Reklama

Trzeba jasno powiedzieć: Dość!

2019-07-16 11:47

Z abp. Stanisławem Gądeckim rozmawiał Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 29/2019, str. 10-13

episkopat.pl
Abp Stanisław Gądecki

Nie można dialogować ze środowiskami, które nie chcą dialogu, depczą świętości, bluźnią Bogu i deprawują człowieka. Ale Kościół otrzymał zadanie głoszenia Ewangelii wszystkim i nikt nie powinien być wyłączony z możliwości usłyszenia Dobrej Nowiny – mówi abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, w rozmowie z Arturem Stelmasiakiem

ARTUR STELMASIAK: – Napisał Ksiądz Arcybiskup bardzo mocny list w obronie wartości religijnych. Oczywistych powodów jest wiele, ale czy było jakieś szczególne wydarzenie, które przechyliło szalę goryczy, by zająć stanowisko w tej sprawie?

ABP STANISŁAW GĄDECKI: – Od dłuższego czasu mamy do czynienia z niezwykle intensywną dyskusją społeczną, której przedmiotem jest Kościół. Pojawia się wiele głosów nieprzychylnych, a nawet wrogich, wobec Kościoła i wartości religijnych. W ostatnich tygodniach miały jednak miejsce akty jawnej profanacji największych świętości, wobec których trzeba zdecydowanie zaprotestować. Mam tu na myśli przede wszystkim profanację jasnogórskiego wizerunku Matki Bożej, jak również akty bluźnierstwa, do których dochodzi podczas tzw. marszów środowisk gejów, lesbijek, biseksualistów i transseksualistów. Inicjatywy te cechują się swego rodzaju przewrotnością, bo pretekstem do ich organizowania jest rzekomo promocja większej tolerancji w społeczeństwie, tymczasem – o czym wspominałem w liście – stają się one miejscem jawnej nietolerancji, obscenicznych prezentacji oraz sposobnością do okazywania pogardy wobec chrześcijaństwa, w tym także do parodiowania liturgii Eucharystii, oraz do nawoływania do nienawiści w stosunku do Kościoła i osób duchownych. Do tego należy dodać napaści na świątynie i fizyczne ataki na księży. W ostatnim czasie zaistniało w społeczeństwie naprawdę wiele zła, które dotyka wspólnotę Kościoła i wprost uderza w Boga i Matkę Najświętszą. I w tym momencie trzeba jasno powiedzieć: „Dość!”.

– Pamiętam czasy, gdy Ksiądz Arcybiskup pełnił funkcję zastępcy przewodniczącego KEP, a przez media przetoczyła się fala nagonki na Kościół ws. lustracji. Teraz jako przewodniczący musi się Ksiądz Arcybiskup zmagać z falą krytyki ws. rozliczeń nadużyć seksualnych. Czy teraz KEP jest w trudniejszej sytuacji niż 10 lat temu?

– Trzeba wyraźnie rozgraniczyć: czym innym jest – jak pan redaktor to ujął – medialna nagonka antykościelna, a czym innym – dążenie do prawdy i zmaganie ze złem. Bardzo nam zależy na dojściu do prawdy i wewnętrznym oczyszczeniu Kościoła. Tak było przed dekadą, kiedy podejmowaliśmy konkretne działania umożliwiające przeprowadzenie lustracji w Kościele, tak jest i teraz. Trudno w naszym społeczeństwie znaleźć drugie takie środowisko, które podjęło aż tyle przedsięwzięć, inicjatyw i rozwiązań mających na celu rozliczenie przeszłości i prewencję na przyszłość. Zależy nam bowiem na naprawieniu krzywd wobec osób zranionych grzechem ludzi Kościoła. Zależy nam na dobru dzieci i młodzieży oraz na tym, aby Kościół był środowiskiem bezpiecznym i transparentnym.
Trudność dzisiejszej sytuacji polega na tym, że kwestia pedofilii stała się – już nie tylko w Polsce, ale niemal na całym świecie – dającym się łatwo wykorzystać tematem do ataków na Kościół, które mają na celu odebranie mu wiarygodności moralnej. Kościół jest bowiem ostatnim głosem w społeczeństwie, który nie idzie na kompromis ze współczesnymi prądami demoralizującymi, ale nie boi się mówić, że życie szczęśliwe to życie, w którym człowiek stawia sobie jasne wymagania. Siły libertyńskie chciałyby z pewnością ten głos uciszyć i wyeliminować.

– Czy jest związek między lustracją duchownych a popełnionymi przez nich nadużyciami seksualnymi?

– W obydwu sytuacjach mamy do czynienia z ukrytym złem, którego sprawcami byli niektórzy duchowni. To zło w pewnym momencie zostało zdemaskowane, co doprowadziło do bolesnego rachunku sumienia, który – jak ufam – przyniesie błogosławione owoce w przyszłości. Obydwa tematy stały się też okazją do ataków na Kościół. Wielu ludzi z tych, którzy dziesięć lat temu mówili o konieczności lustracji Kościoła, milczało na temat konieczności lustracji w innych środowiskach, w których współpraca z komunistycznymi służbami była zdecydowanie bardziej obecna. Powołaliśmy Kościelną Komisję Historyczną, przeprowadziliśmy działania lustracyjne, ale większość ważnych środowisk w społeczeństwie (sądownictwo, świat nauki, środowisko dziennikarskie) nie poszło za naszym przykładem i temat w mediach ucichł. Podobnie jest dzisiaj. Wiele osób publicznie wypowiada się o pedofilii w Kościele, a jednocześnie nie interesuje się wcale krzywdą młodych ludzi, która dokonuje się w innych środowiskach.

– Czy dostrzega Ksiądz Arcybiskup jakościową różnicę w podejściu polskiego Kościoła do lustracji, a teraz do pedofilii?

– W przypadku lustracji celem naszych działań było przede wszystkim dojście do prawdy. Współpraca ze służbami państwa komunistycznego była zdradą Kościoła i społeczeństwa. Nie zawsze jednak można łatwo i jednoznacznie określić, jakie były zakres współpracy danego człowieka i rozmiar wyrządzonych przez niego szkód.
Gdy mówimy o wykorzystaniu seksualnym nieletnich, dojście do prawdy nie wystarczy. Tu trzeba – na ile to możliwe – naprawić krzywdy oraz wypracować na przyszłość jak najlepsze rozwiązania chroniące dzieci i młodzież.

– Wiele się mówi o korelacji między skłonnościami homoseksualnymi a pedofilskimi. Gdy Ksiądz Arcybiskup obserwuje sytuację Kościoła na świecie i w Polsce, to czy widzi taką zależność?

– Wielu ludzi zaprzecza tego rodzaju zależności. Jednakże wyniki dotychczasowej kwerendy, której dokonaliśmy, mówią o pedofilii homoseksualnej w niemal 60 proc. Organizacje prorodzinne, zajmujące się zjawiskiem pedofilii w szerszym kontekście, odwołują się do badań, które wskazują niedwuznacznie, że zależność ta jest generalnie jeszcze wyraźniejsza.

– Ksiądz Arcybiskup wymienia w liście marsze środowisk gejów, lesbijek, biseksualistów i transseksualistów, które w nazwie mają tolerancję, a tak naprawdę ich uczestnicy pogardzają chrześcijaństwem. A może Kościół powinien nawiązać dialog ze środowiskami LGBT i iść do nich z Dobrą Nowiną?

– Nie można dialogować ze środowiskami, które nie chcą dialogu, depczą świętości, bluźnią Bogu i deprawują człowieka. Prawdą jest też to, że Kościół otrzymał zadanie głoszenia Ewangelii wszystkim, i nikt nie powinien być wyłączony z możliwości usłyszenia Dobrej Nowiny. Także osoby przynależące do wspomnianych środowisk mają to prawo. Dla nas osoby te nie są w pierwszym rzędzie gejami, lesbijkami, biseksualistami czy transseksualistami – one są przede wszystkim naszymi braćmi i siostrami, za których Chrystus oddał swoje życie i które chce On doprowadzić do zbawienia. W imię wierności naszemu Zbawicielowi i w imię miłości do naszych sióstr i braci musimy jednak głosić całą Ewangelię – nie unikając wymagań, które ona niesie, i nie przestając nazywać śmiertelnym grzechem tego, co nim w istocie jest. Gdybyśmy tak nie czynili, okradalibyśmy naszych bliźnich z prawdy, która także im się należy.

– Wróćmy do sprawy, która interesuje wiernych, ale też resztę społeczeństwa. Dlaczego Ksiądz Arcybiskup podziękował za film braci Sekielskich? Niektórzy twierdzą, że był to błąd.

– W moim przekonaniu nie był to błąd. W filmie przedstawiono fakty, nawet jeśli niektórzy mają poważne wątpliwości co do czystości intencji reżysera czy też zarzucają mu poważne manipulacje w przedstawianiu rzeczywistości. Mam nadzieję, że wstrząs wywołany przez ten film przyczyni się do wewnętrznego oczyszczenia wspólnoty Kościoła. I w tym sensie ufam, że wyniknie z niego dobro.

– Nadużycia seksualne wśród duchownych są maleńkim marginesem w całym morzu działań dobrych i gorliwych kapłanów w Kościele w Polsce. Niestety, bardzo często to ci uczciwi i porządni także są atakowani. Jak księża powinni i mogą się bronić? Jak świeccy mogą bronić swoich kapłanów?

– Gorliwi kapłani – których w Kościele jest większość – doświadczają w ostatnim czasie wielkiego cierpienia. Poświęcają wszystkie swoje siły w pracy dla królestwa Bożego, tymczasem spotykają się ze złem, które dotyka ich bardzo osobiście. Myślę, że jest w tym ważny fragment ich kapłańskiego krzyża, który winni ofiarować Bogu za zbawienie dusz. Kapłan przyczynia się do zbawienia świata, nie tylko sprawując Najświętszą Ofiarę czy głosząc Ewangelię, ale także sprawując „mszę życia” – to znaczy ofiarowując Bogu wszelkie swoje utrapienia. Obecna sytuacja daje wiele możliwości do składania takich duchowych ofiar.
Najlepszą obroną jest gorliwa praca. Dla parafian – którzy słyszą z przekazów medialnych o przypadkach wykroczeń kapłanów – o wiele ważniejsza od tych informacji jest postawa ich własnego duszpasterza. Jego żarliwa wiara i otwartość na potrzeby wiernych są najpiękniejszym świadectwem i najskuteczniejszą obroną. Wtedy ludzie widzą, że w swojej parafii mają kapłana, jakiego potrzebują. Niekoniecznie idealnego pod każdym względem, ale takiego, który potrafi ich wspomóc w pielgrzymowaniu do nieba.
Ludzie świeccy mogą natomiast wspierać swoich kapłanów modlitwą, angażowaniem się w akcje społecznościowe popierające kapłanów i Kościół. Mogą ich bronić w dyskusjach oraz świadczyć wobec innych o tym, co im osobiście Chrystus przez Ducha Świętego daje w Kościele. W ostatnim czasie podejmuje się wiele takich działań. Za wszystkie miłe gesty i ważne słowa każdemu z naszych braci i sióstr – w imieniu kapłanów – bardzo dziękuję.
Ważne jest też dobre słowo: wydaje mi się, że rzadko księżom dziękujemy za ich pracę. Gdy coś im się nie uda, krytykujemy ich i skarżymy, gdy natomiast gorliwie pracują, za mało ich cenimy. Tymczasem dla kapłana życzliwość parafian jest nieocenionym umocnieniem.

– Z drugiej strony słyszę w dyskusjach opinię, że Kościół jest najbardziej atakowany nie przez swoich przeciwników, ale przez księży, którzy dopuszczają się tych okropnych przestępstw. Czy podpisze się Ksiądz Arcybiskup pod takim stwierdzeniem?

– Intencją księży dopuszczających się przestępstw z pewnością nie jest atakowanie Kościoła – czego trudno nie podejrzewać u przeciwników. Jednak rany zadane Kościołowi przez upadki kapłanów rzeczywiście często są niewspółmiernie większe.

– Film Sekielskich bez wątpienia był wpisany w kampanię wyborczą do europarlamentu. Gdy opozycja przegrała, to twórcy filmu nawet są obarczani winą za klęskę Koalicji Europejskiej. W swoim dokumencie częściowo pokazali jednak prawdę i wskazali pewne niedomagania w procesie oczyszczania się Kościoła. Czy Przewodniczący KEP widzi obecnie zwiększoną determinację wśród innych biskupów, by skutecznie uporać się z tym problemem?

– Każdemu pasterzowi zależy na trosce o wszystkich wiernych, a zwłaszcza o najmłodszych. Tak było również wcześniej. Teraz jednak sytuacja upubliczniania przestępstw popełnionych przez niektórych duchownych z całą wyrazistością ukazała poważne ich konsekwencje społeczne. Uświadomiła nam ponadto głębię cierpienia osób pokrzywdzonych, u których nawet po długich latach rany z przeszłości są ciągle świeże. Dlatego z pewnością determinacja w tym względzie jest bardzo wyraźna.

– Podczas wizyty w Polsce abp Charles Scicluna przytoczył słowa św. Jana Pawła II, że nie ma miejsca w kapłaństwie i życiu zakonnym dla tych, którzy krzywdzą dzieci. Czy można powiedzieć, że zmierzenie się z tym problemem w Polsce jest wypełnianiem testamentu Jana Pawła II?

– Święty Jan Paweł II kochał człowieka i ukazywał jego niezbywalną godność, dlatego stawał zawsze po stronie najsłabszych i wykorzystywanych. Bronił dzieci nienarodzonych i osób terminalnie chorych. W ostatnich latach pontyfikatu, kiedy na świecie, a zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, nagłośniono przypadki wykorzystania seksualnego nieletnich przez niektóre osoby duchowne, zabierał głos w tej sprawie i zajmował zawsze jednoznaczne stanowisko. Inicjował działania Stolicy Apostolskiej w kwestii ochrony nieletnich, określał zasady postępowania oraz wzywał wspólnotę Kościoła do rachunku sumienia. Jego działania znalazły w Kościele kontynuację za pontyfikatu Benedykta XVI i obecnie za Franciszka. To wszystko, co w Polsce w tej kwestii robimy, jest także kontynuacją tej linii.

– Czy doczekamy czasów, gdy będziemy mogli z dumą powiedzieć, że Kościół jako pierwszy całkowicie uporał się z tym problemem, a z niego przykład biorą inne środowiska?

– Z uwagi na grzech pierworodny naiwnością byłoby twierdzić, że w Kościele nigdy nie będzie już żadnego grzechu. Kościół jest święty świętością Boga, ale jest w nim zawsze także ludzka grzeszność. Mam jednak nadzieję, że działania, które prowadzimy, a także jednoznaczność postawy pasterzy oraz całej wspólnoty Kościoła wobec postępowań krzywdzących i gorszących pomogą nam w wypracowaniu takich postaw i rozwiązań, że będziemy mogli dziękować Panu Bogu za wewnętrzne oczyszczenie, którego owocem będzie także intensywny rozwój wspólnoty wiary. Ufam, że inne środowiska wykażą podobną determinację.

– Podczas krytycznego przesilenia w kampanii wyborczej spadło zaufanie do Kościoła katolickiego wśród Polaków, a miesiąc później znów wzrosło. Słupkami jednak Kościół chyba nie powinien się przejmować, bo przecież Chrystus dźwigający krzyż na Golgotę też był fałszywie oskarżony i zupełnie nie miał poparcia społecznego.

– Kościół w żadnym wypadku nie może się kierować słupkami poparcia, ponieważ jego misją jest głoszenie Ewangelii „w porę i nie w porę”, niezależnie od tego, czy to się komuś podoba czy też nie. Zależy nam jednak bardzo na tym, aby społeczeństwo miało podstawy do zaufania do Kościoła. Cenne skarby, które Chrystus nam w Kościele powierzył, będą mogły być przekazywane naszym siostrom i braciom tylko wtedy, gdy będziemy dla nich wiarygodni. Dlatego obecny kryzys związany z problemem pedofilii jest dla nas wezwaniem nie tylko do jasnego rozwiązania go, ale także do nieustannego osobistego nawrócenia, aby wszyscy ludzie Kościoła byli w sposób jeszcze bardziej radykalny ludźmi Ewangelii.

Tagi:
LGBT

Uchwały samorządów wyrażające „sprzeciw wobec ideologii LGBT” są zgodne z prawem

2019-08-16 10:06

Informacja prasowa

Kolejne samorządy przyjmują uchwały w których sprzeciwiają się kontrowersyjnemu i będącemu przedmiotem ożywionej debaty publicznej zestawowi poglądów na ludzką płciowość, seksualność, małżeństwo i rodzinę (zwanego hasłowo „ideologią LGBT”). Wbrew twierdzeniom Rzecznika Praw Obywatelskich, który zapowiedział ich zaskarżenie, uchwały są zgodne z zasadą praworządności i nie są dyskryminujące. Instytut Ordo Iuris wykazuje to w swojej opinii.

Brian Jackson/fotolia.com

W odpowiedzi na powtarzające się akty profanacji symboli religijnych, do których dochodziło podczas manifestacji organizowanych przez ruch LGBT oraz w reakcji na próby ideologizacji oświaty i kultury, których przejawem była Deklaracja LGBT+ ogłoszona przez prezydenta Warszawy, kolejne samorządy przyjmują stanowiska („przeciw ideologii LGBT”) w których sprzeciwiają się tego rodzaju praktykom.

Podejmowane przez samorządy uchwały wzbudziły „wielki niepokój” Rzecznika Praw Obywatelskich, który zapowiedział ich zaskarżenie do sądu. Zamówiona przez RPO ekspertyza, jak wynika z wypowiedzi jej autora, opiera się na próbie wykazania, że samorządy miałyby naruszyć zasadę praworządności (legalizmu), zgodnie z którą organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa. Z kolei sam Rzecznik twierdzi, że uchwały te mogą mieć charakter dyskryminujący.

Wobec „stanowczego sprzeciwu” RPO względem wspomnianych uchwał oraz zapowiedzi ich zaskarżenia, a także w związku z coraz liczniej pojawiającymi się w debacie publicznej komentarzami dotyczącymi tej sprawy, Instytut Ordo Iuris przygotował opinię w której dokonuje wstępnej analizy obu zarzutów (bezprawności i dyskryminacji). Pełne odniesienie się do argumentacji Rzecznika będzie jednak możliwe dopiero po poznaniu treści wspomnianej ekspertyzy oraz ewentualnym złożeniu zapowiadanych skarg.

„W przeciwieństwie do uchwał rady gminy o charakterze władczym – które wymagają jako podstawy prawnej zarówno art. 18 ustawy o samorządzie gminnym jak i odrębnej podstawy materialnej – kompetencja do uchwalenia uchwały niewładczej wynika z samego art. 18, o ile pozostaje w granicach zadań gminy. Stąd kluczowe jest stwierdzenie, czy dana uchwała ma niewładczy charakter i czy odnosi się do spraw pozostających w granicach zadań gminy. Kwestionowane przez RPO uchwały spełniają oba warunki i w konsekwencji należy je uznać za zgodne z zasadą praworządności wyrażoną w art. 7 Konstytucji” - zauważa mec. Rafał Dorosiński z Centrum Analiz Ordo Iuris.

Do podobnych wniosków dochodzi się analizując stanowiska rad powiatów i sejmików wojewódzkich, pomimo pewnych odrębności w zakresie uprawnień organów stanowiących na poszczególnych szczeblach samorządu terytorialnego.

Ponadto, chybionym jest enigmatyczny zarzut dyskryminacyjnego charakteru kwestionowanych przez RPO uchwał, m.in. z tego powodu, że w ich przypadku nie mamy do czynienia ani ze stosowaniem prawa wobec indywidualnych podmiotów będących adresatami norm prawnych, ani z kształtowaniem treści tych norm.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Liturgiczne wspomnienie św. Jacka Odrowąża

2016-08-17 10:01

mip, map, o. Maciej Kosiec OP / Warszawa / KAI

17 sierpnia, przypada liturgiczne wspomnienie św. Jacka Odrowąża, założyciela pierwszych na ziemiach Polskich dominikańskich klasztorów w Gdańsku, Chełmie, Elblągu i Toruniu. Święty jest jednym z patronów Polski oraz patronem polskiej prowincji Zakonu Kaznodziejskiego, który w tym roku obchodzi jubileusz 800-lecia powstania.

pl.wikipedia.org
Św. Jacek Odrowąż

Św. Jacek Odrowąż urodził się w 1183 r. na Śląsku Opolskim, prawdopodobnie w Kamieniu Śląskim. Pochodził z możnego rodu Odrowążów. Nauki początkowe przyszły święty zdobył zapewne w krakowskiej szkole katedralnej, o której poziom dbał wówczas mistrz Wincenty.

Po studiach na uniwersytetach w Paryżu i Bolonii w 1221 r. wraz z bł. Czesławem przyjął habit dominikański z rąk św. Dominika w rzymskim klasztorze św. Sabiny. Wkrótce potem założyciel Zakonu Kaznodziejskiego, jak brzmi pełna nazwa dominikanów, wysłał go do Polski.

Jak podaje Jan Długosz, do Krakowa dotarli na Wszystkich Świętych 1221 r. Po kilku miesiącach biskup Iwo Odrowąż przekazał zakonnikom kościół Świętej Trójcy, który stał się kolebką polskich dominikanów. Klasztor bardzo szybko się rozwijał, a wielu młodych mężczyzn przyjmowało biały habit.

W 1228 r. wyruszył na Ruś, gdzie założył klasztory w Kijowie i Haliczu. Legendy pokazują, że działalność misyjna Jacka na Rusi była zauważalna, a jego kult na tamtych terenach dotrwał do dziś. Najprawdopodobniej w 1232 r. Jacek wyruszył z misją do Prus. Według tradycji, z jego inicjatywy powstały klasztory w Gdańsku, Chełmnie, Elblągu, Toruniu, a także w Rydze, Dorpacie i Królewcu.

Przez pewien czas przebywał zapewne w Płocku, a w 1238 r. odwiedził Gniezno. Przez ostatnie lata swojego życia mieszkał w klasztorze krakowskim. Jak podaje najstarsza biografia św. Jacka, umarł w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, 15 sierpnia 1257 r. Jego ciało zostało złożone w dominikańskim kościele Świętej Trójcy w Krakowie.

Jacek Odrowąż był siódmym dominikaninem i piątym Polakiem wyniesionym na ołtarze. W 1594 r. kanonizował go papież Klemens VIII. Jego wizerunek, jako jedynego Polaka, został uwieczniony wśród rzeźb przedstawiających 140 świętych, stojących na kolumnadzie wokół Placu św. Piotra w Rzymie.

W 1686 roku papież Innocenty XI ustanowił świętego głównym patronem Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Święty Jacek jest patronem archidiecezji katowickiej i diecezji opolskiej, a także Krakowa, Kijowa i Wrocławia. Jest również patronem polskiej prowincji Zakonu Kaznodziejskiego.

Opiece świętego kaznodziei poświęconych jest w Polsce wiele świątyń, a także dwa dominikańskie konwenty - w Warszawie i Rzeszowie. Jednak jego kult jest popularny nie tylko nad Wisłą. We Włoszech Jacek Odrowąż był w XVII wieku jednym z najczęściej malowanych świętych.

W ikonografii święty Jacek jest przedstawiany jest w habicie i czarnym płaszczu z kapturem. Jego atrybutami są monstrancja - symbol szczególnego kultu do Eucharystii, posąg Najświętszej Maryi Panny - znak kultu maryjnego oraz księga, która nawiązuje do kaznodziejstwa. W nawiązaniu do legend święty bywa przedstawiany jako ten, który chodzi po wodzie albo gdy ratuje chłopca przed utonięciem.

Jacek Odrowąż przyczynił się do rozwoju kultu maryjnego. Obecnie w Polsce są dwie figury nazywane "Matką Bożą Jackową". Jedna z nich znajduje się w Krakowie, druga w Przemyślu. Oba wizerunki zasłynęły licznymi cudami.

Z osobą św. Jacka związany jest też istniejący do dziś zwyczaj święcenia kłosów. Według opowiadań, po powrocie z Prus do Krakowa ujrzał on w okolicznych wsiach spustoszenia jakiego dokonał grad. Poruszony łzami rolników modlił się przez całą noc. O wchodzie słońca wieśniacy znaleźli swoje zboże stojące prosto i pełne ziarna.

Miejscem stałego kultu św. Jacka, oprócz Krakowa, jest Kamień Śląski, w którym Święty się urodził. Dla mieszkańców okolicznych terenów ten święty jest bardzo bliski. Mówią o nim jako o "naszym Jacołszku", a sierpniowy odpust przyciąga do Kamienia tysiące wiernych. Jeszcze na długo przed kanonizacją Jacka, w kościele parafialnym miejscowa ludność modliła się za jego wstawiennictwem.

W nawiązaniu do obchodzonej w stołecznym kościele św. Jacka na ul. Freta uroczystości odpustowej od 6 sierpnia na Rynku Nowego Miasta trwa Dominikański Jarmark Świętego Jacka. Jarmark ma charakter charytatywny, a jego głównym organizatorem jest Grupa Charytatywni Freta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Jędraszewski przekazał relikwie św. Faustyny węgierskiej parafii

2019-08-17 18:55

bp ak / Ruzsa (KAI)

- Święta Faustyna zastanawiała się nad Chrystusem, wchodziła w głębię Jego cierpienia, które przyjął dla naszego zbawienia. - mówił arcybiskup Marek Jędraszewski w miejscowości Ruzsa na Węgrzech, gdzie brał udział w uroczystościach umieszczenia relikwii św. Siostry Faustyny. Eucharystię, sprawowaną przy ołtarzu polowym, poprzedziła Koronka do Bożego Miłosierdzia.

W homilii, metropolita przywołał historię proroka Jeremiasza, który napominał Izraelitów, aby słuchali Boga. Przywódcy wojsk, broniących wtedy Jerozolimę, uważali, że słowa proroka obniżają morale żołnierzy i postanowili go zgładzić. Jeremiasz został ocalony przez kuszyckiego króla Ebedmeleka.

– Minęły wieki. Na ziemię palestyńską zstąpił Boży Syn, rodząc się z przeczystego łona Najświętszej Dziewicy – Jezus Chrystus. Głosił prawdę o Bogu, który jest miłością i który chce zbawić wszystkich. Izraelici czekali na przyjście Mesjasza, ale kiedy przyszedł – został odrzucony nawet przez swoich bliskich z Nazaretu.

Arcybiskup zaznaczył, że Chrystus do końca realizował Boży zamysł, przynosząc ziemi ogień miłosiernej miłości: „Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął”. Podkreślił, że obowiązkiem Chrystusowych uczniów jest odkrywanie głębi Bożego miłosierdzia, które Zbawiciel przyniósł światu za cenę swojego cierpienia. Przypomniał, że na początku XX wieku urodziła się Helena Kowalska – św. Siostra Faustyna.

– 7 lat temu zostałem powołany na urząd metropolity łódzkiego – tam, gdzie zaczęło się dzieło Siostry Faustyny. Natomiast, dwa i pół roku temu, Ojciec Święty powołał mnie do Krakowa – tam, gdzie skończyło się jej dzieło. Czuję się szczególnie powołany, aby być świadkiem tajemnicy Bożego Miłosierdzia, objawionej przez św. Siostrę Faustynę.

W 1924 roku Pan Jezus po raz pierwszy ukazał się Siostrze Faustynie: „W pewnej chwili byłam z jedną sióstr na balu. Kiedy się wszyscy najlepiej bawili, dusza moja doznawała wewnętrznych udręczeń. W chwili, kiedy zaczęłam tańczy, nagle ujrzałam Jezusa obok, Jezusa umęczonego, obnażonego z szat, okrytego całego ranami, którymi powiedział te słowa: dokąd cię będę cierpiał i dokąd mnie zwodzić będziesz? W tej chwili umilkła wdzięczna muzyka, znikło sprzed oczu moich towarzystwo, w którym się znajdowałam, pozostał Jezus i ja”. Po tym wydarzeniu, Faustyna pobiegła do najbliższego kościoła, prosząc Boga o rozeznanie. Usłyszała, że ma wstąpić do klasztoru. 12 lat później, będąc w Krakowie, we wrześniu 1936 roku, Pan Jezus prosił ją, aby odmawiała koronkę: „W pewnej chwili, kiedy przechodziłam korytarzem do kuchni, usłyszałam w duszy te słowa: odmawiaj nieustannie tę koronkę, której cię nauczyłem. Ktokolwiek będzie ją odmawiał, dostąpi wielkiego miłosierdzia w godzinę śmierci. Kapłani będą podawać grzesznikom, jako ostatnią deskę ratunku.”

– Te zapiski z jej „Dzienniczka” stanowią szczególny testament także dla nas, a jednocześnie świadectwo tego, jak blisko związana była z bogatym w miłosierdzie Jezusem.

Arcybiskup zacytował słowa ostatniej modlitwy Siostry Faustyny: „Niechaj łaska Twoja, która spływa na mnie z litościwego Serca Twego umocni mnie do walki i cierpień, bym pozostała Ci wierna, a choć taką nędzą jestem, nie lękam się Ciebie, bo znam dobrze miłosierdzie Twoje. Nic mnie nie odstraszy od Ciebie Boże, bo wszystko jest mniejsze nad poznanie moje – widzę to jasno.”

– W świetle jej świadectwa o Chrystusie zmartwychwstałym, który umierając na krzyżu okazał nam ogrom swojego miłosierdzia, jeszcze głębiej wczytujemy się w słowa Listu do Hebrajczyków: „Zastanawiajcie się więc nad Tym, który ze strony grzeszników taką wielką wycierpiał wrogość przeciw sobie, abyście nie ustawali, zła mani na duchu”. Jesteśmy w czasie wielkich zmagań o chrześcijańską Europę. Te zmagania każą nam umacniać siebie, wpatrywać się w Chrystusa miłosiernego i nie pozwolić, byśmy dali się złamać na duchu.

Metropolita wyjaśnił, że ocalenie Europy jest możliwe, jeśli wierni będą głosić prawdę o miłosierdziu Bożym, czyli odpowiadać miłością na miłość Boga i modlić się za tych, którzy jej nie rozumieją.

– Europa, aby przetrwać i ocalić się potrzebuje Bożego miłosierdzia, którego musimy być świadkami. Prośmy św. Faustynę, Sekretarkę Bożego Miłosierdzia, aby upraszała nam u Pana Boga tę łaskę, abyśmy, mówiąc o Bogu, ukazywali wszystkim, jak bezgraniczne jest Jego miłosierdzie i jak każdy ma szansę, by do Niego powrócić i na nowo stać się Jego pełnym ufności dzieckiem. Święta Faustyno, módl się za nami!

Attila Tanács, inicjator i organizator wydarzenia, przyznał, że niezwykłą inspiracją jest dla niego Jan Paweł II. Wspominał, że kiedy w młodości był ministrantem, głową Kościoła został Jan Paweł II.

– Udało mi się już wprowadzić do tej świątyni relikwie Jana Pawła II. Jadąc do Krakowa, coraz bardziej otwieraliśmy się na Boże Miłosierdzie. Dzięki Zgromadzeniu Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, otrzymaliśmy relikwie św. Siostry Faustyny. Pragniemy szerzyć kult Bożego miłosierdzia.

Siostra Jadwiga ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, pierwsza Węgierka w tym zakonie, dodała, że prawda o miłosiernym Bogu powinna dotrzeć do każdego człowieka. Przypomniała, że na węgierskiej ziemi jest znacznie mniej katolików niż w Polsce, a wielu wiernych nie ma nawet możliwości uczestnictwa w niedzielnej Mszy świętej.

Proboszcz wawelskiej katedry, ks. Zdzisław Sochacki, zauważył, że do Krakowa przybywa coraz więcej węgierskich pielgrzymów.

– Ks. Zoltán Negyela proboszcz miejscowości Ruzsa, przyjechał na Wawel z zaproszeniem, aby z tego miejsca, gdzie Jan Paweł II dorastał do świętości, przekazać to, co jest najważniejsze w jego przesłaniu. Parafia otrzymała już relikwie Jana Pawła II, które przypominają o bardzo ważnej idei – o miłosierdziu. Jan Paweł II i Siostra Faustyna do Apostołowie Miłosierdzia.

Ks. prałat powiedział, że przed głównymi uroczystościami odbyło się spotkanie w Centrum Przyjaźni im. Karola Wojtyły. Placówka zajmuje się działalnością charytatywną i pomaga ubogim i zagubionym. Otwarto w niej również wystawę związaną z 100-rocznicą odzyskania przez Polskę niepodległości. Wyraził również radość, że na Węgry przyjechał arcybiskup Marek Jędraszewski, który jest niestrudzonym głosicielem Bożego Miłosierdzia.

– Byłem zaskoczony, że wydaje się tu tyle posiłków. Setka ludzi przychodzi tutaj po pomoc i duchowe wsparcie. Podziwiam tę parafialną wspólnotę za to, że trafnie odczytała myśl Jana Pawła II.

Ks. Zoltán Negyela, zaznaczył, że jest dumny z faktu obecności w jego parafii krakowskiego metropolity. Nadmienił, że od sierpnia w świątyni znajdują się już relikwie krwi św. Jana Pawła II. Wspomniał, że niedawno przytrafił mu się wypadek samochodowy. Usłyszał wtedy głos: „Trzymaj prosto kierownicę, módl się, a będziesz ocalony”.

– Czułem, że przemawia do mnie Jezus Miłosierny. Niedługo potem umieściliśmy w kościele relikwie św. Jana Pawła II i mieliśmy już nadzieję, że będzie u nas również św. Siostra Faustyna. Kiedy pojechaliśmy po jej relikwie do Krakowa, postanowiliśmy, że zaprosimy do nas również metropolitę. Zawierzyliśmy tę sprawę św. Faustynie (…) Ks. arcybiskup po krótkiej rozmowie wyjął swój kalendarz i wpisał datę.

Ks. proboszcz wyjaśnił, że na Węgrzech jest już kilka miejsc, gdzie znajdują się relikwie Jana Pawła II i Siostry Faustyny. Ich kult się coraz bardziej rozszerza. Dodał, że postanowił utworzyć specjalne porozumienie pomiędzy ośrodkami, aby szerzyć i propagować kult tych polskich świętych.

– W ten sposób możemy głębiej poznać bogactwo Boże, umacniając się wiarą innych i dostrzegać jedność w różnicach (…) W całej parafii czujemy orędownictwo św. Siostry Faustyny. W każdą niedzielę odmawiamy Koronkę. Mamy nadzieję, że ten wspaniały początek nie będzie miał końca.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem