dzieci są zajęcia plastyczne, gdzie maluchy mają za zadanie np. przerysowanie organów rozrodczych – tłumaczy mec. Jerzy Kwaśniewski. – Oni doskonale wiedzą, jak działa psychika i ciekawość dziecka. Dlatego bywa, że używają podstępu i np. podają uczniom do zapisania listę adresów stron pornograficznych, na które lepiej nie wchodzić.

Kilka dni po tym, jak powiat przasnyski przyjął Kartę, zorganizowano I Przasnyski Marsz Dla Życia i Rodziny, by utwierdzić samorządowców w ich postanowieniu. – Połączyliśmy wiele środowisk, wspólnot i parafii, by zorganizować nasz marsz. Jak na przasnyskie warunki, był imponujący – mówi Andrzej Dołęga, współorganizator marszu. – Ludzie są wdzięczni, że powiat przyjął Kartę, a teraz czekamy na kolejne gminy i także miasto Przasnysz.

Tagi:
rodzina karta

Reklama

Karta LGBT+ niezgodna z Konstytucją

2019-02-27 11:01

Łukasz Krzysztofka
Edycja warszawska 9/2019, str. V

Prezydent Warszawy 18 lutego w obecności przedstawicieli organizacji reprezentujących m.in. społeczności homoseksualne podpisał „Kartę LGBT+”. Jak wynika z analizy Instytutu Ordo Iuris, zawarte w niej postulaty budzą poważne wątpliwości prawne

Łukasz Krzysztofka
Instytut Ordo Iuris zapowiada apel do prezydenta Rafała Trzaskowskiego o wycofanie swojego podpisu pod Kartą LGBT

W rozumieniu Konstytucji RP Karta nie jest aktem prawa miejscowego, a jedynie deklaracją, zatem nie rodzi skutków prawnych dla mieszkańców Warszawy, ani dla jednostek organizacyjnych Urzędu Miasta. Rafał Trzaskowski chce wprowadzić zajęcia dotyczące problematyki edukacji seksualnej i zajęcia dotyczące zagadnień homoseksualizmu, biseksualizmu i transseksualizmu do warszawskich szkół. Problem w tym, że prezydent miasta nie posiada kompetencji, żeby wprowadzać tego rodzaju zajęcia i aby zobowiązywać szkoły do zmiany programu nauczania albo nawet do zmiany programu wychowawczego. – Prezydent Trzaskowski deklaruje, że będzie wspierał tych nauczycieli, którzy nie podporządkują się radzie pedagogicznej czy dyrektorowi i tak będą tego typu treści realizować – wyjaśnia dr Tymoteusz Zych z Zarządu Ordo Iuris. Do każdej szkoły ma zostać wprowadzona także instytucja „latarnika LGBT”. Tego typu specjalnie przeszkolony nauczyciel ma działać na rzecz postulatów i praw LGBT.

Sprzeciw wobec LGBT to homofobia?

Sfera zagadnień budzących wątpliwości to także kwestie związane z funkcjonowaniem Urzędu Miasta i współpracą Urzędu z przedsiębiorcami. W Urzędzie ma zostać wprowadzona tzw. karta różnorodności, zgodnie z którą wszyscy pracownicy powinni włączyć się w realizację postulatów LGBT. Rafał Trzaskowski chce także egzekwować od wszystkich przedsiębiorców biorących udział w miejskich przetargach i tych, którzy są kontrahentami instytucji samorządowych wprowadzanie tzw. klauzul antydyskryminacyjnych LGBT. – To jest rzecz budząca najgłębsze wątpliwości. W dokumentach, które były polecane przez ratusz była mowa o tym, że homofobią jest sprzeciw wobec politycznych postulatów LGBT. Wydaje się, że te klauzule mogę mieć bardzo szeroki zakres zastosowania – ostrzega dr Zych.

Realizacja dokumentu wiązałaby się też z gromadzeniem i przetwarzaniem przez Miasto Stołeczne Warszawę danych wrażliwych na temat preferencji seksualnych poszczególnych osób. Te informacje byłyby wykorzystywane do celów polityki miejskiej. Gromadzone mogą być też dane na temat przekonań politycznych i religijnych osób, które nie zgadzają się z założeniami Karty LGBT+. Taka ingerencja w prywatną sferę życia budzi wątpliwości w świetle obowiązującego w UE rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych (RODO).W Karcie znajdują się stwierdzenia niepoparte żadnymi badaniami, jak np. to, że rzekomo wśród mieszkańców Warszawy „nawet 200 tys. osób to członkowie społeczności LGBT+”.

Pod patronatem prezydenta Warszawy

Podpisana przez prezydenta Trzaskowskiego karta praw gejów i lesbijek zawiera także szereg deklarowanych działań, które mają tworzyć sektor wsparcia LGBT. – Przy dysponowaniu środkami preferowane będą kluby sportowe LGBT, instytucje kulturalne, jeszcze przed jej zgłoszeniem „Parada równości” ma być objęta patronatem prezydenta Warszawy, a na budynkach publicznych ma być wieszana tęczowa flaga – wylicza Marta Kowalczyk z Centrum Analiz Ordo Iuris. Prezydent stolicy chce także stworzyć hostel dla homoseksualistów, lesbijek i osób transseksualnych doświadczających przemocy.

Petycja

Instytut Ordo Iuris zapowiada apel do prezydenta Trzaskowskiego o wycofanie swojego podpisu pod Kartą. – Ten dokument zawiera szereg wątpliwości prawnych i obaw z punktu widzenia porządku ustrojowego Rzeczypospolitej Polskiej, w tym praw i wolności obywatelskich zawartych w polskiej Konstytucji. Realizacja zawartych w nim postulatów nie stanowiłaby działania prorównościowego, gdyż doprowadziłaby do uprzywilejowania określonych grup według klucza ideologicznego – zauważa Nikodem Bernaciak z Centrum Analiz Ordo Iuris. Osoby, które chcą poprzeć apel do prezydenta Warszawy o wycofanie jego podpisu pod Kartą LGBT+, mogą podpisać petycję na stronie www.maszwplyw.pl .

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Edukacja seksualna po katolicku - znakomity przykład

2019-10-18 08:22

Marcin Przeciszewski / Warszawa (KAI)

Piękno i głęboki sens ludzkiej seksualności: w służbie miłości, a nie w oderwaniu od niej – ukazuje książka: „Powiedz mi, co to jest miłość?”, autorstwa Inès de Franclieu, która wydana została niedawno w polskim tłumaczeniu. Może być ona cenną pomocą rodzicom w edukacji seksualnej dzieci, rekomendowaną przez Związek Dużych Rodzin „Trzy Plus”. Książka jest przeznaczona dla rodziców i dzieci od 5 do 12 lat.

YouTube.com

"Powiedz mi, co to jest miłość" jest pozycją unikalną – podkreśla znany świecki psychoterapeuta Szymon Grzelak. - Autorka łączy w niej praktyczne podejście mądrej, kochającej matki z profesjonalizmem psychologicznym i medycznym. Łączy głębię z prostotą ujęcia - prostotą konieczną, by dzieci mogły zrozumieć intymne prawdy miłości i seksualności. O seksualności pisze z wrażliwością i delikatnością, ale zarazem wprost - bez uciekania od tematów trudnych - stwierdza.

Swój przewodnik po miłości i seksie, Inès de Franclieu rozpoczyna od prezentacji dzieciom tajemnicy płci człowieka i związanych z tym różnic pomiędzy chłopcem a dziewczynką. Ukazuje jak stopniowo zmieniają się narządy płciowe w okresie dojrzewania. Pomaga dziecku w poznaniu i zaakceptowaniu swego ciała oraz dokonujących się w nim zmian. A powstające nowe życie traktuje jako prawdziwy cud, którego etapy warto jest poznać. Od momentu poczęcia, poprzez poszczególne etapy ciąży, aż do urodzin. Powstawanie życia autorka ukazuje nie tylko jako fakt biologiczny, ale zawsze jako owoc miłości.

Życie płciowe człowieka autorka prezentuje więc w kontekście rozwoju uczuć wyższych. Ludzkie ciało i seks przedstawia jako najpiękniejszy instrument miłości, do której każdy z nas winien jednak dorosnąć. Dorosnąć i chronić po to, aby móc się nim nie tylko cieszyć, ale i obdarowywać drugą osobę. Dlatego ostrzega przed rozpoczynaniem życia seksualnego zbyt wcześnie. Prezentowana przez nią koncepcja życia seksualnego jest wizją głęboko chrześcijańską, choć werbalnie się do niej nie dowołuje.

Autorka książki radzi, aby rozmowy z dziećmi na ten temat rozpoczynać wcześnie, już od 5 roku, kiedy pojawiają się pierwsze ich pytania. W dzisiejszym świecie – tłumaczy - bardzo łatwo się zetknąć z wulgarnym językiem, a nawet pornografią, dlatego warto jest zacząć rozmowę w dzieckiem jak najwcześniej, zanim uzyska dostęp do tej wiedzy od rodzeństwa lub starszych kolegów.

„Rozmowy z dziećmi – podkreśla - zwłaszcza w młodszym wieku, będą krótkie, gdyż szybko zaspokajają one swoją ciekawość. Warto je powtarzać i w kolejnych rozmowach, inicjowanych przez nas lub dziecko, poszerzać zakres naszych odpowiedzi, zgodnie z potrzebami dziecka”.

Przyznaje, że rozmowy te powinny być prowadzone po pierwsze „w sposób rozważny” a po drugie winny być one „zindywidualizowane”, czyli dostosowane do poziomu rozwoju i wrażliwości dziecka.

Zapewnia rodziców, że „takie rozmowy z dzieckiem na tematy miłości i seksualności nie tylko dają mu poczucie bezpieczeństwa, ale również umacniają relację rodzic–dziecko i stanowią bazę do przyszłych rozmów, gdy stanie się ono nastolatkiem”. Najważniejsze jednak – zdaniem autorki – jest to, aby taką rozmowę zacząć już teraz... .

Książka może być cenną pomocą nie tylko dla rodziców, ale również nauczycieli, katechetów i wychowawców.

Książce towarzyszy strona internetowa: powiedzmi.pl, a zamówienia można składać na adres e-mail: kontakt@powiedzmi.pl

„Powiedz mi, co to jest miłość? Ciało-Miłość-Życie-Seksualność”; Inès de Franclieu; Wydawnictwo Inter Global Oświata, Warszawa 2019.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Kresy – polskie ziemie wschodnie w XX wieku”

2019-10-18 13:32

Anna Majowicz

Instytut Pamięci Narodowej zaprasza młodzież szkolną do udziału w drugiej edycji ogólnopolskiego projektu edukacyjnego „Kresy – polskie ziemie wschodnie w XX wieku”.

mat. prasowe

Jednym z najważniejszych celów projektu jest uwrażliwianie uczestników na los Polaków mieszkających za wschodnią granicą, kształtowanie świadomości, że nadal są oni cząstką naszej Ojczyzny. - Uczestnikom projektu proponujemy udział w sesjach naukowo-edukacyjnych i spotkaniach warsztatowych, w czasie których będą odbywać się wykłady lub pokazy filmów – zaznaczają organizatorzy.

Najważniejszą częścią projektu jest konkurs wiedzy. Zadaniem uczestników będzie przygotowanie pracy pisemnej lub multimedialnej na wybrany przez siebie temat – na podstawie dostępnej literatury, zgromadzonych dokumentów, wspomnień i materiału ikonograficznego.

Dla laureatów etapu centralnego przewidziana jest nagroda – wyjazd edukacyjny na Kresy we wrześniu 2020 r.

Chęć udziału można zgłaszać do 30 listopada 2019 r.

Szczegóły na stronie: https://ipn.gov.pl/pl/aktualnosci/79740,Projekt-edukacyjny-Kresy-polskie-ziemie-wschodnie-w-XX-wieku-II-edycja-ogolnopol.html

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem