Reklama

Kościół

Trzeba jasno powiedzieć: Dość!

Nie można dialogować ze środowiskami, które nie chcą dialogu, depczą świętości, bluźnią Bogu i deprawują człowieka. Ale Kościół otrzymał zadanie głoszenia Ewangelii wszystkim i nikt nie powinien być wyłączony z możliwości usłyszenia Dobrej Nowiny – mówi abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, w rozmowie z Arturem Stelmasiakiem

2019-07-16 11:47

Niedziela Ogólnopolska 29/2019, str. 10-13

[ TEMATY ]

LGBT

episkopat.pl

Abp Stanisław Gądecki

ARTUR STELMASIAK: – Napisał Ksiądz Arcybiskup bardzo mocny list w obronie wartości religijnych. Oczywistych powodów jest wiele, ale czy było jakieś szczególne wydarzenie, które przechyliło szalę goryczy, by zająć stanowisko w tej sprawie?

ABP STANISŁAW GĄDECKI: – Od dłuższego czasu mamy do czynienia z niezwykle intensywną dyskusją społeczną, której przedmiotem jest Kościół. Pojawia się wiele głosów nieprzychylnych, a nawet wrogich, wobec Kościoła i wartości religijnych. W ostatnich tygodniach miały jednak miejsce akty jawnej profanacji największych świętości, wobec których trzeba zdecydowanie zaprotestować. Mam tu na myśli przede wszystkim profanację jasnogórskiego wizerunku Matki Bożej, jak również akty bluźnierstwa, do których dochodzi podczas tzw. marszów środowisk gejów, lesbijek, biseksualistów i transseksualistów. Inicjatywy te cechują się swego rodzaju przewrotnością, bo pretekstem do ich organizowania jest rzekomo promocja większej tolerancji w społeczeństwie, tymczasem – o czym wspominałem w liście – stają się one miejscem jawnej nietolerancji, obscenicznych prezentacji oraz sposobnością do okazywania pogardy wobec chrześcijaństwa, w tym także do parodiowania liturgii Eucharystii, oraz do nawoływania do nienawiści w stosunku do Kościoła i osób duchownych. Do tego należy dodać napaści na świątynie i fizyczne ataki na księży. W ostatnim czasie zaistniało w społeczeństwie naprawdę wiele zła, które dotyka wspólnotę Kościoła i wprost uderza w Boga i Matkę Najświętszą. I w tym momencie trzeba jasno powiedzieć: „Dość!”.

– Pamiętam czasy, gdy Ksiądz Arcybiskup pełnił funkcję zastępcy przewodniczącego KEP, a przez media przetoczyła się fala nagonki na Kościół ws. lustracji. Teraz jako przewodniczący musi się Ksiądz Arcybiskup zmagać z falą krytyki ws. rozliczeń nadużyć seksualnych. Czy teraz KEP jest w trudniejszej sytuacji niż 10 lat temu?

– Trzeba wyraźnie rozgraniczyć: czym innym jest – jak pan redaktor to ujął – medialna nagonka antykościelna, a czym innym – dążenie do prawdy i zmaganie ze złem. Bardzo nam zależy na dojściu do prawdy i wewnętrznym oczyszczeniu Kościoła. Tak było przed dekadą, kiedy podejmowaliśmy konkretne działania umożliwiające przeprowadzenie lustracji w Kościele, tak jest i teraz. Trudno w naszym społeczeństwie znaleźć drugie takie środowisko, które podjęło aż tyle przedsięwzięć, inicjatyw i rozwiązań mających na celu rozliczenie przeszłości i prewencję na przyszłość. Zależy nam bowiem na naprawieniu krzywd wobec osób zranionych grzechem ludzi Kościoła. Zależy nam na dobru dzieci i młodzieży oraz na tym, aby Kościół był środowiskiem bezpiecznym i transparentnym.
Trudność dzisiejszej sytuacji polega na tym, że kwestia pedofilii stała się – już nie tylko w Polsce, ale niemal na całym świecie – dającym się łatwo wykorzystać tematem do ataków na Kościół, które mają na celu odebranie mu wiarygodności moralnej. Kościół jest bowiem ostatnim głosem w społeczeństwie, który nie idzie na kompromis ze współczesnymi prądami demoralizującymi, ale nie boi się mówić, że życie szczęśliwe to życie, w którym człowiek stawia sobie jasne wymagania. Siły libertyńskie chciałyby z pewnością ten głos uciszyć i wyeliminować.

– Czy jest związek między lustracją duchownych a popełnionymi przez nich nadużyciami seksualnymi?

– W obydwu sytuacjach mamy do czynienia z ukrytym złem, którego sprawcami byli niektórzy duchowni. To zło w pewnym momencie zostało zdemaskowane, co doprowadziło do bolesnego rachunku sumienia, który – jak ufam – przyniesie błogosławione owoce w przyszłości. Obydwa tematy stały się też okazją do ataków na Kościół. Wielu ludzi z tych, którzy dziesięć lat temu mówili o konieczności lustracji Kościoła, milczało na temat konieczności lustracji w innych środowiskach, w których współpraca z komunistycznymi służbami była zdecydowanie bardziej obecna. Powołaliśmy Kościelną Komisję Historyczną, przeprowadziliśmy działania lustracyjne, ale większość ważnych środowisk w społeczeństwie (sądownictwo, świat nauki, środowisko dziennikarskie) nie poszło za naszym przykładem i temat w mediach ucichł. Podobnie jest dzisiaj. Wiele osób publicznie wypowiada się o pedofilii w Kościele, a jednocześnie nie interesuje się wcale krzywdą młodych ludzi, która dokonuje się w innych środowiskach.

– Czy dostrzega Ksiądz Arcybiskup jakościową różnicę w podejściu polskiego Kościoła do lustracji, a teraz do pedofilii?

– W przypadku lustracji celem naszych działań było przede wszystkim dojście do prawdy. Współpraca ze służbami państwa komunistycznego była zdradą Kościoła i społeczeństwa. Nie zawsze jednak można łatwo i jednoznacznie określić, jakie były zakres współpracy danego człowieka i rozmiar wyrządzonych przez niego szkód.
Gdy mówimy o wykorzystaniu seksualnym nieletnich, dojście do prawdy nie wystarczy. Tu trzeba – na ile to możliwe – naprawić krzywdy oraz wypracować na przyszłość jak najlepsze rozwiązania chroniące dzieci i młodzież.

– Wiele się mówi o korelacji między skłonnościami homoseksualnymi a pedofilskimi. Gdy Ksiądz Arcybiskup obserwuje sytuację Kościoła na świecie i w Polsce, to czy widzi taką zależność?

– Wielu ludzi zaprzecza tego rodzaju zależności. Jednakże wyniki dotychczasowej kwerendy, której dokonaliśmy, mówią o pedofilii homoseksualnej w niemal 60 proc. Organizacje prorodzinne, zajmujące się zjawiskiem pedofilii w szerszym kontekście, odwołują się do badań, które wskazują niedwuznacznie, że zależność ta jest generalnie jeszcze wyraźniejsza.

– Ksiądz Arcybiskup wymienia w liście marsze środowisk gejów, lesbijek, biseksualistów i transseksualistów, które w nazwie mają tolerancję, a tak naprawdę ich uczestnicy pogardzają chrześcijaństwem. A może Kościół powinien nawiązać dialog ze środowiskami LGBT i iść do nich z Dobrą Nowiną?

– Nie można dialogować ze środowiskami, które nie chcą dialogu, depczą świętości, bluźnią Bogu i deprawują człowieka. Prawdą jest też to, że Kościół otrzymał zadanie głoszenia Ewangelii wszystkim, i nikt nie powinien być wyłączony z możliwości usłyszenia Dobrej Nowiny. Także osoby przynależące do wspomnianych środowisk mają to prawo. Dla nas osoby te nie są w pierwszym rzędzie gejami, lesbijkami, biseksualistami czy transseksualistami – one są przede wszystkim naszymi braćmi i siostrami, za których Chrystus oddał swoje życie i które chce On doprowadzić do zbawienia. W imię wierności naszemu Zbawicielowi i w imię miłości do naszych sióstr i braci musimy jednak głosić całą Ewangelię – nie unikając wymagań, które ona niesie, i nie przestając nazywać śmiertelnym grzechem tego, co nim w istocie jest. Gdybyśmy tak nie czynili, okradalibyśmy naszych bliźnich z prawdy, która także im się należy.

– Wróćmy do sprawy, która interesuje wiernych, ale też resztę społeczeństwa. Dlaczego Ksiądz Arcybiskup podziękował za film braci Sekielskich? Niektórzy twierdzą, że był to błąd.

– W moim przekonaniu nie był to błąd. W filmie przedstawiono fakty, nawet jeśli niektórzy mają poważne wątpliwości co do czystości intencji reżysera czy też zarzucają mu poważne manipulacje w przedstawianiu rzeczywistości. Mam nadzieję, że wstrząs wywołany przez ten film przyczyni się do wewnętrznego oczyszczenia wspólnoty Kościoła. I w tym sensie ufam, że wyniknie z niego dobro.

– Nadużycia seksualne wśród duchownych są maleńkim marginesem w całym morzu działań dobrych i gorliwych kapłanów w Kościele w Polsce. Niestety, bardzo często to ci uczciwi i porządni także są atakowani. Jak księża powinni i mogą się bronić? Jak świeccy mogą bronić swoich kapłanów?

– Gorliwi kapłani – których w Kościele jest większość – doświadczają w ostatnim czasie wielkiego cierpienia. Poświęcają wszystkie swoje siły w pracy dla królestwa Bożego, tymczasem spotykają się ze złem, które dotyka ich bardzo osobiście. Myślę, że jest w tym ważny fragment ich kapłańskiego krzyża, który winni ofiarować Bogu za zbawienie dusz. Kapłan przyczynia się do zbawienia świata, nie tylko sprawując Najświętszą Ofiarę czy głosząc Ewangelię, ale także sprawując „mszę życia” – to znaczy ofiarowując Bogu wszelkie swoje utrapienia. Obecna sytuacja daje wiele możliwości do składania takich duchowych ofiar.
Najlepszą obroną jest gorliwa praca. Dla parafian – którzy słyszą z przekazów medialnych o przypadkach wykroczeń kapłanów – o wiele ważniejsza od tych informacji jest postawa ich własnego duszpasterza. Jego żarliwa wiara i otwartość na potrzeby wiernych są najpiękniejszym świadectwem i najskuteczniejszą obroną. Wtedy ludzie widzą, że w swojej parafii mają kapłana, jakiego potrzebują. Niekoniecznie idealnego pod każdym względem, ale takiego, który potrafi ich wspomóc w pielgrzymowaniu do nieba.
Ludzie świeccy mogą natomiast wspierać swoich kapłanów modlitwą, angażowaniem się w akcje społecznościowe popierające kapłanów i Kościół. Mogą ich bronić w dyskusjach oraz świadczyć wobec innych o tym, co im osobiście Chrystus przez Ducha Świętego daje w Kościele. W ostatnim czasie podejmuje się wiele takich działań. Za wszystkie miłe gesty i ważne słowa każdemu z naszych braci i sióstr – w imieniu kapłanów – bardzo dziękuję.
Ważne jest też dobre słowo: wydaje mi się, że rzadko księżom dziękujemy za ich pracę. Gdy coś im się nie uda, krytykujemy ich i skarżymy, gdy natomiast gorliwie pracują, za mało ich cenimy. Tymczasem dla kapłana życzliwość parafian jest nieocenionym umocnieniem.

– Z drugiej strony słyszę w dyskusjach opinię, że Kościół jest najbardziej atakowany nie przez swoich przeciwników, ale przez księży, którzy dopuszczają się tych okropnych przestępstw. Czy podpisze się Ksiądz Arcybiskup pod takim stwierdzeniem?

– Intencją księży dopuszczających się przestępstw z pewnością nie jest atakowanie Kościoła – czego trudno nie podejrzewać u przeciwników. Jednak rany zadane Kościołowi przez upadki kapłanów rzeczywiście często są niewspółmiernie większe.

– Film Sekielskich bez wątpienia był wpisany w kampanię wyborczą do europarlamentu. Gdy opozycja przegrała, to twórcy filmu nawet są obarczani winą za klęskę Koalicji Europejskiej. W swoim dokumencie częściowo pokazali jednak prawdę i wskazali pewne niedomagania w procesie oczyszczania się Kościoła. Czy Przewodniczący KEP widzi obecnie zwiększoną determinację wśród innych biskupów, by skutecznie uporać się z tym problemem?

– Każdemu pasterzowi zależy na trosce o wszystkich wiernych, a zwłaszcza o najmłodszych. Tak było również wcześniej. Teraz jednak sytuacja upubliczniania przestępstw popełnionych przez niektórych duchownych z całą wyrazistością ukazała poważne ich konsekwencje społeczne. Uświadomiła nam ponadto głębię cierpienia osób pokrzywdzonych, u których nawet po długich latach rany z przeszłości są ciągle świeże. Dlatego z pewnością determinacja w tym względzie jest bardzo wyraźna.

– Podczas wizyty w Polsce abp Charles Scicluna przytoczył słowa św. Jana Pawła II, że nie ma miejsca w kapłaństwie i życiu zakonnym dla tych, którzy krzywdzą dzieci. Czy można powiedzieć, że zmierzenie się z tym problemem w Polsce jest wypełnianiem testamentu Jana Pawła II?

– Święty Jan Paweł II kochał człowieka i ukazywał jego niezbywalną godność, dlatego stawał zawsze po stronie najsłabszych i wykorzystywanych. Bronił dzieci nienarodzonych i osób terminalnie chorych. W ostatnich latach pontyfikatu, kiedy na świecie, a zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, nagłośniono przypadki wykorzystania seksualnego nieletnich przez niektóre osoby duchowne, zabierał głos w tej sprawie i zajmował zawsze jednoznaczne stanowisko. Inicjował działania Stolicy Apostolskiej w kwestii ochrony nieletnich, określał zasady postępowania oraz wzywał wspólnotę Kościoła do rachunku sumienia. Jego działania znalazły w Kościele kontynuację za pontyfikatu Benedykta XVI i obecnie za Franciszka. To wszystko, co w Polsce w tej kwestii robimy, jest także kontynuacją tej linii.

– Czy doczekamy czasów, gdy będziemy mogli z dumą powiedzieć, że Kościół jako pierwszy całkowicie uporał się z tym problemem, a z niego przykład biorą inne środowiska?

– Z uwagi na grzech pierworodny naiwnością byłoby twierdzić, że w Kościele nigdy nie będzie już żadnego grzechu. Kościół jest święty świętością Boga, ale jest w nim zawsze także ludzka grzeszność. Mam jednak nadzieję, że działania, które prowadzimy, a także jednoznaczność postawy pasterzy oraz całej wspólnoty Kościoła wobec postępowań krzywdzących i gorszących pomogą nam w wypracowaniu takich postaw i rozwiązań, że będziemy mogli dziękować Panu Bogu za wewnętrzne oczyszczenie, którego owocem będzie także intensywny rozwój wspólnoty wiary. Ufam, że inne środowiska wykażą podobną determinację.

– Podczas krytycznego przesilenia w kampanii wyborczej spadło zaufanie do Kościoła katolickiego wśród Polaków, a miesiąc później znów wzrosło. Słupkami jednak Kościół chyba nie powinien się przejmować, bo przecież Chrystus dźwigający krzyż na Golgotę też był fałszywie oskarżony i zupełnie nie miał poparcia społecznego.

– Kościół w żadnym wypadku nie może się kierować słupkami poparcia, ponieważ jego misją jest głoszenie Ewangelii „w porę i nie w porę”, niezależnie od tego, czy to się komuś podoba czy też nie. Zależy nam jednak bardzo na tym, aby społeczeństwo miało podstawy do zaufania do Kościoła. Cenne skarby, które Chrystus nam w Kościele powierzył, będą mogły być przekazywane naszym siostrom i braciom tylko wtedy, gdy będziemy dla nich wiarygodni. Dlatego obecny kryzys związany z problemem pedofilii jest dla nas wezwaniem nie tylko do jasnego rozwiązania go, ale także do nieustannego osobistego nawrócenia, aby wszyscy ludzie Kościoła byli w sposób jeszcze bardziej radykalny ludźmi Ewangelii.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Katowice: wsparcie dla prof. Budzyńskiej oskarżonej o homofobię

2020-01-17 10:50

[ TEMATY ]

LGBT

CŻiR

Rada społeczna przy Arcybiskupie katowickim solidaryzuje się z prof. Ewą Budzyńską, wobec której prowadzone jest postępowanie dyscyplinarne na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach w związku z oskarżeniami o nietolerancję i homofobię. Apel do rektora UŚ za pośrednictwem specjalnej strony internetowej skierował już abp. Wiktor Skworc.

Powstała specjalna strona internetowa (Zobacz) za pośrednictwem której można wysłać do rektora UŚ apel w obronie prof. Budzyńskiej. Z tej możliwości skorzystał już abp Wiktor Skworc.

W komunikacie podsumowującym zebranie członków Rady z 10 stycznia 2020 roku, opublikowanym w czwartek 16 stycznia, czytamy: „Rada Społeczna przekazuje wyrazy solidarności pani prof. Ewie Budzyńskiej „w związku z oskarżeniem jej o to, że prezentując katolicki model rodziny narzuca studentom poglądy radykalno-katolickie oraz w związku z toczącym się w jej sprawie postępowaniem przed Komisją Dyscyplinarną Uniwersytetu Śląskiego. Pociąganie do odpowiedzialności nauczyciela akademickiego za głoszone przez niego poglądy jest oczywistą formą cenzury i próbą narzucenia środowisku akademickiemu jednego światopoglądu, co przypomina najgorsze praktyki z czasów komunistycznych. Rada wyraża nadzieję, że wolność akademicka stosowana będzie proporcjonalnie i z szacunkiem dla myśli chrześcijańskie”.

Grupa studentów zarzuciła prof. Ewie Budzyńskiej nietolerancję i homofobię. Uniwersytecki rzecznik dyscyplinarny skierował do komisji dyscyplinarnej wniosek o ukaranie jej naganą, która ma także – jak przyznał – zadziałać prewencyjne na innych wykładowców uniwersytetu. Zarzucił jej m.in., że „formułowała wypowiedzi w oparciu o własny, narzucany studentom, światopogląd o charakterze wartościującym, stanowiące przejaw braku tolerancji wobec grup społecznych i ludzi o odmiennym światopoglądzie, nacechowane wobec nich co najmniej niechęcią, w szczególności wypowiedzi homofobiczne, wyrażające dyskryminację wyznaniową, krytyczne wobec wyborów życiowych kobiet dotyczących m.in. przerywania ciąży”.

Obrońcami prof. Ewy Budzyńskiej w postępowaniu dyscyplinarnym są prawnicy Instytutu Ordo Iuris, którzy domagają się jej uniewinnienia.

CZYTAJ DALEJ

Tajna misja: Małżeństwo

2020-01-19 08:20

[ TEMATY ]

rodzina

małżeństwo

freelyphotos.com

Dawniej słowo misja kojarzyło mi się z dwoma obrazkami: karabiny w rękach wojskowych w odległych krajach i małe afrykańskie dzieci bawiące się w promieniach słońca. Nigdy nawet nie pomyślałem, że misja może stać się częścią mojego życia.

Nie chodzi o to, że nagle zostawiam wszystko i wskakuję w mundur, bądź strój misjonarza, choć do tego drugiego znacznie mi bliżej i nie ukrywam, że jest to moim cichym marzeniem, chodzi o to, że misja stała się jakby częścią mojego życia, nadała jemu nowy, dotąd nieznany tor.

Osiem miesięcy temu w podhalańskim kościele parafialnym odbyło się „posłanie na misje” mnie oraz mojej już teraz.. Żony. Podjęliśmy decyzję aby być z sobą na dobre i złe, w zdrowiu i chorobie, w radości i smutku, już do końca życia. Podjęliśmy jedną z najtrudniejszych misji w tych czasach, misji w której wróg naciera z coraz większą siłą, w której współczesny świat chce zatrzeć jej właściwy sens. Misja małżeństwa, oto największa walka współczesności. To właśnie o rodzinę toczy się największy bój, w którym nie możemy pozostać bierni.

Choć osiem miesięcy to nieduży okres czasu, już zdążyłem zauważyć jak wiele dobra i miłości Bóg czyni poprzez sakrament małżeństwa.

Nie jest to na pewno łatwa droga, jednak jest idealna do tego, aby pokonywać swoje własne słabości, swój egoizm, swoją pychę i zadumanie, pomagać rozwijać się współmałżonkowi.

Małżeństwo każdego dnia uczy mnie pokory i prawdziwego sensu życia, którym nie jest zdobywanie kolejnych sukcesów, ale pokorne służenie drugiej osobie. Miłość to coś więcej niż romantyczne przytulenia o zachodzie słońca. Miłość to znoszenie wad drugiej osoby i kochanie mimo wszystko. Pragnienie dobra i czynienie go dla współmałżonka.

Małżeństwo i rodzina są dziś na celowniku szatana. Nie boję się stwierdzenia, że to właśnie od obrony rodziny przed jej rozbiciem, zależą nasze dalsze losy. Czeka nas największa i najtrudniejsza misja o jakiej słyszał świat. Zachód Europy, większość mediów i tzw. nowoczesna kultura tolerancji, już wytaczają ciężkie działa.

Propagowanie rozwiązłości, moda na zdrady i rozwody, szybkie życie, używki w rodzinie, popieranie aborcji, in vitro, czy rozbijanie pojęcia rodziny i próba tworzenia z niej karykatury tworzonej przez osoby tej samej płci.. Ataki na chrześcijańskie wartości prowadzone są dziś na każdym polu i to właśnie od nas zależy, czy będziemy umieli je obronić. Od nas zależy czy wypełnimy naszą misję dzieci Bożych należycie, czy poddamy się i popłyniemy z prądem współczesności.

Bóg tworząc ludzi na swoje podobieństwo, stworzył nas jako kobiety i mężczyzn i jedynie w takim połączeniu możemy tworzyć nierozerwalne z Nim małżeństwo, mogące z miłości rodzić nowe życie. Podstawą w dobrze wypełnionej misji, jest zrozumienie jej prawdziwego sensu. Kryzys małżeństwa moim zdaniem zaczyna się właśnie tutaj, w niezrozumieniu jego istoty, bo nie jest ono przestrzenią do zaspokajania swoich żądz i pobudek seksualnych, jak wielu się wydaje. Małżeństwo to przestrzeń cudów, w której na mocy sakramentu obecny jest sam Jezus.

Bóg obecny pośród małżonków tworzy z nimi wspólnotę miłości, w której podstawowym celem jest poznawanie tej miłości i dzielenie się nią. Małżeństwo powinno kierować małżonków w stronę Boga.

Wspólna modlitwa, udział w Eucharystii, częsta spowiedź, zgłębianie lektury chrześcijańskiej, to wszystko otwiera nas na głębsze poznanie Stwórcy i chęć wspólnego służenia Jemu oraz bliźnim, co właśnie jest istotą małżeństwa. Wspólne wzrastanie w wierze, głębokie praktykowanie jej i pokorna służba miłością, oto przepis na udane małżeństwo.

Nadchodzą trudne czasy, o ile już nie nadeszły. Dziś jak nigdy musimy paść na kolana i z różańcem w ręku „zbroić się” na tą jakże ciężką misję. Misję obrony małżeństwa, rodziny i wartości chrześcijańskich. Wróg ma cały arsenał wymierzonych w nas broni, ale czy naprawdę mamy się tego lękać? Czy to nie raczej zło powinno się bać? W końcu nasza misja to misja zlecona od Najwyższego, a jeśli On, „Zwycięzca śmierci, piekła i szatana” jest z nami, to kogóż mielibyśmy się lękać?!

____________________________________________________

Artykuł zawiera treść tekstu pochodzącego z miesięcznika "Wzrastanie". Więcej: Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Bp Cieślar: przebaczenie jest drogą do jedności – tydzień ekumeniczny w Łodzi

2020-01-20 09:03

[ TEMATY ]

ekumenizm

Tydzień Ekumeniczny

Ks. Paweł Kłys

- Jesteśmy Kościołem Pana i mamy się stawać coraz bardziej Kościołem Pana. Będziemy wyznawać wiarę w jeden Kościół, ale mamy się też stawać jednym Kościołem i rosnąć do jedności. Jesteśmy świętym Kościołem Pana, a jednocześnie nosimy w sobie grzechy - z grzechem rozdarcia włącznie! (…) Tej świętości, którą Pan nam zadał nie jesteśmy w stanie osiągnąć inaczej, jak tylko we wspólnocie ze wszystkimi, którzy wyznają imię Jezusa Chrystusa – ich i naszego Pana. Święty Paweł wzywa nas, abyśmy bardzo szeroko otwarli swoje serca w dzisiejszej modlitwie i ogarnęli w niej wszystkich, którzy gdziekolwiek wzywają Jezusa naszego Pana. – mówił we wprowadzeniu do liturgii łodziki pasterz.

We wspólnej Eucharystii celebrowanej dziś - w katedrze św. Stanisława Kostki - pod przewodnictwem metropolity łódzkiego, a koncelebrowanej przez ks. abpa seniora Władysława Ziółka, ks. bpa Ireneusza Pękalskiego i ks. bpa Marka Marczaka, uczestniczyli ks. bp Atanazy z Cerkwi Prawosławnej, ks. bp M. Włodzimierz Jaworski z Kościoła Starokatolickiego Mariawitów, ks. bp Jan Cieślar z Kościoła Ewangelicko – Augsburskiego, ks. bp Marek Izdebski z Kościoła Ewangelicko – Reformowanego. Obecni byli także inni duchowni oraz wierni Kościoła Rzymskokatolickiego, ale także Kościołów zrzeszonych w łódzkim oddziale Polskiej Rady Ekumenicznej.

Homilię podczas modlitwy ekumenicznej wygłosił ks. bp Jan Cieślar – zwierzchnik diecezji warszawskiej Kościoła Ewangelicko – Augsburskiego w R.P.

Ks. Paweł Kłys

- Może należy trochę mistycznie potraktować dzisiejsze fragmenty Pisma Świętego. Potraktować je jako wezwanie do odwagi kroczenia drogą budowy jedności wyznawców Chrystusa, którzy w różnych miejscach wzywają Jego imię. Może trzeba je potraktować, jako wezwanie do wiary w Nieg,o i w to, ze w Nim i tylko w Nim, tak naprawdę możemy stać się jedno! – podkreślił biskup luterański.

Wskazał na to, że - chrześcijański ekumenizm, to nie tylko kilka, lub kilkanaście dni modlitw w roku. To nie tylko serdeczne uśmiechy i ciepłe słowa, bo długo się nie widzieliśmy. Chrześcijański ekumenizm, to wspólne płynięcie w jednej łodzi, jak uczniowie Jezusa Chrystusa z dzisiejszej Markowej Ewangelii. Chrześcijański ekumenizm, to wspólna podróż statkiem jak z dzisiejszego opisu z Dziejów Apostolskich. Chrześcijański ekumenizm to zrozumienie, że w różnych miejscach „my” i „oni” wyznajemy Jezusa Chrystusa, a przez to już nie jesteśmy „my” i „oni” tylko wszyscy jesteśmy „my”. Chrześcijański ekumenizm to przeżywanie wspólnych chwil, że gdy przyjdzie moment strachu, to wspólnie wołamy Panie gniemy, ale wtedy też razem słyszymy – czemu jeszcze nie wierzycie? Wtedy razem widzimy, że w Nim jest nasza nadzieja i nasz ratunek. – zaznaczył bp Cieślar.

Po homilii - w miejsce Credo Nicejsko-Konstantynopolitańskiego - odmówiono chrzcielne wyznanie wiary – oparte o Skład Apostolski. W uzasadnieniu tej zmiany ksiądz arcybiskup Grzegorz wspomniał, że jest to uszanowanie Braci Prawosławnych oraz upamiętnienie 20. rocznicy podpisania wspólnej deklaracji o chrzcie, którą obchodzić będziemy za cztery dni. Deklaracja o wzajemnym uznaniu Sakramentu Chrztu Świętego została podpisana przez siedem Kościołów

Następnie prośby modlitwy wiernych odczytali duchowni z bratnich Kościołów chrześcijańskich i Kościoła Katolickiego.

Przez kolejne dni – aż do 31 stycznia – wierni kościołów chrześcijańskich wraz ze swoimi duchownymi modlić się będą w świątyniach na terenie Bełchatowa, Łodzi, Piotrkowa Trybunalskiego, Pabianic, Zelowa i Zgierza.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję